Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Twierdza - konwent

Komentarze

Mikakunin de Shinkoukei

  • Avatar
    A
    Ruka 9.08.2015 22:33
    Podobało mi się. Fajne postacie i miła dla oka grafika.
    Muzyki w ogóle nie pamiętam ale reszta ok.
  • Avatar
    A
    Subaru 9.10.2014 18:03
    Mikakunin de Shinkoukei

    Obiecane od dawien dawna małżeństwo z chłopcem z dzieciństwa – można tu jeszcze czymś zaskoczyć?

    Fabuła jest prosta jak budowa cepa – chłopak zjawia się w domu dziewczyny, ona jest zaskoczona i oburzona, ale traktuje go miło, a po czasie zaczyna w niej budzić coraz cieplejsze uczucia i…  kliknij: ukryte . I w tym momencie poczułem, że to nie miłość z prawdziwego zdarzenia, bo dziewczyna w ogromnym stopniu czuje się odpowiedzialna za tamto zdarzenie, chciałaby mu to jakoś wynagrodzić, bo czuje się winna, więc… I czar prysł, przynajmniej dla mnie, o ile w ogóle wcześniej jakiś był.

    Historyjka jest banalna, oczywista, bardzo spokojna, fabuła toczy się swoim tempem. Gagi według mnie się udały, bo całkiem często mnie bawiły, ale w pamięci pozostaną mi tylko te sceny, w których chłopak nagle zostaje otoczony przez kwiatki, serduszka i inne słodkie rzeczy. Tak, te momenty były pocieszne.

    Seria bardzo przeciętna. Ma co prawda swoje ciepłe, urocze momenty, ale nie wyróżnia się niczym spośród setek jej podobnych.

    Można obejrzeć, tylko po co? Tak więc 4/10 idealnie pasuje.
  • Avatar
    A
    Farathriel 28.05.2014 18:41
    Nic specjalnego
    Wielkiej rewelacji nie ma – tj. – anime nie uwodzi, nie ma w sobie tego czegoś co miały w sobie Toradora czy Usagi Drop. Z drugiej strony – nie mogę zarzucić jakichś pokaźnych błędów. To jest po prostu zwyczajna, kapkę banalna historyjka opowiedziana z przyjemnym, ciepłym akcentem oraz całkiem sympatycznymi postaciami.

    Dla relaksu i odprężenia się seria idealna, ale nic poza tym.
  • Avatar
    R
    przypadkowy troll 25.05.2014 16:52
    „Aran­żowane małż­eńs­two, od­słona ko­lej­na. No bo cóż zna­czy mi­ło­ści wo­bec dziad­ko­we­go słowa?”

    Dość niefortunny teaser recenzji. Pierwsze zdanie sugeruje, że mamy do czynienia z sequelem albo że aranżowane małżeństwa to superpopularny temat w anime (nie jest tak). W drugim zdaniu pewnie powinno być „miłość” zamiast „miłości”, ale nawet wtedy można wywnioskować, że słowo dziadka staje na przeszkodzie czyjejś miłości, czyli coś zupełnie odwrotnego od obserwowanego w tym anime.

    Tyle wystarczyło, żeby samej recenzji mi się nie chciało czytać.
    • Avatar
      Melmothia 25.05.2014 17:50
      przypadkowy troll napisał(a):
      W drugim zdaniu pewnie powinno być „miłość” zamiast „miłości”


      Dziękuję za zwrócenie uwagi, poprawione.
      • Avatar
        Slova 25.05.2014 18:41
        a ja myślałem, że tak specjalnie napisane, żeby było wzniośle etcetera
        • Avatar
          Diablo 25.05.2014 20:06
          W sumie miało tak w mej intencji być. Tyle tylko, że to miała być wzniosłość podszyta z lekka sarkazmem.
  • Avatar
    A
    BMVR 25.05.2014 09:55
    Ending roku bez dwóch zdań. Po prostu zabija
    • Avatar
      Bawmorda 9.06.2014 10:41
      ending po prostu zabójczy
      zgadzam się w pełni ending wpada w ucho ( tejst i głosy aktorek).
  • Avatar
    A
    Choosen 25.05.2014 09:17
    strasznie nudne
    W tym anime prawie cały czas się nic nie działo. Humor prezentowany przez tę serię był dla mnie niskich lotów (szczególnie starsza siostra i jej zazdrość o młodszą). Nie rozumiem jak ta seria mogła otrzymać tak stosunkowo wysoką ocenę a np. moim zdaniem jednak ciekawszy Golden Time niską (tam przynajmniej się coś działo).
    • Avatar
      Cthulhoo 25.05.2014 10:37
      Re: strasznie nudne
      W tym anime prawie cały czas się nic nie działo.

      Gatunki: Komedia, Okruchy życia
      Wybacz, ale równie dobrze mógłbym zarzucić battle shounenowi, ze za dużo tam walczą :P
  • Kamil 30 15.05.2014 23:02:32 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    God Himself 25.04.2014 09:24
    Pozytywnie.
    Zapowiada się standardowo, ale wychodzi z tego dobra komedia;

    + Lady Benio jako „hardkorowy otaku” dobrze się spisała.

    + za rozwiązanie sprawy fanserwisu (jak ktoś chce, to może sobie pooglądać w kółko opening „klatka po klatce”, za to w trakcie seansu takowego brak). Udało się (JAK?!) ominąć podstawowe pozycje: wspóle kąpiele, żęnujące „surprise eventy”, wypadyw na basen/gorące źródła/plażę. Nie wiedziałem, że tak się w ogóle da.

    - trochę powtarzalny humor, jak komuś nie przypadnie do gustu od początku, to raczej nie ma co się zmuszać do reszty seansu.
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 23.04.2014 15:41
    Mikakunin de Shinkoukei
    Co do serii Mikakunin de Shinkoukei mogę z czystym sumieniem napisać, dobre nie wyróżniające się anime. Aczkolwiek pod względem komediowym przypadała mi do gustu. Moja ocena 7/10.
  • Avatar
    A
    blob 30.03.2014 13:20
    Jak dla mnie za wolne tempo.

    Wiem, że to okruchy życia, ale „docieranie” się bohaterów za wolne, nawet jak na Japończyków. Jedna z tych serii „o niczym” jeśli chodzi o sferę uczuć, czyli de facto interakcja między bohaterami odrobinę większa w ostatnim odcinku niż na początku, ale tak naprawdę żadna. Nie wiem czy mam spodziewać się drugiej serii czy nie, ale przy takim tempie rozwoju to by chyba ze 5x12 odcinków trzeba żeby coś się zaczęło „dziać”:/

    Kobeni taka typowa nijaka bohaterka, a jest starsza siostra z jej „imouto­‑zboczeniem” śmieszna tylko do pewnego momentu. Po prostu po pewnym czasie zachowania bohaterów robiły się już wtórne…

    A i jedna sprawa:  kliknij: ukryte ? Ostatni odcinek bardzo mnie zawiódł pod tym względem, bo wydawało się, że wszystko ku temu dąży…
    • Avatar
      Daerian 30.03.2014 14:47
      Wybacz, ale czego w zasadzie oczekiwałeś? To nie jest seria o gwałtownej, wybuchającej żarem miłości, tylko zaczynająca się zaaranżowanym narzeczeństwem. W tej sytuacji powolne przechodzenie od kredytu zaufania do przyjaźni i od niej do uczuć głębszych jest całkowicie normalne (należy też zwrócić uwagę, że do miłości wcale nie musiało tutaj dojść – wtedy dopiero pewnie byłby to wolny rozwój…).
      Plus akurat tempo rozwiązywania problemów w tej serii jest naturalne i szybkie, niektóre komedie romantyczne spędziłyby sezon, a minimum 3­‑4 odcinki na problemie, który tutaj spokojnie rozwiązuje się w jeden, często niecały, odcinek.
      Interakcje między bohaterami są widoczne cały czas, tak samo zmiany w ich wzajemnym podejściu. Są one jednakże nieco bardziej subtelne niż klasyczne tsunderyzmy.
  • Avatar
    A
    Elfik 28.03.2014 23:27
    Oglądałam to na bieżąco, nie wiem czy bym się skusiła jakbym zaczęła oglądać mając całość od razu podaną. Zaczynało się ciekawie, potem odcinki zbyt zwariowane. Za to ostatni odcinek na ogromny plus.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Kysz 27.03.2014 15:59
    Taki średniak
    W sumie to nie powiem, całkiem przyjemnie mi się to oglądało. Ale do zachwytów to tu sporo brakuje. Powiedziałabym, że to taki przeciętniak właśnie – idealny dla amatorów szkolnych komedii romantycznych, którym odrobina nadnaturalności nie przeszkadza. Raczej wątpliwe, by zainteresowało kogoś innego, bo też i niczym specjalnym się nie wybija. Taka to z tego jednosezonówka do obejrzenia i szybkiego zapomnienia.

    Największym minusem była dla mnie para głównych bohaterów, bo oboje byli ciut zbyt bezpłciowi. Kobeni to kura domowa, która ma sporo kompleksów. Nie mam nic przeciwko zwyczajnym bohaterkom (przykładowo taka Makoto z Gingitsune była świetna), ale ona schodzi jednak nieco niżej poziomowo. Wiecznie są z nią problemy – niemal 1/3 serii spędziła chorując i w ogóle cierpiąc. W dodatku jej „romans” z Hakuyą jest, delikatnie rzecz biorąc, kiepski. On sam w końcu to totalny blob w męskim wydaniu. Jego celem życiowym jest bycie z Kobeni – już w drugim odcinku miałam dość tego jego ciągłego: „To, co Kobeni mówi jest najlepsze; to, jak Kobeni wygląda jest idealne; To, co Kobeni gotuje, jest najsmaczniejsze”. Nic tylko Kobeni, Kobeni, Kobeni. I dlaczego?  kliknij: ukryte Doprawdy miłość że hohohoho…
    Ale za to, o dziwo dla mnie samej, bardzo polubiłam Mashiro oraz Benio. Głównie dla tej dwójki oglądałam całość, bo żarty z nimi były naprawdę fajne. Postaci drugoplanowe też były całkiem przyjemne – najgorzej wypadła chyba matka Mashiro i Hakuyi, ale reszta stanowiła dość sympatyczną gromadę. Owszem, nikt tu nie dostał jakiegoś oryginalnego, czy rozbudowanego charakteru, ale też nikt nie był jakoś szczególnie irytujący. Spodobało mi się podejście do całej sytuacji Konohy –  kliknij: ukryte 

