Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Haikyuu!!

  • Avatar
    A
    Aotoshiro 24.06.2015 00:50
    Tak pokrótce (albo i nie)
    Przyznaję bez bicia- do sportowych anime wciągnął mnie pierwszy Prince of Tennis i jego postaci, więc trudno jest uważać mnie za jakiegoś starannego krytyka realizmu w serii sportowej (I mean, moją ulubioną postacią jest debel potrafiący się porozumiewać ze sobą telepatycznie, z czago jeden z graczy jest w stanie się klonować- wątpię, czy coś takiego możliwe jest na „normalnym” korcie :P),biorąc pod uwagę, że serie 200 odcinkową pochłonęłam w niecały tydzień.

    Ok,teraz do Haikyuu! Realizm. Realizm. Realizm. Wut. Gdzie? Chyba na drugim planie.
    Ok, zgodzę się z recenzentem, że skoki Hinaty mogą być wynikiem słabej perspektywy. No ale…ugh. Zacznę od początku.
    Hinata jest skoczny. Ok. Tylko co ta skoczność ma do  kliknij: ukryte  Toż dla mnie to jest fikcja, a mam w domu gracza poziomu krajowego, który różne rzeczy na boisku widział i opowiadał. Do tego dotarcie do piłki z jego pozycji było niemożliwe, chyba że to były zawody międzynarodowe­‑bo taki poziom to dojście przedstawiało. Co? Ah, to gimnazjalista…realizm, tak?
    Drugie- nie jestem wybitnym graczem, ale wystawiać umiem. No więc…celownik na rękę mojego atakującego w oczach nigdy mi się nie pojawił, a trochę jednak grałam. Jeśli to było naturalne to roentgen w oczach tenisisty też musi być realny…
    Realizm w tej serii uznałabym za, cóż, realny…gdyby nie było w niej głównych bohaterów :P. Jednak rozumiem o co wszystkim chodziło- w porównaniu z przytaczanym PoTem i wspominanym w recenzji KnB to rzeczywiście jest realistyczne anime :) Najdobitniej świadczy o tym fakt, że moje domowe kompendium siatkówki (aka. Brat) poinformowało mnie, że ruch, który ja uznałam za czystą fikcję ( kliknij: ukryte ), jest rzeczywistością na wyższych szczeblach rywalizacji licealistów….
    Bohaterowie: jak wszystkich wnerwiało mnie (tylko połowicznie pozytywnie) główne duo; uwielbiałam wice­‑kapitana (jakieś skrzywienie mam, no totalnie…) za jego charakter w stylu „dobry policjant…do momentu”, śmiałam się z Tanaki i libero, uśmiechałam się na widok łagodnego Asa, lubiłam słuchać głosu kapitana i Oikawy ( seiyuu zrobili swoje…), ale mam problem z przypomnieniem sobie imion, choć to może ze względu na natężenie informacji jakie w jednym odcinku starano się zmieścić (głównie o Dramatycznej Przeszłości Króla) a które nie zostawiało już czasu na zwykły team bonding z widzem. Siatka rzeczywiście była dziurawa,choć myślałam, że to jej stan naturalny, jednak trochę z tym przesadzono…
    Matko Przenajświętsza, a obiecałam sobie że nie będę dyskutować o realizmie w anime i zostawie tylko opinię…
    Uroczy kawałek rozrywki i niezmarnowane dwa czy trzy wieczory dobrej zabawy- tak mogłabym podsumować tą serię w moim odbiorze^^
    • Avatar
      jolekp 24.06.2015 09:33
      Re: Tak pokrótce (albo i nie)
      Ja nie wiem, czemu wszyscy czepiają się tej siatki, a nikomu nigdy nie przeszkadzają lewitujące okulary utrzymujące się na nosie nadludzkim wysiłkiem woli. Swoją drogą, Tsukishima jest jak dotąd jedynym okularnikiem jakiego pamiętam z anime, któremu nie znikały oprawki przy ujęciach z profilu :). Prawdopodobnie Tsukishima nie uważał na lekcjach Wingardium Leviosa, więc musi nosić takie normalne, jak ostatni cienki leszcz.
      • Avatar
        moshi_moshi 24.06.2015 12:05
        Re: Tak pokrótce (albo i nie)
        To byłoby irytujące, gdyby nie fakt, że później Tsukishima dostaje w prezencie od brata specjalne okulary „sportowe”. Anime skończyło się znacznie wcześniej, ale że byłam z mangą na bieżąco uznałam, że nie ma sensu czepiać się czegoś, co potem zostaje zupełnie logicznie rozwiązane i wyjaśnione. :)
        • Avatar
          jolekp 24.06.2015 12:46
          Re: Tak pokrótce (albo i nie)
          Hmmm, wydaje mi się, że chyba się nie zrozumiałyśmy ;). Chodziło mi o to, że Tsukishimie nie znikają oprawki od okularów (czyli są normalne :D), ale praktycznie wszystkim okularnikom w innych anime już tak. Tyle, że „zniknięte” okulary nigdy nikomu nie przeszkadzają, ale na wymazaną siatkę w „Haikyuu” narzekają „wszyscy”. Nie bardzo to rozumiem, bo cel i efekt jest ten sam, różni się tylko wymazywany obiekt. Okulary można, a siatki już nie? To jawna dyskryminacja xD
          • Avatar
            moshi_moshi 24.06.2015 21:50
            Re: Tak pokrótce (albo i nie)
            A, faktycznie się nie zrozumiałyśmy. :D
            Okulary jakoś przeboleję, bardziej wkurzają mnie przezroczyste włosy, też często spotykane. ;)
  • Avatar
    A
    jednawredna 19.03.2015 14:01
    sportowa komedia
    Ogólnie jest śmiesznie, shonen sportowy jak nic :D nie wiem, faktycznie autor chyba nie lubi Kuroko no Basket, bo ja nie widzę nic, w czym Haikyuu jest lepsze. Nie należy porównywać tych serii.
    Rozwój jest, komedia jest, akcja, zwroty, choć ogólnie postacie bardzo „życiowe”, imion faktycznie nie pamiętam, niczym mnie nie zachwyciły. GŁowny rudy bohater mnie wkurzał, ale pozytywnie (nie lubię napalonych typu Naruto), ten czarny też. No tak, jednak imion nie zapamiętałam.
    • Avatar
      moshi_moshi 19.03.2015 19:56
      Re: sportowa komedia
      Autorka ponownie odsyła do swoich recenzji KnB… I serio, żeby udawać innego użytkownika, żeby tylko można było kolejny raz doczepić się do tego samego, na dodatek zupełnie ignorując moją wcześniejszą odpowiedź. Nawet tego nie skomentuję…
  • Avatar
    A
    kgtjb 16.03.2015 19:30
    autor
    Autor ma chyba jakis uraz do KnB. Troche klasy, jesli piszesz recenzje, i obiektywizmu.
    • Avatar
      moshi_moshi 16.03.2015 21:07
      Re: autor
      Po pierwsze, recenzja jest z natury rzeczy subiektywną. Po drugie, zanim palniesz na mój temat kolejną bzdurę, proponuję, żeby szanowny anonim przeczytał moje dwie recenzje KnB i zobaczył, jakie oceny wystawiłam rzeczonemu anime.
  • Avatar
    A
    Windir 10.03.2015 18:07
    8/10
    Bardzo fajna sportówka, śmiało można sięgać nawet jak się nie lubi siatkówki (dla mnie to nudny sport). Czekam na kolejny sezon!

    Minusy:

    - Jednowymiarowe (tylko aspekt sportowy) postacie. Oglądamy tylko treningi lub mecze, nic więcej. Jak dla mnie za mało dramatu i życia pozaboiskowego. Anime skończyłem wczoraj (2 wieczory), a mam problemy z przypomnieniem sobie podstawowych imion. Gdyby było więcej „postaci w postaciach” byłaby dycha jak nic.

    Plusy:

    + OP1.
    + Shimizu i Tanaka.
    + Realizm.
    + Trzymające w napięciu mecze.
    + Są akcje powodujące ciarki na plecach!
    + Bardzo dobra muzyka. Mix rocka i jazzu z cudownymi klawiszami.
  • Avatar
    A
    Yuki Asakawa 2.03.2015 17:30
    Super, bardzo mi się podobało. Czekam na kontynuację!
    • Avatar
      manami 14.03.2015 01:14
      Nie ty jedna~! I to od dawna ^^
  • Avatar
    A
    Paskud124 1.02.2015 06:22
    do recenzji
    No nie, przecież w Kuroko no Basket zmieniają się charaktery. Kuroko coraz więcej mówi. Ostatnio nawet krzyczał :D
  • Avatar
    A
    myszahihi 16.01.2015 21:49
    Anime bardzo dobre :) Trochę mnie wkurzała muzyka w tle (miałam wrażenie jakby komuś dzwonił telefon).
    Na 100% obejrzę drugi sezon :)
    Trochę nie kumałam czemu taka fajna drużyna nie miała praktycznie kibiców.
    O i jeszcze muszę napisać, że uwielbiam małego rudzielca.
    <3 <3 <3
  • Avatar
    A
    Hagiri 23.12.2014 20:07
    No cóż… Do Haikyuu podeszłam jakoś dziwnie. Wyszło kilka odcinków (chyba koło 10), obejrzałam z zapartym tchem, potem porzuciłam. Za jakiś czas mi się o Haikyuu znowu przypomniało i przepadłam. To, że średnio trzy razy w ciągu jednego odcinka byłam w stanie z rozrzewnieniem wypowiadać nazwiska lub imiona bohaterów (dominowali Hinata, Kageyama, Nishinoya i pod koniec Oikawa), dowodzi, jak dobrze się bawiłam, oglądając tę serię. Pierwsza sportówka, jaką obejrzałam, mam ochotę na kolejne. Przeszkadzały mi nieco przydługie wywody bohaterów w trakcie meczu (przez to akcja czasami aż za bardzo spowalniała jak dla mnie) i twarze przenikające przez siatkę, ale co z tego, skoro czekam na drugi sezon, z niecierpliwością przełykając ślinę? :)
  • Avatar
    A
    Apokalips 18.12.2014 06:01
    10/10
    Genialne anime, wciągnęło mnie od samego początku. W dwa dni poszła cała seria.
    Sympatyczne, bez dłużyzn, fajne postaci, gagi nieraz się uśmiałem, mecze wciągające i trzymające w napięciu(zwłaszcza ostatnie).

