Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Sakura Trick

  • Avatar
    A
    PolskiMuffinek 6.09.2015 11:19
    Nie wytrwałem do końca
    Anime jest przesłodzone, przedstawione w głupi sposób i właściwie nic się w nim nie dzieje, poza wzajemnym wkładaniem sobie języka. Bohaterki mimo, że nie są razem, nie mogą się od siebie odkleić, co odbiega od tego typu historii, bo w takiej sytuacji są po prostu głupie. 3/10
  • Avatar
    A
    Klemens 18.09.2014 22:18
    Matko, jak to ocenić? Pierwsze, właściwie drugie yuri jakie obejrzałem w życiu, ale myślę, że porwałem się na zbyt głęboką wodę. Te bohaterki po prostu odrzucają swoją niepohamowaną rządzą wepchnięcia języka do ust koleżanki. Tak gwałtownego i przepełnionego erotykom anime nie widziałem od czasów HSDxD. Chociaż znawcy mówią, że to anime to coś, na co 'czekaliśmy od stuleci', więc nie wiem… Jak dla mnie 4/10, ale może w przyszłości, jak zagłębię się w tą tematykę, to może dostrzegę coś, czego póki co nie widzę.
    • Avatar
      Diablo 18.09.2014 22:41
      Bo to co wcale nie jest jakieś szczególnie dobre yuri. Jest co najwyżej średnie i na pierwszy raz z gatunkiem nadaje się średnio. Powinieneś na początek spróbować takich tytułów jak Aoi Hana, Kapłanki przeklętych dni, Maria­‑sama ga Miteru, Yuru Yuri czy Strawberry Panic!. Nie zaszkodziłby ci też choćby kontakt z Mahou Shoujo Lirical Nanoha.
      • Avatar
        Klemens 18.09.2014 22:50
        Mahou Shoujo ;_; Już na samą myśl mam dreszcze
        • Avatar
          Hiromi 18.09.2014 22:54
          Rzeczywiście ten tytuł jak na początek przygody z gatunkiem yuri nie jest najlepszy. Przyznaję dziewczęta są bezpośrednie, ale z drugiej strony  kliknij: ukryte 
        • Avatar
          Hiromi 18.09.2014 22:59
          Ktoś tu nie lubi walczących magicznych wojowniczek.
          • Avatar
            Klemens 18.09.2014 23:03
            Tak, magiczne dziewczynki źle mi się kojarzą, szczególnie po moim ostatnim wypadem do Japonii ;_;
      • Avatar
        Progeusz 19.09.2014 00:32
        >Yuru Yuri
        >yuri
        Tak samo jak K­‑ON!
    • Avatar
      Progeusz 19.09.2014 00:30
      Sakura Trick wyróżnia się spośród yuri anime tym, że:
      1) jest pozytywne
      2) coś się w nim dzieje
      Reszta spełnia najwyżej jeden z tych warunków. Dlatego też seria wywołała ogromną ekscytację u większości fanów relacji damsko­‑damskich. Jeśli zabierasz się za nią na początku, nie odczujesz jak wiele to znaczy.
      • Avatar
        Grisznak 19.09.2014 08:34
        Ekscytację? Weź nie gadaj. W fandomie yuri Sakura Trick zostało bardzo chłodno przyjęte.
        • Avatar
          Progeusz 19.09.2014 18:58
          Nie interesuje mnie polski fandom yuri. Mówiłem o fanach yuri.
          • Avatar
            Grisznak 19.09.2014 19:45
            A gdzie ja piszę o polskich? Na Okazu ST też miało dość chłodne oceny. Generalnie, fani yuri od lat są hojnie raczeni tytułami typu „cute girls”, więc mają ich serdecznie dość.
            • Avatar
              Progeusz, który nie może się zalogować 21.09.2014 00:39
              Jakaś podrzędna stronka prowadzona przez LGBT? Podziękuję, nie chcę mieć nic wspólnego.

              Fani yuri od lat nie mają absolutnie NIC jeśli odrzucisz cute girls i trzecioplanowe wątki humorystyczne.
              • Avatar
                Grisznak 21.09.2014 10:14
                Najstarsza i najbardziej szanowana strona o yuri, jaka istnieje. I owszem, niemała część fanek yuri to lesbijki. Nie uciekniesz od tego. Bo i yuri to komiksy tworzone w zdecydowanej większości z myślą o kobiecym czytelniku.
                • Avatar
                  Progeusz 21.09.2014 21:37
                  >Najstarsza
                  Szczerze wątpię, ale nie chce mi się sprawdzać.

                  >najbardziej szanowana
                  A tu już żądam źródła. O stronie nie słyszałem do dzisiaj, zaś z szybkiego researchu mógłbym o okazu powiedzieć cokolwiek poza tym, że wzbudza szacunek.
                  Marne 0­‑7 (zwykle 0­‑2) komentarzy na news też nie prezentuje się jakoś nadzwyczajnie.

                  Same lesbijki mi nie przeszkadzają, ale LGBT to dla mnie ten sam gatunek co feministki i ekolodzy.
                  • Avatar
                    Slova 21.09.2014 22:00
                    Wasza różnica zdań wynika z podejścia, które reprezentujecie.

                    Dla Grisznaka Yuri to nie sedno, ale element fabularny, mający podkreślić zażyłości międzyludzkie i być zaczątkiem jakiejś historii. Dlatego też pozycje pokroju ST są dla niego wypaczeniem gatunku, bowiem sprowadzają cały motyw do zwykłego fanserwisu i skupiają wydarzenia wokół całujących się kobiet/dziewcząt, zamiast poruszać warstwę emocjonalną.

                    Dla Ciebie z kolei yuri to rzecz, która jakoś wyróżnia anime, bowiem yuri jako takiego jest niewiele. Dodaje serii uroku i nietypowości, zachęcającej do poznania. Ale to nadal tylko fanserwis i nic więcej nie musi z niego wynikać.

                    To tak na podstawie tej i wcześniejszych rozmów.
                    • Avatar
                      Progeusz 21.09.2014 22:09
                      Akurat w Sakura Trick przedstawienie par jest bardzo sensowne, ale niektórych strasznie boli, że seria skupia się na pozytywnych aspektach relacji, pokazując niewinną naturę miłości, zamiast poświęcać czas smutom, dramom i innym problemom. To wcale nie sprowadza się do fanserwisu.

