Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Space Dandy

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Chmura 15.04.2018 01:36
    niezłe, ale...
    Właściwie to mi się podobało, trafia w mój gust pod względem humoru i tematyki. Szczególnie rozbawił mnie epizod o zombie, całkiem rozbrajający tą znaną z filmów beznadziejną sytuację bez wyjścia, a odcinek o roślinach był dla mnie bardzo piękny i poetycki, jak starożytne dzieła sf jak Malakandra C.S. Lewisa i w ogóle mnóstwo tu nawiązań dla starych wyjadaczy. Niestety nie mogę wybaczyć tej serii, że jest tak okrutnie seksistowska i jawnie, i w domysłach, a główny bohater jest tak żałosnym, niedojrzałym i beznadziejnym „mężczyzną” jakiego jeszcze w anime nie widziałam. Wiem, że to było tak specjalnie zrobione, ale aż dostałam mdłości przy tej scenie jak surfował na desce z tą piosenką w tle. Za to dała bym -10, a za resztę +10, reasumując wychodzi 8? Odjąć dwa punkty za to, że autorzy tej serii urodzili się z kulkami to chyba sprawiedliwie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    slocik 23.02.2015 22:28
    Hit and miss: The anime
    Co tu duzo mowic, recenzja poruszula wszytkie problemy tego anime.
    Sa odcinki bardzo bardzo dobre, sa odcinki beznadziejne, wiekszosc natomiast jest najzwyczajniej za krotka.

    20 minut zeby w kazdym odcinku wprowaddzic nowe postacie, nowy swiat, nowy styl, nowy temat, i opowiedziec udana historie to najzwyczajniej za malo. Wiekszosc urywa sie w polowie, ma prawie zerowa characteryzacje i zerowe powiazanie pomiedzy epizodami.
    Moze gdyby anime skladalo sie z 13 odcinkow po 40 minut ... a tak..

    Dla mnie gdzies miedzy 6/10 a 5/10

    Gdyby kiedys ktos wybral najlepsze odcinki, ktorych moze jest 6 czy 8, i wypuscil jako cos odrebnego to by taka mini seria zasluzyla spokojnie na 8/10, ale jako 26 epizodowe anime to szkoda czasu, jest wiele wiecej bardziej solidnych serii.
    Zdecydowanie odradzam chyba ze ma sie za duzo czasu wolnego.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Subaru 24.09.2014 16:08
    Space Dandy

    Mogło być wybitnie, a wyszło dość przeciętnie, choć przyjemnie i z jajem.

    Anime z akcją rozgrywającą się w kosmosie, gdzie bohaterami są różnego rodzaju poszukiwacze przygód, ma zawsze specyficzny klimat. Porównania z „Cowboyem Bebopem” same cisną się na usta, widać też wyraźne zapożyczenia z „Redline'a”, ale przerobione tak, by nie były nachalne.

    Główną bolączką lub zaletą (zależy, co kto lubi) jest totalna epizodyczność i brak jednej linii fabularnej. Każdy odcinek jest odrębną historią, łączą je tylko główni bohaterowie i tajemniczy zły, który ściga Dandy'ego z mizernym skutkiem, nie wiadomo właściwie dlaczego, ale tak miało być. Bolączka – bo seria przez to nie jest szczególnie wciągająca, nie ma też możliwości rozwinięcia żadnego poważniejszego wątku. Zaleta – bo odcinki kończą się czasem np. śmiercią wszystkich i jakby… końcem serii, a od nowego odcinka wszystko leci po staremu. Podobało mi się to, choć jednak większość zakończeń była przewidywalna.

    To typowa komedia przygodowa, nie ma tu zbyt wielu egzystencjalnych przemyśleń, mrocznej przeszłości czy wielkich tajemnic. Ale jest pewien zamysł, pewna cienka niteczka refleksji nad niektórymi scenami, które niekoniecznie są wyłącznie komediowe, mają swoje drugie dno.

