Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Podlaski Festiwal Anime 6 - konwent

Komentarze

Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku o Ketsui Shimashita

  • Avatar
    A
    Atsuko 27.12.2015 13:10
    Obejrzałam, regularnie się zastanawiając, dlaczego właściwie to oglądam, ale za każdym razem kiedy zaczynałam się zastanawiać pojawiała się jakaś scena, która mi przypominała dlaczego.

    Oficjalnie mogę stwierdzić, że ecchi nie lubię, drażni mnie i denerwuje.
    Z drugiej strony to anime ma kilka całkiem fajnych wątków i zaskakująco sympatyczne postaci.
  • Avatar
    A
    waldi 19.09.2015 21:23
    YUUSHA NI NARENAKATTA ORE WA SHIBUSHIBU SHUUSHOKU WO KETSUI SHIMASHITA
    Jak dla mnie anime średnie 6/10 szkoda że nie było wątka romantycznego
  • Avatar
    A
    yetik 2.02.2015 19:38
    Hmmm ...
    Nie ogarniam.
    Od pierwszej minuty widać na czym będzie opierała się cała seria  kliknij: ukryte ,a mimo to obejrzałem ją w dwa dni.

    Średniawa fabuła, niekumaci bohaterowie i bezsensowne sceny które mają na celu pokazanie walorów animowanych pań są tu na porządku dziennym.

    Aczkolwiek jest tu coś co przykuwa do ekranu. Dla mnie była to seiyuu Fino. Strasznie hipnotyzujący głos i ten śmiech w połączeniu z dość nietypowym miksem bohaterów to pewnie to co nie pozwoliło mi się oderwać od monitora.

    P.S. Jeżeli ktoś grał w gry z serii Disgaea (a w szczególności w 3), to może łykać tą serię w ciemno. Ciężko to wytłumaczyć słowami ale w obydwu produkcjach można znaleźć to „coś”.
  • Avatar
    A
    Subaru 24.06.2014 15:21
    Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku o Ketsui Shimashita

    Mogłoby być nieźle, gdyby nie… fanserwis.

    Rozumiem, że ma to być wabik na widzów, ale zaczął w trakcie serii osiągać takie rozmiary, że autentycznie czułem się zniesmaczony.
    Sam pomysł na fabułę niezły, na pewno jest dobrym materiałem na zabawną komedię, ale nie w klimatach biuściastych, ten rodzaj humoru do mnie nie trafił, serwowano go zbyt nachalnie.

    Hojnie obdarzone przez naturę panienki mogą się podobać lub nie, ale największą bolączką jest bardzo naiwne potraktowanie problematyki samej sprzedaży. Jedna firma dobra, druga duża i zła, jedni drodzy, drudzy tani, ale ukryte koszty, poza tym strategie tego biznesu, samo sprzedawanie, pobudki – wszystko jest tak naiwnie prostolinijne, że to biznes bajkowy. Tłumaczy się widzowi banalne rzeczy. Ani przez chwilę nie dałem się wciągnąć w ten główny wątek pracy w sklepie, który oczywiście był świetną okazją po przebierania dziewczyn w ramach akcji promocyjnych, zaglądania im pod spódniczki, gdy sięgają po coś na półce itp. Rozumiem, że taką twórcy przyjęli konwencję, ale sam sposób prowadzenia akcji mnie nudził, główna intryga mało oryginalna, a molestowanie, nawet przy braku sprzeciwu dziewczyny, jest obrzydliwe.

    Co do bohaterów, pamiętam ich mgliście, więc niczym specjalnym się nie wykazywali, dobre wrażenie pozostawił po sobie tylko główny bohater, Raul.

    Bardzo średnio. 4/10.


    • Avatar
      Slova 24.06.2014 16:46
      Re: Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku o Ketsui Shimashita
      Cóż, zważywszy na to, ze to było jedno z najciekawszych anime stojących fanserwisem w ubiegłym roku to nie dziwota, że Ci się nie spodobało.
    • Avatar
      pozeracz_syfu 25.06.2014 13:05
      Re: Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku o Ketsui Shimashita
      „Nie ma anime, którego nie dałoby się naprawić lawiną cycuszków.” Cyceron 55 p.n.e.
  • Avatar
    A
    Lenneth 2.03.2014 02:09
    Kolejne anime z cyklu: "Co ja paczę (i właściwie dlaczego)?"
    (Z gimnazjalistą płci męskiej nie mam nic wspólnego, więc moja opinia najprawdopodobniej nie okaże się ani pomocna, ani miarodajna dla docelowego odbiorcy tej serii, no ale…)

    Zabierając się za to anime, oczekiwałam zgrabnej, lekkiej komedyjki z prostą, ale ciekawą fabułą, podlanej głupiutkim, lecz miłym dla oka fanserwisem. Co dostałam? Miejscami mocno niesmaczny fanserwis i praktycznie zero fabuły. Standardowo, jak to w tego typu dziełkach bywa, całą akcję i namiastkę scenariusza upchnięto w ostatnich odcinkach, a przez większość czasu antenowego nie działo się właściwie nic – nic poza staniem w sklepie, zbliżeniami majtek, jedzeniem lunchu i banalno­‑moralizatorskimi dialogami o tym, że każda praca uszlachetnia i że nawet na kłanianiu się klientom w pas można budować sens swojego życia. Wyszła z tego infantylna, a przede wszystkim koszmarnie nudna seria. Postacie wydały mi się bezbarwne, nawet bohaterka z największym potencjałem, czyli Fino – mam wrażenie, że z jej niezrozumienia dla zasad obowiązujących w świecie ludzi dałoby się wykrzesać coś o wiele, wiele ciekawszego, zabawnego i/lub przejmującego.

    Jeśli chodzi o fanserwis, czyli tak naprawdę podstawowe „mięso” tego anime, mam kilka uwag. Po pierwsze, odcinek numer jeden był zdecydowanie najgorszy, jeśli chodzi o nachalne, kuriozalne wręcz ujęcia biustów, majtek i całej reszty; później scenarzyści się pohamowali i próbowali przynajmniej wymyślać jakieś preteksty dla rozbieranych scenek, plus pamiętali o jako­‑takiej równowadze między zbliżeniami na krocza i twarze bohaterek. Po drugie – fanserwis wydał mi się zwyczajnie brzydki. Jakoś nie przemawiają do mnie cycki, które z rzeczywistością (głównie z grawitacją i innymi prawami fizyki) nie mają nic wspólnego. Refleksy świetlne na ciałach bohaterek wyglądały natomiast jak gigantyczne pryszcze: w środku wielki biały zbiornik ropy, naokoło silnie zaczerwieniona skóra… Obrzydlistwo, i to w każdym odcinku. Po trzecie i ostatnie – ja wiem, wiem, to anime to durna komedyjka oglądana (przynajmniej w teorii) dla czystego funu, ale trudno mi przeboleć ukazywanie molestowania seksualnego jako czegoś akceptowalnego i fajnego (m.in. sceny z dziadkiem od żarówek – tja, kiedy stary dziad obmacuje ci poślady, to taaakie sympatyczne – albo tłum facetów obfotografowujących ewidentnie upokorzoną bohaterkę, której spadł biustonosz).

    Jedno trzeba natomiast tej serii oddać: voice acting brzmiał bardzo przyjemnie, aż dziwiłam się, że w obsadzie tylu niszowych seiyuu, nie jakieś gwiazdy. A piosenka z openingu, choć zdecydowanie nie w moim guście, dawała całkiem spory zastrzyk dobrej energii i opierała się wszelkim próbom pominięcia/przewinięcia.
    • Avatar
      Slova 2.03.2014 09:17
      Re: Kolejne anime z cyklu: "Co ja paczę (i właściwie dlaczego)?"
      albo tłum facetów obfotografowujących ewidentnie upokorzoną bohaterkę, której spadł biustonosz

      Sama się tam pchała.
      • Avatar
        Lenneth 2.03.2014 12:41
        Re: Kolejne anime z cyklu: "Co ja paczę (i właściwie dlaczego)?"
        Airi nie poleciała z radością w ten tłum facetów i od początku była mocno skrępowana. Jeśli ktoś ją tam wepchnął, to raczej koleżanki plus widzimisię scenarzysty. Tak czy inaczej – victim blaming jest paskudny, więc proszę, zaniechaj tej linii argumentacji.
        • Avatar
          Slova 2.03.2014 14:22
          Re: Kolejne anime z cyklu: "Co ja paczę (i właściwie dlaczego)?"
          Nie zauważyłem, by stawiała opór. Wręcz przeciwnie, znalazła się tam, by zaimponować main hero, a raczej – nie być gorszą od reszty bohaterek i nie zostać w tyle. To wojowniczka, gdyby naprawdę nie chciała, to by się w tej sytuacji nie znalazła.
          • Avatar
            Lenneth 2.03.2014 15:04
            Re: Kolejne anime z cyklu: "Co ja paczę (i właściwie dlaczego)?"
            Naprawdę myślisz, że jedynym wyznacznikiem „nie chcę” jest czynne stawianie oporu? Abstrahując od tej konkretnej postaci i tej sytuacji, istnieje wiele form przemocy czy przymusu, kiedy ofiara jest zbyt zdezorientowana, (zastraszona, pod wpływem autorytetu itp.), żeby się stawiać – i nic z tego nie usprawiedliwia sprawcy. Ale to temat na cięższą dyskusję, której nie mam ochoty podejmować, na pewno nie w związku z tym konkretnym animcem.

            Ok, mogę przyjąć, że przebranie się w kostium to wybór Airi, aczkolwiek wymuszony sytuacją – tak jest, nie chciała odstawać. Ale to, że klienci rzucają się z aparatami, kiedy dziewczyna kuli się na ziemi i ewidentnie nie chce dalej pozować, to już wybór tych facetów, nie jej własny.

            „To wojowniczka (...).”
            Wojowniczka pełną gębą, heh. Bić się potrafiła, to fakt, ale poza tym była jedną z najmniej przebojowych dziewcząt w obsadzie (już nawet ta panna od zaspokajania staruszków miała więcej pewności siebie i mniej zahamowań). Tak czy inaczej – Airi na pewno nie była osobą, która mogłaby się naga (nie licząc skąpych majtek od bikini) rzucić na tłum facetów, co więcej: facetów­‑KLIENTÓW – nie w anime, gdzie motto „klient nasz pan”, choć niewypowiedziane na głos, tłucze się w każdym odcinku.
            • Avatar
              Slova 2.03.2014 15:14
              Re: Kolejne anime z cyklu: "Co ja paczę (i właściwie dlaczego)?"
              na pewno nie w związku z tym konkretnym animcem.

              Może dlatego, że w tym konkretnym anime nie było takiej sytuacji?

              to już wybór tych facetów, nie jej własny.

              Nikt jej nie przywiązał do kołka, że nie mogła odejść. O tym, że nikogo tam do niczego nie zmuszano świadczy postawa naszej małomównej monterki, która stwierdziła, że cała ta zabawa jest głupia i nie będzie w niej uczestniczyć. Klienci zaś dostali jasno do rozumienia, że mogą robić zdjęcia.

              Proszę, zaprzestań przykładania bojowego feminizmu tam, gdzie ewidentnie trzeba wypaczyć obraz całej sytuacji, by go zastosować.

              Co do obmacywania – owszem, mogła zrobić raban, ale to jak strzelanie z armaty do muchy. Niektóre kobiety są bardziej powściągliwe i głupie końskie zaloty traktują tak, jak należy traktować głupie końskie zaloty, wykazując się zarazem wyższością. Nie każda sytuacja da się tak rozwikłać, ale ta konkretna z anime i dziadygą – owszem.
              • Avatar
                Lenneth 3.03.2014 03:29
                Re: Kolejne anime z cyklu: "Co ja paczę (i właściwie dlaczego)?"
                Może dlatego, że w tym konkretnym anime nie było takiej sytuacji?

                Tak, dlatego. „Bojowy feminizm” nie ma zastosowania w przypadku tego dziełka. Szczególnie, że obraz relacji damsko­‑męskich (choć specyficzny, bo haremowy), rysuje się w nim normalnie, na plus, poza tymi elementami, o których tu właśnie dyskutujemy.
                Btw, jeśli już o tym mowa, nie uważam, żeby moje posty były przykładem „bojowego feminizmu”.

                Klienci zaś dostali jasno do rozumienia, że mogą robić zdjęcia.

                Od kogo, od samej Airi, tu i teraz? Czy od pracującej w sąsiednim sklepie dziewczyny, która nawet nie jest jej przełożoną? Tak czy inaczej – podczas sesji zdjęciowej w pewnym momencie sytuacja ulega zmianie: Airi, rozebrana i osaczona przez tłum, pozować już nie chce, co widać i słychać. Faceci z aparatami mogliby to zauważyć i uszanować. To, że tego nie robią, kiepsko o nich świadczy – w najlepszym wypadku robi się z nich bezmyślny tłum, który głupieje na widok kawałka gołego cycka.

                Co do obmacywania – owszem, mogła zrobić raban, ale to jak strzelanie z armaty do muchy. Niektóre kobiety są bardziej powściągliwe i głupie końskie zaloty traktują tak, jak należy traktować głupie końskie zaloty, wykazując się zarazem wyższością. Nie każda sytuacja da się tak rozwikłać, ale ta konkretna z anime i dziadygą – owszem.

                Zastanawiam się, czy spotkałeś się kiedyś z sytuacją, że obcy staruszek maca cię codziennie po tyłku, choć nie masz na to ochoty, albo czy przynajmniej potrafisz to sobie wyobrazić. Może wtedy nieco inaczej postrzegałbyś rozrywkową wartość tych końskich zalotów. Cóż, szczerze? Nie mam nikomu za złe, że bohaterka nie wszczyna rabanu, nie rzuca się na starego z rękoma czy co tam jeszcze. To, że się nie broni, wydaje mi się nawet wiarygodne (jest wyjątkowo grzeczna i pokorna, poza tym trudno nagle wszcząć awanturę po wielu tygodniach akceptowania określonego zachowania, „no bo o co ci nagle chodzi”). To, co mi się nie podoba, to samo ukazanie tego rodzaju macanki jako czegoś rozkosznie zabawnego, przedstawienie dziadka w jednoznacznie pozytywnym świetle (wiadomo, co robi pod koniec serii), plus to, że dopiero Raul, facet, musi oświecić dziewczynę, że – uwaga, uwaga – ma prawo zaprotestować, kiedy ktoś dobiera jej się do majtek. Tak gdyby sama na to nie wpadła. A nie wpadła, co wiemy z dalszej części dialogu.

                Tyle. Wyraziłam swoje zdanie w miarę zwięźle, bez wdawania się w dyskusje na temat feminizmu, seksizmu czy czego tam jeszcze, tutaj zupełnie niepotrzebne. Nie przekonasz mnie do tego, że Airi „sama chciała”, by tłum facetów obfotografował jej nagie piersi, albo że macanie po tyłku dla funu to żadne molestowanie, natomiast ja zapewne nie przekonam Ciebie, że w/w to jakikolwiek zgrzyt, nawet w lekkiej komedyjce.
                • Avatar
                  Slova 3.03.2014 08:48
                  Re: Kolejne anime z cyklu: "Co ja paczę (i właściwie dlaczego)?"
                  Od kogo, od samej Airi, tu i teraz? Czy od pracującej w sąsiednim sklepie dziewczyny, która nawet nie jest jej przełożoną?

                  Klienci nie mogli o tym wiedzieć i w sumie nie musi to ich interesować, skoro obsługa nie wyraziła sprzeciwu.
                  Faceci z aparatami mogliby to zauważyć i uszanować.

                  HA HA HA HA HA
                  oj.
                  Skąd mieli wiedzieć, że to nie jest cześć special service? Nikt nie interweniował, więc i nie mieli powodu, by przerywać. Przypominam, że akcja dzieje się w miejscu mentalnie będącym Japonią, a tam jest pełno wyzywających cosplayi, gdzie modelki pozują i często udają różne emocje.

                  Nie mam nikomu za złe, że bohaterka nie wszczyna rabanu, nie rzuca się na starego z rękoma czy co tam jeszcze.

                  Wiec po co o tym wspomniałaś? Bo taka sytuacja była? Nie mierz wszystkich jedną i w dodatku swoją miarą. Niestety, ale to właśnie cecha bojowych feministek, ze wobec każdego chcą używać swojego jedynego i słusznego standardu, nawet nieproszone o to.

                  że – uwaga, uwaga – ma prawo zaprotestować, kiedy ktoś dobiera jej się do majtek. Tak gdyby sama na to nie wpadła. A nie wpadła, co wiemy z dalszej części dialogu.

                  jeśli sama na to nie wpadła, to znaczy, że nie ma nic przeciwko. CO też sama później oznajmiła. Nadal masz ochotę stawiać ją w roli ofiary, skoro ona się tak nawet nie czuła?

                  tutaj zupełnie niepotrzebne

                  No właśnie też uważam, że feminizm jets tutaj zupełnie niepotrzebny. A mimo to nie potrafimy dojść do porozumienia.

                  macanie po tyłku dla funu to żadne molestowanie,

                  Owszem – to jest molestowanie. Pytanie jest inne – czy w tym konkretnym przypadku wymaga reakcji? Czy postać chciałaby, byś ją broniła? Jak widać w ostatnim odcinku – dziadka da się zdyscyplinować. Nova z kolei nie jest wcale taką kluchą, na jaką wygląda i ma wystarczające pokłady asertywności, by samodzielnie zareagować.

                  Airi WIEDZIAŁA na co się pisze, mogła odstąpić w każdej chwili i nikt nie miałby jej tego za złe. Mogła uciec, schować się, poprosić o pomoc. Dlaczego tego nie zrobiła? – bo trzymała ją tam wizja tego, że obok stoi Raul i nie może okazać się gorsza od koleżanek. Nie przy nim.
                  • Avatar
                    Lenneth 3.03.2014 14:49
                    Re: Kolejne anime z cyklu: "Co ja paczę (i właściwie dlaczego)?"
                    Wiec po co o tym wspomniałaś? Bo taka sytuacja była?

                    Doczytałeś w ogóle do końca tamten akapit? Bo wypisałam w nim wyraźnie, co mi w tamtych scenach zgrzytało i dlaczego.

                    Skąd mieli wiedzieć, że to nie jest cześć special service? Nikt nie interweniował, więc i nie mieli powodu, by przerywać. Przypominam, że akcja dzieje się w miejscu mentalnie będącym Japonią, a tam jest pełno wyzywających cosplayi, gdzie modelki pozują i często udają różne emocje.

                    Z mojego punktu widzenia – to źle, że Lam albo ktoś inny tego nie przerywał. (Nie wiemy zresztą, jak skończyła się tamta scena, czy klienci po pół godzinie po prostu się znudzili, czy Airi szybko uciekła, czy ktoś ją stamtąd wyrwał, czy jeszcze co innego). Aha, celowo stronię w tej wymianie zdań od odwołań do mentalności Japończyków i mentalności Polaków, bo wtedy dopiero byśmy tu popłynęli, a ja nadal nie uważam, żeby „Yuusha” potrzebowało tego rodzaju dyskusji.

                    jeśli sama na to nie wpadła, to znaczy, że nie ma nic przeciwko. CO też sama później oznajmiła. Nadal masz ochotę stawiać ją w roli ofiary, skoro ona się tak nawet nie czuła?

                    Nie jestem ślepa i sama napisałam, że Nova zgadza się na coś, co, jak sam łaskawie przyznałeś, jest molestowaniem. Ale tak, nadal widzę ją w roli częściowej ofiary, ofiary kultury i wychowania, która uczy ją, że w pierwszej kolejności trzeba być miłym, a macanie przez obcych facetów to żaden powód do złości. Patrz jednak akapit wyżej – nie zamierzam dyskutować ogólnie o kulturze, która wpływa na zachowanie Novy, na ludzi, którzy tę postać stworzyli, i wreszcie na Twoje i moje postrzeganie rzeczywistości. Ta dyskusja pasuje tutaj jak pięść do oka, serio.

                    Airi WIEDZIAŁA na co się pisze, mogła odstąpić w każdej chwili i nikt nie miałby jej tego za złe. Mogła uciec, schować się, poprosić o pomoc. Dlaczego tego nie zrobiła? – bo trzymała ją tam wizja tego, że obok stoi Raul i nie może okazać się gorsza od koleżanek. Nie przy nim.

                    Bo scena trwała jakieś trzy sekundy, wypełnione szokiem i automatyczną reakcją Airi? A tak poza tym: lol. Jak wiadomo nie od dziś, każda ofiara ma idealne warunki do tego, żeby się bronić. Jeśli nie robi tego skutecznie, widać sama sobie winna. A Airi jest tak szalenie bezpruderyjna, że tylko wypatruje okazji, żeby Raul zobaczył jej wdzięki. Stanik pewnie sama zerwała.
                    • Avatar
                      Slova 3.03.2014 16:16
                      Re: Kolejne anime z cyklu: "Co ja paczę (i właściwie dlaczego)?"
                      Aha, celowo stronię w tej wymianie zdań od odwołań do mentalności Japończyków i mentalności Polaków, bo wtedy dopiero byśmy tu popłynęli,

                      Ale tego się nie da rozpatrywać w oderwaniu od tego, co siedzi we łbach Azjatów, ze szczególnym wskazaniem na Japończyków. To jak rozpatrywać rolę kobiety w państwach arabskich bez zagłębiania się w kontekst kulturowy. Wyjąć z kontekstu i pokazać jako największą zbrodnie można wszystko i, niestety, właśnie to uskuteczniasz. Próbujesz sprowadzić wszystko, co widziałaś na ekranie do poziomu opresyjnego społeczeństwa uprzedmiotowiającego kobiety. To jest właśnie bojowniczy feminizm – bronić ofiarę nawet jeśli ta nie czuje się skrzywdzona. O ile jeszcze w przypadku Airi można spekulować, acz bez kontekstu nie da się zrozumieć jej postawy, tak Nova bliższa była typowej kobiecie wyzwolonej, niż ciemiężonej przez szowninistyczny system kurze domowej. Po prostu ile osób, tyle reakcji na daną sytuację. Nova reagowała jak reagowała, bo uznała, że wielka krzywda się jej nie dzieje.

                      ofiary kultury i wychowania, która uczy ją, że w pierwszej kolejności trzeba być miłym, a macanie przez obcych facetów to żaden powód do złości

                      Generalizujesz. Nova była jedyną (poza Fino, która żyła w zupełnie innym świecie) kobietą w tym anime, która myślała w ten sposób. Airi jest najlepszym przykładem na to, że to nie wina kultury, a podejścia jednostki. W ostatnim odcinku także widzieliśmy, że Lore też nie daje się staruchowi. I wcale nie jest przy tym miła. Skąd więc ta wizja społeczeństwa wpajającego kobiecie usłużną rolę?

                      nie zamierzam dyskutować ogólnie o kulturze, która wpływa na zachowanie Novy, na ludzi, którzy tę postać stworzyli, i wreszcie na Twoje i moje postrzeganie rzeczywistości.

                      Więc o czym chcesz dyskutować? Bo ja tu innej rzeczy do rozmowy nie widzę.

                      Jak wiadomo nie od dziś, każda ofiara ma idealne warunki do tego, żeby się bronić.

                      Nie każda, ale akurat Airi UMIAŁA się obronić i MIAŁA możliwość ucieczki… a raczej wyjścia z sytuacji, bo uciekać trzeba przed kimś/czymś, a tu nikt nie był do niej wrogo nastawiony.

                      A Airi jest tak szalenie bezpruderyjna, że tylko wypatruje okazji, żeby Raul zobaczył jej wdzięki.

                      Może nie tyle zobaczył, co nie zapomniał o niej w otoczeniu reszty dziewcząt.
  • Avatar
    A
    FinnMacCool 11.01.2014 04:01
    Po trzecim odcinku zwątpiłem już totalnie, fanserwis tak nachalny i do tego jeszcze niesmaczny, nawiązania do tentacli i bukkake, jeszcze trochę a będzie hentai pełną gębą. A ja się dziwię jeszcze samemu sobie, że oglądam coraz mniej japońskiej animacji…
    • Avatar
      Slova 11.01.2014 11:49
      Słabyś.
      • Avatar
        FinnMacCool 11.01.2014 15:23
        Ano słabym okrutnie, już od dawna cycki niepodlegające prawom grawitacji nie cieszą jak kiedyś, to se ne vrati, pane Havranek…
        I gwoli ścisłości, nie przekreśliłem serii całkowicie, dziś spróbuje przebrnąć jeszcze przez parę odcinków z powodu prostego: motyw pracy w tej serii jest jakże bliski memu sercu, też coś o tym wiem :)
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 8.01.2014 16:35
    Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku o Ketsui Shimashita
    Muszę przyznać, że serię tą oglądałem z przyjemnością. Nie zawiodłem się na YuuShibu. Tak jak przewidywałem według mnie to świetne anime. Pod względem komediowym z dawką ecchi. kliknij: ukryte  Na pochwałę zasługują także seiyuu, zostali dobrani świetnie według mnie. Szczególnie głos Fino pasował do niej idealnie. Moja ocena to 9/10.
  • Avatar
    A
    Seval 2.01.2014 22:00
    Zaskakująco dobre
    Do fanów ecchi nie należę, ale postanowiłam dać serii szansę ze względu na ciekawą koncepcję. Po wyedytowaniu fanserwisu (momentami naprawdę mocnego) bawiłam się doskonale. Poza całą serią gagów twórcy „naruszyli” parę poważnych problemów (wątpliwe uroki wielkich korporacji, cena za tanie produkty w sklepach i powód, dla którego zawsze będą jakieś wojny).
  • Avatar
    A
    Bawmorda 31.12.2013 08:05
    Dać szanse
    Nie będę się rozpisywał pierwszy odcinek taki sobie ale z każdym kolejnym pozytywne wrażenia i odczucia na plus. Niby powiela schematy ale daje rade.
  • Avatar
    A
    blob 9.11.2013 13:22
    Ciekawe
    Ciekawa wizja świata, łącząca współczesne zagadnienia dotyczące działalności sklepów AGD i wizję alternatywnego świata pełnego magii. Pomysłowe motywy w stylu potwory wykorzystywane jako siła robocza (nawet nie tania, bo robią za free aż umrą), czy przenoszące się do miasta w poszukiwaniu pożywienia (magia) niczym zwierzęta, którym ludzie zabierają naturalne habitaty. No i w końcu sami ludzie oraz ich „ginące zawody” (w tym przypadku herosi walczący z potworami), którzy muszą się „przekwalifikowywać” (czy po prostu znaleźć pracę), aby nadążyć za zmieniającym się światem. Nie sugeruje iż seria jest jakaś wybitna czy mądra, ale jest po prostu czymś świeżym. Co prawda są w niej tony fanserwisu, ale w dzisiejszych czasach ciężko znaleźć serię komediową bez choćby odrobiny :P
  • Avatar
    A
    Sanvean 5.10.2013 22:39
    Szczerze mówiąc mam bardziej negatywne uczucia po obejrzeniu pierwszego odcinka niż pozytywne… Po pierwsze nie da się tego oglądać nie przypominając sobie Hataraku, a przynajmniej przez kilka pierwszych minut. Po drugie humor, który praktycznie wszędzie już gdzieś widziałem (a wielu obejrzanych produkcji na swoim koncie nie mam), jest on zwyczajnie nieśmieszny. Wreszcie bohaterowie, którzy wydawali się być nudni oraz jakby to nazwać… bezpłciowi? Do tego główna bohaterka, która irytuje swoim zachowaniem i to bardzo.
    Jest jeszcze pełno fanserwisu, ale mi jest on właściwie obojętny.

    Nie mogę za to powiedzieć, że nie podobała mi się grafika oraz fantastyczny świat, który po upadku władcy demonów stał się prawie taki sam jak nasz, ładnie współgrał (koniki morskie jako zaprzęg dla nowoczesnych samochodów).

    Pomysłów na fabułę mogłoby być wiele, ale boję się, że poprzez odgrzewanie znanych już gagów ta seria będzie po prostu nudna…
    • Avatar
      Amarette 27.12.2014 14:20
      Co do plusów, wymieniłabym właśnie to o czym wspominasz:
      Nie mogę za to powiedzieć, że nie podobała mi się grafika oraz fantastyczny świat, który po upadku władcy demonów stał się prawie taki sam jak nasz, ładnie współgrał (koniki morskie jako zaprzęg dla nowoczesnych samochodów).
      Szkoda, że cała reszta rozczarowuje. Mogło być ciekawie wyszło jak zwykle -_-". Takie zderzenie dwóch światów i kultur mogło stanowić wyjście do naprawdę zabawnej, szalonej komedii… niestety.

      Humor w tym anime to w zasadzie korowody nieśmiesznych, czerstwych żarcików będących jedynie pretekstem do nachalnego fanserwisu.
      Dodajmy do tego właściwie brak fabuły i indoktrynację pokroju „Klient nasz pan! Każda praca warta jest całkowitego poświęcenia i oddania!” a otrzymujemy coś kompletnie dla mnie niestrawnego. xp