Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Funcon 2017 - konwent

Komentarze

Inari, Konkon, Koi Iroha

  • Avatar
    A
    Chmura 10.09.2016 20:16
    szkoda
    Zaczynało się tak słodko i pięknie, ale co się potem stało z tą serią? Tyle niewykorzystanego potencjału chyba jeszcze nie widziałam. Po prostu żal mi serce ściska.
  • Avatar
    A
    m4RiOn 11.09.2015 08:27
    Ok
    Jak dla mnie taki średniak , może dlatego że przed tym obejrzałem Durarare i chwilowe nic na mnie wrażenia nie robi ,kreska bardzo fajna , muzyka pasująca to klimatu , ogólnie 6/10 za miło spędzony czas :)
  • Avatar
    A
    Katasza 5.08.2015 10:56
    Miłe, lekkie, słodkie i oglądało się naprawdę przyjemnie. Tempo akcji jak dla mnie jest dosyć powolne ale dodaje to pewnego uroku tej serii. Najbardziej do gustu przypadł mi starszy brat Inari Toka.
  • Avatar
    A
    Subaru 27.06.2014 19:18
    Inari, Konkon, Koi Iroha
    Takie mydło.

    Pierwszy odcinek powala idiotyzmem, kosmiczne zachowania i reakcje, teksty jak z podstawówki. Ostatni też jest tragiczny –  kliknij: ukryte  to nie można było tego zrobić dziesięć odcinków temu?! A jak jest pośrodku? Nieciekawie.

    Fabuła jest do bólu przewidywalna, kilka odcinków dało się znieść, ale potem wieje nudą na kilometr. Okruchy życia naprawdę mogą być zajmujące, ale popełniono w tej serii sporo błędów, jakie powiela wiele tytułów z tego gatunku.

    Już sama tematyka świątynna jest wyzwaniem, bo przecież całkiem niedawno powstało kilka bardzo podobnych serii.
    Nie pomagają bohaterowie – Inari jest naiwna, głupiutka. I tyle można o niej powiedzieć. Oczywiście ma szlachetne serduszko, które łagodzi wszelkie spory i jest lekarstwem na całe zło. Jej przemiana przypomina przeobrażenie magical girl... Serio musi trzymać w ręce pulchne serduszko?
    Co do sporów – oj, drama na całego, tyle że przypomina to kłótnie dzieciaczków, a nie młodzieży. Postaci nie wychodzą ani na milimetr poza przypisane im role, są nijakie i wtórne. Wszelkie konflikty, jakie się w serii pojawiają, można po prostu rozwiązać szczerą rozmową, najbanalniejsze rzeczy rozdmuchuje się do granic, by sprawić wrażenie, że… seria coś oferuje.

    Jest kolorowo, bardzo słodko, ale nic poza tym. Bohaterowie są na końcu dokładnie tacy, jacy byli na początku, fabuły więc w sumie brak, skoro wszystko stoi w miejscu.

    4/10.
  • Avatar
    A
    tom kot 22.06.2014 10:04
    to nie dla mnie ale przeboleje i obejrze
    przecietność nad przecietnosci a do tego jeszcze wątek yuri (którego nie lubie)w 4 odcinku czy autor naprawde musiał w taki sposób pozbyć się rywalki inari az zmienił jej orientacje seksualna
  • Avatar
    A
    Corneille 5.05.2014 16:43
    Na początku miałam dość sceptyczne nastawienie do tej serii, ponieważ nie lubię oglądać anime z elementami magii etc. Mimo wszystko „Inari, Konkon, Koi Iroha” zrobiło na mnie duże wrażenie, a i cała magiczna otoczka nie była nużąca. Grafika była bardzo przejrzysta, a najbardziej podobało mi się przedstawienie „Świata Bogów” i świątyni Inari. :3

