Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Kimi to Boku

  • muhomorniczy 6.07.2016 02:43:02 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Bortak42 6.05.2016 16:18
    Kimi to Boku
    Seria początkowo nie wyglądała zbyt dobrze i uznałem , że nie ma sensu jej oglądać do końca i w końcu ją porzucę , ale myliłem się od 4 odcinka zaczęła się rozkręcać i to bardzo.W serii podobała mi się muzyka , grafika , postacie i fabuła , której prawie nie ma wcale też nie była zła.Najbardziej podobał mi się klimat tej serii przedstawiający takie typowe codzienne szkolne życie i nie tylko.Świetne były też dialogi w tej serii , które nie zwykle dobrze obrazują rozmowy zwykłych kolegów.Wszystko to jest tak realistyczne i przedstawiające prawdziwe życie , że aż nie mogę pojać , jak udało się stworzyć anime tak realistycznie przedstawiające po prostu otaczający nas świat i też czasami seria pokazywała , że życie wcale nie jest lekkie(szczególnie drugi sezon , ale mówimy tutaj o pierwszym , więc nie ma to nic do rzeczy).Bardzo ujęło mnie to też , jak bohaterowie wspominali swoje dzieciństwo i tak od przedszkolaków stali się siedemnastolatkami w tak , krótki czasie , czyli , jak to czas szybko leci.Na pewno są to jedne z najlepszych typowych okruchów życia , jakie można obejrzeć.Seria naprawdę , naprawdę mega.Po prostu rewelacja i w mojej skali anime to dostaje ocenę 8/10.Serię zdecydowanie polecam , ale osobom , które lubią serię , w których nic się nie dzieje(w tym sensie akcja) , a te , które lubią akcję to nie , ale w każdym razie świetna seria i polecam.
  • Avatar
    A
    Yachiru-san 19.07.2012 19:15
    =3=
    Anime, które nie wnosi do życia absolutnie nic, przedstawia niezbyt ciekawe życie piątki niezbyt ciekawych uczniów? Z dokładką proszę!

    Dlaczego mi się podoba. Jest przesycone niewymuszonym humorem. Mocnym, choć jedynym filarem tej serii, są dialogi. Humor jest specyficzny, jeśli mogę to tak ująć (na pewno nie spasuje fanom klasycznych gagów czy sytuacji majtkowych),ale do mnie przemówił i spowodował, że 13 odcinków zleciało w oka mgnieniu.

    Osobowości bohaterów nie są zbyt rozbudowane czy wielce oryginalne. Nie przeszkadza to jednak absolutnie, bo postacie się różnią i mają sens. Relacja między nimi mnie urzekła, dlatego, że przedstawia taką zdrową przyjaźń, którą można spotkać albo bardzo rzadko, albo w ogóle.
    Nawiasem mówiąc, wstępuję do grona wielbicielek bliźniaków, a zwłaszcza Yuty.

    Efektów specjalnych nie było, tła są trochu na odwal się, ale nie o tła tutaj chodziło.

    Opening i ending są zdecydowanie urocze.

    Ode mnie 9/10, bo w swojej kategorii spisuje się fenomenalnie i lecę oglądać drugą serię ;)
  • Avatar
    A
    Peki 27.06.2012 01:54
    Seria niby na początku nudna. A okazuje się być spokojnym i przyjemnym do oglądania dziełem.

