Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Bakumatsu Gijinden Roman

  • Avatar
    A
    Subaru 20.05.2013 15:40

    Właściwie to spodziewałem się czegoś bardziej inteligentnego. Dostałem nieśmieszną komedię, a na końcu tak jakby dramat?

    Stwierdzenie, że jest to seria o złodzieju, który okrada złodziejów, mającego smutną przeszłość, a w tle kroi się spisek przeciwko Japonii – wcale nie jest takim wielkim skrótem. Bo to anime wiele więcej sobą nie przedstawia.

    Główny bohater jest, jaki jest, poczciwy, wesoły, szlachetny i żałosny w swoim hazardowym pechu. Świetny seiyuu go nie ratuje, bo humor w ogóle nie śmieszy. Gagi są, ale jakoś „obok” widza, właściwie niewiele interesowało mnie, co się dzieje na ekranie.

    W pierwszej połowie serii nudy nie ma, natomiast w drugiej, gdy pojawia się patos, i to w sporych ilościach, już tak. Kompletnie do mnie nie trafił, po prostu średnie wykonanie.

    Styl rysowania postaci pasuje do bajki, nie jest jakoś szczególnie wierny kanonom piękna anime, pewnie też dlatego seria przeszła zupełnie bez echa.

    Obejrzeć można, ale to po prostu jeden z wielu średniaków. 5/10.
  • Avatar
    A
    LM 9.04.2013 01:25
    Całkiem znośnie (od połowy)
    Zabierając się do „Bakumatsu Gijinden Roman” w zasadzie nie wiedziałem co to będzie. Okazało się, że seria jest trochę głupawą komedią opowiadającą o przygodach Romana (swojsko brzmiące imię), czyli japońskiego „Robin Hooda”, w krzywym zwierciadle. Jest dość śmiesznie, przyznaję, ale z odcinka na odcinek robi się również nudnawo (może dlatego, że obejrzałem całą serię naraz). Niemniej po pierwszym epizodzie, kolejne 5 nie wnosi do „fabuły” właściwie nic. Poza gagami, które w sumie śmieszą coraz mniej, nic się konkretnego nie dzieje, to też można je sobie darować.
    Ciekawie jest od 6 epizodu, aż do końca serii. Całość nabiera bowiem poważniejszego tonu i faktycznie pojawia się szczątkowa fabuła, a co najlepsze wydarzenia obserwowane na ekranie przestają nużyć, a zaczynają przyciągać uwagę. Wielu widzów zapewne będzie razić przejście z czystej komedii do poważniejszych potyczek, ale ja uważam, że wyszło to tej serii zdecydowanie na dobre. Przynajmniej druga połowa miała jakiś „cel” i sens, już bez kolejnych zapychaczy o niczym.
    Design Romana i kilku innych bohaterów jest dość specyficzny, ale nie przeszkadza w odbiorze. Grafikę ogólnie oceniam na poprawną, bez fajerwerków, ale spokojnie ujdzie.
    Na muzykę generalnie nie zwróciłem specjalnej uwagi. Jest, bo jest, ale nie wyłapałem żadnego utworu, który zapadałby w pamięć.
    Oczywistą sprawą jest, że „Bakumatsu Gijinden Roman” nie jest w żadnym stopniu jakimkolwiek dziełem, ot lekka seria na wieczór, którą się obejrzy i wyrzuci z pamięci. Jednak oceniając całość nie mogę powiedzieć, że był to czas zmarnowany.