Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Hanasaku Iroha

  • Avatar
    A
    Weiter 30.12.2015 12:18
    Anime do mnie nie trafiło.. O ile początek oglądało się z ciekawością o tyle ostatnie odcinki drażniły mnie coraz bardziej. Związek ohany z ko był w mojej ocenie pusty i nie mogłem odczuć, że naprawdę coś ich łączy. Drażniła mnie ich pasywność, a samo anime nie przedstawiło rozwijania ich relacji. Zaserwowano nam ich „związek” od razu na końcowym etapie przez co widz nie bardzo przejmuje się tym co się między nimi dzieje.

     kliknij: ukryte 

    Bohaterowie byli.. No jacyś byli. Na tle wyróżniała się cała rodzina ohany, nie licząc barana w okularach. Szkoda, że tak mało odcinków poświęcono na relacje ohany – satsuki, bo to było akurat interesujące. Reszta nie zapada w pamięć.

    Ogółem nie liczyłem na wiele i też tyle dostałem.
    6/10
  • Avatar
    A
    Fontaine Blue 30.08.2015 21:19
    Takie miałkie. Pomysł i realizacja mogłyby być okej, gdyby tak skrócić ilość odcinków o połowę. Bardzo brakowało mi jakiejś… większej ciągłości fabularnej. Wymyślony problem najczęściej zamykał się w jednym lub dwóch odcinkach, by potem zostać zapomnianym i bez jakiegoś większego wpływu na całą resztę. Właściwie, to można było nie uważać przez spory czas antenowy, a i tak jakoś zgubić się trudno. Nie będę ukrywała, wyjątkowo nie jestem fanką takich konwencji.
    Postaci ujdą, chociaż żadna z nich raczej nie zdobyła u mnie szczególniejszej sympatii. Ot, byli i zrobili swoje. Imion większości z nich już teraz nie pamiętam.
    Generalnie, seria nie jest koszmarem, natomiast za bardzo się wlecze. Mnie klimat nie porwał i gdybym nie oglądała tego w towarzystwie, to chyba rzuciłabym w połowie. Taka po prostu zapchaj dziura, kiedy nie ma się pomysłu, co obejrzeć.
    Ale wątek romantyczny to wyszedł serio niezgrabnie z tymi swoimi problemami. Nawet jak na nastolatków.
  • Avatar
    A
    manami 3.08.2015 17:39
    cudo
    rzadko znajduję coś, co aż tak do mnie trafia~ każdy odcinek oglądałam z przyjemnością, bez dłużyzn i aż się dziwiłam, jak już leciał ending ;-;

    nie jestem dobra w zachwalaniu serii, które mi się podobały, a szkoda. seria z całą pewnością na to zasłużyła, zwłaszcza niebanalną atmosferą. Postacie obdarzyłam sporą sympatią. A pod koniec, jak  kliknij: ukryte  rozpłakałam się x„D

    9/10 plus trafia do ulubionych~ ♥
  • Avatar
    A
    Katasza 22.07.2015 12:23
    Lekki relaks w sam raz na lato :-)) Seria bardzo przyjemna i ładna (jednak im dalej w las tym było jakoś słabiej).
  • Avatar
    A
    gggg 28.02.2015 21:05
    jukion
    bardzo fajne anime,no cóż fabuła i kreska bardzo mnie się podobała,
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 30.12.2013 23:15
    Bardzo „ciepła” i przyjemna seria – mimo, że przez większość czasu wszystko szło do przodu bardzo powoli i spokojnie, to bardzo przyjemnie się oglądało.

    Rzadko widuje się anime, w którym grafika nie jest tylko po to, aby zastąpić braki w fabule – byłem przekonany początkowo, że wątek pracy może być na dłuższą metę nieco nudny, jednak na szczęście się myliłem – każdy tutaj miał swoje problemy mniejsze lub większe, każdy próbował dawać z siebie wszystko i z uśmiechem na twarzy, do tego każdy miał wyróżniający się charakter, czego często mi brakuje w anime.

    Trochę humoru, przedstawienie stosunków między pracownikami, problemy osobiste(choć tutaj nie robiło się z tego powodu większych dramatów) i przede wszystkim wyobrazowanie atmosfery panującej w zajeździe(i pokazanie również ile wysiłku to kosztuje) – wszystko to składa się na całkiem dobry materiał który ma ręce i nogi.

    Ode mnie ma mocne 8/10 za całość i polecam wszystkim, którzy mają ochotę na obejrzenie czegoś odmiennego i spokojnego.
  • Avatar
    A
    LokiJFK 21.09.2013 10:28
    Bardzo dobre anime i według mnie na tyle dopracowane żeby wystawić 8/10. Ciepły spokojny klimat, postacie dopracowane i ciekawa fabuła. Anime oglądałem jak tylko wyszło, teraz z chęcią do niego wracam. Polecam wszystkim nie tylko fanom.
  • Avatar
    A
    myszahihi 23.04.2013 00:06
    Nie mam pojęcia jak można było wystawić tak niską ocenę :/ To naprawdę bardzo dobre anime z wspaniałym klimatem. Tematyka nie jest oklepana, bohaterka sympatyczna, a opening ciągle sobie nucę. Mam nadzieję, że recenzja nie zniechęci fanów anime do tego tytułu i, że te komentarze jednak coś dają. Trochę się zbulwersowałam ^^
  • Avatar
    A
    Subaru 25.03.2013 13:23

    Bardzo fajna seria obyczajowa z drobnymi wadami.

    Sam początek wygląda bardzo zachęcająco, martwiłem się tylko, czy poziom zostanie utrzymany do końca. W sumie się nie zawiodłem, bo zalety znacząco przesłaniają wady.

    Sam pomysł pokazania pracy fizycznej, relacji interpersonalnych jest bardzo dobry, seria emanuje spokojem, realizmem, ciepłem po prostu.

    Bardzo rzadko robi się anime o pracy właśnie, choć to tak ważny element życia. Na uwagę zasługuje postać głównej bohaterki, co też się rzadko zdarza, nie jest irytująca! Ani trochę. Szok, bo zwykle takie energiczne, wygadane dziewczyny irytują widza niesamowicie, a ona jest po prostu sympatyczna, a przy tym ma głowę na karku.

    Reszta załogi też jest dobrze skonstruowana, projekty postaci są świetnie zrobione, wyróżniają się na tle innych anime, a relacje uczuciowe wypadają bardzo wiarygodnie. Nie ma jakichś nagłych zadurzeń, jest realistycznie.

    26 odcinków minęło mi niezwykle szybko, ciekawa seria, co tu dużo mówić.
    Wspominałem o wadach, bo są. Przede wszystkim zaczyna być trochę nudno, gdy akcja choćby na chwilę opuszcza pensjonat, przynajmniej ja to tak odczułem. Życie szkolne do tej serii nie pasuje, te dwa czy trzy odcinki powinny być pominięte.
    Ostatnie odcinki nie utrzymują też poziomu poprzednich, bo ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego ten pensjonat  kliknij: ukryte  No dlaczego? Sensownego wyjaśnienia brak, a to przecież bardzo ważne. W oczy wtedy zaczyna się rzucać też pewne moralizatorstwo, seria oczywiście jest pochwałą dla ciężkiej pracy, choć nie odczułem jakiegoś brutalnego narzucania tej idei przez twórców, co się chwali.