    Anime bez wad. 10/10


    PS. do kuroko trochę brakuje.
    • Avatar
      Kysz 18.12.2014 10:24
      Re: 10/10
      PS. do kuroko trochę brakuje.

      To raczej Kuroko mnóstwo brakuje do Haikyuu. A przynajmniej jeśli chodzi o kwestie sportowe, bo biszowo to ja się nie znam ;p
  • Avatar
    A
    Szarooczka 30.11.2014 19:44
    Kurasuno
    Anime należy się duży plus za wierną adaptację mangi oraz wpadające w pamięć czołówki – Imagination śpiewane przez SPYAIR i Ah Yeah! w wykonaniu Sukima Switch; jak i końcówki Tenchi Gaeshi w wykonaniu NICO Touches the Walls i Leo śpiewanego przez duo tacica. Akcja ma równe tempo; cały czas się coś dzieje. Ewentualne wyjaśnienia terminów siatkarskich przeprowadzane sa sprawnie. O sile serii stanowią relacje i interakcje między bohaterami. Nikt tu nie jest idealny. Każdy ma swoje wady i zalety.
    Wzajemne nakręcanie się Kageyamy i Hinaty, rywalizacja oparta na partnerstwie (stoimy po tej samej stronie siatki; jesteśmy członkami tej samej drużyny; ale to Hinata będzie tą osobą która przewyższy Kageyamę w umiejętnościach)dodaje charakteru całej serii. I ta radość wypisana na twarzach członków drużyny, zwłaszcza Hinaty i Kageyamy, ze zdobytego punktu!
    Brawa należą się także seiyū.
  • Avatar
    A
    Czajuś 14.10.2014 13:29
    Naprawdę nie jestem w stanie pojąć jakim cudem seria taka jak Haikyuu może przejść bez większego echa? Raptem stówka czytelników wystawiła ocenę, zaś w wypadku redakcji tylko jedna osoba i dwie następne są w czasie oglądania. O tyle niezrozumiałe, że seria ta zdecydowanie zasługuje na miano jednej z najlepszych sportówek ostatnich lat. Od czasów pierwszych sezonów Majora (i początków Diamond no Ace, które niestety z czasem stało się nużące), nic mnie w tym gatunku aż tak nie przykuło do monitora. Bawiłem się wręcz nieziemsko i co najważniejsze – nie jestem w stanie wyszczególnić ŻADNEGO naprawdę poważnego błędu. No, chyba że przenikające twarze przez siatkę (co oczywiście było celowym zabiegiem, jednak mnie wyjątkowo denerwującym) ;). Co jednak uważam za największą zaletę? Niesamowicie fajne postaci i ogrom bijącego ciepła. Dodając do tego ładną grafikę, świetną acz nie natarczywą muzykę oraz równość odcinków (a to jest ciężkie do osiągnięcia) daje nam to wspaniałą serię. W tym momencie mam świadomość, że ocenę zawyżę i pewnie za kilka dni tudzież tygodni „na chłodno” spadnie ona o jedno oczko, jednak nie mogę się powstrzymać 10/10 i czekam z wywalonym jęzorem na następny sezon!

    • Avatar
      zmrol 14.10.2014 13:57
      Odpowiedź zawarłeś w swoim własnym komentarzu: bo to sportówka!
      Jako kibica siatkówki zupełnie nie interesuje mnie oglądanie jej animowanej wersji – wolę obejrzeć prawdziwy mecz na żywo, wywołujący we mnie prawdziwe emocje. Myślę, że inni kibice mają podobnie – nie interesują ich animowane, wyreżyserowane imitacje. Bo co przyciąga kibica na mecz? Nieznajomość i nieprzewidywalność wyniku spotkania, a nie tylko sama gra. Dlatego wszelkie mecze pokazowe, cieszą się niemal zerową popularnością pośród autentycznych kibiców, a przychodzą na nie głównie rodziny z dziećmi.
      Z kolei osoby nie interesujące się wcale sportem, czy też jakąś konkretną dyscypliną z reguły również nie będą zainteresowane jego oglądaniem w animowanej wersji. Skoro nie emocjonuje ich kibicowanie prawdziwym drużynom, to ciężko, żeby zainteresowały się jakimiś fikcyjnymi.
      Zobacz, kto ogląda i komentuje „Haikyuu!” – prawie same dziewczyny, które pewnie w życiu nie oglądały meczu PlusLigi i nie wiedzą zapewne, kto został ostatnim mistrzem kraju, kto zdobył puchar, a kto superpuchar. Większość z nich nie rozszyfruje też pewnie nawet skrótu AZS. (Btw, to nie jest żaden przytyk w waszą stronę, dziewczyny, i nie próbuję się popisywać jaki to ze mnie hardkorowy kibic. Po prostu generalnie nie oglądacie wydarzeń sportowych i tyle. Co najmniej 9 kobiet na 10, które spotykam, ZUPEŁNIE nie interesuje się oglądaniem sportu).
      Kto oglądał „Kapitana Hawka”? Bardzo młodzi chłopcy, w wieku wczesno­‑podstawówkowym, którzy jeszcze wtedy woleli oglądać animowane mecze, bo wydawały im się ciekawsze od tych prawdziwych. Potem z tego wyrastali i przerzucali się na mecze z udziałem żywych piłkarzy.
      Podsumowując, kibice sportowi nie stanowią targetu dla sportówek. Niekibice również nie stanowią dla nich targetu. Targetem są zapewne starsze dzieci (w końcu to shouneny), które w Polsce nie mają powszechnego dostępu do najnowszych japońskich kreskówek z dubbingiem, nie logują się masowo na tanuki, więc tytułu nie ocenią i nie skomentują.
      Zostaje bardzo wąska grupa osób, którym akurat anime o podobnej tematyce się podoba.
      • Avatar
        Ryuki 14.10.2014 15:09
        Nie zgadzam się z tobą, za bardzo kombinujesz>.> Sportówki zwyczajnie ogólnie nie są zbyt lubiane i nie ma tu nic do rzeczy czy jesteś kibicem czy nie albo czy masz cycki nie. Też jakoś nie chce mi się wierzyć a raczej nie chciałambym spotkać fana, który nie umie bawić się przy fikcji. Brzmi to naprawdę smutno. Poza tym sportówki nie zależnie od demografii( pal licho czy shounen czy seinen czy shoujo ) nie są jedynie o sporcie. Część osób ogląda je dla postaci, komedii czy słabszej czy mocniejszej otoczki fabularnej. Tu jest pies zresztą pogrzebany, zwyczajnie tzw. normalne życie nie jest atrakcyjne do oglądania( dlatego też najbardziej lubianymi sportówki są te najmniej ugruntowane w realu).

        Ja osobiście ogólnie nie przepadam za normalnością w fikcji więc czyste gatunki w tej sferze czy to romans( zwłaszcza bo tego naprawdę nie trawię ) czy sportówka odlatują na przebiegach… jednak są wyjątki. Haikyuu jest jednym z nich. Siatka jest moim ulubionym sportem drużynowym, lubię go oglądać i znam zasady( chciaż osobiście orientuję się też doskonale w piłce nożnej a ten sport mnie nudzi… chyba, że to takie dzieła sztuki jak mecz Brazylia – Niemcy na mundialu ) nawet sama bardzo słabo w nią grałam. Oglądanie tego anime było więc niesamowicie fajne i przyjemne. Nie tylko dla sportu. Haikyuu ma świetny humor i pełno wigoru a bohaterowie są sympatyczni. Do tego sorry ale ta „animowana imitacja” ma jeszcze coś czego żaden realny mecz nie ma, przepiękną animację studia I.G. Naprawdę mecze wyglądają niesamowicie a oddanie siatki i jej dynamiczności w animacji do łatwych nie należy( to samo tyczy się rysunków mangaki ). I odrazu upszedzę bo może się nasunąć na myśli z powodu mojej płci, ostatnia rzecz jaka mnie obchodzi to wygląd bohaterów.

        Tak jest ze mną, Jednak to nie ma tu wiele do rzeczy. Głównie dlatego, że samo pytanie jest nietrafione. Haikyuu nie jest nie docenione, wręcz przeciwnie. Odejmując chociażby fanki, które oglądają to jedynie dla pairingów anime jak i manga jest popularne.
        • Avatar
          zmrol 14.10.2014 15:35
          Ja w ogóle nie wnikam w tym momencie w jakość wykonania Haikyuu, ani w to, czy jest to anime dobre czy złe. Zakładam wręcz, że skoro tylu osobom się podoba, to znaczy, że jak najbardziej może być bardzo dobre.
          Kolega Czajuś wyraził po prostu zdziwienie, dlaczego nie jest popularne tutaj, w Polsce, na tym konkretnym portalu.
          To, że akurat Ty jesteś zarówno kobietą jak i kibicem siatkówki w niczym nie obala mojej teorii, ponieważ w przeciwnym razie nie można by było sformułować żadnej socjologicznej teorii – od nich zawsze jest pełno wyjątków i mają za zadanie jedynie wskazywać pewną ogólną, przeciętną tendencję. Szczególnie, że jak sama mniej lub bardziej pośrednio stwierdziłaś, jesteś fanką sportówek, czyli tego konkretnego gatunku, a to zamyka Cię w jeszcze innej, choć odrobinę niszowej, grupie widzów.
          W największym uproszczeniu uważam, że kiedy przeciętny facet widzi tag „sport”, to albo nie jest zainteresowany, bo się sportem nie interesuje, albo nie jest zainteresowany właśnie dlatego, że się sportem interesuje i po japońskiej animacji spodziewa się bohaterów wyskakujących dwa metry nad siatkę ;) Taki stereotyp japońskich sportówek, na który zresztą latami sobie pracowali -,-'
          Z kolei przeciętna kobieta widząc tag „sport” również nie będzie zainteresowana, chyba że akurat jest fanką sportówek, a umówmy się – zdecydowana większość kobiet sportem się nie interesuje.
          Tym sposobem wykreślamy sobie całkiem niewielką grupę docelową przeciętnych widzów „sportówek”, co tylko potwierdza fakt, że mniej więcej te same osoby, które oglądały „Kuroko no basket” oglądają teraz Haikyuu”.
          Sytuacja zmienia się odrobinę przy sportach niszowych i nietypowych, takich jak go, karuta, czy ostatnio ping­‑pong, gdzie sposób przedstawiania meczy jest znacznie bardziej ciekawy i emocjonujący w anime, niż gdybyśmy mieli je oglądać na żywo.
          • Avatar
            Ryuki 14.10.2014 16:56
            Ja nie obalam twojej tezy, bo się na kobietach nie znam. Gdyby nie polski nie przyznałam bym się do swojej płci( wspomniałam o tym by nieporozumienia nie było^^ ). Nie zgodziłam się z tym, że bycie kibicem coś tu ma z niepopularnością, bardziej sama mało atrakcyjność całego założenia.

            A i jeszcze jedna rzecz. Nie jestem fanką sportówek, moje polubienie jakiejś serii to raczej wyjątek. Z tym, że tu nie tyle chodzi mi o sport co o samą „normalność”. Haikyuu zwyczajnie trafiło w sport, który lubię i wciągnęło mnie dodatkowymi elementami wokoł. To dla mnie taki sam wyjątek jak np. Sket Dance, w życiu nie pomyślałam bym, że polubię coś w ten deseń.

            Co do tego portalu, miałam napisać, że nie warto patrzeć się na popularność tutaj bo to niewielki procent. Jednak miałam już dość pisania na ps3, trochę to męczące nawet z klawiaturą.

            Haha zabawnie, że o tym wspomniałeś. Ponieważ głównym zarzutem na takim np. malu było to, że Haikyuu to nie KnB. Zwłaszcza, że jest nudne. Widisz w Haikyuu siatka jest bardzo blisko realizmu, a napewno bliżej niż Kuroko i koszykówka. Odbiegi są niewielkie i bardziej istnieją by uatrakcyjnić wizualnie, w skrócie supermocy nie ma xD Mecze wręcz przynudziły pewne osoby.
            • Avatar
              zmrol 14.10.2014 17:15
              w Haikyuu siatka jest bardzo blisko realizmu

              No dobra, ale przeciętny kibic nie wie o tym przed seansem. Zauważ, że już dwie czy trzy osoby biorące udział w tej dyskusji same przyznają, że dopóki nie obejrzały swojej pierwszej sportówki, to omijały ten gatunek szerokim łukiem. I właśnie o to mi chodzi, że hasło „sportówka” nikogo samo w sobie nie przyciąga. Czasami wręcz odstrasza.
              I mnie jednak też to dziwi, podobnie jak Czajusia, że prawie nikt z redakcji tanuki się tą serią nie zainteresował, tym bardziej że zbiera tak pozytywne recenzje wśród widzów.
      • Avatar
        Antychrystka 14.10.2014 15:16
        I tutaj czas na przytyk w stronę nie tyle panów, co wszystkich zainteresowanych anime :D Nie ocenia się książki po okładce.

        Osobiście jako ... antyfan? sportu, zazwyczaj jeżę się na sam fakt wyjścia sportówki w ramówce. Kim bym jednak była jakbym nie walczyła z „lękami” :D? I tak, jako że jestem jeszcze większym przeciwnikiem ograniczenia – wyszłam z założenia, że warto poszerzyć listę doświadczonych gatunków. Padło na Haikyuu.

        Może pominę teraz opiewanie zalet i zachwyt nad tym jak to nie dostrzegam w nich wad, a skupię się na sednie. Ponadto zaznaczam z góry, iż moje zdanie jest na pewno mało obiektywne gdyż… cóż – no nie mam porównania. To jednak skłoniło mnie do szybkiej refleksji i jeżeli miałabym tą serię do czego porównać – był by to Silver Spoon. Ciepłe anime, które wraz z rozwojem fabuły dostarcza nam paru informacji ze świata siatkówki (patrz tam: rolnictwo)

        Tak jak piłka siatkowa przez bite dwadzieścia lat stanowiła dla mnie tylko przyziemne latanie okrągłego obiektu z prawa na lewo – tak przy haikyuu, oczy nie przestawały mi się szklić. Co więcej – nie było to z powodu dram! Seria ta naprawdę jest tak niewyobrażalnie urocza, że łezki aż same lecą ze szczęścia!

        Poleciłabym tę serię w ciemno. W życiu, ale to w życiu nie bawiłam się lepiej na żadnej komedii tak jak na tej, o ironio, sportówce.
      • Avatar
        Czajuś 14.10.2014 15:34
        Już szykowałem argumenty by Ci odpisać, gdy się okazało, że dwie dziewoje zrobiły to za mnie. Mówiąc w skrócie – za bardzo się ograniczasz w aspekcie „sportówki”. Sam jedyny sport jaki uznaje jest oparty na rozwoju fizycznym czyli siłownia/crossfit/fitness i o ile czasem lubie pośmigać na snowboardzie czy pograć w ultimate frisbee, to nigdy audycje z tego (nie mówiąc już o piłce nożnej czy siatkówce) mnie nie interesowały. O tyle też ustrzegałem się swego czasu samych sportówek (i w tym aspekcie mogę się z Tobą zgodzić – osoby nie lubiące sportów mogą mieć opory by się przełamać). Gdy jednak raz ich posmakowałem – przestałem je traktować stricte jako sportowe. Wszystko co najważniejsze jest dla mnie oparte na emocjach i innych aspektach towarzyszących czy to komediowych(haikyuu) czy slice of life (major). Sam mecz baseballa czy siatki miał dla mnie mniejsze znaczenie – liczyło się oglądanie jak w pocie czoła trenowali, jakie mieli wyrzeczenia, jak reagowali na wygraną a jak na przegraną. To wszystko zaś może cechować każdą inną serie czy to akcji czy to tasiemcowego anime walki. Także jeśli trafił tu ktoś nie przepadający za sportem – nie zrażajcie się, bo dużo stracicie ;).
        • Avatar
          zmrol 14.10.2014 15:41
          Nigdy niczego innego nie twierdziłem – sportówki są głównie dla fanów sportówek, czyli jakiejś ograniczonej jednak liczby osób. Nie działają na wyobraźnię mas, więc nic dziwnego w tym, że nie wzbudzają masowego zainteresowania. Ja skupiłem się właśnie na tym aspekcie: „dlaczego sportówki nie osiągają masowej popularności jak typowe shouneny?”
      • Avatar
        jolekp 14.10.2014 16:44
        zmrol napisał(a):
        Z kolei osoby nie interesujące się wcale sportem, czy też jakąś konkretną dyscypliną z reguły również nie będą zainteresowane jego oglądaniem w animowanej wersji. Skoro nie emocjonuje ich kibicowanie prawdziwym drużynom, to ciężko, żeby zainteresowały się jakimiś fikcyjnymi.

