Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,50

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 37
Średnia: 7,81
σ=1,29

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Lin)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Bokura ga Ita [2012]

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2012
Czas trwania: 2×121 min
Tytuły alternatywne:
  • We Were There [2012]
  • 僕等がいた [2012]
Tytuły powiązane:
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Live action, Realizm, Trójkąt romantyczny
zrzutka

Historia związku Motoharu Yano i Nanami Takahashi po raz trzeci – tym razem w wersji live action.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Oczko

Recenzja / Opis

Film fabularny Bokura ga Ita, to druga po animowanej, adaptacja mangi autorstwa Yuuki Obaty. Ta z pozoru niewyróżniająca się ani ponadprzeciętną kreską, ani szczególnie oryginalną fabułą opowieść, to jedna z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających historii miłosnych, z jakimi kiedykolwiek się spotkałam. Animowana ekranizacja Bokura ga Ita z 2006 roku, choć wielu odstraszać mogła wyjątkowo skromną grafiką, z powodzeniem oddała sedno wersji mangowej, pozostawiając jednak pewien niedosyt – seria telewizyjna zakończona została na etapie ósmego tomu z szesnastu stworzonych przez autorkę. Fani spragnieni kontynuacji losów Yano i Takahashi nie doczekali się ich co prawda w postaci animowanej, jednak wiosną roku 2012 na ekranach kin japońskich zagościła dwuczęściowa wersja fabularna popularnego romansu – tym razem obejmująca już całość mangi Obaty.

Ocena filmu fabularnego przedstawiającego historię znaną z mangi, a także po części z serii animowanej, nie należy do rzeczy łatwych. Trudno uciec od porównań z oryginałem, nie do końca zresztą jest sens to robić, gdyż z pewnością duża część widzów sięgających po omawiany tytuł wcześniej zapoznała się przynajmniej z jedną z dwóch poprzedzających go wersji Bokura ga Ita. Przy tym wszystkim trzeba jednak pamiętać, że jakkolwiek związany z mangą, film ten stanowi też niezależną produkcję, którą ocenić trzeba za aspekty inne, niż tylko zgodność z oryginałem. A zatem przyjrzyjmy się dokładnie tej historii i jej bohaterom.

Nanami Takahashi jest przeciętną uczennicą szkoły średniej – ładną i uroczą, ale nieszczególnie bystrą. Gdy poznaje Motoharu Yano, niezwykle popularnego wśród rówieśników kolegę z klasy, po raz pierwszy w życiu się zakochuje. Mimo początkowych wątpliwości, Yano szybko odwzajemnia uczucie. Ich związek nie należy jednak do łatwych – na drodze do beztroskiego szczęścia staje skomplikowana przeszłość miłosna Moto, który przed Takahashi spotykał się z Naną Yamamoto, tragicznie zmarłą na rok przed zawiązaniem właściwej akcji. Co gorsza, chłopaka łączy też niejednoznaczna relacja z młodszą siostrą Nany, będącą jednocześnie szkolną koleżanką jego i Takahashi. Przeszłość nieustannie daje się bohaterom we znaki, powodując większe lub mniejsze spięcia w ich związku. Gdy już wydaje się, że po wielu trudnościach, mogą wreszcie wyjść na prostą, matka Yano rozwodzi się z mężem i wyprowadza z małego miasteczka na Hokkaido do Tokio. Moto musi opuścić ukochaną dziewczynę, ale para przed rozstaniem obiecuje sobie, że spotka się ponownie za rok, na studiach w stolicy. Życie szybko jednak krzyżuje te plany i do spotkania nie dochodzi. Czy mimo braku kontaktu i upływu lat ścieżki Yano i Nanami kiedykolwiek jeszcze się skrzyżują? I co właściwie przytrafiło się chłopakowi, który nagle postanowił zerwać z całą swoją przeszłością?

W pierwszej części filmu Bokura ga Ita poznajemy losy bohaterów odpowiadające wydarzeniom z początkowych ośmiu tomów mangi, przy okazji zaś z dwudziestosześcioodcinkowej serii animowanej. Druga część to wydarzenia z kolejnych ośmiu tomów, których animacja już nie objęła. Dysproporcje widoczne są gołym okiem. Jak zmieścić treść tak długiej, wydawanej przez dziesięć lat mangi, w nieco ponad czterech godzinach materiału filmowego? Twórcy tej produkcji, co przyznać musiałam ze sporym zaskoczeniem, całkiem dobrze sobie z tym zadaniem poradzili. Względem oryginału zachodzi oczywiście wiele zmian, poczynając już od chronologii wydarzeń. Często w jednej scenie filmowej prezentowana jest kompilacja trzech czy czterech scen mangi, rozgrywających się w różnych miejscach i na różnych etapach związku Yano i Takahashi. Kompilacje te jednak realizowane są bardzo sprawnie, tak że całość akcji zachowuje spójność i sens. Godne podziwu jest to, że mimo znacznego okrojenia oryginalnego materiału, wersja kinowa pozostaje wierna mangowemu pierwowzorowi, mieszcząc w sobie wszystkie najważniejsze momenty z życia bohaterów. Dającą się odczuć zmianą jest przeniesienie punktu ciężkości opowieści z Nanami na Motoharu. Oczywiście to wciąż Takahashi jest narratorem opowieści, to jej głos zza kadru komentuje poszczególne wydarzenia i opowiada o towarzyszącym im odczuciom. A jednak trudno nie odnieść wrażenia, że w centrum tej historii znajduje się właśnie Yano. O ile w mandze (a także serii animowanej) widz towarzyszy przede wszystkim Takahashi i to jej emocje są mu bliższe, o tyle w wersji filmowej Nanami wydaje się kimś w rodzaju komentatora życia głównego bohatera, którym bezwzględnie jest tutaj Yano. Taka zmiana nie wpływa na treść opowieści, gdyż, jak już wspomniałam, ta pozostaje wierna oryginałowi, niemniej sprawia, że odbiorca zaczyna nieco inaczej postrzegać Motoharu – obdarza go współczuciem i zrozumieniem dla jego postawy. Wersja filmowa w jakiś sposób oswaja Yano, czyni go postacią bliższą, a z powodu tragedii, która dotyka go w drugiej części opowieści, również zasługującą na empatię i wybaczenie.

Przystępując do seansu fabularnej wersji Bokura ga Ita, najwięcej obaw żywiłam wobec aktorów – jak poradzą sobie ze swoimi rolami i czy uda im się uchwycić wszystkie niuanse postaci tak dobrze wykreowanych przez autorkę mangi? Pod tym względem poziom jest zróżnicowany – od ról świetnych, przez wzbudzające sprzeczne emocje, aż po te zwyczajnie kiepskie. Zacznijmy więc od najlepszych. Chwalona we wcześniejszym akapicie postać Yano, być może nie zrobiłaby na mnie tak dobrego wrażenia, gdyby nie Tooma Ikuta, aktor wcielający się w jego rolę, którego fani mangi i anime kojarzyć mogą z fabularnych adaptacji Hanazakari no Kimitachi e czy Honey & Clover z 2008 roku. Nie do końca może naturalnie prezentuje się ten blisko trzydziestoletni aktor w roli ucznia szkoły średniej, jednak poza tym drobnym mankamentem spisuje się rewelacyjnie. Udaje mu się uchwycić w swej grze całą nonszalancję i zawadiacki urok, które cechowały postać oryginalnego Yano. Nieco gorzej wypada jego filmowa partnerka, Yuriko Yoshitaka jako Takahashi. Przyznam jednak, że nie potrafię ocenić jej roli jednoznacznie. Yoshitaka ma sporo naturalnego wdzięku, który doskonale pasuje do dziewczęcej i słodkiej Nanami, przy tym jednak gra ze specyficzną manierą, która w wielu momentach wydawała mi się nienaturalna i irytująca. Razi to szczególnie w pierwszej części filmu, w której bohaterka ma siedemnaście lat – aktorka z maniackim uporem stara się sportretować Nanami jako wciąż bardzo dziecinną w zachowaniu trzpiotkę, co wypada wyjątkowo sztucznie i groteskowo. Nieco lepiej jest w części drugiej, gdzie Yoshitaka dostosowuje swoją grę do dojrzałej już postaci.

Aktorzy drugoplanowi, a zatem Sousuke Takaoka w roli Takeuchiego oraz Manami Higa w roli Akiko, radzą sobie całkiem nieźle, choć również zdarzają się im momenty gry całkowicie nienaturalnej. Najgorzej jednak wypadają Yuika Motokariya jako Yuri Yamamoto i Yumi Aso jako matka Yano – obie aktorki grają w sposób kompletnie przerysowany, przez co sprawiają, wbrew swemu doświadczeniu, wrażenie amatorek, które dziwnym zrządzeniem losu wygrały właśnie pierwszy w swoim życiu casting do roli filmowej. Być może tak rozpisane zostały ich postaci i takie otrzymały wskazówki od reżysera – nie zmienia to jednak faktu, że oglądanie ich na ekranie jest wyjątkowo męczące. Jeśli więc miałabym przyznać ocenę ogólnemu poziomowi gry aktorskiej w tym filmie, prawdopodobnie wahałabym się między sześcioma a siedmioma gwiazdkami – choć w kierunku siedmiu ciągnie notę wyłącznie osoba Ikuty w roli Motoharu.

Aspektem tej produkcji, który zasługuje na szczególną uwagę, są wyjątkowo piękne zdjęcia. Prezentowane kadry są niezwykle przestrzenne i pełne światła, co bardzo pozytywnie wpływa na estetykę filmu. Ujęcia wypełnione świetlistymi refleksami, widokami bezkresnego nieba i błękitnego morza, a także panoramami miast, w pewien sposób przywodzą na myśl wspomnianą już nietypową grafikę serii telewizyjnej, która charakteryzowała się rozbielonymi brzegami kadrów czy pełnymi blasku, jednokolorowymi tłami. O ile jednak w wersji animowanej można było zarzucić twórcom, że takie zabiegi wynikały z niewielkiego budżetu produkcji, o tyle w wersji kinowej światło i przestrzeń stale obecne w ujęciach, stanowią prawdziwą ucztę dla oka, jednocześnie wzbogacając opowieść o nieco nostalgiczny nastrój. Jedyną kwestią, do której mam pewne zastrzeżenia, są rekwizyty wykorzystane do dekoracji wnętrz. Słowa rekwizyt używam z rozmysłem – każdy przedmiot wygląda, jakby przed chwilą wjechał na plan filmowy prosto z taśmy produkcyjnej. Meble, ubrania, książki, naczynia, sprzęty AGD i RTV, nawet maskotki czy przybory biurowe są fabrycznie nowe, jakby żaden z tych przedmiotów nigdy wcześniej nie był używany, uszkodzony, ubrudzony. Z tego powodu wnętrza rażą sztucznością – o wiele lepiej wypadają sceny kręcone w plenerze.

Przy ocenie muzyki trudno niestety ustrzec się przed porównaniami z serią animowaną, w której często rozbrzmiewały w tle spokojnie i nieco może zbyt jednostajne ballady, doskonale jednak podkreślające nastrojowość danych scen. W wersji kinowej ścieżka dźwiękowa jest znacznie uboższa – poza dwoma utworami wykonywanymi przez zespół Mr. Children (Inori ~Namida no Kidou w pierwszej części i Pieces w części drugiej), usłyszymy tylko kilka nieszczególnie charakterystycznych melodii towarzyszących ważniejszym momentom.

Bokura ga Ita nie jest opowieścią dla wszystkich. Czy w wersji mangowej, animowanej, czy wreszcie filmowej, to – mówiąc najprościej, ale i najbardziej treściwie – romans. To bardzo intymna historia rozwoju uczucia między dwojgiem ludzi, którzy pomimo wzajemnej miłości nie zawsze mogą być razem. Nie znajdą tu nic dla siebie fani wartkiej akcji czy zaskakujących motywów fabularnych. Jeśli jednak poszukujecie ciepłej, pełnej melancholii historii miłosnej, która bardziej wrażliwym potrafi wycisnąć z oczu sporo łez, trafiliście pod dobry adres. Wersja kinowa Bokura ga Ita, choć zupełnie się tego nie spodziewałam, szczerze mnie w kilku momentach wzruszyła. To całkiem dobrze zagrany i pięknie nakręcony film, który pozostaje w ścisłym związku z wcześniejszymi wersjami tej historii. Sądzę, że fani mangi i serii animowanej powinni docenić tę produkcję. Dla mnie co prawda, z powodu okrojenia oryginalnego materiału, film nie okazał się takim fenomenem, za jaki uważam wspomniane wersje wcześniejsze, możliwe jednak, że znajdzie się grono odbiorców, którzy usunięcie znacznej części rozterek emocjonalnych bohaterki i kilku dodatkowych konfliktów w jej związku z Yano, uznają za zaletę tego obrazu. Prostsza i mniej rozwarstwiona fabuła, w zależności od preferencji widza, okazać się może również walorem. A co z osobami, które trafią na ten film przypadkiem, nie znając jego komiksowej i telewizyjnej wersji? Mam nadzieję, że również znajdą w nim coś czarującego… a po zakończeniu seansu bardzo szybko sięgną po pierwowzór tej wyjątkowej historii miłosnej.

Lin, 14 września 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Yuuki Obata
Reżyser: Takahiro Miki
Scenariusz: Tomoko Yoshida