    P.S.: Bliźniaki rządzą! =D
  • Avatar
    A
    Dizzy 17.05.2012 11:16
    Anime bardzo mi się podobało
    ładna kreska, fabuła nie wszystkim może się spodobać, ale jak dla mnie to super nie nudziłam się na żadnym odcinku ;D
  • Avatar
    A
    zrobciu 22.04.2012 09:49
    Anime senne i leniwe jak te koty „zapychające” każdy odcinek. A mimo to oglądało się przyjemnie. Dziwne… jak widać można zrobić okruchy życia, bez dramatów, pokręconych historii itd… Seria o zwykłych, na pierwszy rzut oka, szarych i nudnych ludziach i ich codziennym życiu potrafiła mnie wciągnąć, zainteresować i co najważniejsze nie znudzić.
    Kimi to boku nie będzie interesować tych, którzy wymagają od anime chociaż odrobinę akcji, pozostałym powinno się spodobać. Dla mnie 8/10
  • Avatar
    A
    Keiy 16.04.2012 15:52
    Tego typu okruchy życia do mnie trafiają. :D
    Na początku, po połowie odcinka chciałam to rzucić, bo nie dość, że zanudziło mnie straszliwie, to jeszcze wydawało się być o niczym. Jednak cieszę się, że dałam się skusić na ciąg dalszy. Myślę, że początek i koniec serii, aż tak się od siebie nie różnią, tylko przeszkadzał mi brak znajomości bohaterów, bo to właśnie na nich się to wszystko opiera. Jest co poznawać, bo każdy z tej piątki jest inny, nawet bliźniaki mają zaskakująco różne charakterki, a Chizuru z pozoru irytujący, także znajduje swoje miejsce w grupie.
    Cieszę się, że powstała 2 seria, bo 13 odcinków to zdecydowanie za mało.
  • Avatar
    A
    Nanaka_ 12.04.2012 18:41
    Ciepło i spokój.
    Za oknem śnieg/deszcz/wiatr/mrozy? Przy Kimi to boku i herbatce w rączkach można spokojnie przetrwać taką pogodę, nie zwracając na nią nawet większej uwagi. Ciepła i spokojna opowieść po prostu o życiu, porwie nas na całe 13 odcinków. Żadnych wielkich dramatów, rozdmuchanych problemów miłosnych, kiepskich żartów czy użalania się nad sobą. Ot zgrabnie poprowadzona historia 4 przyjaciół, która z czasem zamienia się w 5. Niby nic, a jednak, ja osobiście zakochałam się w tym anime i oglądałam je z uśmiechem od początku do końca. Bardzo się cieszę, że wyszła II seria, która jeżeli nie zmieni konwencji będzie taki samym hitem jak I. Ode mnie 9/10. Za całokształt. ;)
  • Avatar
    A
    Maciejka 23.02.2012 19:24
    Śliczne okruchy życia
    Ciepłe, pocieszne, urocze – takie właśnie jest Kimi to Boku. Pierwszy odcinek nie zapowiadał rewelacji, ale im dalej, tym moje pozytywne nastawienie wzrastało, aż z czasem przerodziło się w mały zachwyt. I cóż z tego, że seria jest wyidealizowana? Czasami wręcz trzeba obejrzeć coś, co pozostawi po sobie dobry nastrój i ciepło na serduchu. Gdybym miała wskazać mojego ulubionego bohatera, miałabym nie lada problem, bo każdy z tej gromadki (no dobra, Shuna lubiłam najmniej, ale w tym znaczeniu, że był