Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Tsuru Japan Festival 2017

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 8/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 4
Średnia: 6,75
σ=1,92

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Gamer2002)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tetsujin 28-gou: Hakuchuu no Zangetsu

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 95 min
Tytuły alternatywne:
  • Tetsujin28: Morning Moon of Midday
  • 鉄人28号 白昼の残月
Tytuły powiązane:
Postaci: Policja/oddziały specjalne; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Mechy
zrzutka

Film pokazujący niezwiązaną z serią telewizyjną z 2004 r. przygodę bohaterów Tetsujin 28­‑gou. Godne uzupełnienie serii, rozwijające ją pod pewnymi względami.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Gamer2002

Recenzja / Opis

Po stworzeniu w 2004 roku serii telewizyjnej o przygodach wymyślonego przez Mitsuteru Yokoyamę pierwszego japońskiego wielkiego robota, Tetsujina 28, reżyser Imagawa w 2007 roku nakręcił film Tetsujin 28­‑gou: Hakuchuu no Zangetsu. W filmie tym występują postacie znane z serialu, został on też osadzony w podobnym świecie, jednakże historia w nim opowiedziana nie ma żadnego związku z wersją telewizyjną. Ponoć Imagawa określił ten film jako nieudane dzieło, a chociaż moim zdaniem przesadził, film ma tę główną wadę, że znajomość serii telewizyjnej, albo przynajmniej oryginalnej mangi, jest wymagana, i nie nadaje się on jako początek znajomości z Tetsujinem. Twórcy założyli, że widzowie znają Shoutarou Kanedę, dziesięcioletniego detektywa kierującego zdalnie sterowanym robotem Tetsujinem 28, oraz resztę obsady z anime, i nawet nie próbowali zaznajamiać z bohaterami nowych widzów.

Podobnie jak w wersji telewizyjnej, historia rozpoczyna się 10 lat po wojnie na Pacyfiku, w czasach, gdy Japonia chciała zakończył okres postokupacyjny i stać się samodzielną, dojrzałą nacją. Shoutarou Kaneda, syn zmarłego doktora Kanedy, który podczas wojny na Pacyfiku stworzył Tetsujina, przywykł już do korzystania ze swego wielkiego robota. Jednakże nagłe starcie z nieznanymi trzema robotami, które przybyły po dopiero co odkopany tajemniczy niewypał z czasów wojny, przerasta jego możliwości. Wszystko wydaje się stracone, gdy nagle nieznany mu mężczyzna zabiera urządzenie sterujące Tetsujinem i kierując nim na poziomie daleko przekraczającym możliwościom Shoutarou, bez trudu pokonuje przeciwników. Mężczyzna przedstawia się zaskoczonemu chłopcu jako Shoutarou Kaneda, zaginiony podczas wojny adoptowany syn doktora Kanedy, oraz człowiek wyszkolony, by dla armii Japonii kierować Tetsujinem 28. To spotkanie nie jest jedyną szokującą rewelacją dla młodszego Shoutarou. Szybko okazuje się, że tajemniczy niewypał jest jedną z Bomb Ruiny, skonstruowaną przez doktora Kanedę bronią, która miała niszczyć wszelką infrastrukturę, nie krzywdząc istot żywych, ale w wyniku błędu w konstrukcji okazała się jednak zdolna do zabicia ludzi. Ponadto chłopiec­‑detektyw staje się celem tajemniczego zabandażowanego żołnierza, zabójcy zwącego siebie Zangetsu, czyli Porannym Księżycem, dla którego młodszy Shoutarou nie ma prawa do Tetsujina. Wszystko jest związane z walką o kontrolę nad przyszłością japońskiej ekonomii, którą zainteresowane są obce Krajowi Kwitnącej Wiśni siły.

Oczywista różnica w czasie trwania serii telewizyjnej i filmu kinowego sprawia, że w filmie różnice pomiędzy pierwszym, drugim i trzecim planem są znacznie wyraźniejsze. Z tego powodu znaczna część postaci odgrywa mniejszą rolę niż w serialu: na przykład inspektor Ootsuka oraz profesor Shikishima istnieją tylko po to, żeby udzielać Shoutarou potrzebnej pomocy. Także jeden z głównych antagonistów serii, doktor Bigfire, ma tutaj bardzo niewiele do powiedzenia, zaś rola inspektora Chloroforma jest tu znacznie bardziej oczywista, choć też i bardziej istotna. Także Kenji Murasame, który w serii był moją ulubioną postacią, został zredukowany do niemalże elementu komediowego, choć w zamian za to jego przybrany brat, Ryuusaku Murasame (grany przez Norio Wakamato), staje się znacznie ważniejszy, więc jestem w stanie to zaakceptować. Zaskakujące jest to, że Takamizawa należy teraz do gangu Murasame, a w ramach rysu komediowego dodano jej shotacon, co przekłada się na jej stosunek do obu Shoutarou (choć starszy z nich jakoś tak na nią nie oddziałuje, jak młodszy). Jeśli zaakceptujemy te wszystkie zmiany, drugoplanowi bohaterowie, wśród których pozytywnie wyróżnia się Ryuusaku, spełniają swoje role. Jedynie Shikishima nieco rozczarowuje, kiedy bowiem zaczyna zbliżać się do rozwiązania zagadki, scenarzyści każą mu wyjechać i powrócić dopiero w finale. Najważniejszymi postaciami filmu są obydwaj Shoutarou oraz Zangetsu, zaś plusem tego, że znamy obsadę, okazał się zaoszczędzony czas, który właśnie im poświęcono.

Muszę przyznać, że podoba mi się zachowanie się młodszego Shoutarou – choć jego osobowość jest w pełni zgodna z tym, co pamiętamy z serii, film obdarzył go brakującymi wcześniej cechami normalnego dziecka, czyniąc go sympatyczniejszym. Jednocześnie dojrzale i dziecięco ufnie, młody Shoutarou chce, by jego imiennik stał się prawdziwym starszym bratem, a wszystko zaczyna się od jego prośby o naukę sterowania Tetsujinem. W serii telewizyjnej dziesięcioletni bohater miał już nawiązane braterskie relacje z inną postacią, tutaj jednak uczyniono ten wątek istotniejszym i bardziej go rozbudowano. Problemem Shoutarou jest co prawda to, że stanowi on typ protagonisty, który ulega wpływom fabuły i według niej się kształtuje, zamiast samemu nią kierować. W serii telewizyjnej było podobnie i zdarzały mu się liczne niepowodzenia, jednakże tam miał swoje momenty, a tutaj nawet w finałowej walce pełni jedynie rolę pomocniczą. Jednakże, biorąc pod uwagę dojrzałą tematykę historii i to, że Shoutarou to rozsądny, ale jednak dziesięciolatek, jest to w pełni zrozumiałe. A i tak jego postępowanie wpływa w znacznej mierze na drugiego bohatera filmu, czyli jego „brata”.

Starszy Shoutarou jest byłym żołnierzem, który po dziesięciu latach wraca do pokonanej ojczyzny i widzi, jak wiele w niej się zmieniło. Pod silnym wpływem nostalgii ma problemy z odnalezieniem się w nowej sytuacji. Pomaga mu to, że dzięki przyjaciołom młodego Shoutarou może powrócić do przystani ze swego dzieciństwa sprzed adopcji, a sam dziesięciolatek staje się dla niego coraz ważniejszą osobą. Jednakże adoptowany syn doktora Kanedy boryka się też z wewnętrznymi demonami, nieustannie podziwia piękno ruin, dręczy go, że nie dane mu było odegrać życiowej roli, a to, o co walczył, straciło wszelkie znaczenie. Jest on nową twarzą w obsadzie i po zakończeniu filmu nawet trochę żałowałem, że nie pojawił się w samej serii. Wniósł wkład do filmu, chociażby dzięki temu, że był zgrabnym uzasadnieniem, dlaczego w filmie uczyniono sceny walk Tetsujina bardziej dynamicznymi.

Zangetsu odpowiednio pełni swą rolę zagrożenia prześladującego i tak już poważnie zajętych bohaterów. Odpowiedź na pytanie, kim jest i czym się kieruje, nie okazuje się wcale tak prosta, jak się wydaje po samym opisie fabuły, choć z drugiej strony można jej się domyślić w połowie filmu. Jedną z zalet Porannego Księżyca jest to, że jego sceny są świetnie zrealizowane pod względem napięcia – widać to zwłaszcza w jego pierwszej próbie zabicia młodszego Shoutarou, przy której aż podskoczyłem. Już to, że w adaptacji Imagawy jest jedynym złoczyńcą, którego celem jest sam Shoutarou, wzmaga emocje, gdy tylko się pojawia. Choć do końca nie zamierza składać broni, jest on antagonistą w rodzaju tych z pierwszej części serii telewizyjnej, czyli tragicznym antyzłoczyńcą, jakiego trochę mi brakowało w finale serii, gdzie mieliśmy wyłącznie klasycznych złych.

