Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 2/10
fabuła: 4/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,20

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 34
Średnia: 5,12
σ=1,81

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Narutaru

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2003
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Narutaru ~Mukuro naru Hoshi·Tama taru Ko~
  • Shadow Star Narutaru
  • なるたる ~骸なる星・珠たる子~
Tytuły powiązane:
Gatunki: Dramat, Horror
Postaci: Obcy, Uczniowie/studenci; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce
zrzutka

Pokemony w wydaniu gore? Interesująca, choć nie do końca udana seria.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Niespełna dwunastoletnia Shiina Tamai podczas wakacji u dziadków wypływa za daleko w morze i prawie tonie. Na chwilę przed utratą przytomności widzi dziwne, podobne do rozgwiazdy stworzenie, a potem już budzi się na brzegu. Tego wieczoru jakiś głos wzywa ją na plażę, gdzie czeka na nią właśnie to stworzenie, wyraźnie zamierzając zostać z nią na zawsze.

Shiina i Hoshimaru (bo tak nazywa nowego przyjaciela) wracają do miasta. Własne magiczne zwierzątko, mogące zmieniać postać i latać z nią w powietrzu, to oczywiście cudowna rzecz. Okazuje się też, że są inne dzieci, które mają takie istoty, zwane ryuunoko – smoczętami. I że nie wszyscy są tak pełni dobrej woli i radości życia, jak nasza bohaterka…

Osoby, które chciałyby w Narutaru widzieć pogodną, pokemonopodobną opowieść dla dzieci zapewniam, że zmienią zdanie. Najpóźniej po pierwszym trupie. Co się stanie, jeśli dzieciom – choćby i nastoletnim – niedojrzałym istotom, często czującym się odtrącone przez świat, często zbuntowanym – da się ogromną moc? Siłę, pozwalającą bezkarnie zabijać, bezkarnie niszczyć wszystko i wszystkich, którzy im się sprzeciwiają? Potęgę, zdolną zmienić świat na kształt własnych, idealistycznych i okrutnych marzeń? Oczywiście nie w każdym drzemie psychopata, ale nawet pogodna i życzliwa światu Shiina stanie wobec konieczności wyboru – czy chce bronić innych, wiedząc, że oznacza to czyjąś śmierć? Czy jednak w imię „nie wtrącania się” może pozwolić na zło i okrucieństwo?

Wyalienowanie bohaterów, dzieci, obdarzonych potencjalnie niszczycielską mocą, przypominało mi najlepsze wątki Neon Genesis Evangelion. Tutaj także bohaterami targają silne emocje, wewnętrzne napięcia na granicy psychozy. Na szczęście główną bohaterką nie uczyniono żeńskiego odpowiednika Shinjiego, za jaki należałoby uznać przyjaciółkę Shiiny, Akirę. Shiina jest po prostu dobra z natury, ma też silny charakter i można uwierzyć, że nigdy nie znajdzie się na poziomie tych, z którymi chwilami musi walczyć. Ale też można być pewnym, że przedwcześnie będzie musiała pożegnać się z niewinnością dzieciństwa i zacząć podejmować bardzo odpowiedzialne – i bardzo bolesne wybory. Właśnie o tym, o dochodzeniu do świadomości tych wyborów, opowiada ta seria.

Niestety, wszystko wskazuje na to, że albo (co mało prawdopodobne) twórcy kompletnie nie poradzili sobie z adaptacją fabuły mangi, albo też produkcja serii została anulowana, wymuszając skrócenie do trzynastu odcinków. W efekcie niezakończone pozostają wszystkie najciekawsze wątki – nie dowiadujemy się, czym są dorosłe smoki, dlaczego „smoczęta” nawiązują szczególny kontakt z niektórymi dziećmi – i dlaczego więź pomiędzy Shiiną i Hoshimaru tak bardzo różni się od pozostałych. W zamian za to mamy ciąg mniej lub bardziej (zwykle mniej) powiązanych ze sobą jednoodcinkowych historii oraz brutalny i krwawy finał, oparty na wątku, wyciągniętym specjalnie w ostatnich dwóch odcinkach. Ta niespójność i niekonsekwencja fabuły bardzo obniża wartość anime, uniemożliwiając zbudowanie odpowiedniego klimatu, który jest tu absolutnie niezbędny. Widać zresztą, że twórcy się o klimat starali – uwagę zwracają choćby owady, obsesyjnie pojawiające się w wielu kluczowych scenach.

Pokemonowaty wygląd ryuunoko jest zabiegiem ryzykownym, ale nie nazwałabym go chybionym. Stworki takie jak Hoshimaru powinny podskakiwać, robić śmieszne miny i wydawać dźwięki w rodzaju „Pika­‑pika!”, albo „Puuuu”. Jest więc coś niesamowitego w takim stworzeniu, które tylko siedzi i patrzy się nieruchomo, drepcze z miejsca na miejsce – albo wykonuje morderczo precyzyjne ataki. Bardzo ładne pomysły zawarto natomiast w wyglądzie pojawiających się kilkakrotnie smoków. Niestety, to wszystko, co o grafice można powiedzieć dobrego. Ludzkie postaci narysowane są po prostu fatalnie i tak niecharakterystyczne, że nawet oglądając serię jednym ciągiem miałam problemy z odróżnieniem bohaterek. Co więcej, nie tyczy to tylko twarzy – ich sylwetki przypominają kanciastą linijkę z za dużą głową na czubku, a ruchy są często mechaniczne i bardzo nienaturalne. Oczywiście nie ma co wspominać o animacji, koniecznej chociażby w scenach walk… Jak na stosunkowo nową produkcję ten aspekt jest poniżej krytyki. Nie najgorsza jest natomiast muzyka, rzadko rozbrzmiewająca w tle, ale dobrze dobrana. Natomiast – niewątpliwie celowo – radosna czołówka z naśladującą dziecięce rysunki animacją należy do najbardziej mylących i przewrotnych, jakie widziałam do tej pory w anime.

Narutaru z pewnością nie jest serią przeznaczoną dla dzieci i chyba miało poważne problemy ze znalezieniem swojej grupy odbiorców. To bez wątpienia seria interesująca, niestety – liczne wady będą skutecznie odstraszać od niej widzów. Polecam właściwie tylko tym, którzy lubią eksperymenty z mrocznymi klimatami – to nie jest anime niewarte oglądania, ale idealnie oddające sens określenia „ambitna porażka”.

Avellana, 12 listopada 2005

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Planet
Autor: Mohiro Kitou
Projekt: Masahiko Oota, Takashi Hashimoto
Reżyser: Toshiaki Iino
Scenariusz: Chiaki J. Konaka
Muzyka: Susumu Ueda