    Bardzo boli niekonsekwencja w wykreowaniu postaci samego Dandy'ego. Jest zwykłym luzakiem, typowy babiarz, który chce jak najwięcej zarobić, najlepiej nie dając od siebie nic. Do pewnego stopnia to zaleta, bo nie każdy bohater musi być utajonym emo z okropnym dzieciństwem.
    Przydałoby się jednak jakiekolwiek rozwinięcie jego postaci, bo nie wiadomo o nim nic. O ile kot i robot dostają odrębne odcinki, w których poznajemy ich bliżej, o tyle Dandy pozostaje zagadką.

    Humor trafia w punkt, twórcy wykorzystują znane od dawna pomysły (pętla czasowa, zamiany kameleona) w bardzo zgrabny sposób. Bawią się konwencją, ośmieszając ją i składając jej hołd jednocześnie. Raz wychodzi to lepiej, raz gorzej, ale ogólny obraz jest pozytywny.

    Dobrze mi się to oglądało, 6/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 4
    Cypeq 11.06.2014 21:56
    Recenzent wydaje sie w ogóle nie rozumiec co to pastisz. Cała seria reprezentuje rozne konwencje opowiadania historii w anime, nawiązuje do klasyki i nabija sie z utartych schematów. Inne odcinki sa filozoficzne lub tez nawiązuja do znanych motywów SF.
    Anime zapiera dech pod względem sztuki wizualnej surrealistyczne animacje potrawfia wbic w krzeslo swym urokiem.
    Autor podchodzi lekko do tematu, i nie obawia sie lekko ośmieszyć samego siebie angażując załogę be­‑bopa wyjęta z krzywego zwierciadła. Do tego humor który jest zabawny także dla nas… rzadko spotykane w anime.

    Niestety seria nie dla każdego trzeba obejrzec i przeczytac swoje zeby w ogole wiedziec o co w tym wszystkim chodzi, i w zadnym wypadku nie robic sobie oczekiwan przed przystapieniem do ogladania. Jakby autor chcial kontynuowac bebopa to by to zrobil 10 lat temu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    harpagon 4.05.2014 22:26
    Niektóre odcinki super, niektóre nudne. Pomysłowość jednak fajna. Uważam, że jest to całkiem niezła seria, wyrozniajaca się spośród wielu innyvch komedii. Pomimo braku fabuły (w sumie taki był zamysł), chętnie czekałem na kolejny odcinek. Ostatni odcinek z odkurzaczem super!
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    qwerty 29.04.2014 09:29
    Podpisuję się pod recenzją obiema rękami ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Windir 6.04.2014 10:02
    8/10
    W końcu seria, która mnie bawiła, wzruszała ( kliknij: ukryte ), nie irytowała cyckami i zachwycała muzyką. Dandysa nie da się nie lubić, to coś dużo więcej niż opowieść o cyckach i jakże ważnych tyłeczkach. Sporo nieźle przedstawionych leciwych i mocno ogranych motywów ( kliknij: ukryte ) + z domieszką współczeności (smartfon, twitter, google street view itd). Bawiłem się świetnie, a nie trawie komedii czy fanserwisu, zdecydowałem się tylko dlatego, że to SF. I to bardzo dobre SF. 8/10 bo nie wszystkie odcinki przypasowały – tak to bywa gdy każdy to osobna historia w innym klimacie. Nie mogę się doczekać kolejnego sezonu. Już w lipcu kolejna wizyta w BooBies!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    deduch 5.04.2014 15:51
    Myślę, że to anime przypadnie do gustu miłośnikom starego, klasycznego amerykańskiego SF. Seria zdecydowanie nie tylko, a może nawet nie przede wszystkim adresowana do widzów z getta anime. Ogólnie konwencja stylizowana na lata 60, co najlepiej słychać chyba w openingu. A sam Dandy – mi się mocno kojarzy z Presleyem, czy Flash Gordonem :) Oczywiście nawiązania do Bebopa, ale też mocno do takiej SFowej serii anime sprzed dobrych 10­‑15 lat – niestety nie pomnę tytułu – o zbawcy kosmosu z planety na zadupiu, na pewno występowała tam ta sama waluta – woolongi, czy jakoś tak. Poza tym kolejne oczywistości – Red Line, Noc Żywych Trupów, Dzień Tryfidów… co tylko chcecie :)
    Rzeczywiście nierówno, epizodycznie, może zbyt mocno o cyckach (choć to też parodia, co widać było szczególnie w odcinku o dziewczynie potworze) ale widać w tej serii tęsknotę za starym SF oraz klimatem lat 50­‑70.

