Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Golden Time

  • Avatar
    A
    Zachajv 12.08.2016 21:18
    WOW dawno nie oglądałem czegoś tak słabego dziękuje Golden Time, w końcu mogę jednostronnie stwierdzić jaki jest najgorszy romans anime jaki oglądałem.  kliknij: ukryte  Jakim cudem są ludzie którzy oceniają to coś na 10/10, albo oglądali w życiu 5­‑10 serii anime, albo jest to ich pierwsza tego typu seria i ostatnia opcja, po prostu dają 10 za to że to jest anime (bo wielu tak robi).
    • Avatar
      rockman90 15.09.2016 15:44
      yyy...
      Boże…

      Bierzesz wszystko zbyt dosłownie.. To jest sztuka. Rozumiesz? SZTUKA. Nie można tego oceniać w tak dosłowny sposób. Nawet ten duch – możliwe że w ogóle go nie było. To mógł być tylko element, materializacja podświadomości Banriego.. Naprawdę krótkowzrocznym człowiekiem jesteś.
      • Avatar
        Moslaten 15.09.2016 19:52
        Re: yyy...
        A ty myslisz,ze ktokolwiek trakuje to doslownie?
        • Avatar
          rockman90 19.09.2016 15:19
          Re: yyy...
          Tak, użytwkonik Zachajv potraktował te widma Banriego jako duchy czyli dosłownie..
      • Avatar
        Zachajv 16.09.2016 01:11
        Re: yyy...
        Aha ok jestem krótkowzroczny, bo  kliknij: ukryte 
        • Avatar
          rockman90 19.09.2016 15:19
          Re: yyy...
          TO zgubienie to mogła być symbolika, zresztą sama końcówka i jak mówisz te „duchy” to tylko symbole, sceny abstrakcyjne.. Nie chce mi się rozwodzić za bardzo teraz ale nie było żadnych „duchów” w tym anime, zrozum to.
          • Avatar
            Zachajv 20.09.2016 00:10
            Re: yyy...
            To ty zrozum, że ja tych widm nie potraktowałem dosłownie, czytaj dokładnie wyraznie napisałem „duch głównego bohatera który jest przecież tak naprawdę tylko częścią jego umysłu, a nie istniejącym bytem” więc od początku zdawałem sobie sprawę, że ich nie ma i właśnie dlatego, że są to nieistniejące byty, które nie mogą wpływać na rzeczywistość  kliknij: ukryte 
            • Avatar
              Slova 20.09.2016 18:28
              Re: yyy...
              To się nazywa deus ex machina.
      • Avatar
        Saarverok 16.09.2016 16:36
        Re: yyy...
        Jak to nie sztuka? Wg Wikipedii: Sztuka – część dorobku kulturowego cywilizacji, manifestująca się poprzez utwory, w tym dzieła artystyczne.

        A tak na poważnie – przeczytaj definicję ironii. Kolega wyżej na tyle dobrze nią operuje, że
        rockman90 napisał(a):
        Naprawdę krótkowzrocznym człowiekiem jesteś.
  • Avatar
    A
    scharlott 9.08.2016 16:18
    Warto dać szansę tej serii na rozwinięcie się
    Do Golden Time przekonał mnie znajomy, mówiąc że to naprawdę doby romans z nutą dramatu. Obejrzałam. Czy się zawiodłam?
    Nie. Nie jest to może bardzo wybitna seria, jednak jak najbardziej przyjemnie się ją ogląda. Dostarcza emocji i skupia się głównie na uczuciach bohaterów. Ale czy to źle? Tego się spodziewałam i jestem usatysfakcjonowana. Dziwie się tak dużej ilości negatywnych komentarzy oraz niską oceną recenzenta. Na pewno pierwsze odcinki nie są tak wciągające jak kolejne, dlatego warto dać szansę tej serii na rozwinięcie się.
    • Avatar
      Slova 9.08.2016 18:04
      Re: Warto dać szansę tej serii na rozwinięcie się
      Dziwie się tak dużej ilości negatywnych komentarzy oraz niską oceną recenzenta.

      Mediana ocen: 10
      Wcale się nie dziwię, że Ty się dziwisz.
      Dorośniesz, zgorzkniejesz i wtedy zrozumiesz, że bohaterowie kreowani na dorosłych nie mogą zachowywać się tak, jak w Golden Time.
      I że osoby core psychicznie powinny trafiać do specjalistów, by uzyskać pomoc.
      • Avatar
        chi4ko 9.08.2016 20:01
        Re: Warto dać szansę tej serii na rozwinięcie się
        LOLOLOL
        Slova kreujący się na starego, zgorzkniałego wygę. Ale beka.
        • Avatar
          Slova 9.08.2016 20:30
          Re: Warto dać szansę tej serii na rozwinięcie się
          Szesnaście lat z chińskimi bajkami potrafi człowiekowi obrzydzić anime.
  • Avatar
    A
    Maxromem 20.03.2016 02:58
    Toradory nie ma, ale też jest... w sumie nie tak źle
    Porównań rej serii do Toradory nie da się uniknąc, ale…
    Golden Time zawsze omijałem szerokim łukiem, mając na uwadze raczej nieprzychylne oceny i recenzje jakie zbiera ta seria. Z drugiej strony, uwielbiam Toradorę i ostatnio postanowiłem sobie ją przypomnieć. Szybko skończyłem i zastanawiając się po co sięgnąć teraz pomyślałem „a trudno, czasami trzeba obejrzeć coś słabego” i włączyłem Golden Time.
    Zgadzam się, seria niczego nie urywa, a już na pewno daleko jej do czołowych przedstawicieli gatunku. Ale z drugiej strony nie zgadzam się co do tego żeby anime waliło idiotyzmami z lewa na prawo. Ani co do tego żeby bohaterowie non­‑stop zachowywali się idiotycznie. Co prawda realizm niektórych sytuacji jest mocno naciągany, ale nie jest to aż tak rażące.
    Co do samych bohaterów też mam odmienne odczucia. Banri to raczej ciepłe kluchy, ale Koko była bardzo udaną postacią. Postacie poboczne też niczego sobie.
    Niestety, pomimo starań, w każym z tych elementów Golden Time jest słabsze niż Toradora. Wydaje mi się, że to jest główny problem i powód takiego niezadowolenia wśród ludzi. Szczerze mówiąc, jeśli ktoś jeszcze nie oglądał Toradory, to niech obejrzy Golden Time najpierw. Nieważne czy mu się spodoba, czy nie, Toradora po tym zrobi jeszcze większe wrażenie.
    • Avatar
      Slova 20.03.2016 08:40
      Re: Toradory nie ma, ale też jest... w sumie nie tak źle
      w każym z tych elementów Golden Time jest słabsze niż Toradora. Wydaje mi się, że to jest główny problem i powód takiego niezadowolenia wśród ludzi.

      ohoho, odważne sądy, zwłaszcza, ze dla mnie serie gorsze od toradory to granica szmiry, a po autorce toradory w kwestii obyczajówki spodziewałem się tylko najgorszego. I to też dostałem. Zestawianie czegokolwiek z toradorą to miecz obusieczny.
      • Avatar
        Maxromem 20.03.2016 13:02
        Re: Toradory nie ma, ale też jest... w sumie nie tak źle
        Cóż mogę poradzić, całkiem odważny ze mnie ziomek :D
        Takie tylko moje przemyślenia, których notabene nikt nie musi brać na serio. Inne zdania i odmienne opinie są zawsze mile widziane.
    • Avatar
      rockman90 15.09.2016 15:47
      Re: Toradory nie ma, ale też jest... w sumie nie tak źle
      yy.. „nieprzychylne oceny i recenzje” Możesz mi pokazać gdzie takie nieprzychylne oceny zbiera ta seria? xD Jak patrzę na oceny na wielu stronach to oceny oscylują przy 7.9 – 8.3.

      Wycięto wycieczki osobiste.
      Moderacja
      • Avatar
        Maxromem 15.09.2016 20:59
        Re: Toradory nie ma, ale też jest... w sumie nie tak źle
        Chociażby recenzja na Tanuki. 2 z top 4 recenzji na MALu też są nieprzychylne.
        • Avatar
          rockman90 15.09.2016 21:23
          Re: Toradory nie ma, ale też jest... w sumie nie tak źle
          To nie patrz na jakieś tam recenzję a na ocenę społeczności czy po prostu większej ilości ludzi. ZMODEROWANO Tak jak mówiłem – poszukałem oceny ogólne w internecie i są naprawdę dobre.
          • Avatar
            Maxromem 15.09.2016 21:36
            Re: Toradory nie ma, ale też jest... w sumie nie tak źle
            Oho, jaki hejt poleciał…

            Statystyczny widz zazwyczaj nie ma pojęcia co ogląda na ekranie i wystarczy mu bezmózga akcja, cycki i bohater, który będzie spełniał jego marzenia. Pozwól więc, że będę się kierował tym czym chcę. Do recenzji też należy podchodzić z odpowiednim nastawieniem, ale po wyrobieniu sobie zdania na temat poszczególnych recenzentów i zestawieniu ich gustu ze swoim, można śmiało i w 90% przypadku kierować się tylko pojedynczą recenzją danego tytułu.
  • Avatar
    A
    Mazgiller 11.03.2016 18:24
    Pamiętam do tej pory jak z niecierpliwością czekałem na premierę nowego odcinka. Co ten Tada Banri zrobi? Jak to się wszystko ułoży!? Co będzie dalej? Będzie z Lindą, czy Kouko?!

    Nie rozumiem recenzentki. Dla mnie to jedyny… melodramat, który mógłbym polecić np. swojej Matce. Anime bardziej przypomina brazylijską telenowele niż typową japońską animację z absurdalnymi zwrotami akcji. Seria jest po prostu normalna. Może to wpłynęło na taką ocenę -_- która powinna być zdecydowanie większa.
    • Avatar
      Kysz 11.03.2016 19:43
      Mazgiller napisał(a):
      Anime bardziej przypomina brazylijską telenowele…

      Mazgiller napisał(a):
      Seria jest po prostu normalna.

      Szczerze powiedziawszy jak dla mnie, to to się wzajemnie wyklucza – coś, co jest niczym brazylijska telenowela nie może być normalne ;p
      • Avatar
        Mazgiller 11.03.2016 19:54
        W sumie racja. Trochę się zapędziłem. Mój błąd ^^ Zapomniałem już jak brazylijskie tasiemce były pokręcone.
        • Avatar
          Slova 11.03.2016 20:20
          Brazylijskie tasiemce bardzo ładnie pudrowały głupotę fabularną, co w golden time nawet nie miało miejsca i seria waliła idiotyzmami prosto w twarz. I zachowania bohaterów w telenowelach są na pewno bardziej wiarygodne.
          • Avatar
            Mazgiller 11.03.2016 20:29
            Będąc obiektywnym.. prawda. Golden Time też ma wady. Było trochę idiotycznych sytuacji itd. W każdym tytule można się do czegoś doczepić. Ja nie mówię że to arcydzieło ^^
            • Avatar
              Daerian 11.03.2016 22:01
              Stężenie idiotyzmów jak dla mnie było zbyt duże, na tyle duże, że serię rzuciłem. Warto zaś przy tym zauważyć, że jestem największym fanem Toradory (tej samej autorki) wśród stałych recenzentów..
              • Avatar
                Mazgiller 12.03.2016 08:13
                Hyh to widocznie miała gorszy okres w twórczości. Aż tak się nie zagłębiałem. Reasumując ja nie zamierzałem wciągać Golden Time na piedestał, po prostu uważam że ocena jest ciut za niska, bo aż tak zła ta seria nie jest.
  • Avatar
    A
    xzxzxzxz 18.02.2016 13:28
    Fala jadu wylana, ale to norma na tanuki że recenzenci często lubią dowalić anime które nie spełniły ich oczekiwań, w efekcie czego fajne okruchy życia – nie mówie że bez wad – otrzymują ocenę niższą niż nie jedna ecchi kalka. Brawo za rzetelność, już chyba każdy użytkownik wie, że nie należy się sugerować ocenami recenzentów.
    Od pewnego czasu zacząłem się zastanawiać czy osoby recenzujące, aby na pewno pamiętają soundtracki, czy po prostu wpisują ocenę losową. Ponieważ jeśli dla recenzentki soundtrack z Golden Time zasłużył na kiepską 3, w dodatku bez wyjaśnienia, to naprawdę radzę umyć uszy.
    Dzięki takim perełkom, którym pozwala się pisać recenzje i które do swej pracy podchodzą nierzetelnie, anime takie jak np. SAO i Naruto, które na youtubie pod swoimi soundtrackami generują miliony wyświetleń, tutaj mają oceny 6 za muzykę.
    Pal licho grafikę, fabułę i postacie, bo to ocena za muzykę jest najbardziej olewana ze wszystkich, to jest już stały zwyczaj że recenzenci oceny za oprawę audio dają na ślepo, bądź robią tak żeby ocena nie odstawała od innych, bo broń Boże jeszcze by musieli to wyjaśnić.
    Jeśli ktoś chce pisać recenzje, to bardzo się ciesze i jestem wdzięczny, ale jeśli komuś szkoda poświęcić kilku minut, żeby przypomnieć sobie, OP/ED a także soundtrack (jeśli ktoś nie ma potrafi wychwycić tego podczas oglądania, a jest wiele takich osób) , to ja za recenzję podziękuje.
    • Avatar
      xzxzxzxz 18.02.2016 13:30
      W ostatnim nawiasie błąd „ma” jest zbędne.
    • Avatar
      Slova 18.02.2016 14:00
      soundtrack z Golden Time zasłużył na kiepską 3

      Drugi opening przez długi czas prześladował mnie po nocach. A jestem koneserem j­‑core…

      Pal licho grafikę, fabułę i postacie, bo to ocena za muzykę jest najbardziej olewana ze wszystkich, to jest już stały zwyczaj że recenzenci oceny za oprawę audio dają na ślepo, bądź robią tak żeby ocena nie odstawała od innych, bo broń Boże jeszcze by musieli to wyjaśnić.

      Sama prawda.

