Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Kokoro Connect

  • Avatar
    A
    Uratugo 7.07.2016 02:27
    Świetne anime
    Oglądało mi się to bardzo dobrze. Początkowo sądziłem, iż będzie to ciepła komedyjka, potem, że mocny dramat, ale koniec końców wyszły bardzo wyważone okruchy życia. Trochę obawiałem się nadmiaru napięcia i dramaturgii, ponieważ nie trafiałaby ona w moją „chwilę” i nie miałem ochoty na żadne cięższe klimaty.

    Fabuła i cały koncept był fajny i- wbrew pozorom- oryginalny (a przynajmniej na moją średnią ilość obejrzanych anime), choć słysząc streszczenie tej serii, raczej nie zapaliłby się we mnie entuzjazm. Dlatego uważam, że nie powinno się skazywać tej serii na stracenie już na starcie- warto się za nią zabrać i samemu wydać opinię.

    Fabuła do najbardziej skomplikowanych nie należy i czerpie z szablonów- szkoła, szkolne kluby, paczka przyjaciół, przyjaźnie i miłosne rozterki… Jednak „paranormalny” wątek wpleciony w historię naszych bohaterów dodaje jej oryginalności, inności i absolutnie nie zalatuje tanim kiczem.

    Klimat, jak wcześniej wspomniałem, jest mocno wyważony. Mamy tu wcale niemało humoru, który może nie wywołuje głośnego śmiechu, ale z pewnością jest udany. Wątki cięższe są bardzo fajnie utrzymywane w napięciu- nie jest zbyt dramaturgicznie, ale z drugiej strony poczucie, że „może się coś stać” cały czas pojawia się z tyłu głowy. Główny quasi antagonista wywołuje poczucie niepokoju i niepewności za każdym razem, kiedy się pojawia i nigdy do końca nie wiemy, czego od w ogóle chce i do czego jest zdolny.

    Bohaterowie, to dla mnie mocna dziewiątka, a to w moich standardach jest naprawdę uznaniem. Początkowo każda z postaci wydawała mi się raczej przeciętna i standardowa- jednak nacisk twórców na relacje miedzy nimi i ich psychologizację sprawił, że stali się oni prawdziwi i namacalni. Każdy bywa irytujący, bo każdy ma wady; każdego da się lubić, ponieważ każdy jest inny i „jakiś”. Najgorzej pod tymi względami wypada Aoki, jednak jest on bazą serii i we mnie osobiście budził poczucie bezpieczeństwa- właśnie jego niezmienność i „przeciętniactwo” było pewnym punktem odniesienia do całej reszty bohaterów i jego obecność rozluźniała napięcie widza… a przynajmniej moje.  kliknij: ukryte  Narzekam, ale naprawdę nie było źle. Bohaterowie są bardzo dobrzy; zwracam tylko uwagę na to, że zdecydowanie można było się do nich przyłożyć, aby nie byli „jedynie” bardzo dobrzy, a wyszły z nich perły.

    Kreska była przeciętna i to mnie najbardziej boli. Nie była brzydka ani irytująca, ale twarze postaci nie były zbyt różnorodne, a i brak oryginalności powoduje, że za niedługo to anime mi się rozmyje; szkoda, bo warta jest zapamiętania.

    Soundtracku w ogóle nie zarejestrowałem… Jeśli był, to niezwykle oszczędny i minimalistyczny.

    Moje ogólne odczucia są jak najbardziej pozytywne. Siłą tej serii są bohaterowie i ich relacje, które- choć nie są odkrywcze i oryginalne- zostały bardzo dobrze nakreślone. Czuć w nich realizm; nie brakuje tu oczywiście momentów naiwnych i słodkich, ale są one drobne i mają charakter raczej humorystyczny, niż rzeczywiście wpływający na fabułę. Wystawiłem ocenę 9/10 i myślę, że się nie zmieni (jestem świeżo po seansie). Oglądałem z ciekawością do ostatniego odcinka i czuję się w miarę usatysfakcjonowany. Serię szczerze polecam, szczególnie fanom okruchów.
  • Avatar
    A
    thorn 6.02.2016 15:23
    O ile lubię serie, w których mocno kładzie się nacisk na uczucia bohaterów i szeroko przedstawia ich różne wewnętrzne rozterki, to do KC przez wiele odcinków nie mogłem się przekonać. Albo po prostu trochę czasu zajęło mi dostosowanie się do tego, że seria  kliknij: ukryte . W rezultacie nie czuje się, aby miały one jakiś widoczny wpływ na poszczególnych bohaterów czy relacje pomiędzy nimi.

    Ale i tak oglądanie samych ich zmagań z pojawiającymi się problemami plus nieźle poprowadzony wątek miłosny zapewniły mi całkiem sympatyczną rozrywkę.

    Jestem w sumie ciekawy czy KC dostanie kiedyś kolejny sezon. Materiału źródłowego powinno być pod dostatkiem, bo pierwszy sezon objął pierwsze cztery tomy nowelki, a teraz w sumie jest ich bodaj osiem.
    • Avatar
      Zachajv 6.02.2016 16:12
      ja tą serię cenię przede wszystkim za to, że jako jedna z niewielu serii ma rzeczywiście dobrze poprowadzony wątek romansu w którym bohater (co się rzadko zdarza) wybiera jedną z dziewczyn odrzucając tym samym inną.
  • Avatar
    A
    Raikami 25.10.2015 21:43
    Niedoceniona perełka ze skazą
    Koroko Connect miałem okazję oglądnąć jakiś czas temu i nie żałuję. Szukałem czegoś lekkiego, ale jednocześnie nietuzinkowego. Coś co pochłonie mnie fabułą i zaimplementowaną w niej intrygą. Koroko jak najbardziej spełniło moje oczekiwania. Zainteresowało, wciągnęło i sprawiło niejednokrotnie, że pod maską pozbawioną emocji, na mojej twarzy odmalowywał się uśmiech bądź wzruszenie. Zgodzę się też z niektórymi przedmówcami anonsem Nagase, która faktycznie była wkurzająca. Ale to właśnie dzięki niej seria nabrała pewnej formy. Oglądając ją, często widziałem w bohaterach przenośnię swoich znajomych idealnie wpisujących się w kreację. Być może to także zaważyło na moim odbiorze. Niemniej w tej swojej fantastycznej otoczce zawiązującej całą intrygę, anime wypadło nadzwyczaj dobrze. Zakończenie uważam za satysfakcjonujące razem z naszymi bohaterami dynamicznymi, którzy w wyniku psot Heartseeda, przeszli bardzo miłą przemianę. Nie jest to od tak banalna historia, w której możemy przewidzieć scenariusz. Prawdę mówiąc pod względem tajemnicy do samego końca będziemy ściskani w niepewności. Podoba mi się, Lubię to i wgl.

    Oczywiście wady także się znajdą, ale na te nie zwracałem szczególnej uwagi. Były w moim odczuciu mało znaczące. Zresztą oglądam serię nie dla wyszukiwania błędów, a przyjemności. Tym bardziej, że na początku swojej wypowiedzi zaznaczyłem „Szukałem czegoś lekkiego (...)" ^^ Z takim nastawieniem najlepiej podejść do Koroko Connect. Wydaje mi się, że tylko wtedy widz może zostać miło zaskoczony i wciągnięty w historię piątki licealistów. :)
  • Avatar
    A
    Katasza 1.07.2015 22:36
    Daję tej serii 4/10 tylko i wyłącznie dlatego, że było miłe dla oka.
    Ledwo obejrzałam to do końca. Głównymi minusami jak dla mnie są: Inori (jakaż ona była drażniąca!) oraz to, że są to najzwyklejsze mdłości, ciągnące się jak flaki z olejem. Wynudziłam się ogromnie i liczyłam czas do końca.

    P.S. Do teraz zastanawia mnie jak jak to wytrzymałam o_O
  • Avatar
    A
    Yuki Asakawa 25.04.2015 17:10
    Wspaniałe okruchy życia, jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Niesamowicie mi się podobało. Z zewnątrz wydaje się być przeciętną szkolną serią, ale w rzeczywistości to świetna, niesztampowa seria. Problemy bohaterów same w sobie ciekawiły, zaś ich emocje zostały przedstawione po mistrzowsku i naprawdę dają do myślenia. Polecam gorąco, warto.
  • Avatar
    A
    Twelve 4.10.2014 19:50
    Jedno z najlepszych anime z gatunku okruchy życia jakie dane mi było obejrzeć. Świetny dramat, w którym przeplatają się bardzo zabawne sceny komediowe. Na długo zapamiętam momenty z udziałem Inaby i Taichi'ego.  kliknij: ukryte 

    Najpierw zacznę od fabuły, która jest według mnie ciekawa (zamiana ciał, telepatia, wybuchy emocji), ale nie różni się zbytnio od innych szkolnych anime. Grupka przyjaciół, ich klub, problemy miłosne i kilka innych interesujących wątków przewija się pomiędzy odcinkami. Jednych mogą one zaciekawić, a innych zanudzić. Mi jednak większość przypadła do gustu i z wielką chęcią obejrzałbym więcej przygód Inaby i spółki.

    Teraz czas na naszych bohaterów.
    Zacznę od Aokiego, który jest typowym chłopakiem, który dużo krzyczy, mało robi, czasami ma jakieś przebłyski, ale nic poza tym. Mało wprowadza do fabuły, ale sceny komediowe z nim w roli głównej były zadowalające do tego stopnia, że wywoływały uśmiech na mojej twarzy.
    Jego miłość, Yui. Według mnie jest ona słabym ogniwem tego anime. Tak jak Aoki, dużo krzyczy, jeszcze więcej płacze, w ogóle nie zainteresowała mnie ta postać.
    Czas na słodką (chodź nie zawsze) Iori. Po oglądnięciu dwóch odcinków, wiedziałem jakim typem osoby jest ta dziewczyna. Słodka do bólu, zawsze uśmiechnięta, przeciwna jakimkolwiek kłótnią, można powiedzieć, że nic ciekawego,  kliknij: ukryte  Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ta postać.
    Taichi, według mnie też jest stereotypowym bohaterem. Zaliczany jest raczej do tych głupszych, choć częściej niż u Aokiego, zdarza mu się powiedzieć coś inteligentnego, działa pod wpływem chwili, a także nie wybiegał za bardzo w przyszłość, przez co jego decyzje nie zawsze wychodziły tak jak tego chciał. Tego bohatera lubiłem do końca anime.  kliknij: ukryte 
    Inaba to już według mnie inna liga. Bohaterka, która jest przeciwieństwem wszystkich w/w postaci. Jej myśli odbiegają daleko na przód, troszczy się o wszystkich, wobec kolegów oziębła i chłodna, a także bezpośrednia, ale potem się otwiera i staje się bardzo ciepła. Bardzo polubiłem tę bohaterkę i szkoda, że nie mogłem dłużej oglądać jej zmagań z klubem, a także  kliknij: ukryte  Aż zazdroszczę  kliknij: ukryte  Co mogę więcej napisać, Inaba to jedna z tych bohaterek, z którymi ciężko się rozstać.

    Kreska ciepła, bardzo pasuje do klimatu anime, nie mam wobec niej żadnych zastrzeżeń. Muzyki za wiele nie zapamiętałem. Czasami przewinął się jakiś cichy soundtrack, ale nic poza tym. Jedyne do czego mam zastrzeżenia , to do tego, w jaki sposób problemy bohaterów zostały rozwiązane. kliknij: ukryte 

    Ocenę końcową wystawiam 10/10 i liczę na to, że kiedyś powstanie kontynuacja.
  • Avatar
    A
    Xaven 16.09.2014 07:56
    Anime mnie pozytywnie zaskoczyło, nie liczyłem wiele sięgając po ten tytuł. Podchodziłem do niego sceptycznie, bo wydawało się takie proste i zwyczajne… A jednak w tej zwyczajności i prostocie jest cały jego urok.
    Z początku nie wiedziałem w jakim klimacie się to ustawi, ze względu, że niby jest trochę dramatu, ale i tak jak trwałem w seansie to nie odczuwałem zbytniej presji, że bohaterom coś się wydarzy, bo to anime z  kliknij: ukryte .
    Kokoro Connect jak dla mnie było regularne i nie było spadków formy – tzn. Nie nudziłem się przy oglądaniu ani jednego odcinka, wszystkie będą mile wspominane.
    Co do Iori z ostatnich czterech odcinków to trzeba zrozumieć co czuła, żeby jej zachowanie nie stało się dla nas irytujące, nie mniej jednak to właśnie ostatnie cztery odcinki mnie urzekły i uważam je (moja osobista opinia) za najlepszą cześć serii, po mimo tego, że trochę wad miała.
    Co do postaci to jakoś nie odnalazłem swojej ulubionej, ale jeśli miałbym wskazywać to raczej (niezdecydowie) – Inaba/Aoki.
    Grafika jednym słowem: Kawaii.

    Wyraziłem trochę swojej opinii, ale głownie napisałem tutaj by dowiedzieć się jednej rzeczy:
    Czy jest może w planach drugi sezon Kokoro Connect?

    PS: 9/10 za pierwsze 13 odcinków, jednak 4 ostatnie mi się bardzo spodobały więc 10/10 za całość.
    • Avatar
      Avellana 16.09.2014 09:11
      Polecam lekturę przedostatniego akapitu recenzji – niestety na kontynuację w tym przypadku bym nie liczyła… Chyba że inne studio, inna ekipa, ale prawdę mówiąc, zdziwiłabym się.
    • Avatar
      Altramertes 16.09.2014 10:44
      Jeśli chcesz dowiedzieć się co miało miejsce po wydarzeniach z anime najlepiej sięgnąć po mange – nie wiemy jak daleko zajdzie, ale prawdopodobnie będzie przedstawiała materiał również spoza anime. Albo sięgnąć po nieoficjalne tłumaczenie, ale gdzieżbym śmiał proponować piractwo…
      • Avatar
        Meliona 16.09.2014 10:55
        Manga zakończyła się na pięciu tomach. Dodatkowo jeszcze podobno rozjechała się fabularnie z novelką.
  • Avatar
    A
    Klemens 14.09.2014 11:19
    Nie mam zielonego pojęcia co takiego ma w sobie ta seria, więc mogę powiedzieć, że jest ona idealną definicją słów 'ma w sobie to coś'. Tak. Nie wiem nawet dlaczego Kokoro Connect jest takie dobre, ponieważ analizując je, wyszło mi, że jedyną wyróżniającą się w tym anime rzeczą jest bardzo ładna kreska i fajne wstawki gitarowe + pierwszy ending, który wydaje się być grany w tonacji molowej, po czym okazuje się, że tak naprawdę jest grany w tonacji durowej, co moim zdaniem idealnie przedstawia to anime jako całość, gdyż jak powszechnie wiadomo (albo nie) – akordy molowe są 'smutne', a durowe 'wesołe', a jakby nie patrzeć, to ta produkcja taka jest – co chwila okazuje się, że coś smutnego, przepełnionego strachem, przechodzi w wesołe, pełne nadziei na lepsze jutro. To mnie tak urzekło, że za sam ending moja ocena podskoczyłaby o 2. No właśnie, podskoczyłaby, ale…
    ...jak można podwyższyć 10/10? Tu wszystko tak idealnie spasowało, że i bez tego dałbym 11/10, gdybym tylko mógł. Fabuła ciekawa, motyw połączenia tych bohaterów przez Heartseed'a oryginalny, jedne z lepszych relacji międzyludzkich w okruchach życia jakie widziałem – no spoko, ale to są znamiona DOBREJ produkcji, a nie genialnej. I właśnie – dlaczego to jest takie dobre?  kliknij: ukryte  Liczę, że ktoś mi odpowie na moje pytanie, bo trapić mnie ono chyba będzie do końca życia…
    No i oczywiście 10/10.
    • Avatar
      Diablo 14.09.2014 15:16
      Jako że przed tobą jeszcze potencjalnie wiele świąt kwitnącej wiśni a grozisz, że to pytanie ma cię dręczyć do końca życia, to postaram ci się zdefiniować to dręczące cię „coś”.

      Kokoro Connect, to jak sam już wiesz tytuł w gruncie rzeczy prosty. I to w tej właśnie prostocie tkwi to, co czyni go takim wyjątkowym. Jasne, jest tu cała ta „mistyczno­‑kosmiczna” otoczka z  kliknij: ukryte  i innymi tego typu cudami niewidami, ale to w gruncie rzeczy tylko rekwizyt służący do dokładniejszego ukazania jądra tego tytułu. A mianowicie ukazania wszem i wobec, że pod przykrywką potencjalnie zupełnie zwyczajnego i wesołego życia oraz przyjaźni pozornie zupełnie zwyczajnych nastolatków, kryją się całe pokłady tętniących emocji, lęków i wstydliwych tajemnic. Innymi słowy, Kokoro Connect sięga wgłąb ukazywanego zwykle w anime „życia zewnętrznego” i wyciąga z niego to czego istnienia możemy niejasno podejrzewać, ale czego możemy się tylko domyślać. I to jest właśnie element tworzący niezwykłość tej serii. Patrząc na jej bohaterów o wiele łatwiej dostrzec ci w nich ciebie samego z twoimi własnymi lękami, obawami i radościami. Dlatego też tak bardzo porusza ciebie. Podświadomie zastanawiasz się jak ty zareagowałbyś na miejscu bohaterów. A to, że oni radzą sobie stosunkowo gładko, sprawia, że automatycznie ty także zyskujesz nadzieję, że poradzisz sobie z własnymi „skrywanymi tajemnicami”.
      • Avatar
        Klemens 14.09.2014 15:37
        Ooooo, głębokie… Czasami żałuję, że mój umysł jest ścisły… Serio, żeby to dokładnie zrozumieć musiałem to przeczytać 10 razy. No chyba że jestem po prostu głupi – to także wchodzi w grę. Ale rzeczywiście, w większej części masz rację. Faktem jest, że dopiero teraz uświadomiłem sobie, że w nielicznych seriach staram się zrozumieć postaci i stawiać się na ich miejscu, żeby zastanowić się, jak ja bym postąpił. Jednak myślę, że nawet gdybym się postarał, to ciężko byłoby mi dostrzec ich problemy w moim własnym życiu, stąd z tym się nie zgodzę.
        • Avatar
          Hiromi 15.09.2014 00:18
          Ale najważniejsze, że się podobało!
          • Avatar
            Klemens 15.09.2014 00:33
            Mało powiedziane.
  • Avatar
    A
    psiochaa 1.06.2014 20:18
    .
    +fabuła
    +fajnie pomyślane i posklejane
    +RELACJE mdz bohaterami
    +całkiem zabawna i dająca do myślenia
    +motywy użyte na bohaterach

    -że takie krótkie ; <
  • Avatar
    A
    Kanaria. 8.05.2014 22:37
    Poważne problemy USK...
    Anime pozytywnie mnie zaskoczyło, bo spodziewałam się kolejnej serii o wydumanych problemach typowych japońskich licealistów. I chociaż koncepcja ta w Kokoro Conect występuje, to element nadprzyrodzony wyraźnie całość ratuje. Szkoda jednak, że tak naprawdę nie dowiedzieliśmy się kim jest Heartseed i jaki jest jego cel. A co najważniejsze, dlaczego akurat to USK go zainteresował. Myślałam, że w ostatniej scenie nasz tajemniczy bohater się ujawni, co byłoby świetnym wstępem do ewentualnej kontynuacji, bo jednak wypadałoby żeby taka się pojawiła. Dla zasady, że nie kończymy czegoś bez koniecznego wyjaśnienia.
    Bohaterowie byli sympatyczni, ale z żadnym zbytnio się nie utożsamiałam…chociaż właściwie może z Iori.
    Właśnie. Nie mogę uwierzyć jak twórcy mogli tak spartolić jej wątek…Ok,zgadzam się na  kliknij: ukryte ,ale po co tak to wszystko rozwlekać? Ponadto kiedy pojawił się kolejny problem dziewczyny, tym razem –  kliknij: ukryte , twórcy rozwiązali wszystko w 5 minutowej scenie, poprzedzonej jakże poważnymi rozmowami z jakże wykształconymi w tej dziedzinie Inabą i Taichim. Generalnie ich rozmowy były wyidealizowane, zupełnie oderwane od rzeczywistości, pomimo, że przekazane prostym językiem. Momentami miałam wrażenie, że Inaba mówi cały czas o tym samym. Trochę jak nawracające monologi Naruto Uzumakiego.
    I jakim prawem Iori  kliknij: ukryte 
    Wątek rywalizacji o uczucia Taichiego oglądałam z zażenowaniem na twarzy, szczególnie kiedy obie rywalki tak swobodnie o tym rozmawiały…Z jednej strony jest to zdrowa rywalizacja, z drugiej, jak się później przekonaliśmy, praktycznie niewykonalna.
    Nie podoba mi się też wybór Taichiego, było to coś w rodzaju,  kliknij: ukryte 
    Tak czy inaczej, podobało mi się. Warto obejrzeć nawet ze względu na element fantastyczny, który wypada świetnie.

  • Avatar
    A
    MiyuMisaki 19.04.2014 17:15
    Lubię tą serię. Niby typowa – liceum (?), grupka młodzieży, trójkąciki miłosne, małe, lekkie problemy, pokazane jako dosyć poważne kłopoty. Do tego  kliknij: ukryte , który dodał tej serii czegoś, co nie ma żadna inna.
    Dlatego dałam 8/10.
    Nie jest zachwycające, nie zmieniło mojego życia.
    Ale mam swego rodzaju słabość do tej serii.
    I ta kreska!
    Co prawda, niektóre rzeczy mnie irytowały. Ale jest komedia, lekki dramat i bardzo ciekawy pomysł (z kliknij: ukryte , który mi się podobał).
    Więc polecam każdemu, kto szuka czegoś niepowtarzalnego.
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 2.11.2013 01:44
    Kokoro Connect
    Seria bardzo dobra, nietuzinkowa i wyjątkowa w swoim rodzaju. Szczególnie pod względem fabularnym. Oczywiście to samo tyczy się oprawy muzycznej, jak i graficznej. Jednym słowem będę tą serię miło wspominać. Ocena według mnie 9/10.
    • Avatar
      Hiromi 9.04.2014 21:56
      Re: Kokoro Connect
      Wspaniałe anime, ja w ciąż cichutko marzę o kontynuacji.
  • Avatar
    A
    Skrufi 15.10.2013 23:18
    Świetne
    Anime bardzo dobre, super się ogląda. Od odcinka 1 do 10 rewelacja- w dziesiątym epizodzie według mnie scena w której  kliknij: ukryte  trochę psuje atmosferę.
    No i jeszcze nieszczęsne ostatnie 4 epizody. Czy może mi ktoś wyjaśnić  kliknij: ukryte 
    Pochłonąłem serię w dwa dni, jest naprawdę pomysłowa i wciągająca. Jest też otwarta na kontynuację, więc czekam z zapartym tchem na Kokoro Connect 2 :)
    • Avatar
      Hiromi 16.10.2013 00:01
      Re: Świetne
      Oby nasze marzenia o powstaniu drugiej serii się spełniły, ale już mogę powiedzieć, że nie będzie to w nadchodzącym sezonie zima 2013­‑2014.
  • Avatar
    A
    YukoNyaa 1.09.2013 01:09
    Inne, ciekawe.. jeszcze takiego anime nie widziałam :]
    Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona :) Muszę przyznać, że to anime bardzo przypadło mi do gustu, teraz należy do jednego z moich ulubionych :3 Oryginalny i ciekawy rozwój fabuły. Anime takie inne, wyróżniające się. W moim przypadku – przeżywałam wszystko razem z bohaterami. Było tu dużo dramatyzmu, czasem dało się przestraszyć. Szczególnie spodobała mi się końcówka, gdy  kliknij: ukryte  Ogólnie to czasem irytowało mnie zachowanie Iori, jednakże na końcu naprawdę bardzo ją polubiłam :) Kokoro Connect zawiera w sobie dużo emocji i co niektórzy bohaterowie dużo w życiu przeżyli.
    Polecam i zachęcam do oglądania, bo warto!
    • Avatar
      Hiromi 23.09.2013 22:40
      Re: Inne, ciekawe.. jeszcze takiego anime nie widziałam :]
      Tak jest kochamy tą nasza pyskatą Himeko.
  • Avatar
    A
    Naija 29.07.2013 11:36
    Mogło pójść inną drogą
    To anime jest trochę inne, pokazuje inne podejście do sprawy. Lubiłam te niepokojące momenty z tą obcą istotą (?), potrafiły wprowadzić poważniejsze nuty, które jednak były zalewane przez fale 'chcę ci pomóc' oraz miłości.
    Najbardziej zabrakło mi konkretnych problemów. Te zamiany ciała itp. powinny być pretekstem do wejścia bohaterów do domów ich przyjaciół od podszewki, naprawdę szkoda że tego zabrakło. Dostaliśmy tylko jakiegoś brata Inaby, który służył tylko do komentowania jej nastroju oraz  kliknij: ukryte 
    Trzy pierwsze odcinki były wciągające, już gorzej potem, ale ogólnie całość oceniam jako dobrą.
  • Avatar
    A
    Yachiru-san 20.04.2013 19:40
    Fajne po prostu
    Mnie Kokoro Connect podobało się na tyle, żeby pochłonąć je w całości za jednym zamachem, co rzadko mi się zdarza. Ale… Nie było najróżowiej jak być mogło.

