Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10 grafika: 3/10
muzyka: 5/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 55
Średnia: 5,51
σ=2,31

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kill Me Baby

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2012
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • キルミーベイベー
  • Baby, Please Kill Me
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia
Widownia: Seinen; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Szkolne perypetie zabójczyni i jej głupiutkiej koleżanki, czyli doskonały przykład na to, jak się nie powinno robić komedii.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Dobra komedia powinna dostarczać sporej dawki śmiechu i dobrej zabawy, każdy o tym wie. Niestety, co pewien czas natrafiam na pozycje, którym jest nie po drodze z tymi założeniami i zamiast wprawiać w dobry nastrój sprawiają, że widz co pewien czas zerka na zegarek, z niecierpliwością wyczekując końca. Do tych niechlubnych przedstawicieli gatunku zalicza się właśnie Kill Me Baby, produkcja do bólu schematyczna, nieciekawa i brzydko wykonana.

Gdzie w takim razie twórcy popełnili błąd? W założeniach fabularnych? Nie sądzę, gdyż zabójczyni­‑uczennica, zmuszona radzić sobie z koleżanką, która poznała jej sekret, to pomysł ze sporym potencjałem na wiele udanych żartów. I tutaj wychodzi główny problem serii – wszystkie gagi są na jedno kopyto i zawsze opierają się na schemacie „tsukkomi i boke”. Każdy epizod z życia pary głównych bohaterek ma praktycznie ten sam przebieg – Yasuna wpada na jakiś głupi pomysł i próbuje wciągnąć do zabawy Sonyę, a ta, zazwyczaj uciekając się do przemocy, opędza się od natrętki jak od muchy. Jak można łatwo zgadnąć, nie daje ona jednak za wygraną, więc koło się zamyka. Powtarzalność i schematyczność da się jednak przeboleć, jeżeli te krótkie historyjki potrafią wciągnąć i zaciekawić widza. Nic z tych rzeczy, gdyż albo twórcom zabrakło dobrych pomysłów, albo reżyser nie był w stanie przedstawić ich w interesujący sposób. Na niekorzyść anime działa również niewielka liczba postaci, gdyż poza ninją Agiri nie pojawia się nikt, kto mógłby wnieść trochę świeżości do tego tytułu, a i sceny z nią po pewnym czasie nie są już w stanie zaskoczyć niczym nowym.

Pozostaje jeszcze ostatnia deska ratunku – postaci. Czekało mnie jednak kolejne rozczarowanie. Para głównych bohaterek prezentuje się dość mizernie i tylko wspomniana wyżej Agiri wzbudziła we mnie cieplejsze emocje. Oderwana od rzeczywistości, nietracąca dobrego humoru i bezlitośnie żerująca na naiwności Yasuny. W dodatku jej „tajemne” techniki ninja nie raz zaskoczyły mnie swoją prostotą. Oczywiście pamięć o niej przeminęła wraz z końcem seansu, mimo tego umiliła mi trochę przygodę z Kill Me Baby. Najsłabiej zaprezentowała się zaś głupiutka jak but u lewej nogi i infantylna niczym małe dziecko Yasuna Oribe. Poza tymi dwoma cechami nie przychodzi mi na myśl nic, co mógłbym jeszcze o niej napisać. Innymi słowy – dostaliśmy postać jednowymiarową i równie skomplikowaną, co budowa cepa. Jej działania, zamiast bawić, wywoływały napływ irytacji. Powiedzmy sobie szczerze, zasłużyła na oschłe traktowanie przez Sonyę, zimną i wiecznie czujną zabójczynię, która potrafi odruchowo wyłamać komuś rękę tylko dlatego, że położył dłoń na jej ramieniu. Dzięki swoim fobiom i słabościom wypadła dużo ciekawiej od niezbyt rozgarniętej koleżanki, jednakże nadmierna brutalność zawsze będzie mnie odrzucać. Od czasu do czasu na ekranie pojawiała się jeszcze czwarta dziewczyna, którą twórcy wdzięcznie nazwali „Niewykorzystaną Postacią”. Tytuł zobowiązuje, więc jej jestestwo ogranicza się do walki z wiatrakami, a dokładniej z nieubłaganymi bogami fabuły o choć trochę czasu antenowego. Ja sam wspominam o niej nie ze względu na jakże rozbudowaną rolę, lecz fakt, że użyczyła jej głosu kultowa seiyuu, Rie Kugimiya.

Projekty postaci są mało atrakcyjne i na pierwszy rzut oka widać brak odpowiednich proporcji między głowami a resztą ciała. Zabrakło również wyraźniejszych detali. Nie będę za to obwiniać J.C. Staff, gdyż zachowali oryginalną mangową kreskę, muszę jednak uwzględnić ten element przy wystawianiu końcowej oceny grafice. Wygląd bohaterek nie jest jednak największą wadą. Po przyjrzeniu się stronie wizualnej Kill Me Baby mogę przypuszczać, że mamy do czynienia z produkcją niskobudżetową i, co gorsza, niedopracowaną. Nie da się uzyskać dobrego efektu przy niewystarczających środkach, a przecież za produkcję nie odpowiadało małe i ubogie studio, więc miałem prawo się spodziewać czegoś dużo lepszego.

Rzadko zwracam uwagę na ścieżkę dźwiękową w anime. Może dlatego, że jej nie ma lub stanowi niewyróżniający się element tła. W przypadku tej serii odniosłem natomiast wrażenie całkowitej ciszy panującej między dialogami. Gdybym miał do czynienia z krótkimi odcinkami, nietrwającymi dłużej niż pięć minut, pewnie przeszedłbym do porządku dziennego nad takim stanem rzeczy, lecz w przypadku pełnowymiarowej serii telewizyjnej (w dodatku mało interesującej) moje uszy bardzo szybko wyłapały ten mankament, wynikający zapewne z niskich nakładów finansowych, o czym zresztą już pisałem. Na pochwałę zasłużyły natomiast utwory w openingu i endingu. Nie są to wprawdzie dzieła sztuki, lecz dobrze pasują do charakteru serii i słucha ich się bardzo przyjemnie.

Kill Me Baby nie jest pozycją wartą polecenia. Nieśmieszna komedia nie spełnia swoich podstawowych założeń i seans niesie za sobą tylko poczucie straty czasu, zamiast dostarczać rozrywki na przyzwoitym poziomie. Mimo wszystko nie uważam tego tytułu za kompletną porażkę i przy odrobinie dobrej woli można go obejrzeć. Tylko po co, skoro nie brakuje serii, które są w stanie zapewnić znacznie większą dawkę śmiechu?

Cthulhoo, 5 stycznia 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: J.C.STAFF
Autor: Kazuho
Projekt: Shin'ya Hasegawa
Reżyser: Yoshiki Yamakawa
Scenariusz: Hideki Shirane
Muzyka: Expo