Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Animachina

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 grafika: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 2
Średnia: 6,5
σ=0,5

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Angel Links

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 1999
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Seihou Tenshi Angel Links
  • Space Guardian: Angel Links
  • 星方天使エンジェルリンクス
Tytuły powiązane:
zrzutka

Dzielna bohaterka wraz ze swoją wierną załogą walczy z kosmicznymi piratami. Czy można chcieć czegoś więcej? Niestety – tak.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Obfite złoża bogactw naturalnych są podstawą dochodów położonego na Pograniczu systemu gwiezdnego Oracion. Nic więc dziwnego, że zamożny sektor przyciąga piratów, pragnących szybko i łatwo wzbogacić się na przewożonych pomiędzy planetami dobrach. Siły porządkowe nie są w stanie poradzić sobie z zagrożeniem, stąd też ogromną popularnością cieszą się prywatne agencje ochroniarskie.

„Angel Links” zdecydowanie odróżnia się od reszty konkurencji. Specjalizująca się w walce z piratami firma jest częścią potężnego koncernu Links, stać ją zatem na najnowocześniejszy statek i najlepsze uzbrojenie. Stać ją także na niepobieranie za swoje usługi żadnych opłat… Tak, właśnie tego zażyczył sobie w testamencie prezes i właściciel Links, dziadek obecnej szefowej koncernu i kapitana „Angel Links” w jednej osobie, szesnastoletniej Meifon Li.

Meifon jest doprawdy osóbką w czepku urodzoną. Jest astronomicznie bogata, śliczna, o niezwykle hojnie wyposażonej figurze. Umie też doskonale walczyć wręcz, nie wspominając już o pilotowaniu statków kosmicznych… A, ma też dziwaczne, kotowate stworzonko, mogące zamieniać się w miecz. No i załogę, złożoną z typów oryginalnych, ale gotowych za nią pójść w ogień. Ma też wielbiciela, w osobie przystojnego i tajemniczego multimilionera Leona Lau. Prowadzi bogate i aktywne życie, dzieląc czas pomiędzy biznesowe narady, rauty towarzyskie i oczywiście to, co lubi najbardziej – polowanie na piratów. Ale beztroska dziewczyna nie przeczuwa, jakie nieoczekiwane i dramatyczne wydarzenia przyniesie jej najbliższa przyszłość…

Angel Links bez wahania mogę nazwać anime eksperymentalnym. Tytuł eksperymentu w tym wypadku brzmiał: „Ile schematów można wepchnąć w jedną fabułę?”. Nie chodzi o to, że jest ona z gruntu nieudana. Dłuższa seria zapewne byłaby porażką, tu jednak akcja toczy się szybko i nawet wyrobiony widz nie znajdzie czasu, żeby się znudzić. Problem polega na tym, że nie ma w niej nawet cienia oryginalności. Kilka odcinków wprowadzających, przygodowo­‑komediowych, kilka odcinków poświęconych ważniejszym bohaterom i pozwalających ich lepiej poznać, a wreszcie dramatyczny finał. Na żadnym z tych etapów nie pominięto chyba ani jednego nadającego się do wykorzystania schematu – od wyboru między dawnym ukochanym a obecnymi przyjaciółmi, po walącą się efektownie siedzibę Głównego Złego (który oczywiście jest postacią po części tragiczną).

Główna bohaterka należy do postaci, które w grach RPG określa się mianem „przepakowanych”. Ma wszystko, wszystko umie i w zasadzie każda akcja musi się zakończyć jej interwencją i triumfem. Nawet „tragedia z przeszłości” mieści się w schemacie. Jeśli czegoś jej brakuje, to naturalnego wdzięku, który pozwoliłby ją polubić. Przez całą serię ani przez moment nie byłam w stanie przejąć się jej losami. Bohaterowie drugoplanowi są podobnie nieciekawi – niby sympatyczni i dość zróżnicowani, ale równie nieoryginalni, jakby stworzeni według przepisu na „ekscentryczną i barwną załogę statku kosmicznego”.

Widać to już po ich projektach. Wszystko tu jest ładne, udane, kolorowe, cieszy oko, ale jednak nie ma nic, co byłoby warte zapamiętania. To samo zresztą tyczy się planet, statków kosmicznych („Angel Links” przypomina wariację na temat „Enterprise” ze Star Treka) czy choćby animacji walk.

Widzowie, którzy oglądali Outlaw Star, pamiętają może odcinek 19 tamtej serii, w którym bohaterowie mają do czynienia z siłami porządkowymi. Poznają tam oficerów Angel Links – Valerię i jaszczurowatego Duuza. W Angel Links nawiązania do Outlaw Star pojawiają się dwukrotnie – w odcinku 1 na przyjęciu przez kilka sekund widzimy biznesmena Freda Luo, a w 6 – kelnerkę Irys. I chyba dobrze, że na tym elementy wspólne się kończą, bo obie serie różnią się właściwie wszystkim. Przede wszystkim Outlaw Star jest o klasę lepsze, mimo że samo bynajmniej nie należy do anime najwyższych lotów. Mówiąc najkrócej – w Angel Links można zapomnieć o wszystkim, co było dobre w tamtej produkcji: udanych postaciach, realizmie świata i efektownych walkach. Bohaterowie, jacy są, napisałam wcześniej. Meifon opływa w forsę, pozwalającą jej na spełnienie wszelkich zachcianek. O walkach szkoda nawet mówić, ponieważ zwykle kończy je strzał z głównego działa „Angel Links” (proszę zgadnąć, kto je odpala). Jedynym plusem po stronie Angel Links jest prawie całkowita nieobecność magii, która w Outlaw Star była dość irytująca.

Angel Links nie jest serią jednoznacznie złą i przypuszczam, że wielu widzom będzie się podobać. Polecałabym ją jednak raczej osobom początkującym w anime, które nie zobaczą jej nieludzkiego schematyzmu. Osobom, które widziały Outlaw Star, radziłabym podchodzić do tego tytułu z rezerwą – mogą się paskudnie rozczarować, licząc na coś utrzymanego w klimacie i stylu tamtej produkcji.

Avellana, 25 stycznia 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Autor: Hajime Yatate, Takehiko Itou
Projekt: Asako Nishida, Hiroyuki Hataike, Rei Nakahara
Reżyser: Yuuji Yamaguchi
Scenariusz: Jirou Takayama, Masaharu Amiya, Yasuko Kobayashi
Muzyka: Toshihiko Sahashi