Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Mochicon - konwent

Komentarze

Date a Live

  • Avatar
    A
    Saber 10.10.2015 15:01
    słabizna
    Dziwi mnie, że to anime dostaje tak wysokie noty. Dla mnie było poniżej przeciętnej, sporo poniżej przeciętnej, nie raz przewijałam bo nie interesowało mnie co dzieje się na ekranie. Niezliczoną ilość razy wywracałam oczami podczas seansu. I to nie tak, że oczekiwalam czegoś poważnego, głębokiego czy coś. To było po prostu kiepskie i nie broni się nawet w kategorii lekkich haremowych anime z dystansem do siebie. Muzyka mi się nie podobała i moim zdaniem nie pasowała do serii. Opening i endingi przesłuchałam po razie. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała już usłyszeć zwłaszcza jednej piosenki zamykającej odcinki, która nie podobała mi się wybitnie. Graficznie też nie było jakoś specjalnie. Nie tylko o jakość wizualnej strony mi tu chodzi, do tego nie przypadła mi do gustu kreska i wygląd postaci. Ach, postaci… W serii która nie oferuje wielkiej fabuły, przynajmniej bohaterowie powinni nadrabiać. Pominmy już protagonistę, od którego nie powinno się już oczekiwać zbyt wiele. To dziewczyny powinny być tu największą perełką, a są gwoździem do trumny dla tej serii w moich oczach. Tohka, jak ja nie cierpię tej dziewczyny. Brzydka, głośna, głupia, nie mogłam nawet słuchać jej głosu. Równie głęboką nienawiścią darzę Origami. Naprawdę, rzadko zdarza się żebym jakichś postaci tak bardzo nie lubiła. A jeśli mi się zdarza, to nie dotyczy to postaci głównych, a ta dwójka do nich należy. Miałam jakieś nadzieje względem Kurumi, ale jednak nie potrafię zrozumieć jej popularności. Jedyne postaci, które wzbudziły we mnie pozytywne odczucia to Yoshino i Kotori, z naciskiem na tą drugą, była tak cudna że aż nie pasowała mi do tego serialu. Oglądałam to do końca w sumie głównie dla nich. A także aby przekonać się czy było tam rzeczywiście cos wartego uwagi. Niestety, poza tymi dwoma bohaterkami, seria nie oferuje moim zdaniem nic. Ode mnie 3/10.
    Marność nad marnościami…
  • Avatar
    A
    Samek 14.02.2015 22:51
    Można się fajnie bawić, jeżeli zapomni się o głównym bohaterze, który to jest idiotą i cierpi na dobrze znany z Fate'a – shiroizm, irytujący do bólu. Fajne postacie drugoplanowe, tyle i lekka atmosfera. 1 sezon – 7/10, 2 – 6/10.
  • Avatar
    A
    Kysz 12.09.2014 17:54
    Da się oglądać
    Sięgnęłam po to głównie dlatego, by zobaczyć czym ludzie się tak jarają. Przyznaję, podchodziłam do serii z negatywnym nastawieniem, no bo w końcu haremówka? Co może w tym być dobrego?
    A tu niespodzianka – to było całkiem strawne. Żaden z tego hit oczywiście, ale seria całkiem przyjemna, którą da się oglądać nie będąc nawet jakimś specjalnie wielkim fanem gatunku. A przynajmniej ja dałam radę – nie odrzuciło mnie, seans uważam za udany i mam zamiar sięgnąć po drugą część, co chyba mówi samo za siebie.
    Niemniej jednak nie uważam tego za tak świetną parodię haremowych schematów, jak to niektórzy widzą. Głównie dlatego, że tej parodii było tam trochę zbyt mało. Bardziej więc widzę to jako haremówkę z oprawie nadnaturalnej z parodystycznymi elementami, niż parodię haremów sensu stricto.
    I jak to zwykle w haremówkach bywa, to panienki są tutaj najważniejsze. Każda oczywiście wpisuje się w standardowy schemat, ale nie powiem – w większości uważam je za całkiem sympatyczne. Generalnie u mnie to wygląda tak, że z haremetek najbardziej polubiłam Kotori i Origami (pierwsza ma u mnie sporego plusa za akcję z kotkiem, a druga za to, że nie jest klasycznym autystycznym moe blobem – obie generalnie lubię za to, że są mocno pokręcone xd). Touka i Yoshino były takie neutralne – nie przeszkadzały mi, ale też jakoś specjalnie ich nie polubiłam. Za to Kotori to był najgorszy dramat, przez który ledwie przebrnęłam. Zakochana w braciszku loli tsundere, w dodatku z  kliknij: ukryte ? Brrr… tylko nie to!!! Co do innych postaci, to moją faworytką jest dziewczyna, która mówi tylko i wyłącznie „To chore” – ale za to jaki ma repertuar wydźwięku owego zdania!
    Ogólnie mnie się podobało, naprawdę seria dostarczyła mi prostej, choć przyjemnej rozrywki, czyli w sumie tego, czego powinna, więc ma ode mnie czyściutkie 6/10^^
  • Avatar
    A
    Madao 4.07.2014 02:00
    Bardzo dobre anime z żałosnym bohaterem w roli głównej. Nie zwracać na niego uwagi a można naprawdę miło spędzić te 13 odcinków, polecam
  • Madao 4.07.2014 00:17:55 - komentarz usunięto
  • rool 21.06.2014 11:27:55 - komentarz usunięto
    • Cthulhoo 21.06.2014 11:43:53 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Alart 19.03.2014 22:52
    Dobre
    Właściwie zgadzam się z recenzją.

    Dość ciekawa akcja, całkiem udane żarty. Bardzo udany fanservice. Mnie trochę irytowały niektóre założenia, ale potem się powyjaśniało.

    Bohater jest źle zaprojektowany. Coś jak byk rozpłodowy, tylko z troszkę rozszerzoną funkcjonalnością. Podstawiają mu krowę (haremetkę), on musi zrobić swoje i tyle. No i jak w tym dowcipie, "to musi być byk". Właściwie miałem wrażenie, że można by tego Shida zwyczajnie z serii wywalić, dziewczyny naparzałyby się bez niego równie skutecznie.
    Szkoda, bo bohaterki są dobre. Mają charaktery i cechy, w wielu przypadkach jest to głębsze niż zwykłe „tsundere”, „loli”, czy co tam jeszcze.

    Ogólnie to ostatnio serii z udanym ecchi prawie nie ma, więc polecam fanom.