        A tam, guzik prawda. Nie ogarniam w ogóle o co chodzi w baseballu, wydaje mi się że wszystko jest bardziej dynamiczne niż 5­‑godzinny wyścig kolarstwa szosowego, a jakoś takie Ookiku Furikabutte czy Over Drive oglądałam nie tylko z przyjemnością, ale wręcz z wypiekami na twarzy.

        zmrol napisał(a):
        Bo co przyciąga kibica na mecz? Nieznajomość i nieprzewidywalność wyniku spotkania, a nie tylko sama gra.
        Cóż, widać, że tego nie oglądałeś :).

        zmrol napisał(a):
        Nigdy niczego innego nie twierdziłem – sportówki są głównie dla fanów sportówek, czyli jakiejś ograniczonej jednak liczby osób

        A to nie jest tak z każdym gatunkiem? Ecchi oglądają głównie fani ecchi, romanse fani romansów, a horrory fani horrorów. Odkrycie Ameryki to to nie jest. Sęk w tym, których fanów jest więcej. Większość osób, które twierdzą, że nie lubią sportówek, prawdopodobnie nigdy żadnej nie oglądały, bo to przecież na pewno nudne. Sama też kiedyś na widok tagu „sport” odwracałam się z niesmakiem, do czasu aż pierwszy raz nie spróbowałam. Sportówki nie ogląda się tak jak meczu w telewizji, to trochę inne emocje. O sile sportówki stanowią w dużej mierze bohaterowie i to w jakim stopniu widzowi uda się ich polubić i zżyć się z nimi. Inne są emocje przy oglądaniu jakiejś przypadkowej drużyny, a inne przy oglądaniu drużyny, w której grają twoi przyjaciele, co nie? ;)
        Poza tym, ocenianie popularności serii na podstawie ilości ocen na tanuki to troszkę nieporozumienie. Sprawdź sobie inne portale, dajmy na to MAL – tam masz ponad 20 tys. ludzi, którzy już to obejrzeli i drugie tyle, którzy są w trakcie oglądania – to mało? Z nowszych sportówek z Haikyuu pod względem popularności może konkurować chyba tylko Kuroko. Swoją drogą, nie rozumiem po co się przejmować tym ile osób ogląda jakieś anime. Nie wiem czemu miałabym się martwićtym, że moje ulubione anime jest niszowe. Lepiej się cieszyć, że akurat mnie udało się trafić na coś świetnego i współczuć tym, którzy nie mieli takiego szczęścia :).
        • Avatar
          zmrol 14.10.2014 17:08
          zmrol napisał(a):
          Z kolei osoby nie interesujące się wcale sportem, czy też jakąś konkretną dyscypliną z reguły również nie będą zainteresowane jego oglądaniem w animowanej wersji.

          jolekp napisał(a):
          A tam, guzik prawda. [...] Sama też kiedyś na widok tagu „sport” odwracałam się z niesmakiem, do czasu aż pierwszy raz nie spróbowałam.

          Czyli jednak nie guzik prawda, tylko jest dokładnie tak, jak napisałem: serie sportowe nie zachęcają do oglądania ani kibiców, ani antykibiców, a jedynie fanów sportówek.

          zmrol napisał(a):
          Bo co przyciąga kibica na mecz? Nieznajomość i nieprzewidywalność wyniku spotkania, a nie tylko sama gra.

          jolekp napisał(a):
          Cóż, widać, że tego nie oglądałeś :)

          Oglądałem niejedną sportówkę i emocje im towarzyszące w niczym nie przypominają emocji kibica podczas oglądania swojej drużyny. Rozpisane w scenariuszu i wyreżyserowane „zaskakujące zwroty akcji”, to nie to samo, co oglądać jak Polska zdobywa mistrzostwo świata w siatkówce, albo ogrywa w nożną Niemców – aktualnych mistrzów świata. To są w ogóle nieporównywalne sprawy, więc nawet nie wiem dlaczego próbujesz ze mną wchodzić w polemikę na tej płaszczyźnie.
          I to naprawdę co innego obserwować coś, co wydarza się właśnie w tej chwili, na twoich oczach, zupełnie spontanicznie, a co innego obserwować przebieg wydarzeń zmyślnie zaplanowanych przez scenarzystę. Gdyby było inaczej, to po każdym wyemitowanym odcinku jakiejś sportówki świat zalewałaby fala analiz i komentarzy do niego.
          • Avatar
            Antychrystka 14.10.2014 17:26
            Ale kurcze… ta sportówka to nie tylko przerzucanie piłki przez siatkę. W moim mniemaniu to wręcz takie „z kamerą wśród zwierząt” (przy czym jeden z bohaterów niemal zachowuje się jak zwierzątko). I w sumie to także największa różnica jeśli porównujemy anime do rzeczywistości. Sport jest tu ważny, oczywiście – bądź co bądź stanowi fabułę anime – ale to co góruje nad realnymi meczami to wyjście poza „nieosiągalne”. Tu nie tylko ogląda się mecz, ale również ma się możliwość współodczuwania emocji. Co piękniejsze – nie tylko z głównymi bohaterami, ale także i ich przeciwnikami. Sam powiedz – oglądając mecz na żywo, nie chciałbyś wiedzieć co się tli w tych sportowych główkach? No bo jeżeli nie to co to za kibicowanie? Zwykłe „igrzyska”, a nie faktyczne wczucie w klimat „ogrania mistrzów świata”. A to akurat, w anime jest jak najbardziej możliwe. Fakt że emocje te są „wyreżyserowane” też jakoś do mnie nie przemawia bo filmy/muzyka czy anime właśnie, jest od wywoływania w nas emocji. Sposób w jaki się to robi, czy sztuczny czy też poparty poprzednimi badaniami, nie ma większego znaczenia. Liczy się efekt (stąd zresztą miliony wyreżyserowanych dramatów, które i tak pozwalają nam na nie rzadkie „katharsis”).

            Ale tak czy siak dochodzimy do momentu, w którym wszystko jest bardzo subiektywne. Jedni będą murem obstawać za wyższością realnych meczy, a inni zaś za czynnym udziałem w grze – bo i co to za frajda oglądać pokonanych mistrzów świata jak więcej emocji wyzwala pokonanie ich samemu :)
            • Avatar
              zmrol 14.10.2014 18:41
              Tak, jak napisałem wyżej: nie chodzi o tę konkretną sportówkę. Chodzi o słaby PR, jaki najwyraźniej sportówki mają pośród użytkowników i redakcji tanuki. Ja próbowałem tylko wyjaśnić wam przyczynę tego stanu rzeczy, ale najwyraźniej moje argumenty do was nie trafiają.
              Co gorsza, nie przedstawiacie w rewanżu żadnych wyjaśnień, dlaczego waszym zdaniem tak mało osób obejrzało i chce obejrzeć Haikyuu!
          • Avatar
            jolekp 14.10.2014 17:28
            I to naprawdę co innego obserwować coś, co wydarza się właśnie w tej chwili, na twoich oczach, zupełnie spontanicznie, a co innego obserwować przebieg wydarzeń zmyślnie zaplanowanych przez scenarzystę.

            Na dobrą sprawę każdy zwrot akcji w każdym anime jest wyreżyserowany, bo to po prostu realizacja „zmyślnego scenariusza”, a nie reality show :). Że to inne emocje to już pisałam, ale to że inne nie znaczy że gorsze. Nie twierdzę, że oglądanie sportu w realu nie jest emocjonujące, chodziło mi tylko o to, że lepiej ogląda mi się zmagania zawodników, których znam i z którymi zdążyłam się zżyć niż jakichś anonimowych osób, którzy są dla mnie zbiorowiskiem nazwisk, choć to jeszcze zależy od dyscypliny i rangi turnieju (tak, jestem sezonowcem i sport oglądam tylko przy okazji wielkich imprez).

            Oglądałem niejedną sportówkę i emocje im towarzyszące w niczym nie przypominają emocji kibica podczas oglądania swojej drużyny.

            No to już jest widocznie kwestia prywatnych preferencji, bo mi osobiście przy porażce Karasuno towarzyszyły bardzo podobne emocje jak po przegranej polskich siatkarzy z Włochami w ćwierćfinale Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Po prostu nie lubisz sportówek, spoko, nie mam zamiaru nikogo nawracać.
            • Avatar
              zmrol 14.10.2014 18:38
              mi osobiście przy porażce Karasuno towarzyszyły bardzo podobne emocje jak po przegranej polskich siatkarzy z Włochami w ćwierćfinale Igrzysk Olimpijskich w Pekinie

              O_O! Narodowa reprezentacja przegrywa po dramatycznym meczu o strefę medalową na najważniejszej siatkarskiej imprezie rozgrywanej tylko raz na cztery lata, a Tobie towarzyszą przy tym podobne emocje, jak podczas oglądania całkowicie zmyślonej przez kogoś historii?!
              No ale są przecież na świecie ludzie, którzy jarają się też wrestlingiem ^^
              • Avatar
                jolekp 14.10.2014 18:48
                Nie odczuwasz żadnych emocji podczas oglądania anime, filmu, czytania książki, wszystko jedno o jakiej tematyce (bo nie wiem czym się różni zmyślona historia np. kryminalna od zmyślonej historii o sporcie, w końcu obie są tak samo zmyślone)? Twoja sprawa, ale przyjmij do wiadomości, że nie masz monopolu na rację, nie wszyscy muszą się z tobą zgadzać i daruj sobie wycieczki osobiste.
                • Avatar
                  zmrol 14.10.2014 19:16
                  Gdzie ty tu widzisz wycieczki osobiste? O_o'
                  A porównywać emocje towarzyszące oglądaniu zmyślonych historii fabularnych z tymi, które udzielają się podczas ważnych wydarzeń sportowych, w których twój kraj jest reprezentowany, to trochę tak, jakbyś porównywała swoje wzruszenie po obejrzeniu „Titanica”, do emocji, które odczuwasz kiedy ci się ktoś oświadczy. No zupełnie inne doznania i nie chodzi mi tu o ich rangę czy intensywność, tylko po prostu o rodzaj. To są zwyczajnie zupełnie inne emocje. Dzieło fabularne przeżywa się na zupełnie innej płaszczyźnie doznań, niż realne zdarzenia w twoim życiu. A dla kibica sportowego wynik interesującego go meczu jest właśnie takim realnym zdarzeniem.
                  • Avatar
                    IKa 14.10.2014 19:26
                    A ja przypominam, że każda osoba odczuwa emocje inaczej, w inny sposób i w stosunku do innych bodźców. Naprawdę, uprzejmie proszę nie narzucaj swojego punktu widzenia innym osobom.
                    • Avatar
                      zmrol 14.10.2014 19:36
                      A ja proszę o czytanie ze zrozumieniem. Wypowiadam się tu tylko na temat tego, co odczuwa zaangażowany kibic sportowy, którym zresztą sam jestem. A wszyscy wokół, nie będąc kibicami i nie oglądając wcale wydarzeń sportowych albo robiąc to jedynie od święta, próbują mi narzucić swój punkt widzenia odnośnie tego jakie to emocje towarzyszą kibicom podczas oglądania meczy. Otóż będąc tu jedynym kibicem (może Ryuka jest drugim, ale nie wiem na ile emocjonalnie zaangażowanym ;) mogę kategorycznie stwierdzić, że emocje towarzyszące oglądaniu meczy przez kibica w niczym nie są podobne do tych, które towarzyszą czytaniu książki czy oglądaniu filmu.
                      I bardzo o to, żeby laicy w kwestii kibicowania, nie narzucali mi swojego punktu widzenia na te sprawy. Bo dopiero jak obejrzą po kilkadziesiąt meczy w sezonie, to możemy sobie wtedy podyskutować ^^
                      • Avatar
                        Czajuś 14.10.2014 20:12
                        Misiaki, bardzo ciesze się, że pojawiła się tutaj dyskusja. Niejako, komentując tutaj, na to właśnie liczyłem – może uda się co nieco spopularyzować. Jednak proszę, ostudźcie troszkę emocję, nie warto ;). IKa bardzo ładnie podsumowała problem. Każdy inaczej postrzega emocje i co innego może go stymulować bardziej lub mniej. I o ile w pewnych kwestiach się zgodzę z Tobą zmrolu, o tyle za bardzo próbujesz mieć monopol na rację. Twoje zaś doświadczenie w kibicowaniu, niewiele tu zmienia. Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że nawet jakbym zaczął teraz przez najbliższy rok oglądać mecz po meczu w telewizji czy nawet na żywo – moje emocje niewiele by się zmieniły. I znów, nie próbuję ani deprecjonować kibicowanie ani Twoje emocje – po prostu, mnie to nie stymuluje. Przechodząc do meritum mojej myśli. Tak jak ja nie mam szans zakładać i narzucać, że Twoje odczucia w czasie meczu muszą być równorzędne w czasie anime, tak samo nie zakładaj, ze laika sportowego (a raczej kibicowego ;P) dane anime nie może poruszać mocniej niż realna rozgrywka.
                        Peace
                        • Avatar
                          zmrol 14.10.2014 20:27
                          Wszystko ładnie­‑pięknie, ale przeczytaj jeszcze raz początek drugiego zdania mojego pierwszego komentarza w odpowiedzi na Twój post:
                          Jako kibica

                          Ponieważ chodzę na mecze, przyjaźnię się z innymi kibicami i udzielam się na różnych forach kibicowskich, to czuję się uprawniony do reprezentowania tutaj punktu widzenia przeciętnego kibica (pisząc przeciętnego kibica mam na myśli takiego, który kibicuje jakiejś drużynie przez cały rok, a nie jedynie od święta). I jako przeciętny kibic próbowałem wam wyjaśnić dlaczego przykładowo kibice nie interesują się za bardzo sportówkami (a przynajmniej nie ze względu na zawarte w nich dyscypliny sportu), chociaż wydawałoby się, że to powinien być ich żywioł. Problem w tym, że wszyscy moje argumenty puszczają mimo uszu i próbują kontrargumentować podając siebie za przykład, wcale przy tym nie będąc kibicami (no może oprócz Ryuki).
                          W skrócie wygląda to tak:
                          - ja twierdzę, że kibic czegoś nie lubi;
                          - ktoś mi na to odpowiada, że nieprawda, bo on to właśnie lubi;
                          - pytam więc, czy jest kibicem;
                          - o on z rozbrajająco szczerością stwierdza, że nie.
                          Czyli tu nawet nie ma płaszczyzny nieporozumienia! Wszyscy wypowiadamy zdania prawdziwe, które wcale nie są ze sobą sprzeczne. Tylko nie wszyscy jakoś potrafią to zrozumieć -,-'
                          • Avatar
                            Czajuś 14.10.2014 21:16




                            Hmm, ale teraz zaś ja nie rozumiem – ktoś pisał Ci w tej konwencji i narzucał zdanie? Ja sobie tego ze swojej strony nie przypominam, ba wręcz zaznaczałem, że nie śmiałbym tego robić. Wracając może do samej genezy dyskusji – czyli widowni sportówek – bo troszkę odbiegliśmy i niejako zaczęliśmy czepiać się poszczególnych zwrotów i słówek ;). Teze postawiłeś na temat zawężonej publiki s. W gruncie rzeczy w dużym stopniu się zgodzę – osoby nie przepadające za kibicowaniem mają problem się do nich przekonać (z zaznaczeniem, że jeśli już raz spróbują to zwykle będą chcieli sięgnąć po następne ;) ), zaś kibice jako znawcy danego klimatu zdecydowanie będą preferować normalne rozgrywki niźli te animowane. Daje zresztą nacisk na kibiców, bo samo zainteresowanie sportem nie wyklucza przyjemności z anime (uwielbiam siłownie, poznawałem podstawy boksu i mimo abstrakcyjności wielu scen Hajime no Ippo dawało mi sporo radochy). I to jest chyba właśnie najważniejsze. Cała zaś dyskusja w pewnym stopniu wyniknęła z nieporozumienia obu stron. Jedni uznali to za przytyk wobec prawdziwych kibiców i próbę narzucania im swojej wizji a inni dokładnie odwrotnie.
                          • Avatar
                            Antychrystka 14.10.2014 21:46
                            zmrol napisał(a):
                            Ponieważ chodzę na mecze, przyjaźnię się z innymi kibicami i udzielam się na różnych forach kibicowskich, to czuję się uprawniony do reprezentowania tutaj punktu widzenia przeciętnego kibica (pisząc przeciętnego kibica mam na myśli takiego, który kibicuje jakiejś drużynie przez cały rok, a nie jedynie od święta). I jako przeciętny kibic próbowałem wam wyjaśnić dlaczego przykładowo kibice nie interesują się za bardzo sportówkami[...]


                            I tu pojawia się kwestia, która nurtuje mnie najbardziej. Jednocześnie kwestia którą próbowałam już uwzględnić – ale jak zwykle piszę zbytnimi skrótami myślowymi :( Ale do rzeczy – próbujesz nam przekazać, że zainteresowani tematem nie sięgną po sportowe anime, bo (parafrazując) to dla nich wersja demo prawdziwym meczowych emocji (wyprowadź z błędu jeśli źle zrozumiałam Twój punkt widzenia). Dla mnie jednak, laika, jest to o tyle pozbawione sensu, iż sposób w jakiej doświadczamy sportu w anime – jest z goła odmienny. Pisałam o tym zresztą wyżej. Inne emocje towarzyszą w momencie grzania krzesła na trybunach (przy uwzględnieniu nawet kwestii patriotycznych, którym to nijak nie umniejszam!), a inne kiedy to niejako masz możliwość wczucia się w rolę samego gracza. Utożsamienia się z nim, współodczuwania wygranych i porażek, a czasem i towarzyszących rozterek (przy czym tutaj mamy już nawet kwestie swoistej intymności, której to zaś realnie kompletnie się nie uświadczy – chyba, że ktoś nałogowo przegląda pudelka :D). Stąd dziwi mnie teza stronienia kibiców od sportówek. Co więcej – to jakby powiedzieć, że skoro moim hobby jest śpiewanie, powinnam unikać muzycznych anime. Nic bardziej mylnego. O ile mój gust daleki jest od śpiewających moe­‑idolek, o tyle głupie akb0048 powodowało u mnie masę łez! Nie było nic prostszego niż wczucie się w bohaterki, kiedy samemu miało się okazje stać na scenie lub przeciwnie, nie móc się na nią „dostać”. A jednocześnie – miało to swoistą świeżość, bo nie ukrywajmy – szans na śpiewnie w innej „galaktyce” to ja nie mam :D I tak też patrze na kwestie postrzegania sportówek przez kibiców. Pewnie się mylę, ale przez moment zastanawiałam się czy to nawet nie kwestia zacietrzewienia. Czasem postrzega się pewne rzeczy tak jak chce je postrzegać, a nie koniecznie jak postrzegane być powinny (co zresztą nie wyklucza, iż to ja mogę się mylić). Tak czy siak znów brnę do tego, iż oglądanie sportówek w stylu Haikyuu to jak gdyby oglądać zwykłe okruszki życia przy uwzględnieniu sportu, który się lubi. Niczym… niczym wisienka na torcie sympatycznego anime. Taki gratis. Dostajemy ciepłą serię i w bonusie aspekt, który bliski jest naszemu sercu :) Ergo – nie widzę dlaczego miałoby być wykluczane przez pasjonatów.
                            • Avatar
                              zmrol 14.10.2014 22:41
                              wyprowadź z błędu jeśli źle zrozumiałam Twój punkt widzenia

                              Zremisowaliśmy właśnie ze Szkocją mecz, który powinniśmy wygrać. Będę przez to chodził struty przez tydzień. Niech to posłuży za komentarz.
                              Over and out!
                      • Avatar
                        tamakara 14.10.2014 20:59
                        Ciekawe. Ciekawe pod tym względem, że sama kiedyś pisałam, że anime sportowych nie ogląda się stricte dla sportu i realizmu sportowego. Dla takich emocji ogląda się prawdziwe mecze. Zostałam wtedy przez szanownych kolegów i koleżanki zjechana z góry na dół, że no jak to :D
                        Zostanę chyba adwokatem diabła, ale co tam. Nie mogę się zgodzić, że emocje przy oglądaniu meczu fikcyjnego są inne, niż przy rozgrywkach realnych. Wszak wszystko zależy od zaangażowania emocjonalnego. Jeśli owo zaangażowanie jest obecne, to fakt „realnej realności” wydarzenia stanowi kwestię drugorzędną. Tutaj należałoby rozpisać się o naturze widowiska sportowego, swoistym rytuale, świętym ładzie, blabla nie chce mi się. Nie wiem, czy dobrze rozumiem, ale wydaje mi się, że chyba o to Ci właśnie chodzi: o współuczestnictwo w swoistym sacrum, które dokonuje się tu i teraz. Ale taka łączność można odczuwać na wielu płaszczyznach. Patriotycznej, jak w Twoim przypadku, ale również sympatii do bohaterów. Patriotyzm sportowy jest mi obcy ideowo, jako coś narzuconego. Trzeba kibicować, bo to „nasi”. Ale jeśli zapałam sympatią do fikcyjnej drużyny, to oni staną się „moimi”. A nawet bliższymi, bo jestem naocznym światkiem ich emocji, zaczynam je dzielić. Co z tego, że ktoś je wymyślił? Kiedy odczuwam emocje, to one zawsze są prawdziwe, niezależnie na co je wywołuje. Załóżmy teraz, że zaangażuję się dostatecznie mocno. Wtedy mecz w anime też stanie się na swój sposób realny – w mojej głowie XD I to się tyczy wszystkich innych gatunków anime/filmów/historii opowiedzianej przez przyjaciela/wpisz co chcesz. Barierą jest tylko poziom wrażliwości na dany bodziec.
            • Avatar
              Kanivaru 14.10.2014 19:50
              jolekp napisał(a):
              No to już jest widocznie kwestia prywatnych preferencji, bo mi osobiście przy porażce Karasuno towarzyszyły bardzo podobne emocje jak po przegranej polskich siatkarzy z Włochami w ćwierćfinale Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.
              O panie, dokładnie. A teraz w mandze będzie powtórka z rozrywki (i chociaż mecz się dopiero zaczyna a mangowa logika nakazuje, że teraz muszą wygrać) to i tak przez najbliższe dziesięć rozdziałów będę siedzieć jak na szpilkach. .///.
  • Avatar
    A
    Jackass 21.09.2014 18:38
    Bardzo lubię siatkówkę i przy tej serii bawiłem się super. Ciekawe ukazanie treningów, brak supermocy, idealnie. Co do bohaterów, Hinata i Kageyama z początku troszkę wkurzali, ale szło się przyzwyczaić, reszta też ciekawie się prezentuje. Jak przystało na studio Production I.G, mecze ukazane były smakowicie, choć nie obyło się bez wpadek. Seria dostaje zasłużone 8. Drugi sezon? Z wielką chęcią.
  • Avatar
    A
    Kysz 21.09.2014 15:15
    Cudo
    Świetne, no po prostu świetne! Klasyczna sportówka w jednej z najlepszych odsłon, jakie do tej pory widziałam. Jest realizm, jest gra zespołowa, są sympatyczni (choć oczywiście nieco szablonowi bohaterowie, ale od tego się nie ucieknie), jest taktyka, są słabe punkty i mocne strony, przegrane i zwycięstwa, a przede wszystkim mnóstwo dobrej akcji na boisku – no czego chcieć więcej? Okay, może troszkę przydałoby się poprawić elementy komediowe, bo po pierwszych śmiesznych gagach, pojawiły się takie nieco mniej fajne. I nad grafiką też momentami przydałoby się popracować, a na pewno zrezygnować z zamazywania siatki, kiedy ktoś przy niej stoi, bo to wyglądało strasznie xd
    Ale i tak – seria wyszła fenomenalnie dobrze w moim mniemaniu. Zdecydowanie jest jedną z najlepszych sportówek wśród anime od ładnych kilku lat, a na pewno najlepszą jeśli chodzi o takie czyste, klasyczne sportówki (tj. bez supermocy czy elementu okruszkowego), bo pod tym względem niestety niewiele może z nią konkurować. Cieszy mnie, że na tapetę wzięto siatkówkę, do tej pory strasznie zaniedbaną w anime. Choć lubię oglądać tytuły poświęcone piłce nożnej, czy baseballowi, to jednak dobrze jest obejrzeć też coś o innej dyscyplinie sportowej (pod tym względem zresztą ten rok jest wyjątkowy, bo oprócz siatkówki dostaliśmy też solidne serie o ping pongu i tenisie).

    Seria ma u mnie mocne 9/10 – za dobre (realistyczne) przedstawienie siatkówki i sporo emocji, których mi przysporzyła. Z niecierpliwością czekam na drugi sezon, bo nie wiem, co musiałoby się stać, by Haikyuu go nie dostało^^
  • Avatar
    A
    bob88 20.09.2014 14:20
    będzie drugi sezon ?
    • Avatar
      quq 20.09.2014 19:45
      Na razie wiadomo tylko o odcinku specjalnym o Nekomie (można spodziewać się również debiutu Fukurodani, które to pojawia się później w mandze… z tym że Fukurodani nie zostało zapowiedziane oficjalnie, widziałem tylko pewne informacje wskazujące na to, że jest przygotowywany ich design pod anime. Czy to prawda czy nie- nie wiem).

      Imo ten drugi sezon i tak pewnie zrobią, bo anime się przyjęło, manga dobra no i przede wszystkim to właśnie w wersji papierowej pojawia się powszechnie uwielbiany arc i masa nowych postaci.
  • Avatar
    A
    Kanivaru 15.09.2014 16:29
    Już tylko jeden odcinek, nie wiem jak się pożegnam z moim animcowym odkryciem roku. .///.
  • Avatar
    A
    Maciejka 11.09.2014 18:41
    Po kilku pierwszych odcinkach myślałam, że Haikyuu nie będzie w stanie zastąpić mi Kuroko i zostanie tylko wypełniaczem czasu w oczekiwaniu na kolejny sezon Tęczowych Chłopców. Teraz, kiedy zostały już tylko dwa odcinki, z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że Kruki przebiły Tęczowych Chłopców. To się właśnie nazywa zgrana drużyna.
  • Getsuga 14.08.2014 12:47:27 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Kysz 10.08.2014 19:03
    Awww… ale mnie ten Oikawa denerwuje xd Znaczy no… śmieszny jest właśnie, ale jakoś tak jego kreacja sprawia, że aż się chce by pokonali Aoba Josai^^
    • Avatar
      tamakara 11.08.2014 20:47
      No raczej wrony wygrają, chyba, że ma być jakiś niesamowity plot twist. A oikawa jest przeboski +_+ eghem
      • Avatar
        Kysz 14.09.2014 20:06
         kliknij: ukryte 
        Ech, ileż to jedno anime może wzbudzić emocji. W każdym razie Aoba Josai i Oikawy oficjalnie nie cierpię i hejtuję zawsze i wszędzie, o! ;p
        • Avatar
          tamakara 14.09.2014 20:56
          Chyba nie rozumiem… kto jest kłamcą? Ja? Ja mogę być najwyżej kłamczuchą tudzież kłamczynią. Na jakiej podstawie jestem oskarźana? Zaistniała jakaś trzecia sytuacja? XP
          • Avatar
            tamakara 15.09.2014 07:19
            Ok, obejrzałam ten najnowszy odcinek i ciągle nie rozumiem. Przecież napisałam  kliknij: ukryte  Swoją drogą, prezentujesz wzorcowo sportową postawę, brawo xD tego też nie rozumiem.
            • Avatar
              Kysz 15.09.2014 09:29
              Oj tam, oj tam – dalsza część zdania była nieważna, zwłaszcza iż przyjmowała „niesamowity plot twist”, czyli coś, co nie powinno mieć miejsca ;p
              Swoją drogą akurat co jak co, ale z Kuroko takie zagranie fabularne nie ma nic wspólnego – żadnych wykorzystanych super mocy, ani z tyłka wyjętych zagrań, czy nagłego i nienaturalnego przeważenia szali zwycięstwa na swoją stronę? Nope, to nie Kuroko i chwała bogu za to xd

              tamakara napisał(a):
              Swoją drogą, prezentujesz wzorcowo sportową postawę, brawo xD tego też nie rozumiem.

