Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Komentarze

Girls und Panzer

  • Avatar
    A
    rocklee 30.08.2016 16:58
    Jestem po kolejnym obejrzeniu tego serialu XD
    Heja wszystkim :D

    Zacznijmy od tego, ze moze tutaj w serialu nie mozna okreslic, czy Miho sie z sexi Mamuska pogodzila, ale w filmie widac, ze sporo druzynie mlodszej corki pomogla. Gdyby miala Ja gdzies to by zaprotestowala przy „tymczasowym” zwiekszeniu ilosci czolgow i czolgistek z innych druzyn. Tak przy okazji spytam skad Miho znala „finska” druzyne, z ktora przeciez nie walczyly, bo one zostaly pokonane przez Jej starsza siostre w polfinale albo cwiercfinale? Owszem czolgistki z Oorai wielokrotnie lamily :P Przypominam, ze duzo graczy WoTa tez lami, a ma np.: przekroczone 5000 bitew tzn. ma np.: niszczyciel czolgow jagdpanthere a kieruje nim jak zwyklym czolgiem na szarze (cos jak Chi Cha Tan, czy jak im tam [te co sa w filmie i widac je jako pierwsze przeciwniczki w 6 odcinku Maho]). Nie wiem, czy wiecie, ale pierwszym przeciwnikiem Pravdy byla „polska szkola” :D i miala tez kilka sekund jak Chi Cha Tan, czy jak im tam XD). Seans jak seans milo sie oglada (ale do filmu oczywiscie sie nie umywa, bo tam to idealne kino w stylu „amelykanskym” :V). Gdyby byla druga seria to z checia bym ogladal :D, ale nigdy nic nie wiadomo (zawsze cos moga wymyslic na fabule :D). Tak przy okazji spytam ktore Dziolchy zdobyly Wasze serca, by byc Waszymi Waifu? U mnie z druzyny Miho to oczywiscie Ona, Yukari i Saori, z wrogow to Darjeeling, Kay, Orange Pekoe, Anchovy and ofk Maho :D Tak wiem, ze macie to gdzies, ze to moje Waifu T_T XD A u Was jak wyglada z wyborem Waifu :D. Tak przy okazji sie ciesze, ze Seiyuu meinen 1 z 6 Waifu z Kancolle tj. Kagi jest tez tutaj w osobie Mako Reizei. Domyslam sie, ze ta informacja zmienila Wasze zycia o 360 stopnii (wiem, ze 360 rowna sie pelen obrot, ale ci…..) Uszanowanko i pozdrowienia XD
  • Avatar
    A
    nakizakura_kaisou 17.01.2015 20:42
    Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
    Nie wiem, jak można tak koncertowo spartaczyć dobrze zaczynającą serię. Pierwszy odcinek mnie ubawił, drugi wybroniłam jakoś, przy trzecim zwątpiłam w ludzkość. Jestem teraz w połowie i kończy mi się tlen.
    Kij, że autorzy poczytali o tych czołgach tyle tylko, żeby je poprawnie narysować. Nie wiem, jak sobie wyobrażają, że czołg będzie tak skręcał, jak na co niektórych kadrach. Mój miejski samochodzik nie może zrobić takiego kółka, bo fizycznie niemożliwym jest wykonanie okręgu o dwa razy krótszym promieniu niż sama maszyna.
    Ale serio, kij z tym. Lubię te dziwaczne czołgi i, na moje, dziewczyny mogłyby nawet siedzieć im „na masce” – nie robiłoby to na mnie wrażenia, a może byłoby zabawnie.
    Przeraża mnie natomiast, że logiczne myślenie to obecnie towar ekskluzywny. Pierwsza walka dziewcząt była okej, bo absurdy kończyły się na poziomie wyżej wymienionych czołgów­‑gimnastyków. Ale dwie kolejne poraziły mnie mądrością tak wysublimowaną, że niedługo z facepalma zejdę do poziomu tarzania się po podłodze.  kliknij: ukryte  Najgorsze jest w tym wszystkim, że takie bzdury dałoby się niewielkim nakładem pracy przełożyć na coś, co zachowywałoby przynajmniej szczątki logiki. Ludzie, macie czołgi, które rozpędzają się niczym samochód! Czemu tego nie wykorzystujecie do niesamowitych akcji? ...I nagle zakręcił, strzelić – pach! Trafił! W momencie, gdy lepsze rozwiązanie nasuwa mi się w sekundę po zrozumieniu, że wcale nie śpię i te kretynki naprawdę to zrobiły, nie jestem w stanie nawet tego usprawiedliwiać. A moje chęci były ogromne.
    Druga rzecz, która dręczy mnie nawet bardziej niż brak logiki: dawno już nie widziałam anime z taką pasją do powielania schematów. Po co bohaterkom charaktery skoro mają Tragiczne Historie. Ile razy można wałkować te same tematy:  kliknij: ukryte  Serio? Naprawdę nie da się już zrobić ciekawszej historii? Naprawdę nie da się już zrobić dziewczynki, która byłaby interesująca przez to co SAMA robi TERAZ, a nie jaką ma „tragiczną przeszłość”, albo jak kopnięta jest jej rodzina? Innych elementów charakteru się tu nie dopatrzyłam.
    Jestem zawiedziona. A wystarczyłoby pomyśleć przez pół minuty zanim się wymyśli deus ex machina i kolejne dwie minuty nad bohaterkami, które nie będą tylko bandą kopiuj­‑wklej typowych postaci z dowolnego anime. I zamknąć TV Tropes, to po pierwsze.
    • Avatar
      Slova 18.01.2015 00:01
      Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
      bo fizycznie niemożliwym jest wykonanie okręgu o dwa razy krótszym promieniu niż sama maszyna.

      Ależ w przypadku czołgu to jak najbardziej możliwe, bowiem jedna gąsienica może się nie obracać, a druga wciąż dawać napęd, przez co maszyna obraca się w zasadzie wokół punktu.

      Jak można nie zorientować się, że wróg wciąga nas w pułapkę. „Ach, dlaczego on ucieka?”.

      Główna bohaterka się zorientowała. Niestety tu przesądził brak doświadczenia i ułańska fantazja reszty koleżanek. A także brak dyscypliny. Historia zna masę o wiele bardziej oczywistych pułapek i zasadzek, które okazały się skuteczne.

      wystawił swój flagowy czołg na atak: pewnie, po co schować go za pozostałymi – postawmy go na samym środku, w razie, gdyby bohaterki nie zdołały go trafić.

      Amerykanki ukryły czołg flagowy w lesie i postawiły na zamknięcie przeciwnika w kotle, co by nie dało mu szansy na znalezienie czołgu flagowego. Wyszło jak wyszło. Natomiast nigdy nie zostawiły go nigdzie „na samym środku”. Wciskanie go w środek bitwy, w której wróg ma mniejszą liczebność to zwyczajne dawanie szansy na łatwe zwycięstwo pomimo własnej przewagi.

      Ludzie, macie czołgi, które rozpędzają się niczym samochód!

      Chyba jak trabant.

      ...I nagle zakręcił, strzelić – pach! Trafił! W momencie, gdy lepsze rozwiązanie nasuwa mi się w sekundę po zrozumieniu, że wcale nie śpię i te kretynki naprawdę to zrobiły, nie jestem w stanie nawet tego usprawiedliwiać. A moje chęci były ogromne.

      Nie rozumiem Twojego toku rozumowania, wytłumacz mi proszę, co miałaś na myśli w tym fragmencie, bowiem nie umiem się do niego odnieść.

      Po co bohaterkom charaktery skoro mają Tragiczne Historie.

      Ale kto? Jedynie Miporin miała nieco tragizmu, acz też ostatecznie się okazało, że to nic wielkiego i bardziej przekładało się to na konflikt w rodzinie.

      a siostra ma mnie za idiotkę

      Kto kogo? Przecież Maho była jak najbardziej pozytywnie nastawiona do Miho. W żadnym wypadku nie miała jej za idiotkę, w anime nigdzie o tym nie wspomniano. Dopuszczasz się nadinterpretacji.

      chora babcia, brak rodziców, brak przyjaciół,

      Babcia okazała się okazem zdrowia.
      Nie wiem, o czyich rodzicach piszesz.
      Yukari ostatecznie znalazła przyjaciół, więc też nadinterpretacja.

      Naprawdę nie da się już zrobić ciekawszej historii?

      A tego typu anime nie ma takiej potrzeby.
      • Avatar
        nakizakura_kaisou 19.01.2015 07:35
        Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
        Nie przy takiej zawrotnej prędkości. Zresztą lepsze są uniki z driftem. Zwłaszcza że jedna z mechaników stwierdza, ze to niemożliwe. :D

        Brak dyscypliny – tak. Ale to wyjaśnienie sugeruje, że wszystkie poza Miho mają IQ poniżej 90. Jako osoba, która nie ma doświadczenia ni w czołgach, ni w żadnej strategii, gdy widzę coś takiego, krew mnie zalewa. W historii często przesądzało to, ze bitwy ciągnęły się tak długo, że ludzie tracili czujność, a tu wpadanie w pułapki odbywa się na początku plansz. Zresztą to nei tylko domena bohaterek, bo podsłuchujące amerykanki też poniewczasie zorientowały się, że ich plan został przejrzany. Brawo, Sherlocku. Ciekawe, czemu ofiary zachowują się kompletnie inaczej niż powiedziały. Pewnie myślą jak gołębie i działają automatycznie. Ale to wcale nie znaczy, że mamy przestać słuchać co mówią i całkowicie uzależniać od tego plan.

        Tylko na początku, bo potem z jakiegoś powodu stał na środku polany, gdzie został zestrzelony ze stoku. Nie rozumiem też dlaczego siatkarki nie próbowały go zestrzelić, gdy się na niego władowały. Stały tam ponad minutę i gapiły się jak cielątka. Rosjanki zresztą też popisały się inteligencją nie szukając czołgu, który nagle sobie zniknął z widoku. I to przy przewadze liczebnej, gdy poświecenie dwóch czołgów na zwiad nie jest problemem. Nie mówiąc już o daniu im 3­‑ech godzin, by się narozmyślały i najęczały, że nie mają jedzenia (bo najwidoczniej trzy godziny rozszerzyły im się na tydzień w okopach).
        Cały pomysł z drużyną amatorek, które rozgramiają wszystkich za pierwszym razem to cud nad Wisłą. A można znaleźć 20 lepszych sposobów na rozwiązanie tej akcji. Choćby i taki, że w ichniejszym odpowiedniku gimnazjum (bo to chyba liceum…?) też były takie zajęcia, a wszystkie bohaterki to „emerytowane” czołgistki. Tak się dzieje, jak próbuje się rozwój umiejętności wepchnąć w najkrótszy okres. Naruto w pewnym momencie dotknęło to samo.

        Stwierdzam jedynie, ze cuda fabularne pozwalające bohaterkom wygrać, które wymyślam na sekundę po ujrzeniu takich kwiatków, mają więcej sensu. Ich plany ataku są dziurawe i zakładają głównie, że potęgą scenariusza nie zostaną trafione, nawet gdy wróg już w nie celuje od dłuższego czasu.

        U Hany też mamy konflikt w rodzinie – „nie przekraczaj progu mego domu!”. Gdyby nie te rzewne muzyczki i dramatyzowanie w wykonaniu bohaterek nie nazywałabym tego Tragicznymi Historiami.

        Żebym miała lepszą pamięć może być odnalazła ten fragment. Odczuć Miho to nie zmienia i tak.

        Co nie zmienia faktu, że trzeba było zrobić smutaśną scenę z helikopterem i zamartwianiem się.
        O Mako.
        I co z tego? To popularny trop, że główna/e bohaterka/i jest pierwszym przyjacielem. To przecież właśnie podkreśla, jaka to samotna biedaczka była wcześniej.

        Jest. Nie wymagam niesamowitych intryg od serii o piciu her--- zaraz. Nie. To jest seria o jedzeniu. Ciągle coś jedzą. Dwa odcinki (bodaj 10­‑ty i nie wiem który, albo przez Rosją albo przed Ameryką, albo oba, bo jest jeszcze hot­‑pot) były o niczym, ale jedzenie musiało być.
        Wymagam jedynie, by odpuścić sobie cliche i drama­‑llamy. Sama fabuła z turniejem mi nie przeszkadza, a i lepiej by jej zrobiło, gdyby dziewczyny nie miały swoich pobocznych historii, bo te i tak nie mówią nic o ich charakterach i w zasadzie nie mają żadnego wpływu na ich obecne ja. O żadnej z nich nie potrafię powiedzieć sensownego zdania, bo wszystkie są takie same (okej, Saori się wyróżnia, nawet jeśli negatywnie).
        • Avatar
          Slova 19.01.2015 08:58
          Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
          Nie przy takiej zawrotnej prędkości.

          Ale one wcale nie jeżdżą szybko. Sądzę, że mało który pędził więcej, niż 40km/h, po prostu dobre udźwiękowienie i efekty specjalne zwiększają odczucie dynamizmu i powodują złudzenie większej prędkości.

          Zwłaszcza że jedna z mechaników stwierdza, ze to niemożliwe. :D

          Może tego nie zauważyłaś, ale Girls und Panzer mocno pachnie Top Wo Nerae, tylko jest mniej pompatyczne. Niemniej napięcie i trzymanie się za głowę w reakcji „co ja tu właśnie obejrzałem, to było niesamowite” jest słuszna reakcją.


          bo podsłuchujące amerykanki też poniewczasie zorientowały się, że ich plan został przejrzany.

          Nie dziwota, trudno się zorientować, że wróg gra w naszą grę i wygrywa, jeśli robi to dobrze.

          Tylko na początku, bo potem z jakiegoś powodu stał na środku polany, gdzie został zestrzelony ze stoku.

          Bo uciekał przed ostrzałem? BYł wykryty, czyli wszystkie przeciwniczki rzuciły się na niego, bo to ostatnia i jedyna szansa na zwycięstwo. I nie stał – cały czas jechał.

          Nie rozumiem też dlaczego siatkarki nie próbowały go zestrzelić, gdy się na niego władowały. Stały tam ponad minutę i gapiły się jak cielątka.

          Bo ich armata nie miała nawet szansy wgnieść pancerza Shermana. I tak miały szczęście, że przetrwały, bo zamontowany na amerykańskim czołgu karabin Browninga z tej odległości zrobiłby z japońskiego czołgu rzeszoto.


          Rosjanki zresztą też popisały się inteligencją nie szukając czołgu, który nagle sobie zniknął z widoku.

          W zupełnej ciemności i w śnieżycy miały prawo do przegapić. Przyrządy obserwacyjne radzieckich czołgów pozostawiały wiele do życzenia.

          gdy poświecenie dwóch czołgów na zwiad nie jest problemem.

          Jedyny zwiad w Armii Czerwonej to rozpoznanie walką.

          a wszystkie bohaterki to „emerytowane” czołgistki.

          Niestety wtedy seria straciłaby swój niepowtarzalny charakter. Istotą produkcji, w której wszystko rozchodzi się o przebicie wierzchołka i wspinaniu się jeszcze wyżej jest właśnie rozwój od zera do bohatera.

          nawet gdy wróg już w nie celuje od dłuższego czasu.

          Drugowojenne czołgi nie słynęły z celności w ruchu ani w strzelaniu do szybko poruszających się obiektów. Celność obydwu ze stron nie była żadnym odstępstwem od normy.

          nie nazywałabym tego Tragicznymi Historiami.

          ja też nie, bo Tragiczne Historie™ mają z reguły tragiczny finał. A tu wszystko wyszło na dobre i mamie, i córce. Gdyby to ciągnęli dalej dramatyzmem, to fakt – byłoby kiepsko.

          To przecież właśnie podkreśla, jaka to samotna biedaczka była wcześniej.

          Tak, ale nie an tym skupia się fabuła, to jedynie tło danej postaci, wspomniane i nie rozwijane. W dodatku ukazane bez żadnego dramatyzmu. No i zakończone happy­‑endem, nie wywołujące perturbacji później. Żaden z tego tragizm, skoro wszystko kończy się pozytywnie.

          To jest seria o jedzeniu. Ciągle coś jedzą.

          Mocno przesadzasz. I to bardzo mocno. Sceny z jedzeniem były, ale nie zostały jakoś specjalnie przeciągnięte i służyły budowaniu więzi między bohaterkami. Ponadto zawsze podczas tych scen padały dodatkowe informacje albo pojawiały się nowe postaci, więc nie uznałbym tego za marnowanie czasu.

          gdyby dziewczyny nie miały swoich pobocznych historii,

          Wtedy absolutnie nie dałoby się śledzić ich poczynań z zapartym tchem. CO z tego, ze klisze – ale za to dobrze użyte, idealnie pasują do tego typu serii, gdzie trzeba szybko pokazać widzowi, kto jaką postacią jest i nie tracić czasu na ceregiele. A te dramaty, małe i mniejsze, miały znikomy wpływ na fabułę i rozwiązały się w pozytywny sposób, więc trudno zarzucać anime, że było przedramatyzowane.
          • Avatar
            nakizakura_kaisou 19.01.2015 14:44
            Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
            Nie wiem, z kwestią fizyki tych czołgów nie będę się spierać, bo na moje mogą one nawet lewitować i będę tak samo szczęśliwa. Czołgi to akurat ten element, który tu polubiłam nawet jeśli na moje oko przeczą zasadom dotyczącym bezwładności. Niezbyt mnie to boli.
            Zauważam ten uroczy absurd. Właśnie przez te absurdalne czołgi tak mi się to anime na wstępie spodobało.

            Trzeba naprawdę się postarać, by w takiej sytuacji jak ta z podsłuchem nie zauważyć, że plan nie wyszedł. Koleżanka skomentowała to niezbyt uprzejmie, ale chyba słusznie: „bo to Amerykanki, czego się spodziewasz?”.

            Sytuacja z odcinka 6 była taka, że nasze bohaterki zaknacały w stronę wzgórza gonione przez czołgi wroga, a flagowy czołg jechał środkiem tuż na linii ich ostrzału. Stąd me pytanie, czemu żaden inny czołg go nie krył? Bo wszyscy tu lecą na hurra.

            Siatkarki miały dość czasu, by zrobić cokolwiek: uciec, wystrzelić, odwrócić się. Drugi czołg też zamurowało, zamiast je zestrzelić. Czas reakcji leniwca.

            Nie chodzi o to, że go przegapiły, tylko o to, że ktoś informował Katyushę, że któregoś czołgu nie ma, i zostało to zignorowane. Profesjonalnie.
            Poza tym mówimy o serii „co ja oglądam?”, więc nie wiem, czy sugerowanie się autentycznymi czołgami ma tu zastosowanie.
            Albo sposobem walki Armii Czerwonej. Już bez przesady.

            Seria straciłaby jedynie charakter serii „od zera do bohatera”, co dodaje tyle uroku co zgniły kotlecik. A łudziłam się, że takie obrazy naiwności to już przeszłość. Co będzie następne? Historia ze złym czarnym charakterem przywiązującym damy do torów? Nie przekonuje mnie amatorszczyzna pokonująca wszystkich słynnych, mocnych uczestników po kolei. Z jednym mogły sobie poradzić głupim fuksem, ale tam wszyscy zachowują się jak niepełnosprawni umysłowo, co sugeruje, że wyniki tego turnieju są losowe – komu akurat się uda. To po prostu kolejna seria, która umniejsza znaczenie treningu i działa na zasadzie „cudem się udało”, które to cuda i tak w oczach innych postaci magicznie stają sie umiejętnościami.

            Dziwne, że celność lub nie czołgów zależy wyłącznie od tego, co jest akurat wygodne. Raz czołgi ledwie dają radę podjechać bliżej, raz jeden wpada w tłum czołgów i wszystkie trafia, a sam wyjeżdża radośnie.

            Tragiczne Historie™ mają z reguły tragiczny finał

            Nie słyszałam o takiej regule i nigdy nie widziałam takiego przypadku. Właśnie radosne zakończenia to najpopularniejszy motyw. Gdyby Miho i jej matka zostały skłócone, uznałabym to za niesamowity wyczyn.

            Tak, ale nie an tym skupia się fabuła, to jedynie tło danej postaci

            I stąd moje pytanie: po jaki kij to tam zostało wsadzone? Oczywiście tylko po to, by udawać, że bohaterki coś sobą prezentują. Gdyby to wyciąć nie stałyby się płytsze, bo płytkość ujemna być nie może, a przynajmniej mielibyśmy jedną serię bez cliche mniej.
            Nie bez powodu mówi się na takie rzeczy drama­‑llama. Nie wiem, skąd pomysł, ze zaraz muszą mieć złe zakończenie.
            poza tym największą dramą jest to nagłe zamykanie szkoły. Powody – denne, czas realizacji za szybki z punktu widzenia biurokracji i nie wiem, co samorząd ma tam do rządzenia. Wszystko po to, by była drama.

            budowaniu więzi między bohaterkami

            Nie da się zbudować więzi między bohaterami nie robiąc im charakterów. W takim kontekście to było marnowanie czasu.

            Wtedy absolutnie nie dałoby się śledzić ich poczynań z zapartym tchem

            Nie żeby teraz się dało…

            CO z tego, ze klisze – ale za to dobrze użyte

            Moim zdaniem zostały wstawione na pałę drogą losową.

            gdzie trzeba szybko pokazać widzowi, kto jaką postacią jest

            Przepraszam, ale co o postaci mówi to, że nie ma rodziców i ma tylko babcię? To nie jest cecha charakteru. Co by to zmieniło, gdyby Mako miała rodziców, którzy pracują w cyrku? N­‑I-C, bo nie ma ani miejsca na to, by pokazać ich relacje, ani na to by pokazać, jaki tacy rodzice mieli na nią wpływ. Brak połączenia między backgroundem postaci a jej charakterem uważam za grzech śmiertelny. Poza tym to nie jest trudne wymyślić sytuację rodzinną, która nie będzie jedną z najpopularniejszych klisz. Gazetę wystarczy otworzyć. Albo w ogóle wyjść ze swojego malutkiego świata identycznych anime, co się twórcom coraz rzadziej udaje. naprawdę lepiej by było, gdyby starą kreskówkową szkołą bohaterki miały „niewidzialnych” rodziców, o których nic nie wiemy i nigdy ich nie widzimy. Ich wpływ i tak jest zerowy.

            miały znikomy wpływ na fabułę

            Dobre praktyki pisarskie mówią, że jeśli czegoś może nei być, to nie powinno go być. Wstawianie losowych elementów bez robienia im cienia połączeń wskazuje na to, że twórcy nie mieli pomysłu na serię.
            • Avatar
              Slova 19.01.2015 15:42
              Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
              Stąd me pytanie, czemu żaden inny czołg go nie krył? Bo wszyscy tu lecą na hurra.

              Bo plan tego nie zakładał. Wszystkie siły skupiono w ofensywie, więc nie miał kto na szybko przyjść z pomocą.
              A jechał wprost przed siebie, bo gdyby zaczął skręcać, to stałby się łatwiejszym celem, wystawiając na ostrzał profil. No i musiałby zwolnić.

              Drugi czołg też zamurowało, zamiast je zestrzelić. Czas reakcji leniwca.

              Źle odbierasz tę scenę – to, że kilka razy zmieniło sie ujęcie, nie oznacza, że ta scena trwała tyle, ile wynosi jej rzeczywista długość. A nawet jeśli, to wyszła genialnie! Takie zdziwienie, dezorientacja, nikt nie wie co robić, bo kto by się spodziewał – moim zdaniem to jedna z lepszych scen w anime, jeśli chodzi o komizm i to zamierzony!

              nie wiem, czy sugerowanie się autentycznymi czołgami ma tu zastosowanie.
              Albo sposobem walki Armii Czerwonej. Już bez przesady.

              Czołgi zostały odwzorowane z dość dużą dozą autentyczności, więc jak najbardziej można się nimi sugerować. Styl prowadzenia walki także odwołuje się do tego, co miały napisane w doktrynie różne armie.

              seria, która umniejsza znaczenie treningu i działa na zasadzie „cudem się udało”,

              Jak na dwunastoodcinkowe anime bohaterki ćwiczyły sporo. Uważam więc, ze to nietrafiony argument. Ponadto dokształcały się we własnym zakresie – nie da się wydłużyć anime tak, by wszystko w nie wcisnąć, są określone ramy czasowe i reżyser musi balansować czasem tak, by nie popaść w skrajności. W Garupanie ta sztuka się udała.

              celność lub nie czołgów zależy wyłącznie od tego, co jest akurat wygodne. Raz czołgi ledwie dają radę podjechać bliżej, raz jeden wpada w tłum czołgów i wszystkie trafia, a sam wyjeżdża radośnie.

              Nie bierzesz pod uwagę tego, że coś jest szybsze, mniejsze, zajeżdża od tyłu, atakuje od martwego punktu etc. Tego typu sztuczki pojawiły się w anime tylko dwa razy, zawsze w wykonaniu tej samej załogi, przy czym za pierwszym razem skończyło się to tak, jak się skończyło.


              Gdyby Miho i jej matka zostały skłócone, uznałabym to za niesamowity wyczyn.

              Ale one to się akurat nie pogodziły.

              po jaki kij to tam zostało wsadzone?

              Żeby było ciekawiej, by postaci nie były wyzutymi z uczuć wydmuszkami, które działają zgodnie z potrzebami scenariusza. Żeby ich działania miały jakieś uzasadnienie, którego nie trzeba by widzowi tłumaczyć. Świetnie się czułem z tym, że Yukari to zapalona miłośniczka militariów, a Miho jest pokłócona z matką z powodów ideologicznych. I że nie wszystkim podobają się czołgi, tak jak matce Hany. Stawanie na przeciw problemów i radzenie sobie z nimi, dokonywanie wyborów – bez tego tła, jakie by ono nie było, anime straciłoby właśnie te walory, a bohaterki stałyby się bez wyrazu, bo skąd brałyby motywację do działania? Taka Hana chciała przecież pokazać mamie, że ikebanę i sensha­‑do można połączyć.

              największą dramą jest to nagłe zamykanie szkoły.

              I to jets chyba jedyny zarzut, z którym moge się zgodzić – to była silna drama istniejąca tylko po to, by napędzić fabułę. Ale czy anime by się bez niej obyło, w to wątpię. Sama motywacja do zwycięstwa mogłaby nie skutkować.


              Nie da się zbudować więzi między bohaterami nie robiąc im charakterów.

              Bohaterki miały proste i klarowne charaktery wystarczające do tego, by powstały między nimi więzi i dobrze komponujące się z innymi uproszczonymi elementami świata przedstawionego. Każda z dziewcząt w głównej obsadzie była inna, miała inne motywacje i inaczej reagowała w różnych sytuacjach – to właśnie charakter.

              Nie żeby teraz się dało…

              Oczywiście, że się dało, dzięki świetnej reżyserii, przyjemnym postaciom, dynamice i czołgom.

              Moim zdaniem zostały wstawione na pałę drogą losową.

              W takim razie wskaż, jakie klisze to widzisz i dlaczego uważasz, że są od czapy.

              ale co o postaci mówi to, że nie ma rodziców i ma tylko babcię?

              Że ma wiele samozaparcia i nie miała łatwo w życiu, ale wyrosła na porządną dziewczynę. I że boi się babci.

              wyjść ze swojego malutkiego świata identycznych anime,

              Wskaż proszę anime łudząco podobne do Garupana.

              twórcy nie mieli pomysłu na serię.

              jak najbardziej mieli.
              Grupa bohaterek, które łatwo obdarzyć sympatią, jeździ czołgami i zarabia pieniądze na rzecz nikomu nieznanego studia. Wyszło idealnie, a nawet lepiej, niż by się ktokolwiek spodziewał.
              Ot – cały pomysł. Później się do niego niektóre elementy dolepia. Dramaty, które przywołujesz i cała reszta zarzutów to jedynie oprawa – sedno jest mocne i udane, a i większość elementów do niego doczepionych dają widzowi wielką frajdę.

              Inna kwestia jest taka, że nie sztuka zrobić anime idealne – sztuką jest zrobić anime tak, by nie dać widzowi chwili na rozmyślanie o jego wadach. Czy oglądając Top wo Neae widz zastanawia się nad tą zawszoną dyletacją czasu? ALbo nad wybuchami w kosmosie w Gwiezdnych Wojnach? Nie, bowiem jego uwaga skupiona jest na innych aspektach. Gorzej, gdyby nie dało się odwrócić wzroku, bo nie byłoby elementu, który przykułby uwagę – wtedy wady uderzają z podwójną siłą. Ale GuP miał masę elementów, które rekompensowały jego wady i co by nie było, to widz kończył seans z zacieszoną gębą.

              Tak właśnie robi się dobre anime, GuP to idealny przykład na to, jak zadowolić widza w błyskotliwy sposób, by mógł powiedzieć, że cieszy się z seansu i chciałby jeszcze.
              • Avatar
                nakizakura_kaisou 19.01.2015 22:02
                Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
                Bo ich plany zakładają rzucanie się na hurra. Jeśli tak wszyscy tam rozumują, to nic dziwnego, że im to wychodzi. To po prostu nie jest plan.

                Ta scena była komiczna, dopóki listki sobie szumiały. W momencie, gdy nikt nie wrzasnął potem, żeby strzelać, załamałam się. Jest coś takiego jak krzywa napięcia i w momencie, gdy spada się z niej na mordę, oglądający zostaje z wytrzeszczem na twarzy: WTF?

                Ich styl prowadzenia walki jest zawsze taki sam i powtórzę to, bo nie stać mnie na synonimy: hurra na wroga. Aż się boję myśleć, która armia miała doktrynę pod tytułem: robimy wszystko zgodnie z pierwszym planem, a jak coś nas zaskoczy wpadamy w panikę, jak to miały Kuromori. Chempioni~. Właśnie mistrzowie powinni być najbardziej elastyczni, a nie stać jak kaczki.

                Ćwiczyły sporo. :DDD Oh yeah, dwa razy pójdę na chiński i już będę mogła się mniej więcej porozumieć. Oh yeah.
                Jak się chce coś zrobić realistycznie, to dodaje się magiczną planszę typu „dwa miesiące później”. Wiele by to zmieniło, owszem. Ale trzeba rozumieć ograniczenia własnych pomysłów. Ludzie się śmieją z 8­‑mioletnich hakerów, a to jest dokładnie ten sam poziom.

                Widziałam w tym i żółwie i kaczki, więc nei jest tak, że tylko jedne to robią. Nie mówiąc o uciekających królikach. Jedyne, czego nie biorę pod uwagę to to, że parametry im się zmieniają z minuty na minutę. U wrogów też to działa. Najpierw Maus ledwie zdołał wykręcić, dewastując przy tym budynek, a potem nagle mieścił się w zakręty, które nei wiem, czy ja bym pokonała przy jakiekolwiek logicznej prędkości. A mój samochód to przy tym olbrzymie… mysz.

                [quote]Ale one to się akurat nie pogodziły. [/quote]
                Suuure. Bo charakterystyczny kadr z bijącą brawo matką to przecież nie cliche.

                [quote]Żeby było ciekawiej, by postaci nie były wyzutymi z uczuć wydmuszkami, które działają zgodnie z potrzebami scenariusza.[/quote]
                To zdanie opisuje dokładnie wszystko, czym są. Ich uczucia są tak głębokie, że zaraz im wyjdą drugą stroną. Zarysy ich teł byłyby okej, gdyby nei były rzuconym w próżnię pomysłem. Miho i jej rodzina to cliche beidnego bohatera, którego cała rodzina chce wcisnąć w ich system, a on się co? buntuje! Hana i jej połączenie sztuk jest okej, ale doprawdy, jakby było mniej scen z jedzeniem, można by to lepiej przedstawić – tak dostaliśmy nagłe objawienie, podobne do nagle dobrego ciśnienia u Mako! Pewnie, bo czołg to świetne miejsce, by sobie ciśnienie podnieść. Yukari ma bardzo słabe tło, a dwie pozostałe nie mają praktycznie żadnego. W 12­‑stu odcinkach nie umieć opowiedzieć czegoś o bohaterce to wstyd. I nie trzeba do tego sweet­‑scenek. Charakter widać najlepiej w sytuacjach fabularnych.

                [quote]Ale czy anime by się bez niej obyło, w to wątpię.[/quote]
                Owszem, obyłoby się. Już na tę chwilę mam przynajmniej trzy lepsze trzony fabularne, które by to napędzały. Zwykła ludzka chęć bycia najlepszymi też by dała radę, gdyby autorzy nie próbowali być realistyczni w momencie, gdy już rzucili nas w świat, który z realizmu drwi.

                Inaczej reagowały tylko okazyjnie, a różnice między nimi są kosmetyczne. Jak była załamka, to wszystkie się łamały tak samo. Charakter to mają tu tylko poszczególne grupy. K­‑on! miało większą różnorodność i charaktery tych dziewuch były bardziej skomplikowane.

                [quote]Oczywiście, że się dało, dzięki świetnej reżyserii, przyjemnym postaciom, dynamice i czołgom. [/quote]
                I innym cudownościom, które są niewidzialne.

                Cliche już wyliczałam. Największą jest ta, że kompletne leszcze pokonują absolutnie wszystkich po drodze. Opieranie na tym historii po tylu latach śmiania się z naiwnych niemych filmów jest ujmujące. Nie bez powodu istnieją i cliche i tropy, żeby odróżnić tematy, które często się pokazują od tych, które zostały wyżute już 100 lat temu.

                [quote]Że ma wiele samozaparcia i nie miała łatwo w życiu, ale wyrosła na porządną dziewczynę. I że boi się babci. [/quote]
                Nic z tego nie dostrzegłam. Mako pokazuje sobą tylko to, że ma początki narkolepsji, albo lenistwo ściąga ją w dół. Gdyby nie miała łatwo, byłaby bardziej zintegrowana. A gdyby tak martwiła się babcią, jedyną osobą w jej życiu, częściej byśmy widzieli, że dba o członków załogi. Takie rzeczy przechodzą. A czołgami jeździła tylko po to, by usunąć spóźnienia z kartoteki (swoją drogą: nielegalna ingerencja w administrację – nice), więc nawet nie miała gdzie pokazać samozaparcia.

                Tu nie chodzi o anime podobne do tego, tylko o identyczne typy postaci, a te znajdzie się wszędzie. Mam szczęście wypierać to od razu po zobaczeniu. Praktycznie większość „anime o dziewczynkach” bazuje na takich lekkich zarysach i większość robi to źle. A­‑channel choćby?

                [quote]Później się do niego niektóre elementy dolepia[/quote]
                Piękne podsumowanie. Powiedz mi, proszę, ile literackich form dłuższych niż 5 stron stworzyłeś? Nie da się tak zbudować dobrej fabuły, bo w końcu coś się rozleci, albo znajdziemy się w ślepej uliczce, bo okaże się, że świat nie może podźwignąć fabuły. Wtedy czas na deus ex machina i wtedy powstają takie serie.

                Gwiezdne Wojny miały wewnętrzny sens. Tengen Toppa Gurren Lagann jest wypchany dziwadłami z rzucaniem galaktykami na wyjściu, a nie zawiera pseudo­‑logiki jak GuP. I bohaterów da się rozpoznać po czymś innym niż strój.

                Jestem naprawdę pod wrażeniem Twojego sposobu wysławiania i używania ogromnych kwantyfikatorów. Każdemu się podobało, wspaniałe anime, ależ im się udało zrobić rzecz cudowną. Chciałabym mieć tyle entuzjazmu. Wszelka dyskusja od razu zmierza za nim donikąd.
                • Avatar
                  Slova 20.01.2015 14:14
                  Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
                  Jest coś takiego jak krzywa napięcia i w momencie, gdy spada się z niej na mordę, oglądający zostaje z wytrzeszczem na twarzy: WTF?

                  W mojej ocenie ta krzywa była idealnie poprowadzona w tamtej scenie. Chwila szoku, potem niedowierzanie, wreszcie te wymowne puknięcie w pancerz, bez odrywania wzroku od wroga. To było udane.

                  charakterystyczny kadr z bijącą brawo matką

                  To nie znaczy, że się pogodziły.

                  jakby było mniej scen z jedzeniem, można by to lepiej przedstawić

                  Ale właśnie w przypadku Hany te sceny z jedzeniem są kluczowe.

                  W 12­‑stu odcinkach nie umieć opowiedzieć czegoś o bohaterce to wstyd.

                  Było opowiedziane wystarczająco, by wkupić się w gusta i wymagania fanów. Serial miał inne priorytety, niż bycie obyczajówką, tyle, ile wiemy o bohaterkach (a jest tego wiecej, niż przedstawiasz, bo z góry założyłaś, że charakterów nie mają żadnych, a mają wystarczające dla tego typu serii) wystarczy, by oglądać GaruPana z zapałem. No i sednem są czołgi, rozbudowane psychologicznie postaci odwracałyby tylko od nich uwagę.

                  Już na tę chwilę mam przynajmniej trzy lepsze trzony fabularne

                  Chętnie je poznam.

                  I innym cudownościom, które są niewidzialne.

                  A może TY ich zwyczajnie nie zauważasz?

                  Opieranie na tym historii po tylu latach śmiania się z naiwnych niemych filmów jest ujmujące.

                  ALE TO DZIAŁA! Działa, wiec działa, po co drążyć? Tak, to jest klisza – ale w tym przypadku spisuje się idealnie, lepszej do tak krótkiego i prostego i lekkiego anime nie znajdziesz.

                  które zostały wyżute już 100 lat temu.

                  A moze od stu lat nikt nic dobrego z tej kliszy nie wycisnął, a tu proszę – dało się i idbiorca nie miał ciągłego wrażenia, że ogląda to samo, tylko inaczej, chociaż taka była prawda. A dlaczego? Bo nie dano mu czasu na takie wątpliwości. Owszem, wszystko da się rozłożyć na czynniki pierwsze i coś złego wydłubać, ale sens tkwi w tym, by wady i te wszelkie powtórzenia umiejętnie kamuflować reżyserią, tempem akcji i masą innych elementów, które skutecznie odwracają uwagę od tak trywialnych spraw, jak niewyszukana fabuła.

                  Nie da się tak zbudować dobrej fabuły

                  Nie. Tak nie da się zrobić nie dobrej, ale skomplikowanej i spójnej fabuły. Dobra może być, byle jej nie komplikować.

                  Wtedy czas na deus ex machina i wtedy powstają takie serie.

                  Nie stwierdziłem tego motywu w GuPie.

                  a nie zawiera pseudo­‑logiki jak GuP.

                  Wyjaśnij co rozumiesz pod tym pojęciem.

                  Każdemu się podobało, wspaniałe anime, ależ im się udało zrobić rzecz cudowną.

                  No nie każdemu, np. Tobie się nie podobało, bo w Twoim przypadku autorom nie udało się Ciebie oczarować tym, co do mnie trafiło i stwierdziłem ALE TO JEST KURDE DOBRE 100/10

                  Fakt faktem u mnie głównym elementem oceny prawie każdej serii jest WOW FACTOR, zwłaszcza wtedy, gdy stawiam 10/10 (prawie każda tak oceniona seria wyrobiła sobie u mnie wysoką notę tylko przez wow factor).
                  • Avatar
                    nakizakura_kaisou 21.01.2015 20:59
                    Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
                    As you wish. Nie mam zamiaru wtrącać się w to, kto ma jakie wariactwa na liście the best.
              • Avatar
                nakizakura_kaisou 19.01.2015 22:02
                Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
                Heh, głupia autokorekta zmieniła mi cytaty w quote.-.-' Przepraszam za ten bajzel.
          • Avatar
            Cthulhoo 19.01.2015 16:46
            Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
             kliknij: ukryte 
            I chyba tylko Panzerkampfwagen 38(t) miał szansę osiągnąć tak zawrotną prędkość w terenie (Pzkw IV i M3 Karakan mogły wprawdzie jechać 42 km/h, ale na drogach, a na nich miały okazję walczyć tylko 2 razy). Reszta miała problem z przekroczeniem 30 km/h.
    • Avatar
      Cthulhoo 19.01.2015 16:35
      Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
      bo fizycznie niemożliwym jest wykonanie okręgu o dwa razy krótszym promieniu niż sama maszyna.

      Swgo czasu dorabiałem na budowie… i jeden z operatorów małej koparki na gąsiennicach lubił się nią kręcić w kółko stojąc w miescu. Rzecz, której nie wykona żaden samochód, gdyż obydwa koła są na tej samej osi i nie da się jechać jedną stroną w przód, a drugą w tył. Jednakże pojazdy gąsiennicowe mają zgoła inną konstrukcję zawieszenia i takie sztuczki nie stanowią większego problemu i można zawrócić stojąc w miejscu.
      • Avatar
        nakizakura_kaisou 19.01.2015 21:25
        Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
        W kółko owszem da się, ale nie z rozbiegu w ciasnej przestrzeni i wypruwając potem jak z procy.
        • Avatar
          Cthulhoo 19.01.2015 21:31
          Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
          Ten „rozbieg” to góra 30 km/h. Czołgi z okresu II WŚ zbyt szybkie to nie były, zwłaszcza w terenie. Na równej i twardej nawierzchni może do tych 40 km/h się rozpędzą. Do tego takie rzeczy to tylko Panzerkampfwagen 38(t), czyli najlżejsz czołg, jakim dysponowaly. Cóż, ten czołg akurat był zwrotny, i miał bardzo dobry stosunek mocy do masy, przez co miał całkiem przyzwoite przyśpieszenie (chociaż nie było ono jakoś imponujące) w porównaniu chociażby do takiego Tigera (P).
          • Avatar
            nakizakura_kaisou 19.01.2015 22:09
            Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
            30km/h takim kolosem to też nie tak mało. Mówimy o lekkich czołgach, a one też swoje ważyły. Nie mówię o każdym przypadku i w GuP też były momenty, gdy manewry wyglądały zupełnie normalnie, ale w niektórych zatrzymanie maszyny przed ścianą było niewykonalne, a jednak dało radę.
            Zresztą mam wrażenie, że czepiam się tych biednych czołgów tylko dlatego, że cała reszta była tak bardzo bez sensu. W pierwszych odcinkach przymykałam na to oko – „e, to anime, może tak być”.
            • Avatar
              Cthulhoo 19.01.2015 23:25
              Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
              Oj, nie tak dużo. Taki Pzkw. 38 (t) to tylko 9,7 tony. Niewiele porównując z takimi jednostaki jak ISy (46 ton), nie mówiąc już o totalnej abominacji, jaką był Maus (~200 ton).
              A że były lekkie przegięcia? To przecież sportówka, nikt się przecież nie czepaił Tsubasy, że jeden gościu zdzierał bramkarzą rękawice siła strzału :P
              • Avatar
                nakizakura_kaisou 20.01.2015 09:05
                Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
                No mówię, 9 ton to nie siatka na zakupy. xD Aż chyba poczytam o ich dokładnych parametrach, kusi mnie by zrobić parę wyliczeń fizycznych.
                Lubię przesadę, po coś stworzyliśmy animację.
                • Avatar
                  Cthulhoo 20.01.2015 10:11
                  Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
                  Jak na czołg to mała masa xD
                  A według obliczeń fizycznych na 4chanie główne bohaterki Sakura Trick zginęły w pietwszym odcinku.
                  • Avatar
                    nakizakura_kaisou 21.01.2015 21:00
                    Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
                    Nie zdziwiłoby mnie to, w anime w ogóle ilość zgonów powinna być o 90% większa niż jest, gdyby brać to wszystko na serio, ale jak się obejrzy parę filmów z aktorami, to też wychodzi się z założenia, że ogląda się jakieś żywotne zombie.
                • Avatar
                  Cthulhoo 20.01.2015 10:14
                  Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
                  Poza tym, jak już zaokrąglamy, to wychodzi 10 ton, a nie 9 :P
                  • Avatar
                    nakizakura_kaisou 21.01.2015 21:01
                    Re: Moja pasja umarła śmiercią tragiczną, żal mi patrzeć na jej szczątki.
                    To nie było zaokrąglenie, tylko odcięcie ogona. XDD Jak w co niektórych sklepach osiedlowych. XD
  • Avatar
    A
    Apokalips 16.08.2014 23:39
    Spoko, i tyle.
    Sympatyczne Anime. I tyle, poza czołgami niczym się nie wyróżnia.

    Ogląda się miło, nie jest to stracony czas.
    Ale raczej wymagać nie ma czego. Najlepiej podejść z przymrużeniem oka.
    Realizmu nie oczekiwać.
    Potrafi zaciekawić militariami. Parę razy szukało się informacji o czołgach, np. o małej myszce.
    W sumie jedyny czołg na który czekałem to Tygrys.


    Anime 7/10.

    Oglądać jak ma się ochotę na słodkie dziewczynki w różowych czołgach, które strzelają bez cela (we wszystko tylko nie w czołgi), bardziej zajęte piciem herbatki do ciastek. Za to wystrój wnętrz mają opanowany do perfekcji!
    • Avatar
      Slova 17.08.2014 00:00
      Re: Spoko, i tyle.
      dziewczynki w różowych czołgach, które strzelają bez cela (we wszystko tylko nie w czołgi), bardziej zajęte piciem herbatki do ciastek.

      oszukujesz, oj, oszukujesz.
      czołgi odzyskały normalne barwy po 3 odcinku.
      picia herbaty było znacznie mniej, niż jeżdżenia czołgami.
  • Avatar
    A
    Keeper 16.01.2014 18:25
    więcej :D uwaga będą spoilery!!
    Ha! :D Cóż tu gadać?! Po pierwsze i najważniejsze, anime jest [moim zdaniem] tylko dla MANIAKÓW DEWIACJI MILITARNEJ :) poważnie, nie wiem jak inaczej to określić.

    Gdy pokazałem koledze [wielki miłośnik czołgów] co zrobili ze Stug3 i reszta :) bezcenne.

    Ale przejdźmy do rzeczy, jak dla mnie bardzo fajne, bardzo super anime, nie wiem czemu ale oglądałem jak zaczarowany, mimo że liczba błędów jest spora to jednak twórcom udało się to 'ukryć'.

    Co mnie boli najbardziej, kreska dziewczyn, a dokładniej ich głów. Są OGROMNE! Więc jeśli dodać do tego bezmyślność głównej bohaterki gdy wychyla się z włazu dowódcy, aż kusi żeby celować w nią a nie w maszynę ;)[nawiązując do World of Tanks, strzelanie do włazu dowódcy jest najczęstszym manewrem z racji na mały pancerz i… małą realność gry] Myślę także że ten zabieg, wychylonego dowódcy to chwyt marketingowy, jeśli spojrzy się na pudełka modeli, to chyba zawsze dowódca 'wystaje' z wieży ze słuchawkami lub lornetką. Ale po za tym kreska nie jest zła, patrzy się miło.
    Muzyka jest jak na mój gust przeciętna, jakoś nic mnie nie porwało ani też nie zniechęciło [a naprawdę chętnie pochłaniałem każdy odcinek] Opening ma faktycznie lepszą jakość niż reszta i chce się go słuchać, lecz nie za dużo.

    Fabuła, tu się odrobinę czepię recenzenta, albowiem w tekście jest coś w stylu 'zdobywanie doświadczenia od zera' no niestety nie :P załoga pz4 mimo wszystko jest o wiele 'lepsza jakościowo' dowódca wszak ma ogromne doświadczenie, rzekłbym nawet że we krwi dany sport, a radiooperatorka maniaczką wiedzy o stalowych bryczkach. Moim zdaniem to poważna przewaga, nawet w tak lipnym czołgu jak pz4. Och nie nie żebym nie lubił tej maszyny, wręcz przeciwnie kocham tę bestię, to symbol 2WŚ! Jednak w porównaniu do rywali to jeżdżą szrotem :(
    I tu rodzi się moim zdaniem coś jak 'fenomen' tego anime. Dziewczyny dają radę w tych pierwszowojennych wręcz rumplach, dzięki… no właśnie :D szczęściu, wiedzy, akrobacji [o tak niektóre numery, zwłaszcza z 'Myszką' to są cuda jakich mało ;D] i mocy wyższej. Ale to nie szkodzi, bo ta super ściema była po prostu słodka! Ich przygody mimo wyrazu 'fantasy' są super :D Hańba każdemu kto skarży się na różowy czołg [ to on mnie ściągnął do tego anime :) ] ten kto się skarży jest dziwny! Prawdziwe siły pancerne Japonii były niemal podobne do anime, po prostu śmiechowe :) Przepraszam jak kogoś urażę, ale pancerze, działa i użycie.. to po prostu marność, ale przynajmniej podeszli do tego na lajcie i pośmiali się z siebie! I nie gadać mi tu wielcy fani militariów że nigdy nie chcieliście własnego czołgu umazanego w najgłupszy sposób!? Gołe panienki to tak, ale hipcia już nie wolno? Ale halo! załoga to panny! Nie namalują przecież nic zbereźnego itd, naprawdę ich zabiegi były nawet normalne :D Ok nie powiem, pół dnia plastrem brew blokowałem żeby nie szła do góry gdy widziałem co ze Stug3 zrobiły panny, no ale w końcu to zniosłem. [hej, naprawdę jak można udziubać 'snajpera' w czerwień i dać mu ogromne flagi! cechą jego była niewykrywalność i kamuflaż xD]
    Ale pójdźmy dalej, walki.
    Super, ściema straszna ale super :D Nie wiem czemu tak mnie one cieszyły i wciągały ale tak było, mimo kiczu do kwadratu. Po pierwsze zawsze liczebnie pogrążone, chyba tylko pierwszy sparing był uczciwy. Po drugie jakość czołgów, co walka to rywal lepszy [i liczniejszy]
    <Tu mała odskocznia, chwała twórcom za nie pokazanie żadnej żabiej jednostki, francuskie czołgi to mit, to nie istniało nigdy i nie cierpię tych tworów> Po trzecie doświadczenie.
    Ja rozumiem pokazanie przewagi zwinności pojazdu, ale bez przesady. M3 Lee alias 'lodówa' nie był ani szybki ani zwrotny, nie miał nawet ruchomej wieży! Naprawdę podziwiam dopakowanie tego pojazdu w tym anime. Te dwa małe czołgi w tym japońska Chi­‑cha [poprawić mnie proszę jak się pomyliłem] ok, pasowały, zwrotne i szybkie, ale pancerz… haha mokry papier! :D silnik powinien sam odjechać. pz4 w tej wersji był legendą więc jako jedyny miał prawo utrzymywać się w walce [to nawet historycznie jest zapisane że dawał radę w boju aż do końca wojny] stug3 w sumie również, miał prędkość ale wskazana tu manewrowość… 3 rzesza trwałaby do dziś gdyby mieli takie niszczyciele :D, dopiero później dziewczyny dostały poważną bestię, pz6P [polecam prezentację tej maszyny, 'łatwo palny silni, zakopywał się' śmiech do łez :) ]
    I co najlepsze jego 200mm z przodu oraz działo 88 naprawdę pasowało do ostatniego odcinka!
    No i właśnie to szczególnie polecam, fantastyczne akrobacje i numery z pojazdami! Drift po betonie xD, grupowe holowanie, wyskoki [dosłownie!] najazdy, taranowania itd. piękno! coś czego nie dali nam czterej pancerni. [swoją drogą czemu nikt tego serialu nie beszta za brednie w nim pokazane, t34/85 rozbijające strzałem tygrysa… ]
    To do czego każdy się przyczepi to upośledzenie załóg rywali, ich % trafień krąży gdzieś obok 0, mimo że niemal wszyscy mają lepsze działa, mimo to walą jakby strzelali z katapult. Sporym nadużyciem są także wszelakie penetracje ze strony bohaterek, nie z tymi działami, sory :) zwłaszcza w ostatnie walce gdzie są głównie niemieckie maszyny z końcowej fazy wojny. Sama scena z myszą to czysty kabaret :D realnie, cała drużyna [po za Porsche] powinna być rozerwana odłamkami od pocisku burzącego. Ale, autor miał lepszy pomysł xD [dorzućmy jeszcze informację że pancerz Mausa był na tyle duży że potrzebne byłoby lotnictwo, a nie te wykałaczki którymi strzelały nasze tankierki] Jednak to chyba dzięki tej magii absurdu chciałem oglądać dalej! :) Naprawdę czekałem aż pancerne laski zarzucą lasso na lufę wroga i będą ją ciągnąć w druga stronę, tak żeby załoga stug3 lub Porszaka mogła tłuc we właz z tyłu.

    Anime jest w sumie biedne, muza i kreska jest przeciętna, ani brzydka ani wybitna, poziom absurdu jest świetny, ponieważ cieszy ale nie wkurza [jak w SnK] i nie dam mu więcej jak 7/10 [ i to jak będę mieć dobry dzień, więc raczej 6] Ale ma w sobie to coś czego nie było i za to coś dałbym 10, ale niestety całokształt nie może być tak oceniony. Gdyby np. podobne motywy wystąpiły w CodeGeass… [tylko nieco na poważniej] no wiecie jakoś to zmieszać, to mogła to by być naprawdę świetna rzecz, a tak to tylko dla fanów deprawacji świętości dnia 8 kiedy to Pan stworzył czołgi :) [Dziewczyny w czołgach… matko co ja bym dał za prawdziwą taką jednostkę…]

    Zatem PANZER VOR!
    • Avatar
      Slova 16.01.2014 23:49
      Re: więcej :D uwaga będą spoilery!!
      chwała twórcom za nie pokazanie żadnej żabiej jednostki, francuskie czołgi to mit, to nie istniało nigdy i nie cierpię tych tworów

      Przecież był Char B1 Bis. A ponadto francuska broń pancerna generalnie była lepsza od niemieckiej, tylko została oparta na błędnej angielskiej koncepcji.

      M3 Lee alias 'lodówa' nie był ani szybki ani zwrotny, nie miał nawet ruchomej wieży! Naprawdę podziwiam dopakowanie tego pojazdu w tym anime. Te dwa małe czołgi w tym japońska Chi‑cha [poprawić mnie proszę jak się pomyliłem] ok, pasowały, zwrotne i szybkie, ale pancerz… haha mokry papier! :D silnik powinien sam odjechać. pz4 w tej wersji był legendą więc jako jedyny miał prawo utrzymywać się w walce [to nawet historycznie jest zapisane że dawał radę w boju aż do końca wojny] stug3 w sumie również, miał prędkość ale wskazana tu manewrowość… 3 rzesza trwałaby do dziś gdyby mieli takie niszczyciele :D, dopiero później dziewczyny dostały poważną bestię, pz6P [polecam prezentację tej maszyny, 'łatwo palny silni, zakopywał się' śmiech do łez :)

      M3 jak najbardziej miał ruchomą wieżę z przeciwpancerną armatą 37mm. W wersji późniejszej używanej przez US Army nawet na szczycie tejże wieży była kopułka dowódcy z karabinem maszynowym Browninga.

      I akurat, jeżeli chodzi o przekłamania, to nasz mały zwinny Japończyk króluje, bowiem w rzeczywistości był powolnym czołgiem piechoty.

      PZ4 owszem, był legendą, bowiem stanowił kręgosłup Panzerwaffe, ale fenomenalny to on nie był, nawet w ostatnich wersjach produkcyjnych, kiedy to mocno ustępował konkurentom. Na uznanie zasługuje najwyżej F2, który w momencie wprowadzenia rzeczywiście dawał przewagę niemieckim pancerniakom.

      stug3 w sumie również, miał prędkość ale wskazana tu manewrowość… 3 rzesza trwałaby do dziś gdyby mieli takie niszczyciele :D

      Stug 40 (czyli III z długolufową armatą) nie był niszczycielem czołgów (takie coś nawet u Niemców nie istniało w formie pojazdu, były za to łowcy czołgów), a działem szturmowym.

      t34/85 rozbijające strzałem tygrysa…

      Tak, jakby to było niemożliwe.

      Ale, autor miał lepszy pomysł xD [dorzućmy jeszcze informację że pancerz Mausa był na tyle duży że potrzebne byłoby lotnictwo, a nie te wykałaczki którymi strzelały nasze tankierki] Jednak to chyba dzięki tej magii absurdu chciałem oglądać dalej!

      Akurat to było, mimo efektowności i absurdów, całkiem sensowne zagranie, bowiem unieszkodliwienie prądnic wyłączało Mausa z gry (był napędzany silnikami elektrycznymi).
    • Avatar
      geisenhorn 23.10.2016 16:33
      Re: więcej :D uwaga będą spoilery!!
      t34/85 rozbijające strzałem tygrysa

      t­‑34/85 od frontu przebijały pierwsze tygrysy już od 500 metrów (o ile strzał by mniej więcej prostopadły, bez dużych kątów nachylenia tygrysa) (w drugę stronę, każdy tygrys likwidował każde t­‑34 już z 2 km, ale na 1 tygrysa przypadało stadko t­‑34), a we flashbacku młodszej siostry, jej tygrys dostaje w kuper, a od tyłu to tygrysy I były wstanie penetrować nawet przedwojenne polskie czołgi (tylni pancerz tygrysa 22­‑30mm)
  • Avatar
    A
    Naija1 10.01.2014 21:15
    Wow!
    Aż się zdziwiłam, że taka seria o licealistkach zawróci mi w głowie. Osobiście pokochałam to anime -za postaci, za czołgi (to jest chyba najważniejsze) i za swoiste ciepło. To właśnie przez to ciepło i urok nie mogłam się oderwać od kolejnych odcinków. No i te czołgi -podanych w taki sposób, nie widziałam w żadnym anime. Militarna otoczka nadaje wyjątkowy klimat serii. I nawet mimo licznych nielogiczności i wyjątkowo dłuuugich skoków głównej bohaterki, kompletnie straciłam głowę. Jak dla mnie cudo.
  • Avatar
    A
    Skrufi 20.11.2013 22:53
    Ok
    Całkiem miło się ogląda, ale bez szału. Brak realizmu sięga zenitu, ale seria nadrabia ładnymi scenami batalistycznymi i dobrym udźwiękowieniem. Odprężające, przyjemne i ogólnie sympatyczne.
    Na podstawie Girls und Panzer wydaje mi się też, że Anime ogólnie ma spory potencjał jeśli chodzi o bitwy pancerne…
  • Micho 5.10.2013 11:01:35 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Diablo 29.06.2013 22:05
    Cudeńko
    Seria jest absolutnie świetna, i zaoferowała mi mnóstwo radosnego rechotu, poczynając od materiału propagandowego z pierwszego odcinka po cuda jakie odstawiały w swoich czołgach bohaterki (ach te drifty, szybkie skręty i inne cuda niewidy! Biedny Guderian z Rommlem się w grobach przewracają…). Choć i tak moim faworytami są tutaj taniec bohaterek z odcinka 9, i „Myszka”. Ta ostatnia to już wogóle wisienka na torcie… Nie bawiłem się tak dobrze od czasów Hidan no Aria.
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 20.06.2013 16:18
    Girls und Panzer
    Bardzo dobra seria. Graficznie, oraz efekty akcji wyszły twórcą świetnie. Nienaganna, prosta fabuła. Pod względem muzyki nie wypadło źle. Całość oceniam na 9/10. Seria lekka i przyjemna na wieczór. Polecam.
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 20.06.2013 10:58
    Girls und Panzer
    Bardzo dobra seria. Graficznie, oraz efekty akcji wyszły twórcą świetnie. Nienaganna, prosta fabuła. Pod względem muzyki nie wypadło źle. Całość oceniam na 9/10. Seria lekka i przyjemna na wieczór.
  • Avatar
    A
    Agni666 29.05.2013 18:39
    Lol. Obejrzałem i bardzo mi się podobało… A teraz wracam obejrzeć macros frontier po raz 4 :P Recenzja dobiła mnie tymi czołgami z 2­‑światowej bo cały czas miałem nadzieję że ktoś z fanfiction.net tam baneblade z Wh 40k wciepnie…. jaki curbstomp by był.
    • Avatar
      Agni666 3.06.2013 10:05
      double
      Nie chce doublepostować to pisze w odpowiedzi. Jakim cudem w zawodach biorą udział tylko czołgi z 2­‑światowej skoro jedna drużyna jeździła t­‑80 który jest z bodajże 1976?
      • Avatar
        BlaXk Magic Mushroom 3.06.2013 13:29
        Re: double
        Nie oglądałem anime, ale tam pewnie występował [link][link][/link]
      • Avatar
        Slova 3.06.2013 19:34
        Re: double
        Nie było tam żadnego czołgu podstawowego T­‑80. Czołgu lekkiego T­‑80 także nie stwierdziłem. Możesz podać odcinek i scenę, kiedy to zauważyłeś?

    • Avatar
      geisenhorn 23.10.2016 16:38
      namiastka baneblade'a była, taki Maus ważył jakieś 180 ton…i choć miał 2 armaty (128mm i 75 mm) to i tak nie wiedzieć dlaczego korzystano tylko z głównej, skoro nawet pomocnicza mogła penetrować pancerz 6/7 czołgów głównych bohaterek
  • Avatar
    A
    Subaru 29.05.2013 14:29

    Mocno przereklamowane.

    Rozumiem zwariowaną konwencję dziewczynek w czołgach, jest to jakiś tam pomysł, bardzo moe i niezbyt wysokich lotów, ale jest i taki miał być. Natomiast realizacja…

    Trudno ocenić tę serię, gdyż z jednej strony stara się ona być bardzo wiarygodna, realistyczna, a z drugiej to czysta rozrywka, dla której nagina się wiele zasad.

    Nie znam się na militariach, w ogóle mnie to nie kręci, ale dużo nieścisłości i głupot wyłapałem nawet ja. Dziewczyny wsiadają do czołgów w mundurkach szkolnych, spódniczkach, bez hełmów nawet. Po coś jednak odzież ochronną wymyślono, w końcu tam niesamowicie trzęsie. Porozumiewają się po prostu mówiąc do siebie, nawet nie krzycząc. Z tego, co wiem, jest to absolutnie niemożliwe… w czołgu panuje okropny hałas, dlatego też używa się radia do komunikowania się. A one nawet beztrosko gadają przez… telefon. Niesłychane.
    Liderka wychyla się przez właz, jest praktycznie cała widoczna jak na dłoni podczas walki, bo uważa się za tak małą, że i tak w nią nie trafią. Ciekawe podejście.

    Tyle że pociski są jak najbardziej prawdziwe, z całą pewnością szkody czynią duże, ale jakoś zupełnie nie czuje się niebezpieczeństwa trafienia. Może to jakaś wersja light? Nie wiem. W każdym razie takie chuchra JEDNĄ RĘKĄ, jakby plecaczek podnosiły, ładują działo wielkim pociskiem. Nie zakrywają też uszu w chwili strzału i nie mają żadnych problemów ze słuchem w związku z tym. Takich głupot jest całe mnóstwo i nie trzeba być znawcą, by to zauważyć.

    Z jednej strony twórcy bardzo dokładnie przedstawiają te czołgi, detale są liczne, maszyny różnią się od siebie, a z drugiej strony zupełnie olewają rzeczy bardziej podstawowe, czyli wymienione powyżej. Albo to, albo to. Duch realizmu przeplata się z totalnymi absurdami i niedopracowaniem szczegółów, a tego nie da się pogodzić. I nie bardzo trafia do mnie argument, że to taka uniwersalna rozrywka i tyle, skoro tak duży nacisk położono na wizerunki czołgów i manewry. Bo dlaczego nie zadbano o wszystko, skoro już tyle zrobiono? Ewidentnie niewypał na tym polu.

    Same bohaterki są nudne jak flaki z olejem, niczym się między sobą nie różnią, są pozbawione charakterów. Mnie irytowały, często się też nudziłem.

    Piosenki wojenne mnie nie podniecają. Ale grafika staranna.

    5/10, bo jednak sam pomysł dość nietypowy.


    • Avatar
      Slova 29.05.2013 20:14
      z całą pewnością szkody czynią duże, ale jakoś zupełnie nie czuje się niebezpieczeństwa trafienia. Może to jakaś wersja light? Nie wiem.

      Akurat to było wyjaśniane w anime kilka razy, oglądałeś nieuważnie.
  • Avatar
    A
    BMVR 5.05.2013 11:16
    Girls Und Panzer to jednak wyjatkowe anime. Nawet NHK sie zainteresowala tym zjawiskiem. Jak w tym sloganie – „tym zyje miasto”
    [link]
  • Avatar
    A
    Slova 29.04.2013 07:54
    [link]
    Anime dostanie FILM i Serie OAV

    OH YES.
    • Avatar
      BMVR 29.04.2013 08:16
      Wolalbym drugi sezon, ale i tak jestem szczesliwy, bedzie wiecej Miho i spolki :)
      Producenci zarobili i to niezle, naprawde bym sie zdziwil gdyby zostawili ten tytul nie rozwijajac go, takiej zlotej kury sie nie zabija. Mam nadzieje ze i drugiego sezonu doczekam.

      PS. Jakis czas temu pisalem w komentarzu, ze Yukari powinna byc patronem japonskich sil pancernych no i prosze :) Oficjalne dvd promujace JSDF, z Yukari na okladce, robiaca za lektora. I plakaty zachecajace do wstepowania do JSDF z Yukari. Ktos w japonskim wojsku naprawde „czuje bluesa” :)
    • Avatar
      blob 29.04.2013 09:28
      Och, nie spodziewałem się :)

      „Wstąp do wojska, lolitki już na ciebie czekają :D”
    • Avatar
      Cthulhoo 29.04.2013 10:02
      Liczę, że pojawi się ekipa z Pravdy :3
    • Avatar
      Progeusz 29.04.2013 10:10
      Lol, myślałem, że wiedziałeś o tym dużo wcześniej, dałbym Ci link wczoraj rano.
      • Avatar
        Slova 29.04.2013 15:08
        Byłem zaaferowany walką z 3.33.
  • Avatar
    A
    harpagon 15.04.2013 14:08
    Komentarz po 12 odcinkach
    No i prosze, udało się obejrzeć 12 odcinków tej genialnej anime :) No dobrze, jest przeciętnie, ale jednak po obejrzeniu całości musze trochę poluzować napinkę w związku z surowością jaką wykazałem się w poprzednich komentarzach. Choć dalej uważam, że walka na taczkach byłaby nie mniej ujmująca całości :D Tak czy inaczej seria pomimo pewnej drażliwości w rozumach bohaterek, ma w sobie coś pozytywnego. Przekonałem się o tym, jak panie z ruskiego pobozu zaczeły się śpiewac pod koniec odcinkach rosyjską pieśń ludową. Faktycznie całość trzeba traktowac z dużym przymrużeniem oka, a sprawy militarne są tutaj tylko zaczepką na oderwanie się od typowego szkolnego schematu. Także jest to całkiem udana seria, do której można się przekonać z biegiem odcinków. To coś jak Madoka – straszydełko z początku, ale całośc uwita dość sensnownie.

    Za GuP dałbym 6/10. Z tych lepszych średniaków w trochę świeższej formie.
    • Avatar
      BMVR 15.04.2013 15:10
      Re: Komentarz po 12 odcinkach
      A pisalem, obejrzyj wiecej jak trzy poczatkowe odcinki. Wiele osob podobnie jak Ty zobaczylo poczatkowe epki (bardzo srednie zreszta) i mialo juz ocene wyrobiona. Tymczasem od epizodu piatego zaczyna sie robic ciekawie, od epizodu 8 robi sie bardzo ciekawie, a finalne epki to naprawde kawal swietnego anime akcji.
      Gdyby GuP trafil na obecny wiosenny sezon, mysle ze nie zrobilby az takiej furrory, mamy teraz kilka naprawde swietnych tytulow. A ze trafil na sezon zimowy, ktory byl imho tragiczny, to na tle pozostalych tytulow po prostu blyszczal.

      Duzo by o tym pisac, dla mnie osobiscie to anime genialne i laduje obok takich tytulow jak Cowboy Bebop, Evangelion, Gits czy Bubblegum Crisis, czyli moj osobisty kult i klasyka do ktorej bede wracal jeszcze mnostwo razy.
      A jadaca na Tygrysie nr 212 (notabene numer jaki nosil tygrys Michaela Wittmana) z rozwianymi wlosami Nishizumi Maho z lecacym w tle „Panzerlied” zapamietam do konca zycia :)
      • Avatar
        harpagon 15.04.2013 22:14
        Re: Komentarz po 12 odcinkach
        Stawiać na półce z Gitsem to juz jednak pzresada. Już zdecydowanie więcej wart jest Uchuu Kyoudai czy Sakamichi No Apollon. A obecnie Atak Tytanów urywa d**e.
      • Avatar
        Progeusz 15.04.2013 23:03
        Re: Komentarz po 12 odcinkach
        GuP to sezon jesienny, w którym głośnych tytułów nie brakowało.

        To Love Live dużo zyskało na byciu w sezonie zimowym.
  • Avatar
    A
    War'yun 9.04.2013 03:16
    Sama seria; jakkolwiek głupi koncept by nie był; zła nie jest, ale jest za to winna trzem niewybaczalnym zarzutom.
    1. „Ultimatum” – stawiając przed bohaterkami cel typu „być albo nie być” psuje cały suspens i powoduje, że wynik każdej walki, każdego starcia staje się w takiej serii oczywisty.
    2. „Plot Device” – celne trafienia w gąsienice przy pełnym gazie, unikanie pocisków w locie. No rany, bez przesady.
    3. „Stormtrooper Syndrom” – najgorsze z możliwych. Scenarzyści za to powinni być odstrzeliwani. Sprawianie że główny bohater/terka wydaje się silniejszy, mądrzejszy czy bardziej uzdolniony od swojego przeciwnika, tylko dlatego, że scenarzysta postanowił upośledzić go psychicznie i fizycznie jest niedopuszczalne.
    • Avatar
      Slova 9.04.2013 07:42
      „Stormtrooper Syndrom”

      Oj… nie. Zauważ, że większość bitew było wyrównanych lub to wróg miał przewagę. Miho po prostu urywała mecze dlatego, że nie trzymała się podręcznika, a przez to była nieprzewidywalna.

      Jak to stwierdzili kiedyś Amerykanie – jeżeli sami nie mamy pojęcia, co robimy, to wróg tym bardziej nie będzie w stanie przewidzieć naszych posunięć.
      • Avatar
        War'yun 10.04.2013 01:55
        Pozwól więc, że przytoczę tu jeden tylko przykład: Maus.
        Bohaterki tarasują swoimi czołgami CAŁĄ szerokość wylotu wąskiej uliczki, bezskutecznie ostrzeliwując w tym czasie Mausa. Ten tymczasem, niecałą przecznicę dalej; około 15­‑20 metrów od nich oddaje strzał. Gdzie trafia pocisk? W ziemię, dwa metry od najbliższego czołgu. Tymczasem one bez problemu za pierwszym razem trafiają w 30 centymetrową kratkę, stojąc w tym czasie w absurdalnej pozycji.
        Jeśli to nie jest książkowym przykładem Syndromu Stormtroopera, to Darth Vader jest córką Celestii.
        • Avatar
          Slova 10.04.2013 10:00
          Dla haubicy Mausa 15­‑20 metrów to ni była idealna odległość do oddania strzału.
          • Avatar
            Sezonowy 10.04.2013 11:04
            Ja wiem, po raz kolejny czepiam się, podobnie jak w przypadku „baszty dowódcy”, ale głównym uzbrojeniem czołgu Maus nie była haubica, a działo przeciwpancerne.

            [link]

            Skoro na każdym niemal kroku podkreślasz wierność pojazdów i uzbrojenia w GuP względem realiów historycznych i wchodzisz w gorące, merytoryczne spory na temat broni pancernej, wypadałoby przynajmniej znać i rozumieć podstawową różnicę między haubicą (strzelanie stromotorowe) a działem przeciwpancernym (strzelanie na wprost), choćby po to, by inni dyskutanci nie nabrali przekonania, że w gruncie rzeczy Twoja wiedza na ten temat jest więcej niż skąpa, a używane argumenty – wątpliwe.
            • Avatar
              Sezonowy 10.04.2013 12:16
              Jeszcze lepszym określeniem na uzbrojenie Mausa byłaby „armata przeciwpancerna” (wszystkie armaty strzelają ogniem na wprost), już całkowicie usuwające wszelkie wątpliwości. Działo, armata, ale w żadnym razie nie haubica, bo to uzbrojenie do prowadzenia ognia stromotorowego. Pojazd pancerny uzbrojony w haubicę należałby już do artyleria samobieżnej jako działo pancerne, jak Sturmpanzer IV Brummbär.

              A właśnie: jeśli mnie pamięć nie myli (widziałem tylko trzy odcinki), to w GuP, zdaje się, występował StuG III, prawda?
              • Avatar
                Cthulhoo 10.04.2013 13:07
                Tak, występował.
            • Avatar
              Slova 10.04.2013 13:39
              Ta armata była w praktyce haubicą dostosowaną do strzelania poziomego, nawet amunicja była rozdzielnego ładowania i miała trzy rodzaje ładunków miotających.
              • Avatar
                Slova 10.04.2013 13:47
                Inaczej – sposób obsługi i ładowania był typowy dla haubicy i było to pierwsze niemieckie działo Ppanc zasilane amunicją rozdzielnego ładowania.
                Tym bardziej strzelanie z haubicy ogniem na wprost to żaden kłopot – Rosjanie zbudowali cały szereg czołgów uzbrojonych w haubice i przeznaczonych do walki z wozami niemieckimi, od niesławnego KW­‑2 zaczynając, a na ISU­‑152 kończąc.
                • Avatar
                  Cthulhoo 10.04.2013 14:23
                  Z tego, co teraz czytam, to ISU­‑152 to nie czołg, tylko działo samobieżne :P
                  • Avatar
                    Slova 10.04.2013 14:49
                    Zaś Maus korzystał z tej samej broni głównej, co Jagtiger, który w ogólnym rozrachunku należał do tej samej klasy wozów, co ISU­‑152. Zaś dyskusja tyczy się właśnie tegoż działa 12,8 cm.

                    Pytanie jeszcze, jakiego uzbrojenia używał Maus z anime – 12,8 czy 15 cm?
                    • Avatar
                      Cthulhoo 10.04.2013 15:19
                      No tak, ISU­‑152 mógł być też używany jako ciężki niszczyciel czołgów, którym był Jagtiger. Ale nie o to mi chodzi, a to że w poprzednim twoim komentarzu ISU­‑152 jest zakwalifikowany jako czołg, a to mija się z prawdą
                      • Avatar
                        Slova 10.04.2013 15:33
                        A tak, teraz zauważyłem. najpierw pomyślałem o czołgach, a potem w toku wyliczanki wpisałem ISU jako najbardziej sztandarowy przykład wozu z armatohaubicą.
                • Avatar
                  Sezonowy 10.04.2013 15:34
                  Ty, Slova, zawsze walczysz do upadłego i idziesz w zaparte? W myśl zasady: „mogą nas powalić, ale nas nie pokonają”?

                  Wybacz, że napiszę to brutalnie i bez ogródek, ale wypisujesz tu straszne herezje, które nasuwają podejrzenie, że wiedzę o technice wojskowej czerpiesz głównie z gier i filmów, a nie z fachowej literatury. Wstydziłbyś się. Młodzież to czyta, ona się uczy. Żeby nie uprawiać pustosłowia, ale też nie odsyłać do literatury fachowej, będę się posiłkował linkami do Wikipedii.

                  Ta armata była w praktyce haubicą dostosowaną do strzelania poziomego, nawet amunicja była rozdzielnego ładowania i miała trzy rodzaje ładunków miotających.


                  Nie, Słova, nie była. Była rozwinięciem armaty przeciwlotniczej.

                  [link]

                  Gdybyś posiadał przynajmniej podstawową, ale rzetelną wiedzę, zapaliłaby Ci się czerwona lampka w momencie próby użycia słowa „haubica” w zestawieniu z działem czołgowym o lufie długości pięćdziesięciu pięciu kalibrów. Tymczasem Ty nawet nie pokusiłeś się o sprawdzenie informacji w internecie.

                  Inaczej – sposób obsługi i ładowania był typowy dla haubicy i było to pierwsze niemieckie działo Ppanc zasilane amunicją rozdzielnego ładowania.


                  O „haubicowatości działa” nie decyduje rodzaj amunicji. Nigdy. O tym, czy działo jest haubicą decyduje tylko i wyłącznie możliwość prowadzenia ognia stromotorowego. Skąd Ty w ogóle bierzesz podobne informacje? Nie ma ich w książkach, nie ma ich w sieci. No to skąd? Podejrzewam, że po prostu nie zdajesz sobie sprawy z tego, na czym polega różnica między armatą (w tym przypadku: przeciwpancerną) i haubicą. Jest okazja do nadrobienia zaległości:

                  [link]
                  [link] (podział ze względu na tor lotu pocisku)
                  [link]

                  Tym bardziej strzelanie z haubicy ogniem na wprost to żaden kłopot – Rosjanie zbudowali cały szereg czołgów uzbrojonych w haubice i przeznaczonych do walki z wozami niemieckimi, od niesławnego KW­‑2 zaczynając, a na ISU­‑152 kończąc


                  Tego argumentu to już w ogóle nie rozumiem. Co z tego, że KW­‑2 był wyposażony w haubicę, a ISU­‑152 w armatohaubicę (a nie w haubicę, jak piszesz), ma takie znaczenie dla armaty 128 cm KwK 44 L/55 czołgu Maus jak fakt, że Sturmtiger był uzbrojony w moździerz rakietowy, czyli żadnego. Uzbrojeniem Maus'a była armata przeciwpancerna – nie haubica, nawet nie armatohaubica. Koniec, kropka.

                  [link]

                  Z całym szacunkiem, doceniam Twój gorący entuzjazm, ale ten nie zastąpi wiedzy.

                  PS Przy okazji naszej niedawnej krótkiej dyskusji o „baszcie dowódcy” wspomniałeś o artykule w „Technika Wojskowa: Historia”. Ja dla odmiany polecam ci artykuł w ostatnim numerze „Militariów XX wieku”: „Acht­‑Acht w służbie”. To o niemieckim dziale przeciwlotniczym 88mm. Dowiesz się stamtąd m.in tego, dlaczego to właśnie działa przeciwlotnicze a nie haubice w czasie wojny zrobiły karierę jako broń przeciwpancerna. Tak jak większa siostra osiemdziesiątki ósemki, 12.8 cm Pak 44, której wersja rozwojowa weszła na uzbrojenie czołgu Maus. Armata przeciwpancerna, nie haubica.
                  • Avatar
                    Slova 10.04.2013 16:09
                    Argument z ISU odnosił się do tego, ze haubica musi strzelać stromotorowo, nie zaś do tego, że maus był wyposażony w haubicę.

                    I oczywiście to, co napisałem było błędne – maus nie był wyposażony w haubicę, zmyliło mnie to, że Niemcy używali w tym czasie haubicy 15cm, a taki też kaliber był rozważany jako uzbrojenie Mausa.

                    I nie, nie z gier. Zwyczajnie pomieszały mi się informacje. A w gry drugowojenne gram niewiele, co najwyżej RO2, gdzie czołgów jest… no, prawie nie ma.

                    Natomiast to o baszcie dowódcy udokumentuję zdjęciem, gdy wrócę z uczelni. Wydanie specjalnie TW czerwiec 2012, autor zamiennie używa baszty dowódcy i wieżyczki obserwacyjnej dowódcy.
                    • Avatar
                      War'yun 11.04.2013 01:42
                      Jak ją zwał, tak ją zwał, ważne jest, że strzela na wprost i o ile pocisk nie został wypchnięty z lufy pierdem, to nie ma szans by przywalił w ziemię, zamiast w któryś z czołgów. Nie jestem pewien, ale Maus nie byłby chyba nawet w stanie tak nisko opuścić lufy by na takim dystansie wycelować w ziemię.
                      • Avatar
                        Slova 11.04.2013 07:38
                        To był dystans kilkudziesięciu metrów, więc nie byłbym tego taki pewien.
                        • Avatar
                          War'yun 12.04.2013 01:54
                          W chwili oddania strzału Maus znajdował się trzy sekcje budynku po lewej od nich. Biorąc pod uwagę długość Pz.Kpfw. IV wynoszącą sześć metrów, każda z tych sekcji nie miała więcej jak osiem metrów, dodając po metrze na każdy wspornik wychodzi 27 metrów. W chwili w której kamera zmieniła pozycję, Maus znajdował się gdzieś w połowie pierwszej sekcji, więc nawet licząc optymistycznie był od nich 23 metry. Żeby z takiej odległości nie trafić w stacjonarny cel tej wielkości, trzeba albo się o to starać, albo mieć scenarzystę przeciwko sobie.
                          Jakbyś się więc nie starał, bardziej ewidentnego przykładu Syndromu Stormtroopera mieć nie można.
                          • Avatar
                            Slova 12.04.2013 07:40
                            A ja jeszcze raz powtórzę, że 23 metry to nie jest zbyt dogodna odległość do strzelania dla czołgu, zwłaszcza z działem takiej długości. Ponadto celownik ma swoje przybliżenie i mocno ogranicza pole widzenia celowniczego.

                            Już bardziej za przykład tego syndromu brałbym scenę bezpośrednio przed ostatecznym pokonaniem Mausa, kiedy to miał rzeczywiście idealną pozycję do strzału.
                          • Avatar
                            Cthulhoo 12.04.2013 11:17
                            Maus był w ruchu, a to bardzo utrudnia celowanie. Nie będę pisał dlaczego, bo Slova już to wyjaśniał.
                            • Avatar
                              Sezonowy 12.04.2013 14:52
                              Obejrzałem fragment z Mausem na YT i było to fajne, przyznaję. Dlatego chcę zwrócić waszą uwagę na fakt, że celowanie w ruchu stanowi problem wyłącznie wtedy, gdy jedzie się z dużą prędkością po nierównym podłożu, a armata nie ma układu automatycznej stabilizacji (armata podskakuje, kołysze się itd.). Tu Maus jedzie po równym podłożu, z niewielką prędkością i po prostej, (co więcej, pierwszy strzał, między budynkami, został oddany z miejsca), w momencie oddawnia strzałów jego wieża jest nieruchoma. Jakimś argumentem byłoby, gdyby to cel znajdował był w ruchu, ale tu nawet gdy czołgi obu stron poruszają się, odległość miedzy nimi jest ta sama (mniejsze cofają się, większy podąża za nimi, utrzymując dystans) albo zmniejsza się (jak w scenie z zastawianiem pułapki). Celowniczy nawet nie będzie dotykał ustawień celownika określających prędkość celu. Co więcej, strzał z tej odległości to praktycznie strzał po linii prostej, nie po krzywej balistycznej, ponieważ pocisk nie zdążyłby utracić nic ze swej prędkości początkowej (w przypadku działa głównego Mausa to 930 metrów na sekundę). Widzisz pobliski cel w celowniku i otwierasz ogień: pocisk będzie w celu zanim zdążysz mrugnąć powieką. To jak strzał z przyłożenia z pistoletu: kaszka z mlekiem.

                              Slova wspomniał o nastawach celowników. Zaciekawiło mnie to i zerknąłem tutaj:

                              [link]

                              Na przykładzie celownika Pantery, skalowanym co 100 metrów, od 0 do 4000, widać, że celowanie na dystansie do 100 metrów do kilkumetrowego celu nie było żadnym problemem. Zresztą, gdyby było, w literaturze znalazłby się na ten temat jakiś ślad, a na takowy nigdy nie udało mię trafić.

                              Tak czy owak nie przywiązywałbym większej wagi do tego, czy celny strzał byłby w takich warunkach możliwy czy też nie: GuP to zabawa i szczerze wątpię, aby scenarzyści spędzali czas na spotkaniach rysując trajektorie pocisków i wyliczając szanse trafienia, tak by wiernie oddać realia pola walki. Miało być fajnie, widowiskowo i zabawnie – i takie też było. Proponuję dać sobie z tym spokój i po prostu cieszyć się niecodzienną rozrywką, bo skoro już zaakceptowaliśmy samo założenie dziewczynek w czołgach, choćby nie wiem jak bardzo naciągane, to przyjęcie innych, równie naciąganych rozwiązań czy scen, nie powinno być dla nas problemem.

                              PS Jeśli już sama dyskusja o anime może wydać się hermetyczna dla kogoś, kto anime nie ogląda, pomyślcie teraz, za jakich oszołomów uważają nas tutaj ci, którzy militaria mają tam, gdzie Słońce nie dochodzi. Dziwacy wśród dziwaków. :)
  • Avatar
    A
    Mizu 7.04.2013 01:11
    Hmm...
    Witam.

    A Ja pozwolę sobie na początku odbiec odrobinę od tematu, każde „popularne” anime poznaje się ostatnio po tym, że jeszcze przed końcem emisji posiada już duże grono zarówno „hejterów” jak i „lajkerów” (brrr strasznie mi jakoś te neologizmy brzmią).

    Nie inaczej jest i w tym przypadku, GuP powiem szczerze od samego początku uznałem za pomysł nieszczególny, a w zasadzie głupi, ewentualnie skrajnie niszowy, no bo proszę Was. Jak? pytam się, jak taka średniego wzrostu japońska piętnastolatka (146cm wzrostu ze 38kg- myślę że tu nawet przesadziłem;) poradzi sobie z funkcją ładowniczego na wcale nie dużym T34. Sam pocisk to ma metr i koło 16kg waży!

    No ale z nadmiaru wolnego czasu ;) a może bryndzy innych serii obejrzałem ep 1 potem 2 (wówczas wychodził bodajże już 7ep.). I co?
    Ano los tak sprawił że doglądałem do końca.

    Właściwie nie do końca wiem dlaczego spodobało mi się to anime. Absurdów czysto technicznych jest wiele, twórców odrobinę zaślepionych WoT nie raz poniosło troszkę za daleko, a główna bohaterka jako dowódca charyzmy tyle co przenoszony gumiak. Ostatnim gwoździem do trumny powinna być jeszcze ta nieszczęsna przerwa w emisji.

    Tyle że nawet te wady nie zdołały jakoś zepsuć pozytywnego odbioru całokształtu.
    Oglądałem trochę jak „Czterech Pancernych” niby wiem że kit, ale i tak miło się na to patrzy.
    Bohaterki naprawdę starają się w swojej drodze „from zero to hero”, twórcy w zasadzie też się starają odwzorowując naprawdę istniejące maszyny, ich wady i zalety (przynajmniej w większości i nie będziemy teraz spojlerować o „myszach” itp.).
    Grafika – tu jestem odrobinę rozdarty bo z jednej strony naprawdę ładnie rysowane tła, miasta, pejzaże, wszystko takie delikatnie pastelowe i nie puste, za to przy 3D o ile do czołgów nie mam wiele zastrzeżeń to płaski teren po którym jeżdżą (normalnie brak słów: mogli by coś wyrenderować jaką trawę czy krzaki)
    Muzyka – odpowiednia na swoim miejscu klimatyczna. Bo w tym anime chyba najważniejszy jest właśnie ten klimat pseudo narodowych formacji pancernych. Nawiązania do filmów wojennych – też miło, człowiek myśli: „Chwila ja już gdzieś widziałem ten most!”
    I jeszcze zupełnie skrajnie subiektywna zaleta, mianowicie: absurdalnie wielkie, o delikatnie postsocjalistycznym charakterze, miasta okręty, a jeszcze zacumowane w jakimś śmiesznie małym miasteczku na tle mieniącego się morza – duży plus!

    Podsumowując pomyliłem się po pierwsze nie doceniłem ilości fanów WoT­‑a (a ja naiwny myślałem ze to jakiś produkt niszowy). Po drugie okazało się że mimo idiotycznego założenia, seria wyszła pozytywna.
    Po trzecie anime nie musi być Arcydziełem i o tym widzę niektórzy też zapominają.

    Ps. Wracając do pierwszej myśli: Tych naprawdę złych serii ludzie, szczególnie na drugim końcu świata, po prosu nie oglądają, nie wspominając o pisaniu setek bardziej bądź mniej pochlebnych komentarzy (może ktoś w przypływie miłosierdzia dla potencjalnych odbiorców napisze wielce znaczące „Kupa!”).

    Ja daję +
    Dobranoc.


  • Avatar
    A
    Ulmo 6.04.2013 22:48
    Dobra seria
    Anime przyjemnie się ogląda, zaś moja nie za duża wiedza na temat czołgów nie ograniczała mnie. Więcej nawet: zacząłem rozumieć, o co chodzi z jadgtigerami, stugami i innymi pojazdami „czołgopodobnymi”. do tego tylko raz moja wiedza się przydała,  kliknij: ukryte . Wykorzystanie zaś marszów jako ścieżkę dźwiękową było naprawdę ciekawym i odpowiednim pomysłem. Szkoda tylko, że podczas walk z Pravdą nie wykorzystano z „Kalinki”. 8 na 10, taka jest moja ocena.
  • Avatar
    R
    Erio 5.04.2013 17:21
    Widzę wielkie poruszenie oceną Slovy i pomijając już to jak sam autor podchodzi do ocen, nie wiem czemu większość ma takie przeświadczenie, że na ocenę powyżej 8 zasługują tylko tytuły ambitne. Najlepiej wystawić wszystkim filmom Ghibli 10/10, a pozostały moe chłam ocenić na 4 albo gorzej.
    • Avatar
      harpagon 5.04.2013 18:15
      Ghibli też ma słabsze tytuły. Np Makowe Wgórze, Ziemiomorze. Nawet ceniony Totoro ma pewne mankamenty. Anime ze studia Ghibli są jednak magiczne i wciągające. Wysoka jakość animacji, malownicze widoki, świetnie ujęte perspektywy, sympatyczne postaci, duży wkład w udźwiękowienie (Arietty jest pod tym względem mistrzowska). 10/10 to ideał i wszytsko na swoim miejscu, żadnych wad, które w jakikolwiek sposób mogłyby uprzykrzyć oglądanie. Nie porównuj szybko zmontowanej animacji z małego studia zrobionej na kolanie do wieloletniej prady artystów w Ghibli, bo zwyczajnie obrażasz ich ogromny wkład w rozwój japońskiej animacji. Moe nie moe, moze być i 10/10, jak będzie faktycznie świetne, a nie durnowate.
      • Avatar
        Erio 5.04.2013 18:43
        Nie porównuj szybko zmontowanej animacji z małego studia zrobionej na kolanie do wieloletniej prady artystów w Ghibli, bo zwyczajnie obrażasz ich ogromny wkład w rozwój japońskiej animacji. Moe nie moe, moze być i 10/10, jak będzie faktycznie świetne, a nie durnowate.

        Nie zamierzam porównywać filmów przygodowych z przekazem do serii czysto rozrywkowej jaką jest Girls und Panzers. Nie zamierzam też dyskryminować dobrej serii jaką jest Girls und Panzers tylko dlatego, że nie robił tego znany artysta studia Ghibli, albo nie ma głębokiego przekazu.
    • Avatar
      Cthulhoo 5.04.2013 18:18
      Na to bym jeszcze przymknął oko. Bardziej mnie śmieszy fakt, że, jakby przerobić na anime jakiś film ze Stevenem Seagalem, to według fanów „poważnych” tytułów powinien on dostać 10/10 :P
    • Avatar
      Piotrek 5.04.2013 18:27
      Nie rozumiem takiego toku myślenia.
      Przede wszystkim ocenia się jakość dzieła, nie jego twórcę. Ghibli może się podwinąć noga (chociażby „Gedo Senki”), z drugiej strony nawet takie Gonzo wśród morza chłamu wydało „Last Exile”.
      Do tego różne osoby pracują nad różnymi anime, nawet w obrębie jednego studia. Nie generalizujmy przede wszystkim.
  • Avatar
    A
    harpagon 4.04.2013 15:50
    Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
    Równie dobrze mogliby się ścigac na taczkach, albo kto szybciej zgrabi liście. twórcy wymyślili sobie czołgi, ale to kompletnie bez znaczenia. owe czołgi są beznadziejnie zaprojektowane. poruszają się nadzwyczaj nierealistycznie (czasem wrecz jak oderwane od ziemi, kółka kręca się powoli, a czołg zasuwa… etc). Udźwiekowienie tendecyjne, oklepane, wręcz po taniości aby tylko stworzyć trochę tego kiczowatego wojskowego klimatu. Po prostu dawno nie widziałem tak słabej anime, wykonanej byle jak, z postaciami które drażnią od pierwszych chwil, z akcją pełną kiczu… Graficznie byle jakie, dźwiękowo tanie i nudne, motyw sportowy z udziałem czołgów to głupota ot co. Dla mnie ta seria zasługuje maksymalnie na 2 gwiazdki z 5. A czemu 2? Są gorsze tytuły, nawet bardzo wiele.
    • Avatar
      Orzi 4.04.2013 15:58
      Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
      Weź Pan napisz alternatywną recenzję, a nie powtarzasz Pan to samo w trzecim komentarzu z rzędu. Wszystkich to uszczęśliwi.
    • Avatar
      BMVR 4.04.2013 16:38
      Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
      W pierwszym momencie mialem ochote polemizowac, ale mnie olsnilo.
      30 tysiecy sprzedanych kopii GuP (wiecej niz murowane hity z KyoAni), setki tysiecy fanow na calym swiecie (odcinek 11 pobrany ponad 300 tysiecy razy z samego nyaa), eventy w Oorai dla fanow GuP, Toyota oficjalnie wprowadzajaca do sprzedazy modele pomalowane w postaci z GuP. Do tego wzrost obrotow firm sprzedajacych modele do sklejania, nie wspominajac o fachowej prasie poswieconej militariom ktora na okladki wrzuca te drazniace i kiczowate postaci z GuP.

      Gdyby nie fachowa opinia imc Harpagona, w zyciu bym sie nie zauwazyl, jak bardzo denne, plytkie i tandetnie wykonane jest to anime :D I gdzie mu tam do reszty hitow z tego sezonu, tym bardziej ze zapomniano do niego wsadzic tony cyckow, harem wprawdzie jest ogromny ale zapomniano dolozyc do tego chlopa z kompleksami no i nie ma w nim gimbusow z problemami egzystencjalnymi, tylko glupiutkie dziewczynki ;P

      Ps. Glowna bohaterka nazywa sie Miho (ta co wychyla leb non stop), najdalej po trzecim odcinku bys to imie zapamietal. A ze chcialo Ci sie ogladnac tylko dwa, to juz niczyja wina

      Ps 2. Taczki beda w drugim sezonie, juz wyciekl do niego scenariusz. Podlozem bedzie turniej miedzynarodowy, jedna ze szkol bedzie Technikum Rolnicze z Pultuska, pszenno­‑buraczana eskadra oprocz taczek wystawi Ursusa C330 i dwie snopowiazalki. Na pewno ucieszy Cie tez fakt ze liderka naszego teamu bedzie corka dyrektora Technikum, kobieta silna i zdecydowana, majaca 130cm w bicepsie i dwa razy tyle w udzie.

      Ps 3. Sorry ale „nie zwytrzymalem” :)

      • Avatar
        Harpagon 4.04.2013 19:06
        Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
        Oceniasz przez pryzmat konsumpcyjnej otoczki? To nie wiedziałeś, ze w Japonii wystarczy cos promować i z mety staje się zaje**te? Co mnie jakieś wzrosty dochodów czy postaci do sklejania. Ale widze, ze Ty bardzo łatwo ulegasz machinie sztucznie dmuchanej popularności. Mówię, jakby zorbili wyścigi na taczkach, to moze wzrosłyby dochody firm ogrodniczych. I wtedy też byłoby zaje**ście? Przynajmniej byłoby śmieszniej.
        • Avatar
          Slova 4.04.2013 19:23
          Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
          Co rozumiesz przez „sztucznie rozdmuchaną popularność”?
          • Avatar
            harpagon 5.04.2013 02:10
            Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
            To, iż wyniki sprzedaży są zwykle fałszowane i podaje się jako liczbę sprzedanych kopii tylko to co zostało zamówione porzez hurtownie i sklepy, a nie to co zostało realnie sprzedane. Poza tym istnieje coś takiego jak trend setterzy, którzy wymyślaja co ma być modne i popularne, współpracują z firmami odpowiedzialnymi za kampanie reklamowe, rusza machina na całą promocję, w telewizji, w prasie. Zafałszowane listy przebojów, sponsorowane kampanie reklamowe, cały ten konsumpcyjny syf i wmawianie, ze to jest teraz zaj***ste. tak samo jak obecnie z jpopem. Bieże się z łapanki byle jaki dziewczyni i tworzy super girls­‑bandy z sufiksem 48, 64… czy to znaczy, ze ludzie stracili słuch i nie chca słuchać trochę lepszego popu jak miało to miejsce przed laty? Nie, po prostu wyprało im się mózgi kiczem, łykneli to, a producenci zadowoleni, bo tną sobie koszty, szybko proponują nowe gó**ne idolki, które nie mają za grosz zdolności wokalnych. Pie***li sie cały kierunek popkulturowy w Japonii.

            Wystarczy?
            • Avatar
              Slova 5.04.2013 08:01
              Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
              Wystarczy?


              Nie, bo:
              wyniki sprzedaży są zwykle fałszowane

              Aż dziw bierze, że Kyoani nie fałszuje badziewnych wyników Tamako Market, które okazało się porażką. A takie małe, badziewne studio jak ACTAS miało dojścia i to zrobiło. Niebywałe.

              Poza tym istnieje coś takiego jak trend setterzy, którzy wymyślaja co ma być modne i popularne, współpracują z firmami odpowiedzialnymi za kampanie reklamowe, rusza machina na całą promocję, w telewizji, w prasie.

              No to owi Trend Setterzy na starcie powiedzieli – to się słabo sprzeda, najwyżej na siebie zarobi, hitem będzie Tamako Market.
              Znowu wymyślasz.

              Zafałszowane listy przebojów,

              Zafałszuj niichana i forczana. I DARE YOU.
              Zafałszuj ludzi, którzy przyjeżdżali do zniszczonego w tsunami Oorai by na własne oczy obejrzeć miejsca pokazane w anime.
              Zafałszuj większą ilość odwiedzających wystawę sprzętu wojskowego w bazie w Asace.
              Zafałszuj ewenty odwoływane dlatego, że ORGANIZATORZY NIE PRZEWIDZIELI, ZE ZJAWI SIĘ NA NICH TAK WIELU FANÓW.

              Pozostałe argumenty nie mają odniesienia do czegokolwiek tutaj.
            • Avatar
              Cthulhoo 5.04.2013 12:35
              Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
              Przepraszam, ale zaklinanie rzeczywistości przez hejtera, który nie może się pogodzić z sukcesem Girls und Panzer nie jest argumentem w dyskusji.

              A prawda jest taka, że w grudniu wyszło za mało kopii i wszystkie poznikały ze sklepow (a była to ilość znacząco przekraczająca 10 tysięcy). Dodatkowo istnieje coś takiego jak ranking pre­‑orderów na japońskim Amazonie, a ten wskazywał na sukces marketingowy GuP
              • Avatar
                harpagon 5.04.2013 18:19
                Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                No to powiedzcie czemu taki hit jak GuP ma na tanuki ledwie średnią 6 z kawałkiem? Czyżby polski odbiorca był odporny na marketinig i oceniał faktycznie to co widzi?
                • Avatar
                  Cthulhoo 5.04.2013 18:45
                  Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                  A co ma tanuki do sukcesu tej serii? Kupuje ktoś tutaj Blu­‑raye z Japonii? Nie? Tak też myślałem.
                  • Avatar
                    harpagon 5.04.2013 23:48
                    Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                    Czyli skoro nie mieszkamy w Japonii i nie myślimy po japońsku, to mamy prawo ocenić serię inaczej niż 90% Japończyków, czyż nie tak? Ocenia na tanuki odzwieciedla przychylność polskiego widza, a ten ma prawo niezależnie od całej otoczki marketigowej wyrazić swoje odmienne zdanie. Czy to znaczy, że Japońcy mają spaczeni gust? Mają od dawna, ale nawyraźniej dobrze im z tym.
                    • Avatar
                      Cthulhoo 6.04.2013 00:00
                      Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                      Widze, że nie rozumiesz – mówimy teraz o sukcesie komercyjnym i średnia ocen na tanuki nie ma z tym żadnego związku. Proponowałbym więc, abyś odnosił się do treści komentarza, na który odpowiadasz, zamiast ciskać hejtem na lewo i prawo, bo jak na razie twoje wypowiedzi nie wyszły ponad poziom bólu zada hejtera, który za wszelką cenę próbuje dowieść, jakie to GuP jest złe i niedobre.
                      • Avatar
                        harpagon 6.04.2013 23:30
                        Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                        Okey pod względem komersyjnym jest dobre, ale w ocenie bezwględnej odwiedzajacych Tanuki co najwyżej przeciętne.
                        • Avatar
                          Cthulhoo 6.04.2013 23:40
                          Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                          I? Ja nie potrzebuję średniej z tanuki, żeby wyrobić sobie opinię na temat danej serii :P
                          • Avatar
                            harpagon 7.04.2013 03:43
                            Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                            Rozumiem oglądasz wszytsko jak leci, łącznie z tytułami po pół gwiazki? No bo przecież jak nie oceny, jak nie srednia ludzi, a recenzje sa subiektywne…
                            • Avatar
                              Slova 7.04.2013 10:49
                              Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                              Dlaczego z góry zakładasz, ze trzeba się czymkolwiek kierować przy doborze anime? Ja przed seansem wiem, co mi się spodoba, a co nie, a recenzji nie czytam, ocenami też się nie kieruję.
                              • Avatar
                                harpagon 8.04.2013 00:24
                                Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                                @ Slova

                                Bo wydaje mi się, że chyba ma się jakieś odczucia co sie chce obejrzeć (np. w dzien komedie, w nocy horror… czy na odwrót jak kto woli), ale dobór tytułu chyba skądś się bieże? Tak po prostu włączasz przypadkowo cokolwiek? Gdyby wybór był podyktowamny wyłącznie swoim widzimisie, a recenzje, komentarz ei oceny nie miałyby zadnego znaczenia (i często pokrycia), to po co w ogóle wchodzić na taki portal jak Tanuki?
                                • Avatar
                                  Slova 8.04.2013 01:12
                                  Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                                  Po prostu wiem co mi się spodoba, a co nie.

                                  po co w ogóle wchodzić na taki portal jak Tanuki?

                                  Też się nad tym zastanawiam.
                            • Avatar
                              Cthulhoo 7.04.2013 10:51
                              Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                              Po prostu wiem, co może mi się spodobać, a co nie. I nie potrzebuję do tego opinii nieznanych mi osób, które mogą mieć zupełnie inny punkt widzenia niż ja.
                              • Avatar
                                harpagon 8.04.2013 00:20
                                Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                                W porządku, ale skąd to wiesz? Ja czytam recenzje, widze oceny, przeglądam screeny, czasem włączę opening na YT.
                                • Avatar
                                  Cthulhoo 8.04.2013 00:28
                                  Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                                  Bo nie tak trudno ocenić potencjał serii po przeczytani założeń, zobaczeniu, kto za to odpowiada i obejrzeniu trailera. A recenzji i ocen nie masz w przypadku nowych serii, które dopiero co zaczynają wychodzić, a takowe głównie oglądam :P
                                • Avatar
                                  Progeusz 8.04.2013 01:24
                                  Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                                  Naprawdę zamierzasz sie kierować zdaniem 139 głosujacych na tanuki, kiedy seria została KUPIONA przez trzydzieści tysięcy osób?
                                  Well, nawet gdyby GuP oceniło 500x wiecej osób, to i tak byłoby to niewiele warte. Ważne jest kto i w jakich okolicznościach wystawia ocenę, nie sama cyferka.
                                  • Avatar
                                    harpagon 9.04.2013 17:25
                                    Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                                    Więcej mi dają do zrozumienia komentarze osób, niż jakieś liczny sprzedaży.
                • Avatar
                  Progeusz 5.04.2013 18:58
                  Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                  >sugerowanie, ze tanuki ma jakiekolwiek znaczenie dla rynku anime
                  HAHAHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHAH
                  Jeśli pięć osób sprowadziło sobie figurkę z Japonii to dobrze, bo watpię czy trafiła tu choć jedna płyta.
                  • Avatar
                    harpagon 5.04.2013 23:56
                    Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                    No ale daj spokój, mówimy o poziomie serii jaką widzimy tutaj, a nie w Japonii oczami Japończyka. Ja nie sugeruję, że Tanuki ma jakieś znaczenie dla rynku anime, ale ma znaczenie dla polskiego widza, gdyz ten wchodzi tutaj, widzi recenzję, widzi oceny i na tej podstawie bardzo często wybiera sobie senas na wieczór. A tu wyskakuje plastikowy różowy czołg z dziewczynkami. Jeśli to tylko dla funu, to polecam obejrzeć równie wciągającą serię Train Heroes (nowy tytuł na wiosnę, polecam).
                    • Avatar
                      Cthulhoo 6.04.2013 00:07
                      Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                      Jeżeli ktoś patrzy tylko na oceny i trafi na serię, która mu się nie spodoba, to jest sam sobie winny tego, że nie zapoznał się z jej treścią i nie przeczytał, jaka jest grupa docelowa. Czytanie nie boli, a treść recenzji daje dużo więcej niż spojrzenie na oceny.

                      Dla przykładu wspomniany wcześniej Pani Poni Dash! – anime tak specyficzne, że wiele osób się od niego odbije jak od ściany, ale znajdą się i takie, dla których będzie istną perełką.

                      Nie istnieje coś takiego jak obiektywna ocena, lecz można już mówić o rzetelnej recenzji. I jeżeli czytelnik poświęci te parę minut na jej przeczytanie, to i bez tych cyferek stwierdzi, czy tytuł jest dla niego, czy lepiej sobie darować (nawet jeżeli seria dostała 5 gwiazdek).
                • Avatar
                  BMVR 6.04.2013 15:31
                  Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                  @Harpagon
                  >No to powiedzcie czemu taki hit jak GuP ma na tanuki ledwie średnią 6 z kawałkiem? Czyżby polski odbiorca był odporny na marketinig i oceniał faktycznie to co widzi?
                  Ciekawe jak duza czesc fanow anime w Polsce regularnie zaglada na Tanuki, zeby zaglosowac :) Akurat od ocen na Tanuki (i od tego czy Slova dal 10/10 czy nie dal) zalezy los marketingowy tak wielu anime na swiecie :D

                  Ja to widze tak. GuP zostal stworzony pod konkretny „target” do ktorego i ja sie zaliczam i zostal zrobiony tak dobrze ze takie osoby jak ja czy Slova dostawaly orgazmu ogladajac kolejne odcinki. To ze Ty Harpagon nie lapiesz sie do tego targetu, na to juz nic nie poradzimy.

                  Sa fani Pokemonow, dostajacy orgazmu podczas seansu, sa fani spiewajacych idolek itp, itd, dla kazdego z nich odpowiednia seria to orgazm, a ja to toleruje, akceptuje i rozumiem. I nigdy nie hate`uje bo po pierwsze rozumiem ich punkt widzenia, po drugie mam nadzieje ze ktos zrozumie moja milosc do danego tytulu, a po trzecie z racji wieku nie bawie sie w polemike i uprawianie hate`u. Nie podoba Ci sie GuP, masz do tego prawo, tak jak ja mam prawo do tego podobal mi sie GuP.

                  Jeszcze jedno odnosnie „targetu”. Co my tu mamy na Tanuki. Acha, 160 z okladem osob ocenilo anime, jakies 200 komentarzy z okladem.
                  Jednym z elementow „targetu” GuP byli fani gry World Of Tanks. Kilku animatorow z Actas przyznalo sie ze gra w ta gre, inspirowali sie nia w pewnym stopniu, „target” ciorajacy w World Of Tanks odpowiedzial. Entuzjastycznie :)
                  Oficjalne forum WOT, najpopularniejszy temat w offtopie – „Girls Und Panzer, what does WoT community thinks about it”. Prawie 500 stron, 9 tysiecy odpowiedzi, 350 tysiecy odslon. Jak myslisz, ilu z tych gosci zaglada na Tanuki ? W sumie moge wrzucic tam linka, mysle ze w przeciagu paru dni z tych 160 glosow zrobi sie 2­‑3 tysiace ocen 10/10, tylko po co. Ja wiem dla kogo zrobiony byl GuP, zaskoczony tylko jestem ze znalazl az tak duzy oddzwiek, wystarczylo popatrzec co dzialo sie (i wciaz dzieje na forczanie), prawdziwe wojny miedzy militarystami, modelarzami, historykami wojskowosci, moe military otaku i cala reszta ktora mieszala w tym kotle.

                  Harpagon, GuP to fenomen, zjawisko, sam nie rozumiem do konca dlaczego tak duzy oddzwiek ta seria wywolala, bo po rozbiciu tego na czynniki pierwsze nie ma tutaj az tak swietnych rzeczy jak w klasykach, ale mimo to jako calosc seria przebila sprzedaza wszystko, co w tym sezonie na rynku anime sie ukazalo. Chcialbym tylko zebys spojrzal na ta serie nie przez pryzmat tego jakie sa postacie, jak sa rysowane i czy „kolka sie zle kreca”, ale przez pryzmat tego jak duzy rozglos ta seria zdobyla.
                  Jest jeszcze jeden aspekt o ktorym juz kiedys pisalem, znam osoby ktore nienawidza anime. Niektore z nich interesuja sie militariami, niektore wcale, polecilem im ta serie w ciemno, proszac by przebrnely przez pierwsze odcinki. Po pierwszych epkach lecialy w moja strone epitety, im dalej w las tym bylo ciszej. Poza jednym ktory dropnal serie z braku wolnego czasu oceny po finalnym epizodzie byly ekstatyczne. A gosc ktory anime uwaza za „odmozdzacz dla gimbazy” stwierdzil na koniec, ze „zdania o japonskiej animacji nie zmienil, ale drugi sezon tego to by z przyjemnoscia ogladnal”.

                  Przepraszam za przydlugi offtop i pozdrawiam, zarowno zwolennikow jak i przeciwnikow GuP
                  • Avatar
                    Cthulhoo 6.04.2013 16:07
                    Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                    Mogę się tylko pod tymi słowami podpisać.
                  • Avatar
                    blob 6.04.2013 19:13
                    Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                    Wydaje mi się, że mamy tu do czynienia z sytuacją taką jak My Little Pony Friendship is Magic. Była sobie seria dla dziewczynek i pewien recenzent postanowił zjechać toto w kontekście jakie ogłupiające są dzisiejsze bajki. Podłapali to ludzie na 4chanie i na przekór mu zaczęli to oglądać. Później stwierdzili, że w sumie seria jest fajna i tak powstali „Bronies” i fenomen gdzie największy odestek widzów to mężczyźni w przedziale wiekowym 25­‑40 lat. Twórcy byli zszokowani, ale później zaczęli „puszczać oko” do tego targetu. Niech dowodem fenomenu tej serii będzie fakt, iż MLP będzie niedługo puszczone w Japonii, co rzadko zdarza się w przypadku „zachodnich” serii. Ciekawe jaki bedzie odzew :)

                    Co do GuP mogę się domyślać o co chodzi. Zaczęło się pewnie od „patrzta ludziska! Japońce zrobili serię w klimatach WoT. Looknijta se! (...) Hej to jest tak głupie, że aż fajne!”. No i się zaczęło…

                    Było nie było, orginalnego pomysłu GuP nie odmówię. A jako, że seria nakłada się plus minus ze szczytem popularności WoT, dlatego stała się popularna na zachodzie… wystarczyła iskra, zbieg okoliczności (ktoś rzucił tematem GuP to WoT w wersji anime) i fenomen gotowy…
                  • Avatar
                    harpagon 6.04.2013 23:35
                    Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                    Dość mądrze powiedziane BMVR. Przez pryzmat rozgłosu, ta seria niewątpliwie zdobyła sukces. Ale zwykle bywa tak, że jak coś zdobywa rozgłos, to bardzo szybko owy rozgłos powiększa się. Coś jak kawałek PSY'a na YT. Jest wiele wpadajacych w ucho kpopów, a jednak ludzie chcieli trochę głupaki i odskoczni. Być moze GuP wpisuje się w podobny schemat popularności.
            • Avatar
              Progeusz 5.04.2013 12:53
              Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
              Widać, że nie masz zielonego pojęcia o zasadach funkcjonowania rynku.

              Przede wszystkim, nie używaj słów, których nie rozumiesz. Doczytaj sobie gdzieś, co znaczy „fałszować”.

              podaje się jako liczbę sprzedanych kopii tylko to co zostało zamówione porzez hurtownie i sklepy, a nie to co zostało realnie sprzedane
              Jeśli piszesz to na poważnie, wniosek może być tylko jeden – widziałeś parę rankingów na krzyż, które ktoś bezmyślnie przekleił z właściwego źródła i w swoim niedoinformowanym gronie staraliście się je nieudolnie analizować, mając oczy skupione na wykazaniu, że Japonia ma zły gust lub coś w tym stylu. Już widzę jak jeden z drugim patrząc na pozycje preorderów stwierdzacie, że X sprzedaŁ tyle kopii a Y tyle, mimo że w tej samej linijce jak byk stoi data premiery za trzy tygodnie. Ale kto by się przejmował detalami, hejter musi wykazać, że Japonia się nie zna.

              Dobra, teraz konkrety. Tobie do rozsądku i tak nie przemówię, ale liczę, że ktoś z obserwujących tę dyskusję wyniesie z niej coś pożytecznego.
              to co zostało zamówione porzez hurtownie i sklepy
              Nie. Nigdy nie mieliśmy takich danych. Wyjątek to pojedyncze sytuacje (czytaj „raz na pół roku”), gdy ktoś powie, że np. wysłali do sklepów milion płyt z Bakemonogatari lub Nisemonogatari.

              Co tydzień dostajemy rankingi faktycznej sprzedaży, liczone co do sztuki, zbierane przez Oricon. Dane z amazona (zdecydowanie największe źródło zakupu anime) i wielu innych sklepów. Przedstawiają one ilość płyt WYSŁANYCH do klientów (czyli kupionych), nie „zamówionych”. Istnieją też listy miesięczne i roczne, które ujawniają sprzedaż w kolejnych tygodniach u niektórych, lepiej sobie radzących tytułów.
              Zarazem należy pamiętać, że Oricon nie ma dostępu do absolutnie wszystkich sklepów, wiec tak naprawdę wyniki sprzedaży są wyższe. Nigdy jednak nie dostaniemy konkretnego info, wiec wszyscy mówią o danych z Oriconu.

              Istnieją też rankingi preorderów, ale nie są one zbyt dokładne, szczególnie na dłużej niż dwa tygodnie przed premierą. Dzieje się tak ponieważ nie mamy i nigdy nie mieliśmy dostępu do danych ile faktycznie preorderów zamówiono, znamy jedynie ich popularność w danej godzinie na amazonie i w kilku większych sklepach.

              Co do Girls und Panzer – od początku było wiadomo, że będą problemy z dostawami, opóźniono premierę o miesiąc, wciąż brakowało kolejnych egzemplarzy, było kilka uzupełnień zapasów, czekamy na kolejne, a pierwsza płyta to już ponad 28 tysięcy egzemplarzy. Dane nie są w żadnym wypadku zawyżone, trendesttingu nie ma tu żadnego, bo wówczas tytuł nakręcano by już przed premierą, a boom pojawił się dopiero po paru odcinkach.

              P.S. A właśnie, skoro już wspomniałeś 48… polecam AKB0048. Z moich komentarzy tutaj powinno być wiadome komu ;)
    • Avatar
      kapplakk 4.04.2013 17:26
      Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
      harpagon – wiem, że to anime jest słabe, ale bez przesady – udiądź spokojnie, pomyśl, napisz jeden sensowny komentarz, umieść w nim wszystkie swoje spostrzeżenia, a jak Ci się coś przypomni, to nie dodawaj kolejnego komentarza, tylko odpowiedz na starym.
      Ja wiem, że Slova ma tu xxxkomentarzy (i ciągle rośnie! – jak konto na gmailu:p), ale i tak mu nie dorównasz, on tu komentuje od miesięcy, a Ty chcesz w jeden dzień zaśmiecić całą miejscówę
      • Avatar
        harpagon 4.04.2013 19:18
        Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
        Ale ja mam gdzies ilość komentarzy swoich i czyiś. Postaram sie pisac w jednym wątku, okey. A anime jest słabe, co sam powiedziałes. Słabe tzn słabe, a oceny recenzeta mocno temu przeczą (na szczęście średnia ludzi jest już normalniejsza).
        • Avatar
          Slova 4.04.2013 19:24
          Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
          Czytaj tekst, a nie oceny.
        • Avatar
          Progeusz 4.04.2013 21:11
          Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
          Tylko nie przesadzaj, bo strona tanuki nie umie w bardzo rozbudowane dyskusje.
    • Avatar
      Slova 4.04.2013 18:49
      Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
      kółka kręca się powoli, a czołg zasuwa… etc)

      Uwaga, bo to, co teraz napisze może niektórych zszokować.
      Czołg TOCZY SIĘ po gąsienicach, które KŁADZIE PRZED SOBĄ. Jedynym aktywnym elementem napędu jest tu koło napędowe, zazwyczaj przednie, pozostałe są pasywne. Prędkość obrotu kółek nie ma bezpośredniego przełożenia na szybkość poruszania się czołgu, to nie samochód.

      motyw sportowy z udziałem czołgów to głupota ot co

      Magia w Harrym Potterze to głupota, ot co!

      Taczki beda w drugim sezonie, juz wyciekl do niego scenariusz. Podlozem bedzie turniej miedzynarodowy, jedna ze szkol bedzie Technikum Rolnicze z Pultuska, pszenno‑buraczana eskadra oprocz taczek wystawi Ursusa C330 i dwie snopowiazalki. Na pewno ucieszy Cie tez fakt ze liderka naszego teamu bedzie corka dyrektora Technikum, kobieta silna i zdecydowana, majaca 130cm w bicepsie i dwa razy tyle w udzie.

      Anime of the year.
      • Avatar
        hapragon 4.04.2013 19:11
        Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
        Sorry, ale wiem jak się porusza czołg. Nie gadaj mi tu bzdur. One sa oderwane od ziemi, zupełnie jak plastkikowe zabawki w rękach 5 latka. Magia w HP to głupota – też racja.
        • Avatar
          Slova 4.04.2013 19:26
          Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
          O magii w HP i tym podobnych rozmawiać nie będę, bo mam postanowienie, że do założeń świata przedstawionego się nie czepiam. No chyba, że w ramach dyskusji dla dyskusji.

          A oderwanie czołgu od ziemi to nie taka wielka sztuka, Rosjanie pokazują to co chwilę. A na asfalcie czołg nie ma żądnej przyczepności, więc nawet driftować nim można (na trawie też).
    • Avatar
      Progeusz 4.04.2013 21:17
      Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
      Idź sobie pograć w jakieś amerykańskie gry o ratowaniu świata przed inwazją ruskich/kosmitów, skoro tak Ci nie pasuje, że się nie zabijają.
      W mandze i anime piękne jest, że nieważne jaki temat obierze, i tak może okazać się wyjątkowo przyjemne i/lub emocjonujące. Hikaru no Go, Girls und Panzer, Saki, Tsuritama…
      Brak zahamowań, ograniczeń, dystans, radość, zabawa. To są atuty M&A. Horror czy cyberpunk tez od biedy znajdziesz, ale inne media nadają się lepiej do ich przedstawiania, szukaj szczęścia gdzie indziej jeśli nie potrafisz zaakceptować anime jakim jest.
      • Avatar
        harpagon 5.04.2013 02:13
        Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
        Z twojego komentarza wynika tylko jedno – nie masz jeszcze 18 lat. Po prostu nie rozumiesz tego rybku takim jaki był w dobie rozkiwtu.
        • Avatar
          Slova 5.04.2013 08:07
          Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
          haha : D On go rozumie lepiej od Ciebie, bo śledzi na bieżąco.
          I jeżeli by gdzieś wyznaczyć dobę rozkwitu anime, to jest ona teraz. No, ale nie każdy kwiat ładnie pachnie.
          • Avatar
            harpagon 5.04.2013 18:35
            Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
            Slova, no ja na prawde szanuję Twoje zdanie, ale większość motywów i pomysłow na anime została wymyśoona w latach 80 i 90­‑tych. Obcnie to w wiekszosci kopia, kopii, coraz mniej śmieszna (jeśli miała byc komedią). nawet tak prosta sparwa jak mimika twarzy bohaterów została zubożona wielokroć (a przecież o ile teraz łatwiej zrobić anime niż dawniej). Z resztą Slova, co tu mi tu opowiadasz. Sądzisz, ze ja nie śledzę nowych tytuów, tylko żyję sobie w pięknych latach 90­‑tych? Śledze i nawet czasem znajduję coś interesującego. To co mnie zamartwia to nie spaczenie widza wszechobecną moefikacją. Po prostu czy to fantasy, czy sensacja czy komedia – musi być wydurnianie się w bardzo kiepskim stylu. Na prawde kiepskim, gdyz dawniej jak już wspomniałem lepiej przekazywano emocje w mimice postaci, udźwiękowieniu, zdarzeniach. Dziś grono dziewczynek w szkole zwykle na statycznym i nudnym tle grupuje się na ten sam nudny schemat, z czego jedna albo dwie muszą szybko nawijać i drzeć się o byle co. Podobnie z openingami do wielu nowych tytułow – szybkie, nerwowe, posklejane byle jak (czasem fanowskie videosy robią lepsze wrażenie).

            Na koniec, zeby nie było jaki to ja zły na te pencerne bzdety – podoba mi się ending w GuP :)
            • Avatar
              Slova 6.04.2013 01:09
              Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
              nawet tak prosta sparwa jak mimika twarzy bohaterów została zubożona wielokroć

              Ja tam ze starych serii pamiętam najwyżej wielkie łezki potu, krzyżyki na skroni i pady na plecy.
              • Avatar
                harpagon 6.04.2013 23:40
                Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                Nieprawda, było więcej mimiki. Poza tym była większa różnorodność rysunków twarzy bohaterów. Rysunek oczu był bardzien detaliczny i ujmujący. Dziś to martwe spojrzenia z prostym gradientem.
                • Avatar
                  Son Mati 7.04.2013 22:42
                  Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                  Zarzuć przykładem.
                  • Avatar
                    Cthulhoo 7.04.2013 23:05
                    Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                    Wymagasz za dużo :P „Kiedyś” już powinno ci wystarczyć jako dowód, bo przecież czasy minione zawsze są lepsze :P
                  • Avatar
                    harpagon 8.04.2013 00:27
                    Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                    OMG, Eva, SM… tak z brzegu.
                    • Avatar
                      Slova 8.04.2013 01:13
                      Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                      Akurat w Sailorkach to za bardzo wydumanej mimiki nie było…
                      • Avatar
                        harpagon 9.04.2013 17:26
                        Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                        Zalezy o której serii mówimy. W pierwszej bywało przezabawnie.
            • Avatar
              Son Mati 7.04.2013 22:42
              Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
              większość motywów i pomysłow na anime została wymyśoona w latach 80 i 90­‑tych. Obcnie to w wiekszosci kopia, kopii, coraz mniej śmieszna

              Większość pomysłów na cokolwiek wymyślili starożytni Grecy, a te obecnie znane są jako „kultura klasyczna”. Przez tysiące lat twórcy na całym świecie czerpali z ich dorobku pełnymi garściami i tak jest do dziś, nawet w najnowszych anime widać inspiracje ich mitologią i sztuką.

              Ale 2000 lat zamiast 20… to dopiero musi być spadek jakości.

              dawniej jak już wspomniałem lepiej przekazywano emocje w mimice postaci
              Dawniej też były statyczne twarze z ruchomymi ustami.

              Podobnie z openingami do wielu nowych tytułow – szybkie, nerwowe, posklejane byle jak

              No, w latach 90­‑tych nie zdarzały się słabe openingi.
              • Avatar
                harpagon 9.04.2013 17:28
                Re: Po co czołgi? Nie lepsze taczki?
                Dawniej były statyczne twarze z ruchomymi ustami? A dziś co mamy? nawet im się oczami mrugac juz nie chce.
  • Orzi 4.04.2013 11:37:43 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    harpagon 4.04.2013 00:28
    Dobra ja już kumam o co chodziło twórcom tego anime. Zrobili sobie jaja z państwa Kim Dzong Una, jako, że tam kobiety są regularnie werbowane do działań wojskowych. istnieje też szansa, że sa tak pacyfistyczni, ze robią sobie z tego tematu polewkę. I trzecia opcja – są zdrowo powaleni na umyśle i tylko patrzec jak wyskoczą z kolorowymi panienkami upchanymi w wagonach do Auschwitz.

    A tak poza tym anime jest niezmiernie głupie. To nie jest pomysłowe, tylko durne do bólu. Główna bohaterka (ta co wychyla non stop łeb) wie sporo o czołgach, a gdy tylko o nich nie mówi nagle staje się nieznośnie nierozumna. Jeżeli chcieli zrobić z tego zajefajne moe i poszerzyć przy okazji młodym japończykom wiedze z zakresu militairów, to trzeba przyznać, że zawalili po całości. Szkoda, ze jeszcze tych odłamkowych nie montowali do lufy cyckami – wcale bym się nie zdziwił, a jedynie utwierdził w przekonaniu, że o co własnie chodziło twórcom. Dlaczego nie stworzono dojrzałych żeńskich postaci, które faktycznie sprawowałyby funkcję człogistek, takich w moro, jak sie należy – silnych i zdecydowanych kobiet, a nie grupki niedorozwojów dla spaczonego wszechobecną moefikacją widza.
    • Avatar
      Slova 4.04.2013 00:42
      Szkoda, ze jeszcze tych odłamkowych nie montowali do lufy cyckami – wcale bym się nie zdziwił, a jedynie utwierdził w przekonaniu, że o co własnie chodziło twórcom.

      To co piszesz miałoby sens w momencie, gdyby do tego dorzucić fanserwis, jak w Upotte. Ale tego tu nie ma.

      Dlaczego nie stworzono dojrzałych żeńskich postaci, które faktycznie sprawowałyby funkcję człogistek, takich w moro, jak sie należy – silnych i zdecydowanych kobiet,

      Nie mam ochoty oglądać anime o Siłach Obrony Izraela.
      Poza tym to szkolny sport, więc czemu niby miałyby być dojrzałe?
    • Avatar
      Cthulhoo 4.04.2013 00:44
      Och, jacy ci twórcy anime niedobrzy, bo tworzą tytuły na swój rynek, zamiast takich, które zadowoliłyby wytrawnego, polskiego widza. Proponowałbym przeprowadzić na nich publiczną egzekucję poprzez nabicie na pal na taką skalę, żeby i Wład Palownik poczuł się zawstydzony.

      A tak poza tym: [link][link][/link]
      • Avatar
        harpagon 4.04.2013 15:59
        Dziwne, ze dawniej potrafiono wykreowac dojrzalsze postaci, bez zdnego 3D stworzyć dość realistyczną fizykę pojazdów, przyłożyc się do detali rysunków, nagrać swietne OSTy. A teraz byle głupawka i wszyscy skaczą z radości jak zajączki. Nie chodzi o polskiego wytrawnego widza, tylko o poziom większości tytułow. A czem,u takie dzaidostwo nastalo? Już dawno stracili pomysły, to albo poraz n­‑ty dają to amo, albo kombinują z czymś super oryginalnym, a wychodzi G. Kiedy był ostatnio jakiś dobry cyberpunk? Kiedy było fantasy na poziomie? Nie ma, tylko głupawka i żarty z marnym podtekstem.
        • Avatar
          Cthulhoo 4.04.2013 16:34
          Och, jacy ci twórcy anime niedobrzy, zamiast stworzyć cyberpunka czy fantasy, robią sportówkę z dosyć absurdalnymi założeniami. Spalić ich na stosach, jak to dawniej robiono z czarownicami!
        • Avatar
          Slova 4.04.2013 18:40
          bez zdnego 3D stworzyć dość realistyczną fizykę pojazdów

          Tak. W filmach.

          I ciekawe, kiedy było to „dawniej”, bo „dawniej” w anime TV to mi się pomni jako Evangelion. Ta, serio dojrzali bohaterowie.
          • Avatar
            hapragon 4.04.2013 19:15
            Slova, jedna tylko rzecz sprawia, że oceny w twojej recenzji są z d**y wzięte. Ty dajesz 10/10 za muzykę? Jaką muzykę? No błagam Cię. Nie chodzi o to, zeby pchać wydumane i wmęczone chórki Yuki Kajiury, ale to co zaprezentowano jest mega przeciętne. Samo udźwiękowienie w anime jest w ogóle wykonane słabo. Wszelkie odgłosy, wybuchy, jazda cieżkim sprzętem – tego sie w ogóle nie czuje.
            • Avatar
              Slova 4.04.2013 19:29
              No a moje odczucia są wręcz przeciwne – udźwiękowienie jest fest, odgłosy wystrzałów naprawdę są niezłe, zaś dźwięki silników i ogólnie sprzętu bardzo wzorowe.

              I jeszcze raz – czytaj tekst. Do samych ocen przykładam niewielką wagę, wręcz traktuję je prowokacyjnie.
              • Avatar
                harpagon 5.04.2013 01:59
                prowokować???
                No ale czy to nie jest redaktorska kompromitacja mówiąc tak wprost, że oceny maja charakter prowokacyjny, a nie informacyjny?
                • Avatar
                  Slova 5.04.2013 07:54
                  Re: prowokować???
                  A o czym może informować cyferka? Oceny nie są w żaden sposób znormalizowane, bo tego się nie da zrobić. Przykładowo, recenzując Pani Poni Dash dałem 10/10 i napisałem wyraźnie, żeby nie brać tego pod uwagę, bo równie dobrze mogłoby być 1/10 i wyszłoby na to samo.
                  Oceny nie mają żadnego odniesienia do jakiejś bazy, do jakiejś podstawy porównawczej. Wobec tego ich wartość informacyjna jest żadna, bo są zależne od czynników subiektywnych. Poza tym nie wymagają usprawiedliwienia, bo nigdzie nie jest powiedziane, że mają wynikać z treści – czasem po prostu nie da się tego zrobić.
        • Avatar
          Progeusz 4.04.2013 21:08
          Kiedy był ostatnio jakiś dobry cyberpunk? Kiedy było fantasy na poziomie?

          Cry me a river. Cyberpunk nigdy nie dominował w anime, nawet gdy był u szczytu popularności na świecie (już dawno nie jest, deal with it).
          Nie gadaj o jakości rynku anime, skoro z definicji nie jest on dla Ciebie, a jedynie drobny odsetek serii pokrywa się z Twoimi wymaganiami. To nie rynek anime jest zły, tylko Ty wybrałeś sobie złe hobby. Zanim wyskoczysz z „bo dawniej było więcej serii takich i owakich” poważnie się zastanów. Teraz oglądasz nowe anime z sezonu na sezon, stare poznawałeś wybierając pięć serii z całego roku. To tylko złudzenie, że „dawniej było lepiej”.

          Fantasy? Mondaijitachi, Horizon, Dog Days, JoJo, Fate/Zero, DxD… trochę tego jest, a wymieniam tylko bardzo dobre.
          • Avatar
            Slova 4.04.2013 21:26
            To nie rynek anime jest zły, tylko Ty wybrałeś sobie złe hobby.

            Z tym akurat się nie zgadzam, bo nie można bezkrytycznie brać wszystkiego, co dają.

            Ale z pozostałymi argumentami się zgadzam.
            • Avatar
              Progeusz 4.04.2013 21:39
              Nie mówię, żeby brać bezkrytycznie wszystkiego jak leci.
              Jednakże, jeśli cyberpunku nigdy nie było zbyt dużo, to narzekanie, że teraz też go nie ma, kompletnie mija się z celem. Obejrzy sobie taki dziesięć anime poleconych mu przez kolegę, który zna jego gusta, a potem narzeka, że tysiąc pozostałych już jest innych. Nie twierdzę, że wszystkie anime są dobre, w każdej dziedzinie zdarzają się produkty gorsze i lepsze. Należy się jednak poważnie zastanowić nad kontynuowaniem przygody z anime, gdy raptem 10% każdego sezonu trafia w nasze gusta. Ew. skupić się na nich i nie pleść głupot o całości sezonu, gdy zna się jego marny skrawek. Rynek anime jest w lepszej formie niż przed laty. Cały czas powstają nowe serie, cały czas powstają dobre serie, ludzie je lubią i kupują. Zarazem jest też sporo słabych (tutaj SZOK dla niektórych – tak, są wśród nich anime z dziewczynkami!!!) i to normalne, ale nie stanowią one 90% jak próbują wmawiać nam zatwardziali „moehejterzy”.
              • Avatar
                harpagon 5.04.2013 02:02
                To co jednak powstało z cyberpunku jest do dzis cenione, a badziewie szybko przemija i każdy o tym zapomina. Cyberpunk to tylko przykład na anime robione w starym stylu. Było większe zróżnicowanie gatunkowe. Obecnie niby też są różne gatunki, ale niebezpiecznie sklejają się w ten sam nudny i kiczowaty schemat. To jest bolesna sprawa w dziiejszych anime.
                • Avatar
                  Progeusz 5.04.2013 13:05
                  Co oprócz GitSa i Akiry? O Tsutomu Nihei niestety cały świat już zapomniał. Inne gatunki też maja wciąż pamiętanych przedstawicieli, w cyberpunku nie ma nic wyjątkowego, wbrew temu, co sobie wmawiasz. Twoje mylne przekonanie bierze się pewnie z tego, że inne gatunki anime nie mają takich odpowiedników w innych mediach, bo o ile cyberpunkowych filmów kręcono całkiem sporo, tak wielu seriali typu Sailor Moon lub Gundam już nie kojarzę.
                  Naucz się traktować anime jako osobne medium, tworzone przez innych ludzi, a nie coś, co ma obowiązek pokrywać się gatunkowo z zachodnimi standardami.
                  „Większe zróżnicowanie gatunkowe” – chętnie zobaczyłbym jakąś analizę. Ja tam tego nie widzę jak przeglądam zestawienia anime emitowanych w kolejnych latach.
                  • Avatar
                    harpagon 7.04.2013 03:46
                    ja Cię chyba nie lubie. Jesteś jutro u Pani.
  • Avatar
    A
    Chaos&Masakra 3.04.2013 05:35
    OK.... Spokojnie....
    Po obejrzeniu ok 6 minut pierwszego odcinka myślałem , że przekręcę się na tamten świat ze śmiechu. Ktokolwiek tłumaczył dialogi na pewnym portalu musiał być pijany, ewentualnie dla podkręcenia akcji dorzucał rozmówki po niemiecku. Brakowało mi tylko mundurów Panzerwaffe i „Sieg Heil!” na powitanie. Ale teraz na poważnie – Japończycy mają nierówno w głowach ma temat drugiej wojny światowej… ciekawość mnie zżera co wymyślą dalej :)
    • Avatar
      Slova 3.04.2013 08:28
      Re: OK.... Spokojnie....
      Nie po prostu ich społeczeństwo jest mocno pacyfistyczne i wojny jako takiej nie trawi.
  • Avatar
    A
    harpagon 2.04.2013 20:04
    Okey, udało mi się obejrzec pierwszy odcinek i dam szansę temu czemuś. Ale Slova, ajk Boga kocham, jeśli to będzie wyglądać w ten sposób do końca, to jaja Ci urwe oszuście za te oceny. hie hie :E
  • Avatar
    A
    Chudi X 2.04.2013 19:13
    Tak, dobrze czytacie, seria sportowa. Girls und Panzer wykorzystuje typowy schemat krótkiego anime sportowego, którego przedstawicielem w Polsce był m.in. [i]Bayblade[/i].


    Drobna literówka, nie „Bayblade” tylko „Beyblade”
  • Avatar
    A
    Kysz 2.04.2013 18:14
    Ech..
    Tak szczerze, to myślałam, że recenzja jest tylko wczorajszym Prima Aprilisowym żartem, ale chyba jednak nie skoro nadal stoi…
    Subiektywna? Bardziej się nie da… Ale generalnie jak dla mnie to trochę zalatuje takim internetowym trollingiem (nie lubię nadużywać tego słowa, ale pasuje tu idealnie). To prawie tak, jakby napisać podobne rzeczy o Hametsu no Mars i wystawić mu 10/10, bo przez cały seans banan z twarzy nie schodzi, a akcję, pasję i dramat można tam tonami wylewać. Nie wiem… jak dla mnie to trochę nie tak działa. Owszem, są czytelnicy, którzy potraktują to z przymrużeniem oka, ale nie wiem, czy ktoś wziął pod uwagę fakt, że cała masa osób, które dopiero zaczynają przygodę z anime po przeczytaniu tego weźmie się na serio za Girls und Panzer. Aż tak bardzo zależy wam, żeby Tanuki pozostało tylko „serwisem dla wtajemniczonych” (czyt. głównie ekipy, czyli ludzi, którzy znają gust i poczucie humoru autora danego tekstu)?
    • Avatar
      Slova 2.04.2013 20:01
      Re: Ech..
      Nie.
      Przede wszystkim wszelkie wady, które sam zauważyłem (czyli większość, bo one się powtarzają w komentarzach) wymieniłem. I na Tanuki należę do opcji, która traktuje oceny cyferkowe bardzo… po macoszemu. W recenzji nie ważna jest ostateczna ocena, ale zawarte informacje, które każdy zinterpretuje inaczej. I ja zawarłem w recenzji takowe informacje.

      Z drugiej strony – jak miałem ocenić anime, które uważam za jedne z lepszych, jakie widziałem? Tyle radości z seansu nie miałem od czasu Futakoi Alternative, które jest najlepszym anime jakie widziałem. Nie będę oceniał wbrew sobie, bo komuś się nie spodoba. Jednocześnie przytakuję, gdy ktoś wymienia wady i podaje KONKRETY, bo ja sam te wady widzę, ale dla każdego dany aspekt ma inną wagę.
      • Avatar
        Erus 5.04.2013 02:12
        Re: Ech..
        Rozumiem poniekąd kwestie Twojej oceny (każdy ma prawo do swojej) i to, że seria przyniosła Ci wiele frajdy. Naprawdę w ocenionych masz wiele anime z wysoką notą (9 i 10), które moim zdaniem też na takową zasługują i uważam jedynie, że to ujma stawienia Girls und Panzer na równi z nimi. Wiem, że cyferki to nie wszystko, ale po to są, żeby jak ktoś szuka anime i chce coś ambitniejszego to po ocenie mógł wysegregować z tysiąca tytułów coś odpowiedniego i jako recenzent musisz brać to pod uwagę. Jak pisałem szanuje gusta ludzi i to nie o to się rozchodzi tutaj ...

        Futakoi Alternative też uwielbiam, ale tam była fabuła ze zwrotami akcji. Pełno absurdu, który świetnie się komponował w przedstawiony świat. No i oczywiście barwni, bogaci w różnorodne emocje i rozbudowani bohaterowie, którzy potrafili poruszyć. Naprawdę stawiasz te dwie serie na równi ? Moim zdaniem między nimi jest spora wyrwa (jak nie przepaść). W sumie to chyba, aż powtórzę seans, jako że już dawno widziałem Futakoi A. :)

        • Avatar
          Slova 5.04.2013 08:05
          Re: Ech..
          Tak, pozdrawiam osoby szukające dobrych anime na podstawie samej oceny. Życzę powodzenia i na przyszłość polecam czytanie recenzji.

          I mało które anime z tych, które oceniłem na więcej niż 8 dało mi tyle frajdy. A wiele ulubionych nie oceniłem tak wysoko.
    • Avatar
      Progeusz 4.04.2013 17:34
      Re: Ech..
      Girls und Panzer jest powszechnie uważane za bardzo dobre, świetne wręcz anime przez osoby, które nie dyskryminują serii tylko ze względu na gatunek czy raczej płeć głównych postaci. Wystarczy, że nie ma się umysłu skrzywionego „poważnymi” seriami masowo serwowanymi na Zachodzie i nie ma żadnego problemu z docenieniem wysokiej jakości Girls und Panzer.
      • Avatar
        Kysz 4.04.2013 21:01
        Re: Ech..
        Na tej zasadzie, to ja mogę docenić wszystko jak leci xd A gatunek to tutaj jak widzę widnieje, że to seria wojskowa, do czego ma się to jak piernik do wiatraka patrząc na „realizm” pewnych rzeczy. Jak ktoś chce
        (i widzi tylko moe laski), to pewnie, że da się stwierdzić, że to należy do konwencji świata przedstawionego i osoba, która się tego czepia „jest zwykłym hejterem i się nie zna”...Tylko, że jak już mówiłam – w ten sposób każdy chłam będzie dla kogoś ideałem…
        • Avatar
          Slova 4.04.2013 21:22
          Re: Ech..
          Ja tam optowałem za dopisaniem do wyróżników „sportowe”.
        • Avatar
          Progeusz 4.04.2013 21:26
          Re: Ech..
          Girls und Panzer to przede wszystkim seria sportowa. Nie wiem kto zawinił przy wystawianiu tagów.
          Kto powiedział, ze seria wojenna nie może być luźna? To, że Zachód jest ograniczony i nie potrafi podejść do tematu z dystansem nie znaczy, że anime też ma takie być. Nie pasuje konwencja, to nie oglądaj. Od początku wiedziałeś, że bohaterkami są dziewczynki, a seria będzie radosna i kolorowa.

          Co Ci nie pasuje w realizmie? Wg mnie było bardzo dobrze, setki osób zajmujących się militariami to potwierdzają, nie widzę powodu, by im nie wierzyć.

          Zgodnie z Twoją logiką powinienem wszędzie głosić, że sci­‑fi to „chłam” bo >ja osobiście< wolę fantasy. Gdzie tu sens?
          • Avatar
            Kysz 4.04.2013 23:14
            Re: Ech..
            A czy ja gdzieś napisałam, że seria z małymi dziewczynkami od razu musi być chłamem? Nie właśnie… ale też same moe laseczki nie podbijają jej poziomu…

            Progeusz napisał(a):
            Co Ci nie pasuje w realizmie? Wg mnie było bardzo dobrze, setki osób zajmujących się militariami to potwierdzają, nie widzę powodu, by im nie wierzyć.

            Sęk w tym, że realizmu to tam jest tyle, co kot napłakał…Ja nie mówię, że mają się wdawać w detale, ale niech nie robią z widzów idiotów od razu! Konwencja luźnej zabawy bronią może być i fajna, ale nawet przy takim nastawieniu pewne realia powinny być zachowane…

            Progeusz napisał(a):
            Zgodnie z Twoją logiką powinienem wszędzie głosić, że sci‑fi to „chłam” bo >ja osobiście< wolę fantasy. Gdzie tu sens?

            Nie wiem gdzie ty widzisz taką logikę w mojej wypowiedzi. Idąc takim tropem powinnam się teraz spierać, że w takim razie według ciebie jak komuś się seria nie podoba, to od razu znaczy, że po prostu nie lubi takich gatunków… Czyli, że co? Pod każdym tytułem powinny być same peany?
            Jak widzę niestety się nie dogadamy, skoro tak usilnie chcecie mi wmówić jakie mam gusta i co sądze…
            • Avatar
              Slova 5.04.2013 00:14
              Re: Ech..
              ale niech nie robią z widzów idiotów od razu!

              Niby w którym miejscu tak się dzieje?
            • Avatar
              Progeusz 5.04.2013 00:15
              Re: Ech..
              Wciąż nie wiem, gdzie widzisz brak realizmu. To, że nie umierają od trafień w czołg? Wyjaśnione. To, że walczą na wielkich statkach? Nieistotny dla fabuły element otoczenia, za to bardzo ciekawie się prezentuje. To, że znajdują czołg w jaskini? Element komediowy. Samym walkom nie sposób czegokolwiek zarzucić. Fakt, czasem lekko naciągano, ale i tak dużo mniej niż w innych seriach.
              A może sam fakt, że dziewczynki walczą w czołgach? To fundament, na którym zbudowano to anime, jego konwencja, z tym się nie kłóci. Idea może być jak najbardziej absurdalna, byle ją porządnie zrealizowano, a GuP to robi.
              Wybacz zgadywanie, ale naprawdę nie mam pojęcia o co może Ci chodzić.

              Pragnę przypomnieć – to nie ja wyskoczyłem z chłamem. Określiłeś tak GuP z bliżej nieokreślonych powodów. Bo nie jest poważna? To nie powód.

              Pragnę też przypomnieć, że to Ty zacząłeś generalizować „Na tej zasadzie, to ja mogę docenić wszystko jak leci xd”. Nie. GuP to nie jest „wszystko jak leci”. To seria wyróżniająca sie wysokim poziomem, co dostrzega niemal każdy, pod warunkiem, że jest pozbawiony uprzedzeń.

              Skoro już wchodzę w szczegóły, to
              „Jak ktoś chce (i widzi tylko moe laski)"
              nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz.
              Chara design w GuP jest przeciętny, przed sezonem właśnie było sporo głosów, że seria ledwie na siebie zarobi i nie będzie żadnym hitem m.in. z tego powodu. To nie jest tak, że ludzie zachwycają się GuP z powodu dziewczynek. Ludzie zachwycają się bohaterkami dlatego, że anime jest takie dobre (przede wszystkim dzięki efektowny, emocjonującym, bardzo realistycznie przedstawionym walkom czołgów), a naturalnym jest, że bardziej lubi się postaci z świetnego anime.

              Możesz nie lubić GuP, ale mówienie, że to chłam jest zwyczajnie niewłaściwe i niesprawiedliwe. W obliczu wszelkich faktów niestety nie można opisać Twojego zachowania inaczej niż hejtowania.

              Fakty, w skrócie:
              Przed sezonem spodziewano się, ze GuP wypadnie przeciętnie, max dobrze.
              W trakcie sezonu okazało się, że jest zaskoczeniem roku i jedną z najpopularniejszych/najwyżej ocenianych serii.

              Lekko rozwijając:
              Bardzo wysoka sprzedaż (niemal 30k [generalnie 3k uznaje się za przyzwoity wynik, a 10k to duży sukces]), ogromna popularność, ogólnie wybuchł szał na punkcie tej serii i trzymiesięczna przerwa między właściwą emisją a odcinkami 11­‑12 w żadnym stopniu tego nie przygasiła. Ostatnie odcinki zebrały wyjątkowo pozytywne recenzje.
              W dalszym ciągu występują problemy z dostawami płyt, na japońskim amazonie wciąż są braki, mimo ze znacząco opóźniono wydanie płyt z kolejnymi odcinkami. Twórcy anime nie spodziewali się takiego sukcesu nawet w najśmielszych snach.
              Przed uzupełnieniem zapasów dysk z dwoma pierwszymi odcinkami sprzedawał się nawet po trzykrotnie wyższej niż standardowa cenie, te wróciły do normy dopiero po ujawnieniu informacji o zaplanowanych kolejnych edycjach.
              Spośród anime (nie licze kinówek/OVA) z 2012 roku lepiej od Girls und Panzer sprzedały się wyłącznie Nisemonogatari, Nekomonogatari, Fate/Zero 2 i Sword Art Online.
              Zarazem, początkowo anime radziło sobie średnio, ludzie zaczęli masowo składać preordery dopiero po trzecim­‑czwartym odcinku i od tego czasu GuP jedynie umacniało swoją pozycję. Seria kupiła fanów wysoką, rosnącą jakością.
              • Avatar
                Slova 5.04.2013 00:45
                Re: Ech..
                (przede wszystkim dzięki efektowny, emocjonującym, bardzo realistycznie przedstawionym walkom czołgów)

                Tak, tak, NIE. Już nie przesadzajmy. Nawet ja nie twierdzę, że one były super realistyczne, bo nie były. Sęk w tym, że większość osób czepia się detali na zasadzie „bo tak być nie może” bez jakiejkolwiek analizy problemu. A guzik, większość zarzutów, by je rozpatrzyć, potrzebowałaby zwyczajnych fizycznych obliczeń by mieć pewność, że „czegoś się nie da bo ja tak uważam”. Jest za to cała masa innych rzeczy do których da się przyczepić bez dotykania założeń serii, ale jakoś nikt dotąd do nich nie doszedł. A ja ich wymieniać nie będę, a powód ku temu podałem w recenzji.

                Ale by dojść do tych rzeczy trzeba chłodnego spojrzenia na serię. Tymczasem większość komentarzy świadczy o tym, że ludzie reagują jak oblani wrzątkiem.
                „Hurr durrr nie ma Rudego, Grigori tak nie robił, dzie gówniary w czołgu, profanacja” – zobrazowany tok myślowy.
                Co ciekawe wrzawa jest o ocenę, a nie o treść recenzji, jedynie jeden komentarz odnosił się do tekstu, ale też nie wyszedł daleko poza moja opinia>twoja opinia.
                • Avatar
                  Progeusz 5.04.2013 01:30
                  Re: Ech..
                  Zapomniałem dodać „jak na anime”. Jeśli znasz serię, gdzie przedstawiono to wyraźnie lepiej (nie chodzi mi tu tylko o fizykę, ale też odwzorowanie detali), to z chęcią rzucę okiem, choćby i na same sceny akcji.
                • Avatar
                  blob 5.04.2013 02:07
                  Re: Ech..
                  Ja staram się patrzeć na serię chłodno i ciągle mówię, że nie wkurzają mnie ani te moe bohaterki jako postacie same w sobie (są one zresztą całkiem sympatyczne), taktyka w samych bitwach, według mnie nie zawsze konsekwentna, ale w sumie Slova zdołał ją wybronić, ani nawet już te ich akrobacje typu drift itp.

                  Mnie wkurza to radosne traktowanie wojaczki. Te niby nie raniące pociski… skoro to takie bezpieczne, to czemu bohaterki co chwila pytają się czy wszystko w porządku, bynajmniej nie z grzeczności, bo i pożary były i zgniecione czołgi. Już pal licho te jeżdzące po sobie maszyny i nawet wymiany ognia typu trafiła z 5 km, bo tak chciał scenarzysta, nie trafiła z 5 m, bo tak chciał scenarzysta (rozumiem bitwy są nieprzewidywalne i nawet znane osobistości, które wiele razy wiwijały się śmierci, jak pokazała historia ginęły czasem wręcz przypadkowo vel Czerwony Baron). Dla mnie brak realizmu to: gówniary ubrane w szkolne mundurki żonglujące ciężkimi pociskami, naprawiajace w biegu czołgi i wystawiajace łeb w środku ostrzału, bo lepiej widać. Swoją drogą jak na skromne i „zwyczajne” nastolatki są „całkiem” odporne na stres związany z jazdą w klaustrofobicznych kokpitach ostzeliwanych ze wszystkich stron (tego nie wiem z doświadczenia, ale podobno niejednego twardziela niszczyły psychicznie odgłosy panującego wokół w czasie ostrzału). Nie panikują, momentami tylko reagują lekkim niepokojem. Te ich radosne: przecież to zabawa! Aktywność polekcyjna! Trochę popiszczą, pośmieją się i otrą z buzi sadzę. Rozumiem w konwencji tkwi siła serii, bo to przecież ma być rozrywka, traktowanie wszystkiego z dystansem i inne ple ple, a i jescze można się trochę militariami poekscytować. No ale bez przesady!

                  O ile ta seria byłaby dla mnie lepsza, gdyby zamiast tych gówniar wstawić już nawet 20­‑paru letnie, sprawne fizycznie laski. Ani by nie trzeba rezygnować z komediowych akcentów, ani z obyczajówki. No tak, ale wtedy seria straciłaby pewnie sceny typu „śpiewamy Katiusze”... Oglądałem wiele serii i choć nie zawsze jestem konsekwentny w ich ocenie to są pewne „granice abstrakcji”, po przekroczeniu których anime staje się dla mnie po prostu wkurzające…

                  Nie jestem haterem GuP, bo jednak serię obejrzałem w całości, ale nigdy nie zrozumiem zachwytów nad nią. Albo po prostu wciąż nie dociera do mnie, że posród nas, „twardo stąpajacych po ziemi” (jakież to nierealistyczne! Tożto bajka! Idź lepiej kopać kartofle albo oglądać film o wojnie w Iraku czy prostytucji wsród nieletnich, bo to jest prawdziwy świat!), „life is brutal and full of sadness” Polaków, są ludzie tacy jak Slova, którzy potrafią się cieszyć z tak abstrakcyjnych serii jak dzieci :P

                  • Avatar
                    Slova 5.04.2013 07:50
                    Re: Ech..
                    trafiła z 5 km, bo tak chciał scenarzysta, nie trafiła z 5 m,

                    Już pisałem kilka razy… i nie z pięciu kilometrów, a z nieco ponad kilometra i przez przypadek.

                    gówniary ubrane w szkolne mundurki żonglujące ciężkimi pociskami,

                    Założenie serii, nie masz co tu się czepiać. I nie znasz masy pocisków, bo to nie są typowe pociski do danych czołgów, więc przystopuj. Znowu to, co powyżej – czepianie się do rzeczy, co do których nie ma pewności.

                    i wystawiajace łeb w środku ostrzału, bo lepiej widać

                    A co to ma do realizmu?

                    Swoją drogą jak na skromne i „zwyczajne” nastolatki są „całkiem” odporne na stres związany z jazdą w klaustrofobicznych kokpitach ostzeliwanych ze wszystkich stron

                    Bo to sport, a nie wojna?

                    No ale bez przesady!

                    W którym miejscu przesada? Znaczy chciałbyś wsadzić do czołgów facetów, żeby było realistycznie, tak? Ale wtedy to nie byłoby już Girls und Panzer.

                    O ile ta seria byłaby dla mnie lepsza, gdyby zamiast tych gówniar wstawić już nawet 20‑paru letnie, sprawne fizycznie laski.

                    A to obecne bohaterki są niepełnosprawne, czy jak?
                    I jaką rolę gra wiek? Chcesz zobaczyć kobiety w czołgach, jedź do Izraela. Żaden problem.

                    są ludzie tacy jak Slova, którzy potrafią się cieszyć z tak abstrakcyjnych serii jak dzieci

                    No patrz, a to też do mnie pasuje
                    posród nas, „twardo stąpajacych po ziemi” (jakież to nierealistyczne! Tożto bajka! Idź lepiej kopać kartofle albo oglądać film o wojnie w Iraku czy prostytucji wsród nieletnich, bo to jest prawdziwy świat!), „life is brutal and full of sadness” Polaków,

                    No chyba system zagiąłem.
                    • Avatar
                      blob 5.04.2013 12:39
                      Re: Ech..
                      trafiła z 5 km, bo tak chciał scenarzysta, nie trafiła z 5 m,

                      Już pisałem kilka razy… i nie z pięciu kilometrów, a z nieco ponad kilometra i przez przypadek.


                      Traktujesz moją wypowiedź zbyt dosłownie… Jaka różnica czy napisze ci 5 czy 1 km. Sens wypowiedzi pozostaje ten sam czyli naginanie scenariusza w tej przecież skadinąd „realistycznej” serii (przynajmniej to próbują nam momentami wmówić autorzy, bo po co te wszystkie wstawki o sztuce wojennej, taktykach, czy konstrukcji czołgów) ...

                      gówniary ubrane w szkolne mundurki żonglujące ciężkimi pociskami,

                      Założenie serii, nie masz co tu się czepiać. I nie znasz masy pocisków, bo to nie są typowe pociski do danych czołgów, więc przystopuj. Znowu to, co powyżej – czepianie się do rzeczy, co do których nie ma pewności.


                      Moge ci zagwarantować, że nawet jakby te pociski ważyły kilogram, to po przerzuczeniu 30 takich laski nie miałyby sił. Tu mogę sie mylić, ale jest też chyba coś takiego jak minimalna waga pocisku czołgowego, bo inaczej nie działałyby jak trzeba… Nie zapominajmy też, że w anime mieliśmy czołgi typu Tygrys czy nawet ten Maus, a tam nawet po rzekomym zbiciu wagi (Tygrysa ważył chyba z 50 kg) pociski i tak ważyłyby swoje. Zresztą czołgi są „prawdziwe” nie? A więc wątpie, żeby wszelkie przekładnie i dźwignie chodziły jak masełko (zwłaszcza, że są to stare maszyny, niby odnowione, ale na pewno zawodne). Ręce by im odpadały po pięciu minutach użytkowania… Nie proszę o wiele, wystarczyłoby mi, żeby autorzy pokazali, że te dziewczyny naprawdę są zmęczone tymi wszystkimi czynnościami (choćby po tym jak już im adrenalina opadnie)...

                      i wystawiajace łeb w środku ostrzału, bo lepiej widać

                      A co to ma do realizmu?


                      A to, że gdyby trochę „konsekwencji” to dawno by jej już łeb urwało (albo by chociaż wypadła z czołgu), jeśli nie od odłamków, to od zwykłej fizyki, gdy czołgi ostro hamowały, manewrowały lub były po prostu obijane pociskami. Chcesz przykładów? Ostatni odcinek, pociski obijają wieżyczkę metr od głowy bohaterki. Czołg bohaterki jest ostrzeliwany tak, że rzuca nim na boki, aż się rozsypuje (to tak apropo wagi pocisków, nieszkodliwe, wcale…). Jest jeszcze kwestia rezonansu, siły odrzutu, czy po prostu ogłuszającego hałasu wybuchów. Tak jak bohaterki, w „realnym świecie” mogą zachowywać się chyba tylko pozbawieni strachu psychopaci… nawet jeśli jest to rzekomy sport. Widziałeś kiedyś kierowców rajdowych wystawiających przy 100 km/h łeb przez okno? (inna sprawa, że są przypieci pasami). Ba, przecież te czołgi się wywracały przy pełnej prędkosci, te dziwczynki już dawno by miały poskręcane karki albo przynajmniej złamania czy guzy. Albo przynajmniej astmę od wszędobylskiego pyłu…

                      No ale bez przesady!

                      W którym miejscu przesada? Znaczy chciałbyś wsadzić do czołgów facetów, żeby było realistycznie, tak? Ale wtedy to nie byłoby już Girls und Panzer.


                      Tak właśnie. Ale w sumie wolałbym kobiety… Swoją drogą, serii o czołgistach chyba nie było w historii anime. Może ktoś wie coś więcej?

                      Swoją drogą jak na skromne i „zwyczajne” nastolatki są „całkiem” odporne na stres związany z jazdą w klaustrofobicznych kokpitach ostzeliwanych ze wszystkich stron

                      Bo to sport, a nie wojna?


                      Proszę cię chyba nie mówisz poważnie? Zwykłe dziewczynki, które równie dobrze mogłyby sadzić kwiatki jako hobby (zresztą jedna zajmuje się ikebaną). Dorośli faceci sikają ze strachu na ćwiczeniach wojennych, mimo faktu, że przecież to „tylko” ćwiczenia. Chyba jesteś niepoważny jeśli uważasz, że zwykłe uczennice poradziłyby sobie w takiej sytuacji (wrzucone do klaustrofobicznych kabin prosto w wir, mimo, że udawanej, to jednak zawsze wojny) bez problemu (hałas pocisków, uczucie zaszczucia). Zresztą znamy wiele sytuacji w sporcie (wystarczy poczytać gazety), gdy sportowcy (a tym bardziej dzieci) nie poradziły sobie z presją i np. załamywały się psychicznie. A nie powiesz mi, że ciągłe przerzucanie pocisków, przymus szybkiego podejmowania decyzji, od których zależy dobro drużyny, to nie sytuacje stresogenne… Tak, dziewczyny traktowały to jako sport, ale później dochodzi jeszcze czysta rywalizacji no i  kliknij: ukryte . Nie, dla nich na pewno nie było to wszystko stresujące…

                      O ile ta seria byłaby dla mnie lepsza, gdyby zamiast tych gówniar wstawić już nawet 20‑paru letnie, sprawne fizycznie laski.

                      A to obecne bohaterki są niepełnosprawne, czy jak?
                      I jaką rolę gra wiek? Chcesz zobaczyć kobiety w czołgach, jedź do Izraela. Żaden problem.


                      Skoro zamiast kobiet wolisz oglądać dzieci, to chyba z tobą coś nie tak… Zresztą już wielokrotnie mówiłem o tym, że dla mnie dziewczynki w czołgach to po prostu abstrakcja sama w sobie… Mamy wiele anime o mechach, z multum nastolatków, ale tam możemy przynajmniej założyć, że owe mechy są przystosowane do swoich użytkowników, a tu dostajemy „prawdziwe” czołgi ze wszystkimi ich właściwościami…

                      Właściwie to powinienem se dać spokój z komentowaniem tej serii, bo ona mnie nie przekonuje i basta, ale jak widzę jakie bzdury niektórzy tu wypisują, to nie mogę pozostać obojętny…
                      • Avatar
                        some_random_dude 5.04.2013 13:00
                        Re: Ech..
                        blob napisał(a):
                        Skoro zamiast kobiet wolisz oglądać dzieci, to chyba z tobą coś nie tak…


                        Tutaj zwyczajnie przekroczyłeś granicę, bo nie dość że, to atak wymierzony nie w argumenty przeciwnika, a w jego osobę, to jeszcze przypisujesz mu pedofilskie skłonności. Z mego punktu widzenia, w ten sposób definitywnie przegrywasz spór i jakakolwiek dalsza polemika nie ma sensu.
                        • Avatar
                          Slova 5.04.2013 15:50
                          Re: Ech..
                          Ta, idąc tym tokiem rozumowania jest coś ze mną nie tak, bo oglądam Muminki i jeszcze mi się to podoba. Zoofilia w czystej postaci.
                      • Avatar
                        Progeusz 5.04.2013 13:10
                        Re: Ech..
                        Skoro zamiast kobiet wolisz oglądać dzieci, to chyba z tobą coś nie tak…
                        On ogląda anime, Ty nie powinieneś.
                        I nie dzieci, a rysowane nastolatki. Gigantyczna różnica. Pls, odróżnienie 2D od 3D nie jest trudne.
                      • Avatar
                        Slova 5.04.2013 15:48
                        Re: Ech..
                        Sens wypowiedzi pozostaje ten sam czyli naginanie scenariusza

                        W jaki sposób? Przypadkowym trafieniem w najsłabszy czołg w stawce? Nie ma znaczenia, czy 50 metrów, czy 500, strzelanie podczas jazdy bez stabilizacji armaty jest tak samo trudne. Jeżeli chcesz się o tym przekonać, to spróbuj w ARMIE przejechać się T­‑55A i trafić coś jadąc po polu. Jest to ukazane bardzo realistycznie.

                        wystarczyłoby mi, żeby autorzy pokazali, że te dziewczyny naprawdę są zmęczone tymi wszystkimi czynnościami

                        A to akurat rzeczywiście byłoby ciekawe urozmaicenie.

                        A to, że gdyby trochę „konsekwencji” to dawno by jej już łeb urwało (albo by chociaż wypadła z czołgu), jeśli nie od odłamków

                        Jakich odłamków? Odłamkowymi nikt tam nie strzelał.

                        to od zwykłej fizyki, gdy czołgi ostro hamowały, manewrowały lub były po prostu obijane pociskami.

                        Gdybyś się uważnie przyjrzał, to zobaczyłbyś, ze podczas tych wszystkich pościgów i gonitw chowa głowę przy gwałtownych manewrach. Poza tym dowódca jest drugą parą oczu kierowcy.

                        Jest jeszcze kwestia rezonansu, siły odrzutu, czy po prostu ogłuszającego hałasu wybuchów.

                        Policz mi to, wtedy podyskutujemy. Chwilowo to jedynie gdybanie.

                        Tak właśnie.

                        NO ale tytuł w żaden sposób nie był mylący – brzmiał Girls und Panzer. Więc skąd niby ta nagła chęć mężczyzn w czołgach? Wiedziały oczy co brały.

                        A, jeżeli chcesz coś z czołgami, to polecam mangi Motofumiego Kobayashiego (bardzo trudno dostępne, w zrozumiałym języku najwyżej po hiszpańsku), do tego Sailor Fuku no Jusensha.

                        Dorośli faceci sikają ze strachu na ćwiczeniach wojennych, mimo faktu, że przecież to „tylko” ćwiczenia.

                        Bo ćwiczenia mają właśnie wywołać taki efekt? Sama jazda czołgiem raczej nie należy do ekstremalnych czynności, jakich można podjąć się w wojsku. Nie porównuj ćwiczeń wojskowych do aktywności pozaszkolnej.

                        Nie, dla nich na pewno nie było to wszystko stresujące…

                        Na pewno nie tak samo jak służba w wojsku.

                        dla mnie dziewczynki w czołgach to po prostu abstrakcja sama w sobie…

                        No ok, Tobie to nie odpowiada, ale to jeszcze nie jest wada.

                        Mamy wiele anime o mechach, z multum nastolatków,

                        Najpierw wyjeżdżasz mi ze stresem, a teraz sam wspominasz o sytuacjach, gdzie często młodociany bohater jest obarczony losami świata. Zdecyduj się.

                        jak widzę jakie bzdury niektórzy tu wypisują,

                        Wzajemnie.
                        • Avatar
                          blob 5.04.2013 18:00
                          Re: Ech..
                          @some_random_dude

                          1. Nie wtrącaj się gościu do nie swoich spraw, bo jeśli juz ktoś się ma tu obrażać to jest to Slova. Poza tym to ty twierdzisz, że mówię o pedofilstwie. Ja miałem na myśli fakt wrzucenia dziewczynek do tak niebezpiecznej zabaweczki jak czołg aby się ostrzeliwały z koleżankami, bez żadnych zabezpieczeń itp. Kto tu mówi o pedofilstwie? Już po raz n­‑ty mówię, ze mnie irytuje owa „pseudo­‑realistyczna” konwencja serii, bo choć jest multum anime o dzieciach walczących w wojnach, ale tam przynajmniej nikt nie stara się wmówić, że owe światy kierują sie jakimiś zasadami czy twardymi prawami fizyki. To, że występuja tu dziewczynki, nie jest wadą serii, ani objawem pedofilskich skłonności autorów. Wadą jest to jak owe dziewczynki funkcjonują w tym świecie.
                          2. Mnie już tu wiele razy obrażano, lub automatycznie dawano łatkę hejterów i jakoś z tym żyje…
                          3. Czytaj ze zrozumieniem…

                          Sens wypowiedzi pozostaje ten sam czyli naginanie scenariusza

                          W jaki sposób?


                          Dlaczego wciąż mówisz o scenach bitwy w trakcie jazdy. A sceny w mieście? Tam i wolno się poruszali i odległości były małe. A nie można się wiecznie zasłaniać odbijaniem pocisków od pancerzy…

                          Jakich odłamków? Odłamkowymi nikt tam nie strzelał.


                          Przecież nie mówię o pociskach, tylko o odłamkach w postaci grud ziemi, gruzu, szczątków cołgów itp.

                          Gdybyś się uważnie przyjrzał, to zobaczyłbyś, ze podczas tych wszystkich pościgów i gonitw chowa głowę przy gwałtownych manewrach.


                          Yyyy… cała finałowa walka? Na przykład? Jakoś nie zauważyłem, żeby tam bohaterki chowały sie do kokpitu, nawet jak ostrzeliwały się z bliska. Proszę cię czy ty naprawdę nie widzisz absurdów tej serii czy tylko udajesz i idziesz w zaparte? Przecież wyrażnie widać, że tam pociski śmigają centymetry od bohaterek. A nawet papierowa kulka przy takiej prędkości jak pociski czołgów mogłaby trwale uszkodzić człowieka… Czyż „nieśmiertelność” czy „kuloodporność” bohaterów nie jest najczęściej wytykaną wadą w przypadku serii w klimatach wojennych np. Jormungand? Skąd ta nagła zmiana?

                          Jest jeszcze kwestia rezonansu, siły odrzutu, czy po prostu ogłuszającego hałasu wybuchów.

                          Policz mi to, wtedy podyskutujemy. Chwilowo to jedynie gdybanie.


                          Wiesz co? Załóż se metalowe wiadro na głowę i walnij w nie czymś twardym… Boże, jak z dziećmi…

                          NO ale tytuł w żaden sposób nie był mylący – brzmiał Girls und Panzer


                          Tak, nazwę serię „Natural newborn killers”. Film może być albo o mordowaniu niemowląt albo o niemowlakach zabójcach (sic!). Zresztą „girls” można nazwać pieszczotliwie nawet bandę zabójców, prostytutek, czy zmutowanych krów. Tytuł niczego nie tłumaczy…

                          Bo ćwiczenia mają właśnie wywołać taki efekt? Sama jazda czołgiem raczej nie należy do ekstremalnych czynności, jakich można podjąć się w wojsku. Nie porównuj ćwiczeń wojskowych do aktywności pozaszkolnej.


                          Ludzie to ludzie. W sytuacjach nietypowych/ekstremalnych/zaskakujących zawsze będą reagować stresem, mniej lub bardziej… który dzieciak nie stresował się np. przed zaliczaniem dwutaktu na ocenę na wf­‑ie? No cóż ci co to potrafią pewnie się nie stresują, ale dla naszych bohaterek jazda czołgiem i udział w bitwach to coś nowego, poza Miho wszystkie to podkreślały…

                          Swoją drogą bohaterki to chyba geniusze, że tak szybko załapały podstawy funkconowania czołgów. Kolejna niekonsekwencja serii, a wystarczyło dać jeden „odcinek treningowy”, gdzie by po prostu w przyśpieszonym czasie (np. okres 6 miesięcy) pokazali ich szkolenie…

                          dla mnie dziewczynki w czołgach to po prostu abstrakcja sama w sobie…

                          No ok, Tobie to nie odpowiada, ale to jeszcze nie jest wada.


                          To jest wada, bo sporo ludzi, co widać nawet po komentarzach, ta właśnie konwencja odrzuca od serii. Wiele serii jest właśnie za to zjechanych od góry do dołu, ale tu jakoś widzę, że wielu ludziom owy fakt nie przeszkadza. Gdzie tu logika…

                          Skoro ciebie Slova to nie odrzuca to dobrze, ale nie wmawiaj mi ciągle, że ta seria nie jest abstrakcyjna…


                          • Avatar
                            Progeusz 5.04.2013 18:55
                            Re: Ech..
                            To jest wada, bo sporo ludzi, co widać nawet po komentarzach, ta właśnie konwencja odrzuca od serii.
                            Całe to narzekanie dowodzi tylko tego, że masa zachodnich fanów jest ograniczona i nie potrafi patrzeć na faktyczną jakość anime i skupia sie głównie na kwestionowaniu założeń świata, co jest działaniem kompletnie pozbawionym sensu. W Japonii fani anime są mądrzejs, nikt nie ma problemów z konwecją i GuP radzi sobie świetnie, bo na to zasługuje.

                            Nikt nie wmawia, że seria nie jest abstrakcyjna. Próbujemy podobnym Tobie przetłumaczyć, ze w abstrakcyjności nie ma nic złego. Anime jako medium jest fajne, bo w nim taka abstrakcyjnosć jest możliwa. Wystarczy mieć otwarty umysł.
                            • Avatar
                              blob 6.04.2013 01:36
                              Re: Ech..
                              Wybacz, ale te różnice kulturowe to jest własnie to co nadaje nam charakter. Nie można oceniać kultur w kategorii ta ma rację a ta nie. Dla nas (kultur zachodnich) kultura japońska zawsze będzie specyficzna i tak już zostanie. To, że nie akceptuję podejścia Japończyków wcale nie nie świadczy o moim ograniczeniu, a raczej o przynależnosci kulturowej, czyli po prostu innym spojrzeniu na świat…

                              Możesz to nazywać ograniczeniem, ale równie dobrze dla nas ograniczeniem może być fakt kulturowy związany z Japonią, gdzie wiek decyduje o zachowaniu człowieka. Już tłumaczę: w Japoni powszechnie uważa się, że nastolatkom powinno się przyzwalać na dziwne zachowania i szaleństwo, gdyż jest to wiek kiedy można się wyszumieć. Póżniej taki Japoński Kowalski haruje aż do emerytury niczym trybik, bo tak „wypada” w powszechnej opinii. Pocztyjacie sobie o ruchu „buntowników” w Japoni, czyli ludzi, którzy próbują się wybić z tych schematów. U nas nie ma takiego podziału, ludzie z reguły robią co chcą, niezależnie nie od wieku…

                              Właśnie te różnice kulturowe czynią nas orginalnymi… Ty mówisz, że Japończycy mają inne podejście do pewnych rzeczy i to czyni ich „nieograniczonymi”, ale to samo może powiedzieć Japończyk np. o naszej otwartości (Japończycy uchodzą za ludzi wstydliwych, powściągliwych np. w okazywaniu uczuć, a my „spełeczeństwa zachodnie” jesteśy bardziej otwarci w tych kwestiach).
                          • Avatar
                            Cthulhoo 5.04.2013 19:57
                            Re: Ech..
                            To jest wada, bo sporo ludzi, co widać nawet po komentarzach, ta właśnie konwencja odrzuca od serii.

                            To tak jakby powiedzieć, że płyta heavy metalowa była kiepska, bo jest heavy metalowa, a nie popowa. Twój argument nie ma sensu :P
                          • Avatar
                            Slova 5.04.2013 20:36
                            Re: Ech..
                            Tam i wolno się poruszali i odległości były małe.

                            I ja do tego właśnie piłem.

                            fakt wrzucenia dziewczynek do tak niebezpiecznej zabaweczki jak czołg aby się ostrzeliwały z koleżankami, bez żadnych zabezpieczeń

                            Miały zabezpieczenia.

                            Czyż „nieśmiertelność” czy „kuloodporność” bohaterów nie jest najczęściej wytykaną wadą w przypadku serii w klimatach wojennych np. Jormungand? Skąd ta nagła zmiana?

                            Tam celem byli bohaterowie, a nie ich maszyny. Tu jest właśnie ta subtelna różnica.

                            Wiesz co? Załóż se metalowe wiadro na głowę i walnij w nie czymś twardym…

                            Ale wiesz, że to tak nie działa? Rezonans w czołgu rozchodzi się inaczej i ma inny charakter.

                            Tak, nazwę serię „Natural newborn killers”. Film może być albo o mordowaniu niemowląt albo o niemowlakach zabójcach (sic!). Zresztą „girls” można nazwać pieszczotliwie nawet bandę zabójców, prostytutek, czy zmutowanych krów. Tytuł niczego nie tłumaczy…

                            0/10

                            To jest wada, bo sporo ludzi, co widać nawet po komentarzach, ta właśnie konwencja odrzuca od serii.

                            Nie, to tylko oznacza, ze nie ma rzeczy uniwersalnych. jednocześnie są ludzie, dla których to się podoba, więc to także zaleta?

                            ale nie wmawiaj mi ciągle, że ta seria nie jest abstrakcyjna…

                            Nie wmawiam.
                            • Avatar
                              Progeusz 5.04.2013 20:46
                              Re: Ech..
                              0/10

                              Za ostro, ja tam bym spojrzał na serię o mordowaniu niemowląt albo o niemowlakach zabójcach. Boję się jednak, że twórcy w takim przypadku zapomnieliby o scenariuszu i skupili się na szokowaniu widza.
                              • Avatar
                                blob 6.04.2013 02:05
                                Re: Ech..
                                Obejrzyj film „Srpski Film” Srdjan Spasojević'a, któremu ja nie dałem rady w całości. A zwłaszcza pewien fragment o „nowej erze” w pornografi. Film to dobitny przykład „szokowania widza” kosztem scenariusza…
                            • Avatar
                              blob 6.04.2013 01:57
                              Re: Ech..
                              fakt wrzucenia dziewczynek do tak niebezpiecznej zabaweczki jak czołg aby się ostrzeliwały z koleżankami, bez żadnych zabezpieczeń

                              Miały zabezpieczenia.


                              Jakie? Rękawiczki?

                              Czyż „nieśmiertelność” czy „kuloodporność” bohaterów nie jest najczęściej wytykaną wadą w przypadku serii w klimatach wojennych np. Jormungand? Skąd ta nagła zmiana?

                              Tam celem byli bohaterowie, a nie ich maszyny. Tu jest właśnie ta subtelna różnica.


                              Czy rozpędzony samochód uderzający w drzewo to tylko zginająca się blacha, czy również śmiertelna pułapka dla pasażerów?

                              Pożary, uszkodzenia, wywrotki. Te rzeczy na pewno miały „wpływ” na bohaterki… teoretycznie, rzecz jasna, bo przecież to wszystko w GuP chyba szlak trafił…

                              Wiesz co? Załóż se metalowe wiadro na głowę i walnij w nie czymś twardym…

                              Ale wiesz, że to tak nie działa? Rezonans w czołgu rozchodzi się inaczej i ma inny charakter.


                              Wiem, ale już bardziej dobitnie nie mogłem ci chyba już tego wytłumaczyć. Chodzi mi o te wszystkie fizyczne właściwości przedmiotów vs biologiczne właściwości ucha… i nie tylko…

                              To jest wada, bo sporo ludzi, co widać nawet po komentarzach, ta właśnie konwencja odrzuca od serii.

                              Nie, to tylko oznacza, ze nie ma rzeczy uniwersalnych. jednocześnie są ludzie, dla których to się podoba, więc to także zaleta?


                              Polemika ma to do siebie się każdy argument można skontrować. Ale jest coś takiego jak ludzka świadomość otaczającego nas świata, poczucie tego co w twoim odczuciu jest nierealne, lub niemożliwe do spełnienia. Ja za taką rzecz uważam konwencję GuP. Przynajmniej nie w takiej formie… (zapewne więc jestem ograniczony).

                              ale nie wmawiaj mi ciągle, że ta seria nie jest abstrakcyjna…

                              Nie wmawiam.


                              Oj wmawiasz, wmawiasz. Bronisz zaciekle wszelkich niekonsekwencji serii, tak jakby miały odbicie w rzeczywistości… W moim odczuciu, są pewne elementy w tej serii, które absolutnie nie znalazłyby odzwierciedlenia w realnym świecie…
                              • Avatar
                                Slova 6.04.2013 02:03
                                Re: Ech..
                                poczucie tego co w twoim odczuciu jest nierealne, lub niemożliwe do spełnienia. Ja za taką rzecz uważam konwencję GuP

                                A ja harrego pottera, patlabora, GiTSa, strike witches, Dragon Balla…

                                Bronisz zaciekle wszelkich niekonsekwencji serii,

                                Nie, po prostu Ty czepiasz się, za jedyny argument biorąc własne święte przekonanie, że powinno być tak, a nie inaczej. I tym samym czepiasz się rzeczy, które są trudne do rozważenia, a jest masa aspektów łatwiejszych do skrytykowania i bardziej widocznych.
                                • Avatar
                                  blob 6.04.2013 02:12
                                  Re: Ech..
                                  Bronisz zaciekle wszelkich niekonsekwencji serii,

                                  Nie, po prostu Ty czepiasz się, za jedyny argument biorąc własne święte przekonanie, że powinno być tak, a nie inaczej. I tym samym czepiasz się rzeczy, które są trudne do rozważenia, a jest masa aspektów łatwiejszych do skrytykowania i bardziej widocznych.


                                  Ale to uderza mnie w serii najbardziej. Zresztą czy to źle, że mam pewien sposób postrzegania rzeczywistości? Lepiej żebym był liberalnym lemingiem łykającym wszelkie odchyły od ustalonego porządku?
                                  • Avatar
                                    Slova 6.04.2013 03:12
                                    Re: Ech..
                                    W takim razie nie traktuj własnego sposobu postrzegania rzeczywistości jako argumentu w dyskusji i zachowaj go dla siebie.
                                    • Avatar
                                      blob 6.04.2013 13:18
                                      Re: Ech..
                                      W takim razie nie traktuj własnego sposobu postrzegania rzeczywistości jako argumentu w dyskusji i zachowaj go dla siebie.


                                      To niby na czym mam opierać ocenę danego anime? Każde dzieło jest oceniane przez pryzmat twojego własnego pojmowania rzeczywistośći, twojego subiektywnego podejścia do danego tematu. Każda dyskusja między dwoma osobami to konfrontacja argumentów opartych o własne przekonania. Mogę się albo z kimś zgodzić (przekona mnie do swoich argumentów) albo nie…

                                      Ty już pokazałeś swój subiektywizm w stosunku do tej serii, choćby w swojej recenzji GuP, więc tobie też mogę powiedzieć zachowaj to dla siebie, a serię oceń obiektywnie, bez kierowania się faktem, że dała ci ona wiele radochy. Tylko czy takie ocenianie ma sens?
                                      • Avatar
                                        Cthulhoo 6.04.2013 13:57
                                        Re: Ech..
                                        „Oceń obiektywnie” – czyli recenzja ma być zbiorem oczywistych faktów i pozbawiona jakiejkolwiek opinii na ich temat… czyli według ciebie autor nie ma prawa ocenić żadnego elementu serii, ma tylko przedstawić suche informacje. Tylko wiesz, że wtedy tekst przestaje być recenzją i zamienia się w opis?
                                        • Avatar
                                          blob 6.04.2013 14:09
                                          Re: Ech..
                                          Umiesz czytać ze zrozumieniem? Chyba nie…
                                          • Avatar
                                            Cthulhoo 6.04.2013 14:26
                                            Re: Ech..
                                            Umiem, ale lubię wyrywać zdania z kontekstu, żeby było zabawniej :9
                                      • Avatar
                                        Slova 6.04.2013 20:52
                                        Re: Ech..
                                        Nie, nie am sensu.
                                        I pisałem o Twoim sposobie postrzegania rzeczywistości, a nie o subiektywnej interpretacji tejże.
  • Avatar
    A
    kapplakk 2.04.2013 17:52
    ode mnie 5/10 i krótkie uzasadnienie
    Generalnie zgadzam się z wieloma zarzutami Samiela, które można przeczytać w jednym z poniższych komentów. Ponieważ mam jeszcze inne obiekcje, postanowiłem dodać oddzielny komentarz, coby nie robić bałaganu. Zaliczam się do osób, które zainteresowały się GuP, głównie za sprawą zachwytów, które pojawiły się na Tanuku (żeby była jasność – głównie za sprawą zachwytów Slovy, który chyba pobił rekord tego portalu w zawalaniu komentarzami tytułu, który w dodatku zarezerwował sobie do zrecenzowania:D:P). Do tego wszystkiego zachwyt nad komercyjnym sukcesem serii w Japonii i kwestia World of Tanks – wiadomo, że anime nie może być lepsze tylko dlatego, że jest ekranizacją gry czy jej luźną adaptacją, ukłon w stronę WoT nie może więc stanowić wyjątku. Anime musi bronić się samo. A wg. mnie się nie broni. Chodzi o tzw. akcję:
    Anime jest… nudne. Oglądanie dzieci w czołgach – powiedzmy, że OK. Oglądanie dzieci bez czołgów – WTF? Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, jakoby akcji w tym anime była wystarczająca ilość. Duża, ale niewystarczająca. Odcinek 7 to brak jakichkolwiek walk czołgów, czyli nudziarstwo na maksa – pogawędki, „życie szkolne”, kąpiel w basenie, pultanie się bez sensu. A potem… trzeba czekać jeszcze pół ósmego odcinka na jakąś akcję. Słabiutkie Natsu­‑iro Kiseki to przy tej serii prawdziwe arcydzieło, być może głupsze, ale za to mniej nudne – chodzi oczywiście o wątki „obyczajowe”. Są takie odcinki, gdzie jest tylko akcja (wyjątki), takie, w których nie dzieje się nic (też wyjątki), a większość, z tego co pamiętam, to takie pół­‑na­‑pół. Dla mnie za mało tej akcji…

    Niestety sama akcja również pozostawia sporo do życzenia. Powiedzmy, że do przeżycia są niedociągnięcia, o których pisał Slova w recenzji (brak realizmu, drifty czołgami itd.) – OK, konwencja, koncepcja, whatever. Ale nie mogłem przeżyć już takich kwiatków, jak np. „emocjonująca” wymiana ognia czołgów z odległości, z której dorzuciłbym do celu dziesięciokilowym arbuzem. Jeśli to są emocjonujące bitwy pancerne, to nie pozostaje mi nic innego jak cieszyć się szczęściem ludzi oglądających te wszystkie spektakularne sceny z wypiekami na twarzy.
    Jeśli więc esencja serii, czyli pojedynki czołgów, okazuje się militarną dziecinadą, to nie zostało tam dla mnie nic. Oglądanie bandy uczennic szkoły podstawowej, które nie robią nic ciekawego (nie ma to jak obejrzeć sobie odwiedziny chorej babci w szpitalu, rewelka), nie okazało się dla mnie rozrywką na najwyższym poziomie, a prostackie momentami pojedynki czołgów nie ratują sytuacji.

    Grafika niezła, ale te komputerowe czołgi jednak mnie nie przekonały – wyglądają trochę zbyt biednie i topornie jak na 2012r. i momentami niezbyt dobrze komponują się z otoczeniem, co widać na niektórych ujęciach. Ale nie jest źle i mogło być gorzej.

    Na koniec słówko do Slovy:
    Muzyka – 10/10? Tylko mi nie mów, że puszczasz sobie ten OST na śniadanie, bo nie uwierzę. Nie chodzi mi tu nawet o samą ocenę, a o fakt zachwycania się tym soundtrackiem. Kwestię zgodności historycznej i koncepcyjnej trzeba docenić – i tu przyznaję Ci rację – ale bez przesady, te przeciętne utworki w większości nie zasługują na nic więcej prócz stwierdzenia faktu, że są. To po prostu użytkowe, muzyczne rzemiosło, uatrakcyjnione historycznymi smaczkami (nie wiem, czy to oryginalne kompozycje wojskowe, uwierzyłem Ci na słowo). Mało tego, muzyka jest mało wyrazista, jakieś marsze plumkają sobie w tle i już. Ani efektowności, ani artyzmu – gdzie więc ten geniusz?. Może oglądałem inne anime, ale ta muzyczka nie podkręcała mi klimatu, takie pitu­‑pitu. Oczywiście można mieć swój gust, ale nie przesadzajmy – soundtrack jakich wiele.

    Ostatni akapit – ogólnie cieszę się Twoim szczęściem. Aczkolwiek zgadzam się ze spostrzeżeniem Samiela, że Tanuki to nie blog – sorry, ale nikogo w Polsce nie obchodzi Twoja radość. A już na pewno nie jako cel czytania recenzji anime. Po przeczytaniu przydługawego tekstu, zbyt długiego jak dla mnie, dochodzę do ostatniego akapitu, z którego nie dowiaduję się nic oprócz tego, że recenzent ma wszystkich czytelników w d*** i był szczęśliwy oglądając anime. Żadnego podsumowania, określenia grupy docelowej (lub stwierdzenia, że jej nie ma) – ogólnie ani jednej sensownej informacji. Po przebrnięciu przez tak długi tekst człowiek chciałby mieć jednak wrażenie, że czyta sensowną opinię – subiektywną, ale sensowną. A tak – zacząłem się zastanawiać, jaki jest sens czytania takiej recenzji – jest tu sporo treści, ale z drugiej strony egzaltacje zauroczonych danym anime maniaków można znaleźć w Internecie na pierwszym lepszym forum. Czy ktoś tu nie pomylił Tanuka z Twitterem?
    • Avatar
      Slova 2.04.2013 20:19
      Re: ode mnie 5/10 i krótkie uzasadnienie
      Anime jest… nudne. Oglądanie dzieci w czołgach – powiedzmy, że OK. Oglądanie dzieci bez czołgów – WTF? Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, jakoby akcji w tym anime była wystarczająca ilość. Duża, ale niewystarczająca. Odcinek 7 to brak jakichkolwiek walk czołgów, czyli nudziarstwo na maksa – pogawędki, „życie szkolne”, kąpiel w basenie, pultanie się bez sensu. A potem…

      No wiesz, ja bardzo polubiłem bohaterki, pomimo tej ich jedno wymiarowości i tego typu scenki przyjąłem bardzo pozytywnie. Nie mniej faktycznie – Clannad to nie był.

      Jeśli więc esencja serii, czyli pojedynki czołgów, okazuje się militarną dziecinadą, to nie zostało tam dla mnie nic.

      Skoro te pojedynki czołgów zostały sprowadzone do rangi sportu dla licealistek, to generalnie jest to dziecinada.

      nie ma to jak obejrzeć sobie odwiedziny chorej babci w szpitalu, rewelka

      Ale za to jakiej babci : E Mnie tam ta wizyta rozbawiła, a i nieco pogłębiła charaktery bohaterek.

      Muzyka – 10/10? Tylko mi nie mów, że puszczasz sobie ten OST na śniadanie, bo nie uwierzę.

      To nie wierz, ale słucham tego gdy gram w ARMĘ, RO2 i gdy jem sobie kolację przed komputerem. Zwłaszcza drugą płytę.

      Ani efektowności, ani artyzmu

      Tu są dwa skrajne stanowiska – jedno głosi, że muzyka filmowa ma być niezauważalna jako podkład scen, ma działać pośrednio na odbiór całości i wtedy jest idealna. Druga koncepcja jest taka, że ma być zauważalna i z pierdyknięciem. I obydwie są słuszne.

      sorry, ale nikogo w Polsce nie obchodzi Twoja radość

      Nie mogę wszystkich zadowolić, więc piszę recenzje od siebie, nie dla kogoś.

      Żadnego podsumowania, określenia grupy docelowej (lub stwierdzenia, że jej nie ma)

      Bo ja to robię nieczęsto i bardzo pobieżnie. Grupa docelowa ma wynikać z treści – kogo tekst zachęci, ten obejrzy. Nie lubię takiego szufladkowania.
  • Avatar
    A
    Erus 2.04.2013 13:10
    Bardziej subiektywnej recenzji chyba nie widziałem. Zwykły przeciętniak, który nie zasługuje na takie wysokie noty. „Best anime ever made” ? Poważnie ... Nie mam zamiaru się rozpisywać, bo autor ma takie klapki na oczach, że i tak nic do niego nie przemówi. Szanuje jego upodobania, jednak recenzent powinien inaczej podchodzić do serii, o których pisze.

    Pozdrawiam.
    • Avatar
      Slova 2.04.2013 16:18
      Bardziej subiektywnej recenzji chyba nie widziałem.

      W mojej opinii oznacza to, że to najlepsza recenzja jaką widziałeś.
  • Avatar
    A
    Samiel 2.04.2013 00:21
    Co do recenzji, recenzenta i samego anime troche tez
    1. Recenzja strasznie dluga
    2. Niepotrzebne wtrety osobiste, w co kto gral, ktora godzina itp. To nie blog, tylko portal z recenzjami.
    3. 'Akcja dawkowana w duzym natezeniu'? Zakonczenie bylo jasne od pierwszego, no moze drugiego odcinka. Walki bez szczegolnej logiki. Zalogi niesmiertelne. Epizody herbaciane tez podkrecaly tepo, ze hoho.
    4. We 'wzorowej serii sportowej' zazwyczaj jest miesjce na np. rozwijanie umiejetnosci w danej dziedzinie, czy tez zaskakujaca akcja (ad ptk3). Im praktycznie wystarczylo wsiasc i jechac.
    5. ''Akcja w ostatnim epizodzie'' to zbior bezsensu i pokaz niewiedzy o, a nie sensowna akcja. To co tam wyczynialy nie mialo potwierdzenia w logice i fizyce.
    6. Podoba mi sie odniesienie do Upotte!, tyle, ze tam od razu zalozenia byly niczym z fantasy. Tutaj probowali nadac temu wszystkiemu sens, chocby w odcinkach 'polowicznych', co w starciu z rzeczywistocia nie mialo sensu. Bo i tak nawalaly z ostrej amunicji z bliska, puszczaly serie z karabinu maszynowego, kiedy niemal zawsze ktos wystawial glowe z czolgu i tak dalej.
    7. Milo, ze wspomniane jest , ze bywaja potnkiecia jesli chodzi o aspekt samych czolgow, ale wiadomo, to juz sa szczegoly- toz to nie jest encyklopedia ;)
    8. ''Baszta dowodcy''. Zaiste ciekawe rzeczy prawisz czlowiecze….
    9. Porownanie do Hidan no Aria- tez krytykowalem tamto anime, ale nie oszukujmy sie- to bylo fantasy z super mocami, a tu autorzy probowali nadac temu sens (odnosze sie tu chocby do ''czujnikow sprawdzajaych, czy wysunac flage''). Tak wiec w tej materi plus by szedl wstrone Hidan, anizeli Panzer
    10. ''Militarni otaku'' nie beda zadowoleni ze wzledu na detale pojazdow, bo w tej dziedzinie tez bywaly bledy.. Tak wiec pech ;)
    11. Grafika pieczolowita? Powyzej przecietnej, moze i nawet dobra, ale szalu nie bylo.
    12. A zdarza sie tak, zeby soundtrack nie byl przygotowywany specjalnie dla danej produkcji? Pierwsze slysze. OST przyjemny, ale prawde mowiac d.. nie urywa. Brak chocby jakiejs naprawde zywej muzyki, pasujacej do tych czolgow­‑dragsterow. I tak szczerze, kto zapamietal cos wiecej, niz piesn z rosji? Owszem, byly tam interpretacje marszy z roznych krajow, ale ich wykonanie nie bylo wcale powalajace.

    Podsumowanie ode mnie- nie wymagam od anime pelnego realizmu, ale logiki i konsekwencji. A tego tu zabraklo- akcja z Mausem moze co najwyzej rosmieszyc, poscigi w miescie w waskich uliczkach (z kilometra strzelaly w czasie jazdy, ale z 10 metrow to juz nie wypada?), rosyjska zasadzka z ktorej nie mialy prawa uciec, to tylko szczyt ogromnej gory lodowej. Czasem mialem wrazenie, ze graja na zasadach z D&D, a glowna bohaterka potrafi podmieniac kostki…

    Ocena od mnie- 5/10. Oglada sie calkiem przyjemnie, ale nie jest to tez niczym szczegolnym, co by sie jakos na plus wyroznialo. Gdyby ktos mnie spytal 'co obejzec?', nawet przez mysl mi by nie przyszlo, zeby powiedziec -Girls und Panzer.
    Ale jak wiadomo- co kraj to obyczaj, taka moja perspektywa i tyle.
    • Avatar
      Slova 2.04.2013 01:14
      1. Recenzja strasznie dluga

      A po wysłaniu zorientowałem się, ze nie napisałem o fotorealistycznym odwzorowaniu miasta Oorai i o utworach Czajkowskiego w ścieżce dźwiękowej. Więc byłaby dłuższa.

      2. Niepotrzebne wtrety osobiste, w co kto gral, ktora godzina itp. To nie blog, tylko portal z recenzjami.

      Ludzie to lubią, ludzie to czytają. Przede wszystkim to puszczenie subtelnego oczka w stronę graczy WoT, do których nie należę.

      3. 'Akcja dawkowana w duzym natezeniu'? Zakonczenie bylo jasne od pierwszego, no moze drugiego odcinka. Walki bez szczegolnej logiki. Zalogi niesmiertelne. Epizody herbaciane tez podkrecaly tepo, ze hoho.

      No nie było jasne, bo wtedy nikt nie rozważał (i dalej nie ma żadnych wieści na ten temat) kontynuacji. Równei dobrze mogli uciąć karierę głównych bohaterek, gdyby się okazało, że dalsze inwestowanie w ten tytuł jest nieopłacalne.

      Walki miały dość sporo logiki. Ale tu musisz napisać gdzie jej brakowało, bym mógł cokolwiek odpowiedzieć.

      I nie wiem skąd założenie, że ktokolwiek ma ginąć. Jasno było powiedziane, że jest wręcz przeciwnie.

      Epizody herbaciane… raczej wstawki, nie było całych odcinków o piciu herbaty.

      5. ''Akcja w ostatnim epizodzie'' to zbior bezsensu i pokaz niewiedzy o, a nie sensowna akcja. To co tam wyczynialy nie mialo potwierdzenia w logice i fizyce.

      Rozważałem to z kilkoma lepszymi ode mnie (od Ciebie pewnie też) miłośnikami militariów, zwłaszcza broni pancernej i generalnie stanęło na tym, że wjazd czołgu na czołg raczej nie powinien być możliwy. Acz to była nadal dyskusja w odniesieniu do sytuacji z frontu wschodniego, gdzie czołgi były cięższe i miały inne zawieszenie, niż Typ 89.
      Reszta – wierność fizyce na poziomie, a wręcz lepsza, niż w większości anime.

      Co do logiki – jeszcze raz proszę o konkrety, bo tu ciężko polemizować nie znając konkretnych zarzutów.

      6. Podoba mi sie odniesienie do Upotte!, tyle, ze tam od razu zalozenia byly niczym z fantasy. Tutaj probowali nadac temu wszystkiemu sens, chocby w odcinkach 'polowicznych', co w starciu z rzeczywistocia nie mialo sensu. Bo i tak nawalaly z ostrej amunicji z bliska, puszczaly serie z karabinu maszynowego, kiedy niemal zawsze ktos wystawial glowe z czolgu i tak dalej.

      To była ostra amunicja pozbawiona zdolności bojowych. Z resztą napisałem, ze występuje plot armour, wiec nie wiem skąd zarzut.

      8. ''Baszta dowodcy''. Zaiste ciekawe rzeczy prawisz czlowiecze….

      Poczytaj literaturę poświęconą niemieckiej broni pancernej. Baszta dowódcy występowała właściwie we wszystkich niemieckich czołgach. To ten element wieży, który wystaje ponad jej profil i ma peryskopy dookoła. I tak, tak to się fachowo nazywa.

      9. Porownanie do Hidan no Aria- tez krytykowalem tamto anime, ale nie oszukujmy sie- to bylo fantasy z super mocami, a tu autorzy probowali nadac temu sens (odnosze sie tu chocby do ''czujnikow sprawdzajaych, czy wysunac flage''). Tak wiec w tej materi plus by szedl wstrone Hidan, anizeli Panzer

      O wysunięciu flagi ostatecznie decydują sędziowie. Czujniki jedynie sprawdzają, czy jest przebicie, czy też nie. Nie wiem więc, co sugerujesz – że nie dałoby się czegoś takiego wykonać? Ja bym tego tak z góry nie przekreślał.

      Brak chocby jakiejs naprawde zywej muzyki, pasujacej do tych czolgow­‑dragsterow.

      Były, słabo słuchałeś.

      Owszem, byly tam interpretacje marszy z roznych krajow, ale ich wykonanie nie bylo wcale powalajace.

      Bo marsze wojskowe generalnie nie są powalające. To muzyka marszowa, jak sama nazwa wskazuje, ma nadawać rytm, a nie powalać : E

      (z kilometra strzelaly w czasie jazdy, ale z 10 metrow to juz nie wypada?),

      Rozważaliśmy to. Miho jasno powiedziała, że na dalekim dystansie strzelanie w ruchu to totolotek, kiedyś trafią, bo prawdopodobieństwo zawsze działa. I nei ma róznicy, czy 10 metrów w czasie jazdy, czy kilometr – tamte czołgi nie miały stabilizacji, a im dłuższa lufa, tym bardziej jest niestabilna podczas ruchu, zwłaszcza przy takich manewrach.

      rosyjska zasadzka z ktorej nie mialy prawa uciec,

      Nie nie miały prawa – po prostu zrobiły to w taki sposób, w jaki nikt o zdrowych zmysłach by tego się nie podjął. I to właściwie połowa akcji w całym anime – może są nielogiczne, ale nie zawsze logika musi być na pierwszym miejscu w takich sytuacjach.

      Także czekam na konkrety, wtedy będziemy mogli rozmawiać.
      • Avatar
        Sezonowy 2.04.2013 01:26
        Slova napisał(a):
        Baszta dowódcy występowała właściwie we wszystkich niemieckich czołgach. To ten element wierzy, który wystaje ponad jej profil i ma peryskopy dookoła. I tak, tak to się fachowo nazywa.


        Gwoli ścisłości: opisywany element wieży czołgowej to wieżyczka dowódcy, typu basztowego. Wieżyczka – nie baszta. Terminu „baszta” nie używa się w odniesieniu broni pancernej, a jedynie w odniesieniu do fortyfikacji. W tym punkcie rację wypadałoby przyznać Samielowi.
        • Avatar
          Slova 2.04.2013 12:24
          Nie chce mi się szukać artykułu, ale raczej w tak szanowanej gazecie jak TW: Historia nie popełniliby takiej gafy.
          • Avatar
            Sezonowy 2.04.2013 14:39
            Jak sądzę, to nie gafa, a skrót myślowy, podobnie jak u Ciebie. Gdybym przeczytał go w TW:H, o ile faktycznie tam się pojawił, w co mocno wątpię, pewnie nawet nie zwróciłbym na niego uwagi, bo wiedziałbym o co chodzi. Tu jednak jest to kwestia rzetelności i wiarygodności z racji zarzutu, który wysunął Samiel pod adresem Twojej recenzji.

            Proponuję prostsze sprawdzenie, czy uwaga Samiela była zasadna czy też nie. Wystarczy wrzucić do wyszukiwarki słowa „baszta” oraz „czołg” i sprawdzić otrzymane wyniki. Potem wrzucić frazę „wieżyczka dowódcy typu basztowego”. Ewentualnie podobne kombinacje. Jest różnica?

            JA natknąłem się wyłącznie na pojedyncze przykłady użycia słowa „baszta” w kontekście broni pancernej, i to nie w rozumieniu wieżyczki dowódcy, a po prostu jako wieży, użyte przez modelarzy, wykopywaczy pamiątek oraz… fanów gry World of Tanks. I nie napawa mnie to optymizmem.

            (Baszta czołgu T­‑70M?! Litości!)
            • Avatar
              Slova 2.04.2013 16:15
              Nie baszta czołgu, a baszta dowódcy. Specjalnie później odkopię ten numer, zrobię skan i zaprezentuję, bo wiem, że mam rację.
  • Avatar
    R
    Dred 1.04.2013 22:40
    Girls und Panzer
    Ha, wiedziałem, że to Ty napiszesz tą reckę, Slova. xD
  • Avatar
    A
    BlaXk Magic Mushroom 1.04.2013 15:46
    nie dbam oto

    Ostatni akapit, piąta linijka, chyba miało być o to.

    definitywnie odcina Girls und Panzer metkę „K­‑On! w czołgach”

    Po Psycho­‑Pass i Shin Sekai Yori mam ochotę na coś lżejszego, ale trzymającego dobry poziom. Mam nadzieję że się nie zawiodę.
  • Wujejk 1.04.2013 09:38:50 - komentarz usunięto
    • Slova 1.04.2013 10:06:48 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    BMVR 1.04.2013 06:41
    Wspaniala recka Slova :)
    Czulem dokladnie to samo, radosc, czysta radosc, usmiech na twarzy i pozytywna energia na caly dzien po kazdym odcinku. I ta rozpacz na wiesc ze bede musial czekac do marca na final. I to uczucie szczescia gdy Oorai wygralo…

    Niech ludzie pisza i mowia co chca na temat tego tytulu, ja wiem swoje. Pokochalem GuP calym sercem i bede do niego wracal wielokrotnie.
  • Avatar
    A
    Orzi 31.03.2013 13:40
    Dwie strony medalu
    Na wstępie powiem jedno – nie interesuję się militariami. Owszem, mam tą typową dla mężczyzn nutkę zainteresowania, gdy na tablicy pojawiają się przeróżne zabawki do odbierania sobie życia, ale nigdy nie drążyłem z własnej woli tematu, a na temat czołgów nie mogę powiedzieć więcej niż „był sobie tygrys, i był sobie sherman”. Niemniej zabrałem się za Girls und Panzer, głównie z powodu pomysłu na to anime, który wydał mi się tak absurdalny, że aż zachęcacjący.

    Początkowo zamierzałem wystawić temu anime niską ocenę, ale z odcinka na odcinek moja opinia o dziewczynkach w czołgach rosła. Głównie odpowiadają za to bitwy czołgowe. Jak już mówiłem – w tej kwestii jestem laikiem, jednak walki gąsienicowych pojazdów oglądało się naprawdę przyjemnie. Pełne zwrotów akcji, taktyki, efektowne i z odpowiednio stopniowaną dramaturgią stanowiły nie lada widowisko. Same manewry wyglądały dość realistycznie, w czym utwierdziły mnie komentarze bardziej zmilitaryzowanych fanów anime na tej stronie.

    Jednakże walki czołgów to tylko część tego anime. Sporo czasu poświęcono również na odcinki o osi obyczajowej. Tu już nie jest jednak tak różowo. Bohaterki, mimo iż da się je lubić, nie stanowią wiele więcej niż puste wydmuszki. Praktycznie każda jest obudowana podług wyświechtanego schematu, który widzieliśmy już milion razy w innych seriach o licealistkach, i nie dodaje wiele od siebie. Są po prostu bardzo mało oryginalne i jednowymiarowe. Nie wspominając już o ich problemach rodzinnych (i nie tylko) wynikłych z chęci do prowadzenia czołgów. Są one tak przerysowane, nieprawdopodobne i głupie, że zamiast współczuć bohaterkom jedynie na gorzki śmiech się zbiera. Owszem, jest to krótsza i mniej ważna część tego anime, ale skoro twórcy już zdecydowali się przeznaczyć kilka odcinków na fragmenty obyczajowe, powinni zrealizować je zdecydowanie lepiej.

    Także podsumowując – część militarna 9/10, część obyczajowa 3/10. Jako, że pierwsza z tych dwóch składowych jest ważniejsza w kontekście tego anime, ocena końcowa to 7/10.
  • Avatar
    A
    BMVR 31.03.2013 13:01
    Moje prywatne "3 grosze"
    Anime ogladam od zarania dziejow, mlodziencem bedac lykalem wszystko co wpadlo w rece, przezywajac niezapomniane chwile przy wielu wybitnych tytulach. Dzieki serii GuP znow przezylem te wspaniale chwile ekscytacji i czystej radosci. I prawdopodobnie tak samo jak ja poczulo sie wielu fanow na calym swiecie, podzielajac te wlasnie odczucia : czystej dzieciecej radosci, wzruszenia i niecierpliwego oczekiwania na ciag dalszy. Na palcach jednej reki policze, ile serii w ostatnich latach przynioslo mi tyle radochy co GuP.

    Zupelnie jakby ktorys z animatorow z Actas zapytal mnie – „zrobie Ci anime, wymien rzeczy ktore lubisz, a ja cos z tego upichce” – dostalem to co uwielbiam, militaria II ws, sportowa konkurencje, czolgi, fajne dziewczyny bez grama ecchi i wspanialy soundtrack. Ewidentne odniesienia do gry World Of Tanks z miejsca zdobyly moje (i nie tylko moje) serce.

    Zacznijmy od grafiki. Postaci i tla raczej przecietne, ladne kolory, zdarzaly sie spore wpadki (wynik pospiechu) wiec mogloby byc lepiej. Na osobna ocene zasluguje animacja czolgow, po poczatkowych epkach gdzie rendering troche kulal i odstawal od reszty, nastapila ogromna poprawa. Modele sa swietnie wykonane, wspaniale animowane i po prostu rewelacyjnie dopasowane do reszty. Naprawde kawal swietnej roboty i po prostu rewelacyjnie sie to oglada, zwlaszcza po kolejnych seriach z mechami, podobnymi jeden do drugiego.

    Postacie – swietne. Milutkie i beztroskie, wzbudzajace sympatie od pierwszego epka. Do wyboru do koloru dla kazdego cos sie znajdzie. Jak to ktos fajnie okreslil, kazda dziewczyna w GuP to best girl. A Yukari „Guderian” Akiyama powinna byc patronem japonskich sil pancernych :)

    Muzyka – Rewelacja. Jak to ladnie okreslil Slova wykonanie marszow wojskowych jest wrecz ikoniczne. Kultowa juz „Katyusha” dzieki ktorej to anime obejrzalo wiele osob, ktore normalnie nie tykaja japonskiej animacji bylo zagraniem po prostu genialnym, ktore przejdzie to historii. „Erika”, „Panzerlied” i cala reszta zdobyly moje serce calkowicie. Zdecydowanie najlepszy soundtrack tego sezonu

    Podsumowujac nalezy zaznaczyc ze to anime powinno miec dwie oceny. Osoby ktore nie interesuja sie militariami, historia wojskowosci, modelami do klejenia czy po prostu oczekujace cycatych dziewczyn pokazujacych majtki ocenia to anime jako przecietne. Osoby takie jak ja przezyja w czasie seansu niesamowite chwile, wiedzac ze otarly sie o cos genialnego, bliskiego perfekcji.

    Seria ktora zapowiadala sie jako totalny sredniaczek, w trailerach wygladajaca po prostu smiesznie (sam bije sie w piers, smialem sie z trailera, widzac rozowego M3Lee, jak bardzo mi wstyd teraz…) okazala sie ogromnym hitem, perla lezaca wsrod reszty baardzo przecietnych tytulow tego sezonu. GuP znalazl swoich wyznawcow wsrod fanow militariow, modelarzy (zwroccie uwage ze wzrosly obroty firm produkujacych modele, ktore zreszta szybko odpowiedzialy na zapotrzebowanie wprowadzajac modele z GuP), graczy WOT. Niekonczace sie dyskusje na forach (najpopularniejsze anime na 4chan), wojny na komentarze pod „Katyusha” na youtubie, to wszystko juz czesc historii i kultu jakim stanie sie GuP.

    Czas na ocene, moze byc tylko jedna. Za umieszczenie w jednej serii tak wielu rzeczy ktore kocham, za beztroske i podniecenie w oczekiwaniu na kolejne odcinki, a zwlaszcza za emocje i wzruszenie ktorego od tak dawna nie czulem ogladajac anime skazuje Girls Und Panzer na ocene 10/10

    Niech Bog poblogoslawi to malutkie studio ogromnym profitem, a miasto Oorai pielgrzymkami otaku, a bogini Yukari wysluchala moich prosb i bym mogl doczekac drugiego sezonu.
  • Avatar
    A
    blob 29.03.2013 22:50
    Aż sam się dziwię, że chciało mi się obejrzeć dwa ostatnie odcinki tej serii, ale nie lubię zostawiać niedokończonych anime. Muszę przyznać, że była to chyba najbardziej pełna absurdów, niekonsekwencji, naginania praw fizyki i wszelakich dziwactw seria, jaką miałem okazję oglądać w ostatnim czasie. Wszystko byłoby ok, gdyby seria tak usilnie nie pozowała na bycie realistyczną. Po prostu nie wiadomo, czy traktować tę serię poważnie (owy pseudo­‑realizm), z przymrużeniem oka, czy z uśmiechem politowania, mrucząc po nosem „ach ta Japonia…”. Chyba to ostantnie.

    Nie odmówię serii wrażeń audiowizualnych, bo te stoją na bardzo wysokim poziomie.

    GuP jest idealnie wymyśloną maszynką do zarabiania kasy. Modele czołgów do kolekcjonowania czy słitaśne lolitki do kochania (żeby nie było, perwersji tu nie ma, ale od razu wiadomo o co chodzi z tymi 15­‑latkami w krótkich spódniczkach) kupiły lub kupią serca wielu osób. Ideał. Po komentarzach widać, że wielu już to „kupiło”. Ja nie. Seria, choć oglądało mi się ją przyjemnie nie powiem (myślę, że to ten pozytywny klimat), jej konwencja (dziwczynki w czołgach) i to jak owa konwencja została przedstawiona do mnie nie przemawiają…

    Mój komentarz zapewne nie przystaje do zachwytów pozostałych użytkowników. Nie chcę nikomu obrzydać tej serii, zachęcam do obejrzenia, bo warto spróbować (znając życie większość i tak będzie zachwycona, tak jak moi poprzednicy). Po prostu tak dziwacznej i kontrowersyjnej „szeroko­‑komentowanej” serii, której fenomenowi, choć go rozumiem (patrz wyżej), nie mogę przyklasnąć, dawno już nie było…
    • Avatar
      Slova 30.03.2013 00:05
      GuP jest idealnie wymyśloną maszynką do zarabiania kasy.

      Tak, tylko że… nawet autorzy nie przewidzieli, że tyle zarobi. Ot miało być takie tam żeby dorobić do budżetu studia, a co wyszło? Fenomen. I czym to wytłumaczysz? Upotte też miało broń i lolity, a się ni sprzedało. Więc jednak w GuP jest coś jeszcze, co ludzie tak lubią.

      jej konwencja (dziwczynki w czołgach) i to jak owa konwencja została przedstawiona do mnie nie przemawiają…

      No cóż, do niektórych nie przemawia magia w HP.

      chyba najbardziej pełna absurdów, niekonsekwencji, naginania praw fizyki i wszelakich dziwactw seria, jaką miałem okazję oglądać w ostatnim czasie.

      ja tam jestem zdania, że jak na standardy anime, to wszelkie prawa fizyki były nad wyraz staranne, a absurdy i dziwactwa jak najbardziej w normie.
    • Avatar
      Progeusz 2.04.2013 11:11
      Nikt nie zakładał, że GuP sprzeda się powyżej 4k. Obstawiano, ze jak dobrze pójdzie, to na siebie zarobi i tyle. Co mamy teraz? 25­‑28k i nie wiadomo jak się zakończy, bo wciąż brakuje płyt, nie nadążają z tłoczeniem nowych.
      Zanim zaczniesz się mądrzyć po fakcie (no przecież wiadomo, ze się sprzeda!), sprawdź elementarne info. Typowe zachowanie hejterów anime z żeńską obsadą.
      • Avatar
        blob 2.04.2013 17:47
        Nikt nie zakładał, że GuP sprzeda się powyżej 4k. Obstawiano, ze jak dobrze pójdzie, to na siebie zarobi i tyle.


        Nikt nigdy do końca nie przewidzi popularności danego anime. Natomiast są pewne rzeczy, które się w Japonii zawsze dobrze sprzedają, więc można spróbować na nie postawić. Modele mechów (lub innych militariów) czy dziewczynki w szkolnych uniformach to jedne z tych rzeczy. Chcesz powiedzieć, że realizm jaki twórcy zastosowali w przypadku odwzorowań czołgów jest przypadkowy? GuP jest orginalne, bo faktycznie czegoś takiego chyba wcześniej nie było (anime o tematyce czołgów), ale nie wydaje mi się, żeby twórcy byli „bardzo zaskoczeni” popularnością swojego anime…

        Typowe zachowanie hejterów anime z żeńską obsadą.


        Tak? Za to ty to typowy przedstawiciel fanboyów. Wrzucasz wszystkich do jednego wora…
  • Avatar
    A
    Progeusz 26.03.2013 13:03
    Obłędny finał. Wspaniały odcinek. Warto było czekać te trzy miesiące.
    O ile wcześniej miałem watpliwosci do rewelacyjnych wyników Girls und Panzer, tak teraz zostały rozwiane. Świetna seria, poprawiająca się z odcinka na odcinek.  kliknij: ukryte 
    Nic tylko czekać na kolejne OVA i niechybną zapowiedź drugiego sezonu.
  • Avatar
    A
    Slova 25.03.2013 22:48
    CO to było… co za finał… banan na mordzie przez 24 minuty i do jutra mi chyba nie zejdzie. A po seansie aż mnie w brzuchu kręci. Tyle akcji w jednym odcinku, że by kilka innych serii dało się obdarować.
  • Avatar
    A
    Neysha 25.03.2013 19:27
    12 odcinek zmiażdżył…  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Slova 19.03.2013 07:32
    Jest już jedenasty odcinek! I trzyma niesamowity poziom!
    • Avatar
      ja-k 19.03.2013 12:27
      Ty chyba sobie jakieś jaja robisz tutaj co? Jarasz się dziecinnie wyglądającym ecchi o dzieciach płci żeńskiej, siedzących w czołgu między zajęciami w szkole? Niech mnie ktoś uszczypnie, bo nie wierzę w to co czytam…
      • Avatar
        Slova 19.03.2013 13:36
        W GuP nie ma ani grama ecchi.
        • Avatar
          Orzi 19.03.2013 15:08
          Bylo! Fanserwiśna scena na basenie była! Nie żeby to miało jakikolwiek przełożenie na gatunek anime…
          • Avatar
            Slova 19.03.2013 15:35
            Wiesz… w XIX wieku bym się z Tobą zgodził. Ale Tam nic od ramion w dół nie było widać. Żadne to ecchi.
            • Avatar
              Orzi 20.03.2013 10:17
              Żartuję z tym a propos oskarżeń o bycie ecchi :P . Co zaś do samej serii… Jest dziwna… Zacząłem oglądać z zamiarem zjechania serii, bo „takie coś nie ma prawa sie udać”, a z każdym kolejnym odcinkiem ocena dla dziewczynek w czołgach rośnie.
        • Avatar
          Cthulhoo 19.03.2013 16:14
          Slova, ty się nie kłóć, tylko przerzuć się na dobre serie, takie jak na przykład Elfen Lied :P
          • Avatar
            Slova 19.03.2013 16:54
            Już raz obejrzałem, po tym długo miałem problem z uczciwą oceną innych anime.
            • Avatar
              Cthulhoo 19.03.2013 16:57
              Rozumiem, ze każda inna seria wydawała się nie warta uwagi w porównaniu do tego dzieła sztuki.
              • Avatar
                Slova 19.03.2013 17:40
                Raczej zaniżyłem sobie standardy.
                • Avatar
                  Cthulhoo 19.03.2013 18:27
                  Ale przecież Elfen Lied to wielkim anime jest, bo Elfen Lied to wielkim anime jest :9
                  • Avatar
                    Son Mati 20.03.2013 04:56
                    Ale ja nie mogę zrozumieć! Nie mogę zrozumieć, jak Elfen Lied zachwyca, jeśli nie zachwyca :/
                    • Avatar
                      Cthulhoo 20.03.2013 08:39
                      Nie musisz rozymiec, wystarczy że będziesz wiedział.
  • Avatar
    A
    Slova 1.01.2013 19:38
    Właśnie wsłuchuję się w ścieżkę muzyczną GuP i już teraz mogę powiedzieć, że ode mnie za ten aspekt anime otrzymuje maksymalną notę. Marsze, instrumenty dęte, aranżacje prawdziwych pieśni wojskowych (by nie wspominać już sławetnej Katjuszy: Poleczko, pole, Marsz Artylerii Polowej US, marsz brytyjskich grenadierów, Hymn Bitewny Republiki, Panzerlied, Erika), to buduje niesamowity klimat.
    • Avatar
      blob 1.01.2013 21:28
      Wiem, że dobranie adekwatnych tematycznie (czy klimatycznie) utworów do odpowiedniego anime/filmu to nieraz sztuka sama w sobie (nawet gdy są cliche), ale nie możesz chyba zaprzeczyć, że GuP aż prosiło się o wykorzystanie takich właśnie utworów :P
      • Avatar
        Slova 1.01.2013 22:08
        Owszem, prosiło się, ale one zostały wykorzystane w doskonały sposób, tam, gdzie powinny brzmieć. No i widać, że producent wie, co trzeba zrobić, bo te kawałki są niemalże ikoniczne.
  • Avatar
    A
    Slova 26.12.2012 22:37
    No więc teraz przerwa do marca, już oficjalnie.
    jak wrażenia?
    • Avatar
      blob 26.12.2012 23:32
      Argh! Dawno już nie oglądałem tak skrajnej serii. Z jednej strony abstrakcyjne założenie, a z drugiej kawał naprawdę dobrze wykonanego anime. Sympatycznie ogląda się tą serię z punktu widzenia okruchów życia (choć wiadomo, że to nie jest główne mięsko serii), a fan czołgów (czy popularnego World of Tanks) poślini się na widok precyzyjnie odtworzonych maszyn. Ciekawie patrzeć jak normalne bohaterki normalnie sobie żyją, socjalizują się, po czym w wolnym czasie wsiadają sobie do ponad 30 tonowych pojazdów i ostrzeliwują się w „sportowej” rywalizacji prawdziwymi pociskami bez strachu, że im, albo podziwiającym je cywilom, nie urwą łebków. Seria jednocześnie dostarczała mi tyleż rozrywki, co powodów do pukania się w czoło. Jak dla mnie GuP warte jest polecenia, ma ładną grafę i „adekwatną” wojskową warstwę muzyczną. Generuje dużo powodów do dysput (szczególnie ludzi interesujących sie taktyką :P), a także jest podstawą szeroko podziwianych filmików na Youtube, ale z kilku powodów (które tu i tam komentowałem już w tym wątku) nie uznam jej za serię tej jesieni (ku oburzeniu niektórych :D). A skoro dostaniemy z góra dwa odcinki więcej można już chyba anime spokojnie ocenić:

      7+/10 i więcej nie podciągnę Pirozkhi :P
    • Avatar
      Tassadar 26.12.2012 23:34
      Na razie wstrzymuję się ze skatalogowaniem oceny, bo już tam mam że zawsze czekam na finalne epy, ale jednego jetem pewien – piękno tkwi w prostocie. Autorzy nie kombinowali jakby tu wymyślić coś oryginalnego z nietypowej koncepcji, i stworzyli konsekwentnie trzymali się lekkiego, rozrywkowego tonu. Inteligentne prowadzenie fabuły (za Chiny Ludowe się tego nie spodziewałem tak po tytule, jak i początkowych 2 odcinkach), ciekawe nawiązania, brak fanserwisu tylko w imię topienia nudy, jak to zwykle ma miejsce (choćby dlatego, że jej zwyczajnie nie było). Na minus kilka śladowych wpadek merytorycznych, ale to już ewidentne czepialstwo z mojej strony, nieco plastikowe czasami zachowanie czołgów i różne inne duperele będące tylko kwestią indywidualnego gustu. Dla mnie solidne 7/10, z bezproblemową rekomendacją dla każdego, kto nie podchodzi do anime śmiertelnie poważnie.
    • Avatar
      Ravener 27.12.2012 13:18
      Dla mnie jako fana WoT i fana militariow anime roku.
      Ocena 9/10. Od czasow Oreimo nie bylo serii, przy ktorej bym siedzial i ogryzal pazury czekajac na nowy epizod. W morzu kolejnych „mecha” pilotowanych przez swiecace majtkami uczennice, tutaj mamy cos czego od dawna nie bylo, prawdziwy sprzet. I pilotowany przez uczennice ktore nie swieca majtkami. W swietle swiatowych tendencji – unikat.

      Seria ma pare minusow, widac ze robiona w pospiechu, przez male studio ktore chyba zostalo przytloczone popularnoscia, recapy, przesuniecie koncowki, dawno nie bylo anime przy ktorym zdarzaly by sie takie „akcje”.
      Te pare minusow przeslania jednak niezwykla „miodnosc”, sprawiajaca ze 20 minut kazdego epizodu konczy sie tak samo – „wtf, juz koniec ? tak szybko zlecialo ? i znow trzeba czekac…”

      Jeszcze jedno, pare osob ktore normalnie anime nie tykaja nawet palcem, przy tym tytule zareagowali tak „no dobra, anime i mangi nie lubie, ale akurat ta seria jest swietna”. Chwala niech bedzie GuP bo jego magia dziala !
  • Avatar
    A
    AWML 22.12.2012 18:03
    Nie wierzę, że jeszcze nikt nie skomentował nawiązania do „Złota dla zuchwałych” w 10 odcinku. Moment gdy zobaczyłem tą scenę i banan od ucha do ucha na twarzy – bezcenne. :D
    • Avatar
      Slova 22.12.2012 19:49
      Bo to nie wymaga komentarza – to anime zawiera sporo takich smaczków, najlepiej jest je samemu wyłapywać.
      • Avatar
        Sezonowy 22.12.2012 20:34
        A ja, ponieważ nie oglądam GUP, poproszę o mały spoilerek, jak że za „Złotem” przepadam.
        • Avatar
          Slova 22.12.2012 20:48
           kliknij: ukryte 
          Sceny te są na YT.
          • Avatar
            Sezonowy 22.12.2012 21:06
            Dziękuję, obejrzałem i w ten sposób narobiłem sobie smaku na ponowne obejrzenie „Złota”. To miłe zaskoczenie, że scenarzysta zrobił ukłon w stronę widowni oglądającej coś więcej poza anime, zwłaszcza jeśli chodzi o film sprzed niemal pół wieku.
  • Avatar
    A
    Slova 18.12.2012 11:16
    na ten moment
    Dwa ostatnie odcinki są odroczone na marzec, więc wypada chwilowo podsumować.

    milion/10 best anime ever made.
    • Avatar
      Domi-kun 18.12.2012 14:29
      Re: na ten moment
      Dlaczego są odłożone? Czy to nie jest odłożenie takiego typu, które stawia pod znakiem zapytania w ogóle nakręcenie tych odcinków, oby nie.
      • Avatar
        DRJ 18.12.2012 14:43
        Re: na ten moment
        Ponoć dwa ostatnie odcinki miały zamykać historię, ale że seria dobrze się sprzedała, to twórcy postanowili zmienić zakończenie, wywalając końcowe odcinki do kosza.
        • Avatar
          Slova 18.12.2012 17:36
          Re: na ten moment
          Brednie. Odcinki były robione na bieżąco. Już raz odłożyli o tydzień później szósty odcinek, bo chcieli go dobrze zrealizować. Tym razem jest tak samo – jedenasty zajmie im więcej czasu, niż początkowo zakładali, a mają wykupiony konkretny czas antenowy na dwanaście odcinków, a już są dwa recapy (w tym jeden zapowiedziany na przyszły tydzień). Łącznie z nimi mamy więc dwanaście odcinków – nie ma czasu wyemitować następnych, ponieważ zaraz po tych wykupionych dwunasty odcinkach czasu antenowego będzie emitowane następne anime w tym samym czasie. Marzec był pewnie pierwszym wolnym miejscem w kolejce.

          No i nie należy wykluczać, że szykuje się drugi sezon.
          • Avatar
            Progeusz 18.12.2012 19:47
            Re: na ten moment
            Ty bredzisz. Poprawa jakości to podstawowa przyczyna opóźnienia, ale najważniejszą zmianą w 11 i 12 będzie przygotowanie zakończenia pod drugi sezon.
            • Avatar
              Progeusz 18.12.2012 20:07
              Re: na ten moment
              A raczej nie tyle poprawa jakości, co nie wyrobienie się w terminie z czymś sensownie wyglądajacym. Poprawa jakości i tak będzie na BD.
            • Avatar
              Son Mati 20.12.2012 22:18
              Re: na ten moment
              Prog ma rację. GuP przez pierwsze tygodnie powoli zdobywał popularność, status hitu osiągnął dopiero po 7mym odcinku, a zainteresowanie nim na chwilę obecną stoi ponad średnią sezonową.
              Trzeba przygotować się na niespodziewany drugi sezon.
              • Avatar
                blob 29.12.2012 21:40
                Re: na ten moment
                Trzeba przygotować się na niespodziewany drugi sezon.


                Którego rzekome powstawanie (a raczej plotka o nim) zostało póki co zdementowane przez samych twórców.

                Na razie chcą skonczyć ostatnie dwa odcinki, a kontynuacja, choć wielce prawdopodobna, w najbliższym czasie nie powstanie. News z ANN [link][link][/link]
                • Avatar
                  Slova 29.12.2012 23:57
                  Re: na ten moment
                  Nie zdementowali, ale powiedzieli, że chwilowo nie planują. To duża różnica.
                  • Avatar
                    blob 30.12.2012 12:48
                    Re: na ten moment
                    Chodziło mi o to, że zdementowali plotkę (artykuł z gazety) iż druga seria powstaje akurat w tym momencie. Tego, że kiedyś powstanie nie zdementowali…

                    A to duża różnica :P
  • Avatar
    A
    blob 14.12.2012 00:18
    Odc. 9
    Łohoho. Dwie rzeczy:

    1. Rekonesans przy -15 czy tam -30 w krótkich spódniczkach rulez (a nasze dziewczynki na mróz odporne nie są, bo sie musiały kocykami przykryć, a chyba nano­‑rajstop na nuziach nie mają)

    2. Dziwnym trafem, znowu kami mechanoidów sprzyjał naszym bohaterkom,  kliknij: ukryte  no ale żeby nie było, że za lekko mają (taa jasne), trochę dramatyzacji musi być, vel ostatnia scena odcinka.

    A jako bonus: żenujący taniec angler­‑fisha (z lenistwa nie szukałem jak się ta ryba po polsku nazywa, ale wiadomo o co chodzi) na wizji :|

    Tę serię można kochać i nienawidzić jednocześnie…
    • Avatar
      Slova 14.12.2012 15:03
      Re: Odc. 9
      żenujący taniec angler‑fisha

      Jakby nie patrzeć, to ten taniec ma taki być. Reakcje publiczności to doskonale obrazują.
      co im broniło przebić się przez mur kościółka i wyjechać tyłem

      Niepewność, czy konstrukcja ustoi.
      • Avatar
        Progeusz 14.12.2012 15:50
        Re: Odc. 9
        Może i ma być, ale prawdę mówiąc wolałbym jakąś tam mobilizujacą przemowę niż takie głupoty. Ciężko mi się mocniej wciągnąć w te pojedynki, brakuje w nich emocji, napięcia.
        • Avatar
          Slova 14.12.2012 18:37
          Re: Odc. 9
          A mi nie brakuje. I sory, ale… patetyczne przemowy nie pasują do słodkich dziewczynek.
        • Avatar
          Cthulhoo 14.12.2012 19:47
          Re: Odc. 9
          Mi również nie brakuje emocji. Zwłaszcza  kliknij: ukryte 

          A taniec to był typowy element komediowy i tak należy go odbierać.
      • Avatar
        blob 14.12.2012 23:53
        Re: Odc. 9
        co im broniło przebić się przez mur kościółka i wyjechać tyłem

        Niepewność, czy konstrukcja ustoi.


        Kościół wygląda mi na trójnawowy, więc jakby jedna ściana tylnia (ołtarzowa) poszła, budynek raczej by ustał. Zresztą jak by wyjechały jadąc blisko siebie „na raz” to i tak by nie było zagrożenia, bo by sie szybko przebiły, zanim gruz by na nie spadł. Co prawda tam też można było zauważyć ogniska, ale lwia część sił Rosjanek była ustawiona od frontu.

        Nieee… po prostu z punktu widzenia scenarzysty/ów wyjazd „na czołówę” wydawał się (skądinąd słusznie) bardziej atrakcyjny.

        A tak na marginesie, zastanawiam się jak to się stało iż Pravda nie przyuważyła od razu zwiadowców, bo zakładam, że musiały wyjść przez główne wejście. A taak. Tamte były zajęte siorpaniem barszczu…
        • Avatar
          Slova 15.12.2012 10:17
          Re: Odc. 9
          A tak na marginesie, zastanawiam się jak to się stało iż Pravda nie przyuważyła od razu zwiadowców,

          „Bimber przyczyną ślepoty”
  • Avatar
    A
    Altramertes 5.12.2012 10:19
    Borze szumiący, odcinek ósmy był niczym ziszczenie wszelkich snów!  kliknij: ukryte  Ten jeden odcinek w zupełności wystarcza żeby zakochać się w GuP. Daje 9, bo czegoś mi jeszcze do 10 brakuje. Panzer vor!
    • Avatar
      Plaster 5.12.2012 12:40
      Mnie się podobało w tym odcinku też ewidentne nawiązanie do oblężenia Bastogne.
      • Avatar
        Miho@_@ 9.12.2012 16:12
        Przez Katyushe na youtubie niezla zadyma, Rosjanie zobaczyli, posluchali i teraz istna wojna na komentarze
        Naprawde, to anime coraz bardziej wciaga, ja juz modle sie o druga serie
        • Avatar
          blob 9.12.2012 20:00
          Kurczę, taka zadyma, a ja w wersji odcinka 8, którą oglądałem, nie widziałem tej sceny, bo nie wiedzieć czemu ją wycieli.

          A swoją drogą, tak się zastanawiam, jako, że nie byłbym sobą gdybym nie czepiał się taktyki w tej serii, skoro  kliknij: ukryte  nie mogą rozwalić ściany i wyjechać w druga stronę? Przeciaż nie raz czołgami przebijano się przez ściany…
          • Avatar
            Slova 9.12.2012 21:57
            CR musiało wyciąć tę scenę, bo w USA Katiusza jest chroniona prawem autorskim.
            • Avatar
              Progeusz 10.12.2012 10:56
              wat
              Katiusza ma 74 lata, jak można ją opatentować?
              • Avatar
                Avellana 10.12.2012 11:13
                Czas potrzebny do „uwolnienia” utworu liczy się nie od daty jego powstania tylko od śmierci autora/twórcy (lub ostatniego z autorów, jeśli jest więcej niż jeden).
                • Avatar
                  Progeusz 10.12.2012 12:01
                  Tyle że to rosyjska piosenka. No i pojawiała się już w popkulturze. Do tego nikt nie ściąga wyciętego fragmentu z YT, które jest przecież przeczulone pod względem praw autorskich. CR po prostu zawalił sprawę, ciężko mi na to patrzeć inaczej.
                  • Avatar
                    Slova 10.12.2012 13:16
                    Tak, zwaliło, bo mogło kupić licencję na użycie piosenki.
                  • Avatar
                    Slova 10.12.2012 13:17
                    No i chyba licencja na piosenkę jest Creative Commons, więc można jej używać nieodpłatnie, gdy nie mamy z tego profitu. CR ma.
                    • Avatar
                      Progeusz 10.12.2012 13:28
                      a, dlatego… Przesyłam wyrazy współczucia użytkownikom CR, stracili najlepszy moment odcinka jeśli nie całej serii. Obejrzana później to jednak nie to samo. Katiusza w wykonaniu GuP jest rewelacyjna.
                      • Avatar
                        Cthulhoo 10.12.2012 14:47
                        Dlatego też lepiej oglądać ludzką wersję, w której można podziwiać epickość Katiuszy :3
                    • Avatar
                      Teukros 10.12.2012 16:21
                      Creative Commons nie ma z tym nic wspólnego. Z tego co wczoraj sprawdzałem wynika, że „Katiusza” objęta jest zwykłą ochroną wynikającą z prawa autorskiego.
        • Avatar
          Slova 9.12.2012 21:56
          Rosjanie o nic nie robią zadymy, wszystkie ich komentarz,e jakie przeczytałem, były pochlebne.
          • Avatar
            blob 11.12.2012 01:03
            No pewnie, my mamy radochę gdy w którymś anime jest jakiś „polski” element :D (jak np. w Sky Crawlers), więc czemu Rosjanie mieliby być inni…

            Natomiast cała ta sytuacja z wycięciem sceny mocno wkurzająca, najpierw takie Crunchyroll zgarnia anime dla siebie, a później robią z nim co chcą (cenzurki i inne ple ple) w imię poprawności politycznej lub innych dupereli, takich jak prawa autorskie czy cuś :P
            • Avatar
              Slova 11.12.2012 10:04
              Akurat respektowanie praw autorskich dobrze świadczy o CR. Niestety objawia się to w sposób, przez który to ostateczny odbiorca jest poszkodowany.
              • Avatar
                blob 11.12.2012 13:07
                Wiem, to z prawami autorskimi powiedziałem dla żartu (choć żyjemy w Polsce)...

                Natomiast cenzurowanie już takie śmieszne nie jest…
                • Avatar
                  Slova 11.12.2012 13:14
                  Ale przecież tam żadnej cenzury nie było.
                  • Avatar
                    blob 11.12.2012 18:50
                    Przestań mnie ciągnąć za język :P Czy muszę sie tłumaczyć z każdego słowa? Mówię, że ogólnie zdarza im sie cenzurować co nieco… nie mówie o tym konkretnym anime.
                    • Avatar
                      Slova 11.12.2012 19:09
                      Więc, skoro nie mówisz o tym konkretnie anime, to nie dziw się, że zostałeś źle zrozumiany.
                      • Avatar
                        Progeusz 11.12.2012 21:00
                        Zbliżacie się do siebie :P
  • Son Mati 12.11.2012 20:34:31 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Jarmac1 12.11.2012 08:52
    To jest tak głupie,
    ..., że aż zamiast odrzucać sprawia, że chce się oglądać.
  • Avatar
    A
    vojtek 6.11.2012 15:09
    Poparcie opinii
    Ja również gram w WoT­‑a (World of Tanks) i popieram w 100% opinie użytkownika o nicku BMVR. Nawet bym poszedł dalej i stwierdził że to „doskonały” film szkoleniowy dla graczy WoT­‑a(pod kątem taktyki i wykorzystywania terenu):D TYLKO Japończycy mogli wpaść na ten pomysł. Zauważyłem że niektórzy za bardzo podeszli do tej produkcji poważnie. Widać od pierwszych minut że anime nie jest żadną produkcją edukacyjną. Pozwolę sobie podać przykład z anime o tematyce piłkarskiej.
    To jest tak jakby widzowie krytykujący to anime chcieli porównać
    Hungry Heart: Wild Striker z Capitana Tsubasy. Chodzi mi o to że jest to produkcja z kompletnie świeżym pomysłem, luźno nawiązująca tematem związanym z czołgami.
    • Avatar
      Slova 12.11.2012 02:16
      Re: Poparcie opinii
      Dodam tylko, że jeden z członków zespołu produkującego GuP przegląda tematy na 4chanie poświęcone temu anime. A po ostatnim odcinku coraz bardziej ludzie są przekonani, że oni tam wszyscy grają w World of Tanks.
      • Avatar
        blob 27.11.2012 01:16
        Re: Poparcie opinii
        Niech mi ktoś wytłumaczy gdzie tu niby jest taktyka (którą można wykorzystać niby w WoT)? Taki odcinek 6. Najpierw jak głupki ścigają jeden czołg przeciwnika (wszystkie 5 „naszych” czołgów), zdradzając swoją pozycję (już pomijam, że ten z przodu ma tyłek wystawiony na ostrzał, wiadomo słabszy pancerz można przycelować i bum), ale nasze niezguły nie mogą go trafić i szybko zakończyć sprawy. Później dają się wystrzelać jak kaczki jadąc w szczerym polu (jakoś ich przeciwnicy potrafili ich trafić w pełnym ruchu), zamiast rozjechać się i próbować chować się gdzieś do lasu. Dodatkowo mam rozumieć, że wygrana była zasługą „geniusza taktyki” jakim niby jest główna bohaterka? A co ona takiego zrobiła, wygrali dlatego, że flagowy czołg przeciwnika oddzielił się od reszty (wyraźny błąd, skoro chcieli szybko skończyc sprawę, mogli od razu wszystkie siły rzucić na czołg flagowy), a ta co celowała oddała strzał życia i zdołała trafić wroga szybciej…

        Wiem, traktuję to serię zbyt poważnie, ale nie moge się powstrzymać od krytyki, skoro zdecydowali się na pseudo­‑realizm, to niech chociaż z tą taktykę bedą twórcy konsekwentni, a nie radosną rozpierduchę robić. Z każdym odcinkiem mam wielkie rozterki czy nie skonczyć z tą serią, bo moja tolerancja ma swoje granice :P Ostrzegam innych, którzy myślą o oglądaniu tego anime, że mogą mieć podobne problemy…
        • Avatar
          Slova 27.11.2012 08:28
          Re: Poparcie opinii
          Taktyka?
          1. Scouting – w WoTcie tak częsty, gdy ma się w drużynie czołg dużo słabszy od reszty, ale za to szybszy. Przeciwnik mądrze zrobił z tym flagowym czołgiem – ukrył go w trudno dostępnym miejscu. Niestety to się nie opłaciło, bo ta japońska mydelniczka była stworzona z myślą o przemieszczaniu się w dżungli.
          2. Ourai Team był słabszy liczebnie – podejmowanie walki na wprost byłoby zupełnie nierozsądne, natomiast eliminacja czołgów wroga pojedynczo zdradzałaby raz po raz pozycje, więc koniec końców proporcje liczebne by się zachowały, bo Ourai nie byłoby w stanie eliminować wroga wystarczająco szybko, zwłaszcza, że jeden z czołgów nie był w stanie nawet zarysować Shermana. Przez to jedyną szansą okazało się wyśledzenie i wyeliminowanie czołgu flagowego – postawiono wszystko na jedną kartę, bo w innym wypadku i tak by nie wygrały.
          3. Pogoń za czołgiem flagowym – tu już nie miały wyjścia. Weź pod uwagę, że żaden z tamtych czołgów nie miał stabilizacji armaty – z tego wynika znikoma celność. Strzał z shermana był czystym przypadkiem – w takich sytuacjach nie można mówić o celowaniu i trafieniu – to było strzelanie ile się da, by zwiększyć prawdopodobieństwo.

          Ucieczka do lasu też nie wchodziła w rachubę – otwartego terenu było bardzo dużo, a ucieczka równałaby się z porzuceniem zamiaru eliminacji czołgu flagowego. Ponadto nie da się od tak uciec z pustej przestrzeni – wróg widziałby dokąd pojechały, a miał większe siły i mógł je w każdej chwili wykorzystać. Albo lepiej – rzuciłby je na czołg dowodzenia „naszych” i gładko zakończył sprawę.

          A co ona takiego zrobiła,

          Umiała podjąć decyzję i zmobilizować koleżanki do działania.
          Trafnie oceniła sytuację i na chłodno skalkulowała, że eliminacja głównych sił przeciwnika nie ma sensu, a rozdzielanie i tak kruchych sił własnych jedynie zmniejszy wartość bojową drużyny, bo każda załoga pozostałaby bez wsparcia ze strony innych.

          Bitwa to nie tylko czysta taktyka, czasem bardziej liczy się szczęście – historia udowodniła to nie raz.

          „We're surrounded. That simplifies our problem” – Chesty Puller


          I traktujesz serię jak najbardziej słusznie, ale źle oceniasz to, co zobaczyłeś. Po prostu nie bierzesz pod uwagę wszystkich faktów, jakie przedstawiono.
          • Avatar
            Progeusz 27.11.2012 11:46
            Re: Poparcie opinii
            Slova mądrze prawi. Girls und Panzer jest super, takie Saki + World of Tanks. Tylko trochę za mało yuri jak na mój gust, ale nie traktuję tego jako wadę.
          • Avatar
            blob 27.11.2012 19:18
            Re: Poparcie opinii
            To po co wogóle było wyjeżdżać czołgiem flagowym z lasu (mówię tu o Amerykankach), szlachectwa im się zachciało :P Mogli spokojnie wysłać z 8 Shermanów (nawet w jednej grupie, przecież wiadomo, że Japonki miały szajs) i nie byłoby gadki, bo z taka siłą ognia i tak by nasze bohaterki nie dały rady… Natomiast nie mogły wiedzieć, że Amerykanki wyślą czołg flagowy…

            O ile masz rację, że nasze bohaterki wykazały się jakąs tam myślą taktyczną (a raczej desperacją), realizacja planu na zasadzie uda się albo nie uda jest trochę naiwna, nie sądzisz (jak już mówiłem, udało się przez głupotę Amerykanek)? Takie nasze AK na przykład. Woleli mozolnie szarpać Niemców w Warszawie, bo i tak wiedzieli, że nie dadzą rady w otwartej walce, a ruszyli do ataku, bo Ruscy ich wykiwali, że niby nadchodzą z pomocą. Tak zapewne dalej by szarpali Niemców z ukrycia, miast wytaczać im otwartą walkę, a właściwie większość wojsk „powstańczych” tak postępuje, w przypadku przewagi liczebnej okupanta. Jaki z tego wniosek? W obliczu przewagi liczebnej wroga, z taktycznego punktu widzenia, działanie z ukrycia i mozolne szarpanie ich oddziałów wydaję się lepszym rozwiązaniem.

            Ja bym zrobił tak: ruszają za czołgiem radiowym, logiczne, że przyjadą posiłki, to nie gonimy tego pierwszego do skutku tylko rozjeżdżamy się, próbujemy ich wymanewrować i szarpiemy ile się da. Większość bitew czołgowych to i tak chaotyczne jeżdżenie pojedyńczych jednostek i wymanewrowywanie przeciwników, taktykę (np. ustawienie formacji jednostek) można ustalić tylko przed rozpoczęciem bitwy. A wymanewrownia Shermana, tak żeby uderzyć w tylni, słabszy pancerz ma sens. Skoro ich szanse były marne z góry, to trzeba było uciekac i szukać szansy gdzie indziej (powinny sobie np. wcześniej ustalić punkt zbiórki). Dobra, szefowa skalkulowała, że pozostało im już tylko spróbować rozwalić dowódcę przeciwników, licząc na szczęście. Aha. Taktyka. No to czemu od razu na pałę nie ruszyły na przeciwnika licząc na szczęście, że „może” uda im się w niego trafić? Trudno, bitwy nie raz ciągnęły się dniami, przypominając podchody. Wiem, że widowiskowość serii by na tym straciła, ale nie można wciskac widzom takich abstrakcji (niestety tak się dzieje gdy się próbuje wciskać realizm do anime :P)

            Swoją drogą skoro to i tak zawody, to powinien być nałożony limit czołgów. Wiem w realu nie ma czegoś takiego jak wyrównane siły, ale same bohaterki powiedziały, że „it's tankery, not real war” (sorry, trochę nie wiem jak przetłumaczyć wyraz „tankery”). Nasze bohaterki wygrały tylko dzięki głupocie Amerykanek, które miałyprzecież przewagę liczebną…

            Owszem, są tu elementy taktyki (muszą być, taki juz urok pseudo­‑realistycznych serii), ale w tej serii bitwy głównie polegaja na tym, że jadą na pałę i liczą na to że uda im się rozwalić przeciwnika szybciej niż on ciebie. I basta…
            • Avatar
              Slova 27.11.2012 19:41
              Re: Poparcie opinii
              To po co wogóle było wyjeżdżać czołgiem flagowym z lasu

              Bo został odnaleziony, a reszta hamerykanek była zbyt daleko, by szybko pomóc?

              Mogli spokojnie wysłać z 8 Shermanów

              Raz już im się to nie udało, na początku batalii.

              realizacja planu na zasadzie uda się albo nie uda jest trochę naiwna

              Generalnie każda wyrównana bitwa opiera się na tej zasadzie.

              W obliczu przewagi liczebnej wroga, z taktycznego punktu widzenia, działanie z ukrycia i mozolne szarpanie ich oddziałów wydaję się lepszym rozwiązaniem.

              W przypadku piechoty – tak. W przypadku wojsk pancernych zaś absolutnie nie – odosobniony czołg w zasadzie nie stanowi żadnej wartości bojowej, a jedynie siłę ognia na gąsienicach, którą przecież trzeba odpowiednio skierować. Poza tym co by osiągnęły szarpaniem? W opisanym przez Ciebie przykładzie nie było jakiegoś głównego, konkretnego celu, tak samo było w czasie wojny w Wietnamie. Tu zaś cel był – unieszkodliwić czołg flagowy. A wyraźnie wyznaczony cel ogranicza „kampienie”, bo przecież nasze panny też miały czołg flagowy, który w przypadku osamotnienia i nakrycia nie byłby nawet w stanie się obronić.

              Większość bitew czołgowych to i tak chaotyczne jeżdżenie

              Nie powiedziałbym. Do rozciągnięcia natarcia pancernego potrzeba dużej przestrzeni – to są właśnie wojska manewrowe, które da się swobodnie kierować, ale już w trakcie działań ciężko zmienić kierunek natarcia. Jak już pójdą w bój, to właściwie zostaje tylko korekcja planu i czekanie an efekty.

              rozjeżdżamy się, próbujemy ich wymanewrować

              Albo dajemy się okrążyć – wymanewrowanie wroga w przypadku, gdy ma przewagę liczebną to nie taka łatwa sprawa – prędzej to on nas weźmie z flanki, bo mu na to starczy sił.

              No to czemu od razu na pałę nie ruszyły na przeciwnika licząc na szczęście, że „może” uda im się w niego trafić?

              Bo wtedy miały inny plan, właśnie taki, jak piszesz – krycie się w lesie i wciąganie wroga w zasadzkę. Niestety nie udało się, więc na więcej subtelności nie było miejsca, bo drugi raz ta sama, w dodatku spalona sztuczka by się nie powiodła.
              • Avatar
                blob 27.11.2012 22:37
                Re: Poparcie opinii
                To po co wogóle było wyjeżdżać czołgiem flagowym z lasu

                Bo został odnaleziony, a reszta hamerykanek była zbyt daleko, by szybko pomóc?


                Tu się nie rozumiemy :P

                Czołg flagowy = czołg dowódcy. Może źle go nazwałem, chodzi o ten czołg, który rozwalisz i automatycznie wygrywasz. W powyższym zdaniu chodziło mi o ten czołg, w którym jechała blondyna, czyli dowódca. Ten w zamyśle mógł pozostać bezpiecznie w lesie, a reszta Shermanó zrobiłaby swoje. Ot i cały błąd taktyczny :P A dziewczyny goniły za czołgiem laski przechwytującej radio­‑komunikaty, który przypadkowo odkryły.

                Wybacz, nie podkreśliłem tego wcześniej…

                realizacja planu na zasadzie uda się albo nie uda jest trochę naiwna

                Generalnie każda wyrównana bitwa opiera się na tej zasadzie.


                Nie przesadzaj, są bitwy, które wygrywa się poprzez dobrze wyegzekwowaną i konsekwentną taktykę, nawet jeśli nie wszystko idzie według schematu. A właśnie w przypadku wyrównanych sił geniusz taktyczny sie objawia, bo pozwala przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Np szachy :P

                odosobniony czołg w zasadzie nie stanowi żadnej wartości bojowej


                A Tygrysy? Dobra, nawiązując do GuP to czemu Firefly siał taki postrach? A z innej beczki, skoro bitwa dotyczy tylko czołgów to o jakiej innej wartości bojowej można tu mówić? Generalnie, skoro mamy tylko czołgi, wszelkie manewry dotyczą tylko czołgów, stąd m. in. takie działania, że trzeba czołgów używać w roli zwiadowców, choć w normalnych wojnach raczej stosuje się inne pojazdy do tego celu:P. A na marginesie, dobrze okopany czołg na wzgórzu może zdjąć parę jednostek wroga…

                rozjeżdżamy się, próbujemy ich wymanewrować

                Albo dajemy się okrążyć – wymanewrowanie wroga w przypadku, gdy ma przewagę liczebną to nie taka łatwa sprawa – prędzej to on nas weźmie z flanki, bo mu na to starczy sił.


                Przewaga liczebna? W momencie starcia w polu w końcowej fazie walki było ich 5 na 5 (a właściwie 4 goniły 5, a jedna uciekała), więc spokojnie można się było bawić w manewrowanie. Sytuacja na to pozwalała, w sensie nie dało się okrążyć naszych bohaterek, przy takiej liczbie czołgów możliwe jest tylko okrążenie pojedynczej jednostki (troche jak polujące lwy). Jedna z załóg mogła się też poświęcić, żeby odciągnąć pościg. My tu nie mówimy o jakiejś potężnej bitwie, gdzie linia przeciwnika taranuje wszystko jak walec i nie da się jej uciec. Mi chodzi o samą idee uciekania po lini prostej, gdy przeciwnik ostrzeliwuje ci zadek. Ja pierwsze co bym zrobił to odskoczył gdzieś na bok…
                • Avatar
                  Slova 27.11.2012 22:52
                  Re: Poparcie opinii
                  A dziewczyny goniły za czołgiem laski przechwytującej radio‑komunikaty, który przypadkowo odkryły.

                  No i to właśnie był czołg flagowy Hamerykanek. Nieuważnie oglądałeś. Blondyna dowodziła, ale jej maszyna nie była czołgiem flagowym.

                  A Tygrysy?

                  Na pewno nie pojedynczo – nawet Wittman nie działał sam.
                  Firefly siał postrach ze względu na doskonałą armatę i jej zasięg, ale też nie był odosobniony w działaniu – miał obstawę innych czołgów.

                  A na marginesie, dobrze okopany czołg na wzgórzu może zdjąć parę jednostek wroga…

                  Tak, ale przy frontalnym natarciu, gdy wiadomo skąd nadejdzie przeciwnik. W innych przypadkach idea czołgu jako ruchomego bunkru straciła sens, gdy tylko Francuzi dowiedzieli się jak wygląda Blietzkrieg.

                  Generalnie, skoro mamy tylko czołgi, wszelkie manewry dotyczą tylko czołgów, stąd m. in. takie działania, że trzeba czołgów używać w roli zwiadowców,

                  Zwiad to pozyskiwanie informacji, a Typ 89 do niczego innego się nie nadaje.

                  W momencie starcia w polu w końcowej fazie walki było ich 5 na 5

                  Oorai Team o tym nie wiedziały – na logikę można było wywnioskować, że pozostałe trzy czołgi jeszcze się gdzieś czają.

                  Ja pierwsze co bym zrobił to odskoczył gdzieś na bok…

                  I wtedy byś dostał strzała, bo boczna sylwetka czołgu jest większa, niż tylna. Zmniejszyłbyś także prędkość, z jaką oddalałbyś się od nagonki. No i nagonka nie musiałaby już pędzić, bo czołg flagowy byłby bezpieczny, więc mogłaby się zatrzymać i spokojnie strzelać.
                  • Avatar
                    BMVR 27.11.2012 23:00
                    Re: Poparcie opinii
                    Zawsze znajdzie sie jakis malkontent, a to nierealistyczne, a to glupie, a to postaci nie takie, a to grafa kiepska.
                    Anime takie jak G&P sa po to, zeby usiasc, odstresowac sie i z bananem na gebie spedzic pol godziny w oderwaniu od rzeczywistosci. Jak ktos chce szukac w tym glebszego sensu albo innych madrosci, moge tylko wspolczuc. Jakby to nie bylo glupie, dla fanow WoT to swietna rozrywka i do nich jest glownie skierowana.
                  • Avatar
                    blob 28.11.2012 01:25
                    Re: Poparcie opinii
                    A dziewczyny goniły za czołgiem laski przechwytującej radio‑komunikaty, który przypadkowo odkryły.

                    No i to właśnie był czołg flagowy Hamerykanek. Nieuważnie oglądałeś. Blondyna dowodziła, ale jej maszyna nie była czołgiem flagowym.


                    Łosz kurka faktycznie, aż mi się głupio zrobiło :/ Faktycznie obejrzałem sobie jeszcze raz i teraz widzę, że masz rację, myślałem że nasze bohaterki wygrały, bo ustrzeliły Fireflyia pierwsze. Mój błąd…

                    Nie zmienia to faktu, że błąd taktyczny popełniły Amerykanki nie dając flagowcowi obstawy :D To po pierwsze. A po drugie laska z flagowca, bo się podpaliła i zaczęła gonić zwiadowcę :P

                    A na marginesie, dobrze okopany czołg na wzgórzu może zdjąć parę jednostek wroga…

                    Tak, ale przy frontalnym natarciu, gdy wiadomo skąd nadejdzie przeciwnik. W innych przypadkach idea czołgu jako ruchomego bunkru straciła sens, gdy tylko Francuzi dowiedzieli się jak wygląda Blietzkrieg.


                    No to co broniło im zrobić zasadzkę? Zresztą przecież udało im się w ten sposób ustrzelić jednego Shermana na początku odcinka…

                    Ja pierwsze co bym zrobił to odskoczył gdzieś na bok…

                    I wtedy byś dostał strzała, bo boczna sylwetka czołgu jest większa, niż tylna. Zmniejszyłbyś także prędkość, z jaką oddalałbyś się od nagonki. No i nagonka nie musiałaby już pędzić, bo czołg flagowy byłby bezpieczny, więc mogłaby się zatrzymać i spokojnie strzelać.


                    Przyznaje ci rację, sprawę zmienia to iż pomyliły mi się czołgi flagowe. Nagonka za flagowcem miałą w tym momencie sens, ale wciąż jeden z czołgów mógł sie poświęcić i zaszarżować na grupę pościgową, żeby odwrócić ich uwagę. Natomiast z tym odsłonięciem boku… twierdzisz, że lepiej być cały czas na muszcze wroga niż wykonać szybki zwrot w chaszcze (mijali po drodze grupy drzew)?

                    Zawsze znajdzie sie jakis malkontent, a to nierealistyczne, a to glupie, a to postaci nie takie, a to grafa kiepska.


                    Od tego są fora czyż nie? Mogę sobie wyzywać na anime bądź je gloryfikować, a ty się możesz z tym zgadzać lub nie. Bez komentowania nie byłoby wielu ciekawych wymian zdań, np takich jak prowadzę ze Slova'em (przynajmnie ciekawych dla mnie :P)...

                    PS: Fakt że w jednym z czołgów dziewczyny musiały ugasić pożar, pokazuje w jak „bezpieczną” grę bawią się bohaterki. Tym bardziej sie dziwię, że jescze żadnej łba nie urwało…
                    • Avatar
                      Slova 28.11.2012 08:42
                      Re: Poparcie opinii
                      No to co broniło im zrobić zasadzkę? Zresztą przecież udało im się w ten sposób ustrzelić jednego Shermana na początku odcinka…

                      Raz ta sztuczka się udała, ale Amerykanki nie były głupie, a jedynie bardzo HAMERYKAŃSKIE HUAH, stad te dziwne ich posunięcia, bo „Jeżeli sami nie wiemy, co robimy, to wróg nie jest w stanie przejrzeć naszych planów!”

                      twierdzisz, że lepiej być cały czas na muszcze wroga niż wykonać szybki zwrot w chaszcze

                      Na muszce… Spróbuj patrzeć przez lornetkę jadąc rowerem przez ścieżkę w lesie, efekt będzie podobny do tego, co widział celowniczy pędzącego Shermana.

                      Fakt że w jednym z czołgów dziewczyny musiały ugasić pożar, pokazuje w jak „bezpieczną” grę bawią się bohaterki.

                      Tak samo jest w przypadku wszystkich sportów motorowych.
                      • Avatar
                        Cthulhoo 28.11.2012 13:01
                        Re: Poparcie opinii
                        A po drugie laska z flagowca, bo się podpaliła i zaczęła gonić zwiadowcę :P

                        A miała inne wyjście? Mogła też próbować uciekać, ale w takim wypadku chyba Typ 89 ma przewagę w poruszaniu się po trudnym terenie. Podjęła decyzję o wyeliminiu zwiadowcy, co imho nie było wcale glupie, jednakże wrogi team był bliżej od jej drużyny, więc ostatecznie została ustrzelona.

                        No to co broniło im zrobić zasadzkę? Zresztą przecież udało im się w ten sposób ustrzelić jednego Shermana na początku odcinka…

                        A wróg nie wyciąga wniosków… raz im się udało, więc Hamerykanki będą na to następnym razem przygotowane.

                        twierdzisz, że lepiej być cały czas na muszcze wroga niż wykonać szybki zwrot w chaszcze

                        I stracić prawdopodobnie jedyną szansę na zwycięstwo…
                        jeżeli by w tym momencie zrobiły odrwót, to czołg flagowy przeciwniczek może ponownie gdzieś się ukryć, a drugi raz może im się nie udać go wytropić.

                        • Avatar
                          blob 29.11.2012 02:22
                          Re: Poparcie opinii
                          Na muszce… Spróbuj patrzeć przez lornetkę jadąc rowerem przez ścieżkę w lesie, efekt będzie podobny do tego, co widział celowniczy pędzącego Shermana.


                          No to chyba tym łatwiej jest takiemu uciec :P

                          Fakt że w jednym z czołgów dziewczyny musiały ugasić pożar, pokazuje w jak „bezpieczną” grę bawią się bohaterki.

                          Tak samo jest w przypadku wszystkich sportów motorowych.


                          Dziwne porównanie. Mówimy tu o „zabawie” w której ostrzeliwują się pociskami zdolnymi przebijać pancerz, a one nie mają nawet żadnej osłony tylko mundurki (nie to żeby im nawet zbroja pomogła :P). A pożar był jednym z efektów ostrzału takim pociskiem, przykład, który dałem, aby podkreślić iż te pociski naprawdę mają siłę niszczącą, a nie są np. plastikowymi kulkami…

                          A po drugie laska z flagowca, bo się podpaliła i zaczęła gonić zwiadowcę :P

                          A miała inne wyjście?


                          Miała, wystarczyło, że pojedzie w drugą stronę (ten mały czołg i tak by jej nie zagroził) i ucieknie w stronę swoich. Nie bądź naiwny. Laska się podpaliła i tyle, od razu widać było, że jest narwana…

                          Swoją drogą, znowu to zaznaczam, zostawienie czołgu flagowego bez obstawy było głupim posunięciem.

                          twierdzisz, że lepiej być cały czas na muszcze wroga niż wykonać szybki zwrot w chaszcze

                          I stracić prawdopodobnie jedyną szansę na zwycięstwo…


                          I tak i nie. Niektórzy na swoją szansę potrafią cierpliwie czekać bardzo długi czas, mozolnie budując szansę na uderzenie. Ich decyzja była może i słuszna (zaryzykowały), ale z taktycznego punktu widzenia nierozważna i mogła skończyć się źle.

                          Ja czepiam się tej serii za jej pseudo­‑realizm. Jako seria rozrywkowa jest fajna, ale wkurzają mnie po prostu te próby nadania jej realizmu na siłę. Jest to zbyteczne w moim odczuciu. Nie przy takiej konwencji: dziewczynki jeżdzące czołgami i ostrzeliwujące się w imię sportowej rywalizacji. Już sama ta konwencja przekreśla sens dawania tu elementów realizmu i taktyki (to tak swoją drogą, apropo naszej dyskusji o taktyce). Po co ta cała szopka i „niby­‑taktyczna” otoczka, skoro i tak bohaterki wygrywają dzięki szczęściu i „pomocy” scenarzystów… ale widać, skoro Japończycy mają potrzebę tworzenia takich serii, zamiast np stworzyć serię o normalnej brygadzie czołgów w czasie II WŚ czy cuś w tym stylu (gdzie mogliby walić realizmu ile wlezie), no cóż, taka już ich natura…
                          • Avatar
                            Slova 29.11.2012 07:43
                            Re: Poparcie opinii
                            w której ostrzeliwują się pociskami zdolnymi przebijać pancerz,

                            Właśnie o to chodzi, że niezdolnymi.

                            A pożar był jednym z efektów ostrzału

                            Nie wiadomo, czy bezpośrednim. Może po prostu nastąpił wyciek paliwa niezwiązany z samym trafieniem.

                            Ja czepiam się tej serii za jej pseudo‑realizm.

                            To nie jest pseudo­‑realizm, to jest realizm – czołgi są prawdziwe, działają prawidłowo, nie zamieniają się w mechy, nikt nie ma supermocy. To, do czego się przyczepiasz, to po prostu założenia świata przedstawionego.

                            I ta cała taktyka jest potrzebna właśnie do budowy tych założeń. Ma być klimatycznie. To, że bohaterki mają fory ze strony fabuły – niestety, ale takie są prawa głównego bohatera. I tak tutaj ma to bardzo umiarkowane oblicze.

                            o normalnej brygadzie czołgów w czasie II WŚ czy cuś w tym stylu

                            Oni zwyczajnie tego nie potrafią.
                            • Avatar
                              Cthulhoo 29.11.2012 11:28
                              Re: Poparcie opinii
                              Miała, wystarczyło, że pojedzie w drugą stronę (ten mały czołg i tak by jej nie zagroził) i ucieknie w stronę swoich.

                              Nie znała pozycji wrogów, a ci znali jej pozycję, a szanse na zgubienie ogona miała marne. Póki była w zasięgu wzroku zwiadowcy, istniała szansa na szybkie pojawienie się wojsk wroga, które były bliżej jej niż wsparcie (czego ona nie mogła wiedzieć). A Hamerykanki postanowiły zostawić czołg flagowy z tyłu, żeby zakończyć wszystko jednym natarciem, a ta sztuka im się nie udala.

                              I tak i nie. Niektórzy na swoją szansę potrafią cierpliwie czekać bardzo długi czas, mozolnie budując szansę na uderzenie. Ich decyzja była może i słuszna (zaryzykowały), ale z taktycznego punktu widzenia nierozważna i mogła skończyć się źle.

                              I właśnie ta szansa się nadarzyła. Miały przewagę liczebną i czołg flagowy na otwartej przestrzeni. I gdyby postapiły inaczej Hamerykanki mogłyby się zabezpieczyć i wysłac dwa czołgi do obstawy, a reszta jednostek stukecznie utrudniałaby ponowne przegrupowanie + ruszyłaby w pościg za czołgiem flagowym, co doprowadziłoby tylko do odwrócenia sytuacji o 180 stopni, a co za tym idzie: duże prawdopodobieństwo porażki. No i odskoczenie w bok doprowadziłoby do zmiejszenia dystansu i zwiększenie powierzchi czołgu narażonej na ostrzał (o czym już zresztą pisał Slova), a przeciwnik widząc, że wróg manewruje zamiast dalej ścigać jednostkę flagową, mogłyby się zatrzymać i roznieść naszą ekipę w drobny mak. W tym momencie każda decyzja była obarczona dużym ryzykiem, w tym że dalszy gościg dawał realne szanse na zwycięstwo.

                              Już sama ta konwencja przekreśla sens dawania tu elementów realizmu i taktyki

                              Dlaczego? Bo to sport a nie wojna? Bo to dziewczynki a nie żołnierze? To jednak nadal są walki czołgów i konwencja nie zwalnia twórców z odrobienia pracy domowej i przedstawienia tego tak, żeby to miało ręce i nogi.

                              Japończycy mają potrzebę tworzenia takich serii, zamiast np stworzyć serię o normalnej brygadzie czołgów w czasie II WŚ czy cuś w tym stylu

                              Jednak dla military otaku atrakcyjniejsza od spoconych i umazanych smarem żołnierzy jest grupa słodkich dziewczynek.

                              Właśnie o to chodzi, że niezdolnymi.

                              Ta… tylko, że w przypadku niemieckich czołgów, wiele załóg ginęło od odłamków pancerza, nawet jeśli pocisk nie przebił pancerza (wada twardych i kruchych stopó używanych do produkcji czołgów), natomiast w rosyjskich tankach wyglądało to jeszcze zabawniej, bo magazynowano amunicję gdzie popadnie i wybuchała ona przy mocniejszym uderzeniu.
                              • Avatar
                                blob 29.11.2012 13:28
                                Re: Poparcie opinii
                                Wymyślamy co kto mógł robić z punktu widzenia taktyki jakbyśmy byli Rommelami, a twórcy i tak pozwolili sobie na wiele „uchybień” i jakoś mocno zapewne nad taktyką nie główkowali, tylko napisali scenariusz tak, aby był atrakcyjny i dynamiczny… Swoją drogą, myślę, że każdy z nas ma trochę racji, ale dopiero udział w prawdziwej bitwie zweryfikowałby nasze mądrzenie się :P

                                Swoją drogą mówisz Slova o realizmie, że czołgi są prawdziwe (a nie bo są komputerowe :D). Skoro tak, nie wydaje mi się aby kruche dziewczynki mogły obsługiwać czołg, rzeczy takie jak przeładunek pocisków, czy obsługa wieżyczki byłyby chyba poza ich zasięgiem. Nie wiem nigdy nie siedziałem w czołgu, ale w domyśle wydaje mi się, że nie są to lekkie do zrobienia rzeczy. Właśnie m. in. dlatego i przez te „nieszkodliwe” pociski sądzę, że to pseudo­‑realizm… I nie możesz mówić, że takie są założenia serii i to ich rozgrzesza, bo albo stawiamy na realizm albo pseudo­‑realizm (czyli pewne elementy są realistyczne, inne to konwencja)...

                                Jednak dla military otaku atrakcyjniejsza od spoconych i umazanych smarem żołnierzy jest grupa słodkich dziewczynek.


                                Zdziwiłbyś się ^_^ Nie przeczę niepełnoletnie bohaterki to ulubiony temat Japończyków, ale są też przecież pasjonaci, którzy lubią odtwarzać historyczne bitwy itd

                                I tak jak piszesz Cthulhoo, nigdy nie uwierzę, że te pociski nie stanowią zagrożenia. Wyginają blachę, więc przy strzale z większej odległości mogą z łatwością (albo nawet i trudnością, ale taka szansa istnieje) pancerz przebić. Przypominam też o tym, że w jednym z odcinków bohaterki walczą w mieście ku uciesze cywilów. Można powiedzieć, że przy rajdach czy wyścigach też istnieje zagrożenie, że np. pojazd wypadnie z trasy, ale chyba raczej wiekszość ludzi się ze mnę zgodzi, że ostra amunicja stanowi bardziej realne zagrożenie, niźli przypadkowe wypadnięcie auta z trasy (przed którym zawsze można odskoczyć, a pocisk jest trochę szybszy)...
  • Avatar
    A
    blob 3.11.2012 00:09
    Kurcze nie wiem, choć poziom aburdu w tej serii osiąga szczyty, to anime ma w sobie co mnie do niego przyciąga.

    Nastoletnie dziewczynki obsługujące ciężki sprzęt to absurd sam w sobie, ale ok, takie założenie serii, widocznie jest to świat a la Dog Days, gdzie zamiast wojen urządza się turnieje dla gimnazjalistek na zasadzie sportowej rywalizacji. Ale wkurza mnie to niezdecydowanie twórców: z jednej strony pokazują odwzorowane bardzo dokładnie, autentyczne czołgi (tak jakby kierowali się w stronę realizmu), a z drugiej traktują niebezpieczne maszyny strzelające pociskami jak zabawki. Na pytanie jednej z dziewczyn o to czy główna bohaterka nie ma strachu przed wystawianiem się do połowy z czołgu („bo lepiej widać”), odpowiada jej (w środku bitwy), że jest mało prawdopodobne iż ją coś trafi. No cóż, pewnie ma zwichrowaną psychikę i perspektywa urwanej głowy jej nie przeraża…

    Odcinek w którym czołgi wesoło jeżdżą sobie po mieście i rozwalają wszystko wokół (pomijam już ich niebywałą zwrotność i szybkość) zniszczył mnie psychicznie :P. Rozumiem poligony, ale cywilom wesoło dopingujący czołgom ostrzewliwującym się pięc metrów od nich na głównej ulicy gratuluje poczucia humoru…

    A jednak, pomimo absurdalności, te kawaii dziewczynki i sam school­‑lifeowy charakter serii (no i ta cudna kreska, widać, że na serię poszło sporo forsy) mają coś w sobie przez co jeszcze nie rzuciłem tej serii w piździec.

    Japończycy po raz kolejny udowodnili mi, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych jeśli chodzi o wymyślanie serii anime, a najgorsze, że mi się toto podoba :D Wydaje się, że tak jak mówią moi przedmówcy, wykorzystanie czołgów w serii ma charakter wabika (może nie na otaku, ale japońce lubią wszystko mechowate, więc seria przyciągniego tego czy tamtego, zwłaszcza, że czołgi są popularnym tematem, vel Valkyria Chronicles) i tym sposobem powstał ten… twór.
    • Avatar
      blob 3.11.2012 00:11
      PS mała poprawka: mechowate chodzi mi o wszystko mechaniczne, nie o robotowate konstrukty, trochę niefortunnie użyłem słowa…
      • Avatar
        Slova z away 3.11.2012 00:27
        Ależ użyłeś prawidłowo, Mecha to skrót od Mechanical i jedna z definicji właśnie określa Mecha jako wszystkie użądzenia mechaniczne.
    • Avatar
      Slowa z away 3.11.2012 00:30
      odpowiada jej (w środku bitwy), że jest mało prawdopodobne iż ją coś trafi.

      A to akurat prawda, w końcu nikt nie celuje w łeb w baszcie dowódcy, tylko w podwozie o korpus.

      no i ta cudna kreska, widać, że na serię poszło sporo forsy

      W końcu ktoś, kto nie beszta tej serii za animację i grafikę. W końcu bratnia dusza w tej materii. Ale akurat budżet nie był wielki.
      • Avatar
        Cthulhoo 3.11.2012 00:37
        Ale za to dobrze wykorzystany, bo seria jest dużo lepiej zrealizowana od niejednej produkcji z większym budżetem.

        No i jak z początku kręciłem trochę nosem na ten tytuł, to im dalej w las tym bardziej mi się on podoba :D
        Btw: Mako is the best girl of the show :P
      • Avatar
        blob 12.11.2012 01:36
        A to akurat prawda, w końcu nikt nie celuje w łeb w baszcie dowódcy, tylko w podwozie o korpus.


        No tak nikt nie celuje w łeb dowódcy, bo warunki w czasie bitwy raczej na to nie pozwalają. No, ale przecież są jescze rikoszety, odłamki z wybuchów (np grudy ziemi czy kamienie). Ale z dugiej strony nie ma się co czepiać, bo patrzenie na tą serię pod kątem realizmu mija się z celem. Na przykład czołgi oszczeliwują się „ślepakami”, ale i tak może się zdarzyć, że takic pocisk przebije pancerz (widać, że czołgi ulegają zniszczeniom pod wpływem tychże pocisków) i „namiesza” trochę w środku czołgu. Fajna rozrywka dla nastolatek nie ma co :P
  • Avatar
    A
    Tassadar 16.10.2012 15:57
    Nadzieje na wierność realiom historycznym i technicznym upadły. Nie żebym się spodziewał braku jakichkolwiek uchybień merytorycznych od serii rozrywkowej, ale niszczyciel czołgów StuG w Wojnie Zimowej? To już ewidentne przekłamanie (dla zainteresowanych – koniec wojny 1940, a pierwsze StuG w fińskiej armii to 1943), skoro już celują w militarnych otaku to wypadałoby odrobić zadanie domowe.
    • Avatar
      Slova 16.10.2012 18:27
      Wiesz, nie wiadomo, czy w tym świecie była IIWŚ, a jeżeli tak, to w jakich latach.
      • Avatar
        Tassadar 16.10.2012 20:12
        Realia świata są jakimś wytłumaczeniem, ale tak po prawdzie dość naciąganym w tym przypadku (wspominają Rommla więc II WŚ chyba jednak była). Nie ma to jakiegoś istotnego znaczenia, ale jednak jestem trochę rozczarowany, bo akurat na punkcie sprzętu wojskowego z tamtych czasów miałem kiedyś fioła :) Jeśli to jednostkowa wpadka, to do przeżycia, ale oby się nie powtarzało coś takiego.
    • Avatar
      Sezonowy 16.10.2012 22:51
      Pancerny fanserwis?
      Nie wydaje mi się, żeby ten serial był celowany w militarnych otaku. Odnoszę wrażenie, że to po prostu niefortunny pomysł na przeciętny szkolny serial komediowy, skrojony według tradycyjnego formatu. Wystarczy zauważyć, że zamiast Panzerwaffe mógłby tu być klub kendo, baseballa czy parzenia herbaty, a scenariusz wyglądałby bardzo podobnie, jeśli nie identycznie. Broń pancerna jest tu jedynie rekwizytem, który z łatwością mógłby być zastąpiony przez jakikolwiek inny bez szkody dla serialu. Niewykluczone, że autorzy zdecydowali się na konwencję pancerną w akcie desperacji, żeby ich serial za wszelką cenę wyróżniał się na tle innych komedyjek o słodkich dziewczętach w szkolnych mundurkach. Może któryś z nich, podczas jednej z wielu bezsennych nocy spędzonych na bezskutecznym wymyślaniu „o czym by tu zrobić nowe szkolne anime, kiedy już wszystkie pomysły dawno zgrane”, sięgnął po grę „World Of Tanks”, jak to zasugerował niżej MBVR i w jej trakcie wpadł na „genialny” pomysł?

      Opierając się na własnym doświadczeniu i guście twierdzę, że militarni otaku woleliby oglądać na ekranie prawdziwą, „poważną” wojnę i sprzęt wojskowy wykorzystywany zgodnie z jego śmiercionośnym przeznaczeniem, jak w „The Cockpit” czy „Zipang”. Tymczasem to, co prezentuje „Girls und Panzer” bawi w pierwszym odcinku, ale w drugim już nuży i budzi irytację. Podobna sytuacja miała miejsce wcześniej z „Upotte”, gdzie zabawny pomysł zasługujący na jednoodcinkową OAV­‑kę niepotrzebnie rozdmuchano do rozmiarów serialu.
      • Avatar
        Slova 17.10.2012 08:09
        Re: Pancerny fanserwis?
        Opierając się na własnym doświadczeniu i guście twierdzę, że militarni otaku woleliby oglądać na ekranie prawdziwą, „poważną” wojnę i sprzęt wojskowy wykorzystywany zgodnie z jego śmiercionośnym przeznaczeniem

        Zapominasz o jednym – serial jest robiony dla Japonczyków. A ci z kolei albo o wojnie guzik wiedzą (jakiejkolwiek), albo są na raz military i anime otaku.

        Tak samo nie zgadzam się zupełnie ze stwierdzeniem o Upotte – to był serial skupiający się na broni palnej i jej przedstawieniu przeciętnemu otaku w taki sposób, by tenże mógł go łatwo ogarnąć, a jednocześnie military otaku się nie nudzili. Upotte wręcz zabrakło jednego lub dwóch odcinków do całkowitego spełnienia, czyli zrealizowania fabuły mangi.

        Tak samo w GuP broń pancerna rekwizytem nie jest – serial został ewidentnie stworzony właśnie po to, by ją pokazać, to raczej dziewczynki są na doczepkę, bo Japończykom słabo wychodzą seriale wojenne i już lepiej taki, poroniony, ale przynajmniej bezbłędny setting, niż bzdurny i przegadany serial wojenny.

        Nie wiem, co Ciebie tu irytuje, założenia świata przedstawionego? Je się albo akceptuje, albo nie. Panzerfahren jest takim samym założeniem, jak istnienie magii w Harrym Potterze, nie można tego negować. I samo Panzerfahren nie jest głupie – zwykła dyscyplina sportu, być może wyrosła na przełomie lat w wyniku zimnowojennej, ale bezkrwawej realizacji. Istnienie w tym świecie nowoczesnych czołgów może być doskonałym potwierdzeniem tej tezy – Panzerfahren sobie, a wojsko sobie, dzieciaki jeżdżą zabytkami i pokazują, który kraj jest lepszy bez przelewania krwi. Ok, to chwilowo tylko domysły, ale po prostu staram się udowodnić, że świat przedstawiony w Girls und Panzer wcale nie jest bezsensowny. Same czołgi zostały przecież pieczołowicie przedstawione, ujęcia są miodne, czy gdyby to miało być kolejne CUTE GIRLS DOING CUTE THINGS, to twórcy staraliby się aż tak mocno odwzorować prawdziwe maszyny? Nie, tu widać, że serial ewidentnie celuje w militarnych, właśnie, OTAKU + tych, którzy dzięki niemu mogą się z otaku przeistoczyć w militarnych OTAKU. I tak samo to działało w przypadku Upotte.

        Ba, obydwa te seriale (Upotte i GuP) są znacznie sensowniejsze, jeżeli chodzi o militaria, niż wychwalane pod niebiosa Black Lagoon i Jormungand (ten z racji tematyki powinien być superrealistyczny) i fani militariów w dużej części doceniają Upotte właśnie przez to, że poza settingiem cała reszta była realistyczna.
        • Avatar
          Orzi 17.10.2012 10:12
          Re: Pancerny fanserwis?
          Cóż, tylko Black Lagoon po prostu było dobrym anime akcji, co trudno powiedzieć o GuP. A że niby informacje i detale? Cóż, wolałbym już o tym poczytać w publikacjach poświęconym czysto militariom – i wiedza pewniejsza, i mózg się nie męczy grupą głupich moe panienek.
        • Avatar
          Sezonowy 17.10.2012 10:43
          Re: Pancerny fanserwis?
          Zauważ, że wspomniałem o Upotte w kontekście „rozsmarowania masła na zbyt wielkiej kromce chleba”, nie pisałem natomiast, że nie jest adresowany do fanów militariów. Właśnie Upotte, w odróżnieniu od GuP, jest robiony ewidentnie z myślą o nich i dla nich. Jeśli zabrać broń z Upotte, serial straci sens i rację bytu, co dowodzi, że militaria są osnową tej produkcji. Tymczasem jeśli zabrać czołgi z GuP i zastąpić je jakąkolwiek inna działalnością sportową, jak choćby siatkówką czy wyczynowym dzierganiem na drutach, fabuła nie straci nic a nic na tym zabiegu, co dowodzi, że Panzerwaffe w GuP pełni rolę zaledwie dekoracji, a sam scenariusz serialu to zaledwie pozbawiona treści wydmuszka.

          Zresztą, może przesadzam, może niepotrzebnie robię z igły widły. Prawdopodobnie należałoby przeciągnąć grubą kreskę między dwiema grupami widzów: militarnych otaku i fanami militariów. Przedstawiciele pierwszej grupy będą się znakomicie bawić, podczas gdy przedstawicieli grupy drugiej, wyposażonej w rzetelną wiedzę zaczerpniętą z innych źródeł niż popkultura, co rusz będzie irytował brak realizmu, sensu, pomyłki i przekłamania dowodzące tego, że autorzy dysponują jedynie bardzo powierzchowną wiedzą na temat, którego realizacji się podjęli (krytyczne komentarze Tassadara są prawdopodobnie przykładem takiej irytacji).

          Biorąc to wszystko pod uwagę, muszę odszczekać pierwsze zdanie, jakie napisałem w poprzednim komentarzu i tym samym przyznać Ci rację: tak, GuP jest celowane w militarnych otaku. Teraz, kiedy zdaję sobie sprawę, że najzwyczajniej w świecie nie jestem w grupie docelowej odbiorców GuP, cała moja irytacja nagle ulotniła się jak kamfora.
          • Avatar
            Slova 17.10.2012 12:46
            Re: Pancerny fanserwis?
            co rusz będzie irytował brak realizmu, sensu, pomyłki i przekłamania

            No, jak na razie poza tą jedną, wytkniętą przez Tassa, a i to wątpliwą, bo trzeba by ją odnieść do naszego świata i linii historycznej, nie było wielkich zgrzytów. Ok, odrestaurowanie i remont czołgów poszły bardzo szybko (acz nie wiadomo, w jakim stanie były maszyny, bo przecież wcześniej należały do szkoły i być może wcale aż tak długo nie stały porzucone), ale tu rodzi się pytanie, czy oglądamy anime o restaurowaniu militariów, czy o ich użyciu.

            No chyba, że fanów militariów wnerwia już samo założenie dziewczynek w czołgach – no to na to już się nic nie poradzi, jak pisałem – to założenie tamtego świata, albo się je akceptuje, albo nie, na pewno jednak nie można mieć o nie pretensji.

            A to, czy czołgi były robione pod dziewczynki, czy dziewczynki pod czołgi, jeszcze wyjdzie w praniu. Dopiero dwa odcinki i an tym etapie ciężko to jednoznacznie stwierdzić. Moim zdaniem idea była raczej w pokazaniu starego sprzętu pancernego, ale w przystępnej dla wszystkich otoczce.
            • Avatar
              Sezonowy 17.10.2012 23:26
              Re: Pancerny fanserwis?
              Fanów militariów nie wnerwia samo założenie dziewczynek w czołgach. Wnerwia ich to, że załoga nie używa hełmów ani hełmofonów, a najczęstszy rodzaj kontuzji u czołgisty to kontuzje głowy. Poza tym hełmy czołgowe osłaniają nie tylko głowę przed obrażeniami fizycznymi: chronią również uszy przed hałasem (ochronniki słuchu stanowią integralny element hełmu) panującym wewnątrz czołgu podczas jazdy, nie wspominając już huku w czasie strzelania.

              Do tego szczerze żal im ładowniczych: pocisk ppanc. W przypadku Panzer IVD ważył ponad sześć kilogramów, a w przypadku Panzer VI (a nie wątpię, że i za sterami Tygrysa przyjdzie zasiąść bohaterkom) ponad dziesięć. Nie bez powodu na ładowniczego Rudego 102 porucznik Olgierd Jarosz wybrał osiłka Gustlik, a nie szczupłego Janka. Tymczasem w GuP ładowniczymi są chucherka, które miałyby kłopoty z przyniesieniem ze sklepu torby pełnej zakupów.

              Fani militariów chcieliby też zobaczyć odcinek, w którym dziewczynki zakładają na miejsce zerwaną gąsienicę (mordęga!), jak robiła to choćby wspomniana wyżej załoga Rudego. Co wtedy zrobią bohaterki? Zadzwonią po tatę, niech przyjedzie z kolegami?

              Właśnie dlatego, że wiem, jak ciężka i fizycznie wyczerpująca była (i nadal jest) służba w wojskach pancernych, nie kupuję pomysłu dziewczynek w czołgach. Z drugiej strony, i nieco paradoksalnie, nie mam nic przeciwko dziewczynkom za sterami mechów czy kosmolotów, gdzie króluje elektronika, ekrany dotykowe i fotele automatycznie dopasowujące się do ciała pilota. Przy odrobinie dobrej woli i talentu nawet drobna dziewczynka poprowadziłaby Gundama. Ale Panzer IV? Szczerze wątpię.

              A tak już zupełnie z innej beczki i z przymrużeniem oka, jeśli przyjąć na dobrą wiarę koncepcję pancernych dziewczynek, wypada podziękować losowi, że nie wcześniej wpadł na nią Hitler. Wyobrażasz sobie Dywizję Pancerną SS Hitlerjugend, gdzie z wieżyczek czołgów wychylałyby się bez wyjątku same blondwłose dziewczęta o błękitnych oczach i piegowatych, zadartych noskach? Makabra (albo świetny pomysł – w zależności od gustu).
              • Avatar
                Slova 17.10.2012 23:46
                Re: Pancerny fanserwis?
                Zdecydowanie świetny pomysł!

                Ale ja nie mam już nic do dodania – to, co opisałeś widzę doskonale sam i nie będę z tym polemizował, bo zwyczajnie masz rację.

                Ale to jest właśnie w tym wszystkim najbardziej szalone – widzę te niedociągnięcia, sam zastanawiałem się, jak słyszą się wewnątrz wzajemnie bez intercomu czy czegoś w ten deseń (w niemieckich czołgach chyba były), ale zawieszam jak głupi gdy to widzę. To anime ma coś, co wynagradza te błędy. Nie wiem jeszcze, co, ale na odkrycie tego mam jeszcze czas.
  • Avatar
    A
    BMVR 13.10.2012 17:51
    Obowiazkowe anime dla grajacych w World Of Tanks
    Tak glupie ze az fajne xD
  • Avatar
    A
    Tassadar 9.10.2012 18:06
    Jeszcze głupsze niż mogłem się w swoich najśmielszych marzeniach spodziewać i jeśli ten poziom się utrzyma, zapowiada się pierwszorzędna zabawa. Nie wiem co bardziej śmieszy – wściekle różowy M3, teksty propagandowe ze szkolnego filmiku, atmosfera podbudowywana wojskowymi marszami, czy też może klimat parodii szkolnych anime sportowych.
    • Avatar
      Slova 9.10.2012 22:00
      I co w tym głupiego? Jak na razie to kicz, ale nie głupi.
      • Avatar
        Tassadar 9.10.2012 23:16
        Użyłem tego słowa jako komplementu. Zresztą, jak dla mnie, licealistki prowadzące czołgi to nic przesadnie mądrego. Zwłaszcza, że fabularnie to stuprocentowo ograny schemat, którego ratują (na razie skutecznie) właśnie owe wszechobecne opary absurdu. Kiedy nauczysz się jeździć czołgiem, będziesz lepszą żoną, matką i kobietą sukcesu! Atmosfera przez cały odcinek miażdżyła ale to mi wypaliło dziurę w czaszce…

        PS. O „głupotkach” typowo technicznych dotyczących realizacji walk czołgowych możemy sobie podyskutować gdzie indziej coby tu nie spamować, ale coś mi się wydaje, że pościg 5 maszyn za przeciwnikiem ewidentnie wciągającym ich w pułapkę to już norma. Tak samo jak strzelanie podczas jazdy, owszem możliwe, ale jakby ścigający się w wąwozie zatrzymali (ściany, płaski, prosty teren) toby zrobili z celu złom w kilka sekund. O celowości marnowania w ten sposób amunicji nie wspomnę (niby to mały kaliber i ze sto pestek się mieści, ale w dalszym ciągu wątpliwe). Że się realizmu czepiam? Skoro byli na tyle dokładni, żeby dokładnie odwzorowywać zróżnicowane modele i dodawać takie smaczki jak rozpisanie w wizjerze Churchilla armaty jako 6 funtowej zamiast walenia na ślepo kalibru, to byłoby miło, gdyby się tego do końca trzymali. Ostatnie czepialstwo – nie wiem jakie tam w te Matildy wpakowali śliniki, ale niezłego dostały przyspieszenia jak na maszynę która w terenie nawet 20km/h nie wyrabiała.