                      Ja wyznaję prostą zasadę:
                      1+1=2

                      Mam w głębokim poważaniu problemy mniejszości seksualnych.
                      • Avatar
                        Slova 21.09.2014 22:13
                        o dobrze, ty preferujesz takie podejście, zaś druga strona oczekiwałaby refleksji nad tematem, niekoniecznie okraszonej dramą. Dla Griznaka yuri zwyczajnie nie jest celem, a metodą.

                        Zwyczajnie fun things are fun vs serious things are fun.
                        • Avatar
                          Progeusz 21.09.2014 22:18
                          Mhm.

                          Lubię dziewczynki w anime. Wole dziewczynki od chłopców. Dlatego preferuję związki dziewczynek z dziewczynkami, bo dostaję drugą dziewczynkę, a do tego unikam czynnika chłopięcego (choć trapy też nie są złe).
                • Avatar
                  Progeusz 21.09.2014 23:59
                  Zrobiłem jeszcze ~godzinę researchu po meczu i jedyne co wyczytałem dobrego o Erice, to że sprzeciwia się błędnemu używaniu shoujo ai na Zachodzie.
    • Avatar
      Grisznak 19.09.2014 08:34
      Bo to dziadowskie yuri. Jeśli chcesz coś dobrego z tego gatunku to polecam Simoun, Aoi Hana, Revolutionary Girl Utena, Oniisama E…, Strawberry Panic, Sasameki Koto albo Maria Sama Ga Miteru.
      • Avatar
        Amarette 19.09.2014 20:53
        eh wiesz, że praktycznie wymieniłeś WSZYSTKIE dobre anime yuri jakie istnieją xp to strasznie depresyjna myśl, że to się sprowadza do ledwo paru tytułów -_-"

        chociaż ja bym jeszcze dorzuciła „My­‑HiME”, może nie genialne ale niezłe i mi się zwyczajnie podobało xD
        • Avatar
          Grisznak 19.09.2014 20:56
          Bo lepszych rzeczy w gatunku trzeba szukać wśród mang. Tam są takie cuda jak Gunjo, Love my Life, Between the Sheets, Free Soul, Indigo Blue, Girl Friends, Octave, Sword of Paros, Yono­‑sama Fanatics i inne.
          • Avatar
            Amarette 19.09.2014 21:03
            aj ja wiem, że wśród mang jest więcej ciekawych tytułów :) żal mi tylko, ze tak mało z nich ekranizują xp

            wszyscy wolą asekuracyjnie komedyjki, haremówki, ewentualnie jakieś flaczki xp eh, żeby to jeszcze chociaż były adaptowane co ambitniejsze tytuły nawet z tych wymienionych xp

            niestety, zwłaszcza ostatnio na ekran przenoszą uparcie same kolorowe wydmuszki a potem nie ma co wybredny człowiek oglądać i musi szukać oavek z 1985 z jakimiś niekrzaczkowymi subami xD (ale tak, znalazłam Dream Hunter Rem xD arigato za cynk ;)
            • Avatar
              Grisznak 19.09.2014 21:10
              Bo jak na anime to te serie są mało widowiskowe. To jednak w sporej części romanse, dramaty czy obyczajówki, na dodatek często z bohaterkami w wieku policealnym, ergo – mało atrakcyjnym dla widzów.
              Acz czasem trafi się dobra adaptacja aktorska – taką dostało swego czasu m.in. Love my life.
  • Progeusz 28.07.2014 21:54:09 - komentarz usunięto
  • Progeusz 28.07.2014 21:49:45 - komentarz usunięto
  • Progeusz 28.07.2014 21:30:22 - komentarz usunięto
  • Progeusz 28.07.2014 20:54:23 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A R
    Progeusz 28.07.2014 20:51
    Na pewno nie jest to seria, którą poleciłbym komukolwiek, kto chciałby zaczynać swoją przygodę z tytułami yuri. Nie byłbym także skłonny rekomendować jej ludziom mającym jakieś doświadczenia z gatunkiem.

    Bo to anime yuri całkiem inne od wszystkich pozostałych. Takie, na jakie czekaliśmy od zawsze.

    Anime stulecia.
    Yuri!
    Pozytywne yuri!
    Z pocałunkami!
    W formie anime!
    Prawdziwe yuri!
    I do tego dobre!
    Yuri!
    Anime stulecia.

  • Avatar
    A
    Sanvean 11.06.2014 16:23
    Podskakuje mi libido, więc wsadzę swój język do ust koleżanki.
    Japończycy lubią od jakiegoś czasu wymyślać długie tytuły dla swoich otaku wytworów. Szkoda, że tutaj nie wykazali się taką pomysłowością, bo Sakura Trick o wiele lepiej by się sprzedało. Zaczynając to oglądać liczyłem na coś bardziej interesującego. Yuri/shoujo­‑ai nie oglądam, więc kiedy akurat wychodziła taka seria, to stwierdziłem, że obejrzę. Niestety oprócz cmokania się kilka razy na odcinek nic w tej serii nie ma. Fabuła mniej skomplikowana niż w „Trudnych sprawach”, a jako anime rozrywkowe nie sprawdza się to najlepiej. Większość odcinków przemęczyłem, a kolejne włączałem chyba tylko po to, żeby posłuchać openingu. Cmokanko też się robi nudne, kiedy jest osią serii. Humor teoretycznie jest, ale nie mogę sobie przypomnieć żadnego gagu z tej serii, czy też tekstu, który zapadłby mi w pamięć. Podobały mi się za to kolory włosów bohaterek~
    Jeśli o nich mowa, to wszystko kręci się wokół głównej pary. Reszcie poświęcono z pół odcinka (brunetkom chyba mniej z tego, co kojarzę). Już siostra Yuu miała większe znaczenie dla serii. Sama Yuu była denerwująca, a Haruka nie wzbudzała we mnie większych emocji, ani uczuć. Chociaż czasami za bardzo kleiła się do Yuu. Można powiedzieć, że jak typowy japoński fan anime do swojej loli.
    Pierwszy odcinek dawał szansę, że wieczór przy tym będzie przyjemny, a wyszło zupełnie inaczej.
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 11.06.2014 09:00
    Sakura Trick
    Co tu dużo pisać anime jak anime. Na szczególną pochwałę zasługuje praca seiyuu, graficznie również prezentuje się świetnie. Fabuła inaczej sobie ją wyobrażałem, ale cóż.
  • Avatar
    A
    Onizuka-san 9.05.2014 18:25
    Jestem fanem yuri i WŁAŚNIE DLATEGO wystawiam tej serii 3/10 (chyba nawet naciągnięte z powodu „widziałem już gorszy szit”).
    Anime o niczym; fabuły po prostu nie ma, praktycznie nic się nie rozwija. Dziewczęta po prostu wpychają sobie jęzory do ust. Za pierwszym razem mi się to podobało (nie musiałem czekać 12 odcinków na buziaka w policzek, twórcy od razy przeszli do konkretów), ale po jakimś czasie zrobiło się to po prostu NUDNE. To trochę jak jeden pocałunek, do którego dobiera się co chwilę inne tło. Meh… W dodatku  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Saber 9.05.2014 17:29
    nie skonczylam jeszcze ogladac anime (laduje mi sie wlasnie odcinek 10) ale sądzę, że już mogę zostawić komentarz poniewaz wiem jaka prawdopodobnie bedzie moja ocena.
    ode mnie wiec 6.5/10
    jestem fanka yuri, serio, ucieszylam sie na wiesc o anime spod tego znaku, aczkolwiek to, mimo ze nie jest zle, okazalo sie dla mnie zwyczajnie meczace:( podczas ogladania niby sie nie nudze specjalnie, ale niestety tego typu lekkie do bólu serie nie sa w moim typie. ciesze sie wiec, ze do brzegu juz coraz blizej, jeszcze tylko 3 odcinki przede mna.
    fabuly nie ma tu co oceniac, nawet nie wiem jaki stopien moglabym tu wystawic, ciezko ocenic cos co jest na podstawie yonkomy, gdy kazdy epizod przedstawia nowa historie i nie sa specjalnie powiazane ciagla fabułą, a jej szczątki do ambitnych absolutnie nie należą. chwilami nudnawo i powtarzalnie, ale nie jest najgorzej. nie jest to jednak to czego oczekuję, widząc nowe anime yuri *wzdych* czy proszę o tak wiele? 2 yuri z tego sezonu mnie zawiodly, pozostaje mi jeszcze sprawdzic akuma no riddle, w tym moja nadzieja.
    wracajac do sakura trick. fabuła nie jest wysokich lotów. przejdzmy do postaci. jakies specjalnie głębokie nie są, ale da się je polubić. tyle tylko, ze nie zachowuja sie na swoj wiek. o ile się nie mylę, są w liceum, w takim raze wydają się wyjątkowo opóżnione. zwłaszcza mitsuki i yuu, boziu.
    muzyka.. jedyne co przychodzi mi na myśl, to ten okropny opening ktory ciagle chodzi mi po glowie, odsluchalam go tylko ze 3 razy, za kazdym nastepnym razem przewijalam, ale utkwił w mojej głowie. ewh.
    grafika niczym się nie wyróżnia. taka zwykła, miła dla oka i kolorowa, ale nic co moznaby jakos wysoko ocenic.
    przyjemnosc z ogladania raz wieksza raz mniejsza. nawet ode mnie, osoby ktora serio kocha yuri, anime to wymaga cierpliwosci.
  • Avatar
    A
    harpagon 18.04.2014 15:23
    Anime pod względem fabuły nie ma nic do zaprezentowania… totalnie nic. Zgodze się również z oceną za grafikę. Tła do bani, żadnych detali, animacja słaba. Męczące w oglądaniu. Jednym słowem marność, nad marnościami marność.
  • Avatar
    R
    Zergadis 17.04.2014 13:07
    Nie ma to jak obiektywne recenzje...
    Co fandomu przeklinającego zmiany w m&a o tematyce yuri – typowe problemy większości osób zebranych na yuri.pl, przydałoby się czasem zajrzeć na różne serwisy poświęcone m&a ogólnie, a także na zagraniczne serwisy/blogi poświęcone yuri, tam całe szczęście ludzie mają zdrowsze podejście do tej tematyki.

    „Gdyby fabuła koncentrowała się wyłącznie na całuśnych perypetiach Yuu i Haruki, byłaby zapewne równie ciekawa jak obie bohaterki, obdarzone przez twórców osobowością pantofelka i charakterem chełbi – czyli wcale.”
    O ile Yuu rzeczywiście nieco brakuje osobowości – Harukę uważam za jedną z najlepszych protagonistek ostatniego roku, można wręcz powiedzieć, że autorzy anime wreszcie wzięli pod uwagę faktyczny profil psychologiczny przeciętnego widza i stworzyli postać na jego wzór.

    „Na pierwszy plan wysuwają się Shizuku i Kotone, a przyczyną jest niestety głównie to, że pod wieloma względami przypominają główne bohaterki.”
    No chyba nie, jak już zresztą dodam zauważył Argh. Do tego warto zaznaczyć, że Kotone jest zaraz po Haruce głównym źródłem gagów w anime (moim zdaniem nawet lepszym).

    „Całkowitym przeciwieństwem tej dwójki jest natomiast Mitsuki, starsza siostra Yuu. Choć w teorii ma pełnić rolę tej starszej i poważniejszej, przez większość czasu zachowuje się, jakby dopiero co uciekła z podstawówki, zaś jej obsesja, mająca być zapewne wątkiem humorystycznym, jest jednym z najbardziej irytujących elementów serii.”
    Dla kogo jest dla tego jest, opinie o postaci Mitsuki są dość mocno sprzeczne – moim zdaniem jest bardzo zabawną postacią.

    „Miałem pisać o fabule – i tu pojawia się zasadnicza trudność, bo tej w Sakura Trick właściwie nie ma. Wynika to głównie ze specyfiki materiału źródłowego, jakim jest czteropanelowa manga, czyli tak zwana yonkoma.”
    Akurat Sakura Trick jest jedną z bardzo niewielu yonkom, w których fabuła posiada pewną ciągłość, i w wielu odcinkach można zauważyć ciągi przyczynowo­‑skutkowe (czasem wprost, czasem nieco mniej wyraźne).

    „Jednak warunkami minimalnymi, określającymi przyjemność płynącą z obcowania z tymi produkcjami były: interesujące i budzące sympatię kreacje postaci oraz humor, który autentycznie bawił. Z powyższego tekstu jasno wynika, że pierwszego warunku Sakura Trick nie spełnia. Co zatem z drugim? Niestety, pod tym względem jest niewiele lepiej.”
    Rzeczywiście humor nie zawsze bawi tak samo, jak powinien, ale wiele dobrych gagów miało miejsce. O tym, że postacie są interesujące i budzące sympatie wspomniałem już wcześniej.