              A tego to ja nie rozumiem xd Negatywne uczucia względem drużyny, która  kliknij: ukryte  to coś całkowicie normalnego. Dobra, wiem, że to tylko animowane drużyny, ale dziwnym trafem Haikyuu mocno trafia w moją sferę emocjonalności. Tak czy siak ja nie rozumiem jak można po tym czymś jeszcze lubić Aoba Josai – to nienormalne ;p
              • Avatar
                bedlamite 15.09.2014 12:45
                Ja bym nawet powiedział, że niemoralne :<
                No ale nie ma co, wygrała lepsza i bardziej doświadczona drużyna, czyli teoretycznie jest wszystko jak powinno…
                • Avatar
                  jolekp 15.09.2014 14:39
                  Może i tak, ale po tym wszystkim tak zakończyć, to się nie godzi. Na podobnym poziomie zabolało mnie chyba tylko zakończenie Over Drive.
              • Avatar
                tamakara 15.09.2014 16:01
                Mi to tam w sumie wisi i powiewa, kto wygrał xp siatkówkę mam w głębokiej pogardzie i oglądałam to tylko dla niewypowiadalnych motywów. Jak dla mnie, to oni wszyscy są ufokami z supermocami, a to, że się nie świecą, to tylko gra pozorów… jakieś god speed i inne cuda na kiju. Hejtowanie drużyny, która uczciwie wygrała, to szczeniactwo. Mogę być nienormalna, niemoralna, co tam sobie chcesz lol

                A w kurokach też przegrali mecz w podobny sposób i o takie podobieństwo mi chodziło.
  • Avatar
    A
    Matakujce 1.08.2014 14:18
    Anime b­‑dobre na plus brak jakichkolwiek super mocy jak w kuroko no basket( trybów zone, Znikania itp) Dość prosta liniowa fabuła co oczywiście też nie jest minusem. Fajnie pokazali tu taktykę. Myślę że przy takim rozgrywającym mało która profesjonalna drużyna miałaby szanse. Zastanawia mnie również czemu Kageyama posiadając taką precyzję wystawę nie rozgrywa w ciemno do przyjmujących czy atakującego, skoro może tyłem za lini 3 metra dograć pod rekę do środkowego.
    • Avatar
      Kysz 1.08.2014 15:21
      Myślę, że chodzi o to, iż nikt nie ma takiej synchronizacji z jego wystawami jak Hinata, w dodatku tylko on ufa mu w ciemno na tyle, że skacze i uderza piłkę. Zresztą było też pokazane, że nawet tej dwójce nie wszystkie takie kombinacje wychodzą, w dodatku na ich wytrenowanie poświęcają sporo czasu. Reszta zawodników natomiast ma inne zajęcia na głowie ;p
    • Avatar
      deduch 1.08.2014 22:26
      O co chodzi z wystawami było wytłumaczone. Po prostu tylko Hinata miał na tyle refleksu żeby korzystać z szybkich wystaw, bo Kageyama wystawia przede wszystkim na krótką. Właśnie ze względu na to że koledzy z poprzedniej drużyny nie nadążali, Kageyama dostał prześmiewczy przydomek „Król boiska”
  • Avatar
    A
    seethli 29.07.2014 10:02
    Woah.
    Haikyuu kompletnie zmieniło mój pogląd na gatunek sportówki. Cudeńko w każdym detalu, animacja, kreacje postaci… Fabuła nie jest złożona i nie musi. Nie potrzebuję ekscesów, by czekać z zapartym tchem na następny odcinek.

    A Tanaka jest bezapelacyjnym cudem. Tak samo jak Kageyama, Hinata, Nishinoya… Wszyscy są cudni.
    5/5
  • Avatar
    A
    deduch 13.07.2014 20:11
    Nie oglądam za dużo sportówek, ale pierwszy raz widzę tak dużo realizmu (może poza Człowiekiem­‑pędzącym­‑z-prędkością­‑światła Hinatą). Dodatkowo sporo wyjaśnień na temat siatkówki i sympatyczna atmosfera, pokazująca, że rywalizacja może być przyjazna a jednak wciąż na serio sprawiają, że seria jest bardzo pozytywna. Ostatnim anime tak naturalnie przyjemnym była chyba Hyouka.
  • Avatar
    A
    Kysz 13.07.2014 12:33
    Wow
    Ponad połowa serii za nami a ja… nie mogę przestać się zachwycać! Dokładnie tak powinna wyglądać każda sportówka – akcja, akcja, akcja, realizm gry, nerwy, niepewność, sympatyczne postaci, gra drużynowa (a nie tylko indywidualności w składzie), plany taktyczne i jeszcze więcej akcji!
    Ciekawe, czy pokażą coś więcej na temat kobiecego zespołu – byłby to miły dodatek do całości, a patrząc po zapowiedzi kolejnego odcinka, powinniśmy go dostać^^
  • Avatar
    A
    ireth-m 20.05.2014 00:57
    Okej. Postanowiłam – pierwszy komentarz tu na Tanuki, będzie do tej serii. Dlaczego? Proste – lubię siatkówkę. Mecze reprezentacji oraz noszą rodzimą Plus Ligę oglądam w miarę regularnie. No i chodzę oglądać mecze siatkówki amatorskiej w moim mieście (z graniem w AZS dałam sobie spokój, bo powiedzmy sobie szczerze – nie byłam w tym najlepsza). Jedyna dyscyplina sportowa, która mnie nie nudzi. Koniec osobistej dygresji. Teraz do rzeczy…
    I dlatego też sięgnęłam po mangę, gdy… dowiedziałam się, że będzie mieć animowaną adaptację XD Cóż, mangową wersję polubiłam już od pierwszych rozdziałów, a teraz, gdy anime cudownie odwzorowuje wydarzenia, jestem w pełni szczęśliwa! Niezwykle ucieszyło mnie, gdy twórcy anime pokazują te wszystkie małe scenki, dogryzania sobie nawzajem oraz mimikę postaci. Plus miły dla ucha OP i ED, nie wspominając o fajnie dopasowanym OST. Zaś gdy mówimy o bohaterach – lubię wszystkich, no może z wyjątkiem Oikawy.
    Sama siatkówka jako dyscyplina… wygląda naturalnie! Bałam się, że pewne przyzwyczajenia po oglądaniu siatkówki w realnym świecie, będą wpływać na odbiór anime… Na szczęście nic takiego się nie stało!

    Mam ogromną nadzieję, że anime dalej będzie tak wyglądało i tak odwzorowywało mangę, bo zobaczenie ulubionych postaci w ruchu sprawia mi ogromną radość (Nishinoya!). I liczę już teraz, w tym momencie, na kolejne sezony, bo w aktualnych rozdziałach naprawdę duuużo ciekawego się dzieje.

    Wyszedł mi bardzo chaotyczny wpis, ale za wszelką cenę starałam się unikać spoilerów (anime 7 odcinek, manga – angielskie tłumaczenie rozdziałów 107, w Japonii bodajże 109).
    Niemniej zachęcam już teraz do sięgnięcia zarówno po mangową jak i animowaną wersję ^^
  • Avatar
    A
    Kysz 19.05.2014 19:16
    Dlaczego oni zagrali mecz do dwóch wygranych setów? o.O
    Swoją drogą tak się zastanawiam, czy Hinata czasami nie przekracza linii 3 metra, bo mam wrażenie, że on czasem z drugiej linii leci, a odbija się tuż przed siatką xd
    • Avatar
      ireth-m 20.05.2014 01:06
      Bezczelnie pozwolę sobie odpowiedzieć na Twoje pytanie. Z graniem do dwóch wygranych setów spotykam się wielokrotnie. Szczególnie na siatkarskich turniejach amatorskich oraz dwa razy, gdy brałam udział w turnieju rozgrywek międzyuczelnianych w ramach AZS itd. Myślę, że ma to na celu usprawnienie przebiegu turnieju, by się nie dłużyło i nie grali po 5 setów przez trzy godziny XD

      Co zaś tyczy się linii trzeciego metra… Myślę, że nie przywiązują do tego wagi, a poza tym ustawili go na pozycji środkowego, więc chyba to nie problem XD Inna rzecz mnie bardziej zastanawia – atak Hinaty czasem przywodzi mi atak z obiegnięcia typowy dla damskiej siatkówki. Ale nie wiem, może się nie znam XD
      • Avatar
        Kanivaru 22.05.2014 03:33
        Cóż, Hinata ćwiczył z damską drużyną w gimnazjum. c:
  • Avatar
    A
    Zagadkowy 21.04.2014 02:20
    Nie jestem przekonany co do tego anime.Być może powodem jest to, iż nie jestem fanem siatkówki, jednak nie zniechęcam się bo baseballa w ogóle nie ogarniam a np.Majora oglądało mi się super.Jedynie co mnie denerwuje i to nie tylko w tym anime, ale ogólnie w tego typu sportowych produkcjach to dlaczego oni grają w okularach?? Czy nie można jakoś inaczej zbudować tej postaci, że jeżeli jest inteligenty to nie musi od razu nosić okularów,spać w nich i grać meczy.Strasznie mnie to irytuje bo niby szczegół,ale w dobity sposób pokazuje jak jednopłaszczyznowi są bohaterowie.
    • Avatar
      serenade 2.05.2014 22:42
      Jako, że okulary noszę już od dobrych kilku lat, to podpisuję się pod tym komentarzem rękami i nogami. Nie da się ćwiczyć/grać w okularach. A może tak: da się jeśli nie przeszkadza ci, że w każdej chwili możesz oberwać rozpędzoną piłką w twarz. Nie trzeba dużej wyobraźni, żeby domyśleć się czym to grozi właścicielom okularów.

