Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Gundam Build Fighters

  • Avatar
    A
    bobik 10.01.2015 22:31
    Kolejna seria gundama z kolei która jest dla mnie delikatnie mówiąc marna. Obejrzałem ja z przewijaniem tylko bo mnie historia Reiji zainteresowała i było tego nie przesadzę jak powiem niewiele…
  • Avatar
    R
    Miedzio 7.07.2014 10:59
    Nie wiem co chciała osiągnąć autorka tekstu ale wyszło to żałośnie.

    „Nie lubię Gundamów.”

    To po co bierzesz się za pisanie tekstów(bo recenzjom tego czegoś nie nazwę) o anime z frazą gundam w nazwie, które z góry wiesz, że nie będzie ci się podobać. Po co chcesz prowokować rzesze sympatyków mecha anime(w tym gundamów) obrażając ich. Coś mi się nie podoba a widzę, że tysiące(jeśli nie miliony osób jest tym zachwycone, mówię: „No dobra, mnie się to nie podoba, ale skoro inni coś w tym widzą to nie moja broszka”. I nie zgrywam wówczas pseudo „recenzentę” wypisując głupoty na temat, że coś mi się nie podoba bo nie. Skoro coś mi się nie podoba to znaczy, że nie muszę pisać o tym recenzji i co najważniejsze, umieszczać swojej wypowiedzi w tekście o serii, która nie ma nic wspólnego z krytykowanymi przez ciebie. Nie znoszę takiego podejścia, drażni mnie i świadczy o braku profesjonalizmu. Nie wiem jakim cudem korektor teksu na tanuki to przepuścił. Wystarczyłoby zmienić kilka zdań by autor nie zamieszczał drwiny z innych ludzi.

    „by sprzedał się jako figurka, a maszyna bojowa z prawdziwego zdarzenia niekoniecznie przypadłaby dzieciom do gustu.”

    Miałaś kiedyś w ręku jakąkolwiek Gunple(model do składania). Zapewniam Cię, że poziom skomplikowania tego typu „zabawek” przekracza możliwości poznawczo/manualne dzieci przed 12 rokiem życia. Dlatego jest to zabawa międzypokoleniowa. Są prostsze modele oraz bardziej skomplikowane mające ponad 1000 drobnych części, wymagających malowania i klejenia. Jest to forma zwykłego modelarstwa, jak u nas w Polsce samoloty, czołgi itp. Wrzucanie wszystkich osób kupujących modele i je składające do worka z napisem „dzieci” jest co najmocniej nie na miejscu.

    Autorka wykazała się brakiem wyczucia ale skąd mogła o tym wiedzieć skoro „nie lubi gundamów”. Po Gundam Age, GBF jest kolejną już serią przeznaczoną dla młodszego odbiorcy. Głód na nowego, regularnego Gundama jest tak duży, że masa osób była oburzona, że Sunrice znów wypuszcza anime dla dzieci. 90% osób wchodzących na tą recenzje to osoby lubiące gundamy, chcące sprawdzić czy warto rzucić okiem na tą produkcję. Zamiast rzeczowej opinii znajdą tu tylko obrazę.

    • Avatar
      Slova 7.07.2014 12:52
      które z góry wiesz, że nie będzie ci się podobać

      Przecież mi się podobało.

      wypisując głupoty na temat, że coś mi się nie podoba bo nie.

      Wyraźnie napisałem, co mi się w gundamach nie podoba.

      Skoro coś mi się nie podoba to znaczy, że nie muszę pisać o tym recenzji

      Czyli twierdzisz, że recenzje powinny być pisane tylko przez osoby, którym anime się spodobało? W takim razie doskonale, bo Build Fighters bardzo polubiłem.

      Wystarczyłoby zmienić kilka zdań by autor nie zamieszczał drwiny z innych ludzi.

      Wskaż mi owe drwiny.

      Zapewniam Cię, że poziom skomplikowania tego typu „zabawek” przekracza możliwości poznawczo/manualne dzieci przed 12 rokiem życia.