    „Rzadko kiedy adaptacje yonkomy są graficznie dopracowane, a Sakura Trick potwierdza tę regułę. Prosta kreska, oszczędności w przedstawianiu drugiego i trzeciego planu, raczej nieskomplikowane animacje to rzucające się w oczy aspekty techniczne tego anime.”
    Reżyserem anime jest Ishikura Kenichi – człowiek, który wcześniej pracował nad bardzo wieloma produkcjami Shaftu. I widać to na każdym kroku. Wprawdzie budżet nie w każdym odcinku pozwolił na bardzo dobrą animację, jednak w zamian za to otrzymaliśmy bardzo ciekawe zabiegi designerskie – zarówno w kwestii symbolicznego przedstawiania postaci, licznych pojedynczych kadrów, na których warto się zatrzymać, aby znaleźć ukryte gagi, jak i często specyficznie rysowanych teł.

    „Zauważalne jest natomiast dość śmiałe podejście do fanserwisu, znowu rzecz raczej niezbyt powszechna w produkcjach yuri, skierowanych do żeńskiej publiczności.”
    Delikatny fanserwis uważam za zaletę. A to, że produkcje yuri są skierowane głównie do żeńskiej publiczności przestało być prawdą już dobre kilka lat temu.

    „Do tego dochodzi oprawa muzyczna. Wiem, pewien rzymski ściemniacz twierdził, że o gustach się nie dyskutuje, jednak opening do Sakura Trick brzmi jak disco polo i wywołuje we mnie podobnie negatywne reakcje, co ten rodzaj muzyki. Ending, nadający na podobną nutę, skłania do jak najszybszego przewijania.”
    Śmieszna sprawa, ale jest to pierwszy raz, kiedy spotykam się z negatywną opinią na temat tych utworów – nawet osoby, które za tym anime nie przepadają przyznawały, że op i ed są bardzo dobre (mi też się podobały, pomimo mojej niechęci do „disco­‑polo”, które podobno przypominają).


    Ogólnie rzecz biorąc moim zdaniem seria spokojnie zasługuje na ocenę 7/10, ja w związku z jej bardzo dobrym trafieniem w moje gusta subiektywnie oceniłem ją na 9/10. No ale cóż, nie spodziewam się za wiele po recenzjach pisanych przez osoby z yuri.pl… (swoją drogą – twoja recenzja Sono Hanabira ni Kuchizuke Wo – Watashi no Ouji­‑sama (które (jak cała seria SonoHana) pod względem założeń jest całkiem podobne do Sakura Trick) jest jeszcze słabsza, odnosiłem wrażenie, jakbyś przechodził grę z wciśniętym ctrl, ale to już nie tutaj jest miejsce na jej rozbudowaną krytykę).
    • Avatar
      JJ 17.04.2014 13:15
      Re: Nie ma to jak obiektywne recenzje...
      obiektywne recenzje

      Oh boy, here we go again…
      • Avatar
        zmrol 17.04.2014 13:32
        Re: Nie ma to jak obiektywne recenzje...
        Dodajmy do tego fakt, że Grisznak, jak sam kiedyś przyznał, wystawia oceny z kapelusza, bo nie przywiązuje do nich żadnej wagi i flame war gotowy! ^^
        • Avatar
          Slova 17.04.2014 15:05
          Re: Nie ma to jak obiektywne recenzje...
          Przecież nie on jeden.
          • Avatar
            harpagon 18.04.2014 15:25
            Re: Nie ma to jak obiektywne recenzje...
            Akto mu zabroni? Takie ma odczucia i basta.
            • Avatar
              Slova 18.04.2014 15:43
              Re: Nie ma to jak obiektywne recenzje...
              A czy ja coś mówię?
            • Avatar
              Cthulhoo 18.04.2014 15:54
              Re: Nie ma to jak obiektywne recenzje...
              Ja mu zabronię, o :O
              • Avatar
                Grisznak 18.04.2014 16:29
                Re: Nie ma to jak obiektywne recenzje...
                Najpierw kup sobie bronę.
                • Avatar
                  Cthulhoo 18.04.2014 16:31
                  Re: Nie ma to jak obiektywne recenzje...
                  Stoi w szafie i czeka na użycie w losowym momencie :P
                  • Avatar
                    Slova 18.04.2014 16:36
                    Re: Nie ma to jak obiektywne recenzje...
                    Bronowanie postaci… talerzówką…
                  • Avatar
                    Grisznak 18.04.2014 16:37
                    Re: Nie ma to jak obiektywne recenzje...
                    Potrzebujesz +98 na K100, żeby trafić i drugie tyle na critica. O ile oczywiście mg ci pozwoli.
                    • Avatar
                      Cthulhoo 18.04.2014 19:59
                      Re: Nie ma to jak obiektywne recenzje...
                      Spoko, mam +97 do obsługi ciągników rolniczych, więc z trafieniem nie będzie problemów xD
  • Avatar
    A
    Kysz 17.04.2014 13:02
    Grisznak napisał(a):
    Zauważalne jest natomiast dość śmiałe podejście do fanserwisu, znowu rzecz raczej niezbyt powszechna w produkcjach yuri, skierowanych do żeńskiej publiczności.

    Że co proszę?! Od kiedy to niby yuri jest kierowane do żeńskiej publiczności?

    Swoją drogą po raz kolejny widać przykład recenzji, w której skoro anime się autorowi nie podobało, to postanowił zjechać równo wszystkie jego elementy. I czy ja dobrze zrozumiałam, że ocena dla grafiki została obniżona przez fanserwis? o.O
    • Avatar
      blee 17.04.2014 14:17
      Nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam, ale wydaje mi się, że w wstępie recenzji autor umieścił historię zmian zachodzących w yuri w (mini) pigułce – te starsze, mroczne i dramatyczne skupiały się na uczuciach łączących kobiety i problemach z tego wynikających – pozycje z tego działu mam w głowie zaszufladkowane jako „o kobietach dla kobiet”. Natomiast te nowsze pozycje coraz to mocniej odbijają w stronę miłości fizycznej i dokładnego pokazywania scen tej „miłości” – co kojarzy mi się bardziej z gatunkiem ecchi.

      Tl;dr – starsze poważno­‑dramatyczne yuri są dla kobiet szukających historii o uczuciach, nowe wyuzdane yuri są dla facetów szukających… Hmm… Bodźca pomagającego w wyzwoleniu nasienia na wolność :P
    • Avatar
      Szarka 17.04.2014 14:19
      Że co proszę?! Od kiedy to niby yuri jest kierowane do żeńskiej publiczności?


