Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

3/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 3/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 38
Średnia: 5,47
σ=2,53

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Otome wa Boku ni Koishiteru: Futari no Elder

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2012
Czas trwania: 3×25 min
Tytuły alternatywne:
  • 乙女[おとめ]はお姉さま[ボク]に恋してる 2人のエルダ
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Harem, Shoujo-ai/yuri
zrzutka

Transwestytyzm jako lekarstwo na nieśmiałość? Tylko w Japonii!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Piotrek

Recenzja / Opis

Chihaya z powodu swojego wyglądu nie miał w szkole łatwo. Długie srebrzyste włosy i dziewczęca powierzchowność sprawiały, że stawał się często obiektem kpin. W końcu nie wytrzymał i postanowił, że zakończy definitywnie edukację oraz przygodę ze społeczeństwem, by realizować w zaciszu własnego pokoju styl życia znany szerzej jako hikkikomori. Zapewne powiększyłby rosnące i tak szybko szeregi tych świrów, gdyby nie jego matka. Wpadła ona na pomysł, który chyba tylko japońskiej rodzicielce przyjść mógł do głowy – postanowiła bowiem z syna zrobić transwestytę i wysłać go do szkoły żeńskiej. Mimo początkowych oporów Chihaya, który i tak ma już wszystkiego serdecznie dość, przystaje na tę propozycję. I tak oto w szeregi uczennic elitarnego liceum Seio wkracza nowa koleżanka.

Jak sami widzicie, założenie fabularne jest… hmm… powiedzmy, że bardzo japońskie. Dalej jest podobnie – Chihaya tak dobrze odnajduje się w nowej roli, że z miejsca staje się idolem (idolką?) wszystkich uczennic, a żadna z nich nie podejrzewa nawet, iż ma do czynienia z chłopem w kiecce. No, prawie żadna, gdyż jedna z nowych koleżanek wykazuje się zmysłem obserwacji godnym Holmesa. Nie powinno to jednak dziwić, ponieważ jest lesbijką, więc na kobietach zna się jak mało kto. Z pewnych względów jednak sekret ów zachowuje dla siebie. Bardziej zainteresowana nową koleżanką jest natomiast Kaoruko, szkolna idolka, która zaprzyjaźnia się z Chihayą i wprowadza go w świat liceum Seio…

Futari no Elder to teoretycznie sequel Otome wa Boku ni Koishiteru, acz biorąc pod uwagę, że nie występuje tu żadna z postaci znanych z poprzedniczki, bardziej pasowałoby sklasyfikowanie tej OAV­‑ki jako historii pobocznej. Nie tylko zresztą dlatego – zmienia się dość wyraźnie konwencja. Jedyne co pozostało z oryginalnego pomysłu, to motyw chłopaka biegającego w kiecce i udającego dziewczynę w żeńskiej szkole. Pozostałe elementy układanki, jak choćby wszechobecny humor, fanserwis (nierzadko także traktowany dość żartobliwie) czy wątki haremowe zniknęły definitywnie, ustępując niestety miejsca większej ilości dramatu.

To niby szczegóły, ale jak się jednak okazuje – istotne, gdyż dominującym uczuciem, które cały czas towarzyszyło mi podczas seansu tego anime, była nuda. Oglądałem po jednym odcinku dziennie – więcej się nie dało, bo uniemożliwiały to gwałtowne ataki ziewania. Otome wa Boku ni Koishiteru liczyło dwanaście odcinków i było wyraźnie za krótkie, co często się zdarza przy adaptacjach dłuższych gier visual novel. Tymczasem Futari no Elder ma zaledwie trzy odcinki, więc obejmuje jeszcze mniejszy wycinek fabuły gry, a trudno się oprzeć wrażeniu, że całość można było zmieścić w jednym bez większych strat. Po małym śledztwie dowiedziałem się, że gra, na bazie której powstała ta OAV­‑ka, jest uważana za równie dobrą jak poprzedniczka i zawiera wszystko, co zawierać powinna. To raczej twórcy anime postanowili całą historię opowiedzieć bardziej po swojemu, zmieniając ją już od samego początku (w oryginale Chihaya spotyka pierwszy raz Kaoruko, kiedy ta ratuje go z rąk podrywacza, przekonanego, że flirtuje z dziewczyną).

Niewielka objętość czasowa sprawia, że mimo podobnej liczby postaci, bohaterki stanowią w zasadzie tylko tło dla naczelnej pary – Chihayi i Kaoruko. Niewiele się o nich dowiadujemy, ich charaktery, sympatie i antypatie nie mają większego wpływu na fabułę. Jednak bardziej irytujące są sceny, w których ewidentnie mamy do czynienia z jakimś wątkiem pożyczonym z gry, zasugerowanym i urwanym bez wyjaśnienia. Całość zostaje zamknięta dość klarownie, choć trudno się oprzeć wrażeniu, iż anime kończy się tam, gdzie fabuła gry dopiero na dobre startuje.

Po grafice w seriach OAV widza ma prawo oczekiwać więcej niż po produkcjach telewizyjnych. Otome wa Boku ni Koishiteru: Futari no Elder niespecjalnie trzyma się tej zasady, prezentując poziom średniej klasy serialu, z niezbyt porywającą animacją (co jednak można zrzucić na karb tego, że anime jest niespecjalnie dynamiczne) i takimi sobie tłami. Projekty postaci również szału nie wzbudzają, mieszcząc się w normie. Wspomniałem już, że nie ma tu mowy o fanserwisie, seria jest równie purytańska, jak np. Maria­‑sama ga Miteru, a co gorsza, jedyną postacią, która pojawia się tu we względnym negliżu, jest główny bohater… Muzyka – gdzieś tam jest, ale chyba jedynymi wpadającymi w ucho fragmentami były te, w których coś do powiedzenia miał fortepian. O tych momentach, gdzie słychać śpiew – piosenka otwierająca czy zamykająca, widz zapomina chwilkę po ich zakończeniu.

Otome wa Boku ni Koishiteru: Futari no Elder to słabizna, której nikomu nie polecam, a już szczególnie tym, którym podobał się serial telewizyjny. Bardziej mi to wygląda na przydługą reklamówkę gry, ale nawet jak na reklamę wypada kiepsko, bo raczej zniechęca niż zachęca do zapoznania się z pierwowzorem.

Grisznak, 15 listopada 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Silver Link
Autor: Caramel Box
Projekt: Keiichi Sano, Norita
Reżyser: Shin'ya Kawatsura
Scenariusz: Michiko Yokote
Muzyka: Kou Nakagawa