      Zanim powstały Gunple Gundam był machiną do napędzania sprzedaży zabawek od Bandai. Czy tego chcesz, czy nie, to takie właśnie były jego początki. To właśnie dlatego wygląda tak, a nie inaczej. Miał być efektowny i każdy nowy gundam ma zbiór charakterystycznych cech, które odziedziczył po swoim dziadku. Tak, przeszłość gundama związana z przemysłem zabawkarskim jest jasna i nie da się jej przekreślić, bowiem do dzisiaj widać spuściznę projektów sprzed trzech dekad.
      I właśnie dlatego napisałem tamto zdanie w czasie przeszłym, ponieważ odwoływałem się w nim do genezy wyglądu gundamów. I akurat fani gundama nie zaprzeczają temu. Gundamy jako mecha wyglądają tak, by być atrakcyjne dla dzieci i tego nie zmienisz.

      Zamiast rzeczowej opinii znajdą tu tylko obrazę.

      Jeszcze raz poproszę o pokazanie, gdzie ta obraza.

      Głód na nowego, regularnego Gundama jest tak duży, że masa osób była oburzona, że Sunrice znów wypuszcza anime dla dzieci.

      Jak ja się niezmiernie cieszę, że znowu zamiast tego regularnego gundama dostaniemy świetną serię dla dzieci.
    • Avatar
      Xillin 7.07.2014 13:27
      autorka

      Ach ta Jakubina.
      bo recenzjom tego czegoś nie nazwę

      To dobrze, bo powinieneś nazwać to recenzją.
      Coś mi się nie podoba a widzę, że tysiące(jeśli nie miliony osób jest tym zachwycone, mówię: „No dobra, mnie się to nie podoba, ale skoro inni coś w tym widzą to nie moja broszka”.

      Nawiasy się zamyka. I popularność nie oznacza jakości.
      Skoro coś mi się nie podoba to znaczy, że nie muszę pisać o tym recenzji i co najważniejsze, umieszczać swojej wypowiedzi w tekście o serii, która nie ma nic wspólnego z krytykowanymi przez ciebie.

      To jest czysty bełkot, napisz to po polsku.
      Miałaś kiedyś w ręku jakąkolwiek Gunple(model do składania). Zapewniam Cię, że poziom skomplikowania tego typu „zabawek” przekracza możliwości poznawczo/manualne dzieci przed 12 rokiem życia.

      To generalnie udowadnia, że nie masz pojęcia o Gundamie. Weź przeczytaj sobie Gundam Sousei, przeczytaj sobie przepychankach przy Gundamie Victory i G Gundamie. A potem wróć.
      Sunrice

      [link] ?

      No i mam nadzieje, że cieszysz się z Build Fightersa i G­‑Reco, dwóch nowych Gundamów które są kierowane głównie dla dzieci.

      PS: Recenzje Slovy są kiepskie.
      • Avatar
        IKa 7.07.2014 13:36
        Zamierzamy się powtarzać:
        Moderacja nad wyraz uprzejmie prosi o powstrzymanie się od wycieczek osobistych i prowokacji, które widać jak na dłoni. Moderacja nie zamierza się cackać z powyższymi i będzie kolejne wyskoki tego typu ciąć. Moderacja, w końcu, nad wyraz uprzejmie prosi o rzeczową dyskusję na temat anime lub recenzji.

        Miłego dnia,
        Moderacja Tanuki.pl
        • Avatar
          Xillin 7.07.2014 13:42
          Moderacja nad wyraz uprzejmie prosi o powstrzymanie się od wycieczek osobistych i prowokacji, które widać jak na dłoni.

          Wskaż mi co uważasz za wycieczkę osobistą, bądź prowokację. Więcej ich znajdziesz w komentarzu Miedzia.
    • Avatar
      Miedzio 7.07.2014 16:04
      Muszę przeprosić za to, że pod wpływem emocji zrobiłem kilka błędów stylistycznych w komentarzu. Oczywiście recenzją a nie recenzjom oraz sunsise a nie sunrice:). Drugie rażące niedopatrzenie to błąd dotyczący płci autora. Wydawało mi się, że Slova to żeński nick. Bardzo przepraszam za to nieporozumienie.

