Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

Kami-sama Hajimemashita

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Jagienna&Ala 27.09.2016 21:11
    Wkurzająca główna bohaterka
    To było moje ulubione anime, dopóki nie poznałam Dance with devils. Jest bardzo fajne, ale główna bohaterka mnie wkurza, bo jest dziecinna i przesłodzona. Głos też ma denerwujący. Muzyka jest świetna, a Tomoe jest super bishem. Czytam mangę i jednak uważam, że jest ciekawsza od anime. Warto ją przeczytać.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Isztar 21.01.2016 00:10
    Przyjemne
    Przyjemne – tym jednym słowem mogę określić swoje wrażenie. Jednakże żeby nie było wątpliwości – słowo „przyjemne” ma tu na prawdę głęboki wydźwięk i będę go używać na potęgę. :) Muszę szczerze przyznać, że od bardzo dawna żadna seria nie wywarła na mnie takiego pozytywnego wrażenia – a że ostatnio nadrabiam bardzo duże zaległości, muszę zaznaczyć, że robię to bardzo intensywnie (kilka tytułów tygodniowo). Rzadko kiedy zdarza się tytuł, który ogląda się z taką lekkością, a ten niezaprzeczalnie do tej elitarnej grupy należy. Każdy kolejny odcinek – zarówno serii pierwszej jak i drugie – wywołuje w widzu tylko i wyłącznie przyjemne odczucia. Twórcom należą się tylko gratulacje, bo uzyskanie takiego przyjemnego klimatu jest nie lada wyczynem. Przyklasnąć należy kreacją postaci. Zarówno główna bohaterka jak i jej męski towarzysz wyróżniają się na tle serii o podobnej tematyce. Brawo! W czasach powielania schematów i omdlewających heroin to prawdziwy rarytas. Jednak najważniejsze jest tu poczucie lekkości, które towarzyszy widzowi po każdym odcinku. Tak przyjemnego wrażenia ze świecą szukać! Dlatego z czystym sumieniem mogę to anime polecić.. W sumie wszystkim. Fanki romansów znajdą tu bardzo dużo dla siebie. Fabuła nie kuleje, chociaż do wybitnych nie należy, ale to w żadnym wypadku nie umniejsza tytułowi. Można tu również odnaleźć kilka popisowych walk. Reasumując  – jeżeli ktoś szuka dużej dawki przyjemności podawanej dożylnie powinien niezwłocznie zapoznać się z tym anime! Przyjemne, przyjemne i jeszcze raz przyjemne! w sam raz na zimowy wieczór! :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    BlackResBei 13.01.2016 12:13
    Dla fanów shoujo pozycja obowiązkowa!
    Przygody Nanami zauroczyły mnie od pierwszego wejrzenia. Jest zabawnie, jest romantycznie oraz dramatycznie i według mnie ta mieszkanka jest bardzo udana. Seria pierwsza i druga ucina się zawsze w idealnym momencie zostawiając małą zapowiedź przyszłych zdarzeń ale bez trzęsienia ziemi. Z tego co mi wiadomo manga na której podstawie jest anime zbliża się ku końcowi więc liczę że twórcy anime jeszcze podejmą ten temat. Ostatnio wyszło ova z historią o przeszłości Tomoe więc liczę na 3 sezon!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Katasza 5.08.2015 11:04
    Miałam radochę przy oglądaniu tej serii :-D Bardzo przypadła mi do gustu. Co prawda jestem jeszcze przed drugim sezonem ale to musi mnie najść ochota na bardziej babskie klimaty ;-P Chociaż nie jest to jakieś odkrywcze anime to jednak ma w sobie coś co sprawia, że zapada na dłużej w pamięć i trudno go nie polubić.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    ShoriChan 14.02.2015 11:45
    Tak. Typowe, acz nasiąknięte ciepłem i humorem, shoujo.