    Jest przyjemnie, pracowicie, a przy tym zabawnie – humor naprawdę dobry, niewymuszony.
    Świetna seria dla wielbicieli okruchów życia, obyczajówek. Mocne 8/10.
  • Avatar
    A
    GinkoKitsune 9.03.2013 10:39
    Piękne i wzruszające anime. Od pierwszego odcinka mnie ciekawiło co będzie dalej. Do historii nie mam nic do zarzucenia, piękna. Postacie są bardzo ciekawe i tak różnią się w zachowaniach. Grafika i muzyka jest doskonała, kocham openingi i piosenki nano.RIPE, tych dwóch głównych endingów za bardzo nie polubiłam. Co tu jeszcze pisać, polecam i czekam na kinówke.
  • Avatar
    A
    zimny2 17.09.2012 01:32
    przejmujące
    Świetnie się oglądało, historia dobrze napisana i opowiedziana, miejscami jednak wiało nudą, ale mogę to zepchnąć na niedoskonałości mojego charakteru ; ). Najbardziej podobała mi się relacja jaka łączyła Madam Manager z Ohaną oraz jak owa więź ulegała zmianom. Polecam ale jednak nie każdemu.
    • Avatar
      Mayissa 2.10.2012 12:11
      Re: przejmujące
      zgadzam się :) miłe anime, na poprawę humoru
  • Avatar
    A
    chibineko 17.03.2012 23:13
    Coś więcej
    Hana Saku Iroha wciąga od początku. Historia jest świetnie przemyślana, pełna ciekawych rozwiązań. Największym plusem tej serii są jednak bohaterowie. Ohana – wesoła, bystra i wrażliwa nastolatka o genialnym podejściu do życia. Minko i Nako, choć na początku zdają się być „wrogami” wraz z rozwojem akcji stają się przyjaciółkami głownej bohaterki. Świetnie przedstawiono tu rozwój ich relacji – nie za szybko, w sam raz.
    Reszta obsługi Kissuiso to bohaterowie z krwi i kości. Przez 26 odcinków dosyć dobrze (z wyjątkiem Rena) ich poznajemy i zaczynamy lubić.
    Muzyka w tej serii… Openingi nyłyby dobre gdyby… śpiewał je ktoś inny. Głos tej pani średnio mi się podoba – ale muzyka całkiem dobra, bez rewelacji. Endingi dużo bardziej mi się podobały – prawdzie perełki.
    Animacja to najwyższy poziom. Tak powinno się robić anime. Projekty postaci są ładne (tylko te oczy!) i niezbyt fanserwiśne.
    To co nieczęsto spotykamy w obyczjówkach – humor! Żarty są dobrze przemyślane i nie potrzeba do nich majtek ani staników.


    Seria jest OBYCZJÓWKĄ, SLICE OF LIFE – jak kto woli. Pewnie dlatego niektórych fanów nudzi. A co nie nudzi? Cycki, mechy, krew, majtki, bijatyki, cycki, nudny bohater, laski, cycki…. AKCJA MOI DRODZY. HanaSaku to anime nie dla wszystkich. Ja się nim zachwyciłam. Ostatni odcinek był chyba najlepszym zakończeniem tego typu serii jakie kiedykolwiek oglądałam. GORĄCO POLECAM 10/10
    • Avatar
      korzenka 29.04.2012 23:09
      Re: Coś więcej
      Podpisuję się pod tym wszystkimi czterema łapkami.
      Dawno się nie spotkałam z tak niedocenioną serią. Wielka szkoda, że ostatnimi czasy okruchy życia nie są przyjmowane ze zbyt wielkim entuzjazmem. A raczej – nie są jako takie odbierane, tylko próbuje się w nich na siłę doszukać czegoś więcej. Tak mi się przynajmniej wydaje…

      Seria niesamowicie sympatyczna, po prostu do pooglądania. Nie do jakiś podniet, nie wiadomo jakich wrażeń, fanserwisu, czy Bóg wie czego jeszcze.
      Po prostu do pooglądania i czerpania z tego przyjemności.
  • Avatar
    A
    Ero 23.11.2011 19:47
    Nie rozumiem zachwytu tą serią. Miało być bardzo dobrze, a nawet do końca nie dotrwałem. Oglądałem to jeszcze ongoing z tygodnia na tydzień i najzwyczajniej zaczęło mnie nużyć i powtarzać schematy. Fabuła w ogóle nie szła na przód, a bohaterowie zaczęli już irytować (szczególnie główni, bo 2. planowi byli ok). O ile pamiętam to skończyłem na ok. 20 odcinku, więc większość zobaczyłem i mogę spokojnie zgodzić się z recenzentem ... mocne 6 to max z mojego punktu widzenia. Oczywiście może jakimś młodym znudzonym nastolatkom (mówię o płci żeńskiej) bardziej przypadło do gustu. Każdy ma swoje zdanie ...

    PS. więcej nie chciało mi się pisać, ale podpisuje się pod komentarzem użytkownika „Felsis” :) bardzo podobnie myślę o bohaterkach. Pozdrawiam :)
  • Avatar
    R
    Dx51 13.11.2011 20:44
    Ostatni raz...
    6/10? <haha> I to jeszcze per redaktor? Kpina na całego…

    Już pewniej szukać Ocen na inDB, gdyż tam znasz głos ludu.
    • Avatar
      Dx51 13.11.2011 20:49
      Re: Ostatni raz...
      AniDB, wybaczcie pomyłkę.
      • Avatar
        moshi_moshi 13.11.2011 21:03
        Re: Ostatni raz...
        Tanuki to przede wszystkim portal z recenzjami, nie ocenami, więc tak, jak chcesz pooglądać cyferki to gdzie indziej.
  • Avatar
    A
    PTB 30.09.2011 10:49
    Anime jest bardzo ładna chodzi mi o kreskę,postacie,animacje,grafikę.Niektóre sceny tak mocne że nie mogłem się nacieszyć oka.Fabuła niekiedy była nudna,również była ciekawa.Akcja pomału szła do przodu.Minchi jak dla mnie była najlepsza i ona dawała czadu :)
    Ocena 8/10 Polecam !
  • Avatar
    A
    pewupe 28.09.2011 21:18
    Mały zawód
    Początkowo byłam zachwycona. Bardzo fajna główna bohaterka, przepiękna grafika i poważne jak i śmieszne momenty. Jednak z czasem straciło swój urok. Sama nie wiem kiedy. Ale o ile do pewnego momentu nie mogłam się doczekać odcinka to już potem oglądałam tylko, żeby skończyć. Na pewno na plus całkiem ciekawe postacie. Ale.. przedtem oceniałam to spokojnie na 9/10, lecz teraz jedynie 7/10. Szkoda. Ale i tak uważam tę serię za godną polecenia!
  • Avatar
    A
    Betty11 28.09.2011 20:58
    Dam czadu!
    Hanasaku Iroha zauroczyło mnie do reszty. :3
    Postacie z tego anime wydają mi się bardzo ciekawe, oprawa graficzna jest po prostu urocza, a muzyka mnie urzekła – zwłaszcza openingi w wykonaniu nano.RIPE – od niedawna jednego z moich ulubionych zespołów japońskich. Nie mówię już o fabule i przesłaniu.
    To dzieło P.A.Works ogromnie zmotywowało mnie do pracy. Teraz, zamiast „jestem zmęczona, nie dam rady”, myślę tylko „dam czadu!”, jak główna bohaterka serii. ^_^
    Gorąca wszystkim polecam! :D
  • Avatar
    A
    THeMooN 26.09.2011 20:49
    "bardzo, bardzo mocne 8/10"
    W ostatecznym rozrachunku jednak stwierdzam, że to anime mi się niesamowicie podobało. Niektóre kadry w ostatnim odcinku (a także kilku wcześniejszych) są po prostu piękne. Piękne w sensie artystycznym. Niektóre zapierały dech w piersiach. Szkoda, że całe anime nie mogło takie być, wtedy bym dał pełną dyszkę. Od strony fabularnej, seria TV porwała mnie swoją zwykłością dnia codziennego i choć momentami bywało trochę za wolno i zbyt monotonnie, to jeśli popatrzeć teraz tak na nasze codzienne życie to… czy ono nie jest czasami równie nudne? Mimo wszystko, anime jest warte obejrzenia ale tak naprawdę docenią go głównie prawdziwi miłośnicy historii z życia wziętych. Ja jestem zachwycony, moja ocena to bardzo, bardzo mocne 8/10. Powiecie, skoro jesteś zachwycony, to czemu „tylko” 8? Odjąłem jednak te dwa punkty bo:
    - momentami seria była trochę nudnawa i słabawa;
    - grafika mimo, że bardzo ładna, mogłaby być bardziej… jak niektóre kadry w Shinkai'owskim stylu :)
  • Avatar
    A
    Felsis 25.09.2011 21:09
    Arbeit macht...
    Praca, praca, praca! Tylko to może przynieść człowiekowi spełnienie i radość! Po co związki? Chęć posiadania rodziny? Wychowanie dzieci w zwykłych, rodzinnych warunkach? Przecież to wszystko nie przyniesie przeciętnej jednostce tyle radości co praca!

    Po pierwsze, chciałabym pogratulować Pani Kierownik. Stworzyła armię idealnych podwładnych­‑robotów. Ich prywatne sprawy nigdy nie są tak ważne by przerwać pracę. Gdy zajdzie taka potrzeba przeteleportują się z miejsca swojego pobytu do ich ukochanego Kissuiso, aby czynić swą służbę i strzec gości przed różnorakimi nieprzyjemnościami w postaci zjedzenia nielubianej pomarańczy czy zbłądzenia podczas szukania kwiatków. Pokonają wszelkie przeszkody aby zostać pracownikami miesiąca, w pensjonacie, w którym taka funkcja nie istnieje i istnieć nie będzie (tworzą sobie nawzajem za dużą konkurencję). Ich marzenia nie sięgają tam, gdzie nie sięga ogrodzenie Kissuiso, a w swą pracę wkładają więcej serduszka i duszyszczki niż wymaga to ubijanie kotleta czy sprzątanie puszek.
    Jeszcze raz, wielkie gratulacje. Kiedy już otworzę własną firmę zgłoszę się do tej pani po sprzątaczki. Bardzo polecam; zapewniam, że pokochają każde pomieszczenie- od gabinetu lekarskiego po toalety w centrum handlowym.

    Gdy pomyślę sobie, że ta starsza pani uzyskała taki efekt z prawie samych aspołecznych jednostek, mój podziw rośnie jeszcze bardziej.
    Oto przypatrzmy się głównej bohaterce- Ohanie. Można byłoby pomyśleć, że jest to nastolatka jak każda inna: radosna, energiczna, pełna niewinnej dziewczęcości. Idealna córka, która całym swym sercem wspiera matkę, a mężczyznę swojego życia widzi tylko w jednym chłopcu. Dobry pracownik, który na pewno zadba o potrzeby klientów, a swemu kierownictwu nie pozwoli się przemęczać. Zaraz, zaraz… a skąd się wzięła tu umiejętność wiązania liny rodem z filmów porno? Ah… no tak, zapomniałabym, przecież to była usługa świadczona dla gościa zajazdu! A jej ukochany? Czemu w jednej ze scen biega w kolorowym kimonie z kokardkami we włosach? Jestem w stanie zrozumieć, że Ko mógł mieć mało testosteronu, ale nie zmienia to faktu, że nie tak kobieta powinna wyobrażać sobie potencjalnego partnera.
    Muszę jednak przyznać, że postać Ohany skłoniła mnie do przemyśleń nad samą sobą. Czy cierpię na jakieś niedobory energii? Czy jestem nad ambitna? Czy moja niechęć do pracy fizycznej to rzeczywiście coś tak złego? Może lepiej do końca życia zostać kelnerko­‑sprzątaczką?

    Kolejnym dziwnym osobnikiem była dla mnie Minchi- zakochana nastolatka z zapędami sięgającymi jedynie kuchni i łóżka Tohru. Specjalnie dla niego kupiła sobie nawet strój kąpielowy wyglądający jak bielizna z sexshopu, bo przecież parę lat od niej starszy facet na pewno pojawi się na szkolnej wycieczce i wypatrzy ją z tłumu opalających się licealistek.
    Żeby nie było, osobiście podziwiam osoby mające tak silną determinację jak panna Tsurugi, ale to co ona wyprawiała było dla mnie autentyczną przesadą. Odniosłam wrażenie, że jej świat naprawdę ograniczał się do kuchenki i młodego pomocnika kucharza. W pewnym momencie gdy słyszałam standardowe ‘umrzyj, umrzyj’, przeplatane z jeszcze bardziej standardowym ‘Tohru­‑san to i Tohru­‑san tamto’, we mnie samej zaczęła rodzić się agresja. ‘Zamknijcie ją w końcu’ myślałam sobie i ze złością zaczynałam przewijać niektóre fragmenty. Należy jeszcze wspomnieć, że ta sama Michi­‑krzykaczka, była szkolną gwiazdą zwaną przez ogół ‘księżniczką’. Działo się to pewnie dzięki jej niezaprzeczalnemu wdziękowi. Oj tak… urok osobisty wprost promieniał gdy głośno życzyła wszystkim śmierci. To było tak urocze, że aż czekałam na odcinek w którym zacznie pokazywać swe uczucia poprzez rzucanie w swoich przyjaciół nożami.

    I tak dotarłam do Nako. Aż do obejrzenia, odcinka o niej, myślałam, że ją lubię. Niestety musiała zacząć się odzywać i opowiadać o swoim oceanie. I o staniku z muszelek. I jeszcze o tym, że chciałaby być taka jak Ohana. A wtedy coś powiedziało do mnie ‘Ona jest tak samo nienormalna jak reszta!’ i cała moja sympatia odleciała w siną dal. Może ze mną jest coś nie tak, ale osoba, która nie może się normalnie wysłowić, robi z siebie kozła ofiarnego, a w dodatku nie ma w sobie żadnych niepozytywnych uczuć, nie jest całkowicie normalna.
    Chociaż… gdyby jednak spojrzeć na to z trochę innej strony, jest to poniekąd piękne, że twórcą udało się wykreować niby zwyczajną nastolatkę, która ma w sobie wszystkie cechy idealnej japońskiej żony. No bo jak inaczej nazwać dziewczę, które w wieku licealnym nie myśli zupełnie o swoich przyjemnościach, pieniądze odkłada chyba na czarną godzinę, żyje marzeniami innych, a w domu sprząta i wychowuje dzieci swoich rodziców. Trzeba jeszcze wspomnieć o jej ponoć całkiem niezłej figurze. Tak, tak! Japońscy licealiści, ustawiajcie się w kolejkę, oto znaleźliście kombajn, który zadowoli was w każdych warunkach!