    Jedynym minusem jest to, że seria jest taka krótka.
  • Avatar
    A
    NyappyChinatsu 6.04.2014 10:40
    Ze szczerym sercem polecam! :)
    Hm. Seria zaskoczyła mnie, w pozytywnym sensie. Zabierając się za nią nie oczekiwałam niczego więcej jak lekkiej, przyjemnej komedyjki, takiej, o której szybko się zapomina. Mam jednak wrażenie, że seria na dłużej zapadnie w moim sercu, bo mocno mną poruszyła.
  • Avatar
    A
    Biała 31.03.2014 04:04
    Z openingu wynika jasno że to nie koniec a w fabule są momenty zwłaszcza na początku kiedy mam wrażenie że autor daje do zrozumienia że to ewidentnie nie koniec przygód Inari.
    • Avatar
      Slova 31.03.2014 06:27
      Obyś się myliła.
      • Avatar
        Kysz 31.03.2014 10:01
        Oby nie, bo tej serii przydałaby się porządną kontynuacja właśnie…
        • Avatar
          Slova 31.03.2014 16:25
          Następne 10 odcinków NICZEGO, zwieńczone deus ex machina? Nie, dziękuję.
          • Avatar
            Kysz 31.03.2014 17:10
            Za to przyjemnego niczego. W dodatku w kolejnych odcinkach nie trzeba już przybliżać bohaterów, więc jak mniemam dalsza część mogłaby być tylko lepsza np. gdyby skupili się na romansie między bohaterami.
            Wiesz, no ciebie kręcą loli z czołgach, ale niektórzy lubią takie zwykłe, puchate historie dosłownie o niczym konkretnym, bez ecchi, haremów, przesadzonych gagów z kosmosu i ciągłej akcji. A że w tym gatunku panuje niezwykła wręcz posucha niestety, to każdy tytuł, który się w to wlicza, jest wręcz na wagę złota xd Inari, Konkon… było krótkie, a przez to stanowiło jedynie zarys potencjalnych możliwości tytułu, ale też i jakichś większych wad jak na ten gatunek nie posiadało. A przynajmniej ja takowych nie kojarzę.

            Swoją drogą – nie zauważyłam jakiegoś szczególnego zastosowanie zasady deux ex machina –  kliknij: ukryte 
            • Avatar
              Slova 31.03.2014 17:36
              Ze zwykłych, puchatych historii o wiele lepsze było Gingitsune, gdzie chociaż coś sie działo. Tu nie dzieje się nic, a jak już w końcu w przedostatnim odcinku mogło, jakaś drama np. z dręczeniem głównej bohaterki przez koleżanki z wiadomego powodu, to problem został rozwiązany BOSKĄ INTERWENCJĄ. To było deus ex machina. Każdy problem zostaje w tym anime rozwiązany właśnie w taki sposób.
              Przyjemne nic? Raczej nudne, w którym nic się nie dzieje, bohaterka drepcze w miejscu, cała reszta też drepcze w miejscu. Przez 10 odcinków nic nie posunęło się do przodu, wszystko wróciło do punktu wyjścia.
              Niestety, ale dobra obyczajówka, nawet pozbawiona akcji, polega na tym, że widz śledzi rozwój bohaterów. Tu nie miał okazji.
              • Avatar
                Kysz 31.03.2014 18:05
                Slova napisał(a):
                Ze zwykłych, puchatych historii o wiele lepsze było Gingitsune, gdzie chociaż coś sie działo. Tu nie dzieje się nic, a jak już w końcu w przedostatnim odcinku mogło, jakaś drama np. z dręczeniem głównej bohaterki przez koleżanki z wiadomego powodu, to problem został rozwiązany BOSKĄ INTERWENCJĄ. To było deus ex machina. Każdy problem zostaje w tym anime rozwiązany właśnie w taki sposób.

                Tutaj dzieje się mniej więcej tyle samo, co w Gingitsune akurat. Różnica polega na tym, że tu chcą robić jakąś ciągłą fabułę, a tam raczej skupiano się na jednoodcinkowych historiach.
                A co do boskiej interwencji – jakby nie było, to jest właśnie anime o bogach, więc nic dziwnego, że takowe się pojawiają. Cała fabuła polega przecież na tym, że bohaterka rozwiązuje/chce rozwiązywać problemy swoje i innych dzięki boskiej mocy xd
                Aczkolwiek akurat ta konkretna scena mnie niemiłosiernie zirytowała, bo liczyłam, że chociaż raz w tym anime wezmą i rozwiną jakiś poważniejszy motywy…

                Slova napisał(a):
                Przez 10 odcinków nic nie posunęło się do przodu, wszystko wróciło do punktu wyjścia.

                Z tym się akurat zgodzę i dla mnie to był jeden z większych minusów tej serii. Ale ja ją traktuję tylko jako wstęp, głównie mający nam przedstawiać bohaterów, dlatego u mnie ma to plus, że zrobili to w formie jakiejś tam historii. I dlatego też napisałam, że chętnie zobaczyłabym dalszą część, bo wydaje mi się, że w niej wreszcie doczekalibyśmy się jakiegoś konkretniejszego rozwoju.

                Slova napisał(a):
                Niestety, ale dobra obyczajówka, nawet pozbawiona akcji, polega na tym, że widz śledzi rozwój bohaterów. Tu nie miał okazji.

                Dlatego to nie jest dobra obyczajówka, ale też nie jest dnem totalnym (głównie dlatego, że wreszcie nie ma tu taniej dramy). Poza tym nie da się pokazać jakiegoś konkretnego rozwoju bohaterów w 10 odcinkach, zwłaszcza jeśli chce się skupić na kilku postaciach. Z drugiej strony bohaterowie tutaj w większości też nie stoją cały czas w miejscu, choć chyba widać to najlepiej na przykładzie Maru.

                Nie no dla mnie to też nie jest nie wiadomo co, ale znowuż też nie uważam tego za jakiś wielki syf zwłaszcza, że to ma potencjał (który właśnie można by rozwinąć w drugim sezonie).
                • Avatar
                  Slova 31.03.2014 20:06
                  nie ma tu taniej dramy

                  Jakby wyciąć co drugi odcinek, to rzeczywiście by nie było.
                  • Avatar
                    Easnadh 31.03.2014 21:30
                    Anime bez dramy nie poszłoby do przodu w ogóle (chociaż koniec końców i tak zatoczyło koło, to jednak część postaci dokonała niejakiego postępu wewnętrznego), trzeba w jakiś sposób zbudować napięcie, a perełki, gdzie wszystko jest idealnie wyważone jak np. w „Natsume Yuujinchou” są rzadkością. Już nie przesadzajmy, nikt nie oglądałby anime nudnego jak flaki z olejem. Zresztą, w większości odcinków te pomniejsze dramy nie rzucały się w oczy i nie przeszkadzały.

                    Błędem, i to dość sporym, była jednak ta ogromniasta drama z ostatniego odcinka, zwłaszcza że w mandze oddanie mocy miało o wiele spokojniejszy przebieg (i przez to efekt był w sumie smutniejszy). Plus serio – czy 5­‑minutowa scenka z krzyczeniem „HEJ­‑HO!!!” była aż taka potrzebna? Ja tam po 30 sekundach to przewinęłam…
        • Avatar
          Biała 7.04.2014 03:01
          A ta przemiana Kon'a w openingu? Czy tylko mnie ona dręczy?
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 29.03.2014 08:21
    Inari, Konkon, Koi Iroha
    Co do Inari, Konkon, Koi Iroha, można napisać tylko jedno, bardzo dobra seria anime. Pod względem graficznym prezentuje się świetnie. Na pochwałę zasługuję oprawa muzyczna, jak i fabuła, seria mogła być dłuższa, ale to nic. Ocena według mnie 8/10.
  • Avatar
    A
    Kysz 19.03.2014 19:56
    W sumie przeciętniak w czystej postaci. Ale czego spodziewać się po anime, które ma tylko 10 odcinków, a jest na podstawie nadal wychodzącej mangi? Chociaż aktualnie bardziej mnie zastanawia jak oni ciągną akcję w mandze, skoro  kliknij: ukryte Ale to akurat jest mało ważne w kontekście serii TV. Plus za to, że nie spodziewałam się tu absolutnie żadnego zakończenia, a raczej urwanie wszystkiego totalnie gdzieś w środku, z klasycznym motywem „Fajnie nam się razem żyje, no ale na teraz to koniec” xd A mimo wszystko jakiś, całkiem zresztą zgrabny, finał tu był, na czym jednak ucierpiała akcja z poprzednich odcinków, bo wychodzi na to, że równie dobrze  kliknij: ukryte  Co mniej więcej oznacza, że 8 środkowych odcinków nie ma właściwie żadnego sensu poza przedstawieniem postaci, a samo to, to jednak trochę za mało na dobrą serię. Że jednak nie zrobił się z tego chaos totalny, toteż ciężko mi jednoznacznie skrytykować ów tytuł. Miałam w sumie przyjemny seans, chociaż naprawdę bez problemu szybko o nim zapomnę.
    Zaletą tejże serii jest dla mnie również tematyka japońskiego folkloru, której zawsze łaknę jak kania dżdżu. W dodatku chociaż to wszystko było mocno słodkie, to przynajmniej nie tandetne. Tym, czego najbardziej nie cierpię jest zbytnie wymieszanie tradycji z popkulturą, a tu jakoś udało się zachować względny balans – chociaż taka Uka uwielbia gry komputerowe, to ma to logiczne wytłumaczenie w kontekście tego, że jest boginią, a nie sprowadza się tylko do unowocześnienia strefy mitycznej.
    A bohaterowie? Cóż… sympatyczna gromada, ale nic więcej. Najciekawszą postacią wydał mi się brat Inari, ale niestety nie dostał zbyt wiele czasu dla siebie. Generalnie to nikt tam go nie dostał na tyle, by móc się rozwinąć (może jedynie sama Inari), ale dało się ich polubić (chociaż wczuć w ich problemy to już nie bardzo).
    Gatunkowo seria ta stanowi to, co lubię najbardziej – romans i okruchy życia, połączone z delikatną magią. Dostała niestety zbyt mało odcinków, by móc się zaprezentować w pełnej krasie, ale to, co widzieliśmy, było w sumie dość strawne i naprawdę fajne. Dlatego pomimo jej licznych wad nie jestem w stanie ocenić jej zbyt nisko i jako klasycznemu przeciętniakowi stawiam notę 5/10. Więcej nie mogę, bo za miesiąc już pewnie nie będę pamiętała, że coś takiego w ogóle oglądałam xd
    • Avatar
      Antanaru 20.03.2014 18:49
      Co do tego jak to się dalej toczy w mandze, to o ile dobrze pamiętam  kliknij: ukryte  Czy coś w tym rodzaju. Ogólnie rzecz biorąc to wszystko lepiej wygląda w mandze i brat bohaterki nie jest aż tak na uboczu, ale i tak nie jest to jakaś szczególnie udana seria.
  • Avatar
    A
    Li 27.02.2014 18:10
    Słodkie!
    Ojej, może to nie jest mega ambitne anime, ale tak się je przyjemnie ogląda… W tego typu seriach nie mogę znieść kolejnej głównej bohaterki­‑niezdary o złotym sercu, jednak zachowanie Inari tak nie irytuje. Poza tym pozostali bohaterowie są tak przeuroczy, że aż trudno ich nie lubić (nagroda dla  kliknij: ukryte . Ale najbardziej w serii urzekła mnie ciepła relacja między boginią a główną bohaterką.
    Uwagi?  kliknij: ukryte 
    O ile fabuła idzie stopniowo do przodu, to jednak obawiam się, czy znowu jej nie urwą, jak w nieszczęsnym przypadku Kuragehime…
  • Avatar
    A
    Keito 10.02.2014 21:14
    ...Yuri...?
    Czyli nieśmiałe pytanie w trakcie 4. odcinka. Które zamieniło się w rozpaczliwe ''...Yuri? Yuri?! Yuri! YURI!'', obserwując pewne niewieście serduszko. A może to głodnemu chleb na myśli? Mam nadzieję, że jeśli jednak postanowili wstawić taki wątek, to go pociągną do końca (a nie zostawią w połowie, jak pewne sprawy w Gingitsune…). Choć pewnie i tak przyjemność sprawi mi oglądanie takich aluzji.
    • Antanaru 11.02.2014 11:48:56 - komentarz usunięto
      • Avatar
        Easnadh 27.02.2014 21:14
        Re: ...Yuri...?
        Nie rozumiem.

        Czemu nazywasz to 'zboczeniem”? – to raz.
        Czemu „wyleczy”? – to dwa. To nie jest choroba.
        Co w tym przypadku i ogólnie ma preferencja seksualna do jakości postaci? – to trzy. Że niby jak się przerzuci na chłopców, to nagle cudownie nabierze werwy i koloru jako postać? Wątpię.
        • Antanaru 20.03.2014 18:58:24 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Marta001 2.02.2014 10:22
    Podoba mi się!
    Sama nie mogę w to uwierzyć, bo podchodziłam do tej serii z przymrużeniem oka, a tu proszę! Oglądam wszystkie dostępne odcinki! :)
    Przyjemna i zabawna, magiczna komedia z otoczką romansu :)
  • Avatar
    A
    blob 15.01.2014 21:41
    O!
    Zapowiada się lekko komediowe, sympatyczne anime. Wiadomo, że trochę przesłodzone, ale co tam! Zwykła nastolatka w nagrodę za pomoc liskowi i ogólnopojętą „dobrą postawę” wobec „lisiej bogini” dostaje dar przemiany postaci. Ładna kreska.

    Od razu skojarzyło mi się z Gingitsune (bardzo podobne „lisie” klimaty), na którym nomen omen się zawiodłem. Mam nadzieję, że tu będzie lepiej, chociaż martwi mnie tylko 10 odcinków. Ostatnio dużo serii ma taki format, zapewne w dzisiejszych czasach „bezpieczniej” jest robić krótsze sezony, zawsze można dołożyć przecież S2 po nazwie :P
    • Avatar
      Kysz 27.01.2014 22:29
      Re: O!
      Ano zapowiada się całkiem sympatycznie – a przynajmniej dwa pierwsze odcinki były całkiem fajne. Lekka komedia romantyczna z youkai, to dokładnie to, co lubię najbardziej. Jasne, jest tu może zbyt słodko, a humor momentami dość średni, ale za to bohaterowie wydają się być sympatyczni i nawet ciapa na pierwszym planie jakoś tak nie razi.
      Szału pewnie nie będzie, zwłaszcza przez wzgląd na te 10 odcinków tylko, a to jest stanowczo zbyt mało na rozwinięcie czegokolwiek. Ale jeśli uplasuje się to tak na poziomie Gingitsune (koniec końców mnie się osobiście podobała część okruszkowa w tamtym tytule, chociaż folklorystyczna faktycznie mnie zawiodła), to ja będę zadowolona^^