    Mimo wszystko do Sekirei brakuje bardzo dużo…
    7/10.
    • Avatar
      Cthulhoo 20.03.2014 08:48
      Re: Dobre
      Ale Shidou idealnie pasuje do konwencji serii, gdyż ma tyle samo charyzmy, co przeciętny bohater eroge.
      • Avatar
        Alart 21.03.2014 18:59
        Re: Dobre
        No tylko jeśli jako konwencję uznamy parodię. Tymczasem parodia jest przez pół odcinek drugi, potem raczej już niekoniecznie. Chociażby przez to, że problemy bohaterek są dosyć poważne.

        Poza tym rzeczywiście, może część bohaterów serii eroge taka jest, ale dużo jest serii, gdzie bohater rzeczywiście coś sobą reprezentuje. Ja tu wspomniałem Sekirei, tak na myśl od razu leci Toaru Majutsu no Index, Amagami SS, The World only God Knows… Konwencja takiego bohatera jak tutaj istnieje głównie w słabych shounenach akcji kliknij: ukryte , gdzie harem jest drugorzędnym elementem. Mam tutaj na myśli bohatera, który bez powodu jest tym bohaterem i sobą reprezentuje jedynie unikalną moc, nic więcej.
        • Avatar
          Cthulhoo 22.03.2014 09:26
          Re: Dobre
          Toaru Majutsu no Index… The World only God Knows…
          Genialne przykłady eroge, bo te dwa tytuły nie są eroge. Amagami SS to galge, więc od biedy może służyć za przykład, ale reszta wymienionych tytułów pasuje tutaj jak pięść do nosa.

          No i zanim mi odpiszesz, uprzejmie proszę o sprawdzenie, jakie pierwowzory mają wyżej wymienione tytuły oraz, jeżeli będzie to konieczne, co oznacza termin eroge :P
          • Avatar
            Alart 22.03.2014 15:01
            Re: Dobre
            OK. To zobaczmy co tam napisali fani na wikipedii.
            wikipedia napisał(a):
            Japanese video game that features erotic content (...)
            There is no set definition for the gameplay of eroge, except that they all include explicit sexual content. This most often occurs as hentai scenes of the player character having a sexual encounter with other characters. Usually the sexual content is presented as a reward for the player's successful fulfillment of certain tasks.

            Czyli eroge to chyba jest po prostu pornografia. W związku z tym doszukiwanie się czegokolwiek więcej w głównym bohaterze jest trochę nie na miejscu. Podejrzewam, że utożsamiłeś termin „eroge” z „dating sim”. Dlatego TWoGK i Amagami SS.
            Często elementem dating sim jest eroge i na odwrót, ale nie jest to równoważność.

            Specjalnie bezczelnie wrzuciłem w porównanie serię, której wybacza się, że kusa spódniczka Misaki jest wytrwale podnoszona przez Kuroko w wolnych od akcji chwilach, a w ostatnim filmie scena prysznicowa zajęła całkiem dużo czasu. Dałem to dlatego, żeby zauważyć, że fanservice/harem to nie jest domena tylko zrobionych od sztancy dwunastoodcinkowych serii.
            Tak żeby udowodnić, to tak na szybko pomyśl o innych seriach o podobnej konstrukcji np. Ao no Exorcist, Bleach czy Soul Eater. Od razu widać, że w tych seriach jest znacznie mniej fanservice'u niż w Toaru Majutsu no Index.

            Ja pokazałem, że taki „przeciętny bohater eroge” nie istnieje. Może w takim razie kontrprzykłady?
            • Avatar
              Cthulhoo 23.03.2014 11:59
              Re: Dobre
              Pro tip: taką pornografią jest Fate/stay night :P
            • Avatar
              Cthulhoo 23.03.2014 12:18
              Re: Dobre
              Jak pokazałeś? Wymieniając shouneny o pierwowzorze mangowym/LNkowym? To tak, jakbym udowadniał, że polska piłka ma się dobrze, bo Stoch zdobył kryształową kulę.
              Btw: sam jestem w stanie na poczekaniu wymienić sporo bohaterów z VNek, którzy wyróżniają się ponad przeciętną, ale po co mam cię wyręczać?

              Nie, nie utożsamiłem eroge z dating simami, bo tylko pewien procenttych gier. Ale ty za to utożsamiłeś eroge z nukige, które też stanowią tylko część wszystkich produkcji.

              Reasumując: chcesz coś udowadniać, ale wykazujesz się brakiem wiedzy, żeby podjąć rzeczową dyskusję, a mimo to próbujesz to zrobić. Tylko z każdym kolejnym komentarzem pokazujesz mi, że nie mam z kim rozmawiać.
              • Avatar
                Alart 24.03.2014 03:13
                Re: Dobre
                OK. Czyli definicja jest zła. No dobrze Przedwieczny, napisz mi swoją bez protipa. A nie „eroge to co uważam za eroge”.

                A Fate/stay night przecież zawiera sex sceny. Wtf?

                Co do reszty wybacz, wzburzyłem się. Później spróbuję się nad tym zastanowić. Myślę, że narzucasz mi swój odbiór serii, aczkolwiek może ja tu też trochę trolluję :)
                • Avatar
                  Cthulhoo 24.03.2014 07:03
                  Re: Dobre
                  Chodzi o to, że gra może być zakwalifikowana jako eroge, bo ma 10 minut seksu na 50 godzin fabuły. Chyba, że to nukige, tam proporcje są odwrócone.
                  Dlatego też twoje wnioski nie do końca pokrywają się z prawdą.
                • Avatar
                  Cthulhoo 24.03.2014 09:16
                  Re: Dobre
                  Zapomniałbym również dodać, że spotyka się erogi, które:
                  a) są wypuszczane w wersji all ages (bez scen erotycznych),
                  b) mające w menu opcję wyłączenia materiałów przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych.
              • Avatar
                Alart 24.03.2014 03:21
                Re: Dobre
                Aha, btw. muszę przyznać, nie jestem znawcą i mogę się mylić co do jakiejś kategoryzacji. Staram się wprawdzie dyskutować na najwyższym osiągalnym dla mnie poziomie i rozszerzać horyzonty, ale to znaczy niestety też, że nie obawiam się poddawać tego co mi tu piszesz jako dogmat w wątpliwość. Nawet jeśli się mylę.
                • Avatar
                  Cthulhoo 24.03.2014 09:14
                  Re: Dobre
                  No to trzeba będzie sięgnąć po adaptacje eroge, takich jak Hoshizora e Kakaru Hashi czy Fortune Arterial: Akai Yakusoku. O ile dobrze pamiętam, to w Shuffle! też bohater specjalnie się niczym nie wyróżniał

                  Dosyć częstą praktyką w grach tego typu (ze względu na medium i grupę docelową) jest potraktowanie głównego bohatera jako dodatku do haremu, który nie musi mieć specjalnie rozbudowanego charakteru, bo przecież to dziewczyny są najważniejsze. Oczywiście zdarzają się pozycje, w których główny bohater nie został zaniedbany, ale, jak to zwykle bywa, nie stanowią one bynajmniej większości.

