Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

1/10
postaci: 1/10 grafika: 5/10
fabuła: 1/10 muzyka: 2/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 205
Średnia: 6,53
σ=2,21

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Ore no Nounai Sentakushi ga, Gakuen Lovecome o Zenryoku de Jama Shiteiru

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2013
Czas trwania: 10×24 min
Tytuły alternatywne:
  • My Mental Choices are Completely Interfering with my School Romantic Comedy
  • NouKome
  • 俺の脳内選択肢が, 学園ラブコメを全力で邪魔している
Gatunki: Komedia, Romans
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce
zrzutka

Kupa śmiechu. Ze szczególnym naciskiem na słowo „kupa”.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Kanade Amakusa był zwykłym nastolatkiem, aż do chwili rozpoczęcia nauki w szkole średniej. Niestety, zły los (ściślej mówiąc: jakiś wredny bóg) zesłał na niego klątwę nazywaną „absolutnym wyborem”. Od tej pory chłopak musi zmagać się z wyborem jednej z opcji, które pojawiają mu się w głowie w absolutnie przypadkowych momentach życia, zwłaszcza w takich, gdy akurat mogą najbardziej mu zaszkodzić. Oczywiście, nie ma możliwości zignorowania wyboru – jeśli Kanade się ociąga, dostaje okropnego bólu głowy, nie pozwalającego mu normalnie funkcjonować.

Pewnego dnia Bóg rzekł: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam: uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc. Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę”.1

Tak więc zesłał Bóg niewiastę, która miała pomóc bohaterowi w pozbyciu się klątwy. W praktyce wygląda to jednak nieco inaczej. Na Kanade nagle spada prosto z nieba moé dziewuszka, niemal pozbawiając nieszczęśnika życia przy lądowaniu. Na dodatek okazuje się, iż blond piękność ma amnezję. Imię dla niej zostaje wybrane w związku z jej największą pasją, czyli wcinaniem słodyczy, i w związku z tym brzmi Chocolat. W ramach pozbywania się klątwy chłopak musi natomiast zrealizować kilka trudnych misji, związanych ze stadem uczennic.

Fabuła skupia się głównie na szkolnym życiu Kanade, w ramach którego musi on rozwiązywać cudze problemy i zmagać się ze skutkami klątwy. Z powodu swojego dziwnego zachowania chłopak (i słusznie!) jest omijany przez większość uczniów. Nie, nie jest jednak całkiem osamotniony – zgodnie z opinią ogółu przynależy do niesławnego grona „odrzuconej piątki”, czyli pięciorga niezbyt normalnych członków szkolnej społeczności. Główną cechą charakterystyczną fabuły jest jej niesamowita konsekwencja. Nieważne, jakie poziomy głupoty zawiera; brnie do przodu w jednym kierunku z niezwykłą zaciętością, co odcinek dokładając coś nowego do beznadziejnego obrazu całości. W wielu podobnych produkcjach twórcy próbują wrzucać tysiąc wątków, mających odwrócić uwagę widza od wad i dziur scenariusza, ale sytuacja w Ore no Nounai Sentakushi ga, Gakuen Love Comedy wo Zenryoku de Jama Shiteiru jest całkowicie przeciwna. Można odnieść wrażenie, że autorzy są tutaj dumni z głupoty swojego dzieła, szczycą się nią i koncentrują się na wyolbrzymianiu i ukazywaniu jej wad. Nawet przez chwilę nie odniosłem wrażenia, że ktoś próbuje się z jakiegoś szczególnie idiotycznego pomysłu wycofać, czy jakoś go zamaskować – trzeba przyznać, że od pierwszej, do ostatniej minuty koncepcja fabuły pozostaje spójna. To znaczy: całkowicie beznadziejna.

Spójrzmy jednak na stronę komediową serii, albowiem odniosłem wrażenie, że w zasadzie to wszystko miało być w założeniu śmieszne. Nie bez powodu tak sformułowałem poprzednie zdanie. NouKome jako szkolna komedia, bo taką przynależność gatunkową ma to anime, jest również całkowitą porażką. Każdy odcinek był wypchany masą kiepskich i niezabawnych gagów. Jako szczyt humoru próbowano przedstawić sceny z udziałem Kanade oraz reszty postaci, pokazujące efekty kolejnych wyborów głównego bohatera. Niestety, dosłownie wszystkie były po prostu żenujące, nieśmieszne i godne politowania. NouKome oparte jest na cyklu light novel, więc to zapewne ich autor ma kiepskie, a przede wszystkim dziwne poczucie humoru. Co nieco próbowano wyciągnąć też z cenzury anime – gdy się pojawiała, towarzyszył jej komentarz Kanade, który również w założeniach miał być cięty i śmieszny, ale i to nie wypaliło. Z komedii wyszła klapa, równie spektakularna, jak z założeń fabularnych.

Gdybym miał wskazać, gdzie widziałem zbiór najgorzej zaprojektowanych charakterów w anime, bez zastanowienia podałbym tytuł tej serii. Kanade, oprócz swojej życzliwości dla całej ludzkości, nie ma w zasadzie żadnych pozytywnych cech. Inteligencją nie grzeszy, ciągle wpada w tarapaty, nie posiada żadnych przydatnych w życiu umiejętności – idealny wprost władca haremu. Haremu, warto wspomnieć, jeszcze bardziej beznadziejnego niż on sam. Chocolat to maszynka do wcinania słodyczy, rozpieszczana przez całą szkołę. Wyróżniających ją cech charakteru w zasadzie nie stwierdzono. Kolejne dwie członkinie „Odrzuconej piątki” to Ouka Yuuoji oraz Furano Yukihira, które łączy to, że obydwie są niezrównoważone psychicznie. Pierwsza, na co dzień radosna i energiczna, nagle staje się dziecinna i zawstydzona. Druga, normalnie zimna i nieczuła dla wszystkich, okazuje się słodziutką tsundere, kochającą wszelkie dziewczęce rzeczy, nie potrafiącą okazać własnych uczuć. Na domiar złego jest jeszcze zakompleksiona na punkcie rozmiaru swojego biustu. Czy można stworzyć postać jeszcze gorszą? Jak się okazuje, tak. Z czasem na pierwszy plan wskakuje bardzo nietypowa przyjaciółka z dzieciństwa, a mianowicie Yuragi Hakoniwa. Na pierwszy rzut oka typowa lolitka, która nagle deklaruje się „młodszą siostrą całej ludzkości” i zaczyna ganiać za wszystkimi, krzycząc „onii­‑chan” oraz „onee­‑chan”. Jest to ten typ, który denerwuje mnie do tego stopnia, iż musze się powstrzymywać przed rzuceniem czymś w monitor, aby go unicestwić. Na niej jednak nie koniec… Na ekranie pojawia się jeszcze masa różnych dziewcząt, to z większym, to z mniejszym biustem, oczywiście w celach wyłącznie fanserwisowych. W sumie wzmianki wymaga jeszcze tylko „Kami­‑sama”, czyli lokalny bóg, informujący Kanade o szczegółach jego przypadłości. Jego teksty i sposób przedstawiania informacji miały być zapewne śmieszne, jednak zabawny był tylko awatar w telefonie Kanade, wykorzystujący obrazek z dobrze znanego internetowego memu. Warto też wspomnieć o Seirze Kokubyakuin, przewodniczącej rady uczniowskiej, która zdaje się coś wiedzieć o przypadłości chłopaka, wykorzystując tę wiedzę bezlitośnie do dalszego uprzykrzania mu życia.

Oprawa graficzna nie zachwyca, ale też nie sprawia wrażenia zrobionej na tak zwane odwal się. Nie licząc biustów i ich zachowania zaprzeczającego grawitacji, postaci są nieźle narysowane i nie deformują się zbytnio podczas przechodzenia na drugi plan. Tła są oczywiście ubogie, a uwagę od nich celowo odwracają zbyt jaskrawe kolory elementów na pierwszym planie, jednak pod względem wizualnym ta seria nie wypada szczególnie źle. Trudno powiedzieć coś o animacji, bo jest jej jak na lekarstwo. Ruchy postaci nie sprawiały wrażenia nienaturalnych, jednak wszelkie przesunięcia kamery wyglądały źle, a dynamiczne sceny ścięto do pojedynczych klatek czy mocno uproszczonej formy.

O ścieżce dźwiękowej można powiedzieć tylko tyle, że jest. Utwory w tle pojawiały się dość często, niestety z marnym efektem – kompletnie nie potrafiły podkreślić akcji rozgrywającej się na ekranie, czy też oddać nastroju bohaterów. Piosenką otwierającą odcinki jest S・M・L☆, wykonywany przez grupę Afilia Saga, a w endingu słyszymy Taiyou to Tsuki no Cross, śpiewane przez TWO­‑FORMULA (Kaori Sadoharę oraz Saeko Zougou). Obydwie to typowy japoński j­‑pop w wyjątkowo słabym wydaniu. Muzyka sprawiała wrażenie niespójnej, a wokal był niewyraźny i niezrozumiały.

Ore no Nounai Sentakushi ga, Gakuen Love Comedy wo Zenryoku de Jama Shiteiru to rzadko spotykany przypadek serii, gdzie niemal wszystkie elementy zmuszają mnie do wystawienia najniższej możliwej oceny. W dodatku ta niska ocena nie jest spowodowana spapraniem pomysłów, porzuceniem fabuły na rzecz mniej ważnych wątków pobocznych, czy „położeniem” gagów poprzez wrzucenie do nich zbędnych elementów. Jest to całkowicie spójna koncepcja, zła sama w sobie, z uporem kontynuowana przez dziesięć odcinków. Szukając jakichkolwiek pozytywów, byłem bardzo szybko sprowadzany na ziemię, twórcy takowej furtki po prostu nie zostawili. Każdy z elementów układanki pasuje swoją beznadziejnością do reszty, tworząc fatalne dzieło, które nie nadaje się do oglądania dla nikogo. Nie polecam, nie da się tutaj znaleźć dosłownie niczego, co mogłoby widza zainteresować. Ani dobrej fabuły, ani humoru, ani nawet porządnego fanserwisu.

  1. Rdz 2,18.21­‑22 Biblia Tysiąclecia, wydanie czwarte, tłum. ks. Czesław Jakubiec.
Piotrek, 13 grudnia 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Diomedea
Autor: Takeru Kasukabe
Projekt: Hiroyuki Saita, Yukiwo
Reżyser: Takayuki Inagaki
Scenariusz: Hiroko Kanasugi
Muzyka: Asuka Sakai