      Co do samej serii. Na sportowych anime nie znam się kompletnie, bo ilość takowych obejrzanych przeze mnie można by policzyć na palcach jednej ręki. Ale na chwilę obecną mogę powiedzieć, że podoba mi się główny bohater, który wie czego chce, a nie utyskuje gdzieś po kątach.
      Samą siatkówkę darzę niczym niezmąconą nienawiścią, ale z drugiej strony nie ma co się na nią boczyć całe życie i warto dać szansę. Chociażby w wersji animowanej :)
      • Avatar
        jolekp 3.05.2014 13:05
        Noszę od ponad 15 lat okulary o dużej sile rażenia (około -8 dioptrii) i całe życie ćwiczyłam na wfie w okularach i nie widziałam w tym problemu (czasem zdarzyło się, że oprawki wgniotły się człowiekowi w nos, ale poważniejszych problemów nie było). Problemem byłaby raczej próba zrobienia tego bez nich, bo mogłabym się zorientować, że piłka do mnie leci w momencie przyjęcia ciosu na twarz :). Wszystko się da robić w okularach, nawet przewroty w tył i w przód, jedyny problem mógłby być z pływaniem. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie osoby z dużą wadą wzroku grającej bez okularów (wyczynowi sportowcy mają chyba takie specjalnie mocowane, coby im nie spadały).
        Co do samego anime, to żałuje, że zaczęłam je oglądać. Bo czekanie na kolejne odcinki jest jak tortura :). Jest w nim wszystko to, co podoba mi się w seriach sportowych i mam nadzieję, że taki poziom się utrzyma i nie wprowadzą nagle jakichś supermocy.
        • Avatar
          serenade 3.05.2014 14:18
          Dla mnie ćwiczenie w okularach wydaje się po prostu niebezpieczne. Mam wadę wzroku -6, soczewek nie noszę, więc na wfie widzę, a właściwie nie widzę nic. Ale i tak wydaje mi się to lepszym rozwiązaniem niż ryzykowanie zbicia ich i uszkodzenia oczu, brrr. Co do przewrotów czy stania na głowie wątpię, żeby okulary były potrzebne, w każdym razie z tymi ćwiczeniami większych problemów nie ma. Gorzej było z grami zespołowymi gdzie piłkę widzi się na kilka sekund przed dostaniem w twarz.
          Lepszym rozwiązaniem od okularów i tak wydają mi się soczewki dopóki nie ma przeciwwskazań do ich noszenia.
          Ale oczywiście kwestia gustu i kwestia samego wuefu.
          • Avatar
            jolekp 3.05.2014 14:44
            Ja po prostu odczuwam straszny dyskomfort, jeśli nie mam na nosie okularów choćby przez kwadrans, a soczewek nie noszę. Zgadzam się, że to w dużej mierze kwestia osobistych preferencji, ale dla mnie widok sportowca w okularach nie jest specjalnie szokujący (a już zwłaszcza jeśli mówimy o szkolnym klubie sportowym). Natomiast dziwi mnie, że ktoś może uważać to za wadę anime samego w sobie.
            • Avatar
              Zagadkowy 5.05.2014 00:23
              W siatkówkę w okularach?Serio?:)Żeby była jasność ja nie uważam tego za wadę anime, tylko jako część składową kiepskiej kreacji postaci.Nie oczekuję oczywiście skomplikowanych charakterów.Zauważyłem, że w wielu seriach sportowych ten model jest stosowany i po cichu liczę na jakieś odświeżenie:)
              • Avatar
                Kysz 5.05.2014 09:46
                Serio xd Znam kilka osób grających w siatkówkę w okularach. Powody są różne – nie chcą zakładać szkieł, albo nie mogą, a bez nich są tak ślepi, że równie dobrze mogliby nie grać xd Swoją drogą, nie wiem czy wiesz, ale są teraz okulary specjalnie dla sportowców z podwyższoną odpornością na złamanie (chociaż zgodzę się, że akurat te, które ma na nosie Tsukishima nie wyglądają na takowe). W każdym razie na poziomie szkolnym to nie jest nic dziwnego – naprawdę sporo osób gra w okularach.
                • Avatar
                  Vic 5.05.2014 13:17
                  Jeśli ktoś myśli o trenowaniu jakiegoś sportu z wada wzroku to są specjalne okulary do tego celu np. z podwójnym szkłem gdzie szklaną soczewkę chroni najpierw szybka z pleksi albo gogle ze szkła polimerowego na gumce itd. Nie jest to tani sprzęt ale ja gdybym miał grac w siatkówkę z wada wzroku to pewnie bym zainwestował w takie okulary.
                  • Avatar
                    Temi 11.05.2014 23:51
                    Baardzo wielu światowej klasy siatkarzy ma wady wzroku i grają po prostu w soczewkach kontaktowych które są dużo bezpieczniejsze niż jakiekolwiek okulary na nosie ( choć czasami można na meczach spotkać się z sytuacją, iż zawodnikowi taka soczewka wypadnie i szukają jej na parkiecie :P) .
                    Z własnego doświadczenia powiem tylko, że w okularach ciężko gra się w siatkówkę przede wszystkim z tego powodu – żeby spojrzeć wystarczająco w górę na piłkę i jednocześnie widzieć ją patrząc na nią przez okulary ( a nie ponad nimi) trzeba w bardzo niewygodny sposób wygiąć głowę/szyję , na dłuższą metę albo nie widzi się piłki albo ma się tak obolały kark, że i tak nie da się grać :)
                    Niestety w większości sporów jeśli chce się uprawiać je na zawodowym poziomie trzeba się przeprosić w „dłubaniem” sobie w oku i soczewkami.
                    • Avatar
                      Orzi 12.05.2014 00:57
                      Chyba, że jesteś Edgarem Davisem.
                    • Avatar
                      jolekp 12.05.2014 23:57
                      Tylko, że oni nie są światowej klasy siatkarzami, a tylko szkolnym klubem sportowym, więc granie w okularach nie powinno być aż tak szokujące. (Nie spodziewałam się, że wywołam aż taką rozbudowaną dyskusję :P)
                      To mi się właśnie w tym anime najbardziej podoba – w końcu szkolny klub sportowy gra tak jak powinien grać szkolny klub sportowy i „supermocą” jest umiejętność wykonania serwisu z wyskoku, a nie jakiś „Młot Thora” czy inny magiczny syf…
                      • Avatar
                        Zagadkowy 16.05.2014 01:15
                        Z tego co można zaobserwować to nie grają w siatkówkę jak na naszych wf,tylko reprezentują wyższy poziom wiec ja się pytam gdzie co z BHP :D Co do serii to przypomina mi Ace of diamond, wszystko powoli się rozwija.Wszystko zależy od tego co kto lubi.Dla jednych brak „supermocy” może być wadą,bo w zestawieniu np z Kuroko dynamika meczowa jest o wiele bardziej spowolniona, jednak i takie serie mają swoje plusy.
              • Avatar
                Nekk 28.06.2014 19:01
                To nie jest kiepska kreacja postaci, właśnie bardzo do Tsukishimy pasuje. : ) Dalej spoiler dla nieznających mangi:
                 kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Kysz 20.04.2014 14:46
    Nie no ja jestem absolutnie zakochana w tym anime, począwszy od dobrego przedstawienia siatkówki (nie ma ani krzty supermocy, a mimo to wszystkie akcje są zaprezentowane emocjonująco… a to na razie treningi!), poprzez ciekawych bohaterów (jak na razie wszyscy, którzy pojawili się na ekranie wydają się być naprawdę interesujący), a na oprawie graficznej i muzycznej kończąc (op jest genialny – mój no.1 z sezonu wiosennego).

    Wydaję mi się, że kolejny odcinek zdecyduje o tym, czy to faktycznie będzie dobra seria sportowa, czy raczej kolejne anime w stylu Kuroko do popatrzenia sobie na biszów li tylko. W końcu wreszcie coś zagrają, a wiadomo, że w przypadku meczy to zawsze wygląda inaczej.
  • Avatar
    A
    Maciejka 7.04.2014 16:25
    Już po pierwszych sekundach rozpoznałam, jaki zespół wykonuje opening ♥

    Skoro Kuroko się skończyło, warto znaleźć sobie jakieś zastępstwo, a Haikyuu!! jak na razie jest całkiem niezłe.
  • Avatar
    A
    tamakara 6.04.2014 17:49
    A ja, w odróżnieniu od moich szanownych przedmówców, do siatkówki odnoszę się z niechętną obojętnością, która kiedyś była żywą nienawiścią, ale trochę wystygła.
    Haikyuu zaczęłam oglądać dla „heternormatywnych” zachowań bohaterów. Hmmm, niby dlaczego mam kłamać? Bądźmy szczerzy, gdyby nie nadzieja na ubaw, nie tknęłabym tej serii.
    Oczywiście wyśmiewam równo pomysł z płaszczem i koroną. Powtarzanie ujęć itp. Kiwam głową nad kolegami rudzielca z drużyny gimnazjalnej. Ach, jak ja ich rozumiem!  kliknij: ukryte 
    Ze zdumieniem stwierdzam jednak, że mi się nawet podoba. Głównie przez zapał rudego. Zapał, którego nie pojmuję, ale szanuję. Tak czy inaczej, liczę na duuużo kwaśnych tekstów.
  • Avatar
    A
    Jackass 6.04.2014 16:38
    Lubię siatkówkę, grałem w szkolę, a i dobre anime o siatce też obejrzę. Patrząc na to, co Production I.G zrobiło z drugim sezonem Kuroko bałem się, że pójdą tu tym śladem.

    Na szczęście się myliłem, pierwszy odcinek był fajny, ciekawie się go oglądało. Animacyjnie też jest dobrze. Do listy serii bieżących można spokojnie dodać i umieścić obok dobrej sportówki Ace of the Diamond.
  • Avatar
    A
    Kysz 6.04.2014 12:44
    Jako osoba, która pół życia spędziła grają w siatkę, jestem zadowolona z pierwszego odcinka. Nie było supermocy, chociaż główny bohater jest może za nadto przypakowany – ale nawet ten jego ostatni atak można