    Nanami – na tle podobnych jej bohaterek – świeci jasno, niczym neon. Ma swój własny charakter, potrafi postawić na swoim, nie boi się wyrażać własnego zdania i całkiem nieźle radzi sobie z urokami i cieniami pierwszej miłości. Do tego widać, że między nią, a jej lisim chowańcem naprawdę iskrzy.

    A co do Tomoe, jest on postacią całkiem nieszablonową. Z otoczką chłodu i grozy, trzyma wszystkich na dystans, ale jeśli chodzi o jego panią, to potrafi okazać trochę czułości (przekonałam się o tym najbardziej w drugim sezonie O(≧∇≦)O).

    Jeśli chodzi o postacie drugoplanowe, to przedstawiają się oni mniej, lub bardziej schematycznie. Mamy Mizukiego – lekko zakręconego węża, który poza świątynią żyć nie potrafi, do tego nie umie zadbać o samego siebie, a o Nanami już zwłaszcza, chociaż jest jej drugim chowańcem. Ale na swój sposób jest uroczy i można go polubić. Kurama zaś, nasz ukochany idol nastolatek, który w rzeczywistości jest kruczym youkai, to lekko narcystyczny bish, który po cichu próbuje zbliżyć się do bohaterki, ale coś mu nie wychodzi. Pomimo swojej pewności siebie on też w życiu niemało przeszedł i sympatię do niego żywię ogromną.

    Graficznie anime leży i kwiczy, choć kreska jest naprawdę przyjemna dla oka. Szkoda, że tak mało pieniędzy mieli twórcy, bo gdyby dysponowali większymi funduszami wyszłoby coś autentycznie ładnego i uroczego. Chociaż i tak dawali z siebie wszystko, by zatuszować owe niedociągnięcia.

    Muzyka bardzo mi się podobała. Zwłaszcza opening i ending były świetne.

    Hm, to chyba na tyle. Teraz tylko czekać cierpliwie na kolejne odcinki drugiego sezonu ^^.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    tamakara 30.01.2015 10:15
    „Nie oglądaj anime dla seiyuu” powtarzam sobie do znudzenia, ale jednak ciągnie wilka do lasu… i tak oto zasiadłam do tej serii po raz kolejny i z umiarkowaną przyjemnością dotrwałam do drugiego odcinka (co jest sukcesem w stosunku do pierwszego podejścia), ale już przy tym drugim odcinku moja cierpliwość została wystawiona na próbę. Na razie obserwuję wydarzenia na ekranie z wesołym niedowierzaniem, z „ale to pociesznie durne” na ustach i pytam sama siebie, jak długo zdołam wytrwać? No ale Tachibana S. (jak zawsze) robi ze mną co chce, więc oglądam dalej ;_; Ciężkie życie fanki…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Yumi Mizuno 19.12.2014 16:48
    Bóstwa, bóstewka i śliczni chłopcy
    Tak niewiele trzeba do szczęścia zwłaszcza dziewczynie. Ładny facet z uszami i ogonem, zadziorny i złośliwy, kilka demonów, wątek miłosny (bynajmniej banalny) i już jestem cała w skowronkach.
    Podeszłam do tego anime z lekką niechęcią, ale wciągnęłam się już po pierwszym odcinku i przyznam, że nie mogłam zachować umiaru, bo miałam ochotę ciągnąć serię i ciągnąć dalej. Bardzo mi się to spodobało i przypadło do gustu. Cieszę się, że trafiłam na anime.
    Najgorsze co jest w nim to opening, moim skromnym zdaniem, a tak to nie mam żadnych „ale”
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Tanuki0990 6.12.2014 20:15
    Już w 1 odcinku wiedziałam, że będzie to mój ulubieniec. Póki co nic nie może dorównać temu anime ( oraz mandze). Kreska jest cudowna, jedna z moich ulubionych. Bohaterowie posiadają „to coś”, mają niezły charakter m.in. Tomoe czy Mizuki, zaś Nanami, choć jest ciekawą postacią, gdyż  kliknij: ukryte , to z drugiej strony  kliknij: ukryte  ale i tak ją lubię. Dzięki niej ta komedia jest jeszcze lepsza. Jedyne co mi się nie podoba w anime to przyjaciółki Nanami, po prostu kojarzą mi się z „plastikami”.

