Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 8/10 grafika: 4/10
muzyka: 5/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,33

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 52
Średnia: 6,63
σ=1,86

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Cthulhoo)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Seitokai no Ichizon Lv. 2

Rodzaj produkcji: seria ONA
Rok wydania: 2012
Czas trwania: 10×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Student Council's Discretion Lv. 2
  • 生徒会の一存 Lv.2
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Harem
zrzutka

Kontynuacje bywają rozczarowujące. Tak jest niestety i w tym przypadku.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Moja miłość do Kena Sugisaki i jego haremu jest wielka, dlatego też informacja o kontynuacji Seitokai no Ichizon z jednej strony mnie ucieszyła, ale z drugiej wywołała sporo obaw. Czy zmiana studia i reżysera nie wpłyną negatywnie na poziom sequela? Zwłaszcza że moje oczekiwania były wysokie. Niestety, AIC im nie sprostało i zamiast błyskotliwej komedii pełnej nawiązań i parodii otrzymałem przeciętną haremówkę.

Co zatem poszło nie tak? Przecież codzienne perypetie samorządu szkolnego, napędzane przez charyzmatycznego Kena, mają w sobie sporo potencjału. Pierwszą rzeczą, która zawiodła, są gagi, pozbawione polotu tak charakterystycznego dla poprzedniej serii. To niestety jest największa bolączka tego anime, gdyż podczas oglądania pierwszego sezonu musiałem co chwilę pauzować odcinek, żeby mieć czas na wyśmianie się, a niektóre sceny oglądałem po parę razy. W tym przypadku bliżej mi było do przewijania nudnawych fragmentów, a żarty nie były w stanie mnie aż tak bardzo rozbawić. Jakby tego było mało, twórcy zrezygnowali z licznych nawiązań do innych tytułów, co nie wyszło bynajmniej na plus. Nie przeczę, zdarzały się momenty, a nawet całe odcinki, które wybijały się ponad przeciętność, ale było ich zdecydowanie zbyt mało, aby mieć wpływ na końcowy obraz serii. Samo zakończenie okazało się największym rozczarowaniem. Już nawet nie przyczepię się do faktu, iż twórcy, mimo paru okazji, nie odważyli się zmienić panującego od samego początku status quo, gdyż kłóciłoby się to z marzeniem Kena o stworzeniu haremu, lecz to, co nam zaserwowali na sam koniec, było po prostu słabe i infantylne.

Nie tylko humor ucierpiał na zmianie ekipy, lecz również główna siła napędowa Seitokai no Ichizon, czyli Ken Sugisaki. Nieczęsto się zdarza, żeby w haremówce to właśnie główny bohater zapadł mi najbardziej w pamięć i zyskał najwięcej mojej sympatii, więc bardzo liczyłem na jego kolejne udane akcje. I trochę się przeliczyłem. Wprawdzie to nadal ta sama postać, ale zabrakło mu tego czegoś, za co tak bardzo go polubiłem i, podobnie jak humor, tylko raz na jakiś czas prezentuje dawną formę.

A kto za to zyskał w Lv. 2? Na pewno chłopczycowata Minatsu. Nie będę się rozpisywał, dlaczego, gdyż byłby to zbyt duży spoiler, dlatego też niezbędne w tym przypadku będzie obejrzenie serii. Reszta dziewcząt praktycznie się nie zmienia, czyli Mafuyu to nadal nieśmiała i małomówna maniaczka gier komputerowych i yaoi, Chizuru pozostaje zimną sadystką, a Kurimu nic a nic nie wydoroślała. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, iż więcej miejsca poświęcono na rozwój relacji pomiędzy bohaterkami a Kenem, jednak, o czym już wspomniałem, status quo zostało utrzymane. Poza dobrze znanymi postaciami na ekranie pojawiło się również parę nowych dziewczyn, lecz żadna z nich nie zagościła na wizji na dłużej i tylko przyrodnia siostra Kena, Ringo, zapadła mi na dłużej w pamięć. Nieczęsto się zdarza, żeby połączenie słodkości i naiwności stanowiło potężną broń, która jest w stanie wprawić w zakłopotanie nawet Chizuru.

Graficznie seria prezentuje się dużo gorzej niż trzy lata starszy pierwszy sezon. A to wszystko za sprawą sztucznych i plastikowych kolorów. Nie zagłębiałem się w tę kwestię, ale idę o zakład, iż przy tworzeniu Seitokai no Ichizon Lv. 2 graficy aż nazbyt często upraszczali sobie życie, korzystając z pomocy komputera. Efekt mógł być tylko jeden – wypadło to po prostu źle. Muzycznie seria również nie zachwyca i tylko raz byłem w stanie odsłuchać do bólu przeciętny opening Precious. Mnogość endingów (nie licząc wspomnianego wcześniej Precious, jest ich dziewięć) niestety nie idzie w parze z ich poziomem i żaden z nich nie zapadł mi w pamięć. Na koniec wspomnę, że w obsadzie doszło do dwóch zmian w stosunku do pierwszego sezonu i w roli Chizuru zamiast Yuki Saitou usłyszymy Minę, natomiast pod Mafuyu tym razem głos podkłada Iori Nomizu, a nie Yuki Horinaka. Minęło trochę czasu, zanim się do tych zmian przyzwyczaiłem, lecz nie mam większych zastrzeżeń do pracy tych seiyuu, jak również do reszty ekipy, a Mariko Hondy (Kurimu Sakurano) zawsze z przyjemnością posłucham.

Fani Seitokai no Ichizon mogą się poczuć zawiedzeni drugim sezonem. Sam do nich należę, więc w pełni to rozumiem. Mimo że seria nie jest zła, do poziomu poprzedniczki jej daleko. Można co prawda to obejrzeć, ale lepiej podejść do tego anime bez większych oczekiwań i ze świadomością, że wprawdzie marka ta sama, ale produkt już jakościowo gorszy.

Cthulhoo, 21 listopada 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC (Anime International Company)
Autor: Sekina Aoi
Projekt: Kira Inugami, Masato Onoda
Reżyser: Ken'ichi Imaizumi
Scenariusz: Reiko Yoshida
Muzyka: Takaaki Anzai