Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10
fabuła: 3/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,50

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 31
Średnia: 4,23
σ=2,15

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

SoniAni: Super Sonico the Animation

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2014
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Super Sonico The Animation
  • すーぱーそに子, そにアニ
zrzutka

Czasem jestem piosenkarką, czasem modelką, ale moja prawdziwa tożsamość to… Super Sonico! Tylko czemu anime o moich przygodach jest takie nudne?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Zaprawdę powiadam wam, rezerwując anime do recenzowania z wyprzedzeniem, warto czasami zastanowić się dwa (albo i więcej) razy, bo może się okazać, że seria, którą planujecie oglądać, znudzi wam się błyskawicznie, a wewnętrzna uczciwość, nakazująca jednak napisanie recenzji, sprawiać będzie, iż ów niestworzony jeszcze tekst zawiśnie nad waszymi głowami jak miecz Damoklesa. Tak właśnie wkopałem się z Super Sonico The Animation i niniejszym usiłuję się z tego wykopać.

Stworzona w 2011 roku na fali popularności wirtualnych idolek Super Sonico stała się maskotką firmy Nitro+, jednego z potentatów rynku gier visual novel. Doczekała się paru własnych gier, mang, a przede wszystkim pokaźnej liczby gadżetów, z figurkami na czele. Nie przeszkadzałoby mi to w niczym, gdyby nie fakt, że postanowiono także nakręcić o niej anime. A ja, w swojej słodkiej naiwności, skuszony marką Nitro+ będącą zwykle synonimem dobrych opowieści, postanowiłem, iż rzeczone anime obejrzę.

Główna bohaterka, tytułowa Super Sonico, jest studentką, zaś na życie zarabia jako modelka, w czym wydatnie pomaga jej fakt, iż może się pochwalić sporych rozmiarów biustem, słodziutką buzią i jakże naturalnymi dla Azjatów różowymi włosami. Poza tym jej znakiem charakterystycznym są słuchawki, które ma na uszach przez całą dobę. W wolnych chwilach zaś Sonico oddaje się swojej pasji, jaką jest granie muzyki rockowej w zespole założonym przez nią i jej koleżanki.

Opowiedziana w anime historia skupia się na dwóch ostatnich aspektach życia Super Sonico, pomijając w zasadzie kwestie jej edukacji – może to i dobrze, bo gdy na początku widzimy bohaterkę na sali wykładowej w słuchawkach, zaś prowadzącemu nie przeszkadza fakt, iż odpowiada ona na jego pytania wciąż mając ów przyrząd na uszach, to coś zaczyna tu nie pasować. Życie zawodowe Sonico to głównie kolejne sesje zdjęciowe, zazwyczaj należące do tych bardziej śmiałych, choć niewykraczające poza ujęcia bieliźniane. Tu także pojawia się pierwsza z istotniejszych fabularnie postaci – jej menadżer, który ma obsesję na punkcie swojej podopiecznej, wszędzie chodzi w demonicznej masce, zaś w sytuacjach stresowych sięga po miecz. Napisałbym, że jest on bohaterem groteskowym, ale tak naprawdę pasuje do głównej bohaterki, której kreacja też nadmiernych ciągot do realizmu nie przejawia.

Równie istotny wątek stanowi równolegle rozwijana kariera muzyczna głównej bohaterki. O ile jednak modelką jest już jako tako znaną, o tyle w światku muzycznym Sonico i jej przyjaciółki z zespołu First Astronomical Velocity są na dość wczesnym etapie, kiedy koncerty klubowe wydają się spełnieniem marzeń. Dość szybko można zauważyć, że to właśnie muzyka jest ulubionym zajęciem bohaterki. Odcinki poświęcone próbom, komponowaniu i graniu należą do najlepszych, pogłębiają nieco niezbyt pasjonującą historię, rozbudowują też nienależący do ciekawych wizerunek głównej bohaterki. I tak to anime się toczy, sesja, koncert, wspomnienia, sesja, problemy towarzyskie, kolejny koncert… I gdyby tylko udało się ciekawiej to opowiedzieć.

Zasadniczy problem tego anime polega na tym, iż nie wciąga. Brakuje mu ewidentnie ciągłości fabularnej, jakiegoś motywu, który sprawiałby, iż chciałoby się oglądać kolejne odcinki. Jasne, kręci się od metra serii z gatunku „słodkie dziewczynki robią słodkie rzeczy” i serie takie się sprzedają. Super Sonico the Animation to niestety jedna z takich serii, co prawda z pojedynczą, centralną bohaterką i całą resztą w tle wokół niej, jednak w praktyce niewiele to zmienia. Fabuła ma charakter epizodyczny, na dodatek oparty o dość typowe schematy – mamy więc odcinek plażowy, świąteczny czy refleksyjny. Od czasu do czasu twórcy przypominają sobie, że można tu wcisnąć trochę humoru i fundują nam np. parodię modnych ostatnimi laty produkcji o zombi (w odcinku szóstym). Niemniej, humoru tu też nie znajdziemy w nadmiarze.

Przy tak nijakiej serii zaskakuje nieco stopień jej dopracowania od strony graficznej i muzycznej. Widać tu wyłożone pieniądze – na kadrach dopracowany jest każdy detal, nawet postacie pojawiające się w tle zostały poprawnie narysowane, animacyjnie też trudno się czegoś czepiać. Super Sonico the Animation operuje fanserwisem szczodrze, ale i zręcznie. Bohaterka często zmienia garderobę, paradując w mniej lub bardziej kusych kostiumach, co jest ukłonem zarówno w stronę fanów cosplayu, jak i producentów figurek – a w obu przypadkach Sonico cieszy się sporą popularnością.

Podobnie rzecz się ma z muzyką – choć tu pojawia się kwestia tego, co kto lubi. Zespół, do którego należy główna bohaterka i którego piosenki słyszymy przez cały czas trwania anime, gra coś, co nazywane jest rockiem. Problem polega na tym, że w moim odczuciu (a pisze te słowa fan muzyki rockowej w niemal każdym jej wydaniu – od artrocka do punka) kawałkom First Astronomical Velocity diabelnie brakuje pazura i kopa, są ładne, grzeczniutkie i nawet gdy uderzają w nieco cięższe nuty, głos wokalistki nie pozwala za bardzo poszaleć. Rzecz o tyle istotna, że muzyką zespołu, do którego należą bohaterki, raczeni jesteśmy wyjątkowo często – każdy odcinek ma bowiem inny ending. Opening jest ten sam, ale nie czyni go to lepszym – brzmi bowiem sztucznie i plastikowo. Jeśli jednak komuś taka bardziej popowa, słodka i typowo japońska odmiana rocka odpowiada, a głos Sonico nie przywołuje w myślach odgłosu tępego noża rysującego szkło, to Super Sonico the Animation ma szansę być dlań prawdziwą ucztą.

Nie zmienia to jednak faktu, że oglądanie tego anime mnie męczyło, niektóre odcinki oglądałem wręcz z przymusu, ziewając i zastanawiając się, kiedy to się wreszcie skończy. Nie porwała mnie ta seria, nie wzruszyła ani nie wywołała we mnie dzikiej chęci wołania „Sonico is my waifu!”. Jest to bardzo dobrze (od strony technicznej) zrobione anime, na które, jak mi się wydaje, zabrakło pomysłu. Z drugiej strony niezmienna popularność tego rodzaju produkcji, podbudowana spektakularnym sukcesem K­‑ON! każe być ostrożnym w szafowaniu surowymi ocenami, bo może po prostu Japończycy to lubią, a my ich nie rozumiemy?

Grisznak, 26 kwietnia 2014

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: White Fox
Autor: Nitroplus
Projekt: Masafumi Tamura
Reżyser: Ken'ichi Kawamura
Scenariusz: Yousuke Kuroda
Muzyka: Gou Sakabe