Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10 grafika: 8/10
fabuła: 3/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,50

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 20
Średnia: 4
σ=2,02

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (IKa)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Saint Beast ~Seijuu Kourin Hen~

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2003
Czas trwania: 6×26 min
Tytuły alternatywne:
  • セイント・ビースト~聖獣降臨編~
Gatunki: Fantasy
zrzutka

Kolejne anime wypełnione bishounenami. Interesująco zapowiadający się pomysł, pogrzebany przez próbę dostosowania się do młodocianego odbiorcy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Dawno temu w piekielne otchłanie zostały strącone i tam zapieczętowane dwa upadłe anioły: Kirin no Judas i Honou no Luka. Po wielu tysiącach dni i nocy pieczęć, która ich więziła, została skruszona, a oni sami w końcu mogli zażyć rozkoszy zemsty na bogach. Wkrótce zaczynają znikać bez śladu anioły opiekujące się ludźmi na Ziemi. Zaniepokojona Bogini wysyła Święte Bestie, które mają rozwikłać tę zagadkę. Uzbrojeni w magiczną broń strażnicy niebios – Seiryuu no Gou, Genbu no Shin, Suzaku no Rei i Byakko no Gai – rozpoczynają swoje małe śledztwo od konfrontacji z wysłannikiem wroga…

Siadając przed ekranem zastanawiałam się, dlaczego to anime ma tak skrajne oceny – z jednej strony totalny zachwyt, z drugiej porażka. Szydło z worka wyszło w trakcie oglądania tej krótkiej serii.

Postacie czterech Świętych Bestii zostały zapożyczone z chińskiej legendy – tak jak to uczyniono w Fushigi Yuugi. Samo anime nawiązuje także do innej serii – Otogi Story Tenshi no Shippo, jednakże na aniołach – opiekunach ludzi, Bogini i świecie oraz postaciach samych Bestii, które w tamtej serii przemykają przez krótką chwilę, podobieństwa się kończą. O ile tamta seria jest komedyjką z magical girls, o tyle Saint Beast zahacza o zupełnie inne klimaty…

Anime w założeniu miało prawdopodobnie przedstawiać i rozwijać historię, którą można znaleźć w Saint Beast Drama CD (serii słuchowisk) oraz w mandze. Niestety, o ile oryginalnie mamy wielowątkową i dramatyczną historię yaoi, sięgającą do wielu znanych legend, o tyle w anime mamy zaledwie „slash”, skupiający się na sugerowaniu wzajemnych powiązań postaci i omijający szerokim łukiem grząskie mielizny nawiązań biblijnych i związków nietypowych.

Animacja sprawia miłe wrażenie – tylu pięknych bishounenów nie widziałam już dawno. Długowłosi, narysowani śliczną, miękką kreską, o nasyconych i wyrazistych kolorach. Nie zapomniano także o drobnych szczegółach, nadających charakter postaci – jak poprawianie okularów przez Shina czy kiełki Gai. Tła są dopracowane – szczególnie miłe wrażenie robi sceneria Niebios, zwłaszcza w rzutach „z boku” – choć zdarzają się też kiksy, w postaci niepotrzebnie dodanego renderowania 3D, zwłaszcza w dwóch ostatnich odcinkach.

Podkład dźwiękowy, który można usłyszeć w trakcie odcinka, nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym – ot, stylizowana na kościelne chóry muzyka, pojawiająca się w momentach napięcia. Lepsze wrażenie robi dynamiczny opening i endingi – każdy z sześciu odcinków kończy tak zwany image song jednej z postaci.

Jednym z niewielu plusów Saint Beast jest doskonały zespół seyiuu – głównie starych wyjadaczy ekranu, wśród których wystarczy wspomnieć Toshiyukiego Morikawę, Akirę Ishidę czy Hikaru Midorikawę.

Podsumowując, mimo iż seria, a raczej miniseria, sprawia sympatyczne wrażenie, widać, że twórcy nie mogli się do końca zdecydować, w którym kierunku pójść. Zrobić opowiastkę dla starszych dzieci (w końcu seria była emitowana na Kids Station), czy zekranizować skomplikowaną historię o kontrowersyjnej tematyce? W sumie jako produkt końcowy otrzymaliśmy pięknie oprawioną produkcję o miałkiej zawartości. Odnosi się przy tym wrażenie, że gdyby twórcy poszli dalej i zdecydowali się podjąć wszystkie wątki znane z drama CD, a także zrobili zwykłą 26­‑odcinkową serię, otrzymalibyśmy jedno z lepszych anime ostatnich czasów, poruszających kontrowersyjny temat związków męsko­‑męskich.

Na tle powyższego już mnie nie dziwią tak skrajne opinie o tym tytule: dla osób, których życie obraca się wokół doszukiwania się wszędzie „ukrytych” znaczeń, jest to pozycja w sam raz – fanserwis kwitnie. Z kolei dla zwykłych „oglądaczy” jest to produkt jednorazowego użytku – obejrzeć, a potem zabrać się za coś ciekawszego. Moim zdaniem seria ta zasługuje na ocenę 3,5/10 – głównie za zmarnowany potencjał, jednak po namyśle daję jej 4/10 – siła przekonywania bishounenów i nadzieja na porządną wieloodcinkową serię.

IKa, 26 kwietnia 2005

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: WONDERFARM
Autor: Kei Arisugawa
Projekt: Sakura Asagi
Reżyser: Harume Kosaka
Scenariusz: Mayu Sugiura, Rie Kuresuka, Ryou Tamura