Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

Joshiraku

  • Avatar
    A
    Kysz 14.11.2015 13:01
    Zakochałam się w tej serii, choć dopiero przy drugim podejściu. Za pierwszym razem pożegnałam się z tym tytułem po 1 epku. Wydawało mi się, że to będzie kolejna seryjka o słodkich dziewczątkach robiących słodkie rzeczy, tym razem skupiająca się na słodkich dialogach. Wtedy dopiero zaczynałam tolerować moe okruchy życia i mnie to odrzuciło. Teraz wsiąkłam w ten gatunek totalnie, więc wróciłam do Joshiraku i… bardzo mnie zdziwiło jak mylne było moje wyobrażenie na jego temat! Muszę jednak przyznać, że pierwsze odcinki były nieco przemęczone, dopiero z czasem, gdy przyzwyczaiłam się do panującej tu konwencji, zaczęło mnie to coraz bardziej wciągać, a końcowe odcinki oglądałam z zapartym tchem i wielkim bananem na twarzy^^
    Przeładowane informacjami na temat kultury japońskiej żarty były naprawdę genialne. Żałuję przy tym, że nie wszystkie w pełni zrozumiałam, zwłaszcza, że przy niektórych nie miałam nawet jakiegoś punktu zaczepienia, od którego mogłabym zacząć poszukiwanie informacji. Dowiedziałam się jednak przy okazji wielu nowych, ciekawych rzeczy, co uznaję za wielki plus tegoż tytułu – zdecydowanie nie była to bowiem pierwsza lepsza, odmóżdżająca komedyjka, mimo iż tak wyglądało moje pierwsze wrażenie o niej.
    Niezwykle dobrze dobrano do takiego tytułu bohaterki, gdyż każda wniosła tu coś innego, każda prezentowała jakiś popularny schemat, jednocześnie nie zamykając się w nim całkowicie. Najmniej z nich polubiłam Gankyou, bo bywały momenty, w których mnie denerwowała, acz nie uznaję tego za minus – ot, po prostu nie spodobał mi się jej charakter i tyle.
    Graficznie było dobrze – niby standardowo ale charakterystycznie. Dynamiczne sceny miały świetną animację, tła utrzymywały naprawdę fantastyczny poziom szczegółowości, przy jednoczesnym zachowaniu prostoty (czasami w tle można było zobaczyć dość interesujące rzeczy i nieraz nie wiedziałam na czym się skupić – na tłach, czy toczącej się dyskusji i musiałam przewijać, by ją w pełni zrozumieć^^'). Moją uwagę zwróciły też zróżnicowane stroje bohaterek, dobrane nadzwyczaj starannie.
    Muzycznie seria jest przyzwoita. Kilka ciekawych nutek z tła wyłapałam, nieźle się one komponowały z konkretnymi scenami. Opening wpadł mi w ucho, ale moje serce skradł oczywiście totalnie abstrakcyjny i energiczny ending.
    Naprawdę bardzo chętnie obejrzałabym więcej odcinków, o ile dalej utrzymano by taki sam poziom. Bo pomimo iż całość skupia się tylko na dialogach, na nudę nie mogłam narzekać. Szkoda, że jednocześnie był to tytuł tak hermetyczny, wymagający od widza dość sporej wiedzy na temat Japonii, bez której sens konkretnych gagów umyka, pozostawiając nas w przeświadczeniu, że oglądamy tylko absurdalną komedyjkę. Przez to zapewne Joshiraku zostało tak niedocenione, ja się jednak cieszę, że w końcu się przełamałam i obejrzałam to do końca, bo zdecydowanie było warto^^
  • Avatar
    A
    Airlick 5.10.2014 23:28
    Bardzo dobre, ale jednocześnie nieprzystępne – co może być samo w sobie zaletą, ale o tym za chwilę – dla zachodniego odbiorcy, anime.

    Dlaczego bardzo dobre? Otóż dlatego, że nie można się przyczepić praktycznie do niczego. Humor potrafiłby miejscami rozśmieszyć nieboszczyka, kreska jest bardzo ładna, chociaż prosta… A rzeczy, które można uznać za wady, równie dobrze mogą stanowić o sile tego tytułu, jeśli spojrzy się na nie z innej strony.

    Co zatem można uznać za wady?

    Wspomniana nieprzystępność – anime jest przeładowane grami słownymi i nawiązaniami do kultury i popkultury japońskiej. Można to odebrać jako wadę, bo znaczna część żartów będzie zwyczajnie niezrozumiała, chyba że widz sam postara się o ich zrozumienie. Ale może to też być zaletą – z Joshiraku dowiedziałem się więcej o Japonii, niż ze wszystkich wcześniej obejrzanych anime razem wziętych. Ogromna w tym zasługa wybitnego (to znaczy, mocno wyróżniającego się z tłumu anime) polskiego tłumaczenia – praktycznie wszystkie gry słowne i aluzje są wyczerpująco wyjaśnione, co z drugiej strony sprawia, że trzeba co chwilę pauzować – umysł tego po prostu nie ogarnie bez robienia przerw. Tłumaczom gratuluję gigantycznej wiedzy i dziękuję za wykonanie tak ciężkiej i dobrej pracy – sam trochę tłumaczyłem (co prawda nie anime, ale jednak), więc wiem, jak bardzo musieli się natrudzić. Pod względem gramatycznym też jest praktycznie idealnie, a we wszystkich poprzednich anime, które oglądałem z polskimi napisami, co chwilę trafiało się na zwroty, przy których nie można było nie zgrzytać zębami – wyglądały, jakby nie przeszły korekty w jakiejkolwiek formie, co śmieszyło, gdy w pod odcinkami wypisanych było trzech korektorów.

    Więc tak, ja traktuję ową nieprzystępność jako zaletę, gdyż dzięki niej anime jest fontanną wiedzy o Japonii – ale ktoś, kto się nie postara, zapewne odbije się od niej.

    Brak fabuły – anime jest po prostu serią zwyczajnych, niepołączonych ze sobą zdarzeń z życia piątki dziewczyn. Jednocześnie są podane w tak absurdalnej formie, że nie sposób się nudzić ani zauważać takich detali, jak właśnie brak fabuły. Zresztą stosunek twórców do kwestii fabuły przedstawia najlepiej jedno z pierwszych zdań, jakie padają w serialu – „kto wpadł na pomysł, żeby ekranizować mangę, która w 90% rozgrywa się w przebieralni?” – otóż ten, kto na to wpadł, był geniuszem. :D Twórcy co chwilę puszczają oko do widza. Jak dla mnie ta wada nie jest żadną wadą.

    No dobrze, ale bądźmy uczciwi – jedną wadę Joshiraku jednak posiada. Jest nią skrajny zanik nosów u bohaterek. Co prawda wyglądają przez to jeszcze bardziej uroczo, ale trochę kłuje to w oczy. Wolę style, w których nosy są wyraźniej zarysowane.

    Co do udźwiękowienia, nie wiele można o nim powiedzieć. Muzyki poza endingiem i openingiem praktycznie nie ma. Opening jest niezły, a ending zupełnie uzależniający. Dubbing jest po prostu dobry.


    Podsumowując:

    Postacie – 9/10 – bardzo charakterystyczne, ciekawe, wyróżniające się i dobrze wpisujące się w swoje role. Nie można im właściwie nic zarzucić, stąd wysoka ocena.

    Grafika – 7/10 – niższa ocena ze względu na zupełny brak nosów i fakt, że większość akcji rozgrywa się w jednym pomieszczeniu, przez co twórcy nie mogli popisać się swoimi umiejętnościami.

    Audio – 7/10 – podobna sytuacja – dubbing jest dobry, tak jak i muzyka, ale muzyki jest po prostu mało, dlatego udźwiękowienie nie zasługuje na ocenę powyżej przeciętnej.

    Średnio wychodziłaby ocena 7­‑7.5/10, ale ze względu na walory edukacyjne i bardzo dobre polskie tłumaczenie, ja oceniam ją na 8­‑8.5/10. Osobom, które, tak jak ja, chcą dowiedzieć się czegoś o kulturze Japonii, oglądając bardzo zabawną komedię, z pewnością anime się spodoba. Ludzie, którzy chcą po prostu obejrzeć coś odmóżdżającego, a nie mają wiedzy o Japonii w małym palcu, zapewne powinni się trzymać z daleka – w zrozumienie większości żartów trzeba włożyć trochę wysiłku.
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 18.06.2014 09:34
    Joshiraku
    Joshiraku to dobra komedia z wątkami satyry­‑parodii, przy której, można przyjemnie spędzić czas, wymagającej od widza znajomości popkultury Japonii, jak i ciekawostek na jej temat.
  • Avatar
    A
    kb 13.11.2012 14:21
    Określiłbym to mianem „kolorowego Sayonara Zetsubou Sensei” (ten sam autor). Bardzo daje się odczuć w tej produkcji jego styl. Zamiast postaci nauczyciela i grupy uczennic mamy grupkę pięciu aktorek komediowych przedstawień „Rakugo”. Każda z dziewcząt dokłada swoją cegiełkę w tym zwariowanym teatrzyku słownych polemik. Czasami pojawia się tajemnicza postać w masce meksykańskiego zawodnika wrestlingu, zaś pod sam koniec mamy „denerwującą” idolkę zapowiadającą sezon 2 (pół odcinka jest żartem na ten temat).

    Akcja rozgrywa się głównie w pokoju, gdzie oczekują na swoją kolejkę, by wyjść na scenę (zwykle na początku odcinka ukazuje się ich króciutki występ). Dziewczyny spotykają się również po pracy na mieście zwiedzając różne atrakcje w Tokio.

    Jedynym problemem Joshiraku jest niestety fakt, że dla obcokrajowców połowa żartów zawarta w tym anime będzie niezrozumiała (japońskie gry słów i gadki o produktach, bądź postaciach znanych tylko tam).

    Ogólnie seria całkiem mi się podobała. Oprawa także była na przyzwoitym poziomie. Piosenka w ED zabija i nie pozwala wylecieć z głowy.
  • Avatar
    A
    Sebaar 12.11.2012 21:23
    Więc mamy do czynienia z bardzo zakręconą komedią, bez konkretnej fabuły. W sam raz na poprawę humoru.