Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 31
Średnia: 6,94
σ=1,54

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Nanami)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Break Blade [2014]

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2014
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ブレイク ブレイド [2014]
Widownia: Shounen; Postaci: Księżniczki/książęta; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia, Mechy
zrzutka

Rzecz o walce z przeznaczeniem w czasach wojny, czyli to samo odgrzewane raz jeszcze, tylko w trochę mniej atrakcyjnym opakowaniu i formacie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Krisna to małe królestwo pośrodku pustyni, otoczone przez inne kraje, mające szczęście posiadać własne pokłady kwarcu. Jego mieszkańcy, tak jak wszyscy żyjący na tym kontynencie, mają magiczny dar manipulowania tym minerałem, który pomaga im w życiu codziennym, a także w walce, gdy siadają za sterami olbrzymich golemów. Gdy pewnego dnia sąsiednie Ateny wypowiadają Krisnie wojnę i nad królestwem zaczynają się zbierać czarne chmury, król Hodr wzywa do stolicy swojego przyjaciela, Rygarta Arrowa. Jest on bowiem jednym z niezwykle rzadko spotykanych antymagów – ludzi nieobdarzonych mocą, a że akurat na archeologicznych wykopaliskach odnaleziono prastarego golema, będącego reliktem przeszłości, król ma nadzieję, że właśnie jego przyjaciel da radę ruszyć tę stertę złomu. To się udaje, jednak Rygart nie jest żołnierzem z krwi i kości i wcale nie tak chętnie włącza się w walkę. Zarówno on, jak i jego golem są niczym tytułowe złamane ostrze, które nie przystaje do obecnych czasów i prezentuje odmienne podejście do wojny – zarówno od strony taktycznej w walce, jak i w kwestii osobistych odczuć pilota.

To tak tytułem wstępu. Po resztę analizy historii odsyłam szanownego czytelnika do recenzji filmów Break Blade. Już tłumaczę, dlaczego pozwalam sobie na ten zabieg: otóż kilka lat po wypuszczeniu sześciu filmów kinowych Break Blade twórcy postanowili wyemitować serię telewizyjną o tym samym tytule. Nie natrudzili się jednak ani odrobinę i w przytłaczającej mierze anime jest recyklingiem materiału z filmów. Czy to była chęć odcięcia kuponów od dochodowej produkcji? A może zapchajdziura, ponieważ zdarzyło się, że w sezonie zostało miejsce na emisję jeszcze jednej serii telewizyjnej? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, a efekt jest, jaki jest. Sięgnęłam po tę serię, wiedząc o tym i mając w pamięci dobre wrażenia z seansu filmów kinowych lata temu – i stwierdzam, że jest to nadal dobry kawał historii, dobrej muzyki oraz świetnej animacji. Trudno by jednak to spaprać, skoro stworzono je z dokładnie tego samego materiału.

Jakie są więc różnice między tymi dwoma produkcjami? Na pierwszy ogień warto spojrzeć na intro. Powiem wprost – uwielbiam wersję z filmów kinowych. Uważam, że KOKIA i śpiewane przez nią Fate doskonale podkreślały nastrój tej historii – desperacką walkę z przeznaczeniem. Zgoła odmienny klimat wprowadza Junction Heart Sayaki Sasaki, które pasuje raczej do radosnego mordobicia (czyli absolutnie nie do tej serii) i nie przypadła mi wcale do gustu. Takie same odczucia mam wobec braku Nageki no Oto, które KOKIA wykonuje w końcówce ostatniego filmu – piosenka doskonale podkreślała nastrój, a bez niej scena, której towarzyszyła, nie robi tak mocnego wrażenia. Ogólnie wydaje mi się, że podkład muzyczny w filmach był lepiej dopasowany (choć się praktycznie nie zmienił), dzięki czemu świetnie podkreślał atmosferę, a tu tego trochę zabrakło, choć nadal jest miły dla ucha.

Skoro całość była pierwotnie ekranizowana jako filmy kinowe, są one podzielone właśnie pod ich kątem – odpowiednie wprowadzenie, rozwinięcie, piosenka końcowa, scena po napisach zaostrzająca apetyt widza na kolejną część i krótka zapowiedź tworzyły spójną, harmonijną całość. Teraz cały ten materiał postanowiono upchnąć w format dwunastoodcinkowej serii, wycinając „zbędne” sceny tam, gdzie się dało. Odcinki potrafią się kończyć w dziwnym momencie, a czasem zamiast bezpośredniej kontynuacji fabuły z poprzedniego odcinka zapychano dziurę już wcześniej pokazywaną scenką, tak od czapy. Potrafi to zbić widza z tropu. Chodzą też słuchy, że manga o wiele lepiej uchwyciła klimat ostatniej walki, wplatając w nią wątki polityczne związane z innym sąsiednim krajem, Orlando, i lepiej oddając desperację głównego bohatera. Ostatni film kinowy ukazał tę scenę jako coś, co było lekko absurdalne, chociaż dało się przymknąć na to oko. Pojawiły się więc głosy nadziei, że seria telewizyjna naprawi błąd poprzednika… owszem, wprowadzono pewne zmiany. Są to jednak zmiany tak powierzchowne, zupełnie niesięgające istoty problemu, że w zasadzie nic nie zmieniają. Śmiechem na sali jest też ostatnia scena – niby zapowiedź kontynuacji, w trakcie której pojawia się napis… „good bye”.

To wszystko, co napisałam, nie znaczy, że serial telewizyjny jest zły. Wprost przeciwnie, mimo że znam tę historię, to po tylu latach oglądało mi się ją ponownie bardzo przyjemnie. Owszem, ma kilka elementów (tak samo jak filmy), na które trzeba przymknąć oko – na przykład kompletnie nielogiczne decyzje pod wpływem chwili czy nadmiar szczęścia niektórych bohaterów. Pomimo to oferuje dobrą rozrywkę – z rozmachem przedstawione działania wojenne, ciekawe podejście do mechów i ich mechaniki ruchu, liczne grono bohaterów, z których każdy pełni określoną rolę, interesujący świat przedstawiony. Sprawia to, że seria nadal ma sporo zalet. Oraz, co może być plusem lub minusem, sporadyczny fanserwis dla panów w najmniej spodziewanych momentach. Pytanie tylko, po co sięgać po serię telewizyjną, skoro tak naprawdę w znacznej mierze jest marną kopią już wcześniej opowiedzianej historii? Jedynym odmiennym, znaczącym elementem jest rzucenie widzom ochłapu, czyli rozwinięcie postaci Girge’a, który zyskuje jeszcze jedną scenę walki, pozwalającą na dodatkowy wgląd w jego intrygujący charakter. Jeśli więc nie znasz jeszcze tej historii, gorąco polecam filmy, choć nie zmienia to faktu, że jeśli przypadkiem natkniesz się na akurat tę wersję, to nadal możesz się dobrze bawić – poprzednia wersja ma zwyczajnie kilka smaczków więcej do zaoferowania.

Nanami, 20 września 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Production I.G., XEBEC
Autor: Yuunosuke Yoshinaga
Projekt: Takahiro Yamada, Takayuki Yanase, Takushige Norita
Reżyser: Nobuyoshi Habara, Tetsurou Amino
Scenariusz: Daishirou Tanimura, Masashi Sogo
Muzyka: Yoshihisa Hirano