Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Gankutsuou: Hrabia Monte Christo

  • Avatar
    A
    Tablis 28.05.2012 18:56
    Niezłe oglądadło
    Ekranizacja z fantazją. Umieszczenie akcji w scenerii s­‑f ma zadziwiająco mały wpływ na akcję, ale dodaje specyficznego klimatu, który zresztą wzmacnia grafika. Pomysłowa bardzo, żal, że jednocześnie pełna niedoróbek technicznych. Narrator gardłujący po francusku na początku każdego odcinka, dramatyczne ujęcia postaci na krawędzi życia i śmierci w co drugim odcinku – tak, styl powieści francuskiej został zachowany. Dodanie wątków yaoi było przebłyskiem geniuszu – panowie walczący o dobre imię swoich ukochanych sprawdzają się doskonale.

    W związku z tymi wszystkimi pokładami dobra boli, naprawdę boli, zakończenie. Twórcy zbyt szybko zużyli wątki z oryginalnej powieści, więc końcówkę postanowli udramatyzować całkowicie według własnego konceptu, co wyszło tragicznie. Jest cieńka linia, po przekroczeniu której nadmiar dramatyzmu zamiast dodawać serialowi energii zaczyna dodawać wybuchów śmiechu, i została przekroczona. Realizm psychologiczny postaci zrobił sobie wolne i wszyscy zaczęli się zachowywać jak miotani nieudolnością scenarzysty.

    Cóż, mógł być serial wybitny, ale i tak pozostał mocno ponadprzeciętny.
  • Avatar
    A
    Shun-Shun 2.04.2012 01:11
    NIE!!!
    jako miłośnik „Hrabiego Monte Christo” i powieści francuskiej w ogóle, mówię tej ekranizacji zdecydowane NIE! wszystko tu jest nie na swoim miejscu i udziwnione do granic możliwości, no jeszcze Dantesa jako wampira jakoś można by przeżyć, ale cała reszta to kicz w najznamienitszej postaci, postaciom brakuje wyrazistości i charakteru swoich pierwowzorów, najwięcej żalu mam do twórców o postać Hayde (skoro była córką paszy Janiny to była południowej urody, a nie blada jak jakaś Finka czy Norweżka;
    szkoda bo ekranizację „Nędzników” (Les Misérables: Shoujo Cosette) Japończycy zrobili bardzo dobrze, tutaj fantazja wzięła górę nad rozsądkiem; eeh..
  • Avatar
    A
    budyń 1.04.2012 20:23
    pytanko
    Ciach Zakazane jest pytanie o nielegalne źródła, zwłaszcza, że anime zostało wydane w Polsce przez AnimeGate.

    Moderacja
  • Avatar
    A
    BlaXk Magic Mushroom 7.02.2012 01:50
    Zakończenie
    Bardzo dobra seria. Wielbicielom powieści Dumasa taka „zabawa” fabułą, bohaterami, może się nie spodobać. Sam mam mieszane uczucia. Bardzo nie spodobały mi się zakończenie, oraz postać Alberta – zrobiono z niego totalną pierdołę, zabaweczkę w rękach hrabiego, a przecież w powieści był normalnym młodzieńcem. Wyeksponowano także Franza, Eugenia zupełnie nie przypomina tej książkowej. Pozytywnie zaskoczyła mnie natomiast kreacja postaci Peppo (użyję rodzaju nijakiego :) ), która zresztą bardzo mnie rozbawiła. Samo zakończenie to moim zdaniem wręcz „zgwałcenie” powieści Dumasa. Seans kończę zazwyczaj na ep 22/w połowie 23.

    Osadzenie akcji w odległej przyszłości, wręcz w alternatywnej rzeczywistości wyszło bardzo zgrabnie, tak jak i eksperymentalna grafika. Muzyka jest dobra, pasuje do przedstawionego w anime świata paryskiej „szlachty przyszłości”, op i ed są wręcz świetne. Można polecić zarówno osobom zaznajomionym z powieścią Dumasa, jak i widzom dla których „Gankutsuou: Hrabia Monte Christo” może być bodźcem do sięgnięcia po tę świetną książkę. Pozostaje tylko życzyć przyjemnego oglądania i być może także przyjemnej lektury :)
  • Avatar
    A
    Bartek1983 4.02.2012 22:39
    9/10
    naprawdę dobrze się oglądało to anime. Szczególną frajdę będą miały osoby które czytały książkę. Rzucenie bohaterów w tak odległą przyszłość było ciekawym zabiegiem który wydaje mi się był całkiem udany. Anime posiada sporo wad jak na tak wysoką ocenę ale nic na to nie poradzę po prostu się spodobało. Grafika bardzo nierówna. Elementy statyczne wyglądają bosko nawet te wykonane grafiką komputerową lecz tam gdzie mamy ruch czasem aż oczy bolą. Muzyka Burnela nie wszystkim się spodoba, sam nie jestem jego fanem ale tu akurat pasuje. Zgadzam się że zakończenie jest przedramatyzowane a główny bohater prawie cały czas mnie denerwował określenie pierdoła myślę że często do niego pasowało. Zatem komu polecam? Wszystkim naprawdę świetnie się oglądało bo zauroczyła mnie fabula w kontraście do książki oraz inni bohaterowie choć nie pasował mi ich wiek. Jakby mieli te 20 około lat byłoby milej. No ale nie wybrzydajmy.
  • Avatar
    A
    Pazuzu 10.09.2011 22:38
    Wkurzyłam się
    I to kilkakrotnie. Na przykład na końcówkę – takiego natężenia dramatyzmu dawno nie widziałam, aż mi się śmiać chciało. Wkurzyłam się też na brak podstawowych informacji –  kliknij: ukryte  ani skąd zdobył majątek. Niby drobiazg, ale brak wytłumaczenia naprawdę działał mi na nerwy. Nie spodobał mi się też sam koncept Gankutsuou – zbyt prosto tłumaczył motywację Edmunda, rozgrzeszając go z obsesji. Zmiany w charakterze Alberta też mnie wkurzyły – wyszła rozmemłana ciapa, choć trzeba mu przyznać kilka razy stanął na wysokości zadania i pokazał charakter. Irytował mnie wiek bohaterów – gdyby mieli po dwadzieścia, dwadzieścia kilka lat byłoby to bardziej adekwatne do ich zachowań, wyglądu i seyiu.
    W związku z tą litanią, czy uważam Gankutsuou za nieudaną serię? Oczywiście, że nie. To naprawdę dobra, wciągająca i wizualnie porywająca seria. I piszę to jako fanka książki Dumasa. Sama kreacja Hrabiego, o ile zapomnieć o jego przypadłości, jest bezbłędna. Genialny wygląd i idealnie dobrany głos. Jego intryga choć chwilami szyta zbyt grubymi nićmi (trochę brakowało książkowej finezji, zwłaszcza w akcie z zamiejską willą) porywa i przyprawia o ciarki. Podobał mi się, mimo zmian, cały epizod z markizem – również idealnie poprowadzona postać, aż, dosłownie, od niego skrzyło. Nie mam też, zgrozo!, zastrzeżeń do mechów. Zanim do nich doszłam, myślałam, że to właśnie wywoła mój największy sprzeciw, jako pogwałcenie duchu oryginału – wyobrażałam sobie coś jak Gundamy wepchnięte by przyciągnąć miłośników takiej rozrywki. Ale myliłam się; ich wygląd, kojarzący się z nowożytnymi zbrojami, sposób poruszania się, elegancja i sposób wplecenia do fabuły wydały mi się jak najbardziej na miejscu. Aż żałowałam, że było ich tak mało.
    O grafice i muzyce się nie wypowiem, bowiem zrobili to inni przede mną. Dość, że bardzo mi się podobała – świetny ending.
    Podsumowując – był materiał na serię wybitną, wyszła tylko seria dobra z tendencją do bardzo dobrej. I to jest najbardziej wkurzające.
    • Avatar
      Lucrecia 21.09.2011 11:50
      Re: Wkurzyłam się
      Jeśli interesuje Cię, jak Edmund  kliknij: ukryte , zajrzyj do mangi. Nie jest to może wyjątkowo skomplikowane wytłumaczenie, ale zawsze jakieś domknięcie w/w wątków.
