Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

Kill Me Baby

  • Avatar
    A
    Forter 17.12.2013 15:25
    KMB
    Anime bardzo mi się spodobało. Mimo że nie ma jakiejś porażającej fabuły jak te inne tasiemcowe produkcje.
    KMB to anime na bazie 4komy. Wydaje mi się jeżeli zaczynałeś swoją drogę od anime z ,,kreską'' bardo realistyczną (jeżeli można tak powiedzieć) i fabułą bardziej zagmatwaną od Harrego Pottera , to anime z fabułą mniej złożoną to KMB na pewno Ci się nie spodoba.

    Mi się bardzo podoba (być może dla tego że nie oglądam anime tasiemcowatych) i jeżeli masz bez senną noc to nie próbuj obejrzeć całego Blach'a czy Naruto tylko przełam się i spróbuj obejrzeć

    Anime polecam (jakie kolwiek a nie bazować na gazetach czy recenzjantom anime , ponieważ możesz się zrazić od samej recenzji osoby ,która uważa że anime powinno się wzorować na tasiemcach wyżej wymienionych ,a tobie może się spodobać) obejrzeć.
    • Avatar
      Cthulhoo 17.12.2013 16:16
      Re: KMB
      Eee… czyli według ciebie znajomość tasiemców wyklucza dobrą zabawę przy oglądaniu komedii? Nie, na prawdę nie wiem, jak mam to skomentować.
      • Avatar
        Forter 25.01.2014 04:58
        Re: KMB
        Nie nie .napisalem ze jezeli zaczynalo sie od takich tasiemcow z kreska zlozonych z tysiaca innych kresek to KMB sie nie spodoba. Osobiscie polecam to anime bez watpienia . A samo to ze ta 4koma zostala zanimizowan i puszczana na wizji to ogromny plus i zaszczyt jedyne co mi sie nie podobalo w anime to to ze czasami byla zupelna cisza.
        • Avatar
          Orzi 25.01.2014 11:07
          Re: KMB
          Ja zaczynałem od nietasiemcowych serii, a uwielbiam dobre adaptacje 4kom oraz komedie anime. Niemniej jednak nadal uważam, że KMB jest zdecydowanie najsłabszym tytułem z tego gatunku jaki dane było mi widzieć. Nie próbuj zwalić winy na czynniki wewnętrzne, anime jest zwyczajnie kiepskie.
        • Avatar
          Cthulhoo 25.01.2014 12:03
          Re: KMB
          napisalem ze jezeli zaczynalo sie od takich tasiemcow z kreska zlozonych z tysiaca innych kresek to KMB sie nie spodoba.

          I ta teza jest tak rozbrajająco głupia, że aż nie potrafię tego skomentować… :P

          A tak na marginesie… recenzent nie lubi Bleacha ani Naruto, przygodę z anime zaczął w '92 roku zanim te tytuły w ogóle wyszły, a jedną z jego ulubionych serii jest będąca adaptacją 4komy Azumanga Daioh, więc twoje argumenty są inwalidą :P
  • Avatar
    A
    Pierce 18.09.2012 11:34
    Olbrzymi błąd w tym, że nie zdecydowano się na epki 5 minutowe. Widz męczy się, bo pomysł na kilka minut czasu antenowego rozciągnięto kilkukrotnie. Jeszcze ta koleżanka­‑ninja, ścisła czołówka najbardziej nieudolnych postaci wszechczasów.

    Plusy zostają przyćmione przez rażące błędy. Naprawdę momentami świetnie się bawiłem, ale mam poważne obiekcje, czy Kill Me Baby jest anime wartym polecenia.
  • Avatar
    A
    Orzi 11.07.2012 19:10
    Kill Anime Guys, Baby
    Przebolałem i skończyłem. Doslownie przebolałem, bo oglądanie końcowych odcinków to była tortura. Ciężko mi znaleźć jakąkolwiek mocną stronę tego anime. Bohaterki są tak antypatyczne, że bardziej się nie da. Yosuna to typ słodkiej idiotki, i jak zazwyczaj lubię takie postacie, to tutejszy odpowiednik nie ma ani odrobinę uroku Toshino Kyouko z Yuru Yuri czy Tomoe z Azumangi. Jedynie wkurza. Podobnie Sonya – posiadaczka charakteru płaskiego jak kartka papieru, łatwo wpadająca w złość sadystka. Sytuację radowała jedynie kompletnie oderwana od rzeczywistości Yagiri, ale pojawiała się ona zdecydowanie zbyt rzadko.

    Sama koncepcja tego anime… Po prostu jest. Z zawodu Sonyi nie wynika absolutnie nic poza tym, że potrafi Yosunie skręcić rękę. Milion razy podczas jednego odcinka…

    Właśnie, powtarzalność gagów. Każdy odcinek jest praktycznie taki sam. Opening, (Yosuna ma głupi pomysł, Sonya bije Yosunę, Yosuna się nie poddaje i realizuje swój głupi pomysł, obie dostają po łbie) * 4, ending. I to wszystko podane trzynaście razy. Toć to gorsze niż Endless Eight z Haruhi!

    O ścieżkach audio i video się nie wypowiadam zbyt dużo. Obie są absolutnie najgorsze z jakimi zetknąłem się w anime. Starczy.
  • Avatar
    A
    Draczeks 29.05.2012 14:06
    Oryginalne…
    Za to dostarcza rozrywki na dość wysokim poziomie.

    Zupełnie nie rozumiem tego punktu widzenia. W dwóch odcinkach tej serii jakie obejrzałem, nie znalazłem ani oryginalności ani dość wysokiego poziomu humoru.
    Przeważa tu monotematyczność, ten sam schemat zachowań i szkolna prostota. Tak zbudowana seria być może jest dobra dla młodszych widzów, potrafiących czerpać rozrywkę z takiej powtarzalności i pokazanych do granic możliwości uproszczeń, ale trochę starszy widz z pewnością szuka czegoś więcej, nawet po serii komediowo­‑absurdalnej. Tak czy inaczej anime nie dla mnie, więc nie będę zaniżał ocen swoją jedynką.
  • Avatar
    A
    Alart 30.03.2012 21:12
    Polecam.
    Całkiem niezłe.
    Oryginalne, ale bez ambicji wytyczenia nowych trendów i stworzenia czegoś totalnego. Za to dostarcza rozrywki na dość wysokim poziomie.
    Jest to przede wszystkim komedia, treścią żartów są absurdalne sytuacje jakie stwarza kilka dziewcząt. Dosłownie kilka, bo bohaterów licząc z psem i znajomą sprzątacza jest 7. Żarty może nie powodują spazmów śmiechu, ale uruchamiają pewne grupy szarych komórek, które zwykle pozostają bierne. Do tego ciekawy op i en, melodie może nie porywające, ale jakoś z zainteresowaniem się ich słucha.

    Mieliśmy sporo komedii ostatnimi czasy. Nichijou i jego męski odpowiednik, A­‑Channel, Yuri­‑Yuri – Kill Me Baby prezentuje się wobec nich dużo lepiej. Gagi się nie powtarzają, postaci są dość stonowane, a absurdalne sytuacje są wyraźnie absurdalne i nie próbują tego ukrywać. Working!! jest jak dla mnie na podobnym poziomie, a już Baka to Test lepsze.
    Zdecydowanie godne polecenia dla kogoś, kto chce obejrzeć całkiem udaną próbę stworzenia serii nieco innej.
    • Avatar
      Orzi 29.05.2012 00:10
      Re: Polecam.
      Gagi się nie powtarzają? Po 7 obejrzanych odcinkach wszystko leci wg. schematu: koleżanka zrobi coś głupiego, Sonya ją po łbie, koleżanka robi coś głupiego dalej, Sonya grozi jej nożem. Nie to żebym nie lubił KMB, to całkiem odprężający serial, ale mówić że jest lepszy od obojga NIchijou… Nie, nie jest.
      • Avatar
        Alart 30.05.2012 05:22
        Re: Polecam.
        Schemat jest. Generalnie nie przeszkadzają mi rzeczy zamierzone, a zamknięcie się w tym schemacie było ewidentnie celowo zawartym elementem całego dzieła. Podkreślone też małą grupką bohaterów i z reguły ograniczoną sceną.

        Ale istnienie schematu nie świadczy o powtarzalności, wprost przeciwnie.

        Z pewnością Przy Nichijou się również nie składałem ze śmiechu, ale przynajmniej w KMB było widać, że śmiech na miejscu nie jest.
    • Avatar
      Cthulhoo 29.05.2012 09:46
      Re: Polecam.
      Godne polecenia?
      Przepraszam, czy my oglądaliśmy to samo anime?

      Na wstępie dodam, że mangę czytam i jest całkiem przyjemna, natomiast kolejne „dzieło” stajni J.C. Staff to tylko nieudana (o czym świadczą wyniki sprzedaży) próba zarobienia przy nikłym nakładzie finansowym, zrobiona całkowicie bez polotu. Efekt jest taki, że nie mogłem się oprzeć wrażeniu, iż połowa budżetu poszła do kieszeni Rie Kugimiyi (a ile jej było, wszyscy widzieli).

      To, co śmieszyło mnie na papierze, było przedstawiony tu w denny sposób, a odcinki po prostu mnie nudziły. Czym jest więc Kill me Baby? Kolejnym dowodem na to, że studio J.C. Staff nie jest już zaufaną marką i jakość produktów tego studia pozostawia sporo do życzenia. A przecież potrafili tworzyć dobre komedie, jak chociażby Azumanga Daioh.

      Natomiast porównywanie Kill me Baby do Nichijou, Nichibros, Yuru Yuri czy A­‑Channela jest krzywdzące dla tych tytułów, które potrafiły widza rozśmieszyć, a nie tylko zirytować.

      Jeżeli ktoś chce obejrzeć dobrą komedię, powinien Kill me Baby ominąć szerokim łukiem i poszukać czegoś bardzie wartego uwagi, a tą serię mogę z czystym sumieniem odradzić. W sumie się zastanawiam, jakim cudem udało mi się przetrwać do końca.
      • Avatar
        Progeusz 29.05.2012 10:17
        Re: Polecam.
        Oj, patrząc na tragiczna oprawę graficzną, nie zdziwiłbym się nawet gdyby wyszli na swoje tą marną ilością 686(vol1)/671(vol2) sprzedanych płyt… głupi J.C. Staff
        lol, pozytywne zdanie o Nichijou. Ale ok, OAVka była bardzo dobra, a animacji nie sposób odmówić najwyższego poziomu.
      • Avatar
        Alart 30.05.2012 05:16
        Re: Polecam.
        Żarty może nie powodują spazmów śmiechu, ale uruchamiają pewne grupy szarych komórek, które zwykle pozostają bierne.

        Czy wystarcza, za wytłumaczenie? Nie gwarantowałem śmiechu co chwilę, ba sam się ani razu nie uśmiechnąłem przy tym. To, że Tobie tych szarych komórek nie uruchomiło, to inna kwestia i nie moja wina – mi się podobało. Niekoniecznie musimy mieć te same preferencje, a akurat poczucie humoru poza typowo rynsztokowym jest dość mocno indywidualne.
        Nichibros mi się niestety bardzo nie podobało. Jakieś takie smutne było, nie żebym to chciał uzasadniać, nawet mógłbym, ale to już kwestia mocno subiektywna i nie chcę w to się zgłębiać.
        • Avatar
          Cthulhoo 30.05.2012 07:44
          Re: Polecam.
          Nie gwarantowałem śmiechu co chwilę, ba sam się ani razu nie uśmiechnąłem przy tym.

          Widzisz, tu jest podstawowy problem. Kill me baby jest komedią, czyli powinno gwarantować śmiech. Jeżeli tego nie robi, to nie spełnia swojego założenia. To tak jak horror, ktory nie jest w stanie nikogo przestraszyć.
          Reasumując: nieśmieszna komedia jest nieśmieszna, a jak chcę coś, co uruchamia więcej szarych komórek, to sięgam po Nichijou czy Pani Poni Dash!a :P
    • Avatar
      Progeusz 29.05.2012 10:19
      Re: Polecam.
      Kill me Baby to jedna z dwóch serii sezonu zimowego jakie porzuciłem (obok Brave10). Nudne, nieśmieszne, brzydkie. Jedyny prawdziwy pozytyw to schizowy ending, choć i tak gorszy od przed­‑premierowego openingu (w samym anime był marny). Oglądałem 18 z 25 emitowanych serii (17/24 jeśli odliczyć Kyousogiga).

      Nichibros nie jest w żadnym stopniu odpowiednikiem Nichijou. To High School Gintama.
      Komedie wymienione przez Ciebie?
      Yuru Yuri = Nichibros > A­‑Channel > przepaść > Nichijou > kolejna > Kill Me Baby.
      • Avatar
        Orzi 29.05.2012 11:05
        Re: Polecam.
        Co kto lubi – ja z tych serii najbardziej lubię dziewczęce Nichijou. Absurd w przyjemnym, ciepłym klimacie. Nichibros również było świetne, tuż za nimi Yuru Yuri (chociaż ta serio to one­‑man show Toshino Kyouko, najbardziej porytej dziewczyny w moe komedyjkach). Za to zupełnie nie podeszło mi A­‑Channel, które porzuciłem po pierwszym odcinku. Może zrobiłem błąd, bo seria potem może się rozkręcać, ale wydała mi się ona nieśmiesznym natłokiem moe.
        • Avatar
          Progeusz 29.05.2012 11:25
          Re: Polecam.
          Cóż, Nichijou to jeden z bardziej wyrazistych przypadków „hit or miss”. Nie słyszałem o wielu osobach, które uznały to anime za po prostu dobre. Albo genialne, albo fatalne (trochę częściej to drugie). Japonia zresztą osądziła podobnie, Nichijou to jedne z najgorzej sprzedających się tytułów od KyoAni w ostatnich latach. Smuci mnie to, biorąc pod uwagę, że OAV naprawdę mi się spodobała, po prostu kolejne gagi we właściwej coraz mniej śmieszyły i nie widziałem sensu w dalszym oglądaniu…
          Fakt, Toushinou Kyouko jest zdecydowanie najmocniejszym punktem Yuru Yuri. Możliwe, że seria zyskała u mnie bonus za shoujo­‑ai, które lubię wyjątkowo i powinno go imo być więcej, ale i tak zdecydowana większość gagów potrafiła bez problemu rozśmieszyć widza, nawet nieczułego na lesbian aspect.
          A­‑Channel… wg mnie ta seria trochę bardziej opiera się na moe bohaterkach niż komedii. Ok, gagów jest więcej niż w takim K­‑ON!, ale też wyraźnie mniej niż przepełnionym nimi YY. Coś pośrodku. Do tego Tooru wyjątkowo przypadła mi do gustu, więc nawet jeśli trafiały się gorsze sceny, byłem w stanie je wybaczyć za samą obecność mojej ulubionej postaci z tego anime (i ogólnie tamtego sezonu, obok Ohany). Ja akurat nie mam nic przeciwko słodkim dziewczynkom, wiec jeśli ich codzienne perypetie mnie ciekawią, oglądam dalej. Po A­‑Channel nie oczekiwałem zbyt wiele, a dało mi całkiem sporo. Do tego dzięki tej serii poznałem EveTaku (prawdopodobnie najlepszą grupę), czego nigdy nie zapomnę.
          Zaś Nichibros… chyba najlepsze anime sezonu ziomowego 2012. Tuż za nim umieściłbym niedoceniane niestety Rinne no Lagrange oraz Nisemonogatari i AnoNatsu. Kyousogiga w osobnej kategorii wygrywa jako OAV.
          • Avatar
            Orzi 29.05.2012 11:48
            Re: Polecam.
            Rinne i AnoNatsu nie widziałem, ale Nisemono to kilka kroków w tył w stosunku do Bakemonogatari. Pierwsza seria była przepełniona świetnymi dialogami, inteligentnym, nienachalnym fanserwisem oraz ciekawymi historiami ludzkich problemów przedstawionych w postaci opętujących ludzi dziwactw. Nawet harem tak nie irytował. Za to Nisemono… Incest, Incest, Fanserwis, Incest, Fanserwis. Większość postaci pojawiała się tutaj zupełnie niepotrzebnie, aby tylko przypomnieć widzowi że istnieją i molestować Araragiego. Nie znam pierwowzoru, ale jak dla mnie to idealny przykład pozbawionej ambicji próby zarobienia na fanach oryginału (pojadę teraz po bandzie – niczym Higurashi Kira).
            • Avatar
              Progeusz 29.05.2012 12:32
              Re: Polecam.
              Nise… prawdę mówiąc, podobało mi się bardziej od Bake, choć zdaje sobie sprawę, że było dużo mniej ambitne. Gdyby nie ostatnie odcinki, dałbym 9+, tak jest tylko 9=. W ogóle, lol, sam Nisio w ogóle nie planował wydawać Nise, bo to był jego prywatny fapfic, który napisał wyłącznie dla siebie, a zgodził się dopiero po sukcesie Bake…
              Ja akurat incest uważam za plus, wiec pewnie tu rozchodzą się nasze drogi postrzegania serii. W różnorakich haremach zwykle imouto uważam za najlepszą postać (ew. #2). Jedyne co mi przeszkadzało to bezsensowne, aseksulane (czy tam zbyt seksualne, by budzić jakiekolwiek emocje) ujęcia na krocze Karen oraz girl with posed look. Żałuję głownie braku, czy tez niedostatku, mojej ulubionej Hanekawy oraz małej ilości czasu antenowego Tsukihi w porównaniu do jej siostry. Co do dialogów – nie sądzę, by dało się odmówić geniuszu rozmowie o odwadze między Arararagim a Hachikuji. Warto też mieć na uwadze, że odcinek z szczoteczką prawdopodobnie wyznaczył nowy szczyt fanserwisu (niby bezpruderyjnego, aczkolwiek mimo wszystko subtelnego), nieosiągalny dla zdecydowanej większości serii ecchi. Cięzko mi pozostać surowym dla Nisemonogatari, które oceniam wyżej niż Bakemonogatari, mimo zauważalnego spadku w sposobie prowadzenia fabuły. Niewątpliwe do ostatecznej oceny przyczyniła się też wspaniała postać Kaikiego.
        • Avatar
          Cthulhoo 29.05.2012 12:20
          Re: Polecam.
          Cóż, Nichijou to produkcja specyficzna i imho mocno nierówna (od świetnych scen do nudnych i przeciągniętych). Nie zgadzam się tutaj z Progiem, że da się ją tylko skrajnie oceniać, gdyż moja nota jest idealnie po środku :P Na pewno nie straciłem przy tej serii czasu, ale nie podzielam zachwytów nad tym tytułem.
          Yuru Yuri – tutaj się zgadzam, Kyouko była bezapelacyjnie najlepszą postacią, chociaż cała reszta też dawała radę. Natomiast A­‑Channel to pozycja dla fanów leniwych slice of life'ów, w których bardziej liczą się postaci od fabuły. Natomiast Nichibros to klasa sama w sobie (imho na równi z YY).
          Co do Nise, to mam podobne odczucie, że trochę przegięli z fanservice'm, jednak nie popadałbym w skrajność, jaką jest porównanie do beznadziejnego Higurashi Kira (jestem fanem serii i poziom tej OAVki mnie po prostu smucił, chociaż na nic wybitnego się nie nastawiałem, ale… nawet Rei było dużo lepsze).

          A że J.C. Staff zarobiło na KmB… seria robiona na odwal się z minimalnym budżetem, więc kto ich tam wie? Na pewno manga zasługiwała na coś więcej niż dostała.
      • Avatar
        Alart 30.05.2012 05:36
        Re: Polecam.
        Nom, i tak nic nie przebije tego, że między innymi przez Twój entuzjastyczny komentarz obejrzałem caalutkie Guilty Crown. Akurat Brave 10 było niezłe w porównaniu do tego szmelca.
        Nie liczyłem sobie serii:)

        Nichi ... wiem, wiem.
        Nie uwzględniłeś dwóch komedii, moim zdaniem najlepszych, szczególnie poleciłbym Baka to Test. Ale nie polecę, bo w sumie też bardziej wydawała mi się interesująca niż śmieszna.
        • Avatar
          Progeusz 30.05.2012 10:40
          Re: Polecam.
          Dotyczył pierwszego odcinka, który wyglądał fenomenalnie, potem zjechałem serię równo (tyle że w komentarzach innych serii). Wybacz ^^" Mogę za to oświadczyć, że uchroniłem kilka osób przed GC po zakończeniu serii, wiec raczej się zrehabilitowałem.
          Policzyłem tylko dlatego, że mam pod ręką rozpiski wszystkich sezonów ;)

          Ja z komedii najwyżej stawiam Minami­‑ke, choc brakuje mi jeszcze paru klasyków, które mogłyby wskoczyć na pierwsze miejsce.
          Fakt, BakaTest jest naprawdę fajny, szkoda jednak, że zepsuli drugi sezon…  kliknij: ukryte 
          • Avatar
            Cthulhoo 30.05.2012 12:51
            Re: Polecam.
            Proggie, weź się za Azumangę Daioh, królową komedii :D
            Minami­‑ke też wysoko cenię, chociaż drugi sezon był poniżej oczekiwań.
            A to, co napisałeś o Baka to Test Ni… mogę się tylko podpisać, chociaż większa ilość Kudou­‑chan zawsze idzie na plus :3
          • Avatar
            Orzi 30.05.2012 13:09
            Re: Polecam.
            Minami­‑ke… U mnie czeka wiecznie w rezerwie, na czasy, kiedy emitowany sezon anime nie będzie miał żadnej komedii. Ostatnio jednak, jak już zauważyliście, praktycznie co kwartał startuje zacny serial komediowy, więc pewnie się jeszcze trochę pokurzy. Ale kiedyś się za to zabiorę!
  • Avatar
    A
    A 7.01.2012 02:00
    e
    Wstępnie po animacjach miałem nadzieję na totalny cut w stylu flcl ale niestety jest tylko co najwyżej oryginalne ;[. Mimo wszystko czekam na kolejne odcinki.

    Zmoderowano wulgaryzm.
  • Avatar
    A
    ukloim 1.01.2012 20:33
    O, matko!
    Nareszcie powstało anime 'Kill me baby!'. Po kilku rozdziałach mangi muszę stwierdzić, że jeśli twórcy się spiszą, to będzie ostra jazda, porównywalna do 'Azumangi Daioh'. No, może z trochę innym założeniem i klimatem, ale…