Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 9/10
fabuła: 4/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,67

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 6
Średnia: 5,33
σ=2,13

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Gad Guard

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2003
Czas trwania: 26×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ガドガード
Widownia: Shounen; Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość; Inne: Mechy, Supermoce
zrzutka

Jeszcze jedno anime o dzieciach i wielkich robotach – tym razem próbujące trochę innego podejścia do tematu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Świat nieokreślonej przyszłości, wyglądający wprawdzie w miarę współcześnie, ale zbudowany na gruzach dawnej cywilizacji. Zamiast państw istnieją „Jednostki” (Units), ale ludzie jak zwykle podzieleni są na lepszych i gorszych, w zależności od zasobności portfela. Chociażby w Unit Blue mieszkańcy Day Town patrzą z góry na biedotę – Night Town, ale sami mogą być najwyżej obiektem kpin bogaczy z Gold Town… Night Town to miejsce, do którego przeprowadzka jest czymś niemal haniebnym – biedne, zapuszczone, pełne przemocy, na którą nie reaguje policja, korupcji i wszelkiej maści przestępców. Są tu jednak ludzie, którzy starają się żyć i pracować uczciwie…

Tak jak na przykład rodzina Sanadów. Matka Hajikiego i Satsuki, która musiała sprzedać dom w Day Town po śmierci męża, pracuje ciężko w niedużym barze. Satsuki chodzi do szkoły i uczy się tańca, natomiast szesnastoletni Hajiki pracuje dorywczo w firmie kurierskiej. Pewnego dnia jednak jego los się odmienia. Oto bowiem tajemnicza przesyłka, zawierająca kamień, nazywany „gad”, nie daje mu spokoju… Nie tylko dlatego, że został oszukany i oddał paczkę niewłaściwej osobie. Kiedy nadarza się okazja, próbuje odebrać rabusiom zdobycz – tylko po to, by dotknięty przez niego kamień utworzył ogromnego, człekoształtnego robota, reagującego na jego dotyk i idealnie mu posłusznego.

Niebawem Hajiki odkrywa, że nie jest jedynym właścicielem techoda – bo tak określa się te maszyny. Sympatyczna arystokratka Aiko, koleżanka z klasy Arashi, czy nawet młodociany obrońca sprawiedliwości Takumi nie stanowią zagrożenia. Co jednak można powiedzieć o niewiele od nich starszym renegacie Katanie, o którym już teraz krążą legendy w półświatku? Jaki użytek z niezwykłego robota może zrobić przestępca, a jaki mogą – i powinni – zrobić bohaterowie?

Niestety powyższe pytanie wyraźnie trapi też scenarzystów. Należy im się pochwała za próbę uniknięcia doskonale znanych schematów tego rodzaju serii. Mechy nie czynią automatycznie z bohaterów wojowników, jeśli któreś nie zamierza walczyć – nie robi tego. Co ciekawe, nie pojawiają się też „wrogowie” z kosmosu, ani armia, z którą należy toczyć bitwy. Nawet konflikt między Hajikim i Kataną rozgrywa się bardziej na płaszczyźnie psychologicznej niż brutalnej przemocy. Mimo wszystko jednak jest to seria pokazująca wielkie roboty, wyglądające na stworzone do tłuczenia przeciwników, które tego na ogół nie robią. Czym innym mogą więc się zająć? Latać po okolicy i ładnie wyglądać? No właśnie.

Fabuła w ogóle jest zdecydowanie najsłabszą stroną tej serii. Początkowo grzęźnie w pojedynczych odcinkach, słabo ze sobą powiązanych, ale poprawia się pod koniec pierwszej połowy, kończąc ją całkiem zgrabną i zaskakującą kulminacją. Potem niestety jest znacznie gorzej. Autorzy, zamiast pójść za ciosem, porzucają w zasadzie wszystkie dotychczasowe wątki i skręcają w kompletnie inną (co gorsza, znacznie mniej interesującą) stronę. Sama końcówka jest żenująca – bohater w ostatnich dwóch odcinkach cudownie przypomina sobie, jakie jest jego prawdziwe pragnienie, do którego spełnienia dążył całe życie… Nie przekonuje też wyjaśnienie natury „gadów” – wprawdzie tylko częściowe, ale i tak mocno niekonsekwentne w porównaniu do tego, czego dowiedzieliśmy się wcześniej. Jedyny plus należy się za przyzwoite zamknięcie wątków, przez co całość nie sprawia wrażenia przerwanej w połowie.

Nieco wyższa od średniej ocena postaci wynika przede wszystkim z tego, że mimo wszystko większość z nich dawała się polubić. I tu jednak znalazłoby się sporo usterek. Paradoksalnie najciekawszy psychologicznie był Takumi, którego idealistyczne poglądy przeżyły brutalne starcie z rzeczywistością. Hajiki jest zdecydowanie nijaki i mało przekonujący – typowy główny bohater serii shounen, zapalczywy, trochę szorstki i o dobrym sercu. Obie dziewczyny – Aiko i Arashi – są z kolei za bardzo do siebie podobne w zachowaniach i też nie wyróżniają się żadnymi wyrazistymi cechami. Katana, nie­‑do­‑końca­‑czarny­‑charakter, jest chwilami bardzo przekonujący w swoim wyraźnie widocznym dla widza rozdarciu pomiędzy narzuconą bezwzględnością a potrzebą odrobiny komfortu psychicznego. Kompletnie nie na miejscu są jednak jego odchyły w stronę psychopatycznego wariata, pragnącego jak największej władzy – pojawiające się jedynie w chwilach dogodnych dla scenarzystów.

Widać, że twórcy czerpali pełnymi garściami zarówno z klasyki cyberpunku, jak też po prostu z klasyki anime – można palcem pokazać zapożyczenia chociażby z takich serii jak Cowboy Bebop czy Neon Genesis Evangelion. Stworzony świat, stylizowany na klimaty retro, prezentuje się całkiem ładnie. Jednakże po dziecinnym wyglądzie bohaterów (sprawiają wrażenie dobre 3­‑4 lata młodszych niż to wynika z fabuły) można wnioskować, że seria przeznaczona jest dla młodszych nastolatków. I chyba tak jest naprawdę, bo otaczająca ich rzeczywistość jest podejrzanie ugrzeczniona. Owszem, sporo tu przemocy, trochę krwi, a także fanserwisu w postaci bardzo biuściastych i uwodzicielskich dorosłych kobiet i absurdalnie krótkich spódniczek nastoletnich dziewcząt. Wszelkie zagrożenia w rodzaju ulicznych bandziorów czy wojen gangów pojawiają się jednak tylko wtedy, gdy są potrzebne w scenariuszu. Przez większość czasu bohaterowie wędrują bezpiecznie po ulicach o każdej porze, a w pewnej pięknej scenie Hajiki zostawia Arashi w nocy, na środku ulicy w dzielnicy czerwonych latarni i każe jej wracać do domu – co też ona bez przeszkód czyni. Twórcy Akiry czy Ality zapewne płaczą rzewnymi łzami, patrząc, jak ich antyutopijne wizje zostają sprowadzone do roli dekoracji w opowieści przygodowej dla nastolatków.

Studio Gonzo jak zwykle nie zawodzi, jeśli chodzi o stronę techniczną – i pod tym względem Gad Guard wyraźnie wybija się ponad przeciętność. Mechy o wielkich, kolorowych oczach mogą się wydawać kontrowersyjne, podobnie jak przesadnie wielkoocy ludzie. Mimo wszystko jednak w projektach postaci nie ma nadmiaru słodyczy, a poszczególni, nawet epizodycznie pojawiający się bohaterowie mają unikalny, charakterystyczny wygląd. Wszystkie tła zachwycają bogactwem szczegółów i dopracowaniem, sprawiającym, że tworzony przez nie świat jest kompletny i przekonujący. Animacja jest miejscami nadmiernie oszczędna (nieruchomy tłum na ulicach), ale w scenach akcji płynna i bez zarzutu (choć trzeba przyznać, że większość tych scen dzieje się w przyćmionym oświetleniu). Uwagę zwraca też montaż, ostre cięcia, nietypowe, skośne ujęcia kamery i inne efekty, podnoszące atrakcyjność wizualną. Nie mogę też nie wspomnieć o oświetleniu, zależnym od bardzo zmiennej pogody i pory dnia, budującym w niektórych scenach naprawdę niesamowity klimat i dodającym całości realizmu.

Nie żałowano też pieniędzy na ścieżkę dźwiękową. Muzyka to przede wszystkim utwory jazzowe, stosunkowo nowoczesne w brzmieniu (w porównaniu z bardziej klasycznym jazzem Cowboya Bebopa), ale mimo wszystko mające niepowtarzalny urok stylu retro, dopasowany do wyglądu świata. Jeśli ktoś nie lubi tego rodzaju muzyki, spokojnie może odjąć dowolną liczbę punktów, ale dla mnie ta ścieżka dźwiękowa była bliska doskonałości, od rewelacyjnie skomponowanej czołówki, przez utwory towarzyszące poszczególnym scenom, po lekko psychodeliczny kawałek przy napisach końcowych.

Summa summarum, z zastrzeżeniem, że jest przeznaczone dla wskazanej wyżej grupy wiekowej, nie jest to anime złe. Dziury i mielizny fabuły są równoważone przez efektowną oprawę wizualną, bohaterów można polubić, a kalki z innych serii dla widzów mniej obeznanych z anime nie będą przesadnie widoczne. Ostrzegam jednak widzów starszych lub bardzo wymagających, że nie znajdą tu niczego, czego wcześniej nie widzieli w innym wydaniu.

Avellana, 26 grudnia 2005

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: GONZO
Autor: Hiroshi Nishikiori, Yoshitsune Izuna
Projekt: Masahiro Aizawa, Toshiharu Murata, Yoshikazu Miyao, Yoshitsune Izuna
Reżyser: Hiroshi Nishikiori
Scenariusz: Hiroshi Nishikiori, Kazuhiko Ikeguchi
Muzyka: Kazuhiko Sawaguchi, Kouhei Tanaka