    Moja ocena waha się między 7 a 8 na 10. Nie genialne, ale bardzo klimatyczne.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Sezonowy 1.04.2014 14:51
    Właśnie dotarło do mnie, że serial nie boi się być – i tu zaskoczenie – sentymentalnym, a chwilami nawet wzruszającym. Zabawa zabawą, surrealizm surrealizmem, ale jeśli przyjrzeć się bliżej tematom niektórych opowieści, zajrzeć pod jaskrawe kolory i karykaturalne postaci, można dostrzec, że niemała część odcinków dotyka spraw, nad którymi nawet największym cynikom przychodzi od czasu do czasu pochylić się w zadumie.

    Znajdziemy tu więc opowieść o miłości, która może dopaść każdego i choć nieodwzajemniona, to nawet elektronicznym odkurzaczom dodaje odwagi i skrzydeł, a wtedy możemy góry przenosić. Przez chwilę będzie o starości i samotności (kosmiczny ramen), o istocie istnienia (czy to pleonazm?) i o śmierci (nie w dosłownym tego słowa znaczeniu), bo „rośliny też ludzie”. Pojawi się wątek o stawianiu czoła własnej przeszłości i pytaniom, na które boimy się usłyszeć odpowiedź (Miau wraca do domu), o bezinteresownym poświęceniu i instynkcie opiekuńczym, silniejszym od worka pieniędzy i wizji półnagich panienek pląsających w kosmicznym barze (dziewczynka z parzydełkami). W każdym przypadku byłem zaskakiwany przebijającą z ekranu nutą melancholii i to było naprawdę fajne, tym bardziej że zgrabnie podane.

    Zabijcie mnie, ale lubię Kosmicznego Dandysa.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    qwerty 29.03.2014 22:39
    odc. 13
    Mamy zwycięzcę! Mój ulubiony odcinek jak do tej pory. Nigdy bym nie przypuszczał, że dałoby radę wycisnąć aż tyle z konwencji tej serii, a tu proszę – miła niespodzianka :)
    No bo w końcu każdemu z nas na pewno zdarzyło się kiedyś polubić jakąś kawę w ciągu 23 dni ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Kysz 29.03.2014 19:47
    Um… dlaczego 13 odcinek wyszedł nagle w środku tygodnia? I to jeszcze od razu z japońskim dubbingiem? Czy ktoś coś wie na ten temat może?

    Co do samego anime, to jest ono strasznie nierówne, więc ciężko go ocenić jako całość. Były epizody zasługujące jak dla mnie wręcz na pełną dychę, ale było też mnóstwo średniaków i kilka naprawdę słabych epków. Co prawda generalnie uznaję nieprzewidywalność tego tytułu jako jego zaletę, bowiem największym magnesem przyciągającym mnie do kolejnych odcinków była ciekawość co też twórcy zaserwują nam tym razem xd
    Jednoznacznie nie da się też ocenić grafiki, bo zmieniała się co chwila w zależności od tego, kto akurat nad danym odcinkiem pracował. Mimo to uznaję to za pochwały godny eksperyment zwłaszcza, iż stylistycznie chyba wszystkie odcinki mi się podobały.

    Ogólnie rzecz biorąc ja odbieram to raczej pozytywnie, ale szaleć na jego punkcie nie mam zamiaru. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, że nagle postanowiono przerwać emisję tego w połowie i z pozostałych planowanych odcinków zrobić drugi sezon później, ale liczę na to, że wiele rzeczy tu dopracują i dalsza część będzie tylko lepsza. Stawiając tu pierwszą lepszą ocenę jaka mi przyszła do głowy wychodzi, że dałam temu 6/10 xd
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    qwerty 23.03.2014 11:32
    odc. 12
    To mi wyglądało na parodię „Cosia” Carpentera z elementami tego animca o łowieniu ryb, którego tytułu nie pamiętam a nie chce mi się teraz sprawdzać ;P
    Mieszanka okazała się całkiem smakowita i wyszedł z niej jeden z lepszych i zabawniejszych epizodów jak do tej pory.
    W sumie ogólna tendencja jest zwyżkowa, więc jeśli ktoś nie ma co robić w niedzielny poranek, to seans Dandysa będzie jak znalazł ^^
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    qwerty 16.03.2014 18:19
    odc. 11
    Przeciętniak. Niestety nie wiem jaki tytuł posłużył za inspirację. Kilka ciekawych zabiegów estetycznych – gra kolorami i konturami. Najważniejsze, że oglądało się przyjemnie, bez żadnych zgrzytów ^^
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    qwerty 9.03.2014 14:28
    odc. 10
    Bardzo sympatyczny epizod będący wariacją na temat „Dnia Świstaka”. Niestety znowu tylko niezły. Można było więcej z tego wycisnąć, dodać coś od siebie, zamiast tylko powielać schematy. Za to duży plus za naprawdę sporo zabawnych momentów.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    qwerty 2.03.2014 11:49
    odc.9
    Epizod o inteligentnych roślinach. Estetyką przypominał trochę „Mind Game”. Z kolei Fabuła zdecydowanie powstała pod wpływem jakiejś rośliny, najpewniej Cannabis sativa ;P
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    qwerty 23.02.2014 17:21
    odc. 8
    Zaskakująco niezły! Momentami nawet zabawny! Myślę, że tak właśnie powinien wyglądać PIERWSZY odcinek i mam nadzieję, że od tego momentu będzie tylko lepiej. Ale pewnie nie będzie…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ryuki 16.02.2014 23:01
    Sezon zimowy najczęściej jest razem z letnim tym smutnym czasem kiedy nic sobie znaleźć nie mogę do oglądania. Większość anime jakie mają premiery zimą są zwyczajnie nie dla mnie dlatego już z przyzwyczajenia całkowicie olewam ten sezon. Tym razem jest dokładnie na odwrót. Zima 2013/14 okazała się niebywale owocna. Śledzę bowiem aż 4 serie, jedną z nich jest Space Dandy oczywiście. Niestety to anime akurat okazało się z nich wszystkich jak na razie najsłabsze.

    Z całej czwórki Dandy jest jedyną serią całkowicie nastawioną na humor, dlatego pojąć nie mogę czemu śmiałam się znacznie więcej przy pozostałej trójce. Problemem nie są tu dowcipy o cyckach czy aluzje do seksu bo ja nie mam nic do tego typu humoru, wręcz przeciwnie( ja się śmiałam na Strasznym Filmie 2 ). Problemem również nie są niezrozumiałe parodie bo je wyłapuję, bycie fanem gatunków z których się twórcy naśmiewają w tym pomaga. Problemem moim zdaniem jest to, że dowcip nieważne jak dobry nie ma od czego się odbić. To tak, naprawdę jest największym wyzwaniem w czystych komediach i czyni je najtrudniejszym gatunkiem w pisaniu. W innych gatunkach dowcip bez problemu odbije się to od charakteru postaci, to od ich relacji czy od absurdu danego momentu( komedie zbyt nastawione na ciągły humor mają trudniej z tworzeniem tej otoczki ). W Space Dandy dowcip jest jak piłka rzucona w próżnie, unosić się będzie ale nie wróci do mnie by mnie powalić. Niestety niezbyt dobrze określone charaktery głównych bohaterów w tym nie pomagają. Na ten przykład w Noragami, które również oglądam żarty łatwo odbijają się od chociażby mojego własnego wyobrażenia bóstw a całej postaci Yato po czym walą mnie prosto między oczy.

