Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Fantasmazuria - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 6/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 40
Średnia: 6,22
σ=1,9

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Yuyushiki

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2013
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ゆゆ式
Tytuły powiązane:
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Trzy szalone dziewczyny i szalone, szkolne lata. Już to kiedyś widzieliście? To zobaczycie jeszcze raz!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Jakiś czas temu w internecie widziałem obrazek, który podsumowuje mój problem z anime w ogólności, a Yuyushiki w szczególności. Obrazek przedstawia dwie bohaterki anime z dwóch serii, które dzieli spory kawałek czasu. Bohaterki identycznie odchylają głowę na bok, identycznie mrużą wielgachne oczy i uśmiechają się równie szeroko. Podpisano je „Anime kiedyś” oraz „Anime dzisiaj”. Unaoczniają one, że w gatunku nic się nie zmienia, serie są wtórne i powtarzalne. Jeśli ktoś chciałby wskazać anime, które potwierdziłoby powyższe stwierdzenie, wystarczy, że sięgnie po Yuyushiki.

Przenosimy się do kolejnego już japońskiego liceum, by śledzić perypetie trójki (oczywiście) szalonych członkiń klubu informatycznego imieniem Yuzuko, Yui i Yukari, dziewcząt tyleż sympatycznych, co z tłumu podobnych bohaterek specjalnie się niewyróżniających. Fabuła kręci się wokół Yui, zdecydowanie najsympatyczniejszej z dziewcząt. Normalnie spokojna blondynka w typie chłopczycy, charakterem przypomina mi nieco Misakę Mikoto z uniwersum Toaru, z tym że pozbawioną elektrycznych mocy: jest energiczna i raczej zrównoważona, choć zdenerwowana kopie (z buta, zamiast prądem), zmieniając się w prawdziwego berserka, co byłoby nawet śmieszne, gdybym już czegoś takiego nie widział.

Główną ofiarą jej gniewu i równocześnie lokalnym źródłem humoru jest Yuzuko, dziewczyna, którą spłodziły chyba Sakaki z Azumanga Daioh i Nayuki z Kanon, a deprawowała Kuroko, ponownie z Toaru. Dziewczyna kocha koty, lecz miłością równie jednostronną jak Sasaki, a na ich sierść ma alergię równie ostrą jak Nayuki, w efekcie czego każde spotkanie z Felis catus kończy nie dość, że pogryziona niemal na śmierć (czym oni karmią te koty w Japonii?), to jeszcze z wysypką. Od trzeciej z wymienionych dziewcząt zaczerpnęła preferencje seksualne, brak poszanowania dla ludzkiej strefy prywatnej i obsesyjne zainteresowanie Yuzoku, przez które wielokrotnie dostaje lanie. Yukari to natomiast śnięta fajtłapa żyjąca we własnym świecie, potykająca się o własne nogi i niemająca kontaktu z rzeczywistością. Przypomina ona mniej sympatyczną i inaczej uczesaną wersję Osaki z (ponownie) Azumanga Daioh.

Jako że mamy do czynienia z kolejną już na naszych łamach ekranizacją yonkomy, czyli czteropanelowej mangi drukowanej w gazetach, raczej nie możemy liczyć na szczególnie rozbudowaną fabułę. Zamiast tego dostajemy serię gagów, które nie zawsze następują za sobą w ciągu przyczynowo­‑skutkowym. Nie powinno to dziwić, yonkomy bowiem zazwyczaj bronią się humorem, a nie intrygą. Niestety ten tytuł tego nie robi. Problem poczucia humoru Yuyushiki nie polega nawet na tym, że jest mało śmieszne, obleśne czy nadmiernie wydumane (bo nie jest), a raczej na tym, że opiera się na żartach dyżurnych, które były nadmiernie eksploatowane w innych seriach. Tak więc oglądając to anime częściej ziewałem niż się śmiałem. Zaprawdę powiadam wam: prędzej usłyszycie świeży dowcip w Familiadzie niż w Yuyushiki.

Aby nie przedłużać zajmijmy się technikaliami. Nikogo nie zdziwi zapewne fakt, że anime to ma dość uproszczoną, bardzo kreskówkową oprawę graficzną. Brakuje nadmiernej szczegółowości, choć same tła często mają wiele dodatkowych elementów przez co bardzo uproszczone postacie nierzadko odcinają się na nich. Same bohaterki narysowano bardzo ascetycznie, co jest w yonkomach raczej normą. Paradoksalnie dzięki temu ich ruch i animacja są bardzo płynne, choć oczywiście wynika to raczej z faktu, że zwyczajnie było łatwiej tchnąć w nie życie niż w jakiegoś dopracowanego do ostatniego szczegółu potwora. Nie ma ich też zbyt dużo, a wiele scen rozgrywa się z udziałem wyłącznie trójki podstawowych postaci.

Zarówno muzyka, jak i głosy postaci zostały moim zdaniem dobrane umiejętnie. Muzyka jest zwyczajnie sympatyczna, powoduje przypływ dobrego samopoczucia i całkiem udatnie wprawia widza w dobry nastrój. Podobnie głosy postaci są sympatyczne, młode, dziewczęce i niepoważne, powodują, że człowiek natychmiast nawiązuje kontakt z tymi młodymi trzpiotkami. Pod tym względem produkcji nie można zarzucić niczego.

Co z tego jednak, gdy zawodzi to, co w komedii jest tak naprawdę najważniejsze: humor. Humor niestety jest bardzo ulotną właściwością. Powinien być przynajmniej świeży, żart bowiem traci na sile z każdym powtórzeniem. Niestety Yuyushiki tego właśnie nie potrafi zapewnić. Przeciwnie: idzie po sprawdzonym już utartym schemacie, „słodkie dziewczęta robią słodkie rzeczy”. Trudno znaleźć tutaj żart, którego nie słyszeliśmy wcześniej (o takim, który zmuszałby do myślenia czy zastanowienia nad samym sobą, nie wspominając), a seria nie wnosi do wyeksploatowanego już tematu nic nowego.

Zegarmistrz, 7 września 2014

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Kinema Citrus
Autor: Komata Mikami
Projekt: Hisayuki Tabata
Reżyser: Kaori
Scenariusz: Natsuko Takahashi
Muzyka: Asuka Sakai