Tetsujin 28­‑gou Imagawy poruszał kwestie problemu czarnych kart historii Japonii z okresu drugiej wojny światowej. Film także zagłębia się w podobną problematykę, ale sięga nieco dalej, po okres międzywojenny. Po pierwszej wojnie światowej Japonia przygotowywała się do kolejnej, kraj został zmilitaryzowany, a synów Japonii zaczęto przygotowywać do walki z przyszłym wrogiem, i właśnie ten okres staje się źródłem wydarzeń pokazanych w filmie. Podoba mi się to pójście o krok dalej w kwestii historycznej w porównaniu z anime z 2004 roku. Młodszy Shoutarou urodził się, gdy wojna się skończyła, a w serii telewizyjnej musiał poznać i zrozumieć Japonię z czasu wojny, zaś dorastający w międzywojennym okresie starszy Shoutarou musi w filmie poznać i zrozumieć Japonię powojenną, jednocześnie szukając miejsca dla siebie.

Pod względem wykonania film jest całkiem dobry. Twórcy odpowiednio zrównoważyli wątek relacji „braci Shoutarou” z rozwojem fabuły, przeplatając to paroma scenami akcji i komedii. Przyjemnie jest wyłapać takie detale, jak to, że film odwołuje się do kilku scen z serii, zmieniając jednak ich kontekst. Chociaż w ogólnym zarysie przypomina ostatnią część wersji telewizyjnej, dzięki nowym elementom ogląda się go z zainteresowaniem. Jest co prawda nieco mniej przyziemny i realistyczny, przynajmniej jeżeli chodzi o walki i Bomby Ruiny – o ile mógłbym zaakceptować podobne rzeczy w serialu jako klasyczne retro science­‑fiction, tutaj są one już po prostu czystą magią. Jedyną istotną wadą było to, że pod koniec bohaterowie zatrzymali się, żeby omówić ostatnie elementy fabuły, pozwalając złoczyńcy pobiec naprzód i przygotować się do walki.

Graficznie film jest bardziej dopracowany od serii, czasami jednak animacja zauważalnie wraca do poziomu z wersji telewizyjnej. Klasyczna kreska pozostaje bez zmian, ale bohaterowie są bardziej żywi i ekspresyjni, a tła bardziej dopracowane: czy to ruiny, czy kwitnące wiśnie w pobliżu dawnego mieszkania starszego Shoutarou. Jak już mówiłem, walki robotów zyskały na dynamiczności, są znacznie szybsze i animowane z większym budżetem, nawet jeśli nieprzesadnie długie. Finałowa walka była imponująca między innymi ze względu na skomplikowane i szczegółowo pokazane uszkodzenia Tetsujina, które z pewnością niełatwo było animować. Muzyka jest orkiestrowa, ale poza openingiem i endingiem nie wyłapałem tych samych pozycji, co w wersji telewizyjnej, a w porównaniu do niej poszczególne utwory są bardziej podniosłe niż dramatyczne. Mimo że ścieżka dźwiękowa nie jest zła, nie odnalazłem w niej godnych zapamiętania utworów.

Film jest dobrą propozycją dla tych, którzy oglądali serię z 2004 roku. Jest też godny polecenia tym, którzy poznali bohaterów Tetsujin 28­‑gou w innej formie, ale osobiście sugerowałbym wszystkim, by najpierw sięgnęli po wybitną serię telewizyjną. Co prawda Tetsujin 28­‑gou: Hakuchuu no Zangetsu można nazwać dość hermetyczną produkcją, ale nie jest to zły tytuł. Braterskie relacje obu Shoutarou były urzekające, a film z powodzeniem wzbogaca historię o dodatkowe elementy, bawi się nieco starymi i uzupełnia to, co seria chciała przekazać.

Gamer2002, 12 listopada 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Palm Studio
Autor: Mitsuteru Yokoyama
Projekt: Shingo Ishikawa, Takashi Nakamura
Reżyser: Yasuhiro Imagawa
Scenariusz: Yasuhiro Imagawa
Muzyka: Akira Ifukube