    Najbardziej zawiodłam się jednak na Yuinie. Od początku nie przepadałam za jej charakterem, co nie oznaczało, że chciałam przewijać sceny w których występowała. Niby troszkę mnie denerwowała, ale w sumie byłam szczęśliwa, że w końcu znalazła się trochę ambitniejsza postać, która posiada własne marzenia i żyje tylko swoim życiem. A wtedy poznałam jej narzeczonego. Oh… jak ta miłość potrafi zmieniać ludzi! Z egoistycznej pannicy Yuina stała się kolejnym sprzątającym robotem. Dobrze, że chociaż nie umiała tego dobrze robić (przynajmniej nie tak jak reszta towarzystwa) i wiele razy pokazano, iż nadaje się bardziej do dyrygowania niż usługiwania; nie zmienia to jednak przykrego faktu: ambicje kolejnej z bohaterek kończyły się na hotelowym ogrodzeniu. Nie mówiąc już o tym, że motyw ‘dla miłości wszystko’ męczy mnie już, szczególnie gdy widzę jak to właśnie kobiety poświęcają się dla swych wybranków.
    Drogie panie! Rozumiem poświęcać się dla miłości, ale niech to poświęcenie będzie czasem kompromisem, a nie jednostronną decyzją!

    I tu pojawia się niespodzianka! Najlepszą postacią serii okazała się babcia.
    Mimo iż teoretycznie nie była specjalnie miła, potrafiła zdobyć moją sympatię. Taka silna kobieta, która wiedziała czego chce i jak ma to uzyskać. No i oczywiście stworzyła armię pracowników idealnych, a to naprawdę jest duży sukces.
    O Tohru, Tomoe, Renie, fasolowym dziadku i Ko nie mam zbytnio co powiedzieć. Byli, nie denerwowali, mogę nawet powiedzieć, że w miarę ich lubiłam. Każde z nich miało swój własny charakter; o jednych było mówione trochę więcej, o innych trochę mniej. Ogólnie to nic złego i nieprzyjemnego.
    O matce Ohany mogłabym napisać pracę maturalną. Była tak barwnym charakterem, że aż w ostatnich odcinkach żałowałam, że to właśnie ona nie została główną bohaterką. Nie powiem żeby nigdy mnie nie denerwowała, ale niewątpliwie była bardzo ciekawa. Niestety to ona, jej wychowanie i jej geny stworzyły z Ohany to czym była.

    Fabuła, fabuła… była jakaś? To było o czymś? Chyba zbyt bardzo skupiłam się na wszechobecnej pracy żeby ją zauważyć.

    Trzeba powiedzieć, że animatorzy spisali się wyśmienicie. Wszystko było płynne i przyjemne dla oka. No prawie… Scena jedzenia truskawki przez Ohanę obrzydziła mnie bardziej niż niejeden pornol. Byłam przy niej naprawdę zniesmaczona, a pech chciał, że leciała jeszcze przed sezonem na te owoce. Tego lata moje wyobrażenie truskaweczek odbiegło od prawidłowości.

    Muzyka była straszna. I to tak naprawdę. Pani głównej wokalistce ktoś powinien uświadomić, że tak się nie śpiewa. Panom twórcą zresztą też przydałoby się usprawnić narząd słuchu, w końcu ktoś to wycie musiał wybrać.
    W trakcje trwania odcinków praktycznie nigdy nic nie słyszałam. Nie licząc tego chóru pod koniec. Doprowadził on jednak tylko do tego, że Kissuiso skojarzyło mi się z kościołem. Pytam się więc: gdzież są te dzwony? Szukałam ich, ale ani dostrzec, ani usłyszeć nie mogłam.

    Męczyłam się, nudziłam się, jakoś do końca dotrwałam. Nie wiem w sumie po co i dlaczego, ale to już inny problem. Nie mówię, że ‘Hanasaku iroha’ jest serią koszmarną. Komuś podobać się będzie na pewno. Szkoda tylko, że tym kimś nie byłam ja… Polecić niestety nie mogę.
    • Avatar
      Qualu 25.09.2011 21:39
      .. macht frau..?
      Ostatnia scena po endingu w ostatnim odcinku dała mi nadzieję na to, że Ohanę przejedzie już nawet nie shinkansen, a zwykły osobowy pociąg. Niestety, zawiodłam się. I to nie tylko w tej scenie. Zawiodłam się na całej serii.

      Zacznę od plusów, a właściwie jednego plusa. Całkiem sporego, dzięki któremu oglądanie Hanasaku Iroha nie było aż tak straszne, mianowicie chodzi mi o grafikę. Animacja animacją, wyróżniała się, ale nie straszyła. Jednak grafika była na prawdę elegancka, anime zachowane w pięknych, ciepłych i przede wszystkim dobrze dobranych barwach, ładnie zamykały urok miejsca i ślicznie podkreślały wszechobecną naturę. Udana gra światła i cienia, dobrze wykonana zabawa z porami dnia i roku. Kreska nie w moim stylu, ale bez większych zgrzytów zachowywała w miarę równy poziom przez całe anime. Miło również, że postaci zmieniały ubrania. Szkoda jednak, że oprawa wizualna to jedyny plus tej serii.

      Wibrujące ubersoprany wokalistek z openingów i endingów byłyby w stanie rozbijać kamienie nerkowe. Wesołe melodyjki w serii nie raziły, jednak chóry kościelne z przedostatniego odcinka pozostawię bez komentarza. Utwory muzyczne mają prawo się podobać, jednak moje, bądź co bądź, delikatne narządy słuchu nie były w stanie wytrzymać solówek towarzyszących tej serii. Seiyuu spisali się nieźle, Kanae Itou mimo denerwującej roli potrafiła przystopować Ohanę jednocześnie podkreślając jej kreację bez przesadyzmu a Haruka Tomatsu zrobiła mi niezłego psikusa, gdy dowiedziałam się, że Yuina ma głos Nagi z Kannagi, Hitei z Katanagatari czy Sakany ze Star Driver: Sparklujący Takuto. Reszta aktorów bez wyróżnienia, ale również bez nagany.

      Ohana jest u mnie piękną parabolą. Przez początkowe minuty widziałam w niej zbawienie w postaci normalnej bohaterki bez zbędnych traum, super mocy i innych udziwnień. Do okolic 16 odcinka każda sekunda w jej towarzystwie była dla mnie istną katorgą. Pytanie przy każdym epizodzie brzmiało: „czy to już w tym odcinku porzucę tę serię?”, zawsze jednak 25 minut trwających całą wieczność jakoś udawało mi się przeżyć. A potem, gdy odkryłam prawdziwe przesłanie* tej serii uznałam, że Ohana i tak nie jest najgorszym wybrykiem w tej produkcji i w sumie może dałoby się ją polubić. Głupia, nadpobudliwa, w gorącej wodzie kąpana nastolatka z afro z kwiatkami na głowie – zawsze mogło być przecież gorzej..

      Nako z kolei lubiłam do momentu, gdy zaczęła starać się być „fajną”. Bowiem „fajność” w jej mniemaniu kończyła się u mnie przysłanianiem oczu dłonią. Odcinek „Stanik z muszelek” był potężnym ciosem, nie sądziłam, że będę w stanie tak szybko i gwałtownie znienawidzić jakiegoś bohatera serii obyczajowej. Nako to uczyniła w sposób rewelacyjny. Z roli słodkiej i cichej dziewuszki zamieniła się w denerwującego robota zalewającego nas słodyczą i głupotą z każdej strony.

      Minchi nie tylko jest odwrotnością Ohany pod względem zachowania. Choć na początku mogła się starać o posadę najbardziej niezrozumiałej i denerwującej postaci sezonu ( „umrzyj!”, „balut!”, „Tohru­‑san~” – nieco ograniczone słownictwo jak na licealistkę.. ), o dziwo polubiłam ją gdzieś w połowie serii i już do końca to się nie zmieniło. Yuinę również lubiłam, dopóki nie odkryłam owego przesłania tej serii*. Optymistyczna, nie tak głupia, na jaką wyglądała i mimo pewnych podobieństw do Ohany, dało się ją zdzierżyć. Matka Ohany to kolejne ciekawe zjawisko – pod koniec okazała się jedną z lepszych bohaterek mimo trudnego startu z miejsca opatrzonego napisem „co to w ogóle jest!?”.

      Podobnie z resztą jest i z jej matką, Sui, która choć na początku włączała u mnie czerwoną lampkę, pod koniec serii dała się polubić. Pierwsze, najważniejsze wrażenie w jej wypadku – patologia. Moja babcia też nie jest typową babinką do przytulania, ale przy właścicielce Kissuiso jest potulnym barankiem. W czasie rozwoju akcji okazało się jednak, że najstarsza Shijima jest chyba najlepszą postacią spośród swojej rodziny.

      Ko był spoko, lubiłam go, podobnie jak Tohru ( choć na początku krzywo na niego patrzyłam ). Pozytywnie oceniam też najstarszą spośród kelnerek, Tomoe. Główny kucharz potrafił wywołać lekki uśmiech, Dziadek­‑Fasola na szczęście nie miał dużej roli, przez co nie dało się go nie polubić.

      Z Enishim i Tarou miałam pewien problem, bowiem przez pierwsze 7 odcinków strasznie ciężko było mi ich odróżnić. Potem się okazało, że syn Sui to ten irytujący fajtłapa a pisarz to ten fajtłapa z fetyszami. I choć Enishi na początku bardziej do mnie przemawiał, pod koniec serii to Tarou był tym, którego widok był do zniesienia. Takako, choć do 2o odcinka prosiła się o przewijanie, ostatecznie okazała się jedną z poważniejszych postaci ( i poza Yuiną chyba jedyną, którą dało się znieść i którą całkiem mocno polubiłam ).

      W skrócie– mój borze tucholski. To chyba pierwsza seria, w której zdecydowana większość bohaterów była dziwna a przy tym mój stosunek do nich zmieniał się tak szybko i tak radykalnie. Lubię, gdy coś takiego ma miejsce z jedną, ewentualnie dwoma postaciami, ale nie wszystkimi! Nie wiadomo było, czego spodziewać się w następnym odcinku, co znowu zostanie skopane, co skrzywione, a co odgięte – ten sposób prowadzenia bohaterów absolutnie do mnie nie przemówił.

      Czas na najgorsze, czyli fabułę. Leży zawiązana i zakneblowana w piwnicy. Nikt ze scenarzystów nie był w stanie jej pomóc. A może nie chciał? Gdybym opisywała Hanasaku Iroha pod względem fabularnym, słowa „bezsens”, „nicość” i „głupota” pasowałyby najlepiej.

      Na czym polega owo prawdziwe przesłanie serii? Gdybym była podatnym na tę propagandę grubym japońskim otaku, po ostatnim odcinku zaraz po odkurzeniu moich modelów gundamów i figurek bohaterek z K­‑Onu leciałabym z mopem do łazienki. A potem schody i wyniesienie śmieci. I znalezienie pracy. Najlepiej takiej wyzyskującej o niskiej płacy. Bowiem sama praca jest satysfakcją, czyż nie? Jeżeli ktoś nie zauważył, że ta seria indoktrynuje i wmawia ludziom, że praca to świętość nad świętości, to po prostu zazdroszczę. Pewnie bez tej wiedzy wystawiłabym 7 albo 8. Ale żem uta­‑leń 1ooo%, takie środki na mnie nie działały. Co najwyżej sprawiły, że z dobrze zapowiadającej się serii zrobił się gniot robiący ludziom wodę z mózgu. Ja nie twierdzę, że praca jest zła, ale czemu w tej formie, w taki bezczelny sposób? Jakaś kampania prospołeczna lokalnych władz „5% społeczeństwa nie ma pracy?! My to zwalczymy!”? Pomysł przedni, ale mogli na początku o tym powiedzieć, a nie puszczać anime poza krajem i pokazywać je osobom niezainteresowanym, robić im „smaka” a potem zawodzić na pełnej linii.

      Przez owe japońskie pojęcie „ciężka praca” znielubiłam bohaterów:
      - Nako, cyborg dorabiający wszędzie, gdzie się da, w domu, w Kissuiso, w szkole, na pływalni, pełna energii, dająca z siebie wszystko, była tak idealnym pracownikiem, że aż denerwującym!
      - Ohana – moeksiężniczka ciężkiej pracy, królowa czystej podłogi i Mesjasz­‑Robotnik.
      I najgorsze, Yuina, która na początku zdawała mi się być jedyną osobą, której praca nie obchodzi. Ale jednak, trzeba było pokazać, jak schodzi ze złej ścieżki nieróbstwa pod wpływem Ohany i narzeczonego wyglądającego jak zbieracz pokemonów albo inny bohater serii shounen długo po studiach. Może ten.. ten ktoś niewarty zapamiętania imienia nie wyglądał jak ojciec Yuiny, ale na pewno było mu o jakieś 7 lat do niej za dużo.

      Oprócz subtelnego, aczkolwiek niezwykle denerwującego atakowania widza­‑lenia i zachęcania go do pracy było jeszcze parę innych powodów, dla których ta seria mi absolutnie nie podeszła.

      O dziwo – brak ambicji. Ja rozumiem, że można się w jakimś miejscu zakochać i chcieć zostać tam na zawsze, ale bez przesady. Osoba, która haruje w dzień i w nocy, nie mając czasu na rodzinę, przyjaciół czy puszkę piwa chyba powinna mieć jakieś wyższe ambicje niż praca w niewielkim pensjonacie na krańcu świata. To trochę paradoksalne, że chcąc być najlepszym nie celuje się wysoko, tylko tam, gdzie się ma szansę. Pójście na łatwiznę? Oj, oj, zgrzyt jakich mało..

      Fetysze..
      Więcej fetyszy..
      Więcej, niż w niejednej serii ecchi, w dodatku bezczelnie eksponowanych na ekranie.
      Strój kąpielowy Minchi może i był ładny, ale wyglądał jak piżama panny młodej w podróży poślubnej – koronki, tiule i inne duperele na stroju do opalania to niemała przesada. Tohru w okolicy nie było, więc nie wiem, co ona robiła w tym stroju. W dodatku, obowiązkowo, odcinek plażowy i zbliżenia na piersi bohaterek – nie te nachalne wjazdy kamery między melony, ale jednak. Żeby nie było, że seria jest innowacyjna, obowiązkowe sceny w gorących źródłach. Wiązanie Ohany sznurem z seks shopu najpierw mnie rozbawiło ( właściwie to wybuchnęłam śmiechem ze względu na „pomysłowość” twórców) , ale potem coś mnie w tym poważnie zaniepokoiło. Podobnie jak podglądanie przez dorosłego faceta nieletnich podczas kąpieli. Patologiczne starcia, efektowne policzkowania i pyskówki Minchi i Ohany, Sui z obsesją prowadzenia przedsiębiorstwa, nawet wizja Ohany z Ko była dla mnie chora ( w tej scenie wyglądał o wiele bardziej kobieco niż jakakolwiek z bohaterek przez całą serię ). Matka wymuszająca na córce chałupniczą robotę. Reżyser­‑kradziej. Psychodeliczna bitwa japońskich licealistek o omlet ( pękłam ze śmiechu, jak poleciał tekst w stylu „ale omlet musi być, bo kocham xyz, a xyz uwielbia omlety i pewnie chciałby zjeść takiego zrobionego przeze mnie~!” połączony z histerycznym piskiem i obrażalskim tupnięciem stopą ). Świetne materiały dla modnych ostatnimi czasy seriali typu „Trudne Sprawy” czy „Dlaczego ja?”.

      Jednak czarę goryczy przelała scena lizania truskawki przez Ohanę. Była na prawdę obrzydliwsza od niejednego ostrego hentai ( ekspertem w tej dziedzinie nazwać siebie absolutnie nie mogę, ale myślę, że jak na niedocelowego odbiorcę gatunku widziałam całkiem sporo ) i muszę przyznać, że po tym odcinku truskawki kojarzą mi się właśnie tylko z tym. A to nie jest przyjemne. Sam szok wywołany obecnością takiej sceny w takiej serii był zbyt duży.

      Ostatni wymieniony przeze powód, dla którego Hanasaku Iroha ma ode mnie taki a nie inny numerek brzmi: NUDA. Można by było usunąć połowę odcinków i nic ani nikt by na tym nie ucierpiał. Ostatni odcinek przywitałam z otwartymi ramionami, w dodatku był sporo lepszy od poprzednich epizodów, przez co jeszcze przyjemniej mi się go oglądało. Dobre podsumowanie bardzo średniej serii. Bardzo lubię anime obyczajowe, gdzie rozwój fabuły jest naturalny, nie ma miejsca na dynamiczne przemiany bohaterów i wielkie zwroty akcji, ale ta seria mnie po prostu nudziła. Nie odradzam, ale też nie polecam – z tego gatunku jest ogrom serii o wiele lepszych.
      • Avatar
        MiszczKoszykufki 25.09.2011 21:51
        Дa, дa~!
        Już od początku nie rozumiałam zachwytów nad tą serią. Wyznaje zasadę że dobrą grafikę i animacje może mieć każdy bubel, wystarczy mieć pieniądze. Tu niczego nie brakuje, ładne widoczki, płynna animacja, nie kłujące w oczy kolory, nikt nie nosi różu, fioletu na głowie ani fikuśnych fryzur, design postaci jest dosyć przyjemny i bliski temu co możemy zobaczyć w realu. Jednak coś jest nie tak. Czy to bohaterowie? Może fabuła? Muzyka?

        Każdemu epizodowi towarzyszyły openingi w wykonaniu Kimiko frontmenki „nano.RIPE”, której wokal nie przypadł mi do gustu i to bardzo. Za każdym razem jak najprędzej chciałam przewinąć czołówkę, gdyż głos był tak słodki że aż lasował mi mózg. Nie mam pojęcia jak przeżyje gdy przypadkowo usłyszę na ulicy ten opening z telefonu nieznajomej osoby. Ucieknę? Oszaleje i rozniosę okolice? A może natrę na tą biedną osobę w celu wyłączenia dzwonka? Wiem tylko tyle, że nie będę jej mogła przez dłuższy czas wybaczyć, gdyż pierwszy op znalazł się na liście znienawidzonych piosenek z anime. Drugi prezentuje się lepiej tylko dlatego że między startem piosenki a pierwszymi słowami mija około 10 sekund i od razu po włączeniu odcinka nie słyszałam wokalu Kimiko. Endingi odsłuchałam po razie i zapomniałam o ich istnieniu. Reszta ścieżki dźwiekowej po prostu była. Nie wyróżniała się niczym, tylko gdzieś sobie plumkała w tle.

        Prowadzenie akcji nie należy do najszybszych, co nie jest wadą. Lubię serie cechujące się wolnym rozkręcaniem akcji, lecz niestety wydarzenia przedstawione w „Hana­‑Saku Iroha” mało mnie ciekawiły. Prowadzenie tradycyjnych gorących źródeł, lokalne festiwale i śluby nie należą do mojej ulubionej tematyki, do tego przyprawione szkolnym życiem pełnym dhramatyzmów ( kliknij: ukryte ), kocią walką  kliknij: ukryte  i niezdecydowaniem bohaterów (wręcz rozmemłaniem), zrobiły z tytułu danie ciężkostrawne. Z całej serii najbardziej spodobał mi się odcinek ostatni, melancholijny, klimatyczny, bardzo dobrze spełniający swą rolę. A i jeszcze jedno. Onsen często kojarzy się z paniami w negliżu, nieprawdaż? Miało nie być fanserwisu, ileż osób piało nad fantastycznością „Hana­‑Saku…” za brak golizn mimo miejsca, w którym odgrywa się akcja. Niestety w końcu co musiało zostać pokazane np.  kliknij: ukryte  Zawiodłam się trochę, bo myślałam że seria jest w stanie się bronić bez scen kąpielowych itp.

        Babciu Ohany, kocham cię! Za twój wspaniały trolling, zabójcze spojrzenia, ten chłód, dostojność i  kliknij: ukryte ! Strzeż się kapustogłowo, bo babcia w razie czego jak umrze to i tak z grobu wstanie i będzie cię szkolić na pokojówkę po nocach! Nie pomogą co twoje kwiatki i wielkie serce jak z Warszawy do Machu Picchu. Szczerze, Ohana nie była najbardziej irytującą osoba z całej serii, byli gorsi. Szastanie czyimiś uczuciami przegrywa z maniakalnym wrzeszczeniem histeryczki „Umrzyj!” (kto tak teraz mówi?! I czemu nikt na to nie reaguje jakoś po ludzku? Liścia w twarz na „dzień dobry” takiej dziuni i byłoby po sprawie). Na wielu postaciach się zawiodłam co doprowadziło do tego, że w ostatecznym rozrachunku szczerze lubię tylko babcie. Tohru, jak mogłeś  kliknij: ukryte ? Ko, dlaczego i jesteś taki rozdziabdziany i dajesz sobą pomiatać? Yuina, twoja nagła przemiana była dość przerażająca. Takako… ingrisz zabija. Togashi, za bardzo się bunkrowałeś w kuchni. Enishi… Jiroumaru… borze sosnowy, który jest którym, przez ponad połowę serii nie potrafiłam ich odróżnić. Nako, nie podpasywała mi charakterem, chociaż miło było zobaczyć, że jej postać (jako jedna z niewielu) jakoś ewoluowała (pomijam teksty temu towarzyszące).

        Mimo tego że mi się nie bardzo spodobało, tytułu nie odradzam. Można dać szanse, lecz jeśli nie przypadnie do gustu po pierwszych pięciu odcinkach, nie warto się dalej zagłębiać, gdyż druga połowa jest na pewno gorsza od pierwszej.
        • Avatar
          Slova 26.09.2011 08:09
          Re: Дa, дa~!
          Nie umiecie docenić powierzchowności i płytkości tej serii – jest tak obyczajowa, że bardziej obyczajowa być nie może.
          Tak, będę tardził, a poza tym
          tl;dr, może później.
          • Avatar
            Felsis 26.09.2011 15:14
            Re: Дa, дa~!
            Moje pojęcie obyczaju odbiega od tego które prezentowała Ohana.
            I chyba jestem za mało japońska żeby docenić tę powierzchowność i płytkość.
          • Avatar
            Qualu 26.09.2011 15:27
            Re: Дa, дa~!
            To dobrze, że za długie, to był nasz niecny plan :)

            Odpowiem tylko za siebie, nie za koleżanki – wolę obyczajówki w stylu Nodame Cantabile czy niedawnego świecidełka, Usagi Drop. W obu przypadkach fabuła jest prosta jak Prospekt Newski, bez zbędnych barokowo­‑moskiewskich ozdóbek w paskudnej kolorystyce. Wychodząc z porównań do architektury rosyjskiej, nie ma zbytniego odbiegania od przygód głównych bohaterów – tutaj jednak zdania się dzielą, dla części widzów Ohana jest prowadzona w ten sam sposób, dla mnie jednak Hanasaku fabuły nie ma. Skakanie po wątkach nie przypadło mi do gustu.

            Drugim aspektem łączącym oba wymienione tytuły były postaci. Postaci, które się rozwijały, a nie co odcinek zmieniały charakter. Mogę wymienić tylko Sui, Minchi (dla mnie) i matkę Ohany, bohaterki, które rozwijały się w tempie normalnym, bez żadnych udziwnień. W Nodame Cantabile Chiaki zmienia się pod wpływem Nodame, a Megumi pod wpływem Shin'ichiego. I nic więcej. A tutaj prawie każdy bohater co odcinek niemalże transformował, najlepszym przykładem była Nako, na której samo imię mam dreszcze.

            Każdy uważa inaczej, bo każdy jest inny (na szczęście). Mnie ta seria poraziła, dostaje ode mnie 5 i chcę o niej po prostu zapomnieć. A tardzić może każdy, nikomu nie zabronię, nikogo nie potępiam, bo sama czasem walczę zaciekle o honor jakieś produkcji, niestety w tym przypadku (znowu) okazuję się minihejterem. ;)
  • Avatar
    A
    Slova 25.09.2011 19:48
    Najlepszy ostatni odcinek, jaki od dawna widziałem. Naprawdę dobrze domknięta (bo nie zamknięta!) historia, bez pozostawionych niedomówień i wątpliwości. Bardzo dobry serial obyczajowy ze świetnym balansem między dramatem, humorem i romansem i oryginalnym motywem przewodnim. Taki wręcz odpowiednik Klanu, tylko ciekawszy i bardziej dynamiczny. Komu się podobały najbardziej obyczajowe fragmenty Clannadu czy Kanon 2006, ten powinien zobaczyć Hanasaku Iroha.
  • Avatar
    A
    TraveltotheMoon 25.09.2011 18:14
    Wspaniałe. Nie wiem dlaczego jest aż tyle negatywnych opinii o tym anime. Ja ze zniecierpliwieniem wyczekiwałam każdego kolejnego odcinka, z tym że oglądałam z angielskimi napisami bo na amerykańskich portalach odcinki były szybciej dodawane. Właśnie przed chwilą obejrzałam 26 ep i jak to ja rozpłakałam się. Ogólnie nie spodziewałam się takiego obrotu zdarzeń jakie zaserwowały nam ostatnie odcinki ,jednak pozytywnie mnie zaskoczyły i baaaardzo liczę na 2 sezon w przyszłości. Grafika jest cudowna, muzyka także fabuła bardzo dobra gdyż nie jest przekoloryzowana, ta historia jest poprostu o zwyczajnym codziennym życiu jakie każdy z nas ma. Postaci nie można było nie lubić, no może poza Minchi która od początku do końca mnie irytowała. Najlepszą postacią jest oczywiście Ohana a tuż za nią Nakochi i Ko. Bardzo polecam to anime. Ode mnie 10/10 ;).
  • Avatar
    A
    bassty 23.09.2011 18:27
    Szczerze mówiąc to mi się znudziło już po 2 odcinkach ;P a z tego co tu wyczytałem to dalej jest tylko gorzej więc chyba sobie odpuszcze.
  • Avatar
    A
    pewupe 9.08.2011 19:42
    Lekki zawód
    Pierwszy odcinek genialny, potem też było świetnie, ale im dalej tym coraz gorzej. Od kilku odcinków nie ma już takiego czegoś, przez co chciało się to oglądać. Jakby straciło coś z uroku…
    Hmm, może jakby podzielili to na 2 serie po 13 odcinków byłoby to strawniejsze?
    • Avatar
      THeMooN 9.08.2011 20:00
      Re: Lekki zawód
      Muszę się zgodzić. Pierwsze odcinki oglądałem z wypiekami i bananem na twarzy, mniej więcej od połowy zaczęło się robić jakoś tak mdło i zwyczajnie. Teraz już nie oczekuję na kolejne odcinki, tylko je po prostu oglądam jak mam chwilę na nadrobienie odcinka. Anime faktycznie straciło urok, kilka odcinków wcześniej byłem gotów dać 9 a nawet 10 na 10, teraz zastanawiam się czy 8 to nie za dużo. Ostatecznie zdecyduję po skończeniu serii. „A miało być tak pięknie”.
  • Avatar
    A
    Maciejka 25.07.2011 17:17
    A tak pięknie się zapowiadało
    To jest nudne. Po trailerach oczekiwałam naprawdę wiele nie tylko ze względu na grafikę, ale też ilość przewijających się postaci i sam pensjonat jako miejsce akcji. Na początku było miło, przyjemnie itd., jednak im dalej w las, tym ciemniej, do kolejnych odcinków aż się zmuszam. Przede mną do końca serii jeszcze dziesięć epizodów i naprawdę nie wiem, co twórcy mają zamiar w nich zawrzeć. Jestem trochę zawiedziona.
  • Avatar
    A
    anth 17.06.2011 23:11
    11/26
    No więc tak – na początku chciałem się nie zgodzić z głosami poniżej, iż anime wraz z kolejnymi epami traci na jakości. Owszem, dwa pierwsze epy postawiły poprzeczkę strasznie wysoko i to może dlatego kontrast pomiędzy nimi a następnymi, trochę bardziej epizodycznymi odcinkami tak bardzo dał się niektórym we znaki. Samo anime to naprawdę prosta historia, traktująca o przyziemnych problemach zwykłych ludzi. Z reguły nie jaram się czystymi slice of life, ale ta seria brutalnie wciągnęła mnie aż po uszy. Grafika jest prześliczna i niezwykle dopieszczona jak na serię tv. Wystarczy zresztą spojrzeć na screeny, za co wielkie propsy dla P.A. Works. Muzyce też nie mam nic do zarzucenia. Najjaśniejszym punktem serii zostaje jednak Ohana, którą pokochałem od pierwszego wejrzenia. Najprzyjemniejsze zaskoczenie roku póki co, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę, że oglądania Hanasaku nie miałem nawet w planach. Sorry Ao no Exorcist i Ano Hana, ale spadacie na kolejne miejsca podium spring '11.
    • Avatar
      Otōsan 10.08.2011 15:00
      Re: 11/26
      Graficznie perełka, tła często w 3d renderowane, ale są tak profesjonalne że nie odcinają się od postaci tylko doskonałe łączą się z nimi w bardzo przyjemną dla oka całość. Fabuła w której pozornie się nie wiele dzieje wciąga , a bohaterowie(a raczej bohaterki) budzą sympatię. Ogólnie „to je ono” jak mawiają nasi sąsiedzi z południa. Czekam na kolejne epizody jak było w zeszłym roku przy oglądaniu Kuragehime ;)
  • Avatar
    A
    Progeusz 12.06.2011 11:51
    (10 odcinków)
    Nie jest dobrze… anime stacza się po równi pochyłej. Po pierwszych dwóch odcinkach byłem gotów je uznać za win sezonu, tego, a może i jeszcze następnego, ale… gdzie się podziała fabuła? Czemu pojęcie chara development nie istnieje (Minchi, patrzę na Ciebie)? Czemu tanie dramy są tanie? Jeśli pójdzie tak dalej, będę zmuszony dać 7 lub 6, a statrowałem od bardzo mocnej dziewiątki… W każdym razie – Ohana, my little cutie <3 Gambatte, ogarnij tę serię…
    • Avatar
      mith 13.06.2011 02:28
      Zgadzam się z tą opinią. Po dwóch odcinkach myślałem, że to będzie najlepsze anime tego sezonu. Ale później fabuła jakoś stanęła w miejscu. Do tego wystartowała opóźniona trzęsieniem ziemi AnoHana i również – moim zdaniem – wywołała małe trzęsienie ziemi… Ale na szczęście ostatni odcinek był wcale niezły.
    • Avatar
      Cthulhoo 17.06.2011 22:11
      Proggie, mogę się tylko pod tym podpisać. Nawet nie chce mi się komentować tej serii i coraz częściej zdarza mi się mieć zaległości. W dodatku ma to mieć ponad 20 odcinków… jak nic się nie poprawi, to nie wiem, czy dotrwam do końca. A taka dobra seria, jak mój futonik, skończy się już za 2 tygodnie ;-(
  • Avatar
    A
    ulus 12.06.2011 09:17
    Jestem na siódmym odcinku tego anime i już wciągnęłam się po uszy… może to tylko moje wrażenie, ale już dość dawno temu nie oglądałam tak sympatycznego anime:) oby tak dalej. Szczerze polecam, dla tych, którzy szukają uśmiechu w pochmurne dni i odrobiny wytchnienia;)
  • Avatar
    A
    Mglisty 8.05.2011 23:20
    Jak na razie sam miód i orzeszki – kreska świetna, a i setting niczego sobie. Trochę wtórne postacie, ale nie da się ich nie lubić.
  • Avatar
    A
    ewag7777 23.04.2011 11:39
    Hana-saku Iroha - pierwsze wrażenie
    Pierwsze co mnie kuło (a może raczej głaskało, nie wiem jak wyrazić mój dogłębny szok) to grafika. Piękna szata postaci, każdy szczegół stroju został dopracowany. Tak samo jak i ich twarze – wyraziste, a zarazem delikatne rysy, urzekające oczy no i sam styl. Tła są dopracowane nawet w najdrobniejszych elementach. Same łaźnie widoki, zwykły ogród porośnięty chwastami/cebulą daje nam wrażenie, że to nie my przenieśliśmy się do tego świata, a on do nas.
    Seiyū. Doskonale dopasowani do charakteru postaci (jednak jeden seiyū wyjątkowo mi się nie spodobał). Oddają uczucia poprzez głos – wrzask, szept, zwykła rozmowa… Tu też nie mam prawie nic do zarzucenia. Dobrani dobrze, tak jak trzeba, lecz jeden głos (Suwabe, Junichi) był okropny, no, ale dobrze dopasowany (jak pozwolę sobie po raz kolejny powtórzyć to słowo).
    Bohaterowie, są bardzo, dobrzy. Nie podzielę opinii dotyczących Nako, gdyż jak się przekonujemy to całkiem porządna dziewczyna, doborowy pływak, co ratuje ją przed 'dnem'. Ohana nie jest łamagą (jakaś miła odmiana po tej fali łamag)tylko dziewczyną pewną siebie, w duszy pragnącej opieki i ciężko pracującą. Minchi jest do niej podobna i mimo że życzy jej śmierci widać iż tak naprawdę ją lubi. Postacie poboczne mają swoje wyraziste charaktery, własny styl, swoją przeszłość i odmienny sposób bycia. Mamy tzw. 'szczebiotkę', 'surową babkę', 'zwaryjowanego/szalonego/zboczonego 30­‑latka', 'kucharza któremu­‑nic­‑się­‑nie­‑chce­‑ale­‑i-tak­‑zgania­‑innych', 'przyjaciela z dzieciństwa','szaloną/niedorobioną matkę',... i wiele wiele innych.
    Fabuła jest, średnia, zwykła, ale i ... błyszcząca? Coś w tym stylu. Opowiada o zwykłej (!) dziewczynie mającej problem z mamą (i z tym że wspomniana ucieka wraz z kochankiem obarczona długami), przeprowadzającą się (łaźnie), mamy wyznania (nie tylko, a i także miłosne), przyjaciółki/wrogowie w jednym… Nic niezwykłego, a jednak. Czegoś takiego mi brakowało, po tej fali harem/ecchi/super moce.
    Anime to trzyma się jak trzyma. Jest naprawdę dobre, ale jak powiedział poprzednik, ciekawe czy nie zmarnują. Mam nadzieję że nie i trzymam kciuki. Ciocia Ewa jest z wami =3.
    Pozdrawiam Serdecznie^^
  • Avatar
    A
    AmaiHachimitsu 20.04.2011 21:41
    Niesamowita grafika. Przy dzisiejszych możliwościach właśnie tak powinna wyglądać grafika w anime (nie umywa się przy The Sky Crawlers, ale to różne produkcje). Oprócz trochę dziwnych postaci (która osoba życzy drugiej śmierci bez większego poznania/powodu? Jakie są granice bycia wstydliwą [tutaj to nawet Hinata z Naruto wysiada]?) Ohana może się spodobać za swoją szczerość i realistyczność. Nie mam nic więcej do zarzucenia na tym etapie (3 odcinki). Mam nadzieję, że scenarzyści wyjdą obronną ręką z dosyć ciężkiej do zdynamizowania tematyki – życia w pensjonacie. To jest kolejne anime, które chciałbym, by nie zostało spartaczone. (A już takich sporo było, ot chociażby nieziemsko wciągający na samym początku Highschool of the Dead, który został potem zeżarty przez cycki…)

    Pozdrawiam,
  • Avatar
    A
    Fantaghiro 13.04.2011 00:37
    Oby tak dalej!
    Szczerze powiedziawszy, w ogóle nie planowałam oglądać tego anime. Po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków z czystym sercem mogę to powiedzieć – dobrze, że jednak stało się inaczej. Grafika jest śliczna, Ohana naprawdę urocza i ciężko jej nie polubić ;) Mam nadzieję, że kolejne odcinki będą trzymały poziom.
  • Avatar
    A
    Maciejka 12.04.2011 23:29
    Dobry początek
    Po dwóch odcinkach wydaje się sympatyczne i takich życiowych anime ostatnio jakoś mi brakuje, dlatego rzuciłam się na nie jak wygłodniały tygrys i na razie nie czuję się zawiedziona; przypomina mi trochę Kobato. Ohana jest przeurocza i naprawdę da się lubić, stężenie dramatu nie sięga wyżyn, a grafika jest po prostu miodna. *.*
    Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że przez te 26 epów poziom będzie mniej więcej równy.
  • Avatar
    A
    Anpan 12.04.2011 17:46
    Zapowiada się bardzo dobrze
    Mimo, że to opinia po dopiero 2 ep, ale według mnie to będzie jedno z najlepszych anime tego roku.
  • Avatar
    A
    Marta001 8.04.2011 14:06
    Świetne anime
    Bardzo mi się spodobało to anime od pierwszego odcinka. Do tego bohaterzy są naprawdę ciekawi! Polecam.