Anime
Oceny
Ocena recenzenta
6/10
| postaci: 4/10 | grafika: 10/10 |
| fabuła: 4/10 | muzyka: 9/10 |
Ocena czytelników
Kadry
Top 10
Loveless
- ラブレス
- Loveless (manga)
- Loveless: Atogaki Corner
Preludium do fabuły… A ponieważ nie znam mangi, mogę tylko zgadywać, czy nuta urwała się autorom z braku czasu, czy z braku pomysłu.
Recenzja / Opis
Życie Aoyagiego Ritsuki wywróciło się do góry nogami w dniu, gdy zginął jego brat. Choć minęło już sporo czasu, chłopak nadal jest absolutnie samotny – nawet rodzona matka podczas ataków furii wykrzykuje w jego kierunku, że nie jest on prawdziwym sobą. Jednak wraz z przeniesieniem do nowej szkoły coś się zmienia – w otoczeniu pojawia się sympatyczna młoda nauczycielka, słodka i zabawna koleżanka… No i on, Agatsuma Soubi. Tajemniczy chłopak, który mówi o sobie, że należał do brata Ritsuki, a teraz należy do niego. I że go kocha.
Tak więc dane nam będzie zobaczyć, jak początkowe próby odtrącania wszystkich zmieniają się w nieśmiałą wiarę w przyjaźń i miłość. Chociaż w przypadku tej drugiej nie dziwie się niedowierzaniu bohatera, gdyż owo „kocham” wymawiane jest głosem mechanicznej kukły, która powtarza napisany przez kogoś scenariusz. Przez całą serię zresztą zachowania Soubiego jeśli chodzi o Ritsukę są, delikatnie mówiąc, przerysowane. Co ciekawe, w momencie, gdy autorzy nie próbują na siłę forsować tego wątku, wszystko staje się dużo bardziej naturalne i prawdopodobne.
Jednak wątek romantyczny to nie wszystko. Okazuje się, że Seimei – brat Ritsuki – oraz Soubi byli dosyć dobrze znani wśród magicznych wojowników (o których niestety dowiadujemy się niewiele ponad to, że istnieją). Tworzyli parę dzielącą to samo „prawdziwe” imię – Beloved (Ukochany), parę wojownik/ofiara. Ofiara zginęła, została zamordowana. A wojownik przeżył – a to największy grzech, jaki mógł popełnić. Dlatego też w mieście pojawia się coraz więcej ludzi, pragnących jego śmierci. I nie zamierzają oni zostawić Ritsuki w świętym spokoju…
„Naciągane” – jest to drugie słowo, które przychodzi na myśl przy oglądaniu Loveless. Już po raz któryś trafiam w anime na próby nagięcia bohaterów w ten sposób, by postępowali w sposób korzystny dla fabuły – niestety, zabiegi tego typu są zawsze szyte grubymi nićmi. I ten przypadek wyjątkiem nie jest. Czego by nie mówić, to odstręcza. Do tego stopnia, że nadal nie jestem przekonana, czy serii nie wyszłoby na dobre zostanie uczciwym hentai (i to takim o zabarwieniu s/m) – dałoby się w ten sposób zaoszczędzić trochę czasu, spędzonego na chodzeniu dokoła tematu. Niezdarne zresztą – (melo)dramatyzm zawarty w pewnej scenie z kolczykami spowodował, że prawie zleciałam z krzesła ze śmiechu.
Kiedyś, dawno, mój znajomy wypowiedział się o shounen‑ai (miał na myśli wątki w literaturze, ale dopiero przy Loveless zrozumiałam, o co mu tak naprawdę chodziło). Stwierdził wtedy, że nie rozumie pchania pewnych rzeczy do tekstu na siłę, w sytuacji, gdy fabuła jako taka tego nie wymaga. Cóż, w tym przypadku miałam wrażenie, że twórcy ustalili tak, a nie inaczej wiek i płeć bohaterów, żeby utrudnić sobie (i im) życie albo też wprowadzić do akcji więcej melodramatyzmu, ewentualnie usiłując uniknąć pokazania pewnych rzeczy. Nie mam na myśli braku uzasadnienia shounen‑ai – w końcu to akurat jest gatunek jak każdy inny (a nawet lepszy, jak powiedzą pewnie rzesze jego wielbicielek). Kompletny brak zrozumienia z mojej strony wzbudził natomiast wiek bohaterów. Uczucie, rodzące się w sytuacji, gdy jedno z zakochanych jest nieletnie, pokazane zostało (zresztą, w sposób wcale udany) chociażby w I My Me! Strawberry Eggs. Tam, mimo pozornie lekkiego tonu, dopracowane zostało wszystko. W Loveless miałam wrażenie, że wiek młodszego bohatera przydawał się do rzucania półżartobliwych oskarżeń o pedofilię w kierunku starszego i uroczo wyglądającej sceny tulenia do pasa. Trochę mało chyba….
Tak jak mało jest samej fabuły – dwanaście odcinków, w trakcie których rozgrywa się właściwie preludium, zapoznanie z bohaterami. A potem następuje koniec. Można to wytłumaczyć na dwa sposoby: albo jako zaproszenie do przeczytania mangi, która ma do zaoferowania coś więcej, albo jako totalny brak pomysłu na cokolwiek poza wstępem (zamaskowany wielką ilością odwołań do sił wyższych). Obawiam się, że w drugim przypadku anime nie zasługuje na wysoką ocenę, ponieważ ta historia, którą autorzy zdecydowali się odsłonić, mogła zostać opowiedziana znacznie lepiej.
Przyznać trzeba, że ciekawie opracowany został sam świat – na pierwszy rzut oka nie daje się w nim znaleźć żadnych nieścisłości. Jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że tak właściwie widzimy tylko poszczególne fragmenty – a tak w ogóle to nie do końca wiadomo, co się dzieje i dlaczego. Jeśli fabuła anime jest tylko preludium do mangi, jest to nawet wybaczalne. Miłośniczkom shounen‑ai do gustu przypadną na pewno słodkie kocie uszka co poniektórych bohaterów.
Ale ci, kogo to wszystko, co zostało napisane powyżej, nie odstraszyło ze szczętem, będą mieli szansę podziwiać przepięknie wykonaną grafikę i dźwięk. Bo pierwszym słowem, które mi przychodziło do głowy w czasie oglądania, było „piękny”. Loveless jest pierwszym widzianym przeze mnie anime, w którym sceny 3D zostały w pełni wkomponowane w animację (i mam na myśli wkomponowane właśnie, a nie wstawione, jak to zwykle ma miejsce) – co daje naprawdę niesamowity efekt. Coś, czego po prostu nie daje się wyrazić słowami.
Czy jest to dość, by stracić cztery godziny na przedzieranie się przez kolejne odcinki? To już zależy od osobistych preferencji. Ja tam nie żałuję… Ale czy wspomniałam, że moją specjalizacją na studiach była właśnie grafika 3D?
Twórcy
| Rodzaj | Nazwiska |
|---|---|
| Studio: | J.C.STAFF |
| Autor: | Yun Kouga |
| Projekt: | Hideki Tachibana, Kazunori Iwakura |
| Reżyser: | Yuu Kou |
| Scenariusz: | Yuuji Kawahara |
| Muzyka: | Masanori Sasaji |
Odnośniki
| Tytuł strony | Rodzaj | Języki |
|---|---|---|
| Loveless: Recenzja na Azunime.net | Nieoficjalny | pl |
| Loveless - artykuł na Wikipedii | Nieoficjalny | pl |