      Yuri wywodzi się z literatury kobiecej, czyli pisanej przez kobiety i kierowanej do kobiet.
      Na Wikipedii chociażby znajdziesz szersze objaśnienia odnośnie powstania gatunku. Choć dziś oczywiście powstają również anime/mangi tego typu kierowane do męskiego odbiorcy.

      Gdybym pisała recenzje czegoś dla mnie odstręczającego raczej też nie wystawiłabym temu zachwalającej laurki ;) A tak poważniej, szczerze wolę recenzje w której widoczne są autentyczne emocje względem opisywanej serii/filmu niż klepane na zamówienie dystrybutorów, tak zwane 'obiektywne' i bezosobowe peany.

      I nie zawsze najlepsza recenzja to taka która się z moim zdaniem zgadza ;)
      • Avatar
        Kysz 17.04.2014 14:32
        Hm… a to nie jest tak, że te starsze to raczej shoujo­‑ai były, niż yuri? W końcu yuri skupia się z zasady na aspekcie seksualnym, a jak już to akurat nie on leży w centrum zainteresowania kobiet w przypadku takich historii.
        W sumie nie znam się na tym gatunku, ale jakoś w głowie mi się nie mieści, że anime o związkach damsko­‑damskich mogłyby być przeznaczone dla kobiet. o.O No może faktycznie jakieś poważniejsze historie, ale tych w wersji anime nie ma zbyt wiele.
        Swoją drogą shoujo shoujo­‑ai to się już raczej od dawna nie robi, bo nie kojarzę by coś takiego w ogóle wychodziło, tym bardziej dziwi mnie nawiązanie do tego przy tym tytule, którym z takowymi produkcjami z zasady nie ma nic wspólnego -.-
        • Avatar
          Grisznak 17.04.2014 15:01
          W zasadzie 90% tytułów yuri to rzeczy dla kobiet – wymienię tu choćby Love my Life, Between the Sheets, Love Vibes, Double House, Free Soul, Indigo Blue, Pieta, Shibuya District: After School itd. Shoujo­‑ai z kolei robione są pod nastolatki – tu królują mangi drukowane w Yuri Hime i Yuri Shimai.
          Stosunkowo niewielki procent robiony dla męskiej publiczności to głównie ecchi. Czasami trafi się wyjątek, w rodzaju Simoun, ale potwierdza on jedynie regułę.
          I nie jest tak, że yuri skupia się na aspekcie seksualnym – obejmuje go, owszem, ale nie jest to tematem głównym. Od shoujo­‑ai różni się tym, że pojawia się seks, ale do hentai jeszcze daleka droga.
          • Avatar
            Kysz 17.04.2014 15:27
            Szczerze – nie znam żadnego z tych tytułów, ale po wrzuceniu do wyszukiwarki wychodzi mi, że to wszystko mangi bez odpowiednika w anime. Niby wiem o co ci chodzi, ale to jednak nie to samo xd Jakoś tak w przypadku anime mam wrażenie większej komercji, a jednak płytki seks się bardziej sprzedaje niż poważna historia z seksualnością w tle.

            Swoją drogą – to w takim razie ciekawe, że kobiety są główną grupą, do której skierowane są zarówno yuri, jak i yaoi. I tym bardziej śmieszy przy tym fakt, ze yaoi jest tak hejcone przez wielu xd
            • Avatar
              Grisznak 17.04.2014 15:42
              Swoją drogą – to w takim razie ciekawe, że kobiety są główną grupą, do której skierowane są zarówno yuri, jak i yaoi. I tym bardziej śmieszy przy tym fakt, ze yaoi jest tak hejcone przez wielu xd


              Nic w tym dziwnego – yuri i yaoi to romanse, a te zawsze były w większości kierowane do kobiet. Na dodatek, oba nurty mają swój początek w działalności autorek 24­‑gumi, które zdefiniowały niejako takie gatunki jak shojo, yuri, shouj­‑ai, yaoi, shonen­‑ai czy josei na wiele lat.

              Szczerze – nie znam żadnego z tych tytułów, ale po wrzuceniu do wyszukiwarki wychodzi mi, że to wszystko mangi bez odpowiednika w anime. Niby wiem o co ci chodzi, ale to jednak nie to samo xd Jakoś tak w przypadku anime mam wrażenie większej komercji, a jednak płytki seks się bardziej sprzedaje niż poważna historia z seksualnością w tle.

              Bo anime yuri jest bardzo niewiele, tak jak rzadko spotyka się animowane wersje josei. Te gatunki mają adresata w grupie, która jest mało atrakcyjna dla rynku – kobietach po 20, studiujących i pracujących, bez skłonności do zachowań a'la otaku, kupowania wszystkiego, co powiązane z anime, kolekcjonowania DVD itd.

              Nadto, istotnym elementem tych mang jest ich tematyka – są to rzeczy realistyczne, krótkie (zwykle 1, czasem 2 tomowe)
              Dlatego, jeśli takie pozycje dostają adaptacje, to głównie w postaci filmów aktorskich. Na anime zwyczajnie się nie naddają.
              • Avatar
                Kysz 17.04.2014 15:47
                A szkoda, bo przyznam, że chętnie bym coś takiego zobaczyła w anime. Tak to niestety yuri/shoujo­‑ai kojarzę głównie z fanserwisem – zresztą od gatunku dawno temu skutecznie odstraszyły mnie Kannazuki no Miko…
                • Avatar
                  Grisznak 17.04.2014 15:51
                  No właśnie, a to jest przykład, kiedy próbuje się zrobić anime yuri nastawionego na męskiego odbiorcę.
                  Akuma no Riddle z tego sezonu zapowiada się nie najgorzej. Wątek (acz tylko wątek) mieliśmy w Noir, podobnież w pierwszym sezonie Maria Sama ga Miteru. Dobrym przykładem starego podejścia do tematu jest Oniisama E.Polecić mogę też Simoun i Yami to Boushi to Hon no Tabibito. No i oczywiście Utenę. To tyle, jeśli chodzi o anime.
                  • Avatar
                    Cthulhoo 17.04.2014 17:16
                    Nie najgorzej? Przecież to seria z gatunku tak złych, że aż zabawnych :P
                    • Avatar
                      Grisznak 17.04.2014 17:28
                      Skoro zabawnych to przynajmniej posiadających już jakąś jedną, konkretną zaletę. A zatem nie najgorszych, jakby nie patrzeć. Najgorsze nie posiadają bowiem żadnych zalet.
                      • Avatar
                        Cthulhoo 17.04.2014 17:31
                        No cóż, na takiej samej zasadzie musiałbym pochwalić również takie dzieła jak Sharknado czy, trzymając się animców, Mars of Destruction :P
          • Avatar
            Zergadis 17.04.2014 16:48
            Chciałeś powiedzieć – 10 lat temu 90% yuri to były tytuly dla kobiet, zresztą przynajmniej większość tytułów które wymieniłeś ma więcej niż 10 lat. Ostatnimi czasy zarówno gusta większości yuristek się zmieniły, ilośc męskich fanów yuri wzrosła, a same mangi też (całe szczęście) przestały być smętnymi/przedramatyzowanymi josei z brzydką kreską na rzecz tytułów takich jak Girl Friends, Prism, Citrus czy typowo komediowe Yuru Yuri i Sakura Trick – i tutaj uważam już, że targetem są osoby obu płci.
            • Avatar
              Kysz 17.04.2014 17:02
              Mang nie znam, ale jeśli chodzi o anime, to akurat takie Yuru Yuri czy Sakura Trick to zdecydowanie już nie są serie przeznaczone dla kobiet – targetem są typowo panowie. To, że niektóre panie też oglądają, akurat tego nie zmienia…

