Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Twierdza - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 4
Średnia: 6,5
σ=1,8

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Heartcatch Precure!: Hana no Miyako de Fashion Show... desuka!?

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 73 min
Tytuły alternatywne:
  • Heartcatch Pretty Cure!: Fashion Show in The City of Flowers!?
  • ハートキャッチプリキュア! 花の都でファッションショー...ですか!?
Gatunki: Przygodowe
Widownia: Shoujo; Postaci: Magical girls/boys, Uczniowie/studenci; Miejsce: Europa; Czas: Współczesność; Inne: Magia
zrzutka

Pretty Cure po raz pierwszy za granicami kraju! Jak poradzą sobie w stolicy słodkiej Francji?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Gwazdka

Recenzja / Opis

Rodzina Eriki wyjeżdża do Paryża, zapraszając przyjaciółki obu córek, czyli Tsubomi, Itsuki i Yuri. Mają one – oczywiście wraz z Momoką – wziąć udział w pokazie mody, ale na razie korzystają z okazji i zwiedzają miasto. Erika jest absolutnie zachwycona „stolicą mody”, ale Tsubomi nie kryje lekkiego rozczarowania. Babcia powiedziała jej, że Paryż nazywany jest także Hana no Miyako – „stolicą kwiatów” – ale w jesiennym mieście kwiatów specjalnie nie widać… W ich poszukiwaniu dziewczynka odłącza się od koleżanek i oczywiście gubi drogę, spotyka za to tajemniczego chłopca, przedstawiającego się Loup­‑Garou (co zresztą po francusku znaczy „wilkołak”). Kiedy okazuje się, że jest on ścigany przez potworki podejrzanie przypominające szeregowych „żołnierzy” Wysłanników Pustyni, staje się oczywiste, że nie można go zostawić własnemu losowi. Kim jest tajemniczy Baron Salamander i co go łączy z tym chłopcem? Czy Pretty Cure zdołają im pomóc, czy pozostanie im tylko zniszczenie niebezpiecznego przeciwnika?

Chociaż fabuła jest trochę niedopracowana (jaki pokaz mody? Dlaczego akurat bohaterki? To właściwie mama Eriki ma projektować te stroje, czy sama Erika?), jej główny wątek został poprowadzony konsekwentnie i dość ciekawie. Można trochę kręcić nosem, że nieco za dużo czasu zabiera pokazywanie interakcji Loup­‑Garou z poszczególnymi bohaterkami (jest od nich wyraźnie młodszy, więc nie mam tu na myśli pierwiastka romantycznego), ale z drugiej strony uwiarygodnia to podjętą przez niego pod koniec filmu decyzję. Z kolei Salamander nie okazuje się typowym Wysłannikiem Pustyni – jak dowiadujemy się praktycznie na samym początku, żywi głęboką nienawiść nie tylko do Pretty Cure, ale także do Władcy Pustyni i zamierza po równo zemścić się na obu stronach konfliktu. Biorąc pod uwagę jego przeszłość, nawet nie powinno to specjalnie dziwić. Finałowa walka na Mont Saint­‑Michel nie jest może tak efektowna, jak by mogła być – trochę brakuje tu faktycznego poczucia zagrożenia – ale za to nie przytłacza reszty filmu swoją długością. Miło też zauważyć, że obowiązkowa sekwencja z machaniem latarkami została tu ograniczona do absolutnego minimum (acz chyba jest już obowiązkowym punktem filmów kinowych i trzeba się z tym pogodzić).

Po raz pierwszy akcja filmu z cyklu Precure nie rozgrywa się w magicznej krainie, chociaż podejrzewam, że dla wczesnoszkolnych Japonek Paryż jest tak samo mitycznym miejscem jak kolejne Królestwo Czego­‑popadnie. Architektura odwzorowana została całkiem wiernie, chociaż na ulicach jest zdecydowanie za mało ludzi, zabawnie natomiast wyglądają chociażby plakaty na słupach ogłoszeniowych, ogłaszające coś eleganckimi znakami kanji. Podobne niekonsekwencje dotyczą języka – z jednej strony bohaterki podkreślają nieznajomość francuskiego, z drugiej nie tylko Salamander, ale także Loup­‑Garou rozmawiają z nimi swobodnie, a ten ostatni zauważa nawet, że Itsuki mówi o sobie w męskiej formie. Z drugiej strony grafika jest pod wieloma względami dopracowana i w większości scen zadbano o to, by przypadkowi statyści poruszali się w tle, a nawet reagowali na przykład na przebiegające obok bohaterki. Odniosłam jednak wrażenie, że brakowało jej tego „eleganckiego szaleństwa” cechującego serię telewizyjną i że na potrzeby filmu kreska Yoshihiko Umakoshiego została lekko stonowana, tak żeby bardziej przypominać standardy cyklu Precure.

To samo tyczy się zresztą muzyki – czołówka zawiera lekko zmodyfikowane Alright! Heartcatch Precure! z serii telewizyjnej, natomiast w endingu usłyszymy prawdziwy koszmarek – Tomorrow Song: Ashita no Uta przerobione na nijaką wersję j­‑popową. Natomiast nie da się ukryć, że postaci Salamandra niezwykle służy charakterystyczny głos Keijiego Fujiwary, który wprawdzie gra tę rolę całkiem serio, ale i tak wlewa w nią mnóstwo życia. To aż zabawne, ale jego niejednoznaczność jako Złego lepiej niż za pomocą czynów pokazana została za pomocą tonu wielu wypowiedzi. Loup­‑Garou nie pozwala na takie popisy aktorskie, ale i tak Ikue Ootani (grająca m.in. Pikachu w Pokémon i Choppera w One Piece) dobrze uchwyciła jego młodzieńcze naburmuszenie i niepewność.

Po raz pierwszy chyba natrafiłam na film z cyklu Precure, który mogę z czystym sumieniem polecić fanom – ze względu na całkiem przyzwoity scenariusz i naprawdę ładną oprawę graficzną. Proponowałabym, żeby oglądać go po serii telewizyjnej Heartcatch Precure! – do kin trafił w drugiej połowie jej emisji i może zaspoilerować kilka bardzo istotnych szczegółów. Osoby, którym to nie przeszkadza, mogą też spróbować sięgnąć po niego przed serią, żeby sprawdzić, czy będą im odpowiadać charakterystyczne projekty postaci Yoshihiko Umakoshiego.

Avellana, 23 lipca 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Autor: Izumi Toudou
Projekt: Ken Ueno, Yoshihiko Umakoshi
Reżyser: Rie Matsumoto
Scenariusz: Midori Kuriyama
Muzyka: Yasuharu Takanashi