      Manga w ogóle jest ciekawa, bo pozwala spojrzeć na Hrabiego od innej strony, a jednocześnie ogromnie roczarowująca, bo obejmuje zaledwie wycinek zemsty Hrabiego i gwałtownie się urywa.
  • Avatar
    A
    Camilla19 2.08.2011 01:54
    ...
    Obejrzałam ostatni odcinek i… jestem pod wielkim wrażeniem. Fabuła, postacie, muzyka, grafika, tragizm!! Wszystko to zostało wyśmienicie połączone. Powiem tylko jedno: TRZEBA to samemu zobaczyć. Znajdźcie choć kilka chwil na to anime, a z pewnością nie pożałujecie!!
  • Arkeina 20.06.2011 20:25:17 - komentarz usunięto
  • Avatar
    R
    Tassadar 4.03.2011 22:49
    Polemika
    Pozwolę sobie na drobną polemikę z treścią recenzji, bo o ile z częścią spostrzeżeń się zgadzam, to jednak zarzuty z piątego i szóstego akapitu wydają mi się wymienione na siłę, może z chęci zwiększenia objętości recenzji (czego jestem zaprzysięgłym wrogiem, bo takie praktyki nigdy tekstowi na dobre nie wychodzą). Autorka czepia się różnej maści koni w powozie (sic!), barku szczegółowych informacji na temat wierzchowca Hermini (co było absolutnie nieistotne dla fabuły, bo hrabia kupował konia  kliknij: ukryte  a nie wystawiać go na wyścigach), albo detalami z przebiegu opery (nie łącząc z tym faktu, że akcja dzieje się w roku 5053 i niekoniecznie wszystko musi być jak za czasów akcji książki). To co autorka przypisuje różnicy kulturowej między Europą a Japonią jest niestety strzałem chybionym, ponieważ cała otoczka i realia „Gankutsuou” mają znaczenie bądź to metaforyczne (dość rzadko), bądź to służące budowaniu atmosfery pełnej kontrastu między wizją klasyczną a futurystyczną JEDYNIE w celach estetycznych i szukanie dziury w całym niczemu nie służy.

    Trochę inaczej ma się sprawa ze zmianami w treści w stosunku do powieści, a zwłaszcza zakończenia. Rzeczywiście da się odczuć typowe dla anime poszukiwanie usprawiedliwienia dla czynu zemsty, ale paradoksalnie to powieść Dumasa charakteryzuje końcówka w stylu  kliknij: ukryte 

    Jako fan książek Dumasa nie czułem się w najmniejszym stopniu zwiedziony, zakończenie traktując jako ciekawą moralnie alternatywę dla oryginału.
  • Avatar
    A
    Lucrecia 9.01.2011 21:36
    Niebieski Hrabia
    Anime oryginalne, zdecydowanie godne polecenia.
    Oryginalne – głównie ze względu na oprawę audiowizualną i nowatorską interpretację Dumasa.
    Jeśli chodzi o to pierwsze: grafika powala. Fanką eksperymentów nie jestem, w pierwszej chwili byłam zniesmaczona wszechobecną pstrokacizną (statyczne tekstury, koszmarne zestawienia barw, etc.), ale było w tej serii coś, co mnie zaintrygowało – na tyle, że nie tylko przełknęłam odjechaną grafikę, ale wręcz się nią zachwyciłam. Od strony wizualnej, anime jest niesztampowe, artystyczne. Muzyka – połączenie opery i techno – urzeka i świetnie buduje klimat. Opening i ending – przemyślane, także klimatyczne.
    Sceny w 3D akurat wyszły brzydko – pojedynki mechów to jeden z najmniej udanych elementów serii. Chaotyczna, mało płynna animacja. Że już nie wspomnę o tym, że sam koncept zbroi, przez którą walczący odczuwa ból (a czym jest ten czerwony płyn, który z niej tryska…?), kompletnie się tu nie sprawdza.