                  Reasumując: DAL nawiązuje właśnie do tych przeciętnych erogów z wyrazistym i różnorodnym haremem i przeciętnym głównym bohaterem, który jakimś cudem skupia na sobie zainteresowanie tylu dziewcząt. Tylko w tym wypadku jest to nabijanie się z konwencji (patrz zwłaszcza na opcje wyboru, z których to eksperci (gracz), a nie Shidou (bohater), wybierają, co też chłopak ma powiedzieć).
  • Avatar
    A
    Za leniwy by się zalogować;) 6.02.2014 21:53
    Atak zza krzaka!
    Anime jest po prostu świetne. To uczta dla prawej półkuli. Lewa od różnych kompletnie absurdalnych założeń by się zawiesiła w 5 sekund, ale jako że wątki komiczne stanowią mocną stronę Date a Live, nie poczytuję tego za grzech.

    Tym co wyróżnia to anime od reszty, to miłość twórców do swego dzieła. Już po kresce widać że jest bardzo dobrze. A dalej jest tylko lepiej. Wykręcony, udany humor atakuje zza każdego rogu – „Rada Mędrców” doradzających głównemu bohaterowi, „Atak porannego wirusa”, „trudne” podchody do Origami to tylko parę przykładów scen gdzie przepona dostaje ostry wycisk:) Jeżeli seria jest haremówką (a jest!) to oczywistym jest że podstawa to udane postaci żeńskie. Są bardzo udane. Dziewczęta mają swoje charaktery i charakterki, przy czym potrafią być niesamowicie urocze (zwłaszcza ich żyjące własnym życiem wstążki) ale również pokazać pazurki jak i swoją normalną stronę nie związaną z planowaniem 24/7 jak wyrwać protagonistę. Każda jest kompletnie inna od reszty i każda zdaje się mieć przynajmniej dwie osobowości na stanie (poza Tohką, która za to wyraża swe zdanie „z przytupem”;)

    Wisienką na torcie są poważniejsze momenty, gdzie ludzie giną, czy komuś odbija palma i trzeba ratować sytuację, nie zawsze przy użyciu oliwnych gałązek i białej flagi. Co nas sprowadza do scen walk, które też mają się dobrze, bez zbędnej dłużyzny, za to widowiskowo i z przytupem (choć ponownie logika na boczny tor).

    Nawet fanserwis jest świetny, gdyż na ogół jest w pewnym kontekście, oprawiony humorem i nieraz potrafi zaatakować zza krzaka wzmacniając gag zamiast go zepsuć. Tylko raz w całej serii mnie zmierził na samym starcie, kiedy siostra (nie rodzona) głównego bohatera dostała ujęcie na swą bieliznę, które nikomu do szczęścia w tej konkretnej sytuacji nie było potrzebne.

    Muzyka też jest rewelacyjna. Jest tu wiele perełek, które sprawiają że nie prędko zapomnę o stronie dźwiękowej tego anime, jasno przekazujących że Date a Live nie jest kolejnym przeciętniakiem z taśmy.

    Dzięki temu że panuje tu zdrowa równowaga oraz dopracowaniu dziewczyn serię ogląda się jednym tchem, nie wrzucając jej do wora jako „kolejnej średniej komedii haremowej” czy „cycki cycki a jak komu mało to piersi”.

    Seria test logiki zdaje marnie – spodziewasz się jednego a tu nagle haremówka, pierwsza dziewczyna z nieufnej i potężnej Valkirii w parę chwil staje się potulna, naiwna i oddana w stosunku do całego świata i zamiast trudnej miłości mamy od razu rakietowy start. Ale jakość i dobra zabawa sprawiają że się to wybacza. Chciałem skoków narciarskich a trafiłem na tor bobslejowy. I co z tego! Zabawa jest równie dobra i to się liczy!
  • Avatar
    A
    Ruka 22.01.2014 23:27
    Dużo rzeczy mnie wkurzało w tym anime np te wybory co ma powiedziec jak w grach i parę innych spraw, ale ogólnie nie oglądało się tak źle.
    • Avatar
      Cthulhoo 23.01.2014 00:58
      Ale te wybory miały być właśnie jak w grach, gdyż autor w ten właśnie sposób parodiuje tu konwencję VNek :P
    • Avatar
      Madao 4.07.2014 02:08
      Na tym właśnie polegał humor…
  • Avatar
    A
    SwampyTroll 2.01.2014 23:23
    Zdanie z recenzji: „jest zdecydowanie lepsza, niż wynikałoby to z opisu zawiązania fabuły” dokładnie oddaje istotę mojej opinii. Przez całą serię gdzieś z tyłu głowy kołatało mi: „przecież to tylko haremówkowa akcja, fabuła jest w sumie głupia, jest mnóstwo ecchi…” Tylko dlaczego tak wciąga i nie pozwala się oderwać?

    Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Date a Live jest świetne we wszystkim, czego się dotknie. Gagi, choć nie oryginalne, zrealizowane są perfekcyjnie. Praktycznie przy wszystkich śmiałem się, co rzadko mi się zdarza. Walki wyglądają bardzo dobrze, wciągają i trzymają w napięciu. Postaci są ciekawe i zróżnicowane. Fabuła jest wbrew pozorom naprawdę dobra, zwroty akcji potrafią zaskoczyć.

    Na osobny akapit zasługuje strona wizualna. Sam rysunek jest ładny, choć nie zachwyca ilością szczegółów. To nie ma jednak takiego znaczenia, bo graficy doskonale zastosowali tu kolory. Bardzo mi się podobał efekt dominacji koloru odpowiadającego danej dziewczynie przy ważnych scenach z nią. Ten zabieg pasuje, nie razi, a daje wspaniały efekt. Date a Live wygląda naprawdę pięknie.

    Cieszę się też, że twórcy nie boją się poprowadzić fabuły w faktyczny romans. Ten wątek był odsunięty po pierwszych kilku odcinkach i wydawało się, że został w ogóle odrzucony… Co byłoby wielką szkodą, bo szykowała się świetna para. Ostatni odcinek pokazał, że będzie jednak kontynuowany, dzięki czemu jeszcze bardziej czekam na drugą serię.

    Nie spodziewałem się wiele po tym anime. Otrzymałem 6 godzin radości.

    Ode mnie 10/10.
  • Avatar
    A
    Canis 17.11.2013 11:46
    Oddajcie mi 4 godziny mojego życia
    DaL jest dziwną serią. Prawdopodobnie gdybym teraz się za nią zabrał, nie obejrzałbym jej do końca.
    Pierwsze 8 odcinków oferuje strasznie niski poziom, nie potrafię wymienić powodu dla którego nie porzuciłem tej serii. Co więcej główny bohater pobił wszelkie rekordy w nie­‑byciu głównym bohaterem. Zazwyczaj protagoniści w komediach (ecchi) mają problem z asertywnością etc. Ale jeszcze nigdy nie widziałem kogoś tak jałowego! Serio, wszystko było ciekawsze i lepiej zapadało w pamięć niż on. Gdyby postawić głównego bohatera obok ściany, ta zyskałaby na głębi i każdy byłby w stanie dostrzec w niej drobne szczegóły i nieistniejącą finezję. Tymczasem <nie pamiętam jego imienia> nikt by nie zauważył.
    Muszę za to pochwalić stroje bohaterek. Te zapadną w pamięć na lata. Największym zaskoczeniem jest jednak końcówka anime. Wynagrodziła mi 4 wcześniej zmarnowane godziny. Sam nie wierzę, że to mówię, ale czekam z niecierpliwością na drugi sezon. Na pewno go obejrzę.
    -4/10 za pierwsze odcinki, 8/10 za końcówkę
    5/10 za całość
  • Avatar
    A
    Subaru 12.11.2013 13:27

    Mało parodystyczna parodia, a zbyt mało parodii w parodii powoduje, że nie jest to już parodia.

    Nie wiem, co się stało z humorem w tej serii, ale takie gagi były już w tysiącach podobnych tytułów, przy czym nie bardzo widzę, by były one tu wyśmiewane, bo jedynym elementem parodiującym mogłyby być tylko sceny z gry, wybieranie odpowiedzi. Poza tym cała reszta dialogów, postaci, scen jest jak najbardziej na serio. Mnie w ogóle to nie bawiło.

    Oczywiście harem dziewcząt, które są niestety zupełnie niewiarygodne, bo wpisuje się je idealnie w schematy postaci im narzucone. Jakieś walki, dziwaczne stroje, ratowanie świata i bohater­‑taki­‑jak­‑ty. Nuda.

    Straszliwie nużące, tandetne w wykonaniu. Takie serie i scenariusze można poprowadzić dobrze, gdy ma się sympatycznych, wiarygodnych bohaterów, w innym wypadku wychodzi niestrawny gniot.

    Ja tego nie kupuję i szybko wyrzucam z pamięci.
    • Avatar
      Sanvean 12.11.2013 21:52
      Cóz, jeśli ktoś się nastawił an oglądanie parodii i komedii, to faktycznie może się trochę zawieść. Moim zdaniem wszystkiego w tej serii znajdziemy po trochu – komedii i parodii, komedii szkolnej oraz walk i akcji. Dla zainteresowanych dochodzi jeszcze fanserwis. Fabuła może nie jest zbyt wymyślna (charaktery postaci również), ale trzyma się kupy i wszystkie te elementy ładnie się kompilują. Jako anime rozrywkowe spisuje się moim zdaniem świetnie, szczególnie przy świetnej grafice i jeszcze lepszej muzyce.
      Odzież dziewczynek jest za to charakterystyczna i każda się od siebie różni, co dla mnie jest plusem.

      Nie żebym był jakimś wielkim fanem tej serii, potrafię dostrzec jej wady, ale oglądało mi się to bardzo przyjemnie i nie wcale się nie nudziłem. Dziwię się jak bardzo odmienne potrafią być ludzkie gusta o.o
  • Avatar
    A
    Wajsz 2.09.2013 17:58
    Całkiem, całkiem.
    Szczerze mówiąc nie spodziewałem się wiele po tym anime, nawet czytając opis zastanawiałem się czy nie porzucę go po kilku odcinkach (ecchi i haremówka to nie moje gatunki, poza tym zazwyczaj kojarzą mi się z jakimiś głupimi komedyjkami i krwotokiem z nosa męskich bohaterów co kilka minut…), ale nie było tak źle jak mi się wydawało.
    Główny bohater prosty do bólu, ale z drugiej strony nie jest też jakimś tępym zboczuchem. Nie był nawet jakiś bardzo irytujący co często zdarza się w shounenach. Reszta postaci też swoją nadzwyczajnością nie epatuje, ale to już wina fabuły. Przez większość czasu mamy albo walki (dla mnie to akurat plus, tego się spodziewałem i otrzymałem wszystko czego chciałem), albo zwyczajną komedię­‑haremówkę z dodatkami ecchi (całkiem przyzwoitego jak na Japońców). Im dalej tym tego drugiego było (imo) za dużo. Oglądało się to nawet dobrze, bez szczególnego zniesmaczenia (nie licząc białowłosej dziewoi), ale zamiast tego wolałbym gdyby twórcy bardziej skupili się na pokazaniu postaci z innej strony lub przyłożyli większy nacisk na fabułę.
    Bardzo podobała mi się grafika. Kolory oraz designy postaci smakowały wybornie, czasem zdarzyło się tylko, że twarze niektórych postaci(na przykład Tohki w pierwszych odcinkach) wyglądały po prostu dziwnie przez typowe animcowe oczyska. Nie licząc tego, grafika bardzo ładnie komponowała się z muzyką przy niektórych scenach (walkach w szczególności!). Będę również kolejną osobą chwalącą opening, jest on po prostu winem :3
    Podsumowując moje krótkie rozważania na temat tej serii mogę polecić ją każdemu ktoś szuka w anime akcji oraz walk, fani haremówek nie będą mniej zadowoleni. Byłoby mi szkoda potencjału gdyby fabuła bardziej skomplikowana, ale tak mamy całkiem dobrze zrealizowane anime, 6/10.
    • Avatar
      Wajsz 3.09.2013 03:32
      Re: Całkiem, całkiem.
      Zapomniałem dodać, że niektórym trochę przeszkadzało mi to, że raz seria „nabierała” powagi, a z drugiej strony na przykład taki odcinek o gorących źródłach był bez sensu i tylko podważał wiarygodność tego oddziału. Niby rządowa instytucja, która działa dla obrony ludzkości, a wyglądało to jak potyczki Gargamela ze smerfami…
      Poza tym dziwne było dla mnie, że po pojawieniu się 3 Duszy w mieście ludzie nadal w nim normalnie żyją i nie żadnego przejawu strachu czy obawy, że może stać się coś złego. Przecież takie trzęsienia jakie robiła na przykład Tohka – schron przecież nie mógł zostań nienaruszony. Nie mówiąc już o tym, że białowłosa miała obowiązek zgłosić, że Dusze sobie normalnie chodzą po mieście i w nim żyją. Takie coś nadal pozostawia niesmak.
  • Avatar
    A
    Garamiro 29.07.2013 18:59
    Date a Live
    OK…1 odcinek był dosyć dobry. Dobre spokojne rozpoczęcie, szybkie przedstawienie postaci itd. 2 odcinek –  kliknij: ukryte  Anime do połowy praktycznie ssie. Potem jest jedyne pocieszenie, że pojawia się bohaterka którą da się lubić…Kurumi, jeśli dobrze pamiętam. Jedyną rzeczą, która odróżnia to anime od typowych haremówek jest to, że występuje tutaj motyw Duchów itd. LEDWO doszedłem do samego końca owego anime. Kiedy widziałem Tohke, z tym głosem małej dziewczynki, machającej ogonem przed swoim głupkowatym panem, miałem chęć przerwać oglądać anime i nie oglądać następnych odcinków. Kurumi lekko odchodziła od motywu głupiutkich dziewczyn, dlatego ją polubiłem. Prócz niej może jeszcze jako tako polubiłem siostrę głównego bohatera  kliknij: ukryte Nie była jakaś szczególna, ale przynajmniej zdawała się być normalna…. to tyle, jeśli chodzi o to anime.
    Zamaskowano spoiler. Moderacja
    • Avatar
      Son Mati 31.08.2013 21:33
      Re: Date a Live
      Jedyną rzeczą, która odróżnia to anime od typowych haremówek jest to, że występuje tutaj motyw Duchów itd.
      Nie wiem co masz na myśli poprzez typową haremówkę, boję się zgadywać, ale zapomniałeś wspomnieć o świetnych walkach, dobrze wykreowanych postaciach i stosunkach między nimi oraz dobrej i trzymającej się kupy fabule, nawet jeśli stworzonej pod klimat VN.
      Tak w ramach uzupełnienia :P

      przed swoim głupkowatym panem
      Shido był jej kandydatem na chłopaka, nie pana xD

      Kurumi lekko odchodziła od motywu głupiutkich dziewczyn, dlatego ją polubiłem.
      No wiadomo, szurnięta i przejawiająca braki w logicznym rozumowaniu =/= głupia :P

      jako tako polubiłem siostrę głównego bohatera (...) Nie była jakaś szczególna, ale przynajmniej zdawała się być normalna…
      Polecam Hayate no Gotoku!, zakochasz się w Chomiczku ;3
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 17.07.2013 20:49
    Date a Live
    Dawno nie widziałem tak zadowalającej mnie serii. Pokazane w Date a Live były wszystkie gatunki które preferuję. Począwszy na komedii, kończąc na całkiem niezłej akcji z nutką ecchi. Co do grafiki nie mam zastrzeżeń, wyszła twórcom niezła płynna nie nużąca akcja. Muzyka również nie była byle jaka. Fabuła całkiem nieźle rozegrana. Również co trzeba zauważyć to znakomita praca Seiyū.  kliknij: ukryte  Tak więc według mnie ocena 10/10. Seria która bardzo mi się spodobała. Polecam każdemu fanowi tego typu gatunku.
  • Avatar
    A
    gromo11 8.07.2013 03:12
    Całkiem nieźle.
    Powiem tak… największą bolączką jest motyw haremu. Nie twierdzę że takowych nie lubię, ale tutaj… nie wiem, czy mi się nagle gusta zmieniły, ale po prostu przełknąć nie mogę. Tohka, okej, dla mnie miodzio, ale dalej… no cóż, nie ustrzegło się to anime schematów typowych dla haremu.
    Ale, ale. Źle nie jest, wcale a wcale. Co prawda, potwornie rozdzielono serię na dwie części, urywając fabułę nagle i bez powodu, na której kontynuację przyjdzie nam czekać do następnego lata (bo wątpię by grudniowa OVA coś istotnego dodała). Pomimo tego, bawiłem się dobrze. Pierwszy odcinek wymęczyłem, chyba przysnąłem nawet pod koniec. Za dużo się dzieje, za mało czasu na jakiekolwiek wytłumaczenia, z których i tak nic nie zrozumiałem. Odcinek drugi… Wraz z wyraźnie dobrym openingiem wkracza całkiem raźniejszy klimat.
    Summa summarum – za mało Tohki, za dużo haremu, komedyjka jest, fantastyczny jak dla mnie opening… 8/10. Tylko dlatego, że przerwana seria w pół… a można było sklecić coś innego. Gdyby tylko zdecydowano się dokończyć trwający wątek zamiast wtrącać i wykańczać kolejny.
  • Avatar
    A
    Goro 26.06.2013 23:45
    Nie będę się rozpisywał
    Nie będę się rozpisywał – szału może nie ma, ma wady jak i zalety.. OP łamie kolana na wysokości kostek. Jak dla mnie 10/10. Może dlatego iż lubię ten gatunek..?
  • Avatar
    A
    Jakub 26.06.2013 19:00
    Opinia :P
    Anime dobre ale jak inni mówią myślałem że będzie więcej z Tohka przygód a tu pomaga innym duchą troche mnie to przeraziło ale i tak obejrzałem czekam na 2 sezon :P
  • Avatar
    A
    blax123 19.06.2013 16:33
    Harem
    Anime zaniżyło u mnie swoją ocenę (Która wynosi 7/10) z powodu początku. Najpierw anime zapowiada się na przeciętno/dobry romans z udziałem nadprzyrodzonych zdolności, A TU NAGLE BACH… anime zamienia się w sztampową haremówkę, nie mówię że to jest źle… Ba! Anime w założeniach haremówki sprawia się nieźle, ale sam początek tego nie zapowiadał, i nie tego szukałem w tym anime. Jeśli zamiast haremu pielęgnowali relacje między  kliknij: ukryte  Mimo wszystko serie obejrzałem do końca, mimo że nie tego szukałem i wystawiłem jej ocenę 7/10 dziękuję, dobranoc.
  • Avatar
    A
    Marcin 16.06.2013 16:20
    gdzieś już to widziałem
    po dwóch odcinkach mam uczucie ze to już widziałem
    ciemnowłosa obdarzona biustem oraz biało/szaro włosa o skromnych proporcach i względy jednego kolesia .
    tyle że tam były demony lisi demon ciemnowłosa i psi demon szaro włosa skończyło się że miał obie
    • Avatar
      michas 16.06.2013 21:42
      Re: gdzieś już to widziałem
      Gdzie to?
      • Avatar
        asmitha 20.06.2013 15:30
        Re: gdzieś już to widziałem
        Kanokon czy jakos tak to się nazywało
  • Avatar
    A
    God Himself 30.05.2013 23:10
    How about no.
    Około czwartego odcinka, po ciekawym, całkiem interesującym początku, (liczyłem na serię w typu „ujarzmianie potwora”) zaczęła się niestety standardowa, sztampowa haremówka.  kliknij: ukryte 

    Dodatkowo miałem wrażenie, że seria jest „płaska i martwa”. Że mimo szybkich wydarzeń i zwrotów akcji nic się nie dzieje, a wszystko to widziałem już tyle razy, że nie wzbudza żadnych emocji.
    • Avatar
      Cthulhoo 31.05.2013 08:19
      Re: How about no.
      To widzę, że nie do końca zrozumiałeś, o co tutaj chodzi.
      Po pierwsze: pewna sztampowość jest tutaj jak najbardziej na miejscu, gdyż seria bawi się konwencją erogów, gdzie Shidou to standardowy mc, a cała ekipa doradców to gracze wybierający w kluczowych momentach odpowiednie opcje dialogowe. Jakby do tego wszystkiego wrzucić postaci nie pasujące do haremówki, to ta cała idea zostałaby pozbawiona sensu. Innymi słowy: to nie jest standardowa,sztampowa haremówka, lecz pewna forma parodii tegoż gatunku. Nie tak może oczywista, jak w pierwszym sezonie Seitokai no Ichizon, ale bardziej spostrzegawczy widz nie będzie miał problemów z wychwyceniem tego :P
      • Avatar
        Antanaru 31.05.2013 16:25
        Re: How about no.
        Wydaje mi się, że przeceniasz tę serię. Wygląda bardziej jakby udawała, że cokolwiek parodiuje żeby się wykręcić z powielania tych samych kiepskich schematów, co większość przed i po niej.
        • Avatar
          Cthulhoo 31.05.2013 16:33
          Re: How about no.
          Nie przeceniam, oceniam to, co widzę :P
          • Avatar
            Antanaru 31.05.2013 17:11
            Re: How about no.
            Trochę mało tych elementów parodii. Tak naprawdę, co na nią wskazuje poza wybieraniem odpowiedzi przez sztab i wskrzeszeniem głównego bohatera po zaliczeniu „bad end”? Widzę tu raczej bardzo kiepski harem zamiast parodii kiepskich haremów.
            • Avatar
              Cthulhoo 31.05.2013 17:20
              Re: How about no.
              Bo nie ma parodii na zasadzie wytnij->wklej z innych serii? Faktycznie, straszna lipa, powinni się uczyć o twórców takich dzieł jak Haiyore! Nyaruko­‑san :P
            • Avatar
              some_random_dude 5.06.2013 12:05
              Re: How about no.
              Tak naprawdę, co na nią wskazuje poza wybieraniem odpowiedzi przez sztab i wskrzeszeniem głównego bohatera po zaliczeniu „bad end”?


              To aż nadto wystarczy. Trudno wyobrazić sobie bardziej jednoznaczne i wyraziste elementy parodystyczne w przypadku filmu odwołującego się do koncepcji eroge.
              Ale jeśli to dla ciebie mało, to czy naprawdę jesteś w stanie wymienić jeszcze jakieś inne elementy, które lepiej oddawałyby parodystyczny, prześmiewczy charakter serii, nie zamieniając jej w fabularne czy graficzne dziwactwo adresowane do wąskiego grona schizoli?
              • Avatar
                Antanaru 6.06.2013 12:03
                Re: How about no.
                Chodzi o to, że tych elementów równie dobrze mogłoby nie być i w żaden sposób nie wpłynęłoby to na fabułę. Te rzekome elementy parodii występują w tak śladowych ilościach, że naprawdę nie da się tego za parodię uznać.
                • Avatar
                  Cthulhoo 6.06.2013 14:30
                  Re: How about no.
                  A ty, jako osoba, która porzuciła ten tytuł, wiesz o tym najlepiej :
                  • Avatar
                    Antanaru 11.06.2013 18:53
                    Re: How about no.
                    A skąd wiesz na którym etapie porzuciłem tę serię? Może akurat widziałem dość docinków żeby to wiedzieć?
                    • Avatar
                      Cthulhoo 11.06.2013 19:08
                      Re: How about no.
                      Nie wiem… pochwal się :P
        • Avatar
          Progeusz 31.05.2013 21:42
          Re: How about no.
          Wygląda bardziej jakby udawała, że cokolwiek parodiuje żeby się wykręcić z powielania tych samych kiepskich schematów, co większość przed i po niej.
          Co w tym złego? Ważne, że jej się to udaje i oglądanie odcinków jest przyjemne. Chyba nie rozumiesz idei haremów. Podstawą haremów jest to, że MAJĄ BYĆ HAREMAMI. Tego się od nich oczekuje. DAL wybrało nietypowy styl komedii dla wyróżnienia się i muszę przyznać, że to się sprawdza.
    • Avatar
      Progeusz 31.05.2013 13:49
      Re: How about no.
      Nie wiem jak można mieć wiecej niż 100 anime na koncie i dziwić się, że DAL okazało się haremówką :| Przecież to było widać na kilometr.
      • Avatar
        God Himself 1.06.2013 08:58
        Re: How about no.
        Ano można. Bo jestem głupi, naiwny i wciąż mam nadzieję na lepsze jutro. Poza tym zwykle nie sprawdzam kto robi serię, bo wole zobaczyć i samemu ocenić niż wyrabiać sobie zdanie przed seansem.

        Chociaż w tym przypadku zdanie miałem dobre, bo czytałem mangę która mi się podobała, do czasu aż się skończyła (słyszałem, że choroba autora czy coś takiego) i stąd takie rozczarowanie serią. Była „dynamiczniejsza” na papierze.
        • Avatar
          Progeusz 1.06.2013 13:10
          Re: How about no.
          i wciąż mam nadzieję na lepsze jutro
          Nie. W haremówkach nie ma nic złego. Nie lubisz ich, to nie oglądaj, nigdy nie sprostają Twoim wydumanym zachodnim oczekiwaniom. Haremówki są takie, jakie są, bo tego chcą ich fani. Takie mają być.

          Kto robi serię nie ma wpływu na gatunek.

          bo wole zobaczyć i samemu ocenić niż wyrabiać sobie zdanie przed seansem
          Słusznie. W tym wypadku jednak tego nie zrobiłeś.

          Chociaż w tym przypadku zdanie miałem dobre, bo czytałem mangę która mi się podobała, do czasu aż się skończyła (słyszałem, że choroba autora czy coś takiego) i stąd takie rozczarowanie serią. Była „dynamiczniejsza” na papierze.
          Ponownie, nie.
          Date a Live to light novel. Manga była jedynie kawałkiem adaptacji obejmującym mniej niż anime. Oprócz niej powstały jeszcze dwie spin­‑offowe mangi.
          Materiały promocyjne a szczególnie PV[link][link][/link] do DAL krzyczały: harem z akcją. Jedyne co mogło zaskoczyć to ilość komedii i jej parodyjny charakter.
          • Avatar
            Artevius 4.06.2013 20:21
            Re: How about no.
            Są haremówki lepsze i gorsze, ta zdecydowanie należy do tych drugich. Trochę głupio mi się wypowiadać gdy obejrzałem tylko dwa odcinki, ale widzę po komentarzach innych osób że nie nastąpił, w dalszych odcinkach, jakiś niesamowity wzrost poziomu serii.
            • Avatar
              Cthulhoo 4.06.2013 21:18
              Re: How about no.
              Chciałeś raczej napisać: „nie nastąpiła zmiana założeń fabularnych serii”, gdyż w swojej kategorii DAL plasuje się całkiem wysoko :P
              • Avatar
                Artevius 4.06.2013 21:54
                Re: How about no.
                Nie chce strzelić gafy więc zapytuje co rozumiesz przez „jej kategorię”? Bo jeśli patrzeć na wyróżniki (plus satyra/parodia, która powinna się w nich znaleźć) to i tak prezentuje raczej niski poziom. Stereotypy plus durne założenia fabularne to nie jest dobry materiał na anime. Dodam tylko że wszystko co napisałem to tylko moja opinia, więc „co kto lubi”.
                • Avatar
                  Cthulhoo 4.06.2013 22:17
                  Re: How about no.
                  Czemu durne? Bo twórcy nie próbują udawać, że chodzi tu o coś więcej niż o harem i komedię z elementami akcji? Do tego to seria rozrywkowa, więc czy musi być ona „mądra i poważna”? No i postaci może są archetypowe i niezbyt złożone, ale dobrze wykreowane, wyraziste i budzą sympatię widza, a to w takiej serii wystarczy. Przecież nie można tutaj oczekiwać realistycznych postaci z dopracowanym portretem psychologicznym. Nie ta konwencja :P
                  • Avatar
                    Artevius 4.06.2013 22:59
                    Re: How about no.
                    W tym właśnie problem że mojej sympatii bohaterowie nie wzbudzili :) Poza tym seria była drętwa i wtórna. Może ilość obejrzanych serii mnie wypaczyła ale od kolejnych pozycji oczekuję czegoś nowego, czegoś co wyróżni je na tle innych.
                    I nie mówię tu o pseudofilozoficznych dywagacjach w Ecchi czy Haremie. Raczej o czymś co wyróżni je od reszty i da wrażenie że nie oglądam cały czas tego samego, czasami mniej, czasami bardziej drętwego.
                    Czegoś jak choćby sympatyczni bohaterowie i ciekawy świat w Isekai no Seikishi Monogatari, dowcipne i autoironiczne gagi w Seitokai no Ichizon czy zakręcona konwencja w np.Highschool of the Dead(ecchi+zombi=XD).
                    • Avatar
                      Cthulhoo 4.06.2013 23:33
                      Re: How about no.
                      W tym właśnie problem że mojej sympatii bohaterowie nie wzbudzili :)

                      Bo po dwóch odcinkach dało się lepiej poznać tylko Shidou, który niezbyt się wyróżnia na tle innych bohaterów haremówek? No, ale nie od dziś wiadomo, iż sensowni bohaterowie do raczej rzadkość w tym gatunku, a postaci na poziomie Sugisakiego ze świecą szukać :P

                      Poza tym seria była drętwa i wtórna.

                      Bo przerysowuje schematy i bawi się konwencją eroge, co jest przecież tak powszechne…

                      Może ilość obejrzanych serii mnie wypaczyła ale od kolejnych pozycji oczekuję czegoś nowego, czegoś co wyróżni je na tle innych.

                      Wspomniana wyżej konwencja gry erotycznej, w której główny bohater jest kierowany przez ekipę doradcow­‑graczy :P Do tego w mało której serii twórcy nie udają, że chodzi o fabułę, a o dziwo DAL mimo tych założeń opowiada pewną historię (i nawet zachowuje zdrowe proporcje między komedią a fabułą), w której pojawiają się pewne niewiadome czekające na wyjaśnienie :P

                      Czegoś jak choćby sympatyczni bohaterowie i ciekawy świat w Isekai no Seikishi Monogatari

                      Sympatyczni bohaterowie to raczej podstawa takich serii :P

                      czy zakręcona konwencja w np.Highschool of the Dead(ecchi+zombi=XD).

                      O lol, przecież ta seria bazuje na patentach amerykańskich, niskobudżetowych gniotów udających horrory (w wielu z nich pojawia się sporo erotyki), tylko że przełożona na medium anime. Wiem co piszę, bo od dawna siedzę w tych filmach, a inwencja zachodnich twórców zawstydza tę serię :P
                      • Avatar
                        Artevius 5.06.2013 20:25
                        Re: How about no.
                        Może właśnie w tym problem że ta seria do mnie nie trafia, gagi mnie nie bawią a np. wybory najlepszych ścieżek z listy jak, właśnie w eroge wydają się po prostu głupie. Wolę raczej cyniczne poczucie humoru Tomoya Okazaki'ego z Clanad'u czy chociażby durnego ale i zabawnego Green Green'a. Nie oczekuję od Haremu by Haremem nie był. Wiem że ta konwencja ma pewne ramy w których twórcy muszą się zmieścić ale to co zrobiono w DAL w ogóle do mnie nie trafia. I proszę, zaakceptuj to po prosto jako moją opinie, na tej samej zasadzie jak to że barszcz czerwony, w mojej opinii, to zło w czystej postaci :P
                • Avatar
                  Progeusz 5.06.2013 11:51
                  Re: How about no.
                  Artevius napisał(a):
                  Stereotypy plus durne założenia fabularne to nie jest dobry materiał na anime.
                  Widzę, że nie zrozumiałeś. Powtórzę.
                  Progeusz napisał(a):
                  Nie. W haremówkach nie ma nic złego. Nie lubisz ich, to nie oglądaj, nigdy nie sprostają Twoim wydumanym zachodnim oczekiwaniom. Haremówki są takie, jakie są, bo tego chcą ich fani. Takie mają być.

                  Podstawą haremów jest to, że MAJĄ BYĆ HAREMAMI. Tego się od nich oczekuje. DAL wybrało nietypowy styl komedii dla wyróżnienia się i muszę przyznać, że to się sprawdza.


                  Artevius napisał(a):
                  durne
                  Dorośnij. Nie wszystko musi być super poważne.

                  Ew.

                  Artevius napisał(a):
                  durne
                  I bardzo dobrze. Właśnie to jest fajne w anime, że nieważne jak durne z pozoru wydają się założenia fabularne, seria moze okazać się dobra (DAL)/świetna (GuP)/rewelacyjna (AKB0048). Dzieki temu, że wszystko jest rysowane, absurdalność/nieralnosć rozmaitych sytuacji nie razi w oczy a do tego można się nią cieszyć.

                  Gdybyś po prostu powiedział, że DAL Ci nie podeszło, postaci nie przypasowały, humor nie bawi, trochę bym sie zdziwił, ale trudno, gusta bywaja różne. Ze słowami takimi jak
                  Artevius napisał(a):
                  Stereotypy plus durne założenia fabularne to nie jest dobry materiał na anime.
                  zgodzić się jednak zwyczajnie nie mogę.
                  • Avatar
                    Artevius 5.06.2013 20:51
                    Re: How about no.
                    Widzę że to jednak ty nie zrozumiałeś. Nie mam nic do Haremu, inaczej bym przecież pozycji w tym gatunku nie oglądał. Wszytko co piszę to nie są jakieś prawdy absolutne do których koniecznie chcę przekonać innych, rozumiem że każdy ma swoje zdanie. Tym niemniej jeśli coś w mojej opinii jest durne to dla mnie takie jest. I nie mówię to o tym że seria ta powinna być super poważna (gdzie ja w ogóle napisałem coś takiego, skoro każdy mi to wypomina ? O.o ) tylko o to właśnie że
                    Progeusz napisał(a):
                    DAL Ci nie podeszło, postaci nie przypasowały, humor nie bawi

                    A skoro coś co w zamierzeniu twórców miało być śmieszne a nie jest (powtórzę: dla mnie) to wydaje mi się durne.
                    Progeusz napisał(a):
                    Dorośnij.

                    Posiadanie własnej opinii nie jest wyadaje i się raczej oznaką niedojrzałości.
                    Mam 24 lata, własny dom, sam zarabiam na siebie. Więc, mimo że nie jest to szczyt osiągnięć, to wydaję się sobie w miarę dorosły.
                    • Avatar
                      Progeusz 5.06.2013 23:24
                      Re: How about no.
                      „Nie podoba mi się” to nie jest to samo co „durne”.

                      Mam 24 lata, własny dom, sam zarabiam na siebie. Więc, mimo że nie jest to szczyt osiągnięć, to wydaję się sobie w miarę dorosły.
                      Mówiłem o mentalności.
            • Avatar
              Progeusz 5.06.2013 11:40
              Re: How about no.
              Ha? Od samego początku DAL prezentuje się bardzo fajnie i o ile arc z Yoshinon mógł zwiastować spadek poziomu, tak się nie stało, a do tego później do ekipy dołączyła genialna Kurumi.
              Porządnie wykonane elementy haremowe, ładne dziewczyny, niezłe walki, całkiem nietypowy i co najważniejsze porządnie zrealizowany styl komedii… czegóż chcieć więcej? Kawał dobrego haremu.
    • Avatar
      Goro 26.06.2013 23:48
      Re: How about no.
      Zmień anime – obejrzyj Gundam.. – najlepiej wszystkie serie :D
      • Avatar
        God Himself 27.06.2013 11:38
        Re: How about no.
        W sensie, że tam będzie coś co mnie zainteresuje w związku z tym „ujarzmianiem potwora”, czy po prostu dobre i mam obejrzeć?
        Btw. zawsze miałem w planach Gundamy, ale najpierw wziąłem się za Code Geass… i tak jakos siły do serii mecha mi przeszły. Mimo że Eureka7 i FMP oglądałem jak zahipnotyzowany…
  • Avatar
    A
    Artevius 2.05.2013 23:20
    :(
    Odpuszczam po drugim odcinku, stanowczo nie dla mnie. Postacie infantylne, klimatu nie ma, a humor ssie. W tym sezonie są lepsze serie.
  • Avatar
    A
    Cthulhoo 13.04.2013 10:08
    J
    Jaka jest najlepsza recepta na połączenie serii akcji z haremówką? Podejśc do tematu na luzie i to się na razie tworcom udaje, zaś sam tytuł może okazac się naprawdę fajną i zwariowaną serią rozrywkową. Istnieje jednak ryzyko, iż twórcy przecholują z nadmiarem dramatu (jak to było w przypadku Infinite Stratos) lub fanserwisowych żartów i dobre pierwsze wrażenie zostanie zatarte przez późniejszy spadek poziomu. Będę jednak optymistą i liczę na sporą dawkę humoru przeplataną efektownymi starciami (oby tylko starczyło na nie pieniędzy w budżecie :P).

    Oglądam dalej i liczę na godną rozrywkę.
    • Avatar
      Przemyshi 25.04.2013 23:59
      Re: J
      Po pierwszym odcinku myślałem, że tu będą jakieś sztuki walki. A tu nagle wąchanie majtek itp…
      I tak jest beka. Będę jeszcze oglądał :P