Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

3/10
postaci: 4/10 grafika: 7/10
fabuła: 3/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 3,67

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 51
Średnia: 5,39
σ=2,19

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek, Erio)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Shining Hearts ~Shiawase no Pan~

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2012
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Shining Hearts: Bread of Happiness
  • シャイニング・ハーツ ~幸せのパン~
Gatunki: Fantasy
Postaci: Kucharze; Pierwowzór: Gra (RPG); Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Harem, Magia
zrzutka

Mało nas, mało nas, do pieczenia chleba. Tylko nam, tylko nam, fabuły i akcji tu potrzeba!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Shining Hearts ~Shiawase no Pan~ to adaptacja jednej z gier z cyklu Shining, tworzonego od lat przez Segę, która ostatnio skupia się na wydawaniu ich na konsolach PSP i Nintendo DS oraz automatach do gier. Nic dziwnego, że w ostatnim czasie żadna z tych gier nie doczekała się wydania poza Japonią – wszak kieszonkowe konsole na Zachodzie już nie cieszą się taką popularnością jak dawniej. Nie inaczej jest z grą Shining Hearts, która została opublikowana w grudniu 2010 roku, czyli około półtora roku przed jej animowaną adaptacją. Nie wiem, dlaczego zdecydowano się na zrobienie anime tak późno po premierze, nie widzę w tym chwytu marketingowego i mogę się tylko zastanawiać, jaki jest cel tej ekranizacji. Nie jestem też znawcą tej serii – nie grałam w żadną z gier ani nie oglądałam anime zatytułowanego Shining Tears X Wind, więc na tym zakończę to krótkie wprowadzenie.

Głównym bohaterem anime jest Rick – młody chłopak, który osiedlił się na wyspie zwanej Wyndaria i tam para się zawodem piekarza. Wraz z Neris, Amil i Airy sprzedaje swoje wypieki pod czujnym okiem staruszki Madery. Spokojne życie chłopaka i mieszkańców wyspy zakłóca sztorm. Następnego dnia na plaży Rick znajduje tajemniczą dziewczynę, która pamięta jedynie swoje imię – Kaguya. Chłopak jest nią tym bardziej zainteresowany, gdy przypomina sobie, że sam znalazł się na wyspie w podobnych okolicznościach, z tą różnicą, że Kaguya straciła nie tylko pamięć, ale również emocje.

Ile powinien trwać wstęp do głównego wątku w dwunastoodcinkowym anime? Ile odcinków jesteś w stanie wytrzymać, zanim porzucisz serię, w której nic się nie dzieje? Trzy, cztery, a może połowę? A co, jeśli całe anime to jedno wielkie wprowadzenie? Zasiadając do Shining Hearts ~Shiawase no Pan~, spodziewałam się tego, co zazwyczaj spotyka się w tytułach fantasy z księżniczkami, wiedźmami i elfami – epickiej przygody i ratowania świata. Powolny i mało ciekawy wstęp o trudach zawodu piekarza i trzech koleżankach Ricka jeszcze nie był w stanie zawieść nadziei, jakie pokładałam w tym tytule. Minęły trzy odcinki. Z ekranu nadal promieniował przyjazny klimat, a zamiast mieczy i czarów mogłam podziwiać bułeczki, bagietki, chałki, precle i rogaliki. Po obejrzeniu połowy serii zaczęłam tracić cierpliwość. Przecież w końcu coś konkretnego musiało się zacząć dziać! Kolejne wątki zaczęto wprowadzać powoli, ale nadal miałam wrażenie, że ważniejsze od intryg pozostają wypieki Ricka. Prawie wszystkie odcinki były już za mną i w końcu moja wytrzymałość osiągnęła granicę. Czemu to anime jest o pieczeniu chleba?! Potem doczekałam się głównej osi fabularnej… W jedenastym odcinku.

Nie było tak, że w anime nie próbowano wprowadzić bardziej interesujących wątków. Główny motyw stanowiła tajemnica pochodzenia Kaguyi. Do rozwiązania zagadki dostaliśmy kilka elementów układanki, między innymi nagłe odwiedziny piratów na wyspie oraz zepsutego androida. Kiedy już pojawiła się szansa, że zacznie dziać się coś ciekawego, właściwa treść znowu została zastąpiona pieczeniem chleba, a mało znaczące punkty kulminacyjne nie były w stanie przedrzeć się przez wszechobecną nudę. Samej akcji też jest jak na lekarstwo, więc jeśli ktoś oczekuje wspaniałych walk, nieprędko się ich doczeka. Zresztą sam główny bohater postawiony przed dylematem, czy powinien pozostać przy dotychczasowym trybie życia, czy też dowiedzieć się czegoś o swojej przeszłości i wziąć w rękę miecz, wybiera piekarski piec. Gdybym w mniej złośliwy sposób chciała streścić, o czym dokładnie jest Shining Hearts ~Shiawase no Pan~, napisałabym, że „o chłopaku, który dzięki swoim wypiekom jest w stanie uszczęśliwić ludzi i dotrzeć do każdego serca”. Więc może to anime ma zadatki na bycie dobrą serią obyczajową? Niestety, tytuł nie ma w sobie ani urokliwego ciepła, ani zabawnych scen, ani ciekawych bohaterów, więc nawet wytrwały fan obyczajówek nie będzie w stanie wytrzymać seansu.

Gra będąca pierwowzorem serii nigdy nie wyszła poza Japonię, więc posiłkowałam się wyłącznie opisem, oficjalnymi projektami i filmikami ukazującymi rozgrywkę. Jednym z zadań gracza jest zbieranie „serc”, które może wykorzystać nie tylko do przywrócenia emocji Kaguyi, ale także podczas walki i do odblokowania plansz. Ze wszystkich materiałów źródłowych, jakie znalazłam, wynika, że anime pokazuje jedynie wstęp do fabuły, podczas gdy w grze dalsze wydarzenia wprowadzają więcej postaci, możliwość zwiedzenia innych miejsc poza wyspą, a przede wszystkim zawierają właściwą przygodę. Gdyby twórcy postanowili zekranizować dalszą fabułę zamiast wałkować mało ciekawy początek, anime zdecydowanie by na tym zyskało. Wystarczy wyobrazić sobie jakiekolwiek japońskie RPG i pozbawić je ważnych elementów, takich jak walki, budowanie relacji z innymi postaciami i możliwości eksploracji. Shining Hearts ~Shiawase no Pan~ jest jak gra, która zacięła się na samym początku, a gracz utknął w pierwszym napotkanym miasteczku. Nawet gorzej. Anime zostało pozbawione RPG­‑owego klimatu, więc miłośnicy tego typu gier nie znajdą tu nic dla siebie.

Postacie wypadają różnie, jedne da się lubić, inne mogą budzić irytacje, ale większość będzie widowni obojętna. Najmniej udani są bohaterowie pierwszoplanowi. Rick ma predyspozycje do bycia dobrym szermierzem, preferuje jednak spokojniejsze życie i spędza większość czasu, rozdając mieszkańcom swoje wypieki. Gdyby sytuacja go do tego nie zmusiła, wcale nie miałby zamiaru dotykać miecza. Trzy dziewczyny: Amil, Neris i Airy, które pomagają Rickowi w sklepie, stanowią większy problem. Ich charaktery i reakcje są tak do siebie zbliżone, że czasami zastanawiałam się, czy nie są przypadkiem klonami stworzonymi do promowania piekarni. Wynika to zapewne z faktu, że w pierwowzorze, gdzie różniły się wyłącznie parametrami i stylem walki, gracz musiał wybrać tylko jedną z nich, by towarzyszyła mu w dalszych przygodach, ale to oczywiście nie zwalnia twórców anime z próby nadania każdej bardziej charakterystycznych cech. Niektóre postaci drugoplanowe odegrały w anime większą rolę, ale chciałabym wspomnieć tylko o jednej z nich, Xiao Mei, która przez swoją energiczność, dowcipność i wścibskość stanowi idealną „kocią” dziewczynę. Świat przedstawiony prezentuje sporą gamę rozmaitych osobników, choć pewnie większość nazwałaby to wielkim miszmaszem ― mamy tu nieporadną służącą z psimi uszami, tsundere wiedźmę, a także księcia, księżniczkę, androida, elfy i piratów.

Zarówno piosenka w openingu jak i w endingu śpiewana jest przez seiyuu grające role trzech głównych bohaterek. Utwór w czołówce jest melancholijny, zaś zamykający odcinki „chlebowy song” dla odmiany przyjemny i wesoły. Sama ścieżka dźwiękowa, która wykorzystana była też w grze, pozostaje przyjemna dla ucha, lecz za mało charakterystyczna, by się nad nią rozwodzić. W pamięć zapadły mi tylko te bardziej relaksujące i pogodniejsze utwory. Strona graficzna to jedyny element, dzięki któremu byłam w stanie przetrwać cały seans: za projekt postaci odpowiedzialny był jeden z moich ulubionych rysowników, czyli Tony Taka, który już wcześniej pracował przy grach z cyklu Shining, choć większość osób zna go zapewne bardziej z jego erotycznej twórczości. Wprawdzie nie potrafiono tu przenieść wszystkiego z jego rysunków na ekran, ale pomysłowe koncepcje i szczegółowość strojów zekranizowano na zadowalającym poziomie. Oczywiście żeńskiej części obsady poświęcono więcej uwagi. Postaci czasami ograniczają ruchy do niezbędnego minimum, jestem jednak w stanie wybaczyć te niewielkie uproszczenia, bo szata graficzna czyni tę serię o wiele przyjemniejszą w odbiorze. Na uwagę zasługuje prezentacja wypieków, bo bułeczki rzeczywiście wyglądają tak smakowicie, że ślinka cieknie.

Nie poleciłabym Shining Hearts ~Shiawase no Pan~ nikomu. Anime nie nadaje się ani dla fanów fantasy, ani dla amatorów RPG, nawet wielbiciele serii obyczajowych będą zawiedzeni. Może degustatorzy chleba byliby zadowoleni? Ten tytuł jest w stanie wywołać jedynie nieprzerwane ziewanie, ewentualnie chęć zjedzenia dobrej bułeczki. Przyznam, że byłam w stanie wytrzymać do końca dla samego projektu postaci, bo anime stanowiło pewnego rodzaju ruchomy artbook, pozostałym fanom twórczości Tony’ego Taki doradzam jednak pozostanie przy doujinshi, rysunkach i figurkach – zdecydowanie oszczędzą w ten sposób sporo czasu.

Erio, 19 stycznia 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Production I.G.
Autor: Sega
Projekt: Kyouko Kotani, Shinobu Tsuneki, Tony
Reżyser: Itsurou Kawasaki
Scenariusz: Itsurou Kawasaki
Muzyka: Hiroki Kikuta