Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 6/10 grafika: 8/10
fabuła: 4/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 34
Średnia: 6,74
σ=2,08

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek, Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Rinne no Lagrange 2

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2012
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Lagrange -The Flower of Rin-ne 2
  • 輪廻のラグランジェ 2
zrzutka

Minął rok od czasu, gdy drogi dziewcząt się rozeszły, ale ich przyjaźń przetrwała… Prawda?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Witajcie, tu znowu Kamogawa! Niedawno minął rok od rozstania Madoki, Lan i Muginami, ale nadal istnieje szansa na ponowne spotkanie. Zwłaszcza że w kosmosie zaczyna się robić niespokojnie i znajome statki niespodziewanie powracają na Ziemię. Tymczasem Madoka powinna powoli zacząć myśleć o swojej przyszłości, bo nie wyżyje przecież z latania wielkim robotem, prawda? Szczególnie że od czasu ostatniej bitwy jej mech nie reaguje na jakiekolwiek próby uruchomienia. Niespodziewanie jednak do Kamogawy wraca Lan, a za nią Muginami, więc Madoka nie posiada się ze szczęścia. Nie ma jednak pojęcia, że jej przyjaciółki są z jakichś powodów do siebie wrogo nastawione. Czy naszej bohaterce uda się zapobiec walce dwóch koleżanek?

No dobrze. Dla dziewcząt minął rok, przerwa dla widzów była troszkę krótsza. Sytuacja na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowana i niewesoła, gdyż wojska De Metrio i Le Garite najchętniej skoczyłyby sobie do gardeł, a żeby było ciekawiej, oba mocarstwa mają również wspólny cel: Madokę. Tylko o co właściwie chodzi?

To byłby całkiem ciekawy początek, ale… scenariusz dość szybko wraca na utartą ścieżkę i serwuje widzowi iście „wzruszające” rozwiązanie problemu. Po zakończeniu seansu poprzedniczki miałam nadzieję, że druga część pójdzie w stronę wątku nadprzyrodzonego i skupi się bardziej na przedstawionych wcześniej tajemnicach. Niestety, twórcy może i nie zostawili rozgrzebanego dołka bez odpowiedzi, ale jasno dali do zrozumienia, że to nie sekret Rinne jest najważniejszy. I choć miło, że dostaliśmy jakiekolwiek wyjaśnienia, to i tak były one zbyt zdawkowe i zdecydowanie zbyt grubymi nićmi szyte, by uznać je za wystarczające. Podobnie po macoszemu potraktowano konflikt wojenny między Le Garite a Polyhedronem, stawiając wszystko na jedną, niestety dość postrzępioną i słabą kartę przyjaźni. Bo jak się okazuje, nic nie może się równać potędze tego uczucia i jeden uśmiech jest lekiem na całe zło. No, może prawie na całe. Liczba nieprawdopodobnych scen jest momentami wręcz porażająca i jasno świadczy o tym, że twórcom nie zależało na wiarygodnym i ciekawym przedstawieniu wziętych na warsztat tematów. Widać, że starano się stworzyć serię z przymrużeniem oka, ale odniosłam wrażenie, że scenarzyście zdarzały się chwile, gdy nie tyle mrużył oczy, co po prostu je zamykał. W rezultacie wątki dramatyczne i komediowe nie tworzą ładnej plecionki, a bywa za to, że gryzą się straszliwie i z ekranu dosłownie wylewa się kicz.

Teoretycznie nie ma co gdybać, ale z tego mógłby być całkiem fajny romans, gdyby twórcom się tylko chciało, bo potencjalne drugie połówki dla bohaterek są. Problem polega na tym, że postawiono na wyjątkowo fanserwiśne relacje głównych bohaterek. Panienki obściskują się i całują sugestywnie, oczywiście w imię przyjaźni, i choć nie wątpię, że znajdą się ci, którym spodoba się taki sposób przedstawienia ich znajomości, to raczej nie wszyscy będą zadowoleni. Już chyba lepiej byłoby zrobić z tego pełnoprawne shoujo ai niż takie niedorobione niewiadomo co.

W charakterach głównej obsady nie zachodzą wyraźniejsze zmiany, więc to właściwie powtórka z rozrywki i wszystko zależy od tego, czy polubiliście młode pilotki, czy też nie. Przybliżone natomiast zostają sylwetki postaci, które w pierwszej części widzieliśmy na drugim planie, m.in. przywódców Le Garite i De Metrio, tajemniczej szefowej Asterii i jeszcze kilku innych. Z tego grona najlepiej wypadło obowiązkowe pięć minut księżniczki Yurikano, gdyż pokazano, co tak naprawdę się z nią stało i jaki miała do tego wszystkiego stosunek.

Dizelmine i Villagulio również mieli potencjał, jednak mam wrażenie, że wątek ich przyjaźni i późniejszej wrogości potraktowano po macoszemu. Jest to o tyle istotne, że w pewnym momencie staje się on bardzo ważny dla fabuły, a upychany gdzieś po kątach przez niemal cały serial i omijany szerokim łukiem, wyskakuje jak filip z konopi pod sam koniec, żeby trochę namieszać. Wszystko to bez jakichkolwiek wcześniejszych sugestii, przez co finał serii wydaje się jeszcze bardziej wymuszony. Z kolei zdecydowanie lepiej wypada trio młodych pilotów, którzy postanowili zostać na Ziemi i pomóc wujkowi Madoki w… prowadzeniu interesu. Nie, nie znaczy to, że dostajemy dobrze zarysowane, głębokie charaktery (zabieg ten nie prowadzi do ważnych wydarzeń, jednak miło, że o panach nie zapomniano), ale przyjemnie było obserwować jak Kirius, Array i Izo radzą sobie z codziennym życiem w Kamogawie. Co ciekawe, w końcu wychodzi również na jaw, komu najbardziej zależało na chaosie i kogo od biedy można nazwać antagonistą. Zainteresowanych uprzedzę jednak, że postać ta zalicza się raczej do schematycznych przykładów tych, którzy chcieliby być dobrymi „knujami”, ale generalnie słabo im to wychodzi.

Cóż, jako że wszyscy bohaterowie zostali zmuszeni do przestrzegania praw scenariusza, ich zachowania wypadają różnie. W ostatecznym rozrachunku nie warto się jednak aż tak bardzo czepiać, bo każda ważniejsza postać ma swoje pięć minut i w większości przypadków tego czasu nie zmarnowano. Widzowie, którzy polubili postaci w pierwszym sezonie, nie mają się czego bać, gdyż nie uświadczymy pod tym względem spadków formy. Niestety z kolei ci, którzy liczyli na głębszy rozwój charakterów, raczej się zawiodą.

Oprawa techniczna właściwie nie ulega zmianie. Graficznie seria zdecydowanie zachowuje dobry poziom i nawet jeśli zdarzają się bardziej kanciaste ujęcia, to ogólnie rzecz ujmując, animacja nadal jest płynna, tła rysowane są z równą starannością, a efekty komputerowe pozostają dobrze wkomponowane w całość. Znowu bardzo ładnie prezentuje się opening, choć sama piosenka Marble (ponownie w wykonaniu Megumi Nakajimy) wypada słabiej niż znacznie bardziej chwytliwe Try Unite!. Miłą niespodzianką okazał się natomiast drugi ending, Wasurenaiyo, które zdecydowanie lepiej pasuje do serii niż radosny, ale zupełnie nieklimatyczny utwór Jersey­‑Bu Tamashii, śpiewany przez seiyuu protagonistek. Sama ścieżka dźwiękowa również nie zawiera wyróżniających się w porównaniu z poprzedniczką utworów. W rolach głównych ponownie usłyszymy Kaori Ishiharę, Asami Seto oraz Ai Kayano, a z bardziej znanych nazwisk pozostałym postaciom głosu użyczyli m.in. Yuuichi Nakamura, Daisuke Ono, Mariya Ise, Hiroyuki Yoshino czy Rie Tanaka.

Dla widzów, którzy po zakończeniu pierwszego sezonu z niecierpliwością czekali na kontynuację, Rinne no Lagrange 2 może okazać się albo strzałem w dziesiątkę, albo sporym rozczarowaniem (jak chociażby w moim przypadku). Wszystko tak naprawdę zależy od tego, czego się oczekuje. Jeśli ciekawej przygodówki fantastyczno­‑naukowej, to zdecydowanie zły adres; jeśli natomiast lekkiej opowiastki o przyjaźni, przyozdobionej wątkami science­‑fiction, to czemu nie – jest szansa, że Wam się spodoba. Ostateczna ocena to naprawdę twardy orzech do zgryzienia, bo mimo że anime wreszcie zdecydowało, czym chce być, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że potencjał fabularny został zaprzepaszczony. Chociaż na pewno nie mogę napisać, że serię uważam za kompletnie nieudaną, jest ona mocno przeciętna i raczej nie wnosi nic do gatunku.

Enevi, 5 grudnia 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: XEBEC
Projekt: Chizuru Kobayashi, Haruyuki Morisawa, Takushige Norita
Reżyser: Tatsuo Satou, Toshimasa Suzuki
Scenariusz: Shoutarou Suga
Muzyka: Saeko Suzuki, Tomisiro