Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Komentarze

Steins;Gate

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Maurenn 17.02.2017 19:50
    Hehehehe, jeśli lubicie takie postacie jak ten ''szalony naukowiec'' to w porządku, ale patrząc przykładem na pierwsze odcinki, to ja się dziwie, że nikt nie wysłał go do psychiatry. Gdyby ten typek zaczął gadać mu o tych wymysłach, bredniach i teoriach spiskowych, to odrazu wysłanoby go do jakiegoś zamkniętego zakładu (może znalazłby koleżków, z którymi dzieliłby się swoimi obsesjami na temat agencji) Kij z tym, że potem to co gada okazuje się prawdą, nie każdego interesują takie rzeczy.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Uratugo 4.06.2016 23:52
    Trudne do jednoznacznej oceny
    Generalnie mam mieszane uczucia co do tej serii; miała ona wzloty i upadki, fabuła na przemian powodowała napięcie i męczyła, a bohaterowie również są bardzo nierówni pod względem oceny.

    Może zacznę od fabuły. Jakieś pierwsze trzy odcinki kiepskie, choć nie na tyle fatalne, żeby nie spodziewać się rozkręcenia tej imprezy. Poczekałem i się doczekałem. Gdzieś w piątym odcinku zaczęło się naprawdę ciekawie i emocjonująco. Co później poszło nie tak? Generalnie narzekam na totalny brak oryginalności. Nie zobaczyłem tutaj nic nowego, niespodziewanego, czegoś, czego wcześniej bym nie widział. Rozczarowujące jest to nie dlatego, że spodziewałem się pionierstwa w dziedzinie Si­‑Fi, a dlatego, że pierwsze odcinki wskazywały na coś „innego”.

    Zazwyczaj motyw podróży w czasie albo utrzymuje się w konwencji przygodówki, albo kina fatalnego. „Stein; Gate” utwierdzał nie w przekonaniu, że będzie to kino zrównoważone pomiędzy jednym a drugim, a dzięki temu dostaniemy coś naprawdę fajnego. Niestety, mniej więcej w odcinku, w którym  kliknij: ukryte , zaczynamy dostawać coś pomiędzy Terminatorem, a Efektem motyla. Nie podobało mi się to. Było to zdecydowanie za ciężkie w odbiorze (nie pod względem intelektualnym, a emocjonalnym)i seria zgubiła swój swoisty klimat, do którego z początku ciężko mi było się przekonać, ale jednak później bardzo się do niego przywiązałem. Gdzieś pod koniec chciałem już zrezygnować, ale stwierdziłem, że skoro już jestem na tym etapie, to trochę głupio byłoby porzucać to anime. Zostałem. Ostatnie 2/3 odcinki mnie usatysfakcjonowany i nie żałuję, że nie przerwałem seansu.

    Postaci nie są pierwszego sortu (hoho, jak politycznie to dziś brzmi), ale mnie kupiły. Sam główny bohater z początku mnie drażnił, ale dość szybko przekonał mnie do siebie (zresztą tak, jak wcześniej wspomniany klimat, który w dużej mierze tworzył właśnie on). Nie ukrywam, że mnie najpierw rozczarował, bowiem po „szalonym naukowcu” spodziewałem sie czegoś więcej; niemniej później ciężko mi było sobie wyobrazić, że to mógłby być ktoś inny. „Christina”, choć sympatyczna, była na wskroś szablonowa i jednowymiarowa. Myślałem, że może okaże się  kliknij: ukryte , dzięki czemu pokaże coś więcej, ale jednak tego nie zrobiła. Maiyuuri robi za tą głupiutką, czego nie lubię, ale jednocześnie była tak dziwna, specyficzna i oryginalna, że ją polubiłem chyba najbardziej. Reszta była do lubienia, ale jakoś nie zbliżyłem się do nich na tyle, żeby nad nimi się rozprawiać.

    Akcja była bardzo nierówna. Z nudy przeskakiwała na najwyższe obroty, potem jednak za długo utrzymywała się w wysokim napięciu, przez co zaczynała męczyć, a później zaczynała wpadać w rutynę, żeby zaraz znów podkręcić obroty. Zdecydowanie zabrakło tutaj subtelności i umiejętności planowania.

    Kreska aż nadto pospolita. Nie było w niej niestety nic charakterystycznego, przez co za niedługo najpewniej mi się rozmyje w pamięci, jak tysiąc innych pospolitych anime, a szkoda, bo seria warta jest zapamiętania. Na szczęście nie była brzydka, a jej poziom był wyrównany przez wszystkie odcinki. Była to chyba jedyna równowaga, jaką nam zaserwowali.

    Soundtrack również ciężki do określenia. Czasami go brakowało, czasami był zbyt pospolity, czasami były zgrzyty pomiędzy ścieżką dźwiękową, a akcją, ale czasami aż powodowała ciarki na całym ciele.

    Całą serię oceniam na 7. Gdyby poprawić gorsze strony i uniknąć paru błędów, to mogłoby być nawet 9, przy dobrych wiatrach- kto wie- może nawet 10. Pomysł, choć już przetarty, to został dobrze obmyślony, ale jego realizacja była już trochę gorsza. Nie nazwę tego anime zmarnowanym potencjałem, jednak niewątpliwie popełniono tu błędy, których naprawa z tylko „dobrego anime”, mogłaby zrobić dzieło zapamiętywalne na lata. Sądzę, że również budżet mógł mieć tu wiele do powiedzenia, choć na tych sprawach w ogóle się nie znam. 7, to średnia całości, bowiem znajdą się tu aspekty warte dziewiątek, ósemek, ale również szóstek. Siódemka wydaje mi się surowa, ale sprawiedliwa.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    BlackResBei 13.01.2016 22:03
    POLECAM!
    Czasem chciałbym się cofnąć w czasie i znów pierwszy raz poznać tą historię..wciąga..bardzo. Jednak początki były trudne bo Szalony Naukowiec nie od razu wzbudził moją sympatię, jednak im dalej w las..tym ciekawiej i warto! Całość wraz z filmem i ova pomimo masy powtórzeń i retrospekcji daje niesamowita frajdę z oglądania i patrzenia na każdą chwilę z innego punktu widzenia a gdy wszystkie wątki zostają wyjaśnione..to daje ogromną satysfakcję. Anime to stało się jednym z moich ulubionym i chętnie czasem do niego wracam.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Katasza 10.10.2015 09:54
    Moje początki ze „Steins;Gate” były raczej trudne, a 2ka początkowych bohaterów męcząco­‑irytująca. Jednak, kiedy już zaczęłam się do nich przyzwyczajać, pojawiła się Ona >>Makise Kurisu<< i seria nabrała tępa (i jak dla mnie zrobiła się obłędna)!! :-D
    A im dalej w serial tym było już tylko lepiej!! Rewelacja!! Do tej pory jest to jedna z moich ulubionych serii!!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Dessinateur 11.09.2015 15:19
    Chętnie cofnęłabym się w czasie i obejrzała jeszcze raz.
    Jak już wielu pisało – kilka pierwszych odcinków to męczarnia, prawie nic się nie dzieje, można się nie połapać o co chodzi i jakoś mnie nie zachęciły do oglądania dalej. Nie żałuję, że jednak dałam temu tytułowi szansę i to samo zalecam zrobić wszystkim, którzy się wahają.
    Gdzieś od szóstego odcinka fabuła zaczyna niesamowicie wciągać. Muszę przyznać, że przez prawie całą serię bałam się, że twórcy gdzieś się poplączą, pomylą i po kolei będą wychodzić z ekranu małe, logiczne nieścisłości, ale na szczęścia akcja została poprowadzona po mistrzowsku. Naprawdę olbrzymi plus za to!
    Z bohaterów najbardziej polubiłam głównego bohatera. Jest sympatyczny, oryginalny i zabawny. Daru również można opisać tymi słowami. Za to nie rozumiem, dlaczego przy prawie każdym anime ludzie się tak rozpływają nad jakąś tsundere ( i oczywiście zawsze pada tekst „bo ona nie jest typową tsundere). To tak a propos Kurisu, której zachowania typu „wcale cię nie lubię, po prostu nie mam nic lepszego do roboty” przyprawiały mnie o mdłości.
    Muzyka jest przyjemna, szczególnie ending warto posłuchać, a nie wyłączyć.
    Irytowała mnie trochę ta haremowa otoczka wokół głównego bohatera. Według mnie anime wypadło by trochę lepiej,jakby z tego wianuszka dziewczyn wyjąć ze dwie panienki i zastąpić je męskimi postaciami. Wyszło by trochę naturalniej i dojrzalej. No ale co kto lubi. Jednym się to spodoba, drugim nie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 30
    Atena 7.06.2015 17:00
    Nie mam pojęcia, czemu tyle osób lubi to anime. Mam zupełnie inne odczucia…
    To takie anime, które chce się wyłączyć po minucie oglądania. Jest facet, może mieć około trzydziestki, choć gada i reaguje w sposób sugerujący, że jest znacznie młodszy. Jest też jego opóźniona w rozwoju…eee przyjaciółka z dzieciństwa (???), dziewczyna w kapeluszu na głowie wyglądająca jak trzynastolatka. Pojawią się też inne panie, bo to kolejne anime, w którym dostaniemy samca i mnóstwo panienek biegających wokół niego.
    Dialogi denerwują, postaci odrzucają, albo nudzą, kreska nie powala, choć grafika estetyczna… Jedyne co może się spodobać to fabuła, mimo to zdecydowałam, że jednak nie dam temu tworowi szansy.