    Mimo to anime dobrze mi się ogląda chociaż z powodów zupełnie innych nich chcieliby twórcy. Interesuje mnie różnorodność świata czy te wszystkie dziwactwa i nawiązania. Do tego odcinek 5 pokazał, że twórcy jednak lepiej czują się w mieszaniu humoru z innymi elementami niż w ciągłym rozśmieszaniu widza( może jednak rzucenie się na komedie nie było zbyt trafione, wcześniejsze ich pozycje będące hybrydami gatunkowymi naprawdę lubię, zwłaszcza wiadomy tytuł, do którego wszyscy porównują Space Dandy ). Ponadto oczywiście animacja jest niesamowita… w końcu Bones_­‑_ To tak jakbym powiedziała, że niebo jest niebieskie. Tylko to nie Birth i cały projekt nie jest stworzony głównie po to by zachwycać animacją w każdej minucie. No i Birth zmienił moje nastawienie dość mocno do samej animacji więc trochę złe porównanie.

    Oczywiście to moje wrażenia po 7 odcinkach i wszystko może się zmienić gdy pozostałe 5 wyjdzie i mam nadzieję, że sobie wtedy odpiszę z lepszą opinią co do tego anime. Mimo wszystko bardziej bolałby mnie ten zawód co do produkcji Bones gdyby nie drugi tytuł nad jakim teraz pracują, który z łatwością jest moim ulubionym w tym sezonie i nie tylko( bycie adaptacją mangi rysownika Alive'a bardzo w tym pomaga^^ ).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    qwerty 16.02.2014 20:09
    odc. 7
    Pastisz Redline'a. Nawet dało radę obejrzeć, ale mając wybór już lepiej sięgnąć po 10 razy lepszego Redline'a.
    Brnie ta seria usilnie w ślepą uliczkę. Stara się za wszelką cenę być komedią, chociaż na dobre i oryginalne żarty zupełnie brak twórcom pomysłów…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    qwerty 9.02.2014 10:27
    odc. 6
    Dno i wodorosty. Nudny, głupi, do bólu przewidywalny, wtórny i oklepany. Pierwszy lepszy scenarzysta napisałby na kolanie lepszą historię, a to przecież Dai Sato, odpowiedzialny za kilka epizodów Cowboya, Samuraia, Wolf's Rain itp. (chociaż niekoniecznie były to akurat moje ulubione odcinki).
    Naprawdę zaczyna to wyglądać jak jakiś niezły, finansowy przekręt, żeby dać kolegom po fachu zarobić jeszcze parę groszy na stare lata -,-'
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    blob 3.02.2014 02:09
    Oby tak dalej, bejbi...
    Kolejny odcinek pokazujący, że twórcy po prostu „źle” zaczęli tę serię. Żeby nie było, ten odcinek też był bez rewelacji, ot standardowa historia typu główny bohater pokazuje swoja „lepszą” stronę i pomaga pewnej sierotce, ale jednocześnie był to odcinek solidny i całkiem klimatyczny. Coraz bardziej daje sie wyczuwać tu Cowboy Bebop z jego żonglowaniem nastrojami (czy gatunkami), czyli raz mamy odcinek w konwencji komediowej, raz sensacyjnej itd. Zobaczymy co jeszcze pokażą twórcy, tak czy siak przywrócili mi wiarę w tę serię. Czekamy tylko jeszcze na rozwinięcie jakiejś pełniejszej osi fabularnej i być może wątek typu „dramatyczna przeszłość bohatera”. Choć to już by chyba byłaby przesada ze strony twórców, wszak ileż można brać zapożyczeń ze swego doskonałego protoplasty…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    qwerty 2.02.2014 11:00
    Dandy & Hatchin
    Pierwszy, naprawdę przyzwoity i sensowny fabularnie odcinek. Żadna rewelacja, ale oglądało się przyjemnie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Tassadar 28.01.2014 23:45
    Czwarty odcinek przywrócił moją wiarę w to anime, tak powinna wyglądać epizodyczność tej serii. Dlatego mam nadzieję, że się jeszcze podciągnie.