      Wydaje mi się, że w moim komentarzu nie ma żadnych wycieczek osobistych. Krytykuję tylko zdanie autora. Nie zgadzam się z nim. Z marki w której znaleźć mogli coś dla siebie zarówno młodzi jak i starsi zaczęto robić markę ukierunkowaną na dzieci i to takie do 10 lat. Nie podoba mi się taki kierunek zmian. Gloryfikacja tego typu podejścia w moim odczuciu nie jest słuszna. Osoba która nie lubi gundamów twierdzi, że ta seria jest w porządku a poprzednie są złe.

      Co do obrażania w tekście. Może i nie padają bezpośrednio zwroty obraźliwe aczkolwiek cała recenzja utrzymana jest w klimacie pogardy dla serii z pod szyldu gundam. Jako osoba, która może i nie jest jakimś wielkim fanem, aczkolwiek oglądała różne produkcje z dużą sympatią, poczułem się nieco pogardliwie potraktowany przez autora tekstu.

      Recenzja wpisuje się w bardzo modny ostatnimi czasy nurt pojawiających się recenzentów od wszystkiego. Nie istotny jest fakt osobistych sympatii. Obejrzałem to recenzuję. I nagle pojawiają się teksty w których komedie ecchi krytykowane są za nielogiczną fabułę, serie fantasy za przesadzony świat, kryminały za zbyt powolne tempo akcji, szkolne życie za brak akcji itp. itd. Jak nie czuję się dobrze w jakimś gatunku to go nie recenzuję. Ja nie znoszę melodramatów/romansów/szkolne życie. Nie jestem w stanie ocenić czy jakaś seria z tego nurtu jest dobra czy zła bo wszystkie dla mnie są jednakowo nudne. Nie piszę o nich bo się nie znam. Dlatego uważam, że osoba, która zaczyna recenzję od zdania „Nie lubię Gundamów” nie powinna pisać o gundamach bo się zwyczajnie nie zna i nie jest w stanie zwrócić uwagi na elementy istotne dla potencjalnego sympatyka tego typu produkcji.

      Sam tekst opinii jest jak najbardziej w porządku. Aczkolwiek nie widzę sensu wspominania w tak arogancki sposób o swoim guście.

      (W ten oto sposób dostajemy najsensowniejszego Gundama w historii franczyzy, a zwie się on Build Fighters!)

      Tego typu zdania są obraźliwe bo dyskredytujesz prawie 35 lat historii marki(która to przeżyła wiele rebootów, zmian uniwersum itp.)i miliony fanów na całym świecie.

      Podsumowując moją przydługą wypowiedź. Nie obrażam autora bo ma prawo do swojego zdania. Posługiwać się językiem polskim potrafi, tekst ogólnie ma sens. Czyta się go nawet przyjemnie. Nie zgadam się jednak z jego zdaniem i dyskredytuję jego możliwość do wiarygodnego ocenienia serii z marki gundam. Twierdzę, że jako osoba, która nie lubi gundamów jako całość to mogę osobiście uważać, że jego zdanie nie jest wiarygodne i wystarczająco opiniotwórcze dla mnie i zapewne wielu miłośników mecha anime.
      • Avatar
        Slova 7.07.2014 16:19
        komedie ecchi krytykowane są za nielogiczną fabułę,

        Przynależność gatunkowa nie może być usprawiedliwieniem dla nielogiczności fabularnych czy naginania zasad wykreowanego przez siebie samego świata. Tak samo akcja, a raczej tempo wydarzeń są uniwersalne, bowiem romans dla samego romansowania i kryminał dla samego śledzenia nie jest dobrym rozwiązaniem.

        bo się zwyczajnie nie zna i nie jest w stanie zwrócić uwagi na elementy istotne dla potencjalnego sympatyka tego typu produkcji

        Sęk w tym, że wszystkie uwypukliłem.

        dyskredytujesz prawie 35 lat historii marki

        Owszem. Poza pierwszym gundamem, który był rewolucyjny, cała reszta nie jest niczym niezwykłym i metawersum brakowało świeżości. Tak samo na porządku dziennym dyskredytuję Evangeliona i sprawia mi ogromną przyjemność, gdy jego miłośnicy uporczywie starają się mi wytłumaczyć, dlaczego powinienem go hołubić.

        jego zdanie nie jest wiarygodne i wystarczająco opiniotwórcze dla mnie i zapewne wielu miłośników mecha anime

        Nie sprowadzaj mecha do gundamów wyłącznie. Jest wielu widzów, którzy gustują w wielkich robotach, ale właśnie nie w Gundamie. Ponadto jest też wielu widzów, którzy nie lubią wielkich robotów w ogóle i stwierdzenie, że Build Fighters jest jednak inne może ich zachęcić do seansu.
        • Avatar
          Lees 7.07.2014 16:44
          Owszem. Poza pierwszym gundamem, który był rewolucyjny, cała reszta nie jest niczym niezwykłym i metawersum brakowało świeżości.