    Fabuła mi się podobała, nawet uwzględniając kiczowate zakończenie (totalnie „a'la anime”, i to takie bardziej czarodziejko­‑z-księżycowe…). Książkę Dumasa czytałam trzykrotnie, wprawdzie było to jakieś 15 lat temu, ale można powiedzieć, że znam nieco dzieje Hrabiego. Zmiany wprowadzone przez Japończyków miejscami mnie raziły, szczególnie koncepcja samego Gankutsuou (żeby uprościć watrościowanie moralne), ale generalnie zapisały się na plus. Fajna była idea połączenia futurystycznego settingu z akcesoriami starej epoki, choć wyszedł z tego miejscami nielogiczny miszmasz. Z jednej strony statki kosmiczne i holograficzne biblioteki, a z drugiej – wspomniany w recenzji brak opieki medycznej dla otrutej arystokratki (!), czy np. zaskakujący brak telefonów komórkowych (wiele scen, np. pojedynek, mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej, gdyby pod względem wymiany informacji ten 'futurystyczny' świat nie zatrzymał się na papierowych listach…)
    „Niezręczności kulturowych” typu konie czy opera akurat bym się nie czepiała, nie psują one przyjemności płynącej z oglądania. W serii najważniejszy jest klimat – umiejętnie budowany przez grafikę/muzykę, główne punkty fabuły, ciekawe postacie, etc. Szkoda, że autorzy serii woleli skupić się na przygodach małosprytnego Albercika, zamiast na postaci Edmonda, ale widać nie można mieć wszystkiego…
    Seiyuu – według mnie porządnie dobrani. Miłą niespodzianką był francuski w ustach Gankutsuou. Niemiłą – polska wersja językowa, tzn. polskie napisy w oryginalnym wydaniu na DVD – ktokolwiek tłumaczył tę serię, zrobił to nieudolnie.
    Na zakończenie, nawiązanie do głównej recenzji: „Różnice pomiędzy pojmowaniem tych słów przez Europejczyka i Japończyka są co najmniej drastyczne, stąd też japońska wersja hrabiego jest dość daleka od oryginału. Oryginał nie miał również wątków yaoi. Ani mechów.” – Oryginał miał za to yuri. So there. ;)
    Ode mnie Gankutsuou dostaje 9/10. Miło wielu niedociągnięć jest to seria, która ani trochę nie nuży i na długo zostaje w pamięci widza.
  • Avatar
    A
    dany 12.08.2009 13:51
    polecam
    Naprawdę fajne i godne polecenia anime dla i mię 9/10
  • Avatar
    R
    Chrabia (Monte Christo xD) 18.05.2009 10:27
    Heh, po oglądnięciu tego anime aż nabrałem ochoty na książke ^_^. A recenzja to trochę nie porozumienie – choćby 6/10 za postacie, to jakiś żart? Dawać taką ocenę po ujrzeniu choćby genialnej kreacji Hrabiego Monte Christo?
    pzdr
  • Avatar
    A
    Teukros 1.12.2008 14:26
    Gankutsuou
    Z niejakim zaskoczeniem zauważyłem, że przy niniejszej serii brakuje mojego komentarza; spieszę naprawić to przeoczenie.
    Gankutsuou ogladałem po lekturze Hrabiego Monte Christo, z jednej strony świadomy, że anime jest adaptacją powieści, z drugiej – znając japońską „inwencję” w tej dziedzinie, nie ustawiając poprzeczki zbyt wysoko. Co przede wszystkim rzuca się w oczy (czy może: bije po oczach), to grafika i efekty komputerowe. Pod tym względem Gankutsuou jest absolutnie wyjątkową produkcją. To bodaj pierwsze znane mi anime, w którym twórcy całkiem świadomie użyli animacji komputerowej nie dla uczynienia grafiki bardziej realistycznej, a przeciwnie, aby podkreślić umowność świata przedstawonego. To właśnie cenię w filmie animowanym, tę możliwość tworzenia „światów narysowanych”, Nibylandii, których nie sposób utożsamić z otaczającą nas rzeczywistością. I nawet mechy nie wzbudziły mojej niechęci – ich dziwaczny wygląd i specyficzna animacja nieźle wpisywały się w przyjętą konwencję. Kto wie, czy „klasyczne” roboty nie wyglądałyby po prostu nie na miejscu w groteskowo przerysowanym świecie Gankutsuou.
    Gdyby jeszcze w ślad za znakomitą grafiką poszła równie dobra fabuła, mielibyśmy dzieło wybitne, a tak powstał film zaledwie dobry. A wydawałoby się, że tu akurat nie jest potrzebny żaden wysiłek; Hrabiego Monte Christo ekranizowano wielokrotnie i z powodzeniem, wystarczyło nieco rzecz skrócić i właściwie tyle. Niestety, Japończycy musieli zrobić po swojemu, wprowadzając zmiany zdecydowanie na niekorzyść. Uczynienie głównym bohaterem młodego Alberta nie było złym pomysłem (w rzeczy samej, oglądałem adaptację filmową powieści, w której również tak uczyniono), ale uczynienie z tegoż Alberta klasycznej, mangowej ciamajdy było wręcz idiotyczne (osobom, które nie czytały powieści wyjaśniam – Albert z Hrabiego Monte Christo był całkowicie normalny pod tym względem). W powieści Edmund Dantès sam uczynił się Hrabią, i ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny; w anime dopilonowano, aby na tej postaci poczucie sprawiedliwości widza nie nadwyrężyło się zbytnio.
    Mimo wszystko polecam obejrzeć ten film. Ale właśnie obejrzeć, nie zastanawiając się zbytnio, a już w szczególności nie analizować głębiej poczynanń głównego bohatera.
  • Avatar
    A
    SvM 1.12.2008 04:07
    Świetne ;)
    Anime jest naprawdę warte obejrzenia. Co do fabuły to nie bardzo się zgodzę z opinią, że jest słaba i pełna luk – tych drugich praktycznie nie widać, zaś ona sama wciąga tak, że ciężko się oderwać. Grafika, mimo niekonwencjonalności świetnie wygląda i ogląda się to anime z przyjemnością od początku do końca. Czy jest lekko przedramatyzowane? Hmm, może. Ale z pewnością dobre.

    Sam wystawiłbym 10/10, gdyż rzadko coś potrafi mnie tak wciągnąć! Polecam.
  • Avatar
    A
    Ahriman 24.09.2008 21:27
    Gankutsuou
    Książka niezwykła, wszystkim polecam, w przeciwieństwie do anime.
    Jeśli chodzi o kreskę, to jest ona świetna, kompozycje i muzyka również.
    Ale nie znoszę zarówno, kiedy japsy zabierają się do przetwarzania kultury europejskiej jak i w drugą stronę.
    Scenarzyści „liznęli” tą książkę nie zagłębiając się w nią jednak.
    Wiem, że to jest robione przez Japończyków dla japończyków, ale to co zrobili jest okropne.
    Tyle nitaktów jest popełnianych, ktore jednak japsowi wydadzą sie być kulturalnym zachowaniem.
    Im większe dzieło, tym większy wymagania stoją przed ekranizatorem.
    W tym przypadku nie podołali.
    Książki czytać!!!
  • Avatar
    A
    Gryfon 14.05.2008 10:44
    ***
    Rzecz absolutnie niezwykła. Przypominał mi się Last Exile – to samo stężenie przygody, wciągającej fabuły i magii, której brakuje tak wielu seriom. Ostatnie odcinki oglądałem hurtowo, z wypiekami na twarzy, czując się trochę jak dziecko, czekające z utęsknieniem na kolejny odcinek przygód swoich ulubionych bohaterów. Fabuła była dla mnie nieznana, bo Dumasa czytałem w podstawówce i kompletnie nic nie zapamiętałem. Transformacja przygodowej powieści kostiumowej w gatunek SF dała porażający efekt. Wizualnie zwala z nóg, chociaż przyznam, że rzadko mogłem zatrzymywać się nad grafiką, tak bardzo pochłonęła mnie akcja. Postacie są rewelacyjne, ale hrabia to mój absolutny faworyt. Podsumowując – must see!