    Po pierwsze fabuła. Kiedy przeczytałam zarys byłam zachwycona! Czegoś takiego nie widziałam. Pierwsze 3 odcinki pozytywnie mnie nakręciły. Jednak całość z minuty na minutę zaczynała tracić świeżość i urok, przez ... wyimaginowane problemy bohaterów. O ile kłopoty Yui i Iori były do strawienia, bo bardzo polubiłam obie postacie, to Inaba skutecznie zniechęcała mnie nie tylko do oglądania, ale nawet do życia. Oficjalnie trafiła na czarną listę, bo po prostu niewiele jest takich bohaterek, które nigdy nie powinny być w żadnej serii. Pod żadnym pozorem.Nawet jeśli głos podkłada im Miyuki Sawashiro. Główny bohater nijaki, to już widziałam. A Aoki to mój zdecydowany ulubieniec.

    Ogólnie za dużo rozpaczy, której nie powinno być. Bo nie miała sensownego źródła. Ale hej, nie było tak źle!

    Grafika była urocza, nic specjalnego, ale bardzo przyjemna, tak jak projekty postaci.

    Muzyka przeciętna, raczej nie wyróżniająca się z tłumu innych.

    Dobrze mi się oglądało, chociaż momentami chciałam udusić na miejscu jedną z bohaterek. Cóż, widocznie jeszcze nie wyrosłam z aktywnego przeżywania co się dzieje na ekranie.

    6/10

  • Avatar
    A
    Artevius 11.04.2013 04:18
    wtf?
    Czytam wasze komentarze i oczy przecieram ze zdumienia. Mnie sama seria się spodobała ale nie w tym rzecz. Pisanie że recenzentka ma problemy ze sobą bo jej, Kokoro Connect się podobało, a samo anime nadaje się dla „znudzonych gimbusów” ma tyle sensu, co przysłowiowe pasowanie kapelusza na nogę. Mogę zrozumieć że nie wszystkim się spodobało, że niektórym ocena wydaje się nieco kontrowersyjna. Ale przecież jest wiadome że ocenia się anime na podstawie swojego gustu, a gusta się różną. A to że, to anime, wpasowuje się w moje upodobania i oceniam je pozytywnie nie oznacza że automatycznie „mam problemy ze sobą” lub jestem „znudzonym gimbusem”. Trochę tolerancji dla osób odmiennym zdaniu. Czego sobie i wam życzę.
    • Avatar
      Yennefer 21.04.2013 18:06
      Re: wtf?
      Zgadzam się z tobą całkowicie :)
  • Avatar
    R
    Amai 15.03.2013 14:10
    Szczególik
    Trochę bije po oczach „Zaśpiewane przez Team Nekokan”, jako że oni tylko tworzą muzykę, śpiewaniem zajmują się specjalnie wybrani do tego wokaliści, w przypadku KC mamy np. Katakiri Rekka'ę [片霧烈火]
  • Avatar
    A
    Windir 4.03.2013 20:58
    8/10
    Pierwsze odcinki oceniam nawet wyżej niż 8/10, niestety ostatnie/dodatkowe 4 słabe… Za postacie, a raczej ich relacje między sobą w różnych sytuacjach i poruszana tematykę, też daję zasłużone 10/10 z recenzji – dobrze popatrzeć na w miarę naturalne zachowania w morzu absurdu jaki towarzyszy szkolnym haremówkom czy komediom. Zdaję sobie sprawę, że przedstawione problemy bohaterów są wyolbrzymione (ale nie do końca jak się zastanowić), jest też trochę nielogicznych zachować (ale bez przesady). Udźwiękowienie poza pierwszym OPem nie zrobiło wrażenia. Motywy podczas odcinków strasznie minimalistycznie, nie moja bajka. OSTy też pupy nie urwały. Mimo wszystko jako całość zrobiło na mnie baaardzo pozytywne wrażenie. Ogólnie to ja nie znam się na „szkolnych dramatach” i wolę raczej akcje – ale ten mi się cholernie podobał. Zapamiętam na długo.

    i do przeczytania przed oglądaniem polecam komentarz Sezonowy'ego, z którym się w pełni zgadzam i powiem, że podobnych rzeczy jest więcej w tym anime.
  • Avatar
    A
    Grimmjow 20.02.2013 21:13
    Niestety muszę zgodzić się z przedmówcą...
    Niby pomysł był ciekawy, ale nie został odpowiednio przedstawiony. Problemy bohaterów nie miały najmniejszego sensu.  kliknij: ukryte . Mam mieszane uczucia, niby oglądało się dobrze, a jednak tytuł nie wywołał u mnie żadnych emocji. Kilka razy nawet się uśmiechnąłem. Ostatecznie daję 6/10.
    • Avatar
      Grimmjow 20.02.2013 21:20
      Re: Niestety muszę zgodzić się z przedmówcą...
      Zupełnie zapomniałem o mojej ulubionej postaci, którą niewątpliwie była przewodnicząca klasy 1­‑3;D Szkoda, tak rzadko ukazywała się na ekranie:)
    • Avatar
      Videlec 5.03.2013 15:52
      Re: Niestety muszę zgodzić się z przedmówcą...
      Zgadzam się z powyższym komentarzem.
      Dodam jeszcze tylko, że  kliknij: ukryte  Wprawdzie to taki nieistotny szczególik, ale mnie raził. Podstawy psychologii postaci Iori legły w gruzach. W końcu nie wiadomo, o co jej chodziło…
      • Avatar
        M. 5.03.2013 20:20
        Re: Niestety muszę zgodzić się z przedmówcą...
         kliknij: ukryte 
    • Avatar
      aotoge 9.04.2014 20:04
      Re: Niestety muszę zgodzić się z przedmówcą...
       kliknij: ukryte 

      ***Dzieci w rodzinie dysfunkcyjnej odgrywają cztery podstawowe role:
       – bohatera rodzinnego,
       – kozła ofiarnego,
       – maskotki,
       – dziecka niewidzialnego.
      ***

      Iori niczego nie udawała, tylko nie była w stanie określić swojej własnej osobowości, bo przesłaniały ją role/maski, jakie nakładała przez wiele lat. Dlatego tak zależało jej, by określać się jakimiś „wyłącznie swoimi” cechami, by była dla swoich przyjaciół kimś charakterystycznym, unikalnym, a nie wszystkim po trochu i zależnie od sytuacji.

  • Avatar
    A
    Felsis 1.02.2013 00:33
    Jak bym mogła opisać ‘Kokoro Connect’? Może jako ‘szukanie problemów na siłę’, ‘użalanie się nad sobą’ albo ‘zajmowanie się tym co akurat nie jest ważne’?

    Z przykrością stwierdzam, że nie byłam w stanie wziąć na poważnie wszystkich problemów młodzieży z Klubu Kulturalnego (kultury?).  kliknij: ukryte 
    I o ile Inabę ratowało to, że lubię ten typ postaci, to Iori była od początku na straconej pozycji. Przez praktycznie całe 17 odcinków miałam ochotę wywalić ją z ekranu. Aż się prosiła żeby ktoś do niej krzyknął ‘To idiotko, kliknij: ukryte . Ostatnie odcinki niestety kompletnie przelały szalę goryczy, na szczęście twórcy sprawili widzom niespodziewanie dobry koniec.

    Nie, nie jestem w stanie pojąć za co ta seria ma takie wysokie oceny. Może i oglądała się w miarę dobrze, ale polecić ją komuś to dla mnie duża przesada.
  • Avatar
    A
    Gnosis. 20.01.2013 14:00
     kliknij: ukryte  I czy tylko mi się zdaje, że grafika się ciutkę pogorszyła? Twarz Inaby jest jakaś… inna. Za to Taichi wyprzystojniał.
  • Avatar
    A
    Perełka 19.01.2013 20:47
    17.07.2012r. - 19.01.2013r.
    Kokoro Connect było dobre. Mogłabym powiedzieć, że nawet bardzo dobre, bo wybierając najschematyczniejszy szkolny temat, tworząc najschematyczniejszych bohaterów, udało się za pomocą jednej rzeczy tchnąć w tą serię coś oryginalnego, sprawiając, że obie te rzeczy nabrały świeżości. Już po pierwszych odcinkach wiedziałam, że będzie anime miało w sobie 'to coś'. Mocną stroną tej serii są uczucia, więzi i problemy, które zaczynają łączyć za sobą bohaterów. Ten fundament na którym właśnie opiera się Kokoro Connect bardzo mi odpowiadał w czasie oglądania. Emocje, dialogi w większości przypadków nie były sztuczne i naprawdę budowały napięcie. Jedyny minus serii dla mnie to wybór Taichiego. Bardzo wczułam się w jeden paring z tą postacią i po seansie czuję się po prostu rozczarowana. Z drugiej strony cieszę się jednak, że anime nie pozostało z otwartym zakończeniem. Kokoro Connect jednak z całego serca naprawdę polecam. Było naprawdę miłą niespodzianką, bo nie ukrywając, z coraz większym dystansem podchodzę do najświeższych serii. Kokoro Connect jest takim światełkiem, może nie najjaśniejszym, ale pokazuje, że jeszcze nie jest źle i czasami coś naprawdę dobrego może się trafić.
  • Avatar
    A
    judie_ann 19.01.2013 16:27
    Koncepcja naprawdę dobra, chociaż mogło to być ciut lepiej zrealizowane. Tak czy inaczej 13 odcinków zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Nie było przedramatyzowania, za to naprawdę realne historie, realnych bohaterów. Jednak 4 ostatnie zepsuły mi troszkę odbiór. Wątek Iori był dla mnie właśnie przedramatyzowany i męczący.
    Tak czy inaczej mocne 8.
  • Avatar
    A
    Amfetamina 2.01.2013 15:39
    Ostatnie cztery odcinki bodaj przebiły wszystkie poprzednie pod względem intensywności uczuć, z którymi bohaterowie zmagają się dzielnie i bezkompromisowo, niekiedy aż do granic własnego istnienia.
  • Avatar
    A
    michas 1.01.2013 05:47
    Po seansie speciali
    Właśnie skończyłem oglądać cztery dodatkowe odcinki (tak, tak…wiem, że jest okres „imprezowy” i powinienem leżeć teraz pod stołem, ale to nie mogło czekać ;)) i muszę powiedzieć, że nie zawiodłem się. Smuci mnie jedynie fakt, że  kliknij: ukryte  raczej nie ma co liczyć na kontynuacje, skoro już teraz były takie problemy natury wydawniczej.

    Ale dość pesymizmów – polecam i tyle ;) Tym co nie widzieli nic – całość. A tym co widzieli serie – te odcinki (chociaż w sumie nie ma co polecać…to raczej mus:))

    10/10

    Pozdrawiam i „Szczęśliwego Nowego Roku” :)
    • Avatar
      Gosiaczek 5.01.2013 02:35
      Re: Po seansie speciali
      Tak długo czekałam na pojawienie się odcinków specjalnych, że w pewnym momencie zwątpiłam, że w ogóle się pojawią z związku z tą aferą, a tu dziś niespodzianka, obejrzałam i myślę, ze jestem w niebie, spełniły się wszystkie moje marzenia i oczekiwania względem tej serii. W końcu  kliknij: ukryte Co tu dużo pisać osoby, które widziały pozostałe odcinki muszą zapoznać się z czterema ostatnimi, a jeśli tego nie zrobią to będzie to ich największa strata. Tak, jak wspominał mój poprzednik możliwe, że szykuje się nam kolejna seria, jeśli tak to już więcej do szczęścia w tym momencie mi nie potrzeba. Moja ocena 11/10, a może nawet więcej, och chyba skali mi braknie. Oglądajcie i cieszcie się szczęściem naszych ulubionych bohaterów.
  • marvolo 21.12.2012 18:10:39 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    kircia 6.12.2012 23:03
    hm.
    Widzę, że już podobne komentarze się pojawiały, ale dla własnego spokoju też napiszę.
    Na początku pomyślałam, że jest naprawdę świetnie. Pojawił się problem, czy ciało to rzeczywiście fundament tożsamości, czy można być sobą w ciele kogoś innego. To spostrzeżenie wydało mi się trafione w dziesiątkę, pomyślałam, wow, wreszcie coś nowego.
    Niestety, na tym się skończyło. I o ile część z zamianą ciał była zdecydowania udana i nie mam jej nic do zarzucenia, tak już następne… były po prostu zbyt emocjonalne.
    Za dużo krzyków, płaczu, ochraniania, pomocy i miłości. Zdecydowanie za dużo.
    A może to ja po prostu źle robię, że cenię sobie ludzi, którzy nie przeżywają tak strasznie emocji i panują nad sobą? Oczywiście, nie każdy potrafi, ale tutaj nikt nie potrafił. Nie wyobrażam sobie, żeby którakolwiek grupka moich znajomych mogła się tak zachowywać, więc patrząc na takie coś w tym anime, automatycznie oddzielałam się od tego co się działo na ekranie mentalną, pancerną szybą.
    Uspokójcie się, prosiłam. Nie było to ani zbyt wiarygodne, ani tym bardziej strawne.
    Pośród oceanu dramatu utonęła moja sympatia do postaci.
    Co do nich samych zaś, dość przerysowane, zwłaszcza główny bohater i jego pomaganie. To już było. Inaba była moją faworytką, dopóki też nie straciła tego wszystkiego, dzięki czemu była fajna.
    Inne problemy też niesamowicie rozdmuchane, i ogólnie im dalej, tym bardziej naciągane rozmowy, wyznania i troski. I żeby chociaż były oryginalne, albo ciekawie poprowadzone – nie, nie były.
    Myślałam, że dostanę dobrą serię, która zajmie się niby zwykłymi sprawami, jak właśnie tożsamość, która dla wielu wydaje się rzeczą oczywistą, a gdyby się zastanowić czym jest, to trudno to stwierdzić.
    Dostałam jednak mocno naciągany szkolny dramacik.
    Wydarzenia nadprzyrodzone stały się jedynie pretekstem do ukazania relacji grupki nastolatków – dobrze, w porządku. Ale w tym wypadku bardzo, bardzo szkoda, że nie było to niczym ponadto. Powinno być więcej niesamowitości i mniej dramatu, wtedy byłoby znacznie lepiej.

