Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

3/10
postaci: 4/10 grafika: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 4
Średnia: 5,75
σ=1,3

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Kysz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Haitai Nanafa

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2012
Czas trwania: 13×3 min
Tytuły alternatywne:
  • はいたい七葉
Gatunki: Komedia
Postaci: Uczniowie/studenci, Youkai; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia
zrzutka

Kolejna głupiutka komedyjka z krótkimi odcinkami, czyli kolejna porcja zmarnowanego czasu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Kysz

Recenzja / Opis

Nanafa Kyan mieszka na Okinawie wraz z dwoma siostrami i babcią, która prowadzi restaurację serwującą tradycyjną sobę z tego regionu. Ich spokojne życie zostaje zburzone przez uwolnienie trzech lokalnych duchów, które okazują się obdarzone wyjątkowo trudnymi charakterami i potrafią nieźle nabroić.

To mniej więcej tyle, ile można powiedzieć o fabule tegoż anime. Niewiele, prawda? Tak to jest, gdy mamy do czynienia z kolejną króciutką serią komediową, której sedno stanowią tylko i wyłącznie gagi, powiązane jedynie osobami bohaterów. Z góry wiadomo, że w takim przypadku nie należy nastawiać się na bardziej rozbudowaną historię, ale o ile żarty potrafią nas rozśmieszyć, miło jest nawet od czasu do czasu obejrzeć coś takiego. Tutaj z tą sztuką bywa różnie. W niektórych scenach widać nawet krztynę polotu, większość zbudowano jednak wokół wyświechtanych schematów. Znalazły się tu zatem takie perełki, jak poślizgnięcie na skórce od banana, przypadkowe/celowe uderzenie kogoś, niezdarność prowadząca do zrobienia sobie krzywdy, czy wątpliwy talent kucharski słodkiej dziewczynki.

Maleńkim plusikiem były za to wszelkiego rodzaju nawiązania od kultury Okinawy – jej dialektu, atrakcji, przysmaków. Co prawda nie znalazło się tego zbyt wiele, ale z braku laku dobre i to. Wśród tych ciekawostek poczesne miejsce zajęło tytułowe słówko haitai, oznaczające zwykłe „cześć”, lecz przeznaczone tylko dla kobiet, w odróżnieniu od haisai, używanego przez mężczyzn. Jak łatwo się domyślić, sednem gagów było stosowanie męskiej wersji przez dziewczęta, kończone naganą ze strony innych osób. Zapewne poświęcono temu cenne minuty na wypadek, gdyby ktoś miał wątpliwości, którego słowa powinien użyć, witając się na Okinawie. Jakby nie było, zawsze jest to jakaś nowa informacja dotycząca Japonii, więc umieściłabym ją na krótkiej liście zalet tego anime.

Wypadałoby teraz zająć się charakterystyką bohaterów, ale właściwie nie bardzo jest się o czym rozpisywać. Szablony, szablony i jeszcze więcej szablonów – poczynając do zwyczajnej głównej bohaterki bez żadnych cech szczególnych, poprzez jej piękną i utalentowaną starszą siostrę, będącą obiektem westchnień koleżanek z młodszych roczników, a na leniwym i wrednym duszku o słodkiej aparycji kończąc. Reszta to także chodzące klisze, tyle że im poświęcono mniej czasu, więc ich kreacja jest zdecydowanie uboższa. Jest za to babcia i to wcale w nie takiej znowu marginalnej roli, a to rzecz naprawdę niezwykła w anime. Starsza pani ma wiele energii oraz silną osobowość, potrzebną do pilnowania porządku w tym domu wariatów, a przy tym nie brak jej poczucia humoru. Wprowadzenie takiej właśnie postaci ożywia ten tytuł, lecz nie jest to jeszcze ten poziom orzeźwienia, który chciałabym tu zobaczyć. Ciekawa rola przypadła również dziadkowi, a konkretniej jego duchowi, który towarzyszy żyjącym członkom rodziny praktycznie przez cały czas… nie do końca wiadomo dlaczego, ale jest to tak absurdalne, że aż autentycznie śmieszne.

Właściwie gdyby ktoś miał ochotę na pooglądanie po prostu czegoś ładnego, to Haitai Nanafa nadawałoby się do tego celu nie najgorzej. Graficznie bowiem prezentuje się ładnie, zwłaszcza jak na tego typu serię. Po pierwsze i najważniejsze mamy tu słodkie projekty postaci, co dla niektórych jest zaletą samą w sobie, a w połączeniu z jaskrawą paletą barw nadaje całości uroczy wygląd. A muzyka… zaraz, zaraz – jaka muzyka? Komediowe anime z krótkimi odcinkami z reguły nie mają wartego uwagi soundtracku. Tak jest i tutaj. Nie jest to oczywiście wadą, zwłaszcza że przewijające się w tle nutki nieźle komponują się z daną sceną i nie przeszkadzają w jej odbiorze. Konkretniejszym utworem jest jedynie pogodny ending, przy czym w jego przypadku bardziej od muzyki interesowały mnie pojawiające się na ekranie postaci, dla których nie znalazło się miejsce w trakcie odcinka.

Haitai Nanafa to po trochu taka kolorowa wydmuszka – z wierzchu prezentuje się ładnie, ale prócz tego żadnych innych zalet nie posiada. Na pewno jest to tytuł przeznaczony głównie dla amatorów lekkich komedyjek o nieco absurdalnym posmaku, a wręcz można rzec, iż tylko dla nich. Pytanie tylko, czy ten dość nudny humor absurdalny przypadnie im do gustu? Obejrzenie tego co prawda wiele czasu nam nie zajmie, lecz nawet te kilka minut można by wykorzystać na coś znacznie ciekawszego.

Kysz, 3 września 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Passione
Autor: POP
Projekt: Kazuyuki Ueda
Reżyser: Hiroshi Kimura
Scenariusz: Kenji Konuta