    • Avatar
      AlaV 5.10.2008 20:45
      Re: ***
      Popieram! „Hrabia Monte Christo” to moja ulubiona powieść, oglądam wszystkie jej ekranizacje i do momentu jak obejrzałam Gankutsuou rewelacji nie było. Po tym anime nie spodziewałam się niczego, co najwyżej nerwowego śmiechu i załamania. Efekt całkowicie mnie zaskoczył. Niby tak wiele ma wspólnego z powieścią a jednocześnie tak niewiele… Liczne aluzje do powieści, genialna akcja, zachwycająca muzyka (szczególnie podobał mi się pomysł wykorzystania 1 i 4 części „Symfonii Manfred” Czajkowskiego), a przede wszystkim DOSKONAŁA kreacja Hrabiego (uwielbiam go:D) i głos Joujiego Nakaty w tej roli powaliły mnie na kolana. Najlepsze anime jakie widziałam.
  • Avatar
    A
    kacek 27.10.2007 11:25
    Gankutsuou
    Anime o nietypowej grafice, ale typowej fabule. Nie czytałem ksiązki, więc nie wiem jak Gankutsuou wypada na jej tle, co pozmieniali a co nie, ale nie czuję się specjalnie zobowiązany do jej przeczytania. Początek taki sobie, dalej jest lepiej, ale końcówka powraca poziomem do pierwszych odcinków. Postacie ratuje tylko Hrabia, reszta jest strasznie sztampowa. A Albert to mój najbardziej znienawidzony typ głównego bohatera… Idiota do kwadratu… Jednak wszelkie niedociągnięcie fabularne wynagradza wspaniała forma. Grafika nie wszystkim musi się podobać, ale dla mnie była – przez swoją „inność” – wspaniała. Stroje postaci były fantastyczne, kreska również, choć czasami dobijały wszędobylskie efekty 3D… Muzyka była i specjalnie nie wyróżniała. Opening ładny, spokojny. Ending jego przeciwieństwem ale po paru przesłuchaniach obydwa mi się znudziły. Czy polecam? Tak, obejrzeć warto, ale nie trzeba się zachwycać.
  • Avatar
    A
    Taur 15.10.2007 21:53
    Dziwne
    Gankutsuou może być bardzo ciężką pozycją szczególnie dla osób z zasady sceptycznie podchodzących do artystycznych adaptacji powieści. Mnie oglądało się tym trudniej, że „Hrabia Monte Christo” to ukochana książka mojej młodości. Nie mogą powiedzieć aby to anime było złe lub było nieudaną adaptacją książki, a biorąc pod uwagę „zdolności” Japończyków do adaptacji europejskiej literatury Gankutsuou wychodzi na wielki plus. Grafika jest niesamowita i naprawdę dobra, niestety „maraton” zdecydowanie odradzam, już trzy epizody na raz mogą człowieka pokonać. Fabuła jest bardzo dobra choć, w którymś momencie zaczyna tracić związek z książką, autorzy nazbyt puścili wodze wyobraźni żonglując postaciami Dumasa. Jednak klimatem początek naprawdę dobrze nawiązuje do oryginału, Hrabia jest uroczy i bardzo podobny z charakteru do swego pierwowzoru. Albert wyszedł na mięczaka i mazgaja, zdecydowanie mniej dojrzałego jak w książce, jednak bardzo pasował do świata w którym twórcy osadzili książkę.
    Gorąco polecam serię, ale zdecydowanie nie jest to pozycja dla każdego.
    Oceniam 10/10 za postacie, 8/10 za fabułę (odejście od książki wysło serii zdecydowanie na gorsze) 10/10 za grafikę (eksperymentalna ale świetna) 10/10 muzyka. Ogólnie tego tytułu nie wolno ominąć.
  • Avatar
    A
    Ypsilon 3.10.2007 22:14
    Warto
    Specjalnie wstrzymałam się z komentarzem do czasu zapoznania się nie tylko z całym anime, ale również z powieścią Dumasa. Spodziewałam się różnic, ale aż tylu..
    Anime jest niesamowite, właśnie przez te słynne tekstury i muzykę (opening moim zdaniem jest przepiękny…). Dzięki animowanej adaptacji bohaterowie Dumasa zyskali osobowość i to jest niewątpliwa zaleta Gankutsuou. Relacje między nimi również są wiarygodne, chociaż twórcy dodali trochę od siebie ( kliknij: ukryte ? A ja się zastanawiałam, gdzie w anime podziała się powieściowa ucieczka Eugenie i Ludwiki…). Koniec również lekko mnie lekko rozczarował, może dlatego, że wcześniejsze odcinki były zbyt dobre. Właśnie najbardziej zachwycił mnie środek serii, kiedy widz może obserwować przemyślane poczynania Hrabiego.
    Anime nie dla wszystkich, ale dla amatorów wszelkiej oryginalności – koniecznie!
  • Avatar
    A
    Rho 6.03.2007 12:42
    Gankutsuou
    Nie bede sie rozpisywał za dużo : 10/10 ode mnie. Bez cienia wątpliwości genialne anime i równie genialana adaptacja książki.
  • Avatar
    A
    Nela 13.05.2006 15:05
    Albercik...
    Gankutsuou jest jedną z ciekawszych ekranizacji książkowych nie tylko ze względu na efekty wizualne (nie radzę robić maratonów tej serii), lecz również ze względu na fabułę (przeniesienie akcji w kosmos było ciekawym zabiegiem)... Jednak zostaje pewien poważny szczegół, który może odstraszyć, zrazić… Zostawić rany w psychice… A tym czymś… Kimś jest… ALBERT! Uroczyście stwierdzam, że jest on jednym z największych kretynów w wieloletniej historii anime! To, co on sobą przedstawia nie można nazwać naiwnością, tylko szczerą głupotą. A te szystkie jego małe i duże dramaty, rumieńce czy łzy w oczach (pamiętna scena pożegnania z MonteCristo na statku – śni się po nocach -.-")!… Po tych 26 odcinkach z Albertem świat wydaje się inny…
  • Avatar
    A
    Yumegari 18.12.2005 09:30
    Dziwadło
    Cóż, kiedy tylko dowiedziałam się, na podstawie czego zostało zrobione to anime, nie mogłam się mu oprzeć.

    Właściwie to jestem otwarta na eksperymenty, ale… grafika nie przypadła mi do gustu. Zgadzam się z recenzentką – najdziwniej wygladały te gigantyczne wzory na teksturach, co owocowało tym, że w dużym oddaleniu postacie praktycznie wtapiają się w tło. Wnętrza wyglądają nieźle, ale czasami mnogość niezbyt ze sobą współgrających kolorów przyprawia o ból głowy. Co designu postaci…. kreska jest stosunkowo uproszczona, ale niebrzydka. Dziwią mnie jednak czasami wielce oryginalne fryzury (mówię tu przede wszystkim o Mercedes).

    Muzyka w tle jest po prostu piękna. Idealnie pasuje do opowieści. Nie można jednak powiedzieć tego o engingu i openingu. Przykro mi to mówić, ale wokalista (wokaliści) po prostu fałszuje. A tekst openingu jest ZBYT dosłowny. Nie bardzo podoba mi się tak bezpośrednie nawiązanie do treści anime, wyzute z całej swojej poetyki. Ending pod tym względem wypada lepiej, ale w tym wypadku jego oprawa muzyczna nie przypadła mi do gustu.

    Co do fabuły, to nie jestem w stanie wiele powiedzieć, bowiem utknęłam na 8 odcinku. Bez bicia przyznam, że to anime wciąga, chociaż nie jestem pewna, czy opowiedzenie tej historii z punktu widzenia Alberta jest na pewno dobrym pomysłem. I dlaczego zarówno Monte Christo jak i jego wrogowie wydają się wyzuci z wszelkich uczuć (z wyjatkiem Fernanda, który jak dotąd wydawał mi się najsympatyczniejszy… zaskakujaco)? Czekam jednak na zakończenie i wtedy postaram się powiedzieć coś więcej na temat fabuły.