Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Cytadela - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 1
Średnia: 7
σ=0

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Azag)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Chou Jikuu Seiki Orguss 02

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1993
Czas trwania: 6×30 min
Tytuły alternatywne:
  • Orguss 2
  • Super Dimension Century Orguss 02
  • 超時空世紀オーガス02
Tytuły powiązane:
Rating: Przemoc; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Mechy
zrzutka

Nadszedł czas! Potężne decimatory rzucają się do walki. Czy dzielni bohaterowie zdołają uratować świat?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Nasza opowieść zaczyna się nad taflą spokojnego oceanu. Słońce odbija się od bezkresu błękitnych wód. W powietrzu fruwają morskie ptaki… A oni są tam tylko we dwoje, trzymają się za ręce, wpatrzeni w śnieżnobiałe chmury, wiatr rozwiewa jego włosy, a ona szepcze cicho "Suki" – „kocham”. Nie, nie, nie – to nie taka historia.

Lean pracuje dla armii przy wyławianiu z dna morskiego tajemniczych decimatorów, machin wojennych o ogromnej przydatności bojowej. Na pokładzie platformy poszukiwawczej poznajemy drugiego bohatera serii – jest nim oficer armii Manning. Manning przybył z rozkazem przetransportowania decimatorów, a Lean zabiera się razem z nim w drogę powrotną do domu. Podróż mija spokojnie… do czasu. Niespodziewanie w przestrzeni powietrznej samolotu pojawia się wroga jednostka bojowa, która sprawi, że Lean nie będzie już mógł dłużej być spokojnym, cywilnym pracownikiem. Zaczyna się wojna!

Fabuła jest jednym zwartym ciągiem wydarzeń, w którym prawie przez cały czas na pierwszym planie są główni bohaterowie serii. Epizody poboczne są dopełnieniem całości i dobrze wkomponowują się w główny tok akcji. W tle zostaje ukazana sytuacja polityczna i społeczna – chyba można tak powiedzieć – by widz nie miał żadnych problemów i by nie musiał zadawać sobie pytań, o co tu chodzi? Sama historia, a już na pewno sposób jej pokazania, jest moim zdaniem bardzo oryginalna – jeżeli za oryginalne uznamy „nie widziałem wcześniej czegoś takiego”.

Spośród obejrzanych przeze mnie kilkudziesięciu serii anime Orguss 2 jest najstarszy. Trudno jest mi nazwać postacie oryginalnymi, ale biorąc pod uwagę czas powstania tej serii, przypuszczam, że to raczej inni twórcy czerpali między innymi z niej właśnie. Oczywiście chwała tym, którzy oglądają produkcje sprzed 1994 roku, ale ja wolę sięgać po to, co nowe. Dla tych, którzy do tej pory faworyzowali roczniki powyżej 1994, bohaterowie będą na pewno uproszczonymi pierwowzorami tych, których już widzieli. Ogólnie postaci różnią się zdecydowanie od siebie typami charakterów i zachowaniem, ale łączy ich wszystkich (tych „dobrych” oczywiście) wspólna sprawa, której każdy na swój sposób będzie chciał się przysłużyć. Dobrze się patrzy na efekty pracy twórców scenariusza – postaci są w porządku, choć, jak już mówiłem, na pierwszy rzut oka wydały mi się sztampowe.

Jeżeli chodzi o kreskę i szatę graficzną, to – z drobnymi wyjątkami – biorąc pod uwagę wiek serii, nie można mieć do niej żadnych zastrzeżeń. Ja oglądałem wersję DVD, więc dla mnie była to bomba. Jak wspomniałem, są jednak pewne wyjątki, bo naprawdę kiedy w trakcie seansu ujrzycie walkę w kamieniołomach, a w niej mechy zbudowane chyba z klocków lego, będziecie się śmiali do rozpuku, zrobicie sobie przerwę w oglądaniu, albo włączycie Neon Genesis Evangelion, żeby popatrzeć na porządnego mecha. Właśnie: jeżeli już jesteśmy przy Neon Genesis Evangelion, Orguss 2 tak wysokobudżetową produkcją nie jest, a ponieważ oba tytuły były zrobione mniej więcej w tym samym czasie, trzeba jasno powiedzieć – Orguss 2 wypada gorzej, a czasami znacznie gorzej. Ogólne wrażenia odnośnie rysunków i animacji były jednak dobre i tylko dobre. Muzyka natomiast nie wyróżnia się raczej niczym szczególnym, ale jest dobrze ułożona i pomaga przeżywać akcję. Myślę, że nie ma się tu o czym rozpisywać.

Muszę powiedzieć, że po trzech godzinach oglądania byłem zadowolony, choć były momenty, w których mówiłem sobie: "Baka, baka, co ty kupiłeś?”. Otóż seria w środkowej części jest raczej okropna. Czasami zbiera się naprawdę na torsje, ale potem, moi drodzy, potem… Nie wiem, czy twórcy zrobili to celowo, ale jeżeli tak, to chylę przed nimi czoła i biję nim o ziemię. Końcówka mnie bardzo mile zaskoczyła – a nie wiem jak wy, ale ja bardzo lubię być zaskakiwany. Ponadto – nie wiem, czy to miało zawierać jakiś głębszy przekaz, ale żołnierze wyglądają jak niemiecki Wermacht – a przecież są niby „tymi dobrymi”, za to Gestapo – bo tak wygląda tajna służba królewska – jest złe na pewno. Oczywiście źli są i po złej, i po dobrej stronie, jak w rzeczywistości. Trzeba powiedzieć, że jest trochę krwi, troszkę erotyzmu. Nie wspomniałem też nic o Natarumie – błękitnowłosej, egzotycznej piękności – a czemu egzotycznej, sami zobaczcie.

Naprawdę polecam. Jeśli wytrzyma się starą kreskę (szczególnie ci, którzy wolą tę nowszą), to będzie to naprawdę dobra seria dla każdego, kto lubi anime o wojence i mechach z romansem w tle.

Azag, 16 listopada 2005

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Hero, J.C.STAFF
Autor: Fumihiko Takayama
Projekt: Haruhiko Mikimoto, Kunihiro Abe, Toshihiro Kawamoto
Reżyser: Fumihiko Takayama
Scenariusz: Hiroshi Yamaguchi, Mayori Sekijima, Yuuji Kishino
Muzyka: Torsten Rasch