          Można z tego wywnioskować że Zeta jest krokiem w tył w stosunku do pierwszego Gundama. Mocne słowa, myślę że bardzo trudne do udowodnienia, ale każdy ma prawo do swojego zdania, choć w tym wypadku trudno je uznać za słuszne.
          • Avatar
            Slova 7.07.2014 16:58
            Powiedz mi, w jaki sposób każdy kolejny gundam był rewolucyjny dla gatunku mecha.
            • Avatar
              Miedzio 7.07.2014 17:27
              Zeta – zasłynęła z tego, że może i nie była jakoś bardzo innowacyjna względem pierwowzoru ale wzięła wszystkie motywy i zrobiła je lepiej. Pojawiło się więcej dwuznaczności w postępowaniu bohaterów. Fabuła stała się wielowątkowa o stopniu skomplikowania wcześniej niespotykanym. Sam fakt, że powstała organizacja w której to motywacja poszczególnych członków była zupełnie sobie inna.

              Turn A Gundam – wywrócenie do góry nogami koncepcji wielkiego robota i wojny. Utworzenie swego rodzaju post universum mogącego funkcjonować jako kontynuacja praktycznie wszystkich serii.

              Gundam Seed – problematyka klonowania, modyfikacji genetycznych i nienawiści rasowej(moim zdaniem jedno z lepszych przedstawień w anime)oraz  kliknij: ukryte 

              Oczywiście pod szyldem Gundam powstały również potworki jak G Gundam, Gundam Wing czy chociażby Gundam Seed Destiny o których nawet ja miałbym problemy napisać coś dobrego.

              Ogólnie serie te w jakimś stopniu zawsze są ciekawe i starają się w swoim uniwersum wyjaśnić zawiłości przedstawionego świata. Można przedstawić wiele argumentów za Gundamami. Pomimo wykorzystywania i powielania znanych motywów zawsze pojawiał się czynnik innowacyjności.
              • Avatar
                Slova 7.07.2014 18:07
                W jaki sposób Turn A wypacza koncepcję wielkiego robota?

                Seeda nawet nie skomentuję. O ile w kwestii samych gundamów był bardzo kontrowersyjną pozycją, tak do gatunku mecha wniósł niewiele.

                G Gundam to akurat pozycja, którą bardzo szanuję. Próba połączenia super robo i real mecha, w dodatku jak najbardziej udana i godna pochwały. Rewolucją nie była, ale dotychczas obydwa te nurty funkcjonowały osobno.

                starają się w swoim uniwersum wyjaśnić zawiłości przedstawionego świata.

                A poza nim?

                zawsze pojawiał się czynnik innowacyjności.

                W postaci czego?
            • Avatar
              Lees 7.07.2014 17:34
              Powiedz mi, w jaki sposób każdy kolejny gundam był rewolucyjny dla gatunku mecha.


              Mam dziwne uczucie że mnie tutaj w tym momencie nie do końca zrozumiałeś. Nie twierdziłem bynajmniej że kolejne Gundamy po Zecie wnosiły jakąkolwiek rewolucję. Chodzi mi o konkretną serię, a mianowicie sequel MS Gundam. A jasne jest że na przestrzeni lat stał się on klasycznym przykładem świetnie wykonanej space opery. Dla tego gatunku z pewnością była rewolucyjna, jako że jest on zazwyczaj powiązany z gatunkiem mecha można założyć że wpłynęła w zauważalnym stopniu również na niego. Zawarł w sobie najlepsze elementy poprzedniczki. Intryga stała się bardziej kompleksowa, wprowadzono trzecią stronę konfliktu, która nie była jedynie dodatkiem, ale liczącym się i wartościowym elementem. (Ten motyw akurat potem w kolejnych seriach dublowano na potęgę) Jako że w podstawowym Gundamie postacie były trochę wyblakłe(były perły, ale stanowiły one naprawdę znikomą ilość), tutaj mamy zebraną prawdziwą ligę mistrzów UC – trzech zwycięzców plebiscytu prestiżowego magazynu „Animage” – powracającego Chara i genialny duet – Kamille, Four oraz innych bohaterów jak Haman czy Emma, które uwielbiane są przez fandom. Animacja jak można się było spodziewać poszła do przodu, natomiast muzyka przeżyła ogromny rozwój – świetne openingi, instrumentalna naprawdę na wysokim poziomie(utwór „Cindarella Four” naprawdę znakomity). No i smutne, fatalistyczne zakończenie, które do dziś robi wrażenie – rzadko kiedy mamy do czynienia z przykładem takiego dramatu jak w finale serii. Tak naprawdę główną wadą tej serii, wytykaną przez krytyków jest konieczność znajomości fabuły MSG. Inni fani Gundama pewnie wytaczali by także przykład Turn a Gundam, ale nie należy do moich faworytów więc zostawię go do oceny bardziej kompetentnej osobie w tej materii niż ja. Sam mechami to się raczej mało interesuję, ale w kategoriach opowiedzianej historii nieraz potrafiły zrobić piorunujące wrażenie.
              • Avatar
                Slova 7.07.2014 18:03
                Ale ja nie pytałem o rewolucyjność w kontekście gundama, ale gatunku mecha. Co takiego Zeta zmieniło? Pierwszy gundam miał znacznie większy wpływ na cały gatunek, podobnie jak nieco później Ideon. Na podobnym poziomie przebojowości i wyjątkowości stały później nieliczne serie, najlepszym przykładem będzie Evangelion, który ponadto zmienił podejście producentów do serii telewizyjnych, traktowanych od ponad dekady mocno po macoszemu.

                Jak więc kolejne gundamy, poza protoplastą, wpływały na przemysł anime?

                Zeta nie jest więc krokiem w tył. To tytuł istotny dla całego metawersum, ale nie dla gatunku mecha i tym bardziej nie dla anime w ogóle. Historia zna znacznie ważniejsze przykłady skomplikowanych fabularnie historii, nawet w obrębie samej Space Opery.
                • Avatar
                  Miedzio 7.07.2014 18:10
                  Od kiedy żeby coś było dobre musi być koniecznie przełomowe? Takim tokiem myślenia nic byśmy nie oglądali bo już gdzieś było. Dobra seria nie musi być przełomowa. Ma się ją dobrze oglądać, musi coś przekazywać(przesłanie), musi tak korzystać z archetypów i klisz by nie rzucało się to bardzo w oczy, musi dać kilka elementów od siebie. Takim tokiem rozumowania powinno się nienawidzić Gwiezdne Wojny Imperium Kontratakuje bo nic nie wnoszą nowego względem pierwowzoru i do tego jeszcze korzystają z utartych schematów.
                  • Avatar
                    Slova 7.07.2014 18:41
                    Ale my tu nie rozpatrujemy serii pod kątem dobra/niedobra, napisałem właśnie, że kolejne gundamy nie były przełomowe, nie zaś, że były złe.
                    Dobra seria nie musi być przełomowa. Ma się ją dobrze oglądać, musi coś przekazywać(przesłanie), musi tak korzystać z archetypów i klisz by nie rzucało się to bardzo w oczy, musi dać kilka elementów od siebie.

                    I w każdym wypadku się z tym zgadzam.
                    Takim tokiem rozumowania powinno się nienawidzić Gwiezdne Wojny

                    A gdzie napisałem, że serie, które nie mają wpływu na dalszy wygląd gatunku należy nienawidzić?

                    nic nie wnoszą nowego względem pierwowzoru i do tego jeszcze korzystają z utartych schematów.

                    Ależ seria przełomowa także może korzystać z utartych schematów. Tak było w przypadku Ideona, który jednak okazał się przełomowy i wyznaczył trendy odnośnie mechatych anime na następne dwie dekady.
                    • Avatar
                      Lees 7.07.2014 19:25
                      Na pewno masz rację że w sensie konstrukcji i rozwiązań fabularnych a także środków, którymi posługują się autorzy trudno mówić o jakiejkolwiek sensacji. Jednak w jednym aspekcie, a mianowicie w tym że seria po prostu była bardzo dobra wywarła wpływ na gatunek. Stała się wyznacznikiem i w sumie nadal jest, tego czy dane anime jest dobre/złe. Także mimo wszystko wpływ na rozwój metawersum(jakże kluczowego dla tematyki space opery) jest de facto rozwojem gatunku. Jakoś się tej Zecie udało pozostać w absolutnej czołówce tego typu serii, czego nie można powiedzieć o klasycznym Gundamie, w którym dostrzegam masę elementów z 5 lat starszego Uchuu Senkan Yamato, a w szczególności podobieństwa Abelta Deslera z Charem. A jeszcze wrócę do twojego stwierdzenia że brakowało świeżości, ciężko się zgodzić bo właśnie takie dziwne twory jak G, Turn A czy Build Fighters ubarwiły to metawersum :D Dodam jeszcze cytat z wiki, wiem to mało wiarygodne źródło informacji ale zawsze daje mi to do ręki jakikolwiek argument. I myślę że powinno się go interpretować przy rewolucji w kategorii jakości a nie nowatorstwa.

                      Since its original run had ended in 1986, Mobile Suit Zeta Gundam has received universal critical acclaim and has had a significant influence on science fiction anime since then, particularly in shaping the Real Robot and Mecha anime genres.
                      • Avatar
                        Slova 7.07.2014 20:04
                        Faktycznie umniejszyłem udział G Gundama i jemu podobnych w kształtowaniu wizerunku metawersum w ogóle. I także ma sens, że Zeta podbiło ogólne wymagania odnośnie jakości serii mecha w swoim czasie. Ale czy był to przełom? Raczej zmieniły się wymagania widzów, nie zaś sam gatunek. Twórcy zwyczajnie musieli się dostosować do potrzeb odbiorcy, a nie je kształtować i definiować mecha na nowo.
    • Avatar
      Miedzio 7.07.2014 16:40
      Owszem. Poza pierwszym gundamem, który był rewolucyjny, cała reszta nie jest niczym niezwykłym i metawersum brakowało świeżości.


      Te słowa świadczą, że jednak nie wiesz o czym piszesz:)

      Skończmy dyskusję bo nie ma ona sensu. Masz prawo mieć swoje zdanie, ja nie mam potrzeby prowadzenia krucjaty bo i tak nie przekonam Cię.

      Z rozmowy dowiedziałem się tylko, że nie jesteś osobą opiniotwórczą dla mnie, gdyż różność gustu powoduje, że serie które dla mnie mogą być genialne, zostaną przez ciebie skrytykowane.
      • Avatar
        Slova 7.07.2014 18:08
        Te słowa świadczą, że jednak nie wiesz o czym piszesz:)

        Ponieważ?

        serie które dla mnie mogą być genialne, zostaną przez ciebie skrytykowane.

        Jeżeli dają mi pole do uskuteczniania krytyki, to owszem – otrzymają ją.
  • Avatar
    R
    przypad 6.07.2014 12:55
    komć tamakary na +, recenzja na -
    Komentarz tamakary zachęcił mnie do obejrzenia serii i nie żałuję (dziękuję!). Całe szczęście, że trafiłem na niego przed recenzją Slovy, bo ta mimo różnych pochwał w niej zawartych ogólnie zniechęca.

    Po pierwsze przytłaczają ciągłe nawiązania, wzmianki i porównania do serii, które miło się ogląda, mając 5­‑10 lat, lecz później się z nich wyrasta (mimo że nie mają one monopolu na turniejowe schematy). Przez to łatwo odnieść wrażenie, że GBF to dokładnie ta sama liga. Co więc odróżnia opisywaną serię od tej konkurencji?

    Gundam Build Fighters nie popełnia głównego błędu konkurencji i nie ignoruje roli rodzica w dokonywaniu zakupów.

    Dzięki. Szalenie pomocne przy decyzji, czy warto to oglądać.

    No ale niech tam będzie, że przy tak komercyjnych założeniach pisanie jak to komercja komercję pogania i przypomina inne komercje było nieuniknione (mimo że się z tym nie zgadzam). Tak naprawdę kładzie tę recenzję podsumowanie (być może się czepiam, ale wiele osób z obawy przed spoilerami z recenzji czyta głównie wstęp i podsumowanie, więc w tych miejscach warto się wykazać).

    Gundam Build Fighters to anime zrywające z największą bolączką produkcji spod znaku Gundama, czyli naiwnością.

    Tutaj, patrząc na dalszą część wywodu, definicja „naiwności” Slovy dość mocno się rozmija ze słownikową (szkoda, że nikt obrabiający ten tekst nie zwrócił mu na to uwagi). Dla porządku napiszę, że przy zwyczajowym pojmowaniu tego słowa jest to nieprawda. GBF, jak przystało na produkcję familijną, charakteryzuje się pewną dozą naiwności (rozumianej jako szczerość i prostolinijność), koncentrując się na przyjaźni i pokonywaniu problemów dzięki wspólnej pracy zamiast na brudach życia i szerokopojętej szarości moralnej.

    Co ciekawe tyrada z podsumowania kończy się podobnym wnioskiem, jednak po drodze sympatycy Gundamów dowiadują się, że wszystkie lubiane przez nich serie są niedorobione, ale Gundam Build Fighters jest inny, lepszy! Przyznam, że nie potrafię zrozumieć, czemu służy to antagonizowanie jednej z głównych grup odbiorczych tej serii. Czy naprawdę recenzent ze wstępu z „Nie lubię Gundamów” nie mógł wyprowadzić jakiegoś pozytywnego przekazu?

    Bardzo chciałbym w tym miejscu i na przekór wszystkim gorliwym fanatykom Gundama postawić ołtarzyk

    Może zamiast pisać recenzję wbrew komuś, warto by było napisać dla kogoś?
    • Avatar
      Slova 6.07.2014 13:15
      Re: komć tamakary na +, recenzja na -
      W sumie to masz rację, nie rozpatrywałem swojego tekstu z takiej perspektywy. Nawet nie umiem się nie zgodzić z Twoimi zarzutami, bo naświetliłeś rzeczywiste wady tekstu.
      Chyba za bardzo skupiłem się na tym, by wyróżnić BF z grona gundamów, a przeoczyłem nakreślenie zalet jako anime w ogóle. Niemniej nie wiem, co bym mógł w takim wypadku napisać, bowiem wartość rozrywkową to anime ma dla mnie głównie ze względów wizualnych i jako mecha w ogóle, o czym napisałem. Ale dla mnie GBF to faktycznie ta sama liga, co reszta podobnych. Jedyną różnicą jest, że w tym przypadku mamy szersze grono odbiorców. Fabularnie to nadal pozycja dla dzieci i miłośnicy bayblade, pokemonów i tym podobnych z pewnością chętnie ją obejrzą.

      wszystkie lubiane przez nich serie są niedorobione, ale Gundam Build Fighters jest inny, lepszy!

      Dokładnie to chciałem przekazać.

      „Nie lubię Gundamów” nie mógł wyprowadzić jakiegoś pozytywnego przekazu?

      Mogłem, lecz nie miałem takiego zamiaru.
  • Avatar
    A
    tamakara 5.11.2013 10:49
    co to się ze mną dzieje?
    Włączyłam pierwszy odcinek bez żadnych oczekiwań, a tu proszę – spodobało się. Może to efekt ogólnego stresu i potrzeba odreagowania? Było mi tak wesoło, że uśmiech wręcz zamykał mi oczy. I nie, nie chodzi tu o wesołość z ogólnej głupoty, tylko taką zwyczajną xD Oczywiście nie twierdzę, że jest jakoś wyjątkowo mądrze, ale rozmiar zacieszu rekompensuje wszystko! Właściwie chyba nie powinnam bawić się aż tak dobrze przy serii dla dwunastolatków… Niestety Reiji momentalnie zdobył moje serce, absolutnie go kocham! Kocham również Susumu, bo to przypadek wspaniałej drama queen.
    Podstawowe założenie fabularne też przypadło mi do gustu.  kliknij: ukryte 

    Nie da się ukryć, że cała historia jest jedną wielką, obrzydliwie niesubtelną reklamą zabawek, ale twórcy przynajmniej dostali budżet.