Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 5/10 grafika: 4/10
fabuła: 3/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 6
Średnia: 4,5
σ=1,71

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Szaman Fetyszy)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Junk Boy

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1987
Czas trwania: 45 min
Tytuły alternatywne:
  • ジャンクボーイ
  • Incredible Gyoukai Video Junk Boy
Gatunki: Komedia
Rating: Nagość; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Ecchi, Realizm
zrzutka

Sprośna historyjka z cyckami w tle o jurnym niczym ogier młodzieńcu, który realizuje swoje „pasje”, pracując w świerszczyku. Dowód na to, że potencja…ł to nie wszystko.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Szaman Fetyszy

Recenzja / Opis

Ryouhei Yamazaki jest zwyczajnym młodym Japończykiem poszukującym pracy. No, może nie do końca zwyczajnym, ponieważ jego libido przekracza skalę kosmiczną. Podobnie jak ilość kosmatych myśli na minutę. Jego marzeniem jest realizowanie swoich pasji w… biznesie erotycznym. Nic więc dziwnego, że próbuje sił w rekrutacji do redakcji „Potato Boy” – jednego z bardzo znanych w Japonii „świerszczyków”. Jako że jest przebojowy, kreatywny i posiada więcej szczęścia niż rozumu, rzeczoną posadę dostaje. Jednak szybko brutalna rzeczywistość udowadnia mu, że potencja…ł to nie wszystko, żeby zostać numerem jeden przemysłu erotycznego.

Swobodne i na swój spaczony sposób kreatywne podejście Japończyków do erotyki już chyba nikogo obeznanego z tematem nie zdziwi. Do dziś trafiam na tytuły, które w ten czy inny sposób mnie zaskakują – przede wszystkim stare OAV z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, gdzie skośnoocy twórcy wspinali się na wyżyny (a czasem sięgali dna) swojej sprośnej wyobraźni. Takich rzeczy już nie robią w XXI wieku, ale czy to źle? Kwestia dyskusyjna. Mamy bowiem perły z lamusa ecchi pokroju Golden Boya, przeciętne i z zamierzenia głupie, ale kreatywne produkcje typu 1+2= Paradise czy Call Me Tonight, a także tytuły słabsze, o zmarnowanym potencjale, jak dręczony przeze mnie aktualnie Junk Boy.

Zacznijmy od fabuły. Tak, ta jednoodcinkowa OAV­‑ka, rzucająca seriami sprośnych gagów na minutę, posiada fabułę, nawet ciut bardziej rozbudowaną niż w filmach porno. Taki urok tamtych lat. Otóż nasz Ryouhei postanawia zrobić karierę jako dziennikarz erotyczny. Starsi koledzy i koleżanki z redakcji szybko jednak młodego wilczka sprowadzają na ziemię, zaprzęgając go do tak ambitnych prac, jak „przynieś, podaj, pozamiataj” lub „zaparz mi kawę” oraz noszenia sprzętu za fotoreporterem, a kiedy wreszcie dopuszczają go do napisania artykułu… tekst zostaje odrzucony przez naczelną. Ryouhei się jednak nie poddaje. Twórcy poruszają także parę innych wątków, takich jak chociażby problemy „gwiazdy firmowej”. Oprawa fabularna nie jest taka zła jak na ten gatunek, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że sam tytuł kojarzy się z filmami dozwolonymi od lat osiemnastu. Czego jak czego, ale nie spodziewałbym się tu scenariusza bardziej wymyślnego niż „Cześć mała, chodźmy zachować ciągłość gatunkową”. Gorzej z gagami, które trzymają równy, niski poziom, nawet jak na standardy komedii ecchi, i opierają się głównie na jurności głównego bohatera. Pierwszy czy drugi raz to może i śmieszy, ale potem najzwyczajniej w świecie nudzi. Na szczęście anime jest krótkie, więc nie będziemy musieli zbyt długo znosić męczenia w kółko tego samego dowcipu.

Główne role w Junk Boyu grają trzy osoby. Pierwszą z nich jest oczywiście jurny niczym dorodny buhaj Ryouhei. Jak już wspomniałem, jest to – jak by płeć piękna złośliwie stwierdziła – typowy facet, któremu wszystko się kojarzy z reprodukcją, od ogórka po pociąg wjeżdżający w tunel. Ma jednak i swoje zalety. Z całą pewnością nie można mu odmówić niezwykłego uporu i konsekwencji w działaniu, zwłaszcza jeśli ma w tym swój (bez skojarzeń) interes. Yuki Oda, naczelna „Potato Boy'a”, to z kolei uwodzicielska, wyzwolona singielka w średnim wieku, typ bohaterki, który był dość popularny w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Trzyma młodego wilczka na dystans, aczkolwiek twórcy sugerują, że może kiedyś, jak doświadczenia nabierze, to może i coś zaiskrzy. Sporo czasu ekranowego otrzymuje również reporterka numer jeden, Aki Sawamoto. Szybka, bystra, idealna i… oczywiście skrywająca problemy, które protagonista stara się rozwiązać. Ogólnie postacie mają potencjał, jednak nie do końca wykorzystany po części przez scenariusz oraz ograniczenia czasowe.

Oprawa graficzna, biorąc pod uwagę fakt, że OAV­‑ka powstała w połowie lat osiemdziesiątych, utrzymana jest w stylu, jaki dawno już trafił do lamusa. Jak na tamte czasy i, jak się można domyślić, skromny budżet, jest dość przyzwoita, podobnie jak animacja. Gorzej z projektami postaci, które, nie licząc może naczelnej, są po prostu brzydkie. Oprawa dźwiękowa to przeciętność, nie wpada w ucho, ale i nie przeszkadza, więc można powiedzieć, że spełniła swoją rolę. Zaskoczyć mogą natomiast aktorzy głosowi. Bo powiedzcie, kto by się domyślił, że w takiej „jednostrzałowej”, sprośnej, niskobudżetówce występował nie kto inny, jak Takeshi Kusao, który za parę lat miał zyskać popularność jako Trunks z Dragon Ball Z? Zresztą to nie koniec ciekawostek rodem z opowieści o Smoczych Kulach. W rolę Aki Sawamoto wcieliła się bowiem Hiromi Tsuru, czyli Bulma z Dragon Ball. Cóż, uroki przemysłu filmowego, aktorzy odgrywają parę, by kilka lat później zagrać matkę i syna.

Cóż ja mogę powiedzieć? Zasiadając do seansu Junk Boya nie spodziewałem się rewelacji, ale miałem nadzieję na krótką zabawną rozrywkę spod znaku humoru sprośnego, przypominającą świetnego, niemal dziesięć lat młodszego Golden Boya. Niestety, starsze tym razem nie okazało się lepsze. Anime miało dobre momenty, a koncept z umieszczeniem akcji w redakcji pisma dla dorosłych był wręcz świetny, ale niestety potencjał został zmarnowany, przez co jest to produkcja najwyżej przeciętna. W tej sytuacji mogę polecić ją jedynie archeologom szukającym swawolnych tworów Japończyków z lat osiemdziesiątych, totalnie bezkrytycznym miłośnikom ecchi oraz fanom Bulmy i Trunksa jako ciekawostkę przyrodniczą. Pozostali albo się rozczarują, albo będą mieli w najlepszym razie mieszane uczucia po seansie.

Szaman Fetyszy, 21 marca 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Yasuyuki Kunitomo
Projekt: Hiroshi Hamasaki
Reżyser: Katsuhisa Yamada, Morio Asaka
Scenariusz: Hiroyuki Fukushima, Tatsuhiko Urahata
Muzyka: Takashi Kudou