Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Seitokai Yakuindomo *

  • Avatar
    A
    Subaru 22.10.2014 15:39
    Seitokai Yakuindomo *

    Zboczków część dalsza.

    Pierwsza seria „Seitokai Yakuindomo” była przezabawna, humor trafiał w punkt, a erotyczne żarciki fruwały non stop. Seria druga przypomina niestety odgrzewanego w mikrofalówce kotleta. Może smakować wybornie tylko wtedy, gdy nigdy nie jedliśmy świeżo usmażonego.

    Wyraźnie tu widać, że pierwowzorem była yonkoma. Zwykle ten specyficzny rytm mi nie przeszkadza, ale w tej serii wypadł zdecydowanie drażniąco. Z powodzeniem mogłem liczyć do czterech, dzieląc sobie dialogi, i dokładnie wiedziałem, w którym momencie padnie zboczona puenta (bo zawsze na tym się rozmówka kończy). A przecież tego typu humor powinien być dość zaskakujący, inaczej szybko powszednieje i nudzi, a finalnie – nie bawi.

    Charaktery postaci pozostały te same, generalnie klimat serii identyczny jak w tej pierwszej. Oglądało mi się to dość sympatycznie, ale boków nie zrywałem – większość gagów nie zrobiła na mnie oczekiwanego wrażenia.

    Grafika pierwszego odcinka to zmyłka, ale nie szkodzi, bo nie potrzeba tu wielkich fajerwerków.

    6/10.
  • Avatar
    A
    Grisznak 13.01.2014 20:33
    Drugi odcinek – aha, czyli to graficzne szaleństwo to było tylko demo, a tu wróciliśmy do poziomu z pierwszej serii. Nie powiem, żeby mi to specjalnie przeszkadzało, nie ten typ serii.
    Nadal nie ma takiego szału jak wcześniej, ale na plus wyszło wprowadzenie nowej bohaterki w postaci przewodniczącej samorządu drugiego liceum. Inna sprawa, że liczyłem, iż okaże się ona jakąś antytezą ekipy z Osai, a tymczasem zachowuje się  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Cthulhoo 13.01.2014 20:35
      To nie była nowa postać. Pojawiła się już, tylko nie pamiętam, czy w pierwszej serii, czy też w OAVkach :P
  • Avatar
    A
    Grisznak 5.01.2014 21:49
    Pierwsze wrażenie – dostali budżet i szaleją, choć pytanie, czy fajerwerk graficzny nie skończy się na pierwszym odcinku, jak to często bywa.
    Całkiem zgrabnie połączono to, co było w oav z serialem, dzięki czemu przybyło nieco postaci. Tokky ma szanse się rozwinąć, co cieszy, bo lubiłem ją. Ale…
    Podczas całego odcinka w zasadzie tylko raz czy dwa razy się uśmiechnąłem. O ile w przypadku pierwszej serii rżałem radośnie, tak tu jakby zniknęła dwuznaczność humoru, zastąpiona jeszcze bardziej wulgarnym językiem, coś w rodzaju polskich produkcji humorystycznych z Youtube, jadących głównie na epatowaniu bluzgami. Mam nadzieję, że to się poprawi, bo pierwsza seria leciała jednak na nieco wyższym poziomie humoru, nawet jeśli obracał się on wokół podobnej tematyki. A może to po prostu wina tego, że to jednak tylko drugi sezon, pozbawiony już nimbu świeżości, jaki niewątpliwie otaczał pierwszą serię, radośnie gwałcącą schematy i kanony? Pożyjom, pasmatrim…