    Na opinię mógł mieć wpływ fakt, że niedawno skończyłam oglądać trzymający w napięciu: Kiseijuu: Sei no Kakuritsu. Tam też są denerwujące panienki, ale fabuła, klimat, kreska, i pozostali bohaterowie mocno wynagradzają zgrzyty.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    anmael 22.03.2015 01:22
    mocne 8/10
    Hohoho bardzo pozytywnie zostałem zakosczony ta produkcją :) Tytuł Steins Gate i ogryzek z wehikułem czasu stworzonego z mikrofali nie przyciąga widzów chyba że kucharzy spalonych potraw które chcieli by uratować skacząc w przeszłość – hahahahaha.

    Anime jak najbardziej godne uwagi:

    *Sama koncepcja wehikułu czasu stworzonego przez
    Szalonego naukowca Houoin Kyome
     – great!!!!

    Fabuła – zaskakująca nie idzie się nudzić, po kazdym odcinku chce się jeszcze i jeszcze.

    Bardzo sympatyczne postacie, dobrze wykreowane indywidua.
    Z jednej strony mamy naukowca fantazjujacego prze różne wymyślne nazwy a z drugiej Super Haka Daru namiętnie upajającego się henati`em który świetnie ripostuje główną postać (przezabawne dialogi).

    Muzyka – jest ok :) nie ma co tu za duzo o niej napisać:)

    Polecam gorąco ten tytuł, 24 odcinki idą jak masło dla wytrawnego widza:)

    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nigihayami 2.03.2015 19:19
    Mniej więcej do 13 odcinka seria jest nudna jak flaki z olejem. Dopiero wtedy zaczyna się akcja na miarę Steins Gate i bardzo fajny pokaz pomysłowego wykorzystania motywu podróży w czasie. Bardzo podobali mi się bohaterowie; co prawda na początku irytujący, po pewnym czasie irytacja przeistoczyła się w sympatię do nich i całą masę śmiechu. Rintarou Okabe- to on. Szalony naukowiec, wielbiciel białych fartuchów lekarskich (xDDD), dziwak jakich mało. Początkowo byłem bardzo sceptyczny do niego, po pewnym czasie śmiałem się na sam jego widok. Muzyka, szczególnie opening, zasługuję na pochwałę, zaś szata graficzna jest miła dla oka i bardzo szczegółowo ukazuję Akhibarę. Seria jest godna polecenia dla każdego kto da radę wytrzymać kilka nudnych i nic nie wnoszących odcinków.
    8/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Zachajv 23.01.2015 19:58
    Fabuła: 10/10 – Jest naprawdę fantastyczna i niesamowicie wciąga, zakończenie również w pełni satysfakcjonujące.
    Postaci: 8/10 – Większość jest naprawdę dobrych (z Makise Kurisu na czele), jednak są też postaci płytkie i nieciekawe. Główny bohater niektórych będzie irytował, a inni bardzo go polubią. Dla mnie jest drugą najlepszą postacią w tym anime. Nie wolno też zapomnieć o Mayuri i jej „Tutturu!”
    Klimat: 9/10 – Czasem komediowy, czasem dramatyczny jest naprawdę specyficzny od samego początku, aż po sam koniec, w budowaniu go pomaga bardzo dobra ścieżka i również specyficzna grafika.
    Grafika: 8/10 – Jest naprawdę dobra tylko trzeba się do niej przyzwyczaić.
    Muzyka: 9/10 – Wspaniała i niezwykle klimatyczna (aż czuć podróże w czasie) do tego świetny opening i ending.
    Ogółem: 9+/10 – Jedno z najlepszych anime jakie jak dotąd obejrzałem (na mojej liście numer 3), trzeba jednak dać temu tytułowi czas, aby się rozwinął ponieważ pierwsza połowa choć bardzo dobra nie może równać się z genialną drugą tego anime.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 9
    Tamago-chan 27.11.2014 18:57
    Bardzo dobra seria, prawie cały czas trzyma w napięciu. Nie wiem czemu, ale unikałam jej, gdyż z jakiegoś powodu wydawało mi się, że jej klimat będzie raczej mroczny. Zanim jednak właściwa akcja zaczyna się rozkręcać jest chwila żeby poznać i polubić bohaterów, nie było mimo wszystko takiego rzucenia na głęboką wodę. W dalszych odcinkach bywały natomiast niesamowite zwroty akcji, zakończenia odcinków, które sprawiają, że w pośpiechu włącza się następny. Tematyka anime jest bardzo ciekawa, choć myślę, że można dość łatwo poplątać pewne fakty i sprawić, że historia przestanie być logiczna jeżeli chodzi o podróże w czasie. Tutaj tego nie było, albo przynajmniej nie przeszkadzało jakoś strasznie w odbiorze całości.
    Bohaterowie są świetni. Polubiłam wszystkich, nawet nieco irytującą Mayuri. Główny bohater jest bezbłędny, nie wyobrażam sobie serii bez niego. Momentami parskałam głośnym śmiechem jak coś palnął, w każdym bądź razie jest genialny.
    Zakończenie i ogólnie ostatnie kilka odcinków też na plus, historia została po prostu ładnie poprowadzona, a  kliknij: ukryte też jak najbardziej jest tutaj na miejscu.

    9/10, jest to seria naprawdę warta poświęconego czasu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    saw_chain 3.08.2014 15:39
    Tuturuuu!!
    Dlaczego wcześniej nie trafiłam na ten tytuł?! Aaa, już rozumiem, to Organizacja postanowiła zatruć mi umysł innymi błahymi tytułami, abym nie mogła go obejrzeć. Swietny ruch, jednakże! Muahahaha! Oto ja szalony naukowiec odkryłam ich niecne zamiary! Organizacja jest bezsilna wobec woli Bramy Steina! Muahahaha!

    Ekhem, do rzeczy…

    Tak naprawdę pierwsze odcinki… wogóle mnie nie zachwyciły. Miały jakiś sielankowy klimat, humor niby był, ale jakiś przeciętny. Trójka przyjaciół wiedziona pasją zaczyna coś majstrować na poddaszu i zaskakują wszystkich, nawet siebie, bo oto coś wybuchło, coś zasyczało i mamy maszynę czasu! Nie, to też mnie nie przekonało.

    Od rzucenia tej serii powstrzymywały mnie jedynie komentarze w stylu: „pierwsze odcinki są nudne, ale warto poczekać”. Więc czekałam. Gdy w kolejnym (chyba 6 już odcinku) nie zaiskrzyło już, już miałam wrzucić to cudo do kosza, gdy na scenę wkroczyła ona: czerwonowłosa, z niebieskimi oczami śniętej ryby, wyrazem twarzy, który mówi, że nic jej nie zaskoczy. Przedstawiam państwu Kurisu Makise alias Krysia alias Zombie alias Celty­‑17, najlepsza asystentka jaką poznałam. Z początku wydawała mi się zarozumiała lolitką, dopiero potem otworzyła swoje tsunderowe wnętrze. Niby każdy tsundere już widział, każdy zna do bólu te dialogi, recytuje na pamięć: „chcę z tobą pobyć, ale to nie tak, że cię lubię czy coś”, a jednak coś mnie w niej zachwyciło, tak, że oglądałam ten serial tylko dla niej, dla jej występów, zarozumialstwa, dumy i mądrze brzmiących monologów. Prawdę mówiąc uratowła mnie od popełnienia bardzo poważnego błędu. Od rzucenia tego anime.

    Potem się zaczęło. Fabuła wciągała mnie coraz bardziej i bardziej. Zachwycały mnie kolejne zwroty akcji. Gdy myślałam, że wiem jak to się skończy autorzy znów nabijali mnie w butelkę. A największy podziw budzi we mnie tak absurdalna logiczność wątków, jaka w anime jest rzadko spotykana.

    Postaci to wielki plus tego „animca”. O ile Hououiiiiuououin Kyoma mnie irytował swoimi gadkami bez ładu i składu, o tyle potem zachwycił mnie swoja dojrzałością i poświęceniem dla członków zespołu. Na końcu nawet podobało mi się, że znów zaczął gadać bzdety. Mayuri była dla mnie głupiutką chodzącą „Tuturuu!” dopóki również nie zauważyłam, że potrafi powiedzieć coś bardzo głęboką i poważną myśl, nawet jeśli używa dziecinnych słów. Dzięki temu chyba pokochałam to granie na trąbce. Krysia to istne cudo, która też potrzebowała czasu, ale znacznie mniej niż inne postacie. Tak było ze wszystkimi, powoli je wszystkie pokochałam w miarę rozwoju ich osobowości.

    Na początku odrzucało mnie też oświetlenie i jakieś dziwne matowe barwy. Przyzwyczaiłam się jednak i z ręką na sercu mogę powiedzieć że rysunki sa więcej niż dobre. to samo z muzyką. Opening rozkochał mnie w sobie dopiero w 15 odcinku.

    Podsumowując, nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz. A moje koncowe wrażenie jest jak najbardziej pozytywne. Myślę, że spokojnie może trafić na drugie miejsce najlepszych anime jakie kiedykolwiek obejrzałam

    A to wszystko za sprawą Krysi.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Twelve 31.07.2014 13:51
    Anime szalone jak sam główny bohater...
    i to w dobrym znaczeniu tego słowa. Już od samego początku wiedziałem, że pokocham to anime. Szalony naukowiec, tajne laboratorium, wehikuł czasu, wszystkie te rzeczy zawładnęły mną i w ciągu jednego dnia oglądnąłem całą serie.

    Z postaci czasami wkurzały mnie Moeka i Mayuri. Mayuri nie mogę za to winić, bo po prostu taka była jej rola w tym anime. Moeki nie potrafiła mnie przekonać w żadnym odcniku, no może poza tym,  kliknij: ukryte .

    Mamy jeszcze szalonego naukowca, Okabe Rintarou, które chyba nie da się nie lubić. Jego wybuchy śmiechu, zmiany tonu głosu, dla mnie jest to bohater jedyny w swoim rodzaju.
    Makise Kurisu, inteligenta asystentka naszego szalonego naukowca. Bałem się, że będzie ona tsundere i uświadczę wiele fanserwisu z nią związanych, ale na szczęście tak nie było i Bogu dzięki.

    O reszcie bohaterów mogę powiedzieć, że nie była zła. Cieszę się, że autorzy pokazali nam historie z ich życia i byli oni jakby częścią anime, a nie tylko pustką, która wypełniała luki.

    Muzyki za wiele tam nie ma, ale opening bardzo mi się podobał, ten pierwszy i drugi ze zmienionym tekstem. Ending może być, ale zanim zdążyłem się wsłuchać, już włączałem kolejny odcinek.

    Jeżeli chodzi o grafikę, to widziałem lepsze, ale ta do najgorszych nie należy, można powiedzieć, że jest bardzo dobra choć do najlepszej trochę zabrakło.

    Dla mnie to anime jest pozycją obowiązkową, a ja sam żałuję, że wcześniej tego nie obejrzałe. Trzeba też być skupionym na tym co się ogląda, bo czasami nie przeczytamy, zauważymy czegoś i jesteśmy zdezorientowani w następnym odcinku.

    Ode mnie solidne 10/10 i oby takich więcej.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 0
    pewupe 17.07.2014 23:59
    .
    Oglądałam to jak jeszcze wychodziło, tera znowu obejrzałam całość… i nie, nie umiem się tym zachwycić jak wszyscy,
    Grafika, kreska na wysokim poziomie, trzeba przyznać. Anime zaczęło mnie wciągać od jakiegoś 14 odcinka, by pod koniec znowu stracić moje zainteresowanie.
    Serio nie kumam tego zajarania tą serią. Owszem, dobre anime, nawet bardzo..ale nie czuje się jakoś związana z tą serią.

    Najciekawszą postacią był ten naukowiec, ta dziecina w czapce mnie irytowała cały seans, ta w czerwonych włosach mi kogoś przypomina, ale nie mogę sobie przypomnieć jaką postać i z jakiej serii.
    Założenia fabuły ciekawe, ale chyba liczyłam na coś więcej..
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    kunoichi84 24.06.2014 09:30
    Jedno z lepszych
    Dla mnie to jedno z lepszych anime, oczywiście, nie dla młodszych widzów, więc nie dziwią mnie takie komentarze.
    Główny bohater jest niezwykle uroczy, taki szalony naukowiec, do tego niezłe ciacho :P (no i to seiyu!!!) Niektóre postacie żeńskie mnie wkurzały, ale inaczej być nie mogło. Pomysł mi się spodobał, obejrzałam nawet filmy (co robię rzadko).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nekierta 20.06.2014 22:14
    Zaczęłam oglądać to anime i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że przez pierwsze 12 odcinków wynudziłam się i zastanawiałam, co w tym anime jest takiego wielkiego. Momentami irytujący główny bohater nie zachęcał mnie ani trochę. Jednak dziękuję niebiosom, że nie odrzuciłam tego tak szybko. Po 12 odcinku akcja nabiera tempa. Wszystko jest spójne i logiczne (o ile może tak stwierdzić osoba, która nienawidzi fizyki i chce mieć z nią jak najmniej do czynienia w życiu), nie ma żadnych wielkich zgrzytów, jak mogłoby się zdarzyć przy anime o takiej tematyce. Mały wątek miłosny był świetnie wpleciony w fabułę, końcowe rozterki głównego bohatera jak uratować tych, na kim mu zależy… Cudo. Każda postać miała ważną rolę w tym anime, własną historię do opowiedzenia.
    Anime zasługuje na uwagę, jednak trzeba się nastawić na dosyć nudny początek.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Veanem 18.05.2014 18:50
    Bardzo dobra seria
    Serie anime o próbie zmiany przeznaczenia to są zdecydowanie moje klimaty. Dlatego polecono mi Steins;Gate. Dlaczego miałabym nie spróbować obejrzeć?

    Całość uważam za naprawdę udaną; fabuła jest oczywiście oryginalna, fantastyczna wręcz i mocno wciąga (odcinki 11­‑24 obejrzałam w ciągu jednego dnia z małymi przerwami…). Zdarzały się absurdalne rzeczy, ale na szczęście były bardzo nieliczne  kliknij: ukryte . Nie spodobał mi się tylko ten  kliknij: ukryte . Mimo wszystko zakończenie było zadowalające.
    Muzyka: opening bardzo średni, lecz piosenka Toki Tsukasadoru Juuni no Meiyaku naprawdę świetna i wpada w ucho.
    Zostaje sprawa postaci. Świrniętego wynalazcę Okabe polubiłam za upartość i siłę umysłu (pod tym względem przypomina Homurę z MSMM), Daru to z kolei unikalna i ciekawa postać, jaką niezbyt często znajduje się w przeciętnych seriach anime, Mayuri chociaż trochę wkurzająca, to nie dało się jej nie polubić. I Kurisu… nie cierpię tsundere, więc chyba nie muszę pisać, że jej reakcje przyprawiały mnie o mdłości… No cóż, są różne gusta, ne?
    Podsumowując całość, wystawiam ocenę 9/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Cintryjka 22.03.2014 15:16
    Podchodziłam do tego tytułu bez zbędnego entuzjazmu, ani niechęci. Sam opis ani mnie nie parzył, ani nie ziębił. W sumie zaczęłam to oglądać bo jeden z portali określił to anime jako „100% w twoim guście”.

    Po obejrzeniu serii mogę powiedzieć jedno – nie żałuję spędzonego z nią czasu. Po dość ospałych, ale w miarę intrygujących pierwszych 4 odcinkach akcja rusza do przodu. Fabuła jest wciągająca i zaskakująco logiczna.

    Bohaterowie również są ciekawi i sympatyczni, na nerwy działała mi jedynie ciapowata „tutturu” Mayuri. Kreska jest staranna, muzyka dopasowana do klimatu anime.

    Podsumowując ode mnie wędruje 9/10, za owe początkowe odcinki i Mayuri. Na uwagę zasługuje jeszcze zakończenie, jest pełne i kompletne. Bez żadnych otwarć, półotwarć i niedopowiedzeń.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Darker 30.01.2014 01:26
    Świetne
    Jak najbardziej jest to anime godne uwagi.Znajdziecie w nim wszystko czego dusza zapragnie.Oczywiście początek może wydawać się trochę nudny, ale im dalej tym ciekawiej.Polecam wszystkim, a szczególnie tym, którzy nie są pewni tego tytułu!!Moja ocena to 9/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    AmiChi 13.01.2014 21:28
    no nie wiem
    jestem w 3 odcinku i jak na razie dosyć nudno i ospale. Główny bohater nieco mnie irytuje. Rozkręci się to?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Daniel H. 24.12.2013 17:45
    Nieprawda
    Pisze że to seria fantasy przygodowa. Nieprawda.
    Zaczyna się niewinnie jakby ospale , ekscentryczni bohaterowie i ospała atmosfera niewinnej zabawy nie do końca zachęcają , ale jednak z każdym odcinkiem fabuła nabiera tempa , bohaterowie zdobywają twoją sympatie , wspaniałe piękne anime , przeradza się w ciężki dramat stąd tytuł mojego posta , nigdzie nie jest wspomniane że to dramat są odcinki odciążające atmosfere nie zdradze które , w jednym , najsilniej odciążającym tak ciężki dramat jakbyś miał tonę na klatce piersiowej , mnóstwo wspaniałego humoru.
    Na niektóre wydarzenia czeka się kiedy w końcu się pojawią.
    Z zapartym tchem ogladasz do samego konca wypatrując jak się zakończy.

    Opening i ending są składnia całości opowiadajacą o zdarzeniach ,
    dla jeszcze nierozumiejących po pierwszych kilku odcinkach preludium
    nadciągających zdarzeń , są tak piękne , że to moje pierwsze anime ,
    w życiu spośród wszystkich które ogladałem że nie przewijam
    w każdym odcinku słucham openingu i endingu.

    Szczerze polecam wszystkim.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    winczester 19.12.2013 22:20
    najlepsze anime
    A z czasem opening nabiera sensu, jak ta czerwono włosa stoi na zegarze i znika w strumieniu czasu, kurcze mam nadzieje e sie dobrze skończy, jestem na 22 odcinku, anime niesamowicie wciąga
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Subaru 24.10.2013 13:34

    Coś bardzo dobrego. Seria, której nie da się pomylić z żadną inną.

    Sama teoria efektu motyla nie jest niczym nowym, bywała wykorzystywana w różnych filmach, ale chyba nigdy nie była bazą dla całego anime. Myślę, że jest to temat nadal niewykorzystany w pełni, a bardzo ciekawy i dający dużo możliwości, między innymi taką zabawę motywem, jaką daje ta seria.

    Obszerna ilość odcinków to duże pole do manewru, wszystko jest świetnie omówione, ma swoje miejsce, tempo i czas. Niewątpliwie całą serię „ciągnie” główny bohater, który jest po prostu sympatycznym wariatem :) Niesamowita rola Mamoru Miyano, kapitalne, absurdalne teksty, cały wymyślony własny świat. Reszta postaci wydaje się być przy nim blada, ale nadal bardzo interesująca. Kurisu też ma wyraźniejszą osobowość i, co ważne – udała się sztuka stworzenia… naturalnej, wiarygodnej tsundere, dzięki temu da się ją bezproblemowo lubić. Relacje między bohaterami są pełne, kompleksowo przedstawione, na tym polu nie ma się czego czepić.

    Jedyną postacią, która była irytująca, to Mayuri. Niestety, postać bardzo ważna, ale nieznośna w swojej fajniusiej niewinności, czy jak to nazwać. W Japonii mówienie o sobie w trzeciej osobie i śpiewanie melodyjki „tutturutu” na przywitanie jest słodkie, ale zagranicznego widza anime denerwuje, bo przypomina to bardziej chorobę umysłową. Ot różnica kulturowa.

    Totalną bzdurą jest też  kliknij: ukryte ... Zwłaszcza zdrowych rzeczy, no niesamowite.

    Niektóre odcinki mi się dłużyły, ale znacząca większość mijała mi błyskawicznie, fabuła wciąga i co rusz zaskakuje. Zakończenie jest takie, jakie powinno być, a ostatnie odcinki, sam pomysł z  kliknij: ukryte  – dla mnie rewelacja.

    Na uwagę zasługuje też fantastyczny opening, którego słuchałem z przyjemnością i nadal go sobie nucę.

    Coś pomiędzy 8­‑9/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    kot_bury 6.10.2013 21:44
    Boże, co za cudowne anime!!! Właśnie skończyłam oglądać i naprawdę nie tego się spodziewałam kiedy zaczynałam! Dawno nic mnie tak nie zachwyciło!! Polecam w 100% wszystkim, którzy wśród anime poszukują pereł. Daję 10/10 za kreskę, fabułe, postaci i prostą acz piękną i ujmującą muzykę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Affek 5.10.2013 22:24
    To był wybór Bramy Steina!
    Jedna z moich ulubionych serii… nie! Steins;Gate jest zdecydowanie moją ulubioną serią. Za co? Za to, że zrobiła coś, co jest bardzo trudne w opowieściach o podróżach w czasie- opowiedziała spójną i logiczną historię. Jednak, zacznę może od tego, co moim zdaniem (i, jak widzę, nie tylko moim) jest najlepszą częścią tej serii- postaci. Jest to bardzo barwna i zróżnicowana grupka indywidualności. Główny bohater jest bardzo ciekawy i niejednokrotnie zaskakuje.  kliknij: ukryte  Bardzo też przyjemną (o dziwo!) postacią był jego „zakładnik”- Mayuri ze swoim „tutturu!” była dość osobliwa, a przypadła mi do gustu, mimo że bardzo nie lubię takich „słodko­‑ciapowatych” postaci. Warto też wymienić Kurisu- twardo stąpająca po ziemi, racjonalna do bólu i dość trafnie gasząca zapędy Okarina  kliknij: ukryte . Mógłbym zająć dość dużo miejsca pisząc o samych postaciach, ale jeszcze nadmienię, że ich czas ekranowy był dość nierówny- niektóre mogły mieć go więcej, ale tak na prawdę fabułą kręci się wokół wymienionej przeze mnie trójki. Niektórzy zarzucają fabule, że na początku jest to ślimacze tempo- powiem, że w pierwowzorze początek jest jeszcze wolniejszy i w porównaniu z grą to fabuła przez cały czas leci do przodu jak Usain Bolt na 100m. O grafice powiem, że nieczęsto się widuje anime, które tak wiernie trzymają się stylu pierwowzoru (bodaj takie coś widziałem tylko w anime na podstawie Persony, zarówno trinity soul, jak i 4: The Animation), a wyglądają tak dobrze. Muzyka jest bardzo przyjemna i OST, mimo, że oszczędny, to od razu wpada w ucho. Wystawiam z czystym sumieniem maksymalną ocenę.
    El. Psy. Congroo.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    TejatPrior 16.08.2013 08:36
    El Psy Congroo!
    „Steins;Gate” z czystym sumieniem mogę zaliczyć do najlepszych produkcji gatunku sci­‑fi. Już od samego początku anime zapowiadało się interesująco, a kolejne wydarzenia, powoli napędzające akcję, zachęcały do dalszego oglądania, by później w punkcie kulminacyjnym nie pozwolić oderwać się widzowi od ekranu.
    Tak… akcja zdecydowanie została tu umiejętnie poprowadzona.
    Sam pomysł z podróżami w czasie wskazywał na to, że seria będzie miała zapewne dość poplątaną fabułę, jednakże nie sposób się w niej zgubić. Wszelkie zawiłości są dokładnie i „nienudno” objaśniane przez bohaterów, którzy notabene potrafią ująć widza swoimi ciekawymi, choć z lekka szablonowymi charakterami.  kliknij: ukryte  O jakiejkolwiek sztampowości nie mogę mówić jednak w przypadku Okabe – on zdecydowanie trafia na moją listę najlepiej skonstruowanych postaci anime i myślę, że niejeden oglądający zapała do niego olbrzymią sympatią.

    Serię zrealizowano bardzo dobrze pod względem animacji oraz muzyki – muzyka z endingu wpadła mi w ucho. Jedyne co może zniechęcać do zapoznania się z tym anime to klimat, jaki dla niektórych może być nieco ciężkostrawny. Nie poleciłabym tej serii także osobom oczekującym historii lekkiej, przy jakiej nie trzeba zbytnio wytężać szarych komórek.
    Dla fanów schi­‑fi pozycja obowiązkowa.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime