Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 5/10
fabuła: 4/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 5
Średnia: 6
σ=2

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Boku to Kanojo no XXX

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2005
Czas trwania: 7×17 min
Tytuły alternatywne:
  • My Barbaric Girlfriend
  • Your and My Secret
  • 僕と彼女の×××
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Romans
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Live action, Trójkąt romantyczny
zrzutka

On i ona, zamiana ciał… i kolejna zmarnowana szansa na sensowną adaptację dobrej mangi.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: cathbanned

Recenzja / Opis

Akira Uehara byłby niezłym kandydatem na typowego bohatera anime. Specjalnie bystry nie jest, w sporcie się nie wyróżnia, a wszystko, przez co zwykle definiuje się tzw. „męskość”, stoi u niego zdecydowanie poniżej normy. Wzdycha ten nasz Mister Universe do dziewczyny stanowiącej jego przeciwieństwo – Nanako Momoi. Ta, choć całkiem ładna, ma bowiem w pełni zasłużoną opinię brutalnej chłopczycy, od której większość kolegów i koleżanek woli się trzymać z daleka. Byłby z tego całkiem typowy romans, jakich w japońskich produkcjach widuje się więcej niż moherowych nakryć głowy w grodzie Kopernika, gdyby nie drobny haczyk. Pewnego dnia Akirze udaje się trafić do domu Nanako. Tam zaś wpada w łapy jej dziadka – klasycznego szalonego naukowca. Szast­‑prast i wielki eksperyment, który miał zmienić świat, sprawia, że Nanako i Akira wymieniają się ciałami.

Tak zaczyna się fabuła całkiem udanej mangi shoujo, zatytułowanej Boku to Kanojo no XXX. Jak to się w Japonii zdarza często, ktoś postanowił przenieść opowiedzianą tam historię na ekran. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie jeden detal – zamiast zrobić z tej opowieści anime, zdecydowano się na serial aktorski. I zaczęły się schody, bo niestety tworzenie takich produkcji zawsze obarczone jest pewnym ryzykiem związanym ze specyficzną konwencją, na jaką często decydują się twórcy.

Nie skreślam tzw. „dram” w całości – wręcz przeciwnie, jest w tym gatunku sporo fajnych produkcji, a bywa, że wersja live action przewyższa nawet pod pewnymi względami pierwowzór czy animację (że wspomnę tylko o Death Note: The Movie). Niestety, produkcje aktorskie rządzą się swoimi prawami i kręcenie ich wedle prawideł anime rzadko kończy się dobrze. I tak właśnie stało się w przypadku Boku to Kanojo no XXX. Największą bolączką tej serii jest cała masa gagów, zachowań i scen przeniesionych bezpośrednio z mangi. Np. wyskakujące z piersi serduszka pasują do stylistyki mangowej (szczególnie w przypadku shoujo), ale w normalnym serialu wyglądają nawet nie tyle śmiesznie, ile żenująco. Widać to także w openingu, gdzie aktorzy imitują sceny z ilustracji, a im dalej, tym gorzej. Co warte wzmianki, ta irytująca konwencja trwa gdzieś tak przez połowę serii – potem całość zaczyna skręcać w stronę bardziej konwencjonalnego serialu aktorskiego.

Średnio sprawdza się także Boku to Kanojo no XXX jako adaptacja. Śmieszy okazyjnie, choć przynajmniej część żartów ma charakter niezamierzony, wynikający z pokracznej konwencji. Gorzej, że poważnie pocięto najważniejsze wątki fabularne. W mandze skupiały się one na pokręconych relacjach uczuciowych bohaterów w osobliwym czworokącie miłosnym, który Akira i Nanako tworzyli z Shiiną i Sebongim. Te dwie ostatnie postaci, dość ważne przecież, tu stanowią tylko mało istotne tło dla rozwijającego się romansu głównych bohaterów. Nie ujrzymy tu także rodziców Akiry i Nanako. W sumie od tej strony fani będą zapewne zawiedzeni najbardziej, choć można zrozumieć taką decyzję – w końcu mowa o serii mającej zaledwie siedem odcinków, z których każdy liczy siedemnaście minut. To za mało, aby upchnąć nawet normalną historyjkę, a co dopiero tak złożoną, jak ta z Boku to Kanojo no XXX.

Gra aktorów ściśle wpisuje się w opisany powyżej schemat – na początku bowiem zachowują się tak, jakby starali się parodiować postaci, które przyszło im odtwarzać. Z czasem zaczynają wypadać lepiej, bo grają po ludzku, a nie „mangowo”, ale pozostają dość sztywni, a gdy próbują być spontaniczni, mamy wrażenie obcowania z czymś wymuszonym i sztucznym. Lepiej wypada Nanako (w sensie: Akira w jej ciele), choć dziwi, że tak drastyczna przemiana charakterologiczna w zasadzie nie budzi szczególnego zaskoczenia wśród ludzi ją znających.

Ponieważ pod każdym względem serial ten ustępuje mandze, a co więcej, nie rości sobie pretensji do zakończenia całej historii (fabuła urywa się nagle, bez żadnego konkretnego rozwiązania), polecam potraktować go wyłącznie jako ciekawostkę dla fanów Boku to Kanojo no XXX. Broń Boże nie należy wyrabiać sobie na jego podstawie opinii o mandze – ta ma do zaoferowania o wiele więcej. I szkoda, że jednak nie nakręcono anime.

Grisznak, 8 maja 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Ai Morinaga
Reżyser: Masaki Hamamoto
Scenariusz: Mikio Satake