              W dodatku szczęście jak szczęście – zależy dla kogo. Zdecydowanie bardziej wolałabym sięgnąć po poważniejszą tematykę w oprawie yuri, niż głupiutką komedyjkę z toną fanserwisu…
              A od kreski się odczep, albo chociaż nie generalizuj, bo kreska kresce nierówna…
            • Avatar
              Grisznak 17.04.2014 17:05
              a same mangi też (całe szczęście) przestały być smętnymi/przedramatyzowanymi josei z brzydką kreską

              Tak, artyzm rysunku w YuruYuri czy Sakura Trick powala. Zwłaszcza, gdy zestawimy je z pozycjami mniej szablonowymi, wymykającymi się mainstreamowi.
              Girlfriends właśnie zapowiedziano w Polsce – i z tego co widzę, zainteresowane są nim głównie czytelniczki.
              • Avatar
                Hiromi 17.04.2014 19:10
                A nie narzekam na „Sakura Trick”, ponieważ wiedziałam, że będzie to anime nienajwyższych lotów, najważniejsze, że dobrze bawiłam się pod czas seansu. Racja mnóstwo fanek uradowała wieść o wydaniu „Girlfriends”, a ja oczywiście jestem jedna z nich.
  • Avatar
    R
    Cthulhoo 17.04.2014 11:46
    Jedyny komentarz, jaki nasuwa mi się na usta to taki, iż trzeba znaleźć chwilę i napisać alta :P
    • Avatar
      Adamo 17.04.2014 16:11
      Trochę szkoda, że nikt nie raczył wspomnieć o seyiuu, bo są całkiem niezłe. Poza kilkoma udanymi debiutami(Kotone, Yuzu) usłyszymy chociażby takie seyiuu jak Haruka Tomatsu(Asuna w SAO), Yuka Iguchi(Index z Toaru…),czy Saki Fujita(Ymir z Shingeki no Kyoujin)...
      • Avatar
        Progeusz 28.07.2014 20:52
        Seiyuu dobre, ale Twoje przykłady ich ról wykręcają wnętrzności.
        • Avatar
          Adamo 29.07.2014 00:21
          Wiem że wykręcają, ale podałem te które większość skojarzy bo chyba mało kto skojarzy że Tomatsu grała np. Dziewczynę rybę w Star Driverze, a ta rola mi najbardziej się z nią kojarzy. Jadę po mainstreamie.
  • Avatar
    R
    argh 17.04.2014 11:05
    parę słów o recenzji
    Wstęp historyczny w miarę ciekawy (jak się przytka nos, by nie czuć smrodku dydaktycznego), ale reszta recenzji sprawa wrażenie pisanego na kolanie. Parę przykładowych kwiatków:

    „Gdyby fabuła koncentrowała się wyłącznie na całuśnych perypetiach Yuu i Haruki, byłaby zapewne równie ciekawa jak obie bohaterki, obdarzone przez twórców osobowością pantofelka i charakterem chełbi – czyli wcale. Zdawał sobie zapewne z tego sprawę i autor mangi, będącej dla Sakura Trick pierwowzorem, albowiem wprowadził kilka innych postaci.”
    Jak widać to, że w mandze występuje większa niż 2 liczba postaci jest czymś tak szalenie nietypowym, że autor po prostu musiał mieć przy tym ukrytą agendę.

    „Jednak warunkami minimalnymi, określającymi przyjemność płynącą z obcowania z tymi produkcjami były: interesujące i budzące sympatię kreacje postaci oraz humor, który autentycznie bawił. Z powyższego tekstu jasno wynika, że pierwszego warunku Sakura Trick nie spełnia.”
    Nie wynika to z całego tekstu, tylko z akapitu poświęconego postaciom (i to też nie do końca, bo z tej części recenzji łatwo wywnioskować, że Yuzu i Kaede takową sympatię wzbudzają).

    „Humor jest ciężki, niezbyt wysublimowany i mocno powtarzalny, przez co widz uśmiecha się tu tylko okazjonalnie.”
    Sugerowanie, że wie się dokładnie, jak będzie reagować każdy widz to fatalna maniera stylistyczna granicząca z arogancją. Warto w recenzji jasno zaprezentować swoją opinię, lecz przed kreowaniem rzeczywistości lepiej się powstrzymać.

    „Do tego dochodzi oprawa muzyczna. Wiem, pewien rzymski ściemniacz twierdził, że o gustach się nie dyskutuje, jednak opening do Sakura Trick brzmi jak disco polo i wywołuje we mnie podobnie negatywne reakcje, co ten rodzaj muzyki. Ending, nadający na podobną nutę, skłania do jak najszybszego przewijania.”
    Coś takiego otrzymujemy jako uzasadnienie oceny 2/10 za muzykę. A co na temat oprawy w trakcie odcinków, czyli czegoś, co naprawdę się liczy (skoro openingi można oglądać, ale równie dobrze można przewinąć)? Ani słowa.

    Z trochę bardziej subiektywnych rzeczy:
    „Na pierwszy plan wysuwają się Shizuku i Kotone, a przyczyną jest niestety głównie to, że pod wieloma względami przypominają główne bohaterki. Dodatkowo łączy je podobny układ emocjonalny.”
    Nie wysuwają się na pierwszy plan, bo dostają albo tyle samo czasu ekranowego, co Yuzu i Kaede, albo nawet mniej. Środek zdania to kolejna sugestia ukrytej agendy (czyli niezbyt subtelne manipulowanie opinią czytelników recenzji). Z tym, jak to pod wieloma względami przypominają główne bohaterki, przychodzą na myśl co najwyżej wspólna klasa (a tym samym wiek i szkoła) oraz całuśność (ale to chyba podpada pod układ emocjonalny z drugiego zdania). Wygląd, sytuacja rodzinna, warunki mieszkaniowe, charaktery już są znacząco różne.

    „Rzadko kiedy adaptacje yonkomy są graficznie dopracowane, a Sakura Trick potwierdza tę regułę. Prosta kreska, oszczędności w przedstawianiu drugiego i trzeciego planu, raczej nieskomplikowane animacje to rzucające się w oczy aspekty techniczne tego anime.”
    To że adaptacje yonkom nie ociekają graficznym efekciarstwem nie bierze się z niczego. Na pierwszym miejscu na liście priorytetów zwykle znajduje się pokazanie gagu (albo scenki rodzajowej), zazwyczaj również w prosty sposób narysowanego w mandze. Dla mnie to element konwencji, natomiast recenzent powszechnie stosowaną praktykę wykorzystuje na zasadzie: „Jak chce się zbić psa, to kij się znajdzie” (w tym wypadku, by wystawić niskie noty jak leci we wszystkich kategoriach serii, która mu nie przypadła do gustu)
    • Avatar
      Grisznak 17.04.2014 12:34
      Re: parę słów o recenzji
      Jak widać to, że w mandze występuje większa niż 2 liczba postaci jest czymś tak szalenie nietypowym, że autor po prostu musiał mieć przy tym ukrytą agendę.

      Owszem, w tego typu mangach yuri zwykle mamy dwie bohaterki, a cała reszta, jeśli występuje, to wyłącznie na trzecim planie. Pod tym względem Sakura Trick jest pozycją nie do końca typową. Co nie znaczy, że lepszą.
  • Avatar
    A
    Hiromi 1.03.2014 13:56
    A tym razem było Boże Narodzenie, w relacjach bohaterek nie zaszły większe zmiany, a i otrzymaliśmy okazjonalny ending. Bawiłam się jak zwykle, zdarzyło się kilka parsknięć śmiechem, a to dobry znak!
  • Avatar
    A
    Grisznak 16.02.2014 11:16
    Odcinek 6 – w zasadzie, o czym to było? No, tego… aha, o szkolnym festiwalu. Ale właściwie działo się niewiele, a najważniejszy motyw epizodu, czyli pocałunek Kotone i Shizuku został w zasadzie tak szybko pokazany, jakby go prawie nie było, a potem autorzy uciekli fabularnie od tej dwójki. Plusem było więcej czasu antenowego dla Yuzu i Kaede. No i mniej „starszej siostry”, która działa mi na nerwy chyba nawet bardziej niż niektóre zachowania głównych bohaterek.
    • Avatar
      Hiromi 16.02.2014 13:21
      Relacje Yuzu i Kaede są niesamowicie naturalne, co ukazuje ich autentyczność.
  • Avatar
    A
    Grisznak 8.02.2014 13:18
    Odcinek 5 – zabrzmi to pewnie dla niektórych bluźnierczo, ale serio wolałbym, aby Yuzu i Kaede pozostały wyłącznie przyjaciółkami. Ich relacje wypadają chyba najbardziej naturalnie z całej szóstki i gdyby postanowiono zostawić ich związek na tym etapie, na którym jest, to wyszłoby to na zdrowie tej serii. Boję się tylko, że to jedynie pobożne życzenia – choć w openingu one akurat się nie całują, więc kto wie?
    Epizod generalnie skoncentrowany na trollowaniu starszej siostry, która moim zdaniem powinna w końcu, przynajmniej raz na jakiś czas wykazać się choć odrobiną charakteru, bo obecnie zachowuje się, jakby była raczej o kilka lat młodsza od reszty bohaterek….
    • Avatar
      Ciasteczkowy 8.02.2014 14:47
      Zasłyszany spoiler odnośnie aktualnych wydarzeń w mandze:
       kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Hiromi 8.02.2014 17:17
      Założę się, że ich relacje pozostaną „czysto” przyjacielskie, jakoś nie widzę między nimi chemii.
  • Avatar
    A
    Grisznak 2.02.2014 10:22
    Odcinek 4 – reakcje starszej siostry Yuu są momentami urocze, momentami irytujące, ale sam będąc starszym bratem dość dobrze rozumiem jej troskę o młodsze rodzeństwo. Inna sprawa, że scena pod koniec może sugerować, że jej także obije na punkcie Haruki i dostaniem trójkąt romantyczny. Serio, czy w tym anime jest choć jedna heteroseksualna postać?
    • Avatar
      Hiromi 2.02.2014 23:40
      No, nie wiem, czy w tym anime są jakiekolwiek postacie heteroseksualne, ale jak na razie Kaede i Yuzu nie zbyt mają się ku sobie, ale to chyba tylko kwestia czasu.
      • Avatar
        Grisznak 3.02.2014 10:21
        Nic nie wiadomo nauczycielce… Ale skoro nie ma żadnych facetów, to kto wie…
        • Avatar
          Hiromi 3.02.2014 16:53
          Wspominasz o nauczycielkach, a co ze sceną z openingu, sadzisz, że między nimi coś jest.
          • Avatar
            Grisznak 3.02.2014 17:27
            Nie zdziwiłbym się.
            • Avatar
              Hiromi 3.02.2014 22:04
              To już zakrawa pod homourodzaj. Ponoć szkoły dla dziewcząt to lęgowisko yuri, a tu niby mam do czynienia ze szkołą koedukacyjną, tyle, że brzydszej części społeczeństwa tu, jak na lekarstwo, tylko w pierwszym odcinków było ich widać.
  • Avatar
    A
    Hiromi 1.02.2014 00:09
    Trójkącik
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Grisznak 27.01.2014 20:55
    Ok, wreszcie znalazłem czas, by się wziąć za trzeci odcinek. Opening… ech, jak się zaczyna, to mam cały czas wrażenie, że zaraz usłyszę „O boże, boże, boże Bożenko…”. I ten taniec a'la choroba sieroca…
    Oj, bałem się wątku z siostrą, bo generalnie jak widzę w anime jakieś rodzeństwo, to obawiam się, czy twórcom do łbów nie strzeli męczyć widza jakimiś incestowymi podtekstami. A tu niczego takiego nie ma, siostra okazała się całkiem wesołym dodatkiem.
    Ogólnie, przyjemny odcinek, jest to nadal jedna z tych serii, gdzie fanserwis mi nawet szczególnie nie przeszkadza.
  • Avatar
    A
    Hiromi 25.01.2014 02:19
    Ach, biedna starsza siostrzyczka, na cóż ona się napatoczyła, ale tak na serio to te scenki wywołują niezły zamęt.
  • Avatar
    A
    Grisznak 17.01.2014 22:29
    W kwestii trzeciego odcinka… Opening… kurczę, nic nie poradzę, dla mnie to brzmi jak jakieś lesbijskie disco polo, tylko mi Shazzy, Milano albo Bayer Full brakuje na wokalu. Dalej, serio, Haruka musi nosić tę szmatę we włosach? Wygląda, jakby się jej na ulicy, w czasie wiatru reklamówka albo kawał czegoś wtargał albo przykleił do włosów i nie dawał wyjąć…

