Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 grafika: 6/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,20

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 60
Średnia: 7,57
σ=1,37

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek, Tassadar)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Minami-ke: Tadaima

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2013
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • みなみけ ただいま
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Perypetie sióstr Minami, po raz czwarty w telewizyjnym wydaniu. Codzienność z lekkim przymrużeniem oka i pozornie niewyczerpalnymi zasobami dobrego humoru mimo niezmiennych od lat założeń serii.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Minami­‑ke to anime mające naprawdę dobrą passę. Na przestrzeni sześciu lat za cztery kolejne sezony brały się rozmaite studia, zaprzęgające do pracy innych reżyserów dla każdej odsłony, forsujące swoją wizję szaty graficznej i z różnym skutkiem modyfikujące elementy komediowe. Podstawowe założenia okazały się jednak na tyle mocne, że chaos nie wpłynął znacząco na jakość produktu końcowego. Każda część, nawet momentami nieco zbyt poważne Okawari, zapewniała przyjemny relaks, za sprawą serwowanych w niespiesznym tempie dowcipów, a jednocześnie, dzięki kilku żywiołowym bohaterom, skutecznie unikała jałowych przestojów i chwil nudy.

Ze względu na osoby mogące nie znać cyklu, pozwolę sobie na krótkie streszczenie. Epizodyczna fabuła koncentruje się na życiu trzech sióstr znajdujących się na różnych etapach szkolnej edukacji, mieszkających wspólnie i zmuszonych do radzenia sobie z problemami bez wsparcia rodziców. Dzięki zrozumieniu i współpracy, a także niewyczerpalnym pokładom siostrzanej miłości, przychodzi im to w sposób naturalny. Haruka, najstarsza i najbardziej odpowiedzialna, przejęła rolę tak gospodyni domowej, jak i rodzinnego autorytetu, utrzymując dyscyplinę i dzielnie łącząc masę dodatkowych obowiązków z nauką. Gimnazjalistka Kana to wulkan pozytywnej, choć nie zawsze dobrze ukierunkowanej energii. Stanowi ona całkowite przeciwieństwo najmłodszej Chiaki, jak na swój wiek wyjątkowo pragmatycznej i powściągliwej. Oprócz nich pojawia się cała masa koleżanek i kolegów, a domostwo sióstr zamienia się w kluczowy punkt pozaszkolnych spotkań.

Każdemu odcinkowi towarzyszy motyw przewodni: wycieczka na plażę, rozmyślania na temat odpowiedniej diety, oszczędzanie energii, rozterki miłosne i wiele podobnych, zazwyczaj przyziemnych kwestii. Szczęśliwie, bezprzedmiotowe sceny zdarzają się sporadycznie, gdyż do każdego, nawet najbardziej banalnego tematu bohaterki podchodzą na rozmaite sposoby, które mimo komediowego charakteru nie są wcale tak bardzo oderwane od rzeczywistości. Psoty Kany, poświęcenie Haruki czy zgryźliwe komentarze Chiaki, u starszych widzów powinny rozbudzić nostalgiczne wspomnienia, młodszym z kolei wydać się podejrzanie znajome. Buduje to silną więź między bohaterkami a widzem i sprawia, że ich osobowości zapadają w pamięć. Minami­‑ke nie rozmywa się na tle wielu podobnych anime, pozostając w pamięci mimo upływu lat.

Czwarta odsłona niewiele różni się pod tym względem. Wydarzenia opierają się na sprawdzonych pomysłach i żadnego nagłego przełomu nie należy się spodziewać. Zapewne miło byłoby w końcu zobaczyć odcinek, w którym uczucia Fujioki trafiają do Kany, Makoto nie jest już zmuszony do przebierania się w damskie ciuszki, by być tolerowanym przez Chiaki, a trybiki w mózgownicy Hosaki nagle zaczynają poprawnie działać, ale to mało prawdopodobny scenariusz. Mimo upływu pór roku i nowych doświadczeń, podstawowe prawidła pozostają niezmienne bez względu na okoliczności. Stanowi to gwarancję, że komu podobały się poprzednie części serii, ten powinien poczuć się jak w domu – tym bardziej że Minami­‑ke: Tadaima najlepiej, obok pierwszego sezonu, wywiązuje się ze swoich komediowych zadań.

Tylko okazjonalnie miałem wrażenie, że twórcy nie do końca wiedzieli, w jakim kierunku powinni zmierzać, ale przydarzyło się to raczej w przeciągu pierwszych dwóch, trzech odcinków. Niewielkie wahania formy szybko ustępują i można do woli cieszyć się kolejnymi obłędnymi scenami, jak transformacja Kany w uosobienie uroku i delikatności podczas zabawy w odgrywanie ról, losy niechcianych biletów do kina wędrujących z rąk do rąk niczym gorący kartofel i oczywiście kolejne absurdalne fantazje Hosaki. Parskałem śmiechem z zadziwiającą regularnością, i choć niewątpliwie widziałem ostatnimi czasy kilka równie udanych komedii, to Minami­‑ke: Tadaima oferuje spośród nich dowcip najbardziej naturalny i niewymuszony.

Jakość bierze się z doświadczenia, bo o ile realizacja trafiła na odmienne studio, to już obsada seiyuu pozostała niezmieniona. Aktorzy przyzwyczaili się do swoich ról, obok profesjonalizmu wykazując się ponadprzeciętnym zaangażowaniem, doskonale wyczuwalnym w ich grze. W połączeniu ze zmyślnie napisanymi dialogami sprawia to, że nawet rozmowa o alergiach może przeistoczyć się w coś godnego odnotowania. Dobrze układającą się współpracę między wszystkimi członkami ekipy najlepiej da się zauważyć przy okazji piosenki o zaletach jedzenia warzyw, którą można usłyszeć w ósmym odcinku. Choć śpiewający ją Daisuke Ono i Minori Chihara do ponadprzeciętnych wokalistów nie należą, to entuzjazm i dobre samopoczucie, jakie musiały towarzyszyć próbom śpiewackim udzielają się błyskawicznie, a melodia i słowa niepokojąco skutecznie zapadają w pamięć – do dziś nie mogę uwolnić się od tej charakterystycznej piosenki. Pojedynczy eksperyment udał się doskonale i nie obraziłbym się za szersze wykorzystanie takiego „musicalu” w procesie twórczym. Aż żal, że niemal cała reszta udźwiękowienia jest już całkowicie przeciętna i w dużej mierze wykorzystuje znane z poprzednich części motywy, nieco tylko urozmaicone.

Największe postępy w stosunku do poprzednich części serialu widać w jakości rysunku, co ze względu na spore odstępy w datach ich powstania nie powinno szczególnie dziwić. Bohaterom i bohaterkom nadano gładsze, bardziej szczegółowe rysy twarzy, ograniczając okazjonalne zniekształcenia proporcji, jakie wcześniej potrafiły dać się we znaki. Ponadto, zgodnie z panującymi trendami, pojawia się trochę fanserwisu dla obu płci, jednak w ilościach ograniczonych na tyle, żeby nawet jego zaprzysięgli wrogowie nie widzieli problemu. Nie jest to tytuł specjalnie dynamiczny, ale animatorzy poprawnie wywiązali się ze swoich zadań. Poważniejszym mankamentem są za to ozdobne tła pojawiające się okazjonalnie przy zbliżeniach na twarze postaci, utrzymane w jaskrawej kolorystyce i wzornictwie z obracającymi się kwiatami, sercami, płatkami śniegu czy wzorami geometrycznymi. Ten kompromis między oszczędnością środków a utrzymaniem (w teorii) przyjaznej dla oka stylistyki nie sprawdził się zbyt dobrze. Wzorki sprawiają wrażenie tandetnych i można było bez wahania pozostać przy klasycznych tłach, nawet kosztem szczegółowości.

Minami­‑ke: Tadaima należy do gatunku, w którym niekoniecznie trzeba widza zaskoczyć, aby dobrze się bawił, wystarczy go nie rozczarować i rozsądnie operować środkami o ograniczonym zróżnicowaniu tematycznym. Autorzy wywiązali się z powierzonego im zadania, tworząc anime mające szansę przyciągnąć nowych odbiorców, ale nie gubiąc przy tym ducha oryginału, co powinno usatysfakcjonować także starszych fanów serii. Polecam bez cienia wątpliwości, gdyż zdolność do trzymania stałego, dobrego poziomu mimo ciągłych zawirowań organizacyjnych to zaleta, którą rzadko który tytuł może się poszczycić.

Tassadar, 17 kwietnia 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: feel
Autor: Koharu Sakuraba
Projekt: Gou Suzuki
Reżyser: Keiichirou Kawaguchi
Scenariusz: Takamitsu Kouno
Muzyka: Yasuhiro Misawa