    Ogólnie bardzo polecam serie :D 10/10

    PS. Już 5 stycznia 2015 premiera 2 sezonu. Nie mogę się doczekać *.*
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Madaren 30.09.2014 09:04
    Jestem świeżo po obejrzeniu serii. Długo się za nią zabierałam, bo zawsze przy tego typu anime boję się schematyczności, zakochiwania wszystkich możliwych postaci (a czasami nawet tych płci żeńskiej!) w głównej bohaterce, itp.
    Kamisama Hajimemashita nie jest dziełem wybitnym ani też specjalnie oryginalnym pod względem wątku romansowego, w zasadzie jest schematyczne oraz przewidywalne, a jednak seria ma w sobie coś co przyciąga widza i każe mu włączyć następny odcinek, i następny, i następny ...
    Niewiele mogłabym serii zarzucić. Projekty poszczególnych postaci bardzo mi się podobały. Opening bardzo pasuje do anime, chociaż nie przypadł mi do gustu. Za to ending bardzo mi się spodobał, zwłaszcza „ah, ah, ah”, które często występowało pod koniec odcinka i zawsze wpasowywało się w idealnym momencie. Sama piosenka – nie gustuję w takich kawałkach, a jednak ten ma coś porywającego, co delikatnie łapie za serducho. Ale najbardziej podoba mi się kawałek, który występuje za każdym razem gdy pojawia się nasz Kruk :D!
    Jedyne co czasami doprowadzało mi do szału to Nanami. Miała swoje fajne momenty, ale nierzadko mnie irytowała. Często przypominała mi swoim zachowaniem typową panienkę z shoujo. Nie przepadam za takim typem postaci, drażni mnie niesamowicie. Potem trochę się do tego przyzwyczaiłam, ale jednak niesmak pozostaje.

    Tytuł wart polecenia komuś kto szuka lekkiej rozrywki, bo przy Kamisama Hajimemashita ubawiłam się przednio. Również wątek romansowy jest niczego sobie, ale głównie dzięki postaci naszego liska – Tomoe.
    Odpowiedz
  • MiyuMisaki 28.09.2014 19:14:06 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    YukoNyaa 14.09.2014 00:25
    Nee kamisama, warui ko ni naritai yo!
    Uwielbiam romanse, a ten podoba mi się szczególnie. No naprawdę, ta seria zdecydowanie skradła moje serce i na zawsze zostanie mi w pamięci :) Niby zwykłe anime, jednak bawiłam się przy nim niesamowicie, jeszcze nigdy niczego mi się tak przyjemnie nie oglądało. Zakochałam się w tej serii tak mocno jak  kliknij: ukryte  ^o^ Najbardziej spodobała mi się postać  kliknij: ukryte  służącego Nanami. Jest cuuudowny! Jako tako lubię też Kuramę, jest typem idola, ale jego zadziorny charakterek i pewność siebie jest po prostu słodka moim zdaniem. Najlepszym momentem w tym anime była końcówka, bardzo się cieszę, że  kliknij: ukryte  to było taaakie kochane *.* Polecam każdemu, mimo wszystko uwielbiam to anime!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    ♥_Domi_♥ 24.07.2014 14:13
    Nie lubię romansów (może jedynie Ouran Highschool Host Club), a jednak ten polubiłam. Nie wiem co się stało, ani dla czego. Opening jest dosyć fajny (piosenka, nie animacja do tego). Bohaterowie są dosyć ok, tylko główna bohaterka jest… dziwna? Po prostu wszyscy się w niej kochają (co mi się nie podoba w romansach i szczerze nienawidzę tego)! Cała fabuła jest dosyć ok i nawet przyjemnie się to ogląda, lecz cała seria jest jakby nie dokończona. :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Rhapsody 24.07.2014 10:36
    Fajne anime, jednak troszkę niedokończone… zresztą jak może byc skoro manga jeszcze wychodzi?

    BTW wie ktoś jak się nazywa utwór przy wejściu Kuramy do klasy w 2 odcinku? Szukam od jakiegoś czasu i nie mogę znaleźć…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    czarna mamba 30.03.2014 23:05
    Anime całkiem przyzwoite, tylko główna bohaterka wprawiała mnie w irytację. Pozostali ją doganiali. Jedyną godną uwagi postacią był kitsune Tomoe – najbardziej barwna i wyrazista postać tej serii, która nie irytowała w żaden sposób, wręcz cieszyła oko. Szkoda tylko, że  kliknij: ukryte . Reszta postaci do piachu, zwłaszcza koleżanki Nanami.

    Dużym plusem było odniesienie do tradycji, co akurat wielu anime działa na plus. Uwielbiam patrzeć na postaci w tradycyjnych strojach.

    Daję 7/10 za tradycję i za liska :).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Kanaria. 18.01.2014 17:29
    Nee kamisama...
    Bardzo przyjemna komedia romantyczna.
    Prosta, ale na swój własny sposób oryginalna historia z ciekawymi głównymi bohaterami.
    Właśnie, bohaterowie – pomimo, że schematyczni to i tak nie da się ich nie lubić – szczególnie Tomoe, który swoim charakterem nadrabiał wszystkie inne wady serii. Plus również za Nanami, która była tak urocza, że uśmiech nie schodził mi z twarzy…Na dodatek jest naprawdę śliczną bohaterką (dodaje ją do listy najatrakcyjniejszych bohaterek anime).
    Kiepska grafika mi nie przeszkadzała, bo ubóstwo w zakresie teł nadrobiły świetne projekty postaci (Narukami – bóstwo błyskawic,albo rybopodobne bóstwo, które zamieniło się w człowieka – nie pamiętam imienia; Kurama czy Smoczy Król)

    W miarę oglądania jednak, można zauważyć,że główny wątek serii – czyli fakt,że Nanami została bóstwem – traktowany zostaje po macoszemu. Generalnie ciężko jest zrozumieć jak działa cały ten mechanizm bycia bóstwem – że o dziwo może nim zostać człowiek, przy czym w żaden sposób nie zmienia to jego życia, a zyskuje jedynie umiejętność słyszenia myśli wiernych. Nanami chodzi do szkoły i wiedzie życie szczęśliwej licealistki, a jej praca jako bóstwa, nie wiąże się z żadnymi obowiązkami na linii wierny­‑bóstwo (no tak, była jedna scena gdzie Nanami wysłuchała prośby starszej kobiety), a w przypadku relacji bóstwo­‑bóstwo – to Tomoe wykonuje brudną robotę karząc Nanami siedzieć cicho.

    Podobało mi się jednak to,  kliknij: ukryte 
    Uczucie między głównymi bohaterami rozwijało się powoli i wszystko wyglądało w miarę przekonująco, i co najważniejsze – była rozmowa o uczuciach, bez dziwacznych podchodów czy podtekstów. Sama Nanami była na tyle rozsądna, że rozumiała, swoje uczucia do Tomoe – i tutaj znowu porówanie z Misaki z Kaichou wa Maid­‑sama, która w tej kwestii była głucha i ślepa.

    Plusem w Kamisama Hajimemashita jest też japoński folklor – bardzo malowniczy i ciekawy.

    Seria nie jest wybitna,ale jej przystępna forma i co najważniejsze – odpowiednia długość sprawiają, że warto poświęcić trochę wolnego czasu.
    A po seansie – dobry humor gwarantowany.

    PS: Opening idealnie pasuje do serii, podobnie jak ending – te delikatne ah ah ah, które rozbrzmiewa po koniec odcinka, zawsze w odpowiednim momencie – super!
    Odpowiedz
  • odpowiedzi: 0 Sia 28.12.2013 15:12:54 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Rolaka 16.12.2013 20:28
    :)
    Nie jest to wybitnie genialne anime, ale jeśli ktoś chce odprężyć się po ciężkim dniu w szkole i wieczorkiem przy herbatce i ciasteczkach obejrzeć coś zabawnego i lekkiego to zdecydowanie polecam tą serię :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Angel_Kitty 25.09.2013 21:51
    Jedno z lepszych, jakie widziałam ;)
    Na Kamisama Hajimemashita natknęłam się zupełnie przypadkowo. Szukałam po prostu jakiegoś fajnego anime komedio­‑romantyka. Przeglądam sobie różne propozycje na zapytaj.onet.pl, kiedy widzę ten tytuł. Żeby nie rozczarować się za szybko postanowiłam przeczytać najpierw opis fabuły w recenzji. Była ona tak mętnie wyjaśniona, że skutecznie zniechęciło mnie to do seansu. Po jakimś czasie, gdy znów szukałam anime do oglądnięcia, znów zobaczyłam nazwę owej serii i powiedziałam sobie „mówi się trudno. Trzeba spróbować”. Zostałam tak mile zaskoczona, że aż zrobiło mi się ciepło na serduszku. Seria może nie powala na kolana jakością grafiki, ale skromność zbędnych elementach to tylko zaleta Kamisamy. Anime to przypadło mi do gustu na tyle, bym obejrzała wszystkie odcinki po 5 razy. Wprost kocham to anime. Obecnie wyżej nad nim stoi tylko Kaichou wa Maid­‑sama, ale wszystko może się zmienić. Polecam Kamisama Hajimemashita wszystkim! Niezależnie od płci, czy wieku ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    enrinvin 5.07.2013 18:29
    Nanami?
    Niby wszystko fajnie, ale dlaczego główna bohaterka tak bardzo przypominała mi Ayuzawe Misaki? Nawet zachowanie obu bohaterek było irytująco podobne. Gdyby tak zmienić bohaterkę cała seria wypadła by dużo lepiej. Anime to było by genialne gdyby nie ten jeden mankament.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Hanajii 21.06.2013 17:48
    CUDOWNE
    To anieme było cudowne. ♥
    Kocham je, szkoda tylko, że takie krótkie chciała bym to oglądać jeszcze dłużej. *.*
    Polecam i to bardzo ja prawie zawsze pisze dobre recenzje bo mi się wszystko podoba ale to anime jako jedno z nielicznych mogę wyróżnić. 12/10 ♥
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Mayu 25.04.2013 10:34
    KH
    „A właśnie – główna bohaterka. Miała być inteligentniejsza niż zazwyczaj, a wyszła typowa ciepła klucha…nie, nie, nie – charakteru brak w każdym razie.”
    Widzę, że drogi recenzent nie miał okazji ujrzeć typowych bohaterek shoujo, jak choćby Chizuru z „Hakuouki”, czy Heroina z „Amnesi”. Nanami jest żywiołowa i zawsze ma swoje zdanie, potrafi się postawić i podejmować racjonalne decyzje. Heroina tymczasem (przepraszam za odchodzenie od tematu) umiała powiedzieć tylko „umm” i „hai” – to jest właśnie, jak śmiałeś powiedzieć, „ciepła klucha”. Nanami z pewnością do takich osób się na zalicza – kogo oczekiwałeś? Cenię główną bohaterkę za jej charakter, mimo dosyć schematycznego wyglądu.
    Jeżeli chodzi o całokształt anime, trafiło ono na moją listę top10, jako jedyne shoujo – to znaczy, że w mych oczach nie jest typowym średniakiem. Opening i ending nie zachwycają, aczkolwiek miło się ich słucha i mogłabym uczynić to jeszcze kilkadziesiąt razy. Bishouneni są ukazani w ciekawy sposób, aczkolwiek nie widziałam tu niczego tak powalającego, by wychwalać ich pod niebiosa. Tomoe naprawdę zyskał moją sympatię, jednak niestety, jako jedyny z całego anime. Na Mizukiego i Kuramę patrzeć nie mogłam, ale i tak robiłam to, gdyż dzięki nim w serii zjawiło się wiele śmiesznych momentów. Wszystkie inne postaci były wykonane „z jajem”, zapewniając widzowi dużą dawkę śmiechu. Jakby chociaż księżniczka, czy jakkolwiek nazywał się ten pan mórz i oceanów. Zakończenie było piękne i ujmujące – nie pokazano za wiele, ale także nie zbyt mało. Pozostał niedosyt, jednak na razie nie mam ani funduszy, ani możliwości by sięgnąć po mangę (i szczerze powiedziawszy, chciałabym zakończyć znajomość z tą serią w tymże momencie).
    Kreska i grafika – uderzające w oczy kolorowe bańki niekiedy irytowały, jednak przyzwyczaiłam się i w gruncie rzeczy, dodawały serii uroku. Bo przecież to komedia romantyczna, prawda? Nie powinniście oczekiwać zbyt wiele, chociaż ja mimo wszystko, jestem niesamowicie usatysfakcjonowana.
    Polecam każdemu,
    Mayu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 30.03.2013 01:11
    Kamisama Hajimemashita
    Co do tej serii nie mam żadnych zastrzeżeń. Lekka, przyjemna, zabawna, w sam raz na wieczór. Graficznie Kamisama Hajimemashita wypadła znakomicie. Co do oprawy muzycznej, przepięknie. Muzyka tradycyjna idealnie pasowała do całej scenerii. Fabuła świetna, dawno tak świetnie nie oglądało mi się anime. Kamisama Hajimemashita zasłużyło sobie na mocne 10/10. Ogólnie polecam fanom komedii romantycznej.
    Odpowiedz
  • Sabina 11.03.2013 16:05:16 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Kysz 25.02.2013 23:50
    Średniak
    A ja muszę przyznać, że mi się nie podobało…No dobra – nie było to złe, ale ta totalna schematyczność z każdym kolejnym odcinkiem zaczęła mnie coraz bardziej irytować. Rzucałam tę serię dwa razy, bowiem potem widziałam dużo pochlebnych opinii, jednakże udało mi się obejrzeć jeno dwa odcinki więcej i naprawdę nie mogłam, mimo iż w sumie niewiele pozostało mi do końca.
    Po pierwsze – lubię biszów, którzy prezentują sobą coś więcej niż tylko „biszowatość”. Pod tym względem nie zawiodłam się chyba tylko na Kuramie. Bałam się, że skończy tak jak wszyscy panowie jego typu, ale na szczęście twórcom udało się z niego wykrzesać coś więcej.
    Niestety w przypadku Tomoe zauważyłam odwrotną sytuację – zapowiadał się interesująco, a skończył tragicznie. Po prostu nie kupiłam jego późniejszego zachowania względem Nanami.
    A właśnie – główna bohaterka. Miała być inteligentniejsza niż zazwyczaj, a wyszła typowa ciepła klucha…nie, nie, nie – charakteru brak w każdym razie.
    Samą fabułę bym nawet przebolała – w końcu czego tu wymagać od romansu shoujo? Ale zachowanie bohaterów tak strasznie mnie raziło, że nie zmogłam tej serii właśnie przez nich.
    Dla mnie to przeciętniak i temu daje 5/10. Pod względem irytacji powinno być niżej, ale jednak potrafię docenić, że aż tak głupi tytuł to nie był. Mnie odrzucił, ale jak ktoś ma dużą dozę tolerancji i lubi romanse shoujo, to pewnie mu się spodoba^^
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    SomiNo 25.02.2013 23:12
    GENIALNE!!! Bardzo mi się podobało i mam nadzieję na drugą serię. Bardzo podobała mi sie cała historia, temat w pełni wykorzystany!

    Szczerze mowiąc, co z tego, że to schematowe. Klasyka jest fajna i warto do niej wracać!
    Nic dodać nic ująć

    11/10
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime