Komentarze
Tokyo Mew Mew
- Re: Chcesz truskawkę? : Byczusia : 26.11.2011 23:02:19
- Re: Chcesz truskawkę? : Byczusia : 26.11.2011 23:01:38
- Istna karykatura Sailor Moon : shim : 26.11.2011 14:13:53
- Re: Chcesz truskawkę? : zakuro5 : 26.11.2011 03:05:31
- Re: Chcesz truskawkę? : Byczusia : 14.09.2011 17:06:20
- Re: Chcesz truskawkę? : Kanaria. : 14.09.2011 16:56:11
- Re: Chcesz truskawkę? : Kanaria. : 14.09.2011 16:50:54
- Re: Chcesz truskawkę? : Byczusia : 12.09.2011 22:08:24
- Re: Chcesz truskawkę? : Nadeshiko : 12.09.2011 18:44:38
- Chcesz truskawkę? : Kanaria. : 12.09.2011 18:05:15
Może być
Tokyo Mew Mew
Obejrzeliście całe TMM?
Zęby bolą
Tokyo Mew Mew
Bardzo mi się podobało. Pięknie narysowane anime. Moje ulubione bohaterki po kolei to Ichigo, Zakuro, Minto, Purin i Retasu. Oczywiście nie oceniam po wyglądzie (byście zobaczyli Retasu w rozpuszczonych włosach i bez okularów). Moim zdaniem anime 10/10.
Tokyo Mew Mew I Ichigo Górą!
:)
Zakuro mój Idol :*
Recenzja TMM
Tokyo Mew Mew jest dość „skondensowane”. Przez te 52 odcinki obejrzałem na‑siłę‑przedłużaną, lecz ciekawą fabułę, z bardzo gęstym i smacznym lukrem.
Większą część akcji zajmują emocje i uczucia Ichigo, co było sporą i gęstą dawką wzruszenia (szczególnie pod koniec serii; mam wysoki poziom wrażliwości). Odebrałem to pozytywnie. Jednak sama fabuła była dla mnie zbyt krótka i kręciła się głównie wokół miłości Ichigo (Aoyama‑kun). Dużym minusem tej serii jest marnotrawstwo czasu – odcinków i tak było za mało, a twórcy wrzucili sporo zapychaczy, które nic do samej fabuły nie wnosiły. Jednak plusem jest zawartość wątków dłuższych, kontynuowanych przez kilka odcinków. Brakowało pozostałych Mew Mew, ich życia i przygód.
Z innych cech – muzyka była na dobrym poziomie, teraz tylko głowię się gdzie można znaleźć BGM (background music). Słodycz wcale nie przeszkadzała.
Rozumiem – chwyt z odcinkami, których końcem jest morał do przewidzenia, bez rozwoju wątku głównego, można zastosować w przypadku niektórych długoszy – patrz Sailor Moon. Jednak w Tokyo Mew Mew odniosło to beznadziejny skutek, niszcząc ostateczne wrażenie. Słusznie można mieć pretensje o realizację następnej serii – Tokyo Mew Mew a la Mode. Miejmy nadzieję że zostanie ona „zekranizowana”.
Tokyo Mew Mew
Nie tylko dla trzynastolatek, czy -tków.
Czy napewno dla trzynastolatek?
Jak po raz pierwszy zobaczyłam metamorfozę ichigo to naszła mnie myśl czy no nie jest czasem efekt pokazywanie wszystkiego w odcieniach różu. Przy dzisiejszej grafice komputerowej…
Dlatego obalam teorię, iż to anime kierowane do dwunastolatek. Mając właśnie tyle lat stwierdzam, że manga jest w porządku, ale anime już przesłodzone. (A moimi ulubionymi postaciami wbrew pozorom nie są Ichigo i Aoyama tylko Minto i Shirogane, którzy są w miarę normalni)
Tokyo ziomki!
TMM - nie wszystkim małolatom obojętna fabuła ;P
słooodko słooodko jeszcze słooodziej
^^''
chyba jednak pomoże
No, to mnie przybiliście ;(
Glebnięcie raz!
Ja lubię magical girls, ale DOBRE magical girls. Bez nie potrzebnego kiczu, z sensem i jakimś ciekawym pomysłem. To, że coś należy do tego gatunku, nie znaczy od razu, że musi być oblane lukrem i cukrem pudrem! Sailor Moon też była skierowana do istot młodszych, a jakoś starszy bratoid nie wstydził się ze mną tego oglądać. Zaś jak oglądałam Tokyo Mew Mew, bał się nawet wejść do mojego pokoju.
To anime miało by dużo więcej sensu, gdyby one NAPRAWDĘ korzystały z mocy zwierząt. Co taki np. budyń ma wspólnego z małpami to nie mam pojęcia. W zoo karmi się nim biedne zwierzaki na siłę?
Zaraz… Czy właśnie Tokyo Mew Mew zostało porównane do Mozarta?
Zbyt dorośli? Czy czerstwi?
P.S. został skasowany. Komentarz bardzo niewiele mówi o samej serii (sporo natomiast o jego autorze), zostaje jednak nieusunięty. Wolimy jednak komentarze, omawiające anime, a nie preferencje autora recenzji. Moderacja.
it is soooo sweeeeet.... _^_
Drugą sprawą jest Aoyama‑kun… i Ichigo… i marzenia Ichigo o Aoyamie, i randki z Aoyamą… i Aoyama wyglądający z połowy czasu antenowego każdego odcinka… oraz okrzyki Ichigo „Aoyama‑kun!!!” Jako żywo stanęła mi przed oczyma inna seria, z tego samego rodzaju okrzykami, tylko okraszona mniejszą ilością pinku… Gdyby powycinać tą część lub ją ograniczyć, fabuła (ekhem) spokojnie zmieściłaby się w 26 odcinkach.
Gdzieś w środku pojawia się dodatkowo nowy bohater pozytywny – na którego „wejście” mozna spaść z krzesła… dosłownie! i stwierdzić kliknij: ukryte O! Rycerz Jedi! O! I ma Laserowy Miecz! który wypowiada tak standardową formułkę, że az strach…. „I was born…” (wiecie co dalej ;))
Sama seria jest schematyczna i przewidywalna aż do bólu – 5 dziewczyn ratuje świat przed kosmitami (skąd my to znamy), ba! Nawet transformacje i pozy Ichigo podczas likwidacji wroga sa prawie identyczne z „Moon Heart Attack!” i przemianami czarodziejek.
Ja sie tylko zastanawiam, co w tej cukierkowatej‑lukrowości robili Midorikawa i Ishida… i czy ich potem zęby nie bolały.
Tego anime nie da się zrozumieć