    Seria w sumie ok, ale to i tylko to, na pewno nic więcej, bo też nie znalazłam tam niczego, czego bym już nie widziała, i to w lepszej oprawie. Może i dobrze zrobione, ale przewidywalne, a to nie wystarczy.
    Gdyby nie pierwsza część, wszystko byłoby warte jeszcze mniej.
    • Avatar
      TakimTam 6.12.2012 23:18
      Re: hm.
      Idealne podsumowanie, nic dodać nic ująć.
    • Avatar
      meh 28.12.2012 06:24
      Re: hm.
      Kwestia emocjonowania się jest trochę subiektywna

      W moim przypadku jest podobnie jak w twoim, znajomi i przyjaciele bardzo rzadko dramatyzują w ten sposób jeśli nie w ogóle, ale z pewną znaczącą różnica.

      Nie mieliśmy nigdy do czynienia z podobną sytuacją, dlatego też nie wyobrażam sobie zachowania spokoju w podobnych warunkach. Na tym to chyba polega, położenie postaci w prostych i bardzo emocjonujących sytuacjach, w których trudno zachować spokój.

      Moim zarzutem jest właśnie narzucenie takiego schematu i wymuszenie takich sytuacji;emocji. Dla mnie jest to strasznie nudne i tanie, przez co nie potrafię się wczuć, bo czuje sam kicz. Cierpią też przez to postacie.

      Tutaj wykonanie jest bardzo dobre z paroma innowacjami i mimo wszystko przyjemnie mi się oglądało.
      • Avatar
        kircia 28.12.2012 20:55
        Re: hm.
        Nie wiem, czy kwestia emocjonowania się jest rzeczywiście subiektywna, jeśli wziąć pod uwagę, że mówimy o Japończykach, którzy (i wnioskuję to po przeczytaniu kilku książek japońskich klasyków jak Soseki, Kawabata czy Kobo, oraz tekstów takich jak felietony czy artykuły w publikacjach dotyczących Japonii) są ludźmi – trochę jak Anglicy – raczej powściągliwymi w ukazywaniu emocji, a takie rozwrzeszczane zachowanie ich razi.
        Chociaż, rzecz jasna, nowe pokolenia są trochę inne, ale o tym, czy wierzyć takiemu obrazowi szkoły, to za chwilę.

        Dodam jeszcze, że niedawno skończyłam Red Garden, anime o grupie uczennic amerykańskiej szkoły, którym także przydarza się coś, powiedzmy, paranormalnego i to chyba w nieco mniej przyjemnej formie. Porównując serie, dziewczyny w Red Garden naprawdę zachowywały się tak, że nie miałam żadnych zastrzeżeń, a spotkała je naprawdę paskudna rzecz. Każdy znosi takie rzeczy inaczej i tam zostało to pokazane, zaś w Kokoro Connect wszyscy zachowywali się jak po sporej dawce (co najmniej) kofeiny i to z, powiedzmy to, czasem po prostu idiotycznych powodów nie wartych takich emocji.
        Jedna czy dwie osoby mogły reagować bardziej histerycznie, ale wszyscy, serio, wszyscy?…

        Oczywiście, w anime pokazują nam szkołę, która w rzeczywistości nie istnieje, z typowymi, krótkimi spódniczkami, których rzecz jasna, żadna uczennica nie nosi, i innymi zachowaniami, których próżno w takiej szkole szukać.

        Oznacza to więc, że w anime, oprócz sytuacji fantastycznych, nierealistyczni są także bohaterowie i generalnie większość świata przedstawionego. Czy ma więc sens tłumaczenie dziwnych zjawisk, które dotknęły mało wiarygodne postaci?
        Chyba się ten sens troszkę zgubił, a w pierwszej części naprawdę go widziałam i byłam podekscytowana tym, co mogłabym zobaczyć dalej.
        Nie zobaczyłam wiele.

        Jasne, ktoś teraz powie, że przecież tak wygląda wiele anime i praktycznie wszystkie szkoły są tak przedstawiane… no właśnie, trzeba wiedzieć, na co się patrzy. Na pewno nie na typową japońską szkołę ani na jej uczniów, tylko na wytwór popkultury. Dlatego do wszystkich szkolny serii podchodzę z dystansem i innym radzę to samo.

        Jak dotąd, jedynym anime które widziałam, gdzie uczniowie zostali ukazani realistycznie a uczennice miały normalną długość spódnic, tj. do kolan, nie krócej – to Mouryou no Hako, ale to na pewno nie jest szkolna komedyjka.
        Pewnie są i inne, ja ich nie widziałam.
  • Avatar
    A
    Subaru 27.11.2012 14:26

    Na pewno mamy tu pomysł, pewien konkretny rys fabularny. I nie mogę tego nie docenić. A jednak anime mnie nudziło.

    Standardowo: grupka przyjaciół, szkoła, problemy rodzinne i młodzieńcze zakochania, plus jeden wątek nadnaturalny, będący motorem napędowym fabuły.
    Gdyby nie te zamiany ciał, anime byłoby nie do oglądania, bo nie miałoby w sobie kompletnie nic.

    Sam pomysł wydał mi się być bardzo ciekawy, mający duży potencjał dramatyczny i humorystyczny, zależnie co jest aktualnie bardziej potrzebne. Mam jednak wrażenie, że nie wykorzystano go w optymalny sposób. Zamiany ciał są tu jedynym elementem akcji, na tym wszystko się opiera, więc jest dość biednie, a przynajmniej nie wystarczyło to, by mnie zaciekawić przez wszystkie odcinki. Do połowy serii – okej. Ale potem zaczęło być nudno.

    Nie zaciekawili mnie też bohaterowie sami w sobie, ani ich problemy.
    Seria poprawna, ale brakuje jej klimatu, pomimo fajnego pomysłu, czuję duży niedosyt.

    5/10.
  • Avatar
    A
    Zantax 15.11.2012 00:34
    Słabizna
    Serię (a przynajmniej pierwsze 13 odcinków) można podzielić na 3 części. Nie jest specjalnie trudno napisać o czym one są.

    Pierwsza część: „Och nie! Zawsze, kiedy przyjaciele [z klubu] proponowali mi lody truskawkowe to mówiłam, że boli mnie brzuch, albo że muszę dbać o linię, a przecież tak naprawdę nie cierpię lodów truskawkowych. Na pewno wszyscy teraz już wiedzą, że cały czas ich okłamywałam, jak mam się teraz im pokazać na oczy?! NIEEEeee…”

    Druga część: „Och nie! Widząc, że on zachowuje się naprawdę głupio skomentowała/em to, i powiedziała/em mu, że zachowuje się naprawdę głupio! Teraz z pewnością mnie nienawidzi i myśli, że nim pogardzam, jak teraz mam spojrzeć mu w oczy?! NIEEEeee…” Plus mały epizod  kliknij: ukryte 

    Trzecia część: „Och nie! Przypomniała/em sobie rzeczy z dzieciństwa a tam nic tylko złe wspomnienia! NIEEEeee…”

    W opisie tego anime na Tanuki jest, że są to okruchy życia. Ja powiedziałbym jednak, że był to dramat. Tak, bohaterowie wymyślali sobie takie problemy z tyłka, że po prostu dramat. Niby klub, do którego należy piątka bohaterów nie ma specjalnie żadnego celu ani określonej formy aktywności. Gdyby jednak ktoś powiedział, że jest to 'Klub Rozpaczy i Rozterek' to naprawdę pochwaliłbym klubowiczów na aktywność i pomysłowość.

    Znaczy się, żeby nikt sobie nie myślał. Ta cała rozpacz i rozterki nie polegają na siedzeniu skulonym w koncie zaciemnionego pokoju, waleniu głową w ścianę, lub witaniu nowego nowego dnia słowami „ach, więc świat nie uległ jeszcze zagładzie”. Cała absurdalność polega na łatwości kreowania problemów z niczego i męczeniu się bohaterów, by w reszcie mogli dojść do od początku oczywistego rozwiązania.

    Denerwujące jest też to, że rozwiązania poszczególnych problemów są podane tak, jakby były to nie wiadomo jakie życiowe mądrości. A tak naprawdę są to zwykłe głodne teksty o przyjaźni, miłości i życiu, które szesnastoletni już przecież bohaterowie powinni dobrze znać.

    Ogólnie pomysł na serię był niezły. Sensowne by było, aby najpierw trochę popokazywać w lekkim żartobliwym kontekście jak to bohaterowie (nie) odnajdują się w obliczu nowego zjawiska, stopniowo przechodząc do sensownego problemu jednej z osób, w dalszej części go rozwiązując zostawiając jakieś sensowne przesłanie, lub przynajmniej ciepłe uczucie. W pierwszej części prawie się to udało, ale jednak ostatecznie zostaliśmy zalani pokładami nieszczęścia. W pozostałych częściach scenarzysta doszedł jednak najwyraźniej do wniosku, że nikt nie ogląda tej serii dla humoru, więc od razu przejdźmy do pokazywania, jacy to oni nie są nieszczęśliwi. No i w efekcie nawet jeśli dało by się z pomysłu na świat wykrzesać sporo humoru, lub przynajmniej lekkiego, przyjemnego nastroju, to po zakończeniu pierwszej części sceny tego typu możemy policzyć na palcach.

    Zaraz pewnie ktoś wyskoczy „Jak chciałeś oglądać komedię, to trzeba było sobie włączyć komedię. To są okruchy życia!” Nie, okruchy życia, jak sama nazwa wskazuje, polegają na pokazywaniu życia bohaterów. Nie uwierzę w to, że życie normalnych osób polega tylko na rozpaczaniu lub rozterkach, lub niesieniu pomocy mającym problemy i rozterki. Choć może i to bym zaakceptował, gdyby było tu coś zmuszającego widza do refleksji, a podane rozwiązania problemów polegały na czymś więcej niż „przyjaźń banzai!”.

    Nie, ta seria to była strata czasu i naprawdę nie potrafię zrozumieć jak ktoś mógł być poruszony losami i rozterkami tych bohaterów. Może mieli niskie oczekiwania? A może po prostu jestem już za stary, a to, że jestem facetem zbyt mocno działa na moją niekorzyść? Mam jednak wciąż nadzieję, że to jakaś pomyłka i szczyt możliwości współczesnych okruchów życia i dramatów to nie jest to coś. Albo, że przynajmniej dożyję lepszych czasów…

    4/10
    • Avatar
      Daerian 15.11.2012 13:32
      Re: Słabizna
      Cała absurdalność polega na łatwości kreowania problemów z niczego i męczeniu się bohaterów, by w reszcie mogli dojść do od początku oczywistego rozwiązania.

      Gdybyż tylko ludzie w prawdziwym życiu potrafili dostrzec wiele z tych prostych rozwiązań… mówienie z boku co należy zrobić jest bardzo proste.

      Nie uwierzę w to, że życie normalnych osób polega tylko na rozpaczaniu lub rozterkach, lub niesieniu pomocy mającym problemy i rozterki.

      Tak, dlatego były tam także inne elementy. Całkiem dużo.

      Choć może i to bym zaakceptował, gdyby było tu coś zmuszającego widza do refleksji, a podane rozwiązania problemów polegały na czymś więcej niż „przyjaźń banzai!”.

      Oczywiście potężna ilość wyraźnie sugerowanej pracy nad sobą umknęła gdzieś.

      A może po prostu jestem już za stary, a to, że jestem facetem zbyt mocno działa na moją niekorzyść?

      Jestem facetem, w wieku jak na fana anime też chyba nie najmłodszym, więc stawiałbym raczej na uprzedzenie i naginanie faktów do tezy.
  • Avatar
    A
    harpagon 13.11.2012 22:12
    Źle rozwijane od samego początku, chaotycznie, bez wyrazów zdziwienia bohaterów. Bardzo schematyczny tytuł, z postaciami, które wyglądają tak samo. W dodatku bardzo mizernej jakości animacja. Nawet mógł być w tym potencjał z tymi zamianami ciał, ale zrobili to tak sztampowo i głupkowato, że oglądać się nie da.
  • Avatar
    A
    shamanisko 13.11.2012 04:15
    skandal skandalem
    Skandal skandalem, my tu oceniamy anime a nie skandale wokół niego wywołane, co wam ludzie stoi na przeszkodzie oglądanie tego skoro i tak producentom nie dokładacie do kabzy ni yena ściągając go z neta. Mi osobiście przypadło bardzo do gustu, może dlatego, że lubię anime typu „okruchy życia”, chociaż do tej pory nie znalazłem lepszego życiowca on Clannadu, Honey & Clover czy Usagi Drop, to to anime mogę spokojnie ocenić za całokształt na minimum 8.5 :) (a komentarz o „znudzonych gimbusach” mówi sam za siebie oraz o poziomie i wieku osoby która go napisała.) Pozdrowienia i POLECAM :)
  • Avatar
    R
    Hetera 13.11.2012 01:33
    /Ciach/ SEZONU
    Ja nie wiem jak można było dać 10/10 za postacie? Typowe, schematyczne, nudne, zachowujące się nienaturalnie, ze źle dopasowanymi głosami seiyuu. Ogólnie anime jest słabą pozycją dla znudzonych gimbusów.

    Zmoderowano temat. Zasada jest prosta: krytykę dopuszczamy, wulgaryzmów – nie. Moderacja
  • Avatar
    A
    Sezonowy 5.11.2012 15:37
    Zaskakująco duży potencjał dramatyczny
    Kokoro Connect udała się trudna, a w przypadku anime bardzo rzadko występująca sztuka zmuszenia mnie do refleksji, za co jestem twórcom głęboko wdzięczny.

    Temat zamiany ciał łatwo potraktować jako fundament do zbudowania komedii pomyłek czy radosnej zabawy pełnej erotycznych podtekstów. W anime jako gatunku można znaleźć na to aż nadto przykładów. Tymczasem Kokoro Connect podpowiada, że taki transfer może mieć też (i ma) drugą, poważną, a nawet mroczną, stronę. Została tu ona stosunkowo łagodnie zasugerowana w postaci wątku związanego z przybranym ojcem Iori, bez uciekania się do scen dramatycznych czy brutalnych. Zamiast otworzyć drzwi prowadzące do wnętrza domowego dramatu, uchylono je zaledwie na kilka centymetrów. Ale znając życie można założyć, że gdyby rzecz cała przytrafiła się innym, mającym w życiu pod bardziej śliską i stromą górkę bohaterom, serial zostałby opatrzony etykietą „dla dorosłych widzów” a bohaterowie stanęliby w obliczu dylematów, z jakimi nigdy, za żadne skarby nie chcieliby się zmierzyć.

    Podam drastyczny przykład. Załóżmy, że ojciec bohatera to tyran i brutal. W szkole bohater robi dobrą minę do złej gry, ze wstydu starannie ukrywając siniaki i prawdę przed kolegami. Przez lata nauczył się dawać sobie z tym radę i żyć ze sztucznym uśmiechem na twarzy. Ale teraz raptem staje w obliczu sytuacji, kiedy to ktoś inny może znaleźć się w jego ciele. Ktoś, kto nic nie wie o jego życiu rodzinnym i nie wie, co go może spotkać. Czy w związku z tym bohater powinien przygotować kolegów na ewentualną przemoc ze strony ojca? Uprzedzić, jak powinni się zachowywać, by uniknąć agresji, do której zwykle wystarczy lada jaki pretekst? Jeśli tak, to musiałby teraz wywlec na światło dzienne całą brutalną prawdę, którą ukrywał latami, przemóc wstyd i upokorzenie, praktycznie wyspowiadać się publicznie. Zakładam, że nie byłoby to łatwe. Może więc nic nie mówić? Niech się dzieje co chce? Tyle że w konsekwencji kolega będący w pożyczonym ciele, nieznający zasad panujących w domowym obozie koncentracyjnym, z pewnością szybko złamie którąś z nich i w konsekwencji doświadczy agresji na skalę, jakiej bohaterowi zwykle udaje się uniknąć dzięki doświadczeniu. Jak wtedy spojrzeć w oczy osobie, która dostała łomot tylko dlatego, że bohaterowi zabrakło odwagi, by spróbować zapobiec takiemu rozwojowi wypadków? Dylematy, rozterki, wątpliwości.

    To samo, jeśli np. bohater miałby w domu matkę alkoholiczkę, która obwinia go o odejście męża. Albo jest niechcianym dzieckiem, o czym rodzice nie dają mu zapomnieć. Albo, w skrajnym przypadku, jest wykorzystywany seksualnie przez kochanka matki. Patologie, do których dochodzi w rodzinach, których byśmy o to nigdy nie podejrzewali, można by wymieniać jeszcze długo. Dzielenie się prawdą o sobie i swoim życiu osobistym, szczerość, okazywanie zaufania i liczenie na wzajemność ze strony osób, które chcielibyśmy trzymać od tych spraw jak najdalej może okazać się próbą dużo trudniejszą niż znoszenie razów.

    Bardzo chciałbym zobaczyć, jak bohaterowie Kokoro Connect stają przed podobnym problemem i koniecznością podjęcia decyzji o zdjęciu maski z wymalowanym obliczem „wszystko w porządku”. Jak wyrzucają z siebie wszystko. I chciałbym wtedy zobaczyć reakcję kolegów. Raz, bo poznają okrutną prawdę, której istnienia nie spodziewali się. Dwa, bo w dowolnym momencie, wbrew swej woli mogą zetknąć się z tą ponurą rzeczywistością w bardzo bolesny sposób. Co wtedy zrobią? Wracając do przykładu z okrutnym ojcem używającym przemocy fizycznej: postawią mu się? Tyle że to, co wydawałoby się naturalnym odruchem obronnym, w konsekwencji może obrócić się przeciwko temu, z czyjego ciała skorzystaliśmy, bo tyrani nie tolerują sprzeciwu ani buntu i jeśli życie bohatera do tej pory przypominało obóz koncentracyjny, to po podniesieniu ręki na „pana i władcę” z pewnością zamieni się w piekło. Pójdą na policję? Tyrana zamkną, ale przecież wróci, a wtedy dysfunkcyjna rodzina bohatera rozpadnie się albo dojdzie do tragedii. Nic nie robić i pozwolić, by obcy facet złoił nam skórę? Uciec? Tylko co wtedy z tym, którego ciało pożyczyliśmy? Nasze czyny w momencie, gdy korzystamy z jego ciała, będą policzone na jego konto. Wyobrażam sobie, że w takiej sytuacji bardzo łatwo jest zrobić coś, czego sam właściciel ciała nigdy by nie zrobił, czego by sobie nie życzył, z różnych powodów. W tym momencie mamy do czynienia z kwestią odpowiedzialności. Jak poradziliby sobie z nią nastoletni bohaterowie, z jakimi mamy do czynienia w Kokoro Connect, dokonując zmian w czyimś życiu, choćby najbardziej słusznych z naszego punktu widzenia czy zasad moralnych, ale bez pytania zainteresowanego o zgodę? Tu wrócę do sytuacji rodzinnej Iori: chciałbym zobaczyć jak zachowałby się Taichi, gdyby przyszło mu znaleźć się w ciele Iori w chwili, gdy jej agresywny, pijany ojczym podniósłby rękę na matkę dziewczyny albo na nią samą? Czy doszłoby do konfrontacji? Jak wpłynęłoby to na stosunki między parą nastolatków? I jak ja, siedzący przed ekranem, poradziłbym sobie postawiony w takiej sytuacji?

    Sam jestem zaskoczony tym, jak duży potencjał dramatyczny ukrywa się w Kokoro Connect. Trudne, momentami mroczne czy nawet okrutne w pokazywaniu prawdy skrzętnie chowanej za zamkniętymi drzwiami prywatnych domów. Łatwo mogę wyobrazić sobie taką produkcję w postaci fabularnej, przeznaczonej dla dorosłych widzów. I właśnie za to, że dano mi możliwość, abym zdał sobie z tego sprawę i zmusił do wysiłku wyobraźnię, zapamiętam serial na długo.
  • Avatar
    R
    Złośliwiec 5.11.2012 02:29
    Świetne oceny recenzentki
    Może się czepiam, ale jakim cudem Cowboy Beebop dostał za postacie 8, a Kokoro Connect 10? Może się czepiam, ale czy fabuła była bardziej zaawansowana od Cowboy Beebopa, który otrzymał 7, a Kokoro Connect 8? A za grafikę Dog Days dostał z kolei więcej niż Kokoro. Ze mną jest coś nie tak. Idę się leczyć. Jak dla mnie ta ocena to lekka kpina. Dodam, że wszystkie recenzje sporządzała ta sama osoba. Nie twierdzę, że anime jest złe, ale w moich oczach to taki nieco lepszy przeciętniak w którym cała fabuła skupiła się nie tyle na jakiejkolwiek akcji, co zwykłej łzawej opowiastce obyczajowej. Postaci maja być takie, które każdy ma polubić, a co z tego, że są schematyczne i w gruncie rzeczy nudne? Oceny są subiektywne i nie trzeba się co do nich zgadzać, ale mimo wszystko są pewne granice absurdu. Jak dla mnie to ocena powinna oscylować w granicach 7, bo jest to seria solidna, ale bez większego polotu.
    • Avatar
      Avellana 5.11.2012 09:26
      Re: Świetne oceny recenzentki
      Cóż, czuję się wywołana do tablicy, chociaż mam głębokie przekonanie, że szanownego przedpiścy nie przekonam – proszę więc to potraktować jako jednorazowe wyjaśnienie, a nie wstęp do dyskusji.

      Cowboy Bebop oceniałam w roku 2004. Kokoro Connect oceniałam w roku 2012. Jakkolwiek skandalicznym niechlujstwem z mojej strony by się to nie wydawało, po ocenieniu (w chwili obecnej) ponad 660 tytułów na przestrzeni ośmiu lat nie mogę zagwarantować, że te oceny są w każdą stronę spójne i konsekwentne. Jeśli jednak miałabym szukać wyjaśnienia, powiedziałabym, że Cowboy Bebop było jedną z tych serii, gdzie całość jest o wiele lepsza niż suma poszczególnych elementów (co odzwierciedla ocena końcowa) – dlatego miałam powody do niewystawienia najwyższych ocen fabule i postaciom. Argumenty za tym, dlaczego postaci w Kokoro Connect oceniłam na 10, zamieściłam w recenzji – nie upieram się, że muszą przekonać, ale nie będę ich teraz powtarzać.

      W ocenie grafiki mieści się więcej niż tylko subiektywne „czy podobały mi się projekty postaci”. Dog Days (szczególnie druga seria) ma grafikę znacznie lepszą niż Kokoro Connect – projekty postaci i ich mimika są dopracowane w podobnym stopniu (tyle że w jednej serii „zwyczajne”, a w drugiej w cukierkowych kolorach, ale to już rzecz gustu – ja lubię jedno i drugie, byle z sensem), natomiast miało także liczne pejzaże, wiele lokalizacji typu zamki (każdy w innym stylu) oraz sceny akcji, które – jak już były – naprawdę robiły wrażenie. To była seria ze sporym budżetem, podczas kiedy Kokoro Connect ma grafikę zrobioną ładnie i konsekwentnie, ale oszczędną, bazującą na niewielkiej liczbie miejsc akcji i w ograniczony sposób wykorzystującą ruch (choćby dlatego, że tu nie chodzi o efektowne bijatyki). Dlatego grafika dostała mniej – a to, czy komuś bardziej się podoba Himeko od Millhiore, czy na odwrót, to już rzecz inna.

      A swoje oceny Kokoro Connect (z powodów wyliczonych w recenzji) w pełni podtrzymuję.
    • Avatar
      harpagon 13.11.2012 22:16
      Re: Świetne oceny recenzentki
      Zgadzam się z kolegą. W Cowboyu charaktty postaci, ich temperamenty i nawyki są zaskakujące. Jeśli to Kokoro Coonect ma w postaciach 10/10, to trzeba zrobić poprawkę i w Cowboyu dać 20/10. Ewentualnie autor tej recenzji ma jakiś problem ze sobą i jarają go takie płytkie i mdławe opowieści.
  • Avatar
    A
    Gnosis. 4.11.2012 13:13
    Lekka przesada
    Po zobaczeniu tak wysokiej oceny na Tanuki postanowiłam obejrzeć Kokoro Connect. Pierwsze cztery odcinki – rewelacja! Akcja pędzi, nie ma dłużyzn, jest ciekawie, a nawet różnorodni bohaterowie! Potem już niestety było tylko gorzej. Szkoda, bo myślałam, że anime zaliczy się do mojej topki.

    Zacznijmy od bohaterów. Ten brązowowłosy (wybaczcie, nie jestem dobra w pamiętaniu imion) to chodzący ideał – pomocny, miły, koleżeński, wszystkich traktuje równo, spokojny… Słowem: nuda. Oczywiście twórcy starali się nadać mu jakiegoś ''wyrazu'' poprzez  kliknij: ukryte , ale wydało mi się to wciśnięte na siłę. Wyszło nieprzekonująco i koniec końców pan Ideał jest tak samo nudny, jak na początku. Teraz poznęcam się nad Yui i Aokim. Yui to typowe dziewczę wstydzące się za wszystko, wrażliwe i słabe psychicznie ( kliknij: ukryte ). Może być, ale wypadła nieco zbyt… bezbarwnie, tak samo jak zakochany w niej chłoptaś. Niby są, niby coś robią, a i tak akcja obraca się wokół Taichiego i dwóch pozostałych koleżanek (o, przypomniałam imię!).

    Inaba jest jedyną bohaterką, która zjednała moją sympatię, co dziwne, bo prędzej utożsamiłabym się z Iori (tutaj prawie udało się twórcom zrobić z nią coś dobrego, ale… no właśnie, prawie).

    Muzyka nijaka, chociaż nie razi jakoś uszu. Dla grafiki wielki plus – taka w moim stylu, K­‑ON­‑owa. Fabuła była główną dźwignią anime, i tak samo, jak wydaje się przemyślana do momentu  kliknij: ukryte , to dalej wydaje się być rozciągana na siłę. Pokłon dla autora noweli za moment, kiedy  kliknij: ukryte .

    Ogólnie wystawiłam 7/10 za fabułę, grafikę i postać Inaby. Jeszcze do momentu o którym wspomniałam byłam pewna wystawienia 9/10, jeśli nie 10/10, ale koniec mnie rozczarował.  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Gnosis. 4.11.2012 13:14
      Re: Lekka przesada
      *mama
  • Avatar
    A
    kb 4.11.2012 03:41
    Raczunek proszę.
    Anime jest przeciętniakiem, te wysokie noty są dla mnie niepojęte.

    Ocena za postacie całkowicie mnie już znokautowała. Nawet LoGH ma na Tanauku za to 9/10, a jest anime nie o trzy ligy, lecz wręcz całe galaktyki lepszą.

    Fabuła to kolejny killer. Oto pewnego dnia jakiś kosmita, demon, czy tam człowiek z niewyemitowanego odcinka Archiwum X (wybrać co pasuje) napastuje grupę uczniów. Bawi się nimi swoimi magicznymi mocami wystawiając ich młodzieńcze serca na próby i inne dramy przeciętnego gimbusa. Dzieciaki zmagają się z samym sobą otwierając skrywane tajemnice i lęki przed swoimi kolegami.

    Nie powiem, po obejrzeniu czegoś takiego można od razu poczuć się lepszym człowiekiem… Ludzie oglądający zwykle jakieś majtko­‑szkolne pierdółki może się zachwycili nową dla nich koncepcją, ale to naprawdę jest  kliknij: ukryte , żeby nie powiedzieć  kliknij: ukryte .

    Polecam poczytać w internecie o skandalu, którego dopuściła się ekipa podczas promocji tego anime. Shamefur dispray.
    Na szczęście seria została zbojkotowana i sprzedaje się na tyle słabo, że następnym razem pomyślą zanim poniżą dla zabawy kolejną osobę.
    • Avatar
      TakiTam 4.11.2012 11:38
      Re: Raczunek proszę.
      Możesz powiedzieć coś więcej na temat tego skandalu?? Anime jest dobre ale tylko podczas pierwszej części przy zamianie ciałami, później już jest słabo.
      • Avatar
        random_stranger 4.11.2012 12:10
        Re: Raczunek proszę.
        Wujek google wyjechał na urlop?

        Poszukaj „kokoro connect incident” i czytaj do woli.
        • Avatar
          Gnosis. 4.11.2012 12:53
          Re: Raczunek proszę.
          Znalazłam coś takiego dla tych, co nie znają angielskiego lub nie chce im się szukać: postanowiono zrobić dowcip. Wstrętny dowcip, szczerze mówiąc…Cały numer polegał na tym ze obiecano seiyu podkładanie głosu dla jednej z głównych postaci którą także specjalnie wymyślono, przygotowano specjalny scenariusz który Ichiki miał wygłosić w jednej z audycji radiowych. Całość nagrywana była ukrytą kamerą. Aktor który miał ostatnio spore problemy ze znalezieniem pracy potraktował to poważnie i włożył dużo wysiłku w przygotowanie , aby na końcu zostać wyśmianym przed ukrytą kamerą , naturalnie roli też nie dostał.

          Świństwo. Do anime nic nie mam, ale to było lekkie przegięcie. Nic dziwnego, ze tak słabo się to anime sprzedaje, w sumie to dobrze, może następnym razem się zastanowią zanim zrobią taki ''śmieszny kawał''.
          • Avatar
            saw_chain 19.08.2014 12:18
            Re: Raczunek proszę.
            „Kawał” wybitnie głupi, tylko serii szkoda. Naprawdę była dobra…
  • Avatar
    A
    TakiTam 3.11.2012 23:16
    To na Tanuki wystawiają jeszcze tak wysokie oceny? Jestem w lekkim szoczku.
  • Avatar
    R
    michas 3.11.2012 19:32
    hm?
    Zastanawia mnie trochę fakt recenzowania produktu jeszcze nie skończonego ;)
    • Avatar
      Chemik89 3.11.2012 22:52
      Re: hm?
      potem bedzie druga – od przybytku głowa nie boli ;)
  • Avatar
    A
    Kysz 3.11.2012 14:24
    Zmarnowany potencjał, acz historia ciekawa
    Seria zapowiadająca się na coś lepszego, niż w ostateczności była, ale i tak oferująca raczej przyjemny seans.
    Momentami niestety epatuje nieco przesadnym dramatyzmem, szczególności w osobie Iori, ale to można przeboleć. Natomiast tym, co uznałabym za jej największy błąd to przeładowanie pomysłami –  kliknij: ukryte 

    Co do bohaterów – z jednej strony mamy tutaj kilka naprawdę ciekawie wykreowanych charakterów (jak Inaba, czy Yui, których zdecydowanie nie zaszufladkowałabym do typowych szablonów), jak też i takich, którym na siłę wciśnięto pewne udziwnienia (klasycznym przykładem byłaby Iori, ale Taichi także się pod to łapie) oraz jednego, zupełnie niepotrzebnego bohatera, bo tak naprawdę praktycznie w ogóle nie przedstawionego, przewijającego się niby na pierwszym planie, ale jednak zawsze gdzieś w tle – Aokiego. Mieszanka wybuchowa, czy też raczej nudny chaos? Osobiście optowałabym niestety za tym drugim – raczej wątpliwe, bym na dłużej zapamiętała kogokolwiek poza Inabą z jej niezwykłym podejściem do życia i innych osób.

    Mam tylko nadzieję, że nikt nawet nie pomyśli o drugim sezonie, a w końcówce zamiast piętrzyć nowe problemy zamkną  kliknij: ukryte  po prostu.

    Osobiście wystawiłam temu 7/10 za dobry pomysł i ciekawą realizację, ale…niestety tylko do połowy. Ponadto dostało ono ode mnie wielgachnego minusa za brzydką grafikę, zwł. jeśli chodzi o postaci, które przez to wypadały bardziej sztucznie (mimika ich twarzy to był koszmar, a skoro seria miała skupiać się na problemach psychologicznych to powinna być podstawa).
  • Avatar
    A
    Wujejk 3.11.2012 09:50
    Bardzo ciekawe szkolne anime, gorąco polecam tym którzy mają już dość nieciekawych, głupich a nawet debilnych serii(szczególnie tych w których ukochała się nasza polska telewizja). Niby okruch życia(czytaj brazylijska telenowela) a z niecierpliwością czekał się na kolejny odcinek ! Zdecydowanie najciekawsze anime sezonu jak nie całego roku.
  • Avatar
    A
    Yumi 29.10.2012 20:43
    Problemy, dylematy, problemy. Z przymrużeniem oka.
    Yey~!

    Jak ja bardzo się nie spodziewałam, że to anime będzie, czym zostało. I jak bardzo się cieszę, że okazało się tym, czym jest. Za mało od jakiegoś czasu powstaje takich tytułów – nawet brakuje mi określenia, po prostu „takich”. Gdzie mimo nadnaturalności realizm zostaje w odpowiednim miejscu, gdzie jest dramat – ale nie taki mroczny, wylewający się z ekranu i wszechprzygnębiający, ale szary i codzienny. Gdzie jest traktowany jako coś szarego i codziennego, a nie koniec świata (przez twórców rzecz jasna, bohaterowie mają swoje prawa), armagedon i w ogóle to przeraźcie się widzowie powagą sytuacji. Nie. Są problemy, ale są i jasne strony sytuacji. Jest źle, ale nigdy tak, by nic nie dało się zrobić. Po prostu. Co nie znaczy, że rozwiązanie sprawy będzie łatwe, wręcz przeciwnie. Ale kto powiedział, że ma być łatwo? Niechby i tylko dla tej jednej konkretnej osoby, ale rozwiązanie nie może przyjść ot tak, wtedy nie byłby to „problem”. Jest pokazane, że owszem może i problem zakrywa bohaterom cały świat i wydaje im się, że zaiste znajdują się właśnie w najgorszej możliwej sytuacji, ale jednocześnie widać, że wcale tak nie jest, a to tylko punkt widzenia, który łatwo odwrócić. Bo za chwilę los pokaże, że może się stać coś jeszcze gorszego albo że i inni mają swoje problemy. Niespodziewanie. A bohaterowie otwierają szeroko oczy, patrzą, stwierdzają „o faktycznie!” i śmieją się sami z siebie. Później. Wcześniej są pełni powagi, mówią poważnie o rzeczach, które wydają im się poważne, w ten charakterystyczny, pełen wiary w swe racje sposób. I mogą mieć tę rację lub nie, przecież nie o to chodzi. Albo właśnie o to? Nie wiem, ale na każdym kroku uderza mnie jedno. Są po prostu… tacy prawdziwi. Nie mam pojęcia, kiedy ostatnio tak bardzo mogłam się utożsamić z jakimś bohaterem animca. Oglądając Kokoro Connect prawie w każdym odcinku czułam się, jakbym dostawała w twarz, w sam środek dumy. Aha, więc właśnie tak wyglądam, gdy w dokładnie ten sam sposób wyolbrzymiam problemy, stawiam siebie w centrum wszechświata, rozpaczliwie usiłuję zwrócić na siebie uwagę a jednocześnie udaję, że nic się nie stało? Więc tak to wygląda z zewnątrz, takie to proste, takie banalne, tak łatwe do rozczytania? A nie wydawało się… Ale nie myślcie, że oglądanie tego wszystkiego, tego bezpardonowego wytykania wad, od środka a równocześnie od zewnątrz było nieprzyjemne. Ciosy, argumenty były celne i trafiały w sedno, ale nie bolały. Dawały do myślenia, to na pewno. A jednocześnie seans był niesamowicie zabawny. (Tak, bo to po małej części też komedia, chociaż może nie taka tradycyjna – chyba trzeba to dobrze rozumieć, wszystkie te niby absurdalne, a jednak prawdziwie sytuacje znać od kuchni, wtedy można mówić o „komedii”.) I nawet nie tyle zabawny – kojący. Po całym męczącym dniu nic tak dobrze na mnie nie działało jak odcinek Kokoro Connect (między innymi dlatego obejrzałam wszystkie dostępne odcinki tak późno, zostawiałam je sobie na czarną godzinę). Nawet więcej – to jeden z najskuteczniejszych leków na chandrę. Tak, będąc przytłoczona moimi problemami, tymi samymi prawie co bohaterów, tak samo poważnymi w moim przekonaniu, włączałam sobie Kokoro, by jeszcze bardziej w te dylematy wleźć. I nie było nic lepszego niż obserwowanie ich z odpowiedniej perspektywy i zobaczenie, jak ktoś inny się z nimi zmaga – że nie jestem wcale taka wyjątkowa, że nawet Japończycy mają dokładnie to samo, że w ogóle można i trzeba się z tym zmagać, nawet jeśli z różnym efektem. Nikt nie obiecuje wymarzonego happy endu, rzeczywistość nigdy nie będzie wyglądała dokładnie tak samo. Może lepiej, może po prostu inaczej? Oraz to, że wcale nie muszę i nie powinnam znosić tego wszystkiego z uśmiechem na ustach. Tak, bohaterowie Kokoro Connect są tak prawdziwi dlatego, że im też puszczają nerwy: pokrzyczą, popłaczą, nafoszą się i wcale nie patrzą, czy nadal wyglądają przy tym uroczo! Wszyscy jednakowo nieidealni, z problemami wcale nie traumatycznymi czy niezwykłymi, ale to już chyba pisałam. W każdym razie – szczerze ich uwielbiam. Nawet jeśli przerażało mnie, że mogę być aż tak typowa i nawet jeśli jedna z bohaterek to pod pewnymi względami moja przerażająco wierna kopia. Dawno nie polubiłam tak żadnej gormadki, no i nie pamiętam żebym kiedykolwiek stwierdziła, że z pewnością lubiłabym bohaterów nawet wtedy, gdybym spotkała ich w prawdziwym życiu. Ze wszystkimi wadami i zaletami, po prostu. Czy są schematyczni? Nie mam pojęcia, nie wydaje mi się – są nie tylko zbiorem cech, to kompletne, żywe osobowości. Ale może nikt nie chce myśleć o sobie, że jest schematyczny.

    Serię tę polecam gorąco, ale tylko tym, którzy akurat Przeżywają tak samo poważnie, równie głęboko i te same sprawy, co bohaterowie. Które będą akurat miały ochotę dojrzeć to, co w tej serii jest do zobaczenia – a jest tego sporo, pewnie nie na wszystko zwracam uwagę, bo są tu dylematy rozmaite i jednocześnie bardzo osobiste. Oraz oczywiście tym, którzy Przeżywali i chcą powspominać z przymrużeniem oka. Warto.
  • Avatar
    A
    PTB 3.10.2012 17:30
    Przed seansem myślałem że to będzie kolejna historyjka o grupie które mają swoje problemy życiowe ale dodatkiem tu było tajemnicze zjawisko co zrobi nie małe zamieszanie u widza i bohaterów.Fabuła jest wielkim plusem które sprawia ze widz nie do końca wie jak to się skończy.Animacja i kreska stoi na przyzwoitym poziomie.Minus jest szkoda że autorzy zrobili wg mnie bardzo głupi pomysł ostatnim arciem który będzie dopiero na bly­‑ray :D Ocena 7/10
  • Avatar
    A
    Shun-Shun 27.09.2012 22:50
    nuuuuuuuuuuuuuuuuda
    ciekawy materiał na szkolną sympatyczną opowieść o grupie przyjaciół zamieniono na psychoanalityczne bełkotanie rodem z szezlongu od Freuda. plus gość z głosem pana Stefana na ciężkim kacu, który szukając rozrywki zabawia się ludzkim życiem. kto to wymyślił? przebrnięcie przez 12 na 17 odcinków jest dla mnie wyczynem na miarę zdobycia K2 zimą w klapkach i bermudach. zaledwie zaczął się drugi odcinek, pojawił się pan Stefan, i wszystko prysło jak bańka mydlana. ani dobra kreska, miła dla ucha muzyka, bohaterowie z których polubiłem Inabę, to wszystko padło na całej linii. dalej oglądałem z nadzieją, że dojdą do tego kim jest Stefan i jakoś go znormalizują. póki co jeszcze 5 odcinków do końca, ale ja już podziękuję, bo gdzieś podświadomie czuję, że za tym wszystkim stoi UFO -_-
    • JPP 4.10.2012 01:06:55 - komentarz usunięto
  • Shun-Shun 27.09.2012 20:54:28 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    San-san 19.09.2012 09:29
    jedenaście
    I kolejne zmiany.

     kliknij: ukryte  jest urocze. Trochę dziwne, że  kliknij: ukryte , bo reakcje siebie samych na to co robili po przemianie byłyby fajniejsze^^.

    Ale podoba mi się fakt iż z każda przemianą wychodzi z nich coraz więcej. Dowiadują się o sobie nawzajem, uczą się siebie jakimi są naprawdę i są zmuszeni zmierzyć się z tym co usłużny umysł stara się zapomnieć. To trudne, ale i tak w rezultacie z korzyścią dla nich. Poprzez drastyczne środki Heartseed im pomaga, ale zastanawia mnie czy na koniec wyjaśni się więcej na jego temat. Wydaje się, że jego celem jest w gruncie rzeczy zadzierzgnięcie mocniejszych więzi między przyjaciółmi i wymazanie wszelkim nieporozumień. Szczytny cel nie powiem. Ale miałoby to dla mnie większy sens, gdyby on coś z tego istotnie miał.

    A tak w ogóle, na początku odcinka myślałam, że to sen Inaby,  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    bassty 12.09.2012 01:58
    Całość można podsumować jako problemy dzieciaków,co prawda można szukać drugiego dna,przyczyn zachowań ,refleksji na temat psychiki,fobii ludzkich,zachamowań, niepotrzebnych murów i błebłebłe ale suma sumarum fabuła nie skłania mnie do tego. Jedyny moment który mnie trochę ruszył to : z zapowiedzi odcinka w którym: kliknij: ukryte i scena w której dowiedzieli się ze  kliknij: ukryte .Może jeszcze moment oczekiwania na końcu.W sumie wszystko w jednym odcinku.Takze…ocena : w/w
    • Avatar
      bassty 12.09.2012 02:15
      a i zapomniałem dodać że dramatyczne momenty są zbyt dramatyczne ;p niestety nie identyfikuje się z bohaterami a cała fabuła wydaje się być dziecinna ,wg mnie problemy są zbytnio wyolbrzymione.A nad motywem zamiany komedii w dramat nie myślałem( jestem laikiem w tym temacie).One merger please!
  • Avatar
    A
    San-san 10.09.2012 21:03
    po dziesiątym ep.
    I znów czekam z niecierpliwością na kolejny odcinek, choć w zasadzie nie ma szaleńczej akcji. Ciągle się ze sobą kłócą i zapewniają o wzajemnej przyjaźni. Powinno mnie to chyba nudzić, zamiast tego bardzo przeżywam :P
    Seiyuu są (tak myślę) przekonujący.
    Czekam co wyniknie z nowej sytuacji  kliknij: ukryte . I ciekawe co im zrobi Master of Puppets. Jego pojawienie się w 10 ep. było przerażające… Ale ja po prostu strachliwa jestem w kwestii horrorystycznej.
    • Avatar
      BMVR 10.09.2012 21:40
      Re: po dziesiątym ep.
      Inaba  kliknij: ukryte :P
      Ostatnie kilka epkow przynudzalo, ale ten wynagrodzil mi cierpliwosc :P

      Zamaskowano spoiler. Moderacja
    • Avatar
      Maciejka 10.09.2012 22:22
      Re: po dziesiątym ep.
      Jeśli nie boisz się spoilera, to mogę zdradzić coś a propos tego wątku romantycznego, ale jeśli wolisz się tego dowiedzieć z anime, to broń Boże, nie klikaj. :D
       kliknij: ukryte 

      Zamaskowano spoiler. Moderacja
      • Avatar
        San-san 10.09.2012 22:46
        Re: po dziesiątym ep.
        To były w tym odcinku trzy takie momenty które na mnie podziałały:

        1.  kliknij: ukryte 
        2.  kliknij: ukryte 
        3.  kliknij: ukryte 
        Ale wolałabym żeby to  kliknij: ukryte 
        • Avatar
          Fontaine Blue 10.09.2012 22:48
          Re: po dziesiątym ep.
          San, zepsułaś ukryte!
          Dobrze, że tego nie oglądam i nie wiem, o co chodzi, ale jednak…
        • Avatar
          Maciejka 10.09.2012 23:09
          Re: po dziesiątym ep.
           kliknij: ukryte 
          • Avatar
            San-san 11.09.2012 10:10
            Re: po dziesiątym ep.
            Ja zepsułam? O_O
            e, przecież… Nie kumam.

            Spojler to spojler. Tak samo nie wypada w zasadzie pisać, że:  kliknij: ukryte , mimo iż większość ludzi i tak wie.

             kliknij: ukryte 
            • Avatar
              Fontaine Blue 11.09.2012 17:03
              Re: po dziesiątym ep.
              Było zepsute, ale najwyraźniej moderacja czuwa, bo już wszystko w porządku ^^
  • Avatar
    A
    mysz 29.08.2012 14:00
    Zaczęło się świetnie i naprawdę mi się podobało, ale teraz wszystko zaczyna się psuć.  kliknij: ukryte  Trochę szkoda, że seria będzie mieć 17 odcinków, jak na razie, wydaje mi się, że krótsza forma sprawdziłaby się lepiej, ale już nic nie mówię, kto wie, co się jeszcze może wydarzyć.
    Jak ma razie – jest bardzo dobrze, spokojnie i szkolnie.
    • Avatar
      Ciku 29.08.2012 18:53
      Ilości odcinków akurat pasuje na historie każdej postaci, Była Iori i Yui, teraz Inaba, poźniej Aoki i na końcu Taichi, z tym że na szczęście nie jest to rozłożone na 4x4, tylko mieszane. W każdym razie od dawna nie znalazłem animu, które przyciągnie mnie tak jak Kokoro. A z coraz większą ilością obejrzanych serii, wzrastają moje oczekiwania.
  • Avatar
    A
    hitsujin 17.08.2012 22:49
    Takie sobie uwagi wiecznego malkontenta
    Po lekturze poniższych komentarzy zastanawiałam się, skąd te zachwyty – obejrzałam więc dostępnych 6 odcinków… i prawdę mówiąc wciąż nie jestem mądrzejsza, niż byłam. To znaczy, dostrzegam i doceniam fakt, że seria usilnie stara się być ambitna – ale kończy się na zamierzeniach. Postaci reprezentują znane i lubiane (?) typy, co niekoniecznie samo w sobie musi być wadą, szczególnie jeśli scenarzysta, autor czy reżyser (ktokolwiek za to odpowiada), zamierza później złamać konwencję i jakoś je pogłębić – niestety, na ten moment się na to nie zanosi. Co prawda były jakieś nieśmiałe próby dodania bohaterkom (dwie ciekawsze postaci: Inaba i Iori – jej wahania to jedyny motyw, który naprawdę mnie zaintrygował) zaplecza psychologicznego, ale… sama nie wiem, może tylko mnie wydaje się to skąpane w raczej płytkiej sadzawce płynnych słodyczy ( kliknij: ukryte ). To może dałoby się jeszcze przeżyć (w Angel Beats całkiem dobrze wypadły zbliżone założenia), drażni mnie jednak co innego – „potwór tygodnia”, czyli: które dziewczątko w tym odcinku pociesza Taichi… pachnie mi to adaptacjami eroge, a tego schematu wybitnie nie trawię.
    Żeby jednak nie było, że tylko ganię – seria ma swoje dobre strony, porusza trochę poważniejsze tematy, nie nadużywa fanserwisu, skupia się na przeżyciach bohaterów. Szkoda mi tylko, że – przynajmniej jak na ten moment – nie wykorzystuje pełni potencjału zawartego w pomyśle.
    • Avatar
      Daerian 18.08.2012 10:16
      Re: Takie sobie uwagi wiecznego malkontenta
      To znaczy, dostrzegam i doceniam fakt, że seria usilnie stara się być ambitna – ale kończy się na zamierzeniach.

      Kiedy właśnie seria nie stara się być ambitna. Stanowi porządny, dobrze przygotowany kawałek rozrywki bez przerostów ambicjonalnych, które byto psuły.

      jeśli scenarzysta, autor czy reżyser (ktokolwiek za to odpowiada), zamierza później złamać konwencję

      Konwencja już jest złamana od początku – seria opiera się na potraktowaniu w sposób poważny klasycznych komediowych motywów, co jest właśnie pomysłem świeżym i ciekawym.
      Nawiasem mówiąc, postacie też nie są typowe, biorąc pod uwagę ilość problemów ukrytych za wspomnianą „słodkością”.

      „potwór tygodnia”, czyli: które dziewczątko w tym odcinku pociesza Taichi

      Gorzej, że nikt jeszcze nie zauważył jak bardzo pomocy potrzebuje sam Taichi. Czekam na ten moment, kiedy to wyjdzie – jego podejście nie jest zdrowe, jak pokazują inne przykłady tego typu charakterów.

      pachnie mi to adaptacjami eroge, a tego schematu wybitnie nie trawię

      To adaptacja light novel i nie zgodzę się, aby pasowało do wspomnianego schematu.

      • Avatar
        hitsujin 18.08.2012 12:42
        Re: Takie sobie uwagi wiecznego malkontenta
        Hm… jak dla mnie jak najbardziej stara się być ambitna – to jest: nie pozostaje na łatwej rozrywce, ukazuje problemy bohaterów, stawia przed nimi niełatwe dylematy. W końcu czym innym jest traktowanie na poważnie zwykle komediowych motywów czy dodawanie „z pozoru” słodkim postaciom zaplecza psychologicznego? „Ambitna” nie oznacza od razu, że wszyscy mają popadać w szaleństwo i mordować siebie nawzajem – no, przynajmniej ja nie mierzę głębi ilością przelanych łez i ketchupu.

        Przez „konwencję” miałam na myśli tylko i wyłącznie postaci – są typowe i ich problemy (może poza Iori) też. Lęk przed mężczyznami to raczej nie nowy chwyt, zaś rozwiązanie tego wątku jest co najmniej… no, gdyby tak łatwo było pozbyć się traum, psychologowie klepaliby biedę (nie mówiąc już o tym, że Yui chyba w życiu nie widziała żadnej slapstikowej komedii ani żadnego komediowego filmu sensacyjnego…).

        Jeżeli zaś chodzi o adaptacje eroge – być może Kokoro Connect nie wypełnia schematu w więcej niż 50% i jest dalece mniej irytujące, nie mniej w pierwszych odcinkach trąci tego typu serią. Miły i dobry bohater pomaga poradzić sobie z niecodziennymi problemami swym uroczym koleżankom – wypisz wymaluj haremówka, jeszcze tylko tych skradzionych serduszek brakuje do kolekcji.
        • Avatar
          San-san 18.08.2012 21:04
          Re: Takie sobie uwagi wiecznego malkontenta
          Hitsu­‑sempai, znów nie trafiam w twój gust ;D

          Zgadzam się, że minusem tej serii jest założenie: „miły i przytulny Taichi, który słucha i pomaga, jest kochany przez wszystkie koleżanki.” Ale jeszcze tak mi to nie przeszkadza. Przede wszystkim dlatego, że Aoki (chłopak nr 2) adoruje i stara się pozyskać serce Yui, a ona mimo iż otwarcie go ignoruje (tak mi się wydaje) czuje do niego miętę. Aoki jest tam chyba najnormalniejszy i w zasadzie to on powinien być, dosadnie mówiąc, 'dominującym samcem'. Yui dlatego ląduje na mojej liście na samym dole.
          Taichi jest sympatyczny, pomocny (flaki­‑z-olejem) i jak rzecze Daerian – mam cichą nadzieję, że ukrywa się coś pod tym. Może jakaś własna tragedia, może chęć odkupienia się, bo ja wiem… Ale milczę i mam nadzieję.
          Iori jest ciekawa, choć zaczyna mnie chwilami drażnić. Z drugiej strony jest chyba tą, z którą najbardziej się utożsamiam.
          Inaba jest w sam raz. Mój ulubiony typ postaci nr. 2. (tsundere, która nie jest tsundere… Mam pod względem charakteru małe skojarzenie z Makise Kurisu, to samo rzeczowe podejście, szybka analiza sytuacji, błyskotliwe uszczypliwości i staranne ukrywanie własnych emocji.) Jest najfajniejsza również pod tym względem, że nie ma wydumanego życiowego problemu (przy Yui trochę przesadzili moim zdaniem :P), a mimo to z czymś się tam zmaga.

          I mimo wszystko całość pięknie mi się składa. Dobór postaci jest jaki jest, ale nie uważam ich za szablony czy kontury, w które ktoś wlał sztuczne życiem, a jeśli nawet: to , to życie rozwija się i ewoluuje, w coś oryginalnego.
          • Avatar
            hitsujin 18.08.2012 22:47
            Re: Takie sobie uwagi wiecznego malkontenta
            Nie jest aż tak źle – dzięki Tobie obejrzałam Chihayafuru, i zdecydowanie nie żałuję ^^

            A co do postaci, to nie mam o nich aż tak złej opinii, jak mogło to wynika z komentarza powyżej. Taichiego nawet lubię, z reguły nie przeszkadzają mi tego typu postaci, choć wolałabym, żeby nie kochały się w nim wszystkie koleżanki rzędem. Nie przepadam tylko za Yui (sposób pokazania tej jej traumy…), ale reszta zdecydowanie da się lubić. Tylko że po tych wszystkich komentarzach spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego, a Kokoro Connect jest po prostu solidnie wykonanym kawałkiem anime rozrywkowego z ambicjami, dość, mimo wszystko, typowego. Dodatkowo drażni mnie łatwość, z jaką rozwiązywane są poszczególne problemy i brak wykorzystania potencjału, mimo obiecującego pomysłu – ciekawe byłoby na przykład, gdyby wykorzystali to zamienianie się ciałami do skontrastowania zachowań bohaterów, choćby w sytuacjach rodzinnych, w końcu cała piątka ma zupełnie różne pod tym względem doświadczenia… ech, pomarzyć.
            • Avatar
              San-san 18.08.2012 22:57
              Re: Takie sobie uwagi wiecznego malkontenta
              ;) w takim razie to zapewne różnica podejścia.
              Ty zaczęłaś z nadzieją na coś wyjątkowego, zaciekawiona pozytywnymi opiniami.
              Ja zupełnie bez uprzedzeń (dobrych, ani złych… Jeśli mogą być dobre uprzedzenia), ale z poczuciem że to będzie coś bardzo lekkiego, wesołego i bez żadnych pretensji do sprzedania widzowi ciekawszej refleksji. Dlatego jestem pozytywnie zaskoczona ;).
              Poza tym taka fabuła o wiele bardziej mnie wciąga niż takie Mouretsu Pirates, które jak widzę dostało wysokie noty.
              • Avatar
                hitsujin 18.08.2012 23:07
                Re: Takie sobie uwagi wiecznego malkontenta
                Też sądzę, że to kwestia oczekiwań – stąd ten mój komentarz, nie­‑pozytywny, co by ostrzec innych potencjalnie skuszonych widzów, żeby nie spodziewali się aż tak znowu wiele. No i marzy mi się wybitna seria z prawdziwego zdarzenia, ale na taką to se pewnie jeszcze poczekam ;<.
                W tym sensie pozytywnie zaskoczyło mnie Tari tari - też spodziewałam się prościutkiej rozrywki, a tu całkiem ładna i niegłupia seria obyczajowa się zrobiła…

                A Mouretsu to prawdziwa zagadka, skąd takie uwielbienie… ;/
    • Avatar
      hitsujin 3.11.2012 13:48
      Odniosłam wrażenie, że uwagi w recenzji dot. komentarzy odnoszą się m.in. do mnie, więc może napiszę jaśniej: nie oczekiwałam tragedii, ani krwawego dramatu, wyrosłam już też z poglądu, że im bardziej autor dokopie bohaterom, tym ambitniejsze i głębsze jego dzieło jest. Nie mniej podtrzymuję swoją poprzednią opinię, że Kokoro ślizga się po powierzchni i nie wykorzystuje w pełni potencjału zawartego w pomyśle. Bohaterowie zamieniają się ciałami, kliknij: ukryte i niemal nic z tego zamieszania nie wynika, poza morałem, jak bardzo to wszystko cementuje ich przyjaźń. Charaktery zbudowane są najgłębiej z dwóch warstw, i chociaż polubiłam postaci, trudno mi zobaczyć w nich „pełne osobowości”, a niektóre zachowania – jak  kliknij: ukryte  – pozostawiły mnie z brwiami uniesionymi gdzieś hen wysoko pod niebo. Zamiast ukazać bohaterów w całym spektrum sytuacji szkolnych i rodzinnych – o co aż się prosi – seria skupia się na kilku zaledwie motywach, sporą część czasu antenowego poświęcając sprawom sercowym bohaterów – nie żebym miała coś przeciwko temu, tak skonstruowana jest większość anime szkolnych. Po prostu trudno mi zobaczyć w Kokoro ósmy cud świata.
      • Avatar
        Avellana 3.11.2012 14:11
        Nie „piłam” specjalnie do Ciebie, wbrew pozorom bardzo podobne zarzuty widywałam na różnych obserwowanych przeze mnie stronach, także anglojęzycznych. Skupienie się serii na kilku wątkach moim zdaniem raczej jej służy, choć rzeczywiście chętnie dowiedziałabym się trochę więcej o sytuacji domowej bohaterów. Inna rzecz, że oni – szczególnie w drugiej i trzeciej części, ale w pierwszej też – mają wszelkie powody, żeby w tym momencie unikać specjalnego integrowania się z resztą świata, przynajmniej do czasu uporania się z bieżącym problemem. W każdym razie to nieźle tłumaczy, dlaczego kiszą się głównie we własnym sosie – niejako z konieczności.

        Natomiast poruszona przez Ciebie sprawa  kliknij: ukryte  w pierwszym momencie także mi mocno zgrzytnęła. Potem za to, jak się zastanowiłam i dalej poobserwowałam, nabrała mnóstwo sensu. Może za łatwo usprawiedliwiam tę serię? W każdym razie sprawa wygląda tak:  kliknij: ukryte 
        • Avatar
          hitsujin 3.11.2012 19:43
          Z punktu widzenia charakteru Iori,  kliknij: ukryte 
          • Avatar
            Yumi 3.11.2012 20:27
            Ale to nie może być takie proste, bo ludzkie zachowania nie opierają się wyłącznie na logice i chłodnej kalkulacji. Nie jest łatwo po prostu pohamować uczucia –  kliknij: ukryte 
            • Avatar
              hitsujin 3.11.2012 21:13
              Gdyby  kliknij: ukryte 
              • Avatar
                Yumi 3.11.2012 21:27
                Ale zobacz,  kliknij: ukryte 

                Co do kierowania się logiką –  kliknij: ukryte 
                • Avatar
                  hitsujin 3.11.2012 22:21
                  Ale co będzie to będzie, przecież czyjeś uczucia to nie rzecz, o którą można się bić.


                  Oj, można – i to jeszcze jak. Na noże i do ostatniej kropli krwi. ;)

                  A co mnie chyba najbardziej drażni w tym nieszczęsnym motywie kliknij: ukryte 
          • Avatar
            Avellana 3.11.2012 21:05
            Kontynuując zatem: to, co napisałaś, nie kłóci się zasadniczo z tym, co ja piszę.  kliknij: ukryte 
            • Avatar
              hitsujin 3.11.2012 21:17
              Rzeczywiście, mniej więcej się zgadzamy – co nie zmienia faktu, że trudno mi uznać rozwój wypadków za szczególnie wiarygodny i naturalny. Na logikę jakoś nawet rozumiem, ale to wszystko zbyt przekombinowane jest, jak na mój gust ;)
  • Avatar
    A
    Mglisty 11.08.2012 21:54
    W tym sezonie jest wiele obiecujących produkcji, jednak jak na razie Kokoro Connect wysuwa się na prowadzenie. Zaskakująco dobre (szczególnie po 5 i 6 odcinku).
    • Avatar
      TakiTam 14.08.2012 16:13
      Zgadzam się z tobą, na razie jest to najlepsze anime w sezonie.
  • Avatar
    A
    San-san 8.08.2012 01:59
    Z każdym odcinkiem wzrasta mi puls.
    Właśnie jestem po 5 ep., że się wzruszyłam to mało powiedziane. Co kolejny odcinek, to bardziej trzyma mnie w napięciu.

    Największą zaletą jest chyba precyzyjne operowanie psychologią postaci. Najważniejsza jest tu psychika i jeśli seria pójdzie tym torem to chylę czoła przed pomysłem.
    Ten cały Master of Puppets jest przerażający. Ciarki mi chodzą jak się pojawia.

    Grafika jest w porządku: bez szału, ale nic mnie nie kuje w oczy.
    Opening jest przyjazny obu uchom. Za to Ending jest rozlazły.
    Pomysł jest dobry a realizacja jeszcze lepsza. Obawiałam się trochę ecchi­‑gagów, ale zrobiło się dość poważnie i czuję się w zasadzie przyjemnie rozczarowana.
    Jak na razie świetny start!
    • Avatar
      Natsume 30.08.2012 12:33
      :)
      Mam same pozytywne odczucia w stosunku do tego anime. Zgadzam się z San­‑san do odczuć jakie wzbudza pan MoP… mam to samo.
      Bardzo cieka jestem zakończenia bo na dzień dzisiajszy, po 7 odcinach nie mam najmniejszego pojecia jak może się to anime skończyć. Nie jest przesłodzone, dobre jak kogoś najdzie na poważniejsze z działu szkolnych oraz zgadzam się z jednym z komantarzy, że konwencja samego anime (nie fabularnie) podobna do Angel Beats! co tylko dodatkowo zachęca do tytułu
  • Avatar
    A
    Perfect 5.08.2012 10:15
    Podobnie jak poprzednia osoba nie byłem za dobrze nastawiony początkowo do tego anime ale po obejrzeniu piątego odcinka a zwłaszcza jego zakończenia jestem pełen nadziei na bardzo ciekawą serię.
  • Avatar
    A
    tylkotedyprzechodze 2.08.2012 23:00
    Po 4 odcinkach jestem pozytywnie zaskoczona. Początkowo myślałam, że będzie to kolejne nudne szkolne anime, ale akcja idzie w dobrym kierunku Pomysł z zamianą ciał jest stary jak świat, ale tutaj został pokazany w trochę inny sposób, i to mi się podoba. Postacie nie wyróżniają się specjalnie z tłumu ani wyglądem, ani charakterem i nie przepadam za kreską rodem z K­‑On'a, ale to już kwestia gustu. Reszcie nie mam co zarzucic.
  • Avatar
    A
    Mementomoris 22.07.2012 22:30
    Jak na razie jedna z najlepiej rokujących anime tego sezonu.
  • Avatar
    A
    mysz 9.07.2012 13:32
    Jak na razie całkiem nieźle, jestem pozytywnie zaskoczona, oby wyszło z tego coś dobrego. Na razie spokojnie, piękna, ciepła kolorystyka.
    • Avatar
      BMVR 15.07.2012 11:35
      Mam podobne zdanie. Nie spodziewalem sie wiele po tym tytule i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.
      Bardzo przypadly mi do gustu postacie, tym bardziej ze design zywcem jak z K­‑On, ktorego uwielbiam.
      Mam nadzieje ze pojdzie wszystko w dobrym kierunku i bedzie to ciekawa seria