    Z innej beczki, Space Dany ma kilka genialnych ambientowych kawałków w tle, aż szkoda, że nie towarzyszą one serii bardziej poważnej, takiej mrocznej space operze, której jakoś nie mogę się w anime doczekać (najbliższy, choć i tak daleki był Geneshaft).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    blob 20.01.2014 01:33
    Spejs dandi
    No cóż, jak na serię, która miała być „zbawcą” anime i duchowym spadkobiercą Bebop'a (gdzieś słyszałem takie frazesy) to efekt jest dosć marny. Ogólnie duży zawód. Chaotyczne, wtórne, denerwujące i tak dalej. Nie ma tu ani orginalnych pomysłów (no może design niektórych kosmitów), ani interesujących zwrotów fabularnych. Wszystko to wygląda tak jakby ktoś dał twórcom wór z kasą, a oni zamiast „zainwestować” wydawali rzeczony szmal na głupoty i spełnienie jakiś tam dziwacznych pomysłów czy zachcianek. Takie po prostu odnoszę wrażenie.

    Dodam jeszcze, że główny bohater jest chyba najwiekszą wadą serii, bo choć, jak mniemam, jest on zrobiony w konwencji anty­‑bohatera (czyli cechy typu narcyzm, tchórzostwo, lenistwo itd), ale tak sztampowo, że jest wręcz parodią parodii. I nie jest to chyba zamysł twórców, bo o „incepcję” ich nie podejrzewam…

    Aha, no i zawiodła mnie też muzyka, w PV wydwała mi się atrakcyjna, wręcz stylowa, a do tej pory nie usłyszałem żadnego fajnego utworu, łącznie z OP, w którym może i jest fajny motyw muzyczny, ale gościu tak mamla, że aż uszy bolą…

    Grafika, cóż… powiem tylko, że mający już swoje lata Bebop bije Dandy'ego o eony świetlne, i nie chodzi mi tu o wyższość ręcznie rysowanej grafy z końca XX wieku, ale po prostu o uczucia włóżone w tworzenie świata w Bebopie. Tutaj twórcy chyba chcieli, żeby było głośno i kolorowo, ale bez zapomieli dać temu uroku…

    Dam tej serii jeszcze szansę, bo po fabule (a raczej jej braku) wnioskuje, że mamy tu do czynienia z tzw. samoistnymi odcinkami, więc może trafi się jeszcze jakiś rodzynek.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    qwerty 19.01.2014 13:47
    Stan pacjenta nie rokuje poprawy...
    Da się tego potworka oglądać, ale po co? Beznadziejnie to głupie, z rzadka zabawne, często niesmaczne, czy wręcz obleśne. Humor generalnie na poziomie „Takeshi's castle”, a więc na poziomie kiepskich slapstickowych żartów lub żałosnych seksualnych aluzji, zupełnie bez klasy i taktu. To symptomatyczne, że najczęściej wypowiadane przez głównego bohatera słowa, to „cycki” i „dupy” -,-'
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    harpagon 18.01.2014 21:31
    Taka śmiesznie niepoważna seria, miejscami parodiująca Bebopa. Prawdę mówiąc spodziewałem się humoru wyższych lotów, ale i tak daje radę. Trudno mi się okreslić co do tej serii. Z jednej strony zabawne i orygionalne, ale z drugiej wydaje się takie chaotyczne i nachalne. Zobaczymy dalej co się będzie działo.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime