Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Mushibugyou

  • Avatar
    A
    MrKrzychu 2.07.2014 01:15
    Mushibugyou
    Seria bardzo mi się podobała, zarazem grafika jak i fabuła, była bardzo dobra. Moja ocena 9/10.
  • Avatar
    A
    Subaru 24.03.2014 14:40
    Mushibugyou

    Standardowy shounen, niestety z tych mniej udanych.

    Ekipa do walki z potworami, jest kilka ładnych dziewczyn, są czadowi faceci wymachujący mieczami, a także przygłupi (a nawet ociężały umysłowo chyba…) główny bohater, który kieruje się tylko i wyłącznie uczuciami, a mózg zostawia w domu. No bo jak przez tyle czasu można się nie domyślić, że jego  kliknij: ukryte ?

    Seria jest całkiem zgrabna, pierwsza część służy raczej przedstawieniu bohaterów, ich życia codziennego, a właściwy wątek pojawia się w części drugiej. Nie jest niczym oryginalnym, zakończenie także przewidywalne, ale ogląda się to całkiem dobrze, jeśli poczuje się cień sympatii choćby do jednego bohatera, mnie troszkę spodobał się ten pijaczyna.

    Ostatnie odcinki mnie nudziły, bo idiotyzm głównego bohatera był już drażniący, końcówka oczywista… więc nie było się czym emocjonować. Poza tym jak można jednym jedynym atakiem pokonać dowolnego wroga? Bezsens totalny i ewidentny brak pomysłu.

    Nie udaje się zaciekawić widza przez cały czas trwania serii. Bohaterowie co prawda są różni, ale też nie wybijają się poza role, jakie im przypisano.

    Jeden z openingów dość ciekawy.

    Średniak. 5/10.


  • Avatar
    A
    Bawmorda 22.08.2013 11:00
    Mushibugyou
    Na początku nawet znośne, do czasu, seria powiela znane już wszyskim schematy, stąd też z odcinka na odcinek jest co raz gorzej, dlaczego? a bo dlatego że główny protagonista serii Jinbeii spamuje jedną techniką  – Młot Fujii, którą pokonuje wszystkich przeciwników, po prostu żałosne. Wg mnie zmarnowano naprawdę duży potencjał serii. Wielka Szkoda.
    • Avatar
      blob 22.08.2013 16:53
      Re: Mushibugyou
      Przyznaje, im dalej w las tym ciemniej. Te Crucifix Insects też dosyć szybko padają jak na „niepokonanych wojowników”. „Spamowanie młotem”, lepiej bym tego nie ujął :D. Chociaż w ostatnim odcinku już wymyślił coś nowego :P. Seria po prostu przerosła twórców, widać, że nie wiedzą jak prowadzić dalej fabułę i chcą chyba dociągnąć na oparach do tego 26 odcinka, wpychając po drodze same, do bólu schematyczne, motywy shounenowe.  kliknij: ukryte . Szkoda…
  • Avatar
    A
    God Himself 14.07.2013 00:55
    Omg, omg, omg.
    Głupie to, jak but.

    Bohaterowie głupi, standardowi jak słowo „standard” (na pierwszy rzut oka).
    Wydarzenia bezsensowne. Fabula banalna.
    Walki tak niewiarygodnie, nierealnie głupie, że aż głowa boli.

    Oglądam. Jest świetne. Te wszystkie bezsensy, wyolbrzymienia i pokłady głupoty pasują do siebie idealnie, tworząc przyjemny do oglądnięcia kawał anime. Oby się do końca nie zepsuło lub nie „przejadło”.
    • Avatar
      Orzi 12.08.2013 18:10
      Re: Omg, omg, omg.
      Przyznałbym Ci rację, ale chyba niestety zaczyna się psuć, albo „przejadać”. W sumie mają na to chyba wpływ usilne próby stworzenia haremu wokół Jinbeia, a także niesamowicie głęboki charakter tej postaci, który można podsumować jednym zdaniem.
    • Avatar
      God Himself 30.09.2013 21:18
      Re: Omg, omg, omg.
      Po drodze była zadyszka, ale na koniec znowu powrócił radosny, krzyczący i walący po twarzy głupotą bezsens.

      Dobre, jeśli ktoś się lubi pośmiać ze schematów serii shounen.
  • Avatar
    A
    blob 9.04.2013 01:11
    Robalalala!
    Radosna rozpierducha, czyli to co lubimy w shounenach. Pewnym „nowum” jest fakt, że głowny bohater walczy tu nie z różnorakimi demonami feudalnej Japonii, a wyłącznie z przerośniętymi robalami (a te się z ofiarami nie patyczkują). Oczywiście jest wesoły team: arogancka laska ninja, psychopata a'la Zaraki Kenpachi, strachliwy knypek­‑kapłan, „cichy i doskonały w każdym calu wymiatacz” oraz ich spokojny szef w okularkach. Do tego cycata i niewinna supporterka naszego herołsa.

    Na plus ciekawa kreska i ogólny dynamizm zarówno walki jak i właściwie całego pierwszego odcinka. „Mushi” to nic ponad normę (chociaż mi tam się taka „norma” podoba), ale też nie tam znowu byle co. Kuknijta se, bo myślę, ze to kolejna ciekawa wiosenna pozycja :D