mi najbardziej obojętny, a nie, że gdybym mogła, to zaczęłabym go gonić z tasakiem w ręku, tak tragicznie nie było) ma w sobie coś sympatycznego. I tak gdyby nie Chizuru, nie byłoby połowy komediowych scen, które nie raz i nie dwa wywoływały na mojej twarzy uśmiech porównywalny z bananem; jest zdecydowanie najzabawniejszy z całej gromadki. Bardzo cieszę się też z tego, że gagi z udziałem bliźniaków nie polegały na odgadnięciu „Który z nas to Yuuki/Yuuta?”. Ostatni odcinek skupiający się na Kaname to istny cud­‑miód, idealne zakończenie dla tej ujmującej serii. Podoba mi się też podejście do pierwszych zauroczeń – nie ma tu wielkich tragedii, wszystko jest tak naturalne i rozkoszne, że aż nie mogę przestać się nad tym rozpływać. Właściwie ciężko wymienić mi jakiekolwiek wady – na grafikę zwyczajnie nie zwracałam uwagi, podobnie zresztą z podkładem muzycznym. Mogę tylko powiedzieć, że utwory śpiewane idealnie pasują do panującego na ekranie nastroju, łatwo wpadają w ucho i miło się ich słucha (poluję na piosenkę, która często kończyła odcinek, m.in. pierwszy, ale coś nie mogę jej znaleźć). Polecam, polecam! Świetnie się bawiłam, oglądając Kimi to Boku i niecierpliwie wyczekuję drugiej serii.
  • Avatar
    A
    Bartek1983 16.02.2012 02:18
    8/10
    Ciepła i miła historia z miłą muzyką i ciekawymi bohaterami. Typowe „okruchy życia” choć widziałem lepsze i tak polecam.
  • Avatar
    A
    Kaizokukuma 5.02.2012 22:54
    Niesamowite.
    Szczerze przyznam,że nie potrafię ująć słowami jak bardzo spodobała mi się ta seria.
    Podczas oglądania nie zwykle ciepło robiło mi się na serduchu.Bo w końcu,jak się tak patrzy na piątkę przyjaciół co to ani nie przeklina,nie pije,nie pali,tylko rozmawia otwarcie między sobą o rzeczach za razem błahych jak i istotnych,to gęba sama się śmieje do monitora.Zaś ilekroć odcinek się kończył i dało się usłyszeć ending, to przyznam się,iż łezka mi w oku zakręciła się nie raz.
    Już dawno żadne Anime nie urzekło mnie tak bardzo jak Kimi To Boku.Czekam z niecierpliwością na kontynuację tego nieprzeciętnego wręcz Anime,które pokochałam od pierwszego wejrzenia. :)
  • Avatar
    A
    Salva 3.02.2012 14:09
    Om nom nom.
    Mruczne anime! Stykając się zeń po raz pierwszy podeszłam do niego jak do jeża. Pierwszy odcinek nie był zły, ale pod koniec uznałam, że „no freakin' way, ja tego nie obejrzę dalej”. Coweekendowe oglądanie od lat shounenów z bratem nieco wpłynęło na mój odbiór tej serii. Seans w sarkastycznym, męskim towarzystwie nie pomaga wczuciu się w klimat takiej nastrojowej opowieści. Porzuciłam więc oglądanie, zdegustowana ideą bandy infantylnych chłopców, którzy najwyraźniej nic o życiu nie wiedzą i jeszcze na dodatek albo są wnętrami albo kastratami, a przynajmniej są mocno zniewieściali.

    Jak się okazało dość mocno się myliłam w swojej ocenie. Po paru miesiącach zobaczyłam recenzję moshi, która zasiała we mnie ziarno wątpliwości, że może seria nie była aż taka zła. Potem czyiś komentarz na forum przypieczętował wszystko. Zdecydowałam, że muszę zobaczyć co w tym anime jest! Pęknę, ale muszę zobaczyć. Przeboleję te estrogeny sikające z ekranu, dam szansę! I dałam…!

    Nie żałuję. Seria ujęła mnie już w trzecim odcinku. Oglądanie jej samemu w chłodne zimowe dni zdecydowanie dodało klimatu, którego brakowało wcześniej. Spokojne wieczory okazały się idealną oprawą. Zaskoczyło mnie już w początkowych odcinkach (a zaskoczenie przekształciło się potem w zachwyt), pokazywanie uczuć pomiędzy bohaterami. Koleżeństwo, przyjaźń, początki miłości. Zwłaszcza przyjaźń i to ostatnie było pokazane w niesamowity sposób. Ale zacznę może od bohaterów. Na początku patrzyłam mocno podejrzliwie na relacje tej grupki. Pierwszy rzut oka nie był łaskawy dla nikogo. Kujon, hermafrodyta, bliźniaki (mając w pamięci Ouran mocno podejrzliwie na nich łypałam). Nieszczególnie dobrze wyglądali. Jednak z czasem nabrałam ogromnej sympati do Yukkiego. Yuta musiał poczekać trochę dłużej na moje uczucie. Jak potem zobaczyłam niepokonani byli razem, z tym swoim stoickim spokojem i skłonnością do złośliwości. Biedny Kanamecchi. Mimo numerów, które bliźniaki radośnie uskuteczniali przyjaźń pomiędzy wszystkimi panami było widać. Potem spodobał mi się Shun. Najbardziej męski to nie jest, ale tak absolutnie uroczy i słodki. Ujął mnie (dajcie spokój, jak przeżywał spanie w środku prawie się rozpłynęłam). Zwykle drażnią mnie postaci w tym typie, ale on coś w sobie miał. Dopełniał tę grupę. Bliźniaki zauroczyły mnie wszystkimi numerami jakie wywijali. Było tego za dużo żeby rozwodzić się nad każdym, ale kilka szczególnie utkwiło mi w pamięci np zabawa w dom. Być może dlatego, że ostatni odcinek absolutnie mnie zachwycił pod każdym niemal względem? Np scena kiedy Yukki tak cudownie serio odpowiadał tej małej… Om nom nom. Miałam mnóstwo uciechy przy oglądaniu tego. Serious humour (jak by to powiedzieli bohaterowie Bakumana… Ostatnio czytałam i trochę to pomogło w określeniu moich preferencji gatunkowych, które zawsze były, tylko nienazwane, seria nieco wpłynęła na światopogląd, może nie całościowy ale ten na teraz) odpowiada mi najbardziej, zwłaszcza, że parskanie śmiechem w reakcji na taki humor wśród samych bohaterów nie było rzadkością. Tak cudownie widać było komedię charakterów. Analizując po kolei panów, Kaname nie podobał mi się aż tak bardzo (no dobra, nie lubię facetów, którzy lecą na starsze babki chociaż właściwie powinnam bo ostatnio doszłam do wniosku, ze tylko coś młodszego nie zniszczy mnie psychicznie w związku). Już z dwojga złeg… nie, nadal wolałam Kaname od Chizuru. Chizuru był cudowny tylko w odcinku festiwalowym, kiedy był przebrany za tę jednostkę płci żeńskiej z WC­‑tu. Kaname miał więcej pięknych momentów. Strasznie podobało mi się jego zachowanie przy przedszkolaku, który rozgryzł go bez większych problemów. Dzieciak był niczego sobie, ale zaskarbił sobie sympatię jak z wdzięczności popchnął na niego ukochaną Kaori­‑sensei. I te słowa, że chciałby mieć takiego brata. 13 odcinek zostawił mnie z takim ciepłem w serduchu, że aż mi podgrzewaczka dziś wieczorem niepotrzebna. No przynajmniej na pół godziny jeszcze… Potem albo obejrzę jeszcze raz albo przemyślę nie zamarznięcie przez noc. Niemniej wracając do Kaname, jego wątki romansowe nieszczególnie mi się podobały. Ale to też jest dobra rzecz bo ogromną zaletą tej serii była różnorodność pokazywanych relacji. Myślałam, że jak w przypadku moe blobów w typie K­‑On czy innych sketchbooków elementy romansowe będą stanowiły, jeśli w ogóle się pojawią, kompletny margines. Tymczasem w KtB od samego początku bardzo delikatnie i subtelnie wpleciono pierwsze zauroczenia. Nie widziałam serii, w której zrobiono by to równie zgrabnie. Bo w zasadzie wszyscy panowie w pewnym momencie padają ofiarą tego zjawiska. Albo wspomnień albo sytuacji, które mają aktualnie miejsce. Przeurocze było jak Chizuru upewniał się czy kolega nie ma nic przeciwko i startował do Misaki. Biedny, wybrał sobie rzadką horpynę na obiekt uczuć.

    Urzekł mnie klimat serii, taki stonowany. Szalenie lubię od czasu do czasu obejrzeć takie anime. Ja jestem człowiek spokojny, taka seria pozwala ukoić nerwy i odpocząć. Ponadto pomaga dostrzec też uroki zwykłego codziennego życia. Bardzo sobie cenię ten aspekt. Zakochałam się też w muzyce, może dlatego, że było jej mało, jednak kiedy już się pojawiła momentalnie zwracałam na nią uwagę. Zwykle albo jeden utwór rzuca mi się w uszy, albo po jakimś czasie zauważam. Jeśli jednak coś w środku zaczyna mi krzyczeć „muzyka!” i przestaję zwracać uwagę na fabułę , a zaczynam się wsłuchiwać to znaczy, że coś mi się spodobało. Utwory przede wszystkim bardzo ładnie podkreślały poszczególne sceny.

    Na temat kreski się nie wypowiem zbyt obszernie, bo nawet ja zauważyłam, że nieco oszczędzali. Projekty postaci bardzo mi się podobały, zaraz sobie wyprodukuję jakiś radosny i ciepły komplecik z panami. Niemniej nie padłam na kolana z zachwytu. No i drażnił mnie Chizuru, ja rozumiem, że transfer student i trzeba to pokazać, ale na bogów czy wszyscy studenci są blond?! Wiem, blondyni to rzadkość u nich, bo genetycznie mało zróżnicowani są jeśli chodzi o kolorystykę (ale brązy się pojawiają!). Miłą odmianą byłby chociaż rudy transfer student. Ten żółty kolor włosów i fryz Chizu doprowadzały mnie do szału. Patrzyłam za to z przyjemnością na niego w momencie kiedy był przebrany za babkę z WC. Te niebieskie oczy się świetnie komponowały z czarnymi włosami, mogli pójść w coś takiego. Ale nie, musiał być pełny jajcarz (mentalnie i fizycznie).

    Generalnie dla mnie to była cudowna, nastrojowa seria. Nie mogę się doczekać kontynuacji i mogę z radością odszczekać pod stołem wszystko, co mówiłam wcześniej. Byleby w życiu tak miłych niespodzianek i odkryć czekało na mnie więcej.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 18.01.2012 22:08
    Niezwykle sympatyczne okruchy życia z ciekawymi i świetnie uzupełniającymi się postaciami. Nie spodziewałam się, że tak bardzo spodoba mi się humor zawarty w serii, a śmiałam się wielokrotnie. Sami bohaterowie są cudni, a ich osobowości na tyle zróżnicowane, że razem tworzą grupkę przyjaciół, której nie mam nic do zarzucenia. Jestem mile zaskoczona tym anime zwłaszcza, że niewiele po nim oczekiwałam, a dostałam świetne i zabawne okruchy życia z wątkiem romantycznym, czyli wszystko to co lubię.
  • Avatar
    A
    Subaru 18.01.2012 10:09
    Zachwyciło mnie to anime. Zupełnie nie spodziewałem się czegoś takiego, a już po pierwszych odcinkach wciągnęło niesamowicie, choć nie jest to seria akcji. Śmiałem się do monitora, humorystycznie seria bardzo udana. Kapitalne dialogi.

    Przede wszystkim bardzo sympatyczni bohaterowie i humor. Bliźniacy są świetni. Mnie Shun nie irytował, wręcz przeciwnie.

    W tym zachwycie nie zauważyłem pewnej nierealności.. chodzi mi tu o ukazanie tej przyjaźni pomiędzy chłopcami. Bez przeklinania i używek.. bardzo prawidłowo, ale w rzeczywistości ta męska przyjaźń rzadko tak wygląda. I może właśnie temu tak miło mi się to oglądało? Bo dla mnie taki stan jest jakby naturalny, to być powinno, więc nawet nie zauważyłem tych „nieprawidłowo prawidłowych zachowań”.

    Jeśli chodzi o oprawę graficzną, to jest dość ubogo, ale to też zabieg celowy, by stworzyć taki pastelowy, łagodny klimat. Oszczędne projekty postaci też mi nie przeszkadzały.

    Bardzo sympatyczne seria, polecam. I bardzo się cieszę, że będzie kolejna seria :)
  • Avatar
    A
    hakone 16.01.2012 22:25
    Bardzo mi sie podobało.
    To jedno z nielicznych anime, które przypadły mi do gustu tak bardzo, że obejrzałam cały sezon w jeden weekend. Naprawdę świetne anime – nie dzieje się dużo i bohaterowie są mocno wyidealizowani, jednak ma niesamowity klimat i to „coś” co powoduje, że nie można się nudzić nawet przez moment. No i bliźniacy:)
    Szczerze polecam wszystkim fanom okruchów życia.
  • Avatar
    A
    KamoFreak 14.01.2012 18:38
    Jeśli podobało wam się Kimi to Boku, to Danshi Koukousei No Nichijou, które zaczeło wychodzić w tym sezonie będzie wam się podobać jeszcze bardziej. Jest to dobry przykład na to, jak by wyglądało Kimi to Boku, gdyby zastąpić w nim nadmiar słodyczy dużą dawką humoru, a bohaterów przerobić na mniej zniewieściałe odpowiedniki.
    • Avatar
      TakiTam 14.01.2012 19:20
      ?
      ale to są dwa zupełnie różne typy?! ok są elementy komediowe ale Kimi idzie bardziej w stronę SoL a Danshi nieśmiesznej komedii – nie żeby Kimi było za dobre w humorze ale te elementy „życiowe” to nadrabiają
  • Avatar
    A
    Jeyka 13.01.2012 18:58
    Po pierwszym odcinku miałam wrażenie, że to będzie taki K­‑On! w męskim wydaniu, przeznaczony dla dziewczyn – a że K­‑On! też przypadł mi do gustu, to zasiadłam do oglądania. Co prawda po 1 odcinku miałam dłuuuuugą przerwę, aż cała seria została zakończona, to kiedy zabrałam się do odcinka drugiego… i potem trzeciego… aż sama była zdziwiona, że tak szybko skończyłam! Bardzo ciepłe anime i o dziwo nie spotkałam do tej pory niczego podobnego – niby są to okruchy życia, ale jakieś takie ciepłe, mało przesłodzone. Bardzo fajna opowieść o dorastaniu, a i żarciki przypadły mi do gustu (zwłaszcza te reakcje Kaname ^^). Chociaż momentami miałam nieodparte wrażenie, że Kaname jest niesamowicie podobny do Kyouyi z Ourana, jak i Yuuki z Yuutą do bliźniaków Hitachiin, co również dodaje pewnego uroku tej serii. Aż się nie mogę doczekać sezonu wiosennego i Kimi to Boku 2 ^_^
  • Avatar
    A
    Eiko 30.12.2011 20:47
    Nie zrażać się początkiem!
    Naprawdę po obejrzeniu pierwszego odcinka myślałam, że porzucę Kimi to Boku. Jakieś to wszystko nudnawe było. Ani gagi nie były specjalnie śmieszne, ani rozmowy. Raz czy dwa się uśmiechnęłam, ale bez rewelacji. Nawet po drugim odcinku niezbyt się polepszyło. Jednak po dołączeniu żywiołowego Chizuru do naszej paczki wszystko się zmieniło. Właśnie kogoś takiego tam brakowało :D

    Po obejrzeniu całej serii stwierdzam, że chcę więcej! Strasznie się cieszę, ze wyjdzie druga seria.
    Fajnie, że nie zrezygnowano z wątków romantycznych. Obawiałam się, ze skoro ta seria jest o męskiej przyjaźni, to ten temat nie zostanie poruszony.  kliknij: ukryte 

    Tylko się zastanawiam po co te wszystkie koty? ;d W przerwach między scenami są pokazywane różne kociaki nie mające żadnego związku z fabułą. To chyba taki znak rozpoznawczy serii xd

    Polecam wszystkim jako świetną komedię do obejrzenia na poprawę złego humoru lub w przerwach między cięższymi seriami. I nie sugerujcie się początkiem! :)

    A i jeszcze jedno (muszę to napisać ;p):  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Kysz 30.12.2011 22:28
      Re: Nie zrażać się początkiem!
       kliknij: ukryte 
      • Avatar
        Jeyka 13.01.2012 19:00
        Re: Nie zrażać się początkiem!
         kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    inez 30.12.2011 17:35
    super
    Bardzo mi się podobało! Pierwszy raz oglądałam coś w tym stylu i się nie zawiodłam:P Najlepsi są bliźniacy:)
    Czekam na 2 sezon.
  • Avatar
    A
    Nemuru. 14.12.2011 01:18
    Nieciekawy początek.
    Po pierwszym odcinku miałam mocno mieszane uczucia. Szkolnych obyczajówek jest na pęczki, zazwyczaj w czysto damskiej odsłonie, myślałam więc że męska czymś mnie zachęci. Po pierwszym epizodzie odstawiłam serie na półkę pt ,,na potem”. Anime było takie jakieś… leniwe?
    Po jakiś czasie dość miałam tego że wychodzą nowe odcinki, a ja ich nie widziałam XD. To się wzięłam.
    Kiedy doszła postać Owieczki, potem Słomkowłosego postacie wreszcie zyskały na wyrazistości, a po paru epach zaczęłam rozróżniach Yuutana od Yuukkiego :). Takie lekkie anime na letnie wieczory. No dobra, zimowe i jesienne też XD.
    Troszkę mnie zaskoczyło przedstawienie romantycznych wątków. Nie tak jak w K­‑ONie, gdzie postaci płci przeciwnej nie było wcale. Ani w innej produkcji gdzie w głowie się może przewrócić od nadwyżki emocji…
    Tutaj to takie… przyjemne. Zawsze jestem nastawiona anty na wszelkie haremy i trójkąty, wiedząc że któreś będzie nieszczęśliwe, ale tutaj jakoś nie. Ciekawa jestem jak i czy w ogóle to jakoś rozwiązą. No dobrze, dobrze, nie trudno sie domyśleć którą z sióstr Aida wybierze Kaname, w czyją stronę skieruje uczucia Masaki ale… i tak nie mogę się doczekać ^-^.

    Podoba mi się że faceci nie mają typowych charakterów, i nie nudzą za bardzo. Mamy lenia, mamy okularnika, mamy gościa z ADHD, mamy dobrą duszę… i nie są oni nudni tylko przystępni.
    Podobał mi się też wątek z nauczycielem i matką Kaname. Ciężko się nie uśmiechnąć :).

    Koniec końców… polecam. Zostały mi 3 epy do końca, ale raczej zdania nie zmienie… chyba że ośmielą się schrzanić końcówkę… ale skoro idzie druga seria to wątpie :>.
  • Avatar
    A
    gość 5.12.2011 20:34
    Uwielbiam to anime…Bliźniacy są po prostu genialni…zwłaszcza Yuuki w stosunku do Kaname. Niby nic nadzwyczajnego ale to mi się właśnie podoba.Uśmiałam się nie raz…Kocham…:p
  • Avatar
    A
    Tsu-Tsu 12.10.2011 20:06
    Anime się rozkręca, ciężko powiedzieć o czym będzie, ale takie przyjemne i melancholijne się zapowiada :D
    Najbardziej cieszy postać bliźniaków, są po prostu pocieszni xD
  • Avatar
    A
    Dalek-baka 4.10.2011 18:03
    Pierwszy odcinek – jakiś taki… nijaki. Kilka ciekawszych momentów, ale też i nudnawych. Nie ma jednak tego czegoś – zobaczy się jeszcze jeden odcinek i może będzie lepiej.
  • Avatar
    A
    Lulureczka 4.10.2011 16:41
    Po pierwszym odcinku.
    Póki co zapowiada się bez fajerwerków. Liczyłam na męski K­‑ON!, ale to anime wydaje się zdecydowanie bardziej iść w kierunku okruchów życia niż szalonej komedii.