Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Mochicon - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 2
Średnia: 6
σ=0

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Zegarmistrz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kamui no Ken

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 1985
Czas trwania: 132 min
Tytuły alternatywne:
  • Dagger of Kamui
  • カムイの剣
Postaci: Samuraje/ninja; Miejsce: Japonia; Czas: Przeszłość; Inne: Elementy westernu
zrzutka

W niedużej wiosce dochodzi do morderstwa… Czy jest to zwykły akt przemocy, czy też pojedyncza nić w oplatającej świat pajęczynie intryg?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Rozgrywający się w XIX wieku film opowiada o chłopcu imieniem Jiro, wychowywanym przez przybraną matkę i siostrę w jednej z japońskich wiosek. Pewnego dnia po powrocie do domu znajduje swą rodzinę zamordowaną – co gorsza, zostaje przez miejscowych chłopów uznany za zabójcę i wygnany z wioski. By odnaleźć prawdziwych zbrodniarzy i poznać ich motywy, będzie musiał odkryć swe prawdziwe pochodzenie, przemierzyć pół świata, strawić wiele lat na pościgu oraz pochować wielu, wielu krewnych. Odegra też niezwykle doniosłą rolę w historii swego kraju…

Fabuła filmu, mimo wystawionej jej niskiej oceny, jest niewątpliwie ciekawa. Przede wszystkim snuta tu opowieść jest bardzo długa, poznajemy w niej liczne postacie i praktycznie co chwila jesteśmy zaskakiwani czymś nowym. Niestety moim zdaniem tytuł cierpi – i to znacznie – z braku dobrze poprowadzonej narracji. Anime zawiera setki wątków, które często są prezentowane w kilka sekund, przez co bardzo łatwo się w nich pogubić. W pierwszej chwili po seansie miałem nawet wrażenie, że postacie postępują w sposób nonsensowny, podejmując nagle niezrozumiałe decyzje, które w żaden sposób nie wynikają z ich wcześniejszych kroków. Niemniej jednak – po dokładnym przemyśleniu akcji – dostrzegam pewną konsekwencję w ich czynach. Niestety nie wynika ona absolutnie z tego, co widziałem na ekranie, a jest efektem mojej prywatnej dedukcji, jaką musiałem przeprowadzić, zadając sobie pytania „dlaczego X postąpił tak, a nie inaczej?” i długo analizując różne ku temu przesłanki. Nie ma więc pewności, czy rzeczywiście mam do czynienia ze świadomymi (choć nieudolnymi) zabiegami autorów, czy też używając bujnej wyobraźni załatałem jawne luki scenariusza. Moim zdaniem twórcy realizując ten film istotnie mieli dobry pomysł, ale niestety zabrakło im talentu, by go właściwie przedstawić, a przez to całość wypada nie najlepiej.

Razi trochę także nadmierny dramatyzm. Jiro bowiem aż pięciokrotnie odnajduje bliższych i dalszych krewnych (zwykle po jednym na każdy etap swego śledztwa) i każdorazowo ich traci. Liczba zabitych ojców, matek, sióstr i dziadków przekroczyła jakiekolwiek rozsądne granice i pozostaje mi się tylko cieszyć, że twórcy nie pastwili się nad nimi i szybko przechodzili do porządku dziennego nad kolejnymi zgonami.

Graficznie film wypada dość blado. Jest to produkcja już niemłoda, przez co zwyczajnie jakością animacji i ogólnie kreski nie wytrzymuje porównania z tym, co prezentuje anime dzisiaj. Rysunki są sztywne, a ruchy bohaterów drewniane. Nie ma najmniejszego sensu polecania tego tytułu widzom o nazbyt wybujałym zmyśle estetycznym, czy też wielbicielom wspaniałych efektów. Tylko osoby, dla których kreska jest elementem drugorzędnym, będą dobrze bawić się na tym filmie.

Jeszcze gorzej przedstawia się oprawa dźwiękowa. Muzyka nie jest zła, ale mnie niestety głównie denerwowała. Utwory są wyraziste i bardzo dobre, ale niekoniecznie dopasowane do tego, co widzimy na ekranie i momentami nie zgadzają się z akcją. Głosy bohaterów natomiast są dość przeciętne, nieco nie pasując do japońskiej doskonałości w tej dziedzinie. Po wykonaniu wyraźnie widać, że film powstał w erze, w której nie istniała dzisiejsza, perfekcyjna technologia, bowiem jego techniczne aspekty wypadają bardzo średnio.

Podsumowując – film nie jest zły. Jeśli jest się z jednej strony odpornym na słabą warstwę techniczną, a z drugiej jest się w stanie tolerować luki w scenariuszu, obejrzeć go można z czystym sumieniem. Niestety pytanie brzmi – po co? Nie ma bowiem ani czym ucieszyć oczu, ani uszu, ani nakarmić wyobraźni… Kamui no Ken w swojej epoce musiał być bardzo mocną pozycją, lecz niestety jest to kolejne dzieło, którego czas przeminął.

Zegarmistrz, 15 grudnia 2005

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Tetsu Yano
Projekt: Moribi Murano
Reżyser: Rintarou
Scenariusz: Mori Masaki
Muzyka: Ryuudou Uzaki