      Jeśli ktoś chce pisać recenzje, to bardzo się ciesze i jestem wdzięczny, ale jeśli komuś szkoda poświęcić kilku minut, żeby przypomnieć sobie, OP/ED a także soundtrack

      Ale po co? Muzyka filmowa ma działać w filmie, ocena ma wyrażać, jak dobrze się komponuje, a nie czy nadaje się dla melomanów. Bardzo rzadko bywa, że soundtrack reprezentuje cokolwiek w oderwaniu od dzieła.
      Inna sprawa, że większość serii zupełnie się nie wyróżnia z OST. Zależnie od punktu widzenia to bardzo dobrze, albo bardzo źle. A po co pisać o tym, co jest takie samo, jak wszystko inne?
    • Avatar
      Xillin 19.02.2016 21:22
      Pal licho grafikę, fabułę i postacie, bo to ocena za muzykę jest najbardziej olewana ze wszystkich, to jest już stały zwyczaj że recenzenci oceny za oprawę audio dają na ślepo

      Nieprawda. Oceny za grafikę są tu zdecydowanie bardziej randomowe.
      • Avatar
        xzxzxzxz 20.02.2016 00:38
        Akurat w kwestii grafiki specem nie jestem więc się nie wypowiadam, każdy generalnie ocenę za grafikę definiuje inaczej, ja generalnie dużą uwagę zwracam na tła i ujęcia kamery, postacie mogą być koślawe, ale jeśli seria ma ładne narysowaną naturę to ma u mnie mocny plus.
        Chociaż powiem ci szczerze, że czasem jak widzę niektóre oceny za grafikę, to normalnie .... mnie strzela, najbardziej zabolało mnie 9 za grafikę dla Danmachi, no po prostu naprawdę zwątpiłem w swój wzrok, szczególnie że np. Byousoku 5cm i Mushishi mają tylko 1pkt wyższą notę za grafikę.
        • Avatar
          Slova 20.02.2016 08:59
          O ile w Danmachi rzeczywiście przesadzono, tak Byousoku można wiele zarzucić pod względem wizualnym.
    • Avatar
      Mazgiller 11.03.2016 18:40
      A ja bym tego aż tak na serio nie brał pod uwagę. Ani grafiki ani muzyki. Fakt faktem kreska jest istotna, ładnie narysowana seria lepiej się przyjmuje, ale nie można oceniać książki po okładce. Widziałem kilka tytułów gdzie kreska była „odrzucająca”, ale treść była „prze­‑bogata”.

      Co do muzyki… zazwyczaj większość ludzi nie zwraca na nią uwagi. Od coś tam plumka w tle. Inaczej jest gdy na serio muzyka nie pasuje do danej sytuacji, aż puchną uszy.

      Ale reasumując są to indywidualne kwestie zależne od własnych preferencji i basta :o Chociaż w tym wypadku zgadzam się w całości z xzxzxzxz.
  • Avatar
    A
    SkyLuck 3.01.2016 02:52
    Mi się podobało, a obejrzałem już sporo anime. Dałbym 8/10 Dobrze że nie zawsze się sugeruję opinią recenzenta bo ominąłbym już kilka bardzo dobrych według mnie anime. Każdy ma inny gust.
    • Avatar
      Slova 3.01.2016 08:57
      Gust nie gra tu żadnej roli, golden time w moich wspomnieniach pozostania na zawsze traumatycznym przeżyciem.
  • Avatar
    A
    Smoku 14.09.2015 22:52
    Anime nie było dziełem wysokich lotów i ogólnie się zgadzam z recenzją, ale uważam że ocena za muzykę i grafikę jest zaniżona.
  • Avatar
    A
    Hatsuch 12.08.2015 01:11
    Opinia
    Ostatnio mam maraton z seriami anime, w których jest wątek romansu. Za Golden Time zabrałem się dość niechętnie i przez pierwsze odcinki nie potrafiłem się przebić. Zakładam, że gdyby nie ciekawość związana ze wspomnieniami gł. bohatera – nie ciągnąłbym serii do końca. Co mogę powiedzieć? Męczyłem się chociaż po zakończeniu serii byłem całkiem zadowolony. Uważałem i dalej uważam, że romans  kliknij: ukryte 

    Koko jako bohaterka, drażniła mnie swoją „księżniczkowatością”. Dopiero pod koniec udało mi się ją polubić. No i sam Tada Banri w pewnym momencie był irytujący. A przynajmniej ten, którego poznajemy na początku serii. Jego stara „osobowość”, „wersja”? Była znacznie fajniejsza. Takie moje odczucie.

    Strasznie żałuję zmarnowanego potencjału. Wydaje mi się, że historia miałaby znacznie więcej uroku, gdyby wszystko kręciło się wokół Banriego i Lindy. Krok po kroku, powrót wspomnień. Ale cóż, zakończenie wystarczająco mnie usatysfakcjonowało żeby nie narzekać na ten tytuł aż tak. Golden Time nie jest złe, potrafi wciągnąć, chociaż nie ma tutaj niczego wyjątkowego.

    Zostawiam zasłużone 6+/10. Podobało mi się, ale ze względu na trochę naciągane relacje między bohaterami mogę zostawić jedynie tyle.
  • Avatar
    R
    envus 23.06.2015 16:39
    Anime dość dobre, bohaterowie studenci a nie jako licealiści/gimnazjaliści jak w większości romansów było powiewem świeżości. Utrata pamięci też była dobrym motywem. Czasami prawda, było wiele irytujących scen, jednak całokształt prezentował się bardzo dobrze. Niestety recenzentka oczekuje chyba od romansów zbyt wiele i zamiast obiektywizmu widzimy subiektywną ocenę. Jednak osobom które chcą zacząć oglądać Golden Time – nie ma co się przejmować właśnie taką recenzją, jest to anime jak najbardziej do polecenia :)
  • Avatar
    A
    kamy2j 3.05.2015 18:57
    Następne zapchaj ...
    nie ma szału myślałem, że będzie lepsze po zapowiedziach a tu powielanie schematów
  • uuuuu8888877777 24.04.2015 04:47:05 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Xaven 4.02.2015 01:36
    Boskie, 10/10 i do ulu.
    O „Golden Time” dowiedziałem się przez zobaczenie urywku w pewnym MEP'ie. Wstukałem, więc tytuł na Tanuki i zobaczyłem oceny, oj, jako, że jestem ostatnio trochę wybredniejszy na słabsze serie (głównie przez dość słaby sezon zimowy), po przeczytaniu podsumowania recenzji, raczej postanowiłem sobie odpuścić. Mimo tego dalej coś ciągnęło mnie do tego tytułu, ostatecznie po kilku dniach postanowiłem dać szanse i ew. porzucić po kilku odcinkach.
    Załączyłem sobie wczoraj pierwszy odcinek i powiem, że był świetny, zaciekawiła mnie ów seria i sam nie wiem kiedy minęło te 12 odcinków. Niesamowicie się bawiłem i już wczoraj moja ocena wahała się pomiędzy 8/9 a 10. Nie mogłem się doczekać dalszego (dzisiejszego) seansu pozostałych 12 odcinków, podchodziłem z wielką niepewnością co do zakończenia ze względu, że pierwsza część niesamowicie mi się spodobała i nie chciałem się rozczarować. Ostatecznie gdzieś około 19 odcinka zdecydowałem się uwzględnić dziesiątkę za ostateczną ocenę, choćby nie wiem jak było zniszczone zakończenie. (Nie czytałem recenzji, (by sobie nie spojlerować) więc nie miałem pojęcia o zakończeniu z happy endem). Nie wyczytałem, żeby seria była dramatem, więc tliło się we mnie te światełko, że jednak będzie happy end, mimo tego wcale tego nie byłem pewien. Gdy oglądałem końcowe odcinki, wręcz ogarniała mnie niepewność podczas seansu. Ostatecznie oglądnąłem wszystko co do ostatniej sekundy i nie mogłem powstrzymać emocji. Przez ostanie odcinki przeżywałem wszystko razem z bohaterami, co skutkowało łzami smutku jak i radości (tak dużą ilość łez wylałem, jedynie jeszcze przy Clannadzie: After Story). Ogólnie zakończyło się bosko i śmiało mogę powiedzieć, że nie potrzebnie martwiłem się o zakończeniem, ponieważ było ono niesamowicie ciekawym wątkiem fabularnym, które wywarło na mnie tonę emocji. Przy spokojniejszym zakończeniu zapewne nie dostałbym takiej ilości wrażeń, niż przy tym co zaserwowali nam twórcy.

    Wiedząc, że jest to komedia romantyczna i nie wnika za bardzo ona w inne tematy (np: głębsze spojrzenie na studenckie życie, okruchy życie czy co tam jeszcze) nastawiłem się na romans jako główną oś, przymykając oko na mniejsze dziury w fabule. Ale cóż, nie ma się co bronić, z szerszej perspektywy (fabularnie) seria wypada dość przeciętnie z typowymi zagraniami (np: wycieczka na plażę, czy jakieś tam festiwale). Jednak nie można określić jej pod jeden typ nastroju, bowiem czasami wydaję się spokojna, sielankowa, a po chwili może przerodzić się w dość drastyczny napięty nastrój, gdzie główni bohaterowie mają okazje się „wykazać” kliknij: ukryte  Jeśli do serii podejdzie się lekko, nie wymagając jakiejś szczególnie rzeczywistej fabuły i przeżyć względem (naszego, realnego) świata to jest ona wystarczająca by zadowolić tym czym reprezentuje. Komedii w „Golden Time” wbrew opinii recenzenta zasmakowałem dość dużo i nie raz miałem okazje się pośmiać.
    Główna oś fabularna (romans) spisuje się na medal, w moim odczuciu związek Tady z Koko opiera się na charakterach obu stron, które współgrają z sobą, co z tym idzie jak najbardziej może powstać uczucie miłości. Widać, że w trudniejszych momentach, Tada czy Koko starają się robić jak najlepiej dla drugiej połówki, co nie oznacza, że robią to właściwą drogą, ale same chęci już wiele znaczą. Świetnie obrazują to sceny, gdzie ich związek jest wystawiony na próbę  kliknij: ukryte 
    Co do reszty wątków romantycznych to ukazane zalążki mi wystarczą, główny romans opierał się na Koko-><-Tada (ew. dodać można „stary/duch Tada-><-Linda) i dobrze, że to na nich skupiała się cała historia, a nie rozchodziła na kilka pobocznych dróg.
    Całą historię „Golden Time” oceniam na 10/10, ze względu, na nastroje w serii, które wywoływały u mnie przeróżne pozytywne uczucia.

    Bohaterowie, a więc kilka słów o paczce przyjaciół, których polubiłem.
    Tada Banri – jedna z najbardziej nieprzewidywalnych postaci jakie oglądałem, walka starego z nowym Tadą była jedną wielką nie wiadomą, przez większość czasu nie byłem pewien, jak i która osobowość wyjdzie najlepiej z tego wszystkiego. Walki wewnętrzne z sobą jak najbardziej mi się podobały, niewątpliwie żadna z stron nie chciała tracić swoich wspaniałych wspomnień, zapomnienie ich można by porównać z śmiercią, (mocno naciągnięte) więc naturalne było poczucie wrogości względem „drugiego ja”. Co do charakteru teraźniejszego Tady to był dość ... naturalny (jak dla mnie na +).
    Kaga Kouko – Aww, jak dla mnie urocza postać, ta pierwsza scena z bukietem dla Mitsuo była epicka. Wie czego chce i nie tak łatwo poddaje się z tym, mimo, że jest dziecinna stara się jak najlepiej potrafi, rozumie swoje błędy, wyciąga konsekwencje, co powoduje przemiany, które są jak najbardziej jej zaletą. To właśnie za pomocą Tady jest w stanie brnąć ku udoskonalaniu samej siebie, to on ją pociesza i potrafi pchnąć ją lekko ma właściwą drogę. Z prześladowczyni Mitsuo zamienia się w całkowicie inną osobę, chociaż z pozoru nie traci swojego początkowego charakteru, po prostu odczułem, że jej co po niektóre negatywne cechy zniknęły i jest w stanie pokazać się z uroczej strony. Z początku nie jest pewna co do uczuć Tady (odrzuca wyznanie), jednak mimo tego potrafi się zebrać w sobie i odwzajemnić uczucia Tady. <---- To moje wrażenia co do Koki, i nie zaprzeczam, w oczach innej osoby może to wyglądać całkowicie inaczej.

    Ogólnie pokochałem głównych bohaterów romansu i cały czas trzymałem kciuki, żeby do końca przetrwali :D

    Reszta postaci zdobyła moją sympatię, choć z Lindą było z początku dość niezręcznie i przyjmowałem ją z antypatią, ostatecznie, po kilku scenach się przekonałem, że, aż nawet w pewnym momencie mi się jej szkoda zrobiło.
    Co do grafiki to kreska przypadła do mojego gustu, a sama animacja wybijała się ponad przeciętność, która serwują inne anime. Zauważyć można też zmiany wyglądu postaci, co dodaje samczyku całej serii  kliknij: ukryte 
    (Muzyka)Pierwszy openning „Golden Time” jest genialny i aż miło się słucha, pokochałem go po pierwszym posłuchaniu i rzadko kiedy przewijałem, niestety tego nie mogę powiedzieć o drugim openningu, który jest mocno zagłuszany melodią. Na szczęście obydwa endingi spisują się jak należy, nie wywołują dłuższej chęci słuchania ich, ale są dość przyjemne dla ucha. Szczególne gratulacje dla seyiuu za dobrze wykonaną robotę.

    Jestem niesamowicie zaskoczony i oczarowany, że serii wywarła na mnie takie duże wrażenie. Dla niektórych to pewnie tandeta, ale dla mnie to wrażliwy, przesympatyczny, ciekawy romans, którego nie zapomnę prędko. Wystawiam 10/10 oraz dodaję gwiazdeczkę „ulubiony”. Niewątpliwe jak na obecną chwilę drugi (od góry) w hierarchii najulubieńszy tytuł po AgK :D

    Zdecydowanie polecam dać szanse Golden Time i chociaż rzucić okiem. To czy się spodoba to już kwesta widza.

    Trochę późno, więc przepraszam, jeśli gdzieś stworzyłem nielogiczne zdania, zapewne atmosfera nocna jak i to, że nie do końca jeszcze ochłonąłem z emocjami po świeżo oglądniętym Golden Time mogły wywołać plątanie się myśli czy zdań.
  • Avatar
    A
    abunia 3.01.2015 23:04
    Zawiedziona
    Po Golden Time odczekiwałam dobrej komedii romantycznej. Niestety się przeliczyłam. Uważam, że niewiele jest zalet, które mogłyby przyciągnąć widzów do obejrzenia tego tytułu.
    Postacie nieciekawe i niedojrzałe – tak najprościej można byłoby je nazwać. Po studentach liczyłam na większą dojrzałość od tej, która została nam ukazana. Podczas serii zdarzało się, że  kliknij: ukryte . Nie polubiłam  kliknij: ukryte . Kouko była rozpieszczoną dziewczyną, która w moim odczuciu była osobą posiadającą najgorsze możliwe cechy. A przynajmniej ich kombinacja wpadła baaardzo niekorzystnie. Banriego również nie darzyłam sympatią. To chłopak, który tak naprawdę  kliknij: ukryte . Niestety swą  kliknij: ukryte .
    Żeby nie było – Golden Time stworzył dwie postacie, które nawet polubiłam (pozostali, których nie wymieniłam zostali mi obojętni). Były to Linda i Oka. Obie były bardzo sympatycznymi postaciami. Wydarzenie z udziałem Chinami bardzo mnie rozśmieszyło, a mianowicie  kliknij: ukryte .
    Przechodząc do czegoś innego niż bohaterowie – graficznie seria dość dobrze się prezentuje.
    Zakończenie  kliknij: ukryte 

    Golden Time niestety nie sprostało moim oczekiwaniom (choć nie były aż tak wysokie). Co prawda da się odszukać zalety tej serii, ale prawdę mówiąc nie polecam.
    • Avatar
      abunia 3.01.2015 23:05
      Re: Zawiedziona
      Ooo… Zapomniałam dodać, że soundtracki nie prezentują się źle, ale za to openingi i endingi w ogóle nie przypadły mi do gustu.
    • Avatar
      IvyMike 25.01.2015 22:21
      Re: Zawiedziona
      Moim zdaniem pierwsze odcinki Golden Time były świetne i przyjemnie się je oglądało, po paru odcinkach zaczęły się schody w dół.
    • Avatar
      rockman90 15.09.2016 15:55
      Re: Zawiedziona
      Nie spodobały ci się postacie więc jesteś zawiedziona? xD Co to znaczy „niedojrzałe”? Skoro taki był zamysł charakterów postaci to powinnaś to przyjąć a nie płakać nad tym ,że scenarzyści postanowili dać charaktery inne niż takie jak byś ty chciała. Nieciekawe postacie? Kogo i Banri byli nieciekawi? 0_0 O kuźwa, ludzie mają dziwne gusta, to już mnie powaliło. Czasem sobie myślę, że dużo ludzi kompletnie nie potrafi zrozumieć sztuki..
      • Avatar
        Slova 15.09.2016 18:32
        Re: Zawiedziona
        Gdyby akcja działa się w gimnazjum/wczesnym liceum, to faktycznie nie sposób tak się o bohaterach wypowiedzieć. Ale na studiach? Od dorosłych ludzi widz ma prawo oczekiwać dorosłego zachowania, trzeźwego myślenia, racjonalizmu, a nie ciągłego emocjonalnego rozchwiania u wszystkich na ekranie.

        TU nie chodzi o to, że seria rozmija się z oczekiwaniami. Problem tkwi bowiem w tym, że łudzi widza osadzeniem akcji w świecie młodych dorosłych ludzi, ale nic z tego nie wynika, bowiem młody dorosły człowiek oglądający poczynania bohaterów łapie się za głowę.

        Kaga była ciekawa na początku, kiedy wokół jej ześwirowania toczyła się akcja, później starała się strasznie monotonna.

        Banri moze być rozpatrywany jedynie jako ciekawy, gdy zrobić z niego obiekt analizy psychiatrycznej. W innym wypadku to nawet nie wiadomo, o co mu chodziło.
  • 2e2 28.09.2014 14:50:03 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Subaru 1.09.2014 12:23
    Golden Time
    Kpina.

    Miało być ciekawie i całkiem oryginalnie, bo jednak środowisko studenckie i w ogóle ludzie w wieku naście wzwyż są niezwykle rzadko bohaterami anime, a wyszło jakieś nieporozumienie.

    Już od pierwszych odcinków widać, w jakim kierunku potoczy się historia. Pojawia się najlepszy przyjaciel, pewna tajemnicza dziewczyna (oczywiście przyjaciółka z dzieciństwa, no a jakże), nieprzystosowana społecznie dziewoja, którą trzeba odbić kumplowi, o czym mówi sam opening ( kliknij: ukryte . Tym samym skopano cały wątek trójkąta romantycznego z drugą z dziewczyn, bo chłopak mógł niemal zdradzać pierwszą, ale i tak nie było sensu się tym przejmować,  kliknij: ukryte . I chyba dobrze, że twórcy oszczędzili poplątania wątków romantycznych, czyli każdy z każdym i jeszcze zmiana na drugą nóżkę po dwa razy, bo wyszłoby jeszcze gorzej, niż jest. A jest źle.

    Główną wadą i tym, co ciągnie serię na dno, są bohaterowie, którzy zachowują się jak upośledzeni umysłowo lub dzieci z podstawówki, a nie dorośli, samodzielni ludzie. Reagują skrajnie dziecinnie, tarzają się po podłodze, mówią słodkimi głosikami… Powiedzmy, że japońskie licealistki są najdziwniejsze na świecie, ale studentkom powinno to już przejść. Tym samym kompletnie wali się cała wiarygodność nie tylko kreacji postaci, ale także miejsca akcji, bo o uczeniu się nie ma kompletnie nic. Zero. Chodzą czasem na wykłady tylko po to, by spece od teł mogli narysować ławki, i tyle. Nic z tego nie wynika; z przedstawionych scen można wywnioskować, że ich życie to same imprezy, kłótnie przedmałżeńskie, wariowanie w gronie przyjaciół i czasem jakieś dorabianie sobie. Nie ma ani śladu po STUDIOWANIU. To kolejna ogromna wada, bo skoro już wybrano taką scenerię, to powinna ona czemuś służyć, a tymczasem stworzono przedszkole dla dorosłych.

    Główny bohater to w sumie taka mamałyga, nie dość, że wygląda jak mały chłopczyk, to jego problemy egzystencjalne… Rozumiem, można żyć przeszłością i ciągle się zamartwiać, ale, na Boga, dlaczego własnej dziewczynie nie mówić o takich rzeczach, czemu ciągle kłamać i zachowywać się tak nielogicznie? A, tylko po to, by coś się działo… no tak.
    Tak naprawdę kłopoty związane  kliknij: ukryte  nie są niczym zabawnym, to dramat, ale takie przedstawienie uwłacza istocie problemu. Bo całym sensem takiego życia jest jedna dziewczynka, przecież to oczywiste!

    O ile główny męski bohater nadaje się tylko do leczenia psychiatrycznego i wielu sesji z terapeutą (czemu o tym się w ogóle nie mówi?!), o tyle miejsce Kouko jest już jedynie w izolatce na wyspie odciętej od cywilizowanego świata. To coś ma psychikę bobasa, kompletny brak odpowiedzialności, przewidywania, liczenia się z kimkolwiek i czymkolwiek, ale nie ze złej woli, tylko z ograniczonej ilości fałdek na mózgu. Jak można tyle czasu dręczyć biednego osobnika z taką samą determinacją i nie widzieć bezsensu tego wszystkiego? To nawet nie zachowanie dziecka. To zachowanie niepełnosprawnej umysłowo psychopatki.

    Tła czasem bardzo ładne, ale jak się w drugiej połowie serii postaciom dokładnie przyjrzałem, to zobaczyłem w niektórych scenkach potworki. Koślawe, kanciaste obrysy, monstra jakieś momentami. No straszne.

    Jeśli ktoś szuka ciekawej komedii romantycznej z dorosłymi bohaterami – to nie ten adres.

    4/10. Ale to chyba za wiele.
  • Avatar
    A
    RosaLynn 1.07.2014 16:06
    Golden Time
    Postanowiłam obejrzeć to anime, kiedy dowiedziałam się, że wyszła spod produkcji tej samej autorki co Toradory.
    Oczywiście, spodziewałam się takiej czegoś, co tak mnie wciągnie jak Toradora. Niestety, momentami Golden Time dłużył się niemiłosiernie.
    Sam pomysł z amnezją Tady Banriego wydawał się dość ciekawy, ale przyłączę się do stwierdzenia, że te walki z samym sobą były po prostu dziwne. Tak jak ujął to Nikodemsky: czy to przypadkiem nie było bardziej rozdwojenie jaźni?
    Główny bohater – tutaj mam dwie kompletnie sprzeczne opinie. Ten „nowy” Tada nie przypadł mi jakoś specjalnie do gustu, natomiast „stary” jakoś bardziej mi się tu spodobał.
    Koko. Przez pierwsze odcinki mnie strasznie irytowała, chociażby wszystkie sceny z nią i Yaną. Pomimo tego sam wątek z Koko i Mitsuo był całkiem ciekawy. A właśnie, Yana! Był zdecydowanie moją ulubioną postacią męską w tym anime.
    A Linda? Miałam nadzieję, że będzie z Banrim, ale pod koniec serii doszłam do wniosku, że to Koko lepiej do niego pasuje. I jeszcze Oka, mogłaby jakoś inaczej wyjaśnić Mitsuo dlaczego  kliknij: ukryte .
    Całość była całkiem przyjemna. Rzeczywiście, gdyby skupić się troszkę bardziej na drugoplanowych bohaterach, to byłoby jeszcze ciekawiej.
    • Avatar
      Hiromi 1.07.2014 16:26
      Re: Golden Time
      Och, w końcu ktoś kto tak jak ja polubił Mitsuo.
      • Avatar
        RosaLynn 8.07.2014 14:05
        Re: Golden Time
        :) Wydaje mi się, że jedyny z przedstawionych bliżej bohaterów miał własne zdanie.
        • Avatar
          Hiromi 8.07.2014 16:19
          Re: Golden Time
          Racja, ciekawe, jak potoczą się jego losy kliknij: ukryte 
          • Avatar
            RosaLynn 10.07.2014 18:57
            Re: Golden Time
            Ja również!
            • Avatar
              Hiromi 10.07.2014 21:41
              Re: Golden Time
               kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 29.06.2014 22:21
    Całkiem nieźle
    Po wielu negatywnych opiniach postanowiłem zestawić Golden Time na dalszy plan i obejrzeć „kiedyś w wolnej chwili” – spodziewałem się czegoś, co będę miał ochotę rzucić po kilku odcinkach, cieszę się jednak, że również tym razem zastosowałem się do zasady „sam zobacz” i wcale nie żałuję.

    Jedyne dwa rozczarowania z mojej strony – spodziewałem się burzliwego romansu, dużej dozy dramatu lub choćby większych emocji od postaci – z każdej z tych rzeczy dostałem tylko namiastkę(może tych emocji bywało miejscami więcej) – takie miałem wrażenie po kilku odcinkach, przy połowie jednak wiedziałem, że nie ma na to większych szans, czy jestem zły z tego powodu? niespecjalnie.

    Drugą rzeczą byłoby podejście do głównego bohatera i stworzenie fabuły w okół jego i jego sytuacji, większość GT to tak właściwie próba akceptacji samego siebie, poza tym nie jestem specjalistą w dziedzinie psychologii ale czy przypadkiem autorka Toradory tym razem  kliknij: ukryte 

    Przyzwyczajony jestem do szkolnych romansów z licealistami w tle(w tym przypadku właściwie nie ma jakieś większej różnicy, ponieważ większość bohaterów jest na pierwszym roku studiów – uczuciowo teoretycznie nie powinno to odgrywać jakiejś większej roli ale powiedzmy, że śmiało można zaliczyć bohaterów jako grupę studentów), niewiele obejrzałem poważnych romansów(tak właściwie mógłbym tylko zaliczyć serię Nana i częściowo Kimi no Iru Machi) – w tym przypadku wydaje mi się, że był to odpowiedni balans pomiędzy czymś poważniejszym, a lżejszym romansem z elementami komedii(elementów komediowych może nie było jakoś wiele ale choćby  kliknij: ukryte ).

    Postaci:

    Nana – postać, która najbardziej mnie zaintrygowała i zapewne nie tylko mnie, zaczynając choćby od uderzającego podobieństwa do czarnowłosej dziewczyny z serii Nana, podobny charakter, tylko jej muzyka… ehh o ile to można było nazwać muzyką, w serii Nana jeszcze to jakoś brzmiało( kliknij: ukryte ). Z tego co pamiętam, to  kliknij: ukryte 

    Tada Barni – spotykałem się już z różnymi dziwnymi imionami w seriach anime ale to z jakiegoś powodu wydaje mi się dotychczas najdziwniejsze… pomijając jednak kwestię imienia, większość akcji skupia się praktycznie na nim i jego sytuacji, jakkolwiek sam bohater jakoś specjalnie mnie nie irytował,  kliknij: ukryte  Podobało mi się jego podejście do kilku spraw, był szczery i tym samym całość nie przeciągała się( kliknij: ukryte ).

    Linda – strasznie nieszczera i przez nią wynikło wiele problemów, mimo tego z jakiegoś powodu zrobiło mi się jej żal… faktycznie zadbana dziewucha, dopracowana charakterystyka i jakkolwiek brakowało jej może szczerości, tak też starała się układać niektóre elementy nieco uważniej.

    Mitsuo – całkiem interesujący przykład „kumpla”, spodziewałem się więcej powiązań w czasie serii(wnioskując po pierwszym odcinku) z głównym bohaterem, jednak odłożono go na dalszy plan, poza tym momentami robiło mi się również żal chłopaka :\

    Oka – typowy przykład „roztrzepanej i pozytywnej” koleżanki z klasy, martwiłem się trochę, że taka pozostanie do końca serii, na szczęście autorzy dołożyli jej trochę „uczuć”.

    Koko – jej nie potrafiłem do końca rozgryźć… zarówno na początku jak i później sprawiała wrażenie całkiem innej postaci, jakby przez ten krótki czas przeszła dość poważną metamorfozę osobowości – może to tylko moje wrażenie ale tak to właśnie widziałem. Udało mi się ją polubić dopiero pod koniec serii, ciężko mi się przekonać do typowych „księżniczek” w seriach anime i prawdę mówiąc do końca dopingowałem Lindzie ale też koniec końców nie jestem rozczarowany.

    Fabuła – o większości wspomniałem już wcześniej, 24 odcinki to dość dużo jak na serię anime i da się pomieścić dużo materiału, spodziewałem się różnych gwałtownych akcji pomiędzy bohaterami, dramatu w dużej mierze i przewidywalnego końca, końcówką byłem dość zaskoczony ale samą historię można było poprowadzić nieco zgrabniej.

    Zaskoczony nieco byłem też przebiegiem całości  kliknij: ukryte 

    Kreska – na poziomie wyżej, niż akceptowalnym, nie bardzo rozumiem tylko 5 w recenzji, jest o wiele więcej serii, gdzie można byłoby się uczepić do wielu rzecz ale tutaj nawet postacie drugoplanowe i nawet osoby w tle były całkiem zgrabnie zarysowane.

    Seria miała swoje lepsze i gorsze momenty ale na dłuższą metę wcale się nie nudziłem i cieszę się, że zdecydowałem się obejrzeć po takim czasie Golden Time – ocena ode mnie to 7/10.

    PS. Gdzieś w komentarzach(jeśli dobrze pamiętam) wyczytałem, że autorka Toradory nie potrafi pisać romansów i się nigdy nie nauczy, ani Golden Time, ani Toradora! nie były może arcydziełami ale szczerze mówiąc nie ustawiałbym ich jakoś nisko razem z przeciętniakami albo jeszcze niżej – i jeśli faktycznie poziom jest taki niski, to chętnie usłyszałbym propozycję czegoś „dobrego” w tej kategorii :)
    • Avatar
      Hiromi 30.06.2014 00:18
      Re: Całkiem nieźle
      Wiesz, co ja przez caluśki czas mam wrażenie, że Koko nie rozumie swoich uczuć, dla mnie to do końca nie była miłość, a obawy o pozostaniu samą.
    • Avatar
      Hiromi 30.06.2014 00:42
      Re: Całkiem nieźle
       kliknij: ukryte 
      • Avatar
        Nikodemsky 30.06.2014 01:00
        Re: Całkiem nieźle
        Wiesz, co ja przez caluśki czas mam wrażenie, że Koko nie rozumie swoich uczuć, dla mnie to do końca nie była miłość, a obawy o pozostaniu samą.


        Tutaj się zgodzę, dla mnie to wyglądało na początku jak desperacka próba znalezienia zamiennika. Strasznie dziwna postać,  kliknij: ukryte 
        Pamiętajmy o tym, że light novel[...]


        To teraz  kliknij: ukryte 
        • Avatar
          Hiromi 30.06.2014 01:12
          Re: Całkiem nieźle
          Mówię Ci tam wszystko może się jeszcze zdarzyć, znajoma pisała mi, że to jest istna telenowela każdy do każdego coś ma, ale nikt nic konkretnego. Nie zdziwiłabym się gdyby autorka  kliknij: ukryte  Wiosną wyszedł 7 tomik, a anime zekranizowano jeśli się nie mylę do końca 5. Rozmawiając z tą dziewczyną dowiedziałam się, że  kliknij: ukryte  Zobaczymy, co nam zaserwuje dalej, gorzej, że tłumaczenie idzie, jak krew z nosa.
    • Avatar
      Hiromi 30.06.2014 00:46
      Re: Całkiem nieźle
      Pytasz o anime romans mnie już jakiś czas temu poruszyło „H2O – Footprints in the Sand” nie wiem, czy je kojarzysz, tytuł ten ma dość ciężki klimat, bo to niby komedia­‑harem, ale jednak serwuje coś więcej.
      • Avatar
        Nikodemsky 30.06.2014 01:09
        Re: Całkiem nieźle
        Serii nie kojarzę ale zapewne spojrzę :)

        Golden Time całkiem nieźle balansuje pomiędzy pełną powagą, a czymś lżejszym w przekazie, dlatego zastanawiałem się, czy ktoś miał coś „lepszego” na myśli w tej kategorii, czy to po prostu było na zasadzie „nie lubię i tyle”.
        • Avatar
          Hiromi 30.06.2014 01:22
          Re: Całkiem nieźle
          Właśnie sprawdziłam jednak jest 8 tomów z 10 planowanych i dwa spinoffy.  kliknij: ukryte 
          • Avatar
            Nikodemsky 30.06.2014 05:56
            Re: Całkiem nieźle
            Obczaiłem nieco wnikliwiej temat LN dla Golden Time  kliknij: ukryte 

            Jeśli chodzi o nowy projekt – być może masz na myśli Evergreen? Wygląda na trochę lżejsze, niż Toradora! i GT ale to trzeba by było zobaczyć. Manga dostała się na angielską licencję, więc raczej nie będzie można liczyć na fanowskie tłumaczenia. Nie mniej temat jest interesujący.

            Swoją drogą – zauważyłem, że manga Toradora! była wydawana jeszcze 2 lata po emisji anime, teraz to jestem zaintrygowany…

            To tak zbaczając z tematu ;p

            Podsumowując mam nadzieję, że za jakiś rok, czy dwa przeczytam na Tanuki w newsach, że zostanie wydana kontynuacja GT i pozamykają wszystkie wątki bez cienia wątpliwości, bo ostatnio co zabieram się z jakieś romanse/haremy/ecchi to w większości jest niejednoznacznie…

            • Avatar
              agag 30.06.2014 08:53
              Re: Całkiem nieźle
              8 tom kończy się zasadniczo tak samo jak anime. Dostępne jest tłumaczenie (choć tak samo niskiej jakości jak i wcześniejszych tomów Golden Time) ostatnich 8 stron, więc łatwo się samemu o tym przekonać. Parę drobiazgów (jak choćby  kliknij: ukryte ) wynika bardziej z ilustracji niż tekstu.

              Jeśli komuś nie podoba się, jak autorka potraktowała postacie, to pewnie co najwyżej może się zaopatrzyć w growe rozwinięcie/zniekształcenie historii (znając życie, Banri pewnie tam dozna trzeciej „amnezji”).
            • Avatar
              Hiromi 30.06.2014 14:00
              Re: Całkiem nieźle
              Nie wiedziałeś, ze „Toradora!” nadal wychodziła, a po za tym light novel ma również 10 tomów i dawno jest skończone, manga wydawana na naszym rynku idzie z
              fabułą zgodnie z powieścią i nieco różni się od anime.
              • Avatar
                agag 30.06.2014 18:30
                Re: Całkiem nieźle
                Bawi cię rozsiewanie niesprawdzonych pogłosek?

                Z tego, że Toradora ma 10 tomów nie wynika, że inne light novel też będzie miało automatycznie tyle samo. Golden Time ma ich 8. Kropka. Jeśli druga adaptacja (mangowa) zdecyduje się coś naprawić w stosunku to pierwszej, to tym lepiej (choć mandze Toradory rzekoma większa zgodność z oryginalnym materiałem zdecydowanie nie wyszła na zdrowie).

                Oprócz 8 tomów głównej historii został wydany jednotomikowy spin­‑off poświęcony 2D­‑kunowi (bez tłumaczenia trudno stwierdzić, jak się wpasowuje w chronologię wydarzeń) i parę pobocznych historyjek (z których przykładowo ta z Naną i „Exorcist” Koko została wykorzystana w anime). Nie jest oczywiście w kamieniu zapisane, że autorka nie stworzy nic więcej w świecie Golden Time, ale jeśli już, to nie spodziewałbym się niczego szczególnie istotnego (raczej czegoś w rodzaju bitwy na szkolne drugie śniadania z Toradory).

                • Avatar
                  Hiromi 30.06.2014 19:29
                  Re: Całkiem nieźle
                  To żadne plotki, wiem, że taka ilość tomów była pierwotnie planowana. I nie wyskakuj mi tu z takim zdenerwowaniem.
                • Avatar
                  Hiromi 30.06.2014 19:30
                  Re: Całkiem nieźle
                  Wiem też, że GT nie jest jeszcze oficjalnie zakończony.
                  • Avatar
                    agag 30.06.2014 20:22
                    Re: Całkiem nieźle
                    Oj tam, zaraz zdenerwowanie. Bardziej śmieszy, że ja tu korzystam z wiarygodnych źródeł – z angielskojęzycznych można wymienić:
                    - mangaupdates
                    - wikipedię (tylko tam trzeba rozwinąć listę, by przekonać się, że do 8 głównych tomów doliczają wspomniany wcześniej przeze mnie 2D­‑kunowy spinoff i historyjki poboczne)
                    - znaną fanom stronę zajmującą się tłumaczeniami light novel

                    ... natomiast ty po prostu wiesz lepiej.

                    Pomimo że czarno na białym widać, że nie masz racji (mógłbym jeszcze dorzucić japońskojęzyczne źródła), nie spodziewam się, że przyznasz się do błędu. Żebyś się nie kompromitowała typowymi dla gimbusów argumentami np. że jak coś jest napisane na wikipedii, to w oczywisty sposób jest to nieprawdą, to może skończmy roztrząsanie tematu.
        • Avatar
          Hiromi 30.06.2014 01:43
          Re: Całkiem nieźle
          Pocieszę Cię jeszcze, że ta autorka obecnie pracuje nad czymś nowym, ale za diabła mnie mogę skojarzyć tytułu. Chyba to jakaś manga, a ona tworzy scenariusz.
    • Avatar
      Hiromi 30.06.2014 20:45
      Re: Całkiem nieźle
      Ależ rozpoczęłam dyskusję, możliwe, że fabuła potoczy się właśnie tak, jak w anime, lecz mnie ona nadal nie zadowala w 100%, ale to tylko moje prywatna zdanie.
  • Avatar
    A
    Yataman 2.06.2014 22:56
    mnie sie podobalo
    Coś innego niz głupiutkie 16 latki bojace wyznac swoja milosc facetowi itd. bardziej dojrzałe.
    3/10? brak słow dla recenzentki. Taradora przy tym to calkiem inna bajeczka. wole to.
    • Avatar
      Slova 3.06.2014 12:53
      Re: mnie sie podobalo
      Sęk w tym, że różnicy w zachowaniu między
      głupiutkie 16 latki bojace wyznac swoja milosc facetowi

      A bohaterami Golden Time nie było.
      • Avatar
        Cthulhoo 3.06.2014 13:05
        Re: mnie sie podobalo
        Była. Te 16 latki potrafiły się zachować dojrzalej od bohaterów Golden Time :P
  • Avatar
    A
    muertoladies 1.06.2014 15:04
    Właśnie obejrzałam ostatni odcinek. Szukałam ostatnio anime, które rzeczywiście mnie „pochłonie”, i tym razem nie mogę zgodzić się z tanuki. Pomyślałam : O boże taka słaba recenzja, może sobie odpuszczę, ale z braku chęci i czasu na poszukiwanie czegoś inngo obejrzałam. Wiadomo – gustach się nie dyskutuje. Moim zdaniem było to w końcu coś nowego, innego, wzruszającego na pewno i realnego. Problem głównego bohatera naprawdę rusza za serce, temu osoby które obejrzały 4 czy 5 odcinków wypowiadają się na temat tego anime są co najmniej śmieszni. Proszę, oglądajcie do końca, później oceniajcie. Bo ktoś taki jak ja trafi na to anime, poczyta komentarze czy zobaczy ocenę to zrezygnuje, a warto warto obejrzeć to anime. Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony moją wypowiedzią, tylko zrozumie, że każdy człowiek jest inny i każdy ma inną wrażliwość. Podsumowując , oceniam to anime 10/10, za pomysł, wrażliwość, zakończenie i wiele innych. Dziękuję wszystkim pa :)
  • Avatar
    A
    Głupi Jaś 30.05.2014 20:50
    Mam wrażenie, że autorka recenzji oglądała inny film niż ja.
    Zacznijmy od oceny openingów i endingów.
    Powiedziawszy szczerze, jak ktoś nie lubi muzyki poważnej, to pozycje te nie spodobają mu się. Jednak moim zdaniem opening w drugiej części serii to jeden z najlepszych openingów ostatnich 12 miesięcy. Lepszy był chyba tylko opening Noragami.
    Nie jest to kontynuacja „Toradora”, ani nie jest to druga „Toradora”. Więc jeśli ktoś czegoś podobnego oczekiwał, to się zawiódł. Prawda jest taka, że najpierw obejrzałem „Golden Time”, a później „Toradora” i moim skromnym zdaniem,„Toradora” jest słabsza, chociaż może i bardziej emo. Jeśli zaś chodzi o brak realizmu, to „Toradora”, bije „Golden Time” o głowę.
    Zarzut kolejny – nieprzewidywalność bohaterów, nie wiem jak inni, ale ja nie lubię oglądać zawsze tej samej historii, więc to że bohater zachowuje się inaczej niż bym oczekiwał, to raczej zaleta niż wada.
    Główny bohater i postacie poboczne nie są jakimiś superbohaterami, są niezdecydowani i niekonsekwentni, ale tacy w końcu są ludzie. W sumie można powiedzieć, że taka lub podobna historia mogła wydarzyć się przy dowolnej uczelni w dowolnym wielkim mieście na wschód od Tokio i na zachód od Yokohamy. Owszem było tam kilka scen i kilka wątków ocierających się o smrodek dydaktyczny kliknij: ukryte . Jednak nie zmienia to mojej opinii o tym anime, że jest to jedno z lepszych anime w ostatnim czasie.
    • Avatar
      oo44wo 30.05.2014 21:08
      Re: Mam wrażenie, że autorka recenzji oglądała inny film niż ja.
      Zarzut kolejny – nieprzewidywalność bohaterów, nie wiem jak inni, ale ja nie lubię oglądać zawsze tej samej historii, więc to że bohater zachowuje się inaczej niż bym oczekiwał, to raczej zaleta niż wada.

      Tylko że ta nieprzewidywalność bierze się z niemal całkowitego pozbawienia bohaterów osobowości oraz realizmu. Dobrze opisała recenzentka w jednym z komentarzy:
       kliknij: ukryte 

      I muszę się niestety z recenzją całkowicie zgodzić, mimo że wystawiłem o wiele wyższą ocenę. Ja po prostu obejrzałem wszystkie odcinki na raz, po zakończeniu emisji, ale podchodząc do anime bez oczekiwań. I w sumie dostałem głupkowatą historyjkę miłosną, która mimo wszystko mi się podobała (możliwe że częściowo właśnie dzięki temu że nigdy nie dało się przewidzieć zachowań bohaterów)
      • Avatar
        blob 30.05.2014 22:54
        Re: Mam wrażenie, że autorka recenzji oglądała inny film niż ja.
        Wydaje mi się, że w kwestii wspomnianego wyżej wypadku wychodzą różnice kulturowe miedzy Zachodem a Japonią. Dla nas może reakcja rodzica dziwna, ale z tego co wiem w Japonii kultura nakazuje okazywać przede wszystkim szacunek innym osobom (nawet kosztem osobistych uczuć). Słynny „pokłon” w geście przeprosin. Tak więc po popełnieniu błędu pierwsze co robi Japończyk to przeprasza za swoją lub czyjąś (dziecka/przyjaciela) „ułomność” w wyniku której do rzeczonego błędu doszło. Jest to zupełnie inne podejście do życia, dla przykładu Polak będący w błędzie zwykle i tak uparcie trwa przy swoim i tłumaczy się na różne sposoby. Z powodu różnic kulturowych Zachodni widz często też cierpi oglądając romanse z Kraju Kwitnącej Wiśni (ja osobiście tak mam, np. w takim Nisekoi). Powściągliwość i powolnosć Japończyków w okazywaniu sobie uczuć jest dla zachodniego widza po prostu męcząca…

        Ale to tak tytułem uzupełnienia.

        Zgodzić się natomiast muszę z moim poprzednikiem w pewnej kwestii. Po obejrzeniu „Golden Time” wziąłem się za Toradora! i po trzecim odcinku… jestem srogo zawiedziony. Gdzie te realistyczne postacie? Przecież bohaterowie Toradora! zachowują się jak typowe postaci w komediach romantycznych: wręcz jak dzieci. Taiga drze się jak debilka, bije głównego bohatera, nie okazuje żadnej wdzięczności za gościnę itp. Tak nie zachowują się normalni ludzie, nawet jeśli mają tam jakiś problem ze sobą. Bohater z koleii robi głupie miny, daje sobą pomiatać itd. Typowe. Ta bohaterka w której się podkochuje to typowa do bólu, wręcz do zarzygania, słodka optymistka (nawet jeśli skrywa się po tym n różnych podtekstów itd. bla bla). Przecież to są dokładnie takie zachowania jakie widzę w każdym szeregowym romansidlastym anime! Nie tego się spodziewałem. Nawet jeśli bohaterowie GT nie do końca są dopracowani to i tak zachowują o niebo bardziej normalnie niż te z Tora. Tak jak wcześniej mówiłem, dla każdej z postaci z GT mógłbym znaleźć pewną analogię do osób które poznałem w moim życiu. W Tora tego nie ma.

        No nic, będą dalej to ogłądał, może się jeszcze rozkręci. Ale póki co sromotnie się zawiodłem na tym całym wychwalaniu pod niebiosa Toradora! (i w tym momencie jestem naprawdę zdziwiony takim aż besztaniem GT)...
        • Avatar
          Cthulhoo 31.05.2014 10:25
          Re: Mam wrażenie, że autorka recenzji oglądała inny film niż ja.
          Wydaje mi się, że w kwestii wspomnianego wyżej wypadku wychodzą różnice kulturowe miedzy Zachodem a Japonią.

          Nie zrzucajmy oczywistych debilizmów na różnice kulturowe. Ta scena wyglądała tak tylko i wyłącznie dlatego, iż miało być dramatycznie. A że przypadkiem wyszło to strasznie pretensjonalnie to już inna kwestia :P
    • Avatar
      Cthulhoo 31.05.2014 10:31
      Re: Mam wrażenie, że autorka recenzji oglądała inny film niż ja.
      nieprzewidywalność bohaterów, nie wiem jak inni, ale ja nie lubię oglądać zawsze tej samej historii, więc to że bohater zachowuje się inaczej niż bym oczekiwał, to raczej zaleta niż wada.

      Eee… twoja umiejętność czytania ze zrozumieniem kuleje. Tutaj chodziło o to, iż nieprzewidalność bohaterów wynikała z dużych niespójności w ich portretach psychologicznych i często sprawiali wrażenie, jakby autorka co chwilę rzucała kostką, co w danej chwili mają zrobić. A tego w żadnym wypadku nie można odczytać jako zalety. Stworzenie nieprzewidywalnej, lecz zarazem spójnej postaci to sztuka, która się tutaj całkowicie nie udała.

      jest to jedno z lepszych anime w ostatnim czasie.

      Jakby to była prawda, to bardzo źle by to świadczyło o stanie przemysłu rozrywkowego w Area 11 :P
      • Avatar
        blob 31.05.2014 11:10
        Re: Mam wrażenie, że autorka recenzji oglądała inny film niż ja.
        często sprawiali wrażenie, jakby autorka co chwilę rzucała kostką, co w danej chwili mają zrobić


        Rzut kostką d20 = 17. Banri dostaje ataku psychozy. Koko = 10. Rzut nieudany, -1 dla wszystkich statystyk do końca następnej tury. Linda = 18. Rzut na obronę udany, Linda dostaje +1 do wszystkich stats­‑ów :P

        Z tym dramatyzmem na siłę pewnie masz rację, ale ja zawsze próbuje patrzeć na Japonię i ich sztkę filmową/animacji trochę inaczej, bo w przypadku romansów czy dramatów psychologicznych chyba bym się załamał…
        • Avatar
          Sezonowy 31.05.2014 13:33
          Re: Mam wrażenie, że autorka recenzji oglądała inny film niż ja.
          blob napisał(a):
          ja zawsze próbuje patrzeć na Japonię i ich sztkę filmową/animacji trochę inaczej


          Tu wypada odpowiedzieć sobie na pytanie, jak bardzo to spojrzenie zbliżone jest do tego, jakim obdarza się dziecko upośledzone umysłowo? Spojrzenia, w którym odrobina litości wymieszana jest z odrobiną współczucia, a my sami jesteśmy skłonni wybaczyć matołkowi wiele, nawet jedzenie kleju do tapet czy malowanie pastą do zębów po ścianach, bo w końcu to przecież tylko dziecko, w dodatku niepełnosprawne? Że wypada traktować je pobłażliwie, że to nie jego wina itd.

          Tu: „bo to przecież anime, bo ten typ tak ma, bo to Japończycy – a oni są przecież z innej planety” itd.

          Ile i jakie rzeczy jesteśmy w stanie wybaczyć twórcom tylko dlatego, że tę czy inną historię opowiedzieli w formie anime, a nie np. filmu fabularnego? Fatalnie skonstruowanych i niewiarygodnych bohaterów, nieumiejętnie poprowadzoną opowieść – przedramatyzowaną i przekombinowaną? Bezwstydne stosowanie tanich chwytów pod publiczkę? Powielanie utartych schematów?

          Jestem zdania, że aby być w pełni obiektywnym i zachować wiarygodny punkt odniesienia przy wystawianiu oceny, warto patrzeć na anime tym samym krytycznym spojrzeniem, jakim spoglądamy na kino animowane czy fabularne, tak z Polski, jak i z Włoch czy USA. Jeśli ktoś zamiast czapki zakłada na głowę torbę foliową, to nie wynika to z różnic kulturowych, a wyłącznie z niepełnosprawności intelektualnej i tę trzeba nazywać po imieniu. Zerkam na wypadkową ocen użytkowników balansującą w okolicy siódemki i zastanawiam się, jak bardzo zły musiałby być scenariusz i jak bardzo beznadziejni bohaterowie, żeby widzowie w końcu dostrzegli, że sprzedaje im się torbę kleju do tapet zamiast pieczywa? I jak wiele można wybaczyć scenarzystom, zanim podziękuje im się za współpracę i ześle do pracy w kamieniołomach albo przy wyrębie lasu?

          Gdzieś w tym wszystkim prawdopodobnie kryje się odpowiedź na pytanie, dlaczego oceny recenzentów czy redakcji potrafią być nieraz tak skrajnie różne w porównaniu z wypadkową oceną ogółu użytkowników. I że nie chodzi o to, by ocenić czy klej do tapet jest smaczny ale o to by dostrzec, że to klej i jako taki w ogóle nie powinien być spożywany, nawet pod postacią anime.
  • Avatar
    R
    Tsubasa8 28.05.2014 18:53
    Brawa dla recenzentki!
    Z żadną recenzją na tym portalu nie zgadzałem się tak jak z tą! Widzę też, ze reszta redakcji wystawiła podobne oceny. To się chwali!
    • Avatar
      Hiromi 29.05.2014 00:44
      Re: Brawa dla recenzentki!
      Racja, to anime zawiodło, również i moje oczekiwania.
  • Avatar
    R
    erg 24.05.2014 17:21
    z oceną się zgadzam, ale recenzja raczej słaba
    Recenzje pisane z myślą przewodnią „w danym produkcie wszystko jest do d…” mają dwie zasadnicze słabości:
    - znikomą wartość informacyjną. Czytelnik widząc niską ocenę, chciałby się czasem dowiedzieć, co ją spowodowało, a „wszystko” jest mało konkretną odpowiedzią.
    - trzeba mieć odpowiedni autorytet, żeby przepchnąć taką argumentację dla kogoś poza „krewnymi znajomymi Królika”. Mówiąc szczerze, Rogera Eberta na tym portalu nie uświadczymy.

    Tak więc zamiast toczyć pianę z ust/wylewać swoje frustracje można spróbować znaleźć sedno problemu (ale nie jakiś ogólnik w stylu tak często spotykanej „nierealistyczności” czy „dziur w scenariuszu”) i od niego wyprowadzić dalszy atak, pokazując, jak wpłynęło na jakość innych elementów. Przy takiej strategii nawet osoby nie zgadzające się z końcowym werdyktem mogłyby stwierdzić, że „coś w tym jest”.

    W tym wypadku dość łatwo wskazać „najsłabsze ogniwo”, bo podejrzewam, że sporo osób się zgodzi, iż autorka strzeliła sobie w stopę zmieniając przedamnezyjne wspomnienia w ducha Banriego (trochę się zdziwiłem, że autorka poświęciła temu tylko drobną wzmiankę). W ten sposób coś co mogłoby być dość interesującym konfliktem wewnętrznym (czy przeszłość jest równie ważna jak teraźniejszość?) zmienia się w nieświadome przepychanki z wzbudzającym niechęć antagonistą (i ta niechęć przenosi się na Banriego ze wspomnień), który ciągle kombinuje, co by tu jeszcze spieprzyć (przy jego kolejnych wejściach i pozostałe postacie się dziwnie zachowuję, i fabuła się sypie). To że autorka novelek (a za nią twórcy anime) nie potrafi dać sobie siana z tym pomysłem prowadzi do tego, że zakończenie w większym stopniu wywołuje reakcję WTF, niż jest wzruszające.

    Najśmieszniejsze jest, że wysiłek potrzebny do wyegzorcyzmowania delikwenta z historii byłby minimalny i przyniósłby natychmiastowe korzyści. Retrospekcje równie dobrze mogłyby być podawane z perspektywy Lindy, dzięki czemu dawny Banri miałby większą szansę być uznany za trochę niedojrzałego, lecz w sumie dość fajnego chłopaka niż płaczliwego gnojka, jakiego poznaliśmy w anime. Zamiast klątw mielibyśmy zwyczajny przedłużający się brak szczęścia (zdarzający się czasem każdemu), który czasem potrafi wpłynąć w istotny sposób na związek (bo przy niepogodzie trudniej być zakochanym, a łatwiej o wątpliwości). Nie muszę chyba pisać, że problemy z ostatnich odcinków i samo zakończenie miałoby w większym stopniu ręce i nogi. Może nie dostalibyśmy produktu z najwyższej półki, ale jakiś potencjał na solidną opowieść dało się tu zauważyć.
    • Avatar
      Lin 24.05.2014 18:32
      Re: z oceną się zgadzam, ale recenzja raczej słaba
      Rzecz jasna, nie roszczę sobie praw do tytułu wybornego znawcy, na opinii którego bazować mogą miliony widzów – jeśli jednak na świecie miałyby powstawać recenzje autorstwa wyłącznie takich osób, niewiele byśmy uświadczyli tego typu twórczości. „Odpowiedni autorytet” to bardzo śliskie pojęcie, bo co miałoby o nim świadczyć w przypadku anime? Kierunku akademickiego o tej tematyce nie uświadczymy, a co za tym idzie, nikt nigdy profesorem w dziedzinie animacji japońskiej nie zostanie. Więc co się liczy? Liczba obejrzanych serii? Wiek recenzenta? To czy posiada zaplecze teoretyczne? To czy ocenia podobnie, jak większość, czy może właśnie wyłamuje się z tejże? To naprawdę bardzo niejasna kwestia.

      Druga sprawa – myśl przewodnia recenzji brzmi „wszystko jest do d…”, bo faktycznie tak o tej serii myślę. Czy wypadałabym bardziej przekonująco i autorytarnie, gdybym, mając fatalną opinię o produkcji, na siłę szukała jej zalet?

      Nie będę oczywiście broniła teraz jakości swojego tekstu – jeśli uważasz, że jest słaby, masz do tego pełne prawo i nie twierdzę bynajmniej, że przy okazji nie masz racji :) Nie umiem tego obiektywnie ocenić.

      Nie do końca też mogę się wybronić z zarzutów inną odpowiedzią, jak tą, że recenzja nie jest typem tekstu, który pozwala na tak dokładną analizę, o jakiej wspominasz, z tego prostego względu, że wchodzenie w jakiekolwiek szczegóły byłoby równoznaczne ze spoilerowaniem. Sama odczuwałam w wielu miejscach potrzebę, by przywołać konkretne sytuacje na poparcie swoich argumentów, ale czy naprawdę tak powinna wyglądać recenzja, po którą sięga osoba nieznająca serii? To w końcu nie jest tekst – przynajmniej w założeniu, – który przeczytają wyłącznie ci, którzy są już po seansie. Osobiście nie przepadam za recenzjami, które wchodzą w analizę fabuły na tyle głęboko, że zdradzają poszczególne wydarzenia.

      Poza tym wydaje mi się, że zaznaczyłam sedno problemu – być może nie dość wyraźnie – wskazując, że główną wadą serii są protagoniści, ich charaktery (które pobieżnie opisałam), a także brak celowości fabuły, jej nierównomierną i chaotyczną budowę. Wiem, że to ogólniki, ale tutaj wracam do poprzedniego akapitu – z rozmysłem nie mnożyłam przykładów, bo uważam, że recenzja, w rozumieniu ogólnej oceny serii, mającej na celu zachęcenie lub zniechęcenie do niej potencjalnego widza, to nie miejsce na szczegółową analizę wszystkich części składowych.

      Przykro mi, że tekst nie spełnił Twoich oczekiwań – ja ze swojej strony starałam się, jak mogłam, by przedstawić swój punkt widzenia. Może znajdzie się kiedyś ktoś, kto zrobi to w bardziej zadowalający sposób.
      • Avatar
        erg 24.05.2014 21:23
        Re: z oceną się zgadzam, ale recenzja raczej słaba
        >„Odpowiedni autorytet” to bardzo śliskie pojęcie, bo co miałoby o nim świadczyć w przypadku anime? Kierunku akademickiego o tej tematyce nie uświadczymy, a co za tym idzie, nikt nigdy profesorem w dziedzinie animacji japońskiej nie zostanie. Więc co się liczy? Liczba obejrzanych serii? Wiek recenzenta? To czy posiada zaplecze teoretyczne? To czy ocenia podobnie, jak większość, czy może właśnie wyłamuje się z tejże? To naprawdę bardzo niejasna kwestia.

        Wręcz przeciwnie, odpowiedź jest prosta (i dość znamienne, że brak jej na liście Twoich przypuszczeń). Autorytet zdobywa się jakością i niebanalnością tekstów (jeśli pojęcie „dobrze napisanego tekstu” pozostaje niejednoznaczne, to polecam sięgnięcie do wcześniej wspomnianego Rogera Eberta czy też w mniejszym stopniu, ale z bliższego poletka Stiga Høgseta z [link][link][/link]). Jeśli ktoś znany z porządnej argumentacji walnie typową „zjebkę”, to można podejrzewać, że to jakość dzieła sprawia, że wszystkiego się odechciewa (pod warunkiem, że recenzent nie będzie zbyt często chodził na taką łatwiznę). Gdy zrobi to ktoś w mniejszym lub większym stopniu anonimowy, wywołuje to powątpiewanie/wzruszenia ramionami.

        >Czy wypadałabym bardziej przekonująco i autorytarnie, gdybym, mając fatalną opinię o produkcji, na siłę szukała jej zalet?

        Szczerze powiedziawszy, tak. Jeśli nie potrafi się dostrzec jakichkolwiek mocniejszych punktów (czy rzeczy które pewne grupy odbiorcze mogłyby uznać za mocniejsze punkty), to znak, że trzeba jeszcze ochłonąć. Malowanie wszystkiego w szaro­‑burych barwach sprawia, że cierpi kompozycja tekstu, bo staje się monotonny w czytaniu, a co za tym idzie niezbyt ciekawy. Z drugiej strony pokazując pewne prawie/pseudozalety można poprzez kontrast jeszcze bardziej uwypuklić wady (i przy okazji czytelnik nie ma wrażenia, że recenzent tylko toczy pianę z ust).

        >Nie do końca też mogę się wybronić z zarzutów inną odpowiedzią, jak tą, że recenzja nie jest typem tekstu, który pozwala na tak dokładną analizę, o jakiej wspominasz, z tego prostego względu, że wchodzenie w jakiekolwiek szczegóły byłoby równoznaczne ze spoilerowaniem.

        To jest bardzo kontrowersyjna opinia i podejrzewam, że nawet część redaktorów z tego portalu się z nią nie zgodzi. Tzn. owszem istotne zwroty akcji, które rzeczywiście zostały wprowadzone z myślą o zaskoczeniu widza, lepiej oszczędzić, ale omijanie jakichkolwiek szczegółów jest przegięciem w drugą stronę. Używanie ogólników znanych czytelnikom z dziesiątków wcześniejszych recenzji sprawia, że brakuje czegoś charakterystycznego dla danego tekstu o danym dziele, a przez to lektura staje się w dużo mniejszym stopniu interesująca.

        Koniec końców to trochę kwestia sposobu myślenia odnośnie tekstów. Można po prostu wyłożyć swoją opinię, ale wtedy jest to coś, co robimy dla samego siebie. Można też zadbać na różne sposoby („moje” podejście na pewno nie jest ani jedyną, ani najlepszą drogą), żeby tekst był przy okazji interesujący (mantra mojej wypowiedzi, będąca najistotniejszym punktem), czyli napisać go z uwzględnieniem potencjalnego czytelnika. Żeby kogoś zniechęcić/zachęcić do serii trzeba najpierw zwrócić jego uwagę (inaczej poprzestanie na popatrzeniu na gwiazdki i ew. podsumowanie), a warto też zadbać o przyjemność intelektualną osób, które już miały okazję zobaczyć daną serię. Niektórzy mają nadmiar talentu i potrafią to robić nieświadomie, zwyczajni śmiertelnicy muszą na to pracować.

        Może niepotrzebnie zaznaczyłem na wstępie, że to słaba recenzja (choć dalej tak uważam), bo masz większą pokusę, by automatycznie negować wszystkie moje argumenty, lecz może coś tam skłoni do przemyśleń.
        • Avatar
          Lin 24.05.2014 22:23
          Re: z oceną się zgadzam, ale recenzja raczej słaba
          Nie ukrywam, że zabolało nazwanie mojego tekstu słabym – zawsze powoduje to przykrość, gdy ktoś się do swojej pracy przykładał, a ja tak właśnie zrobiłam, choć rozumiem, że efektów nie dostrzegasz. Ale bynajmniej nie z tego powoduje neguję Twojego argumenty, zapewniam :) Po prostu próbuję się wybronić z tego, z czym się nie zgadzam, ale nie nosi to znamion sprzeciwiania się na ślepo, tylko dlatego, że zostałam skrytykowana.

          Mimo wszystko nie uważam, że szukanie na siłę zalet, jest dobrym rozwiązaniem, nawet jeśli wybitni krytycy, o których wspominasz, mają to w zwyczaju. Uważam, że główni bohaterowie Golden Time byli bezdyskusyjnie tragicznie skontruowani i piszę to, mając na myśli potencjalnego widza. Oczywiście mogę napisać, że jeśli ktoś lubi ekstremalnie emocjonalnych bohaterów, żywo reagujących na otoczenie, z nieposkromioną energią życiową, to znajdzie ich właśnie w tej serii – może brzmiałoby to lepiej, ale to wydaje mi się wyłącznie bezpieczną ucieczką przed wyrażeniem w pełni negatywnej opinii, czymś na zasadzie mówienia między wierszami „osobiście uważam, że jest fatalnie, ale żeby nie narażać się tym, którym ewentualnie może się to spodobać, powiem też coś pseudodobrego, żeby załagodzić negatywne wrażenie”. Dla mnie jest to nieszczere. Jeśli zaś chodzi o założenia fabularne – zwróciłam uwagę na to, że z początku brak ich celowości nie razi i można nawet czerpać rozrywkę z szybkich zwrotów akcji, których seria dostarcza. Niestety, jest to jedyny prawie plus, który w tej konstrukcji dostrzegam i nie uważam, by szukanie kolejnych w momencie, w którym zupełnie nie mam do nich przekonania, uczyniło mój tekst znośniejszym w lekturze.

          Zgodzę się, że zapędzeniem się było użycie określenia „jakiekolwiek szczegóły” – słusznie zwracasz uwagę, że to przegięcie w drugą stronę i przyznaję, że wpadło mi to z rozpędu. Wydaje mi się jednak, że w praktyce o jakichś szczegółach napisałam, choć przyznam, że Twoja zdecydowana krytyka, spełnia pokładane w niej nadzieje i daje bardzo dużo do myślenia. Pewnie dziesięć razy się zastanowię, zanim popełnię kolejny tekst :) Może i masz rację, że zarzuty pod tytułem „brak realizmu w zachowaniu postaci” nie są świeże czy odkrywcze, ale jeśli mówimy o serii obyczajowej, w której ta konkretna wartość jest dla pozytywnej oceny istotna, to czy wytknięcie tego właśnie niedostatku, nie jest konieczne?

          Co mnie jeszcze zastanawia w kwestiach autorytetów i wyrażania negatywnych opinii – i szczerze wyrażam teraz zainteresowanie Twoim zdaniem, broń Boże nie odbierz tego proszę jako kolejną próbę negowania argumentów przez skrzywdzonego recenzenta ;) – czy gdybym opisała serię pozytywnie, też istniałaby konieczność bronienia swojego stanowiska? Z jakiegoś powodu, gdy pisze się np. o bohaterze, że wzbudza sympatię, łatwo się z nim identyfikować, jest fascynujący i barwny, zdaje się to nie nastęczać u czytających pytań o dowody na potwierdzenie takiej opinii. Gdy jednak otwarcie wyrazi się krytykę, bardzo szybko podnoszą się głosy o jej uzasadnienie i to dobitne, niebanalne, poparte doświadczeniem. Czy to naprawdę oznacza, że krytyka musi być pełna i wyrażana wyłącznie przez „odpowiednie autorytety” w danej dziedzinie, a na pochwałę może sobie pozwolić już każdy? Wiem, że odchodzę trochę od głównego tematu, ale ta kwestia zastanawia mnie, ilekroć ukazuje się na portalu jakaś negatywna recenzja i zazwyczaj pociąga za sobą natychmiastową falę większego lub mniejszego wzburzenia ze strony czytających.
          • Avatar
            erg 25.05.2014 15:25
            Re: z oceną się zgadzam, ale recenzja raczej słaba
            >Mimo wszystko nie uważam, że szukanie na siłę zalet, jest dobrym rozwiązaniem, nawet jeśli wybitni krytycy, o których wspominasz, mają to w zwyczaju.

            Och, wspomniałem o tym nie dlatego, że wszyscy tak robią, ale dlatego, że to najprostsza metoda na zmianę rytmu w tekście (czy też jeśli porównać go do krajobrazu – urozmaicenie go górami i dolinami), choć wymaga mimo wszystko pewnej dozy subtelności. Tak więc trochę niepotrzebnie przypisujesz temu negatywne konotacje, bo przy zmianie sposobu spojrzenia na problem da się to zrobić w niespartaczony sposób. Tym niemniej jeśli ktoś potrafi osiągnąć taki efekt innym sposobem, to tym lepiej dla niego.

            >czy gdybym opisała serię pozytywnie, też istniałaby konieczność bronienia swojego stanowiska?

            Gdybyś walnęła hymn pochwalny na temat Golden Time, to by mi się odechciało dyskutować, choć z trochę innych powodów (uważam, że seria w pełni zasługuje na to 3/10) ;)

            >Czy to naprawdę oznacza, że krytyka musi być pełna i wyrażana wyłącznie przez „odpowiednie autorytety” w danej dziedzinie, a na pochwałę może sobie pozwolić już każdy?

            Od razu zastrzegę, że nie czuję się żadnym głosem ludu (moje spojrzenie może nie jest wyjątkowe, ale można je chyba uznać za dość specyficzne). Z mojej perspektywy jest tu pełna symetria. Gdy ktoś niedoświadczony zaczyna od hymnu pochwalnego, to zostanie z większym prawdopodobieństwem uznany za przypadkowego fanboja niż kogoś, z czyim zdaniem warto się liczyć (choć oczywiście podobni mu fanboje będą zadowoleni, tak samo jak przy „zjebkach” mają uciechę hejterzy). To że jedno wywołuje większą agresję niż drugie u czytelników o odwrotnej reakcji na dane dzieło ma pewnie jakiś związek z ludzką naturą (choć z tego co pamiętam, to pochwalna recenzja Strike the Blood też została przyjęta kpinami z recenzentki, więc to nie jest taka czarno­‑biała sytuacja). Ktoś powinien zrobić badania na ten temat.


            • Avatar
              Slova 25.05.2014 18:35
              Re: z oceną się zgadzam, ale recenzja raczej słaba
              Moim zdaniem to tylko mącenie wody. Odbiorca chce mieć wyraźnie powiedziane, czy to jest warte uwagi, czy nie. Jeśli nie, to jakiekolwiek zalety go mało interesują i tylko zaciemniają obraz rysowany przez recenzenta. Stanowisko tegoż powinno być klarowne i jeśli sam nie zobaczył zalet w danym dziele, to oznacza, że nie były na tyle wyraźne, by warto było o nich wspominać. Wobec tego uwypuklanie ich moze im nadać wartość większą, niż mają w rzeczywistości i znowu zakrzywić obraz, bowiem w trakcie seansu okaże się, że owe zalety to błahostki.
              • Avatar
                erg 25.05.2014 21:28
                Re: z oceną się zgadzam, ale recenzja raczej słaba
                > Odbiorca chce mieć wyraźnie powiedziane, czy to jest warte uwagi, czy nie.
                Do tego wystarczą mu gwiazdki i podsumowanie. Raz – przeceniasz rolę opiniotwórczą tego portalu (bardziej mam na myśli konkurencję będących bardziej na czasie blogów epizodycznych niż ogólną opinię na temat rzetelności tutejszych recenzentów). Dwa – zapominasz o ludziach, którzy już daną mangę/anime widzieli i chcą z różnych powodów (choćby i po to, by się pokłócić) poznać zdanie innych.

                >Jeśli nie, to jakiekolwiek zalety go mało interesują i tylko zaciemniają obraz rysowany przez recenzenta. Stanowisko tegoż powinno być klarowne i jeśli sam nie zobaczył zalet w danym dziele, to oznacza, że nie były na tyle wyraźne, by warto było o nich wspominać. Wobec tego uwypuklanie ich moze im nadać wartość większą, niż mają w rzeczywistości i znowu zakrzywić obraz, bowiem w trakcie seansu okaże się, że owe zalety to błahostki.

                To co tu piszesz można interpretować na 2 sposoby:
                - nie warto próbować, bo i tak się spartaczy (bo brak umiejętności zaakcentowania najważniejszych argumentów uważam za partactwo)
                - czytelnicy są nierozgarnięci i trzeba ich „karmić łyżeczką”, bo nawet przy poprawnie napisanym tekście mogą się nie zorientować, w jakim kierunku prowadzą wywody recenzenta

                Jedno i drugie pachnie erystyką. Nie chcę wnikać, czemu używasz tego typu argumentów, więc może poprzestańmy na tym, że ani ja ciebie nie przekonam, ani ty mnie.
                • Avatar
                  Slova 25.05.2014 21:54
                  Re: z oceną się zgadzam, ale recenzja raczej słaba
                  i chcą z różnych powodów (choćby i po to, by się pokłócić) poznać zdanie innych.

                  Od tego jest facebook i fora. Kłócenie się na tanuki jest zwyczajnie niewygodne.

                  Do tego wystarczą mu gwiazdki i podsumowanie

                  Wielu recenzentów (w tym ja) gwiazdki wystawia z konieczności, bez przykładania większej wagi. Miałem też w swojej karierze kilka pozycji, które nie dawały się zamknąć w takich ścisłych ramach.

                  bo brak umiejętności zaakcentowania najważniejszych argumentów uważam za partactwo)

                  ale przecież są zaakcentowane poprzez podanie najważniejszych wad. I tyle. Więcej odbiorcy nie potrzeba.

                  czytelnicy są nierozgarnięci i trzeba ich „karmić łyżeczką”, bo nawet przy poprawnie napisanym tekście mogą się nie zorientować, w jakim kierunku prowadzą wywody recenzenta

                  Nie, teksty zwyczajnie nieukierunkowane, bez wyraźnego określenia stanowiska recenzenta są zwyczajnie nieciekawe dla czytelnika i przechodzą bez echa.
        • Avatar
          Slova 25.05.2014 13:13
          Re: z oceną się zgadzam, ale recenzja raczej słaba
          Szczerze powiedziawszy, tak. Jeśli nie potrafi się dostrzec jakichkolwiek mocniejszych punktów (czy rzeczy które pewne grupy odbiorcze mogłyby uznać za mocniejsze punkty), to znak, że trzeba jeszcze ochłonąć.

          W tej serii nie istneije coś takiego jak mocniejsze punkty. Dalsze zwlekanie z wylewaniem żali byłoby więc nieuzasadnione, gdyż niczego by nie zmieniło.
    • Avatar
      Tassadar 24.05.2014 22:47
      Re: z oceną się zgadzam, ale recenzja raczej słaba
      Retrospekcje równie dobrze mogłyby być podawane z perspektywy Lindy, dzięki czemu dawny Banri miałby większą szansę być uznany za trochę niedojrzałego, lecz w sumie dość fajnego chłopaka niż płaczliwego gnojka, jakiego poznaliśmy w anime.


      Czy by to uratowało anime nie wiem, bo problem wydaje się szerszy, ale pomysł jest niegłupi. Duch Banriego wydaje się czymś, co autorka wymyśliła sobie na starcie, ale miała pomysłu jak ten wątek rozwinąć. Zamiast urozmaicać fabułę czyni ją bardziej chaotyczną.

      To jednak kwestia drugorzędna wobec niedojrzałego emocjonalnie zachowania bohaterów. To ponoć studenci, a już uczniowie gimnazjum nierzadko zachowują się bardziej logicznie. O tym jak wypadają na tle postaci z prawdziwie dobrych romansów jak na przykład Kimagure Orange Road szkoda wręcz wspominać, bo to kopsanie leżącego (protagonista Kimagure mając 15 lat wykazuje więcej taktu, rozsądku, wyczucia i pomyślunku niż cała obsada Golden Time razem wzięta, a taka Hikaru pokazuje Kouko jak powinna zachowywać się postać spontaniczna, zmienna io nieco męcząca dla „wybranka”).

      Jak wspomniała autorka recenzji, gdyby chociaż pokuszono się o wytłumaczenie skąd u nich taka postawa, to może dało by się to jakoś znieść. Tymczasem brakuje wszystkiego – realnego powodu agresji Mitsuo, zmienności i zachcianek Kouko i tak dalej. Nawet Linda, która początkowo wydawała się jedyną ogarniętą osobą miota się bez jasnego planu.
  • Avatar
    A
    blob 24.05.2014 15:34
    Eee, bez przesady...
    Nie mówię, że seria jest wybitna, ale poza wątkiem paranormalnym była czymś najbliższym „normalnego” romansu obyczajowego z serii które ostatnio oglądałem.

    Autorka po prostu zawiodła się na tym konrektnym anime, bo patrzyła przez pryzmat Toradora! (co sama zreszta podkreśla).
    Myślę, że powinna trochę spokojniej podejść do recenzowania tej serii, a nie wylewać aż tyle pomyj.

    Fakt bohaterowie mają swoje dziwactwa (np. bohater to straszny mazgaj, no ale wam też by odbijało gdyby nawiedzał was duch „poprzedniego ja”. Tak jak on mają chyba mniej więcej ludzie chorzy na rozdwojenie jaźni). Ale znam parę osób, które zachowują się podobnie jak niektórzy bohaterowie, dlatego też moge powiedzieć, że postacie są całkiem realistyczne.

    Ja czerpałem przyjemność z ogladania serii i raz jeszcze powtarzam, że na mój gust autorka trochę za bardzo „zjechała” Golden Time. Z drugiej jednak strony, nie oglądałem za dużo „realistycznych romansów”, więc moja skala porównawcza też moze być niekompletna. CHyba obejrze sobie to Toradora!
    • Avatar
      Hiromi 24.05.2014 23:50
      Re: Eee, bez przesady...
      Wspominałeś, że autorka light novel sama wspomina o wzorowaniu się na swoim poprzednim dziele, a sam nadal go nie widziałeś „Toradory!” to znaczy, że nie do końca rozumiesz ogrom różnicy i oczekiwania widzów względem „Golden Time”.
  • Avatar
    R
    hdrn 24.05.2014 13:29
    Autorowi polecam czasem wyjść z domu :)
    chaotycznie prowadzone przez scenarzystów postaci zachowują się w sposób skrajnie nieprzewidywalny i pozbawiony realizmu.

    Akurat są one realistyczne, to nie znaczy, że interesujące. W sumie da się zbudować interesującą postać, przy której nie da się wytłumaczyć motywów jej działań, ale tutaj tego nie zrobiono.
    postaci zachowują się w sposób skrajnie nieprzewidywalny i pozbawiony realizmu. Nie wiedzą, czego i kogo pragną,

    Mało na świecie takich ludzie, którzy nie wiedzą czego i kogo chcą? Gdzie tutaj brak realizmu?
    Mam wrażenie, że autor recenzji czerpie wiedzę o świecie, wyłącznie z produkcji telewizyjnych.
    • Avatar
      Lin 24.05.2014 17:50
      Re: Autorowi polecam czasem wyjść z domu :)
      Dziękuję za troskę, z domu, owszem, czasem wychodzę, wszak pogoda ostatnio sprzyja :>

      Nie mogę się zgodzić co do realizmu, jeśli chodzi o zachowanie postaci.  kliknij: ukryte  I takich przykładów można jeszcze sporo wymienić. Nie wiem, może mam to szczęście, że obracam się w gronie wyjątkowo zrównoważonych osób, ale jak dla mnie takie zachowanie ma tyle wspólnego z jakimkolwiek realizmem, co fizyka kwantowa z wyplataniem koszy z wikliny… Problemem tej serii jest to, że potencjalnie realistyczne sytuacje i emocje zostają każdorazowo przerysowane do stopnia śmieszności i zamiast wzruszać, wzbudzają niezrozumienie i politowanie. Z mojego punktu widzenia to właśnie pomysłodawczyni przyłożyła tu miarę zachowań typową dla postaci z produkcji telewizyjnych, niemającą nic wspólnego z rzeczywistością.
      • Avatar
        Slova 25.05.2014 13:09
        Re: Autorowi polecam czasem wyjść z domu :)
        Ja bym raczej oparł się o to, że gdy jest wypadek, ale nie ma świadków i poszkodowanych, to nie ma wypadku i czym prędzej należy się z miejsca ulotnić. Tak postąpiłby każdy normalny człowiek myślący zdroworozsądkowo.
        • Avatar
          Lin 25.05.2014 15:51
          Re: Autorowi polecam czasem wyjść z domu :)
          A faktycznie, masz rację. Całkiem zapomniałam, że ta poroniona sytuacja wyszła od tego właśnie absurdu. Troskliwy tatuś wymierzający najbardziej siarczysty policzek dziesięciolecia wywarł na mnie jednak największe wrażenie ;) Niemniej to kolejny, doskonały dowód na to, że bohaterowie tej serii nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i tym, jak prawdziwi ludzie reagują w niej na pewne sytuacje i emocje.
  • Avatar
    A
    Seba 24.05.2014 12:49
    czo te tanuki XD
    Jak zwykle nie zawodzicie. Wybitna seria to to nie jest, ale 3/10? Szkoda słów ;d
    • Avatar
      Slova 24.05.2014 13:22
      Re: czo te tanuki XD
      Tak, też uważam, że za delikatnie potraktowano to anime. Ocena powyżej 2/10 to pomyłka.
  • Avatar
    A
    Slova 24.05.2014 09:20
    gwarancja sukcesu?
    Dowód na to, że nawet doświadczona i utalentowana ekipa produkcyjna nie stanowi gwarancji sukcesu.

    Przecież tu nei było żadnej gwarancji sukcesu, była za to gwarancja porażki sygnowana nazwiskiem autorki toradory, która dobrych romansów pisać już się nigdy nie nauczy.
    • Avatar
      Lin 24.05.2014 09:37
      Re: gwarancja sukcesu?
      To już kwestia dyskusyjna. Moim zdaniem Toradora była udanym romansem, dlatego po Golden Time spodziewałam się sporo dobrego. Zresztą pisząc o ekipie produkcyjnej nie miałam na myśli tylko pomysłodawczyni, ale wspomniane też reżyserkę i scenarzystkę, które mają na swoim koncie kilka udanych romansów/komedii/okruchów życia.
      • Avatar
        Slova 24.05.2014 09:41
        Re: gwarancja sukcesu?
        Jak głosi stare sumeryjskie przysłowie „z gówna bata nie ukręcisz”.
    • Avatar
      Anonymous 24.05.2014 14:05
      Re: gwarancja sukcesu?
      Jaka utalentowana ekipa? Ta reżyserka położyła sequele Nodame. Powinna się trzymać z dala od nie­‑yaoi.
  • Avatar
    A
    kubaldf 7.05.2014 18:49
    Golden time
    Anime jest świetne, bardzo podoba mi się, że jest w realiach studiów. Fabuła jak dla mnie 10/10, osoby które lubią romans, okruchy życia, dramat i komedię powinny to koniecznie obejrzeć. Pięknie przedstawiona relacja między głównymi bohaterami, jest czas kiedy jest wspaniale, jest i czas cięższy. Czego chcieć więcej? Wspaniali wspólni znajomi z którymi spędza się czas, którzy są szczerzy w przyjaźni i pomogą, nawet jak sytuacja jest beznadziejna. Czego chcieć więcej, wspaniała dziewczyna, wyżej wspomniani przyjaciele. Razem z tym wszystkim znacznie łatwiej przeciwstawić się przytłaczającej rzeczywistości po stracie pamięci, a potem po jej odzyskaniu do wydarzeń sprzed wypadku a utracie tej teraźniejszej. Było już dołująco, wszystko miało się zakończyć, ale prawdziwa miłość i przyjaźń przetrwały, naprzeciw złym wydarzeniom. No i w końcu odzyskanie harmonii z samym sobą. 10/10 jestem pod wrażeniem.
    • Avatar
      Kysz 7.05.2014 19:15
      Re: Golden time
      kubaldf napisał(a):
      Czego chcieć więcej?

      Na przykład realizmu?
    • Avatar
      Slova 7.05.2014 19:23
      Re: Golden time
      że jest w realiach studiów.


      czego po pierwszym docinku absolutnie nie dało się uświadczyć ani w tle, ani w zachowaniu bohaterów. Równie dobrze mogliby być w szkole średniej, tak jak we wszystkich innych podobnych historiach i nie zmieniłoby to nic w odbiorze i zawartości serii.
    • Avatar
      Cthulhoo 7.05.2014 19:32
      Re: Golden time
      Czego chcieć więcej?

      Dobrej serii, której tutaj nie uświadczyliśmy :P
  • Avatar
    A
    solkan 9.04.2014 02:27
    Po obejrzeniu całości
    Tragedii nie ma, ale gdyby fabuła poszła trochę w postacie drugoplanowe i ich relacje mogłoby być o niebo lepiej. Główny bohater jest hmmm… po prostu mi nie pasuje.
    • Avatar
      Hiromi 8.05.2014 00:45
      Re: Po obejrzeniu całości
      Wybacz „nie pasuje” to mało powiedziane takie ciepłe kluchy to nie bohater lecz ślamazara.
  • Avatar
    A
    Farathriel 28.03.2014 10:10
    Zmordowałem do końca to anime. Seria jest naprawdę chaotyczna, od początkowych do końcowych odcinków tak naprawdę ciężko określić co ci autorzy chcieli pokazać. Golden Time cierpi na tą przypadłość do wszystkiego, do niczego. Trochę tam szkolnej komedii, przeciętnego jak dla mnie romansu (de facto z irytującą, próżną bohaterką w roli głównej), na dobrą sprawę ukręcili tam też wątek psychologiczny, a na zwyczajnej, choć lekkostrawnej haremówce kończąc. Generalnie rzecz biorąc nie ma tragedii – to wszystko oglądało się w miarę przyzwoicie.

    Zasadniczo rzecz biorąc to nie jest to złe anime, nie trąci jakąs wybitną głupotą czy pospolicie kiepskim wykonaniem. To po prostu przeciętna, średnia seria – wraz z do bólu wręcz oklepanym zakończeniem. Ma swoje wady, ma kilka zalet – jak chociażby przystępność i lekkość w odbiorze.

    Oglądać? Szczerze – jak kto chce – jeśli masz ochotę na odskocznię w postaci średniego jakościowo i fabularnie romansu – to oglądaj – w innym wypadku, jeśli po głowie chodzą ci klasyki poważnego kina japońskiej animacji – omijaj to szerokim łukiem, zawiedziesz się, to nie jest poważna seria, a prędzej taka, która w małym stopniu chce pretendować do takiej.

    6/10 – to chyba zasłużona ocena. Mniej dać nie mogę, ze względu na w miarę wiarygodne wykonanie, a więcej… cóż… zabrakło tego przysłowiowego miodu.
  • Avatar
    A
    Yedovsky 15.02.2014 15:38
    Fabuła pociągnie pewnie do ostatecznej decyzji za kim pójdzie Banri. W kolejnych epkach spodziewam się coraz większych przebłysków pamięci no i walki z samym sobą co do uczuć. Koko koszmarnie nieogarnięta postać żyjąca w swoim świecie. Być może z początku było to asekuracyjne wyznanie miłości ale z postępującymi odcinkami nie można jej odmówić zaangażowania. Jak już ją weźmie to na całego. Taki typ kobiety „emocjonalnej wariatki” też ma swoich fanów. Linda wkurza bo gra stonowaną a widać, że chciałaby być z Banrim. Nie ma jaj by mu powiedzieć wprost. Jego decyzja będzie uzależniona od tego co jeszcze przypomni mu się po drodze, czyli totalnie losowa moim zdaniem.
    • Avatar
      Hiromi 15.02.2014 17:04
      Wszystko możliwe, ale powieść jest jeszcze nie skończona, więc albo studio wymyśli własne zakończenie lub pozostanie ono otwarte. Sądząc po openingach już można przewidzieć przebieg fabuły.
    • Avatar
      1 16.02.2014 02:18
      Fabuła pociągnie pewnie do ostatecznej decyzji za kim pójdzie Banri

      czyli totalnie losowa moim zdaniem.

      Przecież decyzja Banriego jest już znana od pierwszego odcinak. Takie serie mają to do siebie.

      Tak swoją drogą, to patrząc na niski poziom tego tytułu, zastanawiam się, czy Toradora! to nie był wypadek przy pracy autorki light novel.
      • Avatar
        Hiromi 16.02.2014 13:25
        Uderzyłeś w sedno sprawy, jakim cudem te historie mogą się tak różnić, mam bohaterowie mieli osobowości, a tu są bezbarwni. Może autorka miała innego edytora, który więcej od niej wymagał. Tu chyba głównym założeniem było abyśmy litowali się nad losem Banriego, ale wyszło, co przeciwnego jest on żałosny i niegodny politowania.
  • Avatar
    A
    judie_ann 9.02.2014 13:12
    16 odcinków za mną, a nie mam zielonego pojęcia do czego ta seria w ogóle dąży. D:
    • Avatar
      Hiromi 9.02.2014 18:34
      Bez obaw ja też nie mam pojęcia, jak się to zakończy, ale wiem jedno kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Slova 12.01.2014 20:57
    Nowy opening to najgorszy opening, jaki w życiu słyszałem.
    • Avatar
      Hiromi 12.01.2014 21:52
      Aż zachęciłeś mnie żebym do niego zajrzała.
    • Avatar
      Hiromi 12.01.2014 23:49
      Co do piosenek muszę się zgodzić jest gorzej niż było, ale postanowienie duszka było świetne ciekawe, jak „umili” życie naszej fajtłapie.
  • Avatar
    A
    ja 7.01.2014 18:03
    jestem po 4. odcinku i muszę stwierdzić, że tak zje***** bohaterki w życiu nie widziałam. to coś powinno się leczyć. mam nadzieję, że takie idiotki nie istnieją w prawdziwym życiu. przeżyłabym, gdyby anime po prostu „stwierdziłoby”: „to jest psychopatka, współczujcie tym biednym ludziom, którzy muszą mieć z nią do czynienia”, ale nieeeee… twórcy chcą nam wmówić, że Koko (tak się chyba nazywa?) jest tak naprawdę dobra, słodka, blablabla, że to ona jest ofiarą, bo jej przyjaciel z dzieciństwa nie chce (też bym nie chciała na jego miejscu). bleh ohyda. odechciało mi się oglądać
    • Avatar
      zzzzzzzz 15.04.2014 02:31
      istnieją bracie jeszcze gorsze
  • Avatar
    A
    Farathriel 23.12.2013 17:05
    Wrażenie
    Odniosłem wrażenie, że twórcy tego anime mają niebagatelny dylemat w jakim kierunku pójść. Pierwsze odcinki wskazywały na luźniejsze podejście i w gruncie rzeczy standardowy jak na lekką serię klimat. Ale nagle po kilku epizodach zrobiło się… całkiem poważnie, dramaty postaci i takie tam…

    Tak czy inaczej – po anime twórców Toradory spodziewałem się czegoś lepszego, bardziej wyważonego. Niby – cholera – złe to to nie jest, człowiek się przez chwilę zastanowi co dalej z tymi bohaterami. Niemniej seria w żadnym wypadku nie wysuwa się poza granicę przeciętności jaką ostatnimi czasy twórcy anime raczą swoich widzów. Perłą okruchów życia ostatnich miesięcy mogę nazwać chyba tylko Gin no Saji – tutaj wiedziałem za co się biorę i właśnie takie wymarzone anime o okruchach codzienności dostałem. Natomiast Golden Time… Golden Time po prostu krzaczy nierównym poziomem, miejscami poważnie zdurniałymi zachowaniami bohaterów i ogólną przeciętnością.

    Niech przysłowie posłuży mi za pointę tej wypowiedzi – „Nie trzyma się dwóch srok za ogon”.
    • Avatar
      Hiromi 23.12.2013 19:05
      Re: Wrażenie
      Podobno „Golden Time” okazał się straszną klapą w Japonii, a studio Staff znów wpakowało się w kłopoty po nie udanej ekranizacji visual novel „Little Basters”. Faktem jest, że autorkom obu tytułów light novel, na których podstawie powstały „Toradora!” uważana obecnie za klasykę swego gatunku i „Golden Time”, który okazał się klapą ze względu na słabe postaci, a w szczególności Banriego jest ta sama osoba, aż dziwi jak można tak sknocić osobowości głównych bohaterów.
      • Avatar
        Farathriel 25.12.2013 10:23
        Re: Wrażenie
        Wiesz – jeszcze jeśli chodzi o samego Banriego – to ten sprzed amnezji jak dla mnie ujdzie. Jest postacią na swój sposób pełną, możliwie doszlifowaną na tyle, że wiarygodną w motywach działania. Natomiast słusznym jest mówić o Banrim po amnezji jak o zwyczajnym niedorobieńcu. Postać z dziwnych powodów beztroska. Tak jakby calutki świat go nie dotyczył, jakby amnezja była tylko złym snem po którym bohater magicznie sobie ze wszystkim poradził. Rozumiem – odwrócenie osobowości – ale to w anime nie zostało uwzględnione, więc bez pardonu się będę tego czepiał jako wady.
  • Avatar
    A
    peregrinus 20.12.2013 14:36
    Sturm und Drang...
    Pfi! Tak jakoś mi się skojarzyło. Tekst do Banriego  kliknij: ukryte  był świetny, prawdziwy punkt kulminacyjny zabawnego odcinka. Niestety potem „napięcie” opadło. Czemu autorzy próbują robić z tego realistyczną serię? Fajniejsze są elementy fazowe w tej produkcji, czyli większość tego odcinka. Autorzy zamiast się powstrzymywać powinni iść na całość. Bazowanie na głupocie i mocno przerysowane sceny naprawdę ciekawiej im wychodzą, stąd lepsza dobra komedia w garści, niż słaby romans na dachu. Miło, że chociaż ostatnia scena znów mnie rozbawiła –  kliknij: ukryte .
  • Avatar
    A
    Kysz 22.11.2013 12:40
    Zawód na całej linii
    Oj, coraz bardziej zawodzi mnie to anime. Liczyłam, że skoro seria obraca się wokół studentów, to będą oni zachowywali się chociaż trochę dojrzale. Ale nic z tego. Prawie każda postać tutaj prezentuje umysłowy poziom ucznia gimnazjum (względnie pierwszych klas licealnych), przez to dla mnie ta seria niczym nie wyróżnia się od przeciętnego szkolnego anime, jakich wyszły już setki… A nawet jest gorzej – nie dość, że Banri to totalna ciapa, która daje sobą pomiatać jak wlezie (czego nawet jego amnezja nie tłumaczy), to Koko prezentuje chyba jeden z najbardziej wkurzających charakterów kobiecych, jakie dane mi było oglądać. Z każdym kolejnym odcinkiem jej zakręcenie i żywiołowość przechodzi coraz bardziej w czyste bycie wrzodem na tyłku dla każdego z jej otoczenia… Naprawdę trzeba być chyba masochistą, by się z taką osobą zadawać…
    Całości z pewnością nie ratuje też powtarzalny i mocno naciągany humor – nawet porządnie wyśmiać się przy tym nie da :/
    • Avatar
      Hiromi 22.11.2013 22:51
      Re: Zawód na całej linii
      No właśnie studenci, a na dodatek autorkom pierwowzoru jest pisarka odpowiedzialna za „Toradorę!” zastanawiam się, co właściwie chciał nam przekazać tworząc tak „pustą” postać, jaką jest Banri.
  • Avatar
    A
    Li 22.11.2013 10:45
    Nie wiem, co mnie bardziej dobija w tym anime: zachowanie Koko czy Banriego.
     kliknij: ukryte 
    W sumie oglądam to anime, bo liczę na  kliknij: ukryte  Gdyby nie ten wątek i postać, to bym chyba w ogóle porzuciła oglądanie serii.
  • Avatar
    A
    Hiromi 15.11.2013 01:11
    "Maskarada"
    Wprost idealny tytuł dla siódmego odcinka, Koko wymiata, a Banri  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Mikels 15.11.2013 14:19
      Re: "Maskarada"
      Szkoda tylko, że reżyser (czy scenarzysta) anime postanowił wcisnąć cały drugi tom nowelki w 2 odcinki (pierwszy w 4 odcinkach wyglądał nieźle). Pominął przy tym kilka ciekawych scen, które rzucały fajne światło na znajomość Koko i Banriego. No ale to chyba norma, że papierowy pierwowzór jest lepszy niż jego animowana adaptacja.
      Hiromi napisał(a):
      a Banri  kliknij: ukryte 

      Dokładnie.

      Ciekawi mnie gdzie to się skończy, jak na 7 tomie (tyle wyszło na razie, a kolejny ma być dopiero na wiosnę), to tak naprawdę  kliknij: ukryte .
      • Hiromi_reg 15.11.2013 23:41:59 - komentarz usunięto
      • Avatar
        Hiromi 18.11.2013 16:21
        Re: "Maskarada"
        Dałaś mi nadzieję, że coś może się jeszcze zmieni.
  • Avatar
    A
    r4 9.11.2013 12:30
    Jak na razie anime super. W końcu ogarnięty główny bohater, który mówi co myśli i nie boi się działać. Żeby tylko nie poszło to wszytko w banał.
    • Avatar
      Hiromi 9.11.2013 18:22
      Och
      Banri działa? Właściwie robi coś przeciwnego wciąż się nad sobą użala. Powinien pogodzić się ze „stratą” swojej poprzedniej osobowości, a jeśli chodzi o Koko to zachował się po  kliknij: ukryte  nie cierpię facetów wykorzystujących chwile słabości.
      • Avatar
        peregrinus 10.11.2013 13:14
        Re: Och
        Powinien pogodzić się ze „stratą” swojej poprzedniej osobowośc

        To tylko łatwo i fajnie brzmi, ale jeśli chodzi o zachowanie to się zgodzę, z tym, że to było tak głupie, że aż śmieszne.

        Najpierw  kliknij: ukryte , potem  kliknij: ukryte . Plus za to, że Linda  kliknij: ukryte .
        Jeśli brałbym ten odcinek na serio, a nie jako hiperbole to pewnie już bym tego anime nie oglądał. Oby nastepne odcinki, jeśli nadal będą równie głupie, były chociaż równie głupio­‑zabawne.
  • Avatar
    A
    hdrn 24.10.2013 23:02
    Golden Time a NANA
    Czy te serie są ze sobą powiązane?
    • Avatar
      Kysz 24.10.2013 23:44
      Re: Golden Time a NANA
      Nie, a dlaczego miałyby być? o.O
      • Avatar
        Tassadar 24.10.2013 23:53
        Re: Golden Time a NANA
        W czwartym odcinku pojawia się Nana Osaki. Bardziej ukłon w stronę serialu i mangi, niż jakiekolwiek powiązanie. Jeśli coś się za tym jeszcze kryje, to raczej nie zostało otwarcie powiedziane.
  • Avatar
    A
    Resorak 6.10.2013 01:15
    Pierwszy odcinek
    Szczerze mówiąc przyjemnie się oglądało. Relacje były pokazane w całkiem przyzwoity sposób. Odcinek momentami zabawny. Z tego co widzę seria ma mieć 24 więc trudno co powiedzieć o całości ,gdyż nie zaraz tak było że pierwszy odcinek dobry kolejne słabsze ,a serie oglądało się do końca z przymusu bardziej niż faktycznej przyjemności płynącej z oglądania anime.
    • Avatar
      Resorak 13.10.2013 16:45
      Re: Pierwszy odcinek
      Jednak spasuję anime nie jest bardzo mnie bawi.
  • Avatar
    A
    Hiromi 4.10.2013 17:50
    Jak ja kocham romanse!
    No to po pierwszym odcinku już znamy oś fabuły, ale trzeba przyznać, że studio się spisało piękna postać głównej bohaterki, choć seiyuu mało znani, niestety nie udało mi się wyłapać żadnego znanego mi głosu, a szkoda. Ogólnie seria zapowiada się pozytywnie.
    • Avatar
      Tren 4.10.2013 18:11
      Re: Jak ja kocham romanse!
      Hiromi napisał(a):
      choć seiyuu mało znani, niestety nie udało mi się wyłapać żadnego znanego mi głosu, a szkoda.

      Panowie owszem, ale o Yui Horie, która podkłada główną bohaterkę akurat można była usłyszeć przez te ostatnie kilka lat… Dwie inne panie z tej serii nie mają aż takiego bogatego portfolio i można je było przegapić, ale tak straszne nieznane też nie są.
      • Avatar
        Hiromi 4.10.2013 19:23
        Re: Jak ja kocham romanse!
        Hańba mi nie rozpoznałam Yuki z „Vampire Knight” oraz Midori z „Toradory!” widocznie nie wsłuchałam się w brzmienie jej głosu, albo jest na prawdę dobrą seiyuu iż potrafi tak manipulować barwą swego głosu podobnie Haruka Tomatsu.
    • Avatar
      Tassadar 4.10.2013 23:43
      Re: Jak ja kocham romanse!
      Główna bohaterka jak na razie spełnia swoją rolę znakomicie – irytuje pod niebiosa i powoduje, że trudno szczerze nie współczuć Mitsuo. Boję się tylko tego, że autorzy uznają za stosowne wywlec na światło dzienne jej Tragiczną Przeszłość, usprawiedliwią w oczach widza i dobiją happy endem.
      • Avatar
        Hiromi 5.10.2013 00:55
        Re: Jak ja kocham romanse!
        Już po openingu wiemy, jak wszystko się zakończy, nie pamiętam, aby Koko miała jakąś tragiczną przeszłość, dość dawno czytałam dwa pierwsze tomy light novel, ale teraz mam zamiar zrobić sobie powtórkę z rozrywki.
      • Avatar
        Hiromi 5.10.2013 03:59
        Re: Jak ja kocham romanse!
         kliknij: ukryte