    Graficznie seria stoi na przyzwoitym poziomie. Szaleństw technicznych tu nie doświadczymy, ale w komediach/okruszkach to nie jest wymagane. Projekty postaci są standardowe, ale ładne. W dodatku wykorzystana tu słodka kolorystyka zgrabnie się ze wszystkim komponuje.
    Z muzyką jest trochę gorzej, ale też nie ma się do czego przyczepić właśnie ze względu na gatunek. Poza zwyczajnym j­‑popem nie doświadczymy tu niczego innego, na szczęście jednak nic do nas nie skrzeczy xd

    Jak już wspomniałam, miłośnicy serii szkolnych powinni być względnie zadowoleni. Nie uświadczymy tu fanserwisu, haremu, ani tony dramatyzmu – to raczej zwyczajna, ciepła historia w komediowej oprawie. Jej największą wadą jest brak większych zalet niestety, co sprawia, iż naprawdę nietrudno będzie o tym tytule zapomnieć. Mniej więcej na tym samym poziomie plasuje się też Inari, Konkon z tego sezonu, chociaż akurat targety obu tych serii są inne – oba tytuły to po prostu najzwyczajniejsze w świecie zapychacze czasowe, które miło się ogląda. Ode mnie ma to 5/10 – tak jak w przypadku Inari więcej dać nie mogę, bo za miesiąc już nie będę pamiętała, że coś takiego w ogóle widziałam.;p
    • Avatar
      Hiromi 1.04.2014 02:22
      Re: Taki średniak
      Popieram koleżankę zbyt banalne i wyolbrzymione ukazanie zapoczątkowania owego „związku”. Cały czas twierdzę, że to nie były prawdziwe uczucia tylko poczucie „winy” i chęć zrewanżowania się ze strony Kobeni, no może pod koniec coś tam było, ale ona wciąż wspominała, jak to on się dla niej poświecił.
    • Avatar
      Tamago-chan 11.04.2014 22:21
      Re: Taki średniak
      Zgadzam się w 100% jeżeli chodzi o ostatni akapit. Jest to typowo seria, która w pamięci nie pozostanie. Myślę, że nie jest to kwestia małej ilości odcinków, czy nawet kiepskiej fabuły, a właśnie brak wyrazistych postaci, które w pamięci pozostają.
  • Avatar
    A
    Guren 26.03.2014 14:05
    Czyżby nareszcie coś normalnego? (dobrym słowa znaczeniu)
    Jestem na razie na 7 odcinku, więc mam nadzieje, że nagle seria mi nie wykręci w jakąś haremówę lub przesadny dramat.
    Bo póki co dostałam przesympatyczną komedię szkolną z wątkami nadprzyrodzonymi. Jednak można powiedzieć, że seria potraktowana porządną szczyptą zdrowego rozsądku.

    Niby kolejna historia, gdzie dziewczyna dowiaduje się, że kiedyś tam została zaręczona. Bez pytania, ot dziadek zdecydował. W sumie to kiedyś go tam poznała jak byli mali. A. że nie pamiętasz? Trudno, tak w ogóle to ten narzeczony ma przyjechać. A właściwie już… jest w tym samym pokoju. A jednak zamiast nieść heroinie suknię z welonem przy „Oj córuś! Już ci za mąż wychodzić” (parę takich historii już widziałam) matka stwierdza- nieoczekiwany narzeczony trochę tu pomieszka, poznacie się, a potem zobaczymy co zrobić z tymi zaręczynami. Tak w ogóle to zajmie osobny pokój ze swoją młodszą siostrą. Tak, osobny.
    Kobeni też nie okazuje się tsundere (to nie tak, że nie lubię tsundere, po prostu… nie zawsze są nieodzowne. Ostatnio też za dużo ich widziałam), która uprzykrza chłopakowi życie. Oboje niepytani wylądowaliśmy na tym samym wózku, trudno. Choć to nie znaczy, że do spełnienia obietnicy dziadka tak łatwo dojdzie.
    Szczęki pozbierane z ziemi?
    Dobra, o ojcach nic nie wiadomo (póki co na pewno). Ale tak w ogóle matka sióstr od czasu do czasu się pokręci po domu, czy zwróci uwagę. A zawczasu ktoś stwierdzi, że co z tego, że heroina jest chora- to kiepski pomysł zostawić jej do opieki w domu potencjalnego narzeczonego.
  • Avatar
    A
    hdrn 13.02.2014 20:30
    Całkiem przyjemna komedia, chociaż na razie nie znajduję w niej sensu.