    Poprawiła się ciut grafika, nawet pojawiają się jakieś postaci na drugim planie. Wydaje mi się natomiast, że seria by zyskała, gdyby podzielono ją na krótsze, dwunastoodocinkowe odcinki, zamiast robić z nich 24­‑minutówki. Bo i tak mamy taki podział, a gdy w serii fabuły w zasadzie nie ma, to pod koniec odcinka człowiek ma prawo ziewnąć raz czy dwa.

    Poza tym, to zagęszczenie lesbijek na metr kwadratowy każe postawić pytanie, czy w tej szkole ktokolwiek jest hetero… Aż się przypomina początek pierwszej serii „Seitokai Yakuindomo”, gdzie Aria żartowała sobie z głównego bohatera, mówiąc, że w ich szkole nie czego szukać, bo przecież wszystkie uczennice żeńskich szkół to lesbijki…
  • Avatar
    A
    Saber 14.01.2014 18:33
    na słodko
    ostatnio bardzo rzadko ogladam anime typu „szkolne”, ale to będzie wyjątkiem, bo jak dają shoujo­‑ai/yuri to narzekać nie zamierzam :) oglądało mi się miło pierwszy odcinek. nie jest w prawdzie jakies ambitne ale oglada mi sie w porzadku, do tego moja słabość do relacji damsko­‑damskich sprawia że naprawdę mi się podoba~ na pewno będę oglądać dalej.
  • Avatar
    A
    yuki88 14.01.2014 01:31
    Słodkie *^*
    Po pierwszym odcinku jestem na tak :3, z tego że będą jeszcze dwie historie z innymi dziewczynami tym bardziej będzie ciekawe, czekam na następne odcinki
    Opening też mi się podobał, łatwo wpada w ucho, tylko ending nie przypadł mi do gustu ^^''
  • Avatar
    A
    ja1 11.01.2014 19:46
    niefajnie
    Długo czekałam na to anime – serie z gatunku yuri Z JAKĄŚ FABUŁĄ trafiają się rzadko, bynajmniej nie tak często jak produkcje spod znaku yaoi – i z nadzieją kliknęłam „plej”... tutaj moja ekscytacja się skończyła. Seria jest przesłodzona do granic możliwości, grafika kona w ciemnym zaułku Crime Alley, fabuła jest… gdzie ona jest? Przepraszam, czy ktoś widział fabułę? Coś się niby dzieje, coś się niby rozwija, ale głupawe wstawki skutecznie uniemożliwiały mi czerpanie przyjemności z seansu.

    Jak już wcześniej wspomniano w komentarzach: na plus brak zabawy w dwuznaczności, wszystko podane na tacy. Szkoda tylko, że jakiś fanatyk kucyków pony narzygał na tą tacę tęczą z dodatkiem lukru i cekinów. Podobały mi się sceny pocałunków – niestety, na tym koniec.

    Oby dalsze odcinki były lepsze…
    • Avatar
      Hiromi 11.01.2014 22:14
      Re: niefajnie
      Hej, a wiesz czy właściwie jest yonkoma,na której podstawie powstaje to anime, tak w woli wyjaśnienia to czteropanelowy komiks, więc nie ma mowy o ciągłości fabuły. Scenki epizody powiązane ze sobą jedynie postaciami.
      • Avatar
        ja1 11.01.2014 22:43
        Re: niefajnie
        Mimo wszystko patrzę na to anime jak na anime, a nie jak na adaptację
        • Avatar
          Hiromi 12.01.2014 01:04
          Re: niefajnie
          Ale to wyjaśnia taką epizodyczność tego anime.
  • Avatar
    A
    Grisznak 11.01.2014 10:27
    Trolololo, zuy dżender dopadł i zgwałcił K­‑ON… Kreska bardzo kejonowa, rzecz mogłaby sprawiać wrażenie, że jest faktycznie robiona pod creepy otaku widzących w postaciach swoje waifu, gdyby nie fakt, że cała obsada składa się z lesbijek.

    Co godne uwagi – seria nie bawi się w jakieś dwuznaczności, trzymanie się za rączki czy całuski w policzek, ale bohaterki już w połowie pierwszego odcinka całują się cokolwiek jednoznacznie, zaś potem robią to jeszcze kilka razy, przy okazji przypominając o najlepszym sposobie na uciszenie kobiety. Zwraca uwagę humor, momentami podchodzący już nawet pod „Seitokai Yakuindomo”. Generalnie, niby szkolne yuri, ale nie tak do końca trzymając się kanonów tego gatunku – i dobrze.

    Co się tyczy obsady – na razie wszystko było skoncentrowane na głównej dwójce, ale wygląda na to, że w kolejnym odcinku pokażą nieco więcej jeśli chodzi o dwie pozostałe pary. To też podejście nietypowe – zwykle w seriach yuri mamy tylko jedną parę, a tu – aż trzy. Dwie główne bohaterki do wybitnie interesujących nie należą, ale może pozostałe będą ciekawszymi postaciami? Szkoda tylko, że grafika jest jednak uproszczona, widać, że dużego budżetu to nie miało.
    • Avatar
      Hiromi 11.01.2014 15:07
      No, ale przyznaj się nie raz pod nosem pojawił się szczery uśmieszek tak, jak i mi.
      • Avatar
        Grisznak 11.01.2014 18:42
        Owszem, bo zapowiada się przyjemna, lekka seria a jednocześnie konkretna w tematyce. Co prawda zawiązanie wątku miłosnego tak sobie mnie przekonuje, ale zobaczymy, jak to pójdzie dalej.