Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

2/10
postaci: 4/10
fabuła: 2/10 muzyka: 1/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 2
Średnia: 3,5
σ=0,5

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Diablo)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tomie

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 1999
Czas trwania: 95 min
Tytuły alternatywne:
  • 富江
Gatunki: Horror
Postaci: Uczniowie/studenci; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Live action
zrzutka

Horror, który nie straszy, czyli jak stracić półtorej godziny życia.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Grisznak

Recenzja / Opis

Horror azjatycki. Prawdopodobnie gdy słowa te usłyszy przeciętny, raczej młody Kowalski, przed oczami staje mu żywa (nieżywa?) przestroga przed oglądaniem nieoznaczonych, pochodzących z nieznanych źródeł kaset wideo (a więc przestroga przed piraceniem!). A to dlatego, że tego typu kino stało się w wyposzczonych horrorowych kręgach europejskich bardzo znane od czasu legendarnego filmu Ring. I od tamtej chwili niepozorne japońskie dziewczęta z długimi czarnymi włosami już nigdy nie będą takie same… A jak się ma do powyższego Tomie? Cóż, tu także są czarnowłose dziewczęta…

Jak wygląda fabuła tego straszaka? Otóż mamy tu kilka splatających się wątków. Bohaterką jednego z nich jest niejaka Tsukiko Izumisawa, uczęszczająca na sesje hipnoterapii. Kilka lat temu miała poważny wypadek, który to stara się sobie teraz usilnie przypomnieć, a przy okazji rozwiązać też kłopoty ze snem. Dziewczę jest raczej przeciętne, mało ekspresyjne i bezpłciowe jakieś takie. Wzbudziła we mnie zero emocji. W dodatku czasem traci kontakt z rzeczywistością, czym doprowadza do szewskiej pasji swego chłopaka. Drugim istotnym bohaterem jest detektyw Harada. Ten z kolei prowadzi zadawnione śledztwo w sprawie zabójstwa niejakiej Tomie Kawakami, licealistki. W zasadzie wszystko byłoby z tym śledztwem dobrze, gdyby nie fakt, że rzeczony trup, dodajmy, że bez głowy, stanął najwyraźniej sam na nogi i uciekł nieco tym faktem zdezorientowanym śledczym. Co ciekawe, to ponoć nie był pierwszy taki wybryk. I jak tu się nie przychylać do stwierdzenia, że współczesna młodzież jest okropna? Nawet umrzeć poprawnie nie potrafi, tylko się snuje gdzieś po oficjalnej śmierci. Na tle innych występujących w filmie osób, pan detektyw wydaje się całkiem interesującą postacią, choć może lekko kontrowersyjną. Współpracuje czynnie z terapeutką panny Tsukiko, która to terapeutka jest kreowana na profesjonalną panią doktor. Nie powiem, wychodzi jej to nawet całkiem nieźle i też potrafi wzbudzić nieco cieplejszych uczuć. Wreszcie kolejną istotną postacią, o której chcę tu napomknąć, jest Yamamato. Ponoć związany ze wspomnianymi wcześniej dziewczętami, Tomie i Tsukiko, obecnie oficjalny wariat, który w swoim czasie porządnie się oszpecił. Poznajemy go na początku filmu, gdy oddaje się pewnemu nietypowemu hobby. Otóż… Karmi on odciętą ludzką głowę. Żeby było śmieszniej, głowa płacze jak dziecko i najwyraźniej bez problemu przyjmuje pożywienie. Oczami wyobraźni widzę już tę nową linię zabawek dla małych dziewczynek… Co tam jakieś Baby Born! Hitem sezonu powinny być jedzące odcięte głowy. Co ciekawe, w czasie trwania filmu głowa urośnie, nabierze sylwetki i stanie się najwyrazistszą postacią tej produkcji. Wredną, złośliwą, o spaczonym poczuciu humoru oraz z zaburzeniami osobowości, ale na tle innych występujących tu bohaterów, paradoksalnie pełną życia i ekspresji.

Zdaję sobie sprawę, że zawarty wyżej dowcip o głowie to żart z gatunków niskich i mało smacznych, ale odpowiada on moim zdaniem poziomowi prezentowanemu przez opisywany tu film. A grzechów i grzeszków ma on wiele. Listę zacznę od największego. Co musi mieć w sobie dobry horror, hm? Tak, nastrój! Musi wzbudzać w odbiorcy jeśli nie strach, to chociaż niepokój, poczucie niepewności tego, co stanie się za chwilę. Jeśli tego zabraknie, to niech chociaż szokuje prezentowanymi okrucieństwami. A w Tomie tego nie ma. No bo co z tego, że trup ściele się dość gęsto, gdy wszystkie morderstwa, poza trzema, są już pokazane post factum, z czego pomysł na jedno zabójstwo może wywołać u niektórych widzów uśmieszek rozbawienia. Dlaczego tak się dzieje? Podejrzewam, że przyczyny należy szukać w niskim budżecie, ale problemu Tomie nie stanowi tylko mała ilość akcji ani biedne efekty specjalne, które parę razy próbują, pożal się Boże, straszyć. Film jest też zwyczajnie nudny, a poza tym obfituje w dziury fabularne i różne zdarzenia wzięte dosłownie z księżyca. Nie ma np. żadnego logicznego uzasadnienia śmierci niektórych postaci. No chyba że za argument przyjąć czystą złośliwość Tomie, ale to raczej marne uzasadnienie. Innym razem widzimy znowu postać topioną w wannie, w której to notabene leży dość długo, by zaraz potem magicznym sposobem znaleźć się zupełnie gdzie indziej. I nic jej nie jest. Jak do tego doszło? A to już słodka tajemnica scenarzysty. Do tego dochodzą jeszcze dziwne zachowania bohaterów. Machnę już ręką na to, jak małpiego rozumu przy Tomie dostaje obsada męska, to zostaje od biedy wyjaśnione, ale już działań niektórych kobiet za Chiny Ludowe rozgryźć nie potrafię. No racjonalna bieda, bieda z nędzą. Nie wspomnę już nawet o nieszczególnie wysokim poziomie aktorstwa. A muzyka? O, tutaj to dopiero autorzy wznieśli się na istny Mont Everest oryginalności. Zamiast normalnej muzyki, pomijając utwór towarzyszący napisom końcowym, w tle mamy jakieś elektronicznie stworzone cholerstwo, które muzyką naprawdę trudno nazwać. Jakieś jęki, stęki czy inne cuda, w domyśle miały pewnie budować klimat tajemniczość, ale doprowadzają jeśli nie do szału, to do bólu głowy. Tyle dobrego, że nie ma tu takich „ozdobników” za wiele.

I co ja mam powiedzieć w podsumowaniu? Film Tomie zawiódł mnie na całej linii. Strachu tu tyle, co kot napłakał, krew się niby leje, ale tak jakoś nijako, postacie zwykle okazują mniej więcej tyle emocji, co strach na wróble, a logika wydarzeń woła o pomstę do nieba. Czy ma to to jakieś zalety? Hm… pomijając jedną scenę quasi­‑erotyczną przychodzi mi tylko ten argument, że nie ma żadnego obowiązku tego oglądać. Ode mnie film dostaje dwa. Czemu nie jeden? Bo w ostatecznym rozrachunku widziałem rzeczy jeszcze gorsze, a Tomie aż takiego dna beznadziei nie osiąga. Co nie znaczy, że dużo jej do tego brakuje.

Diablo, 10 lutego 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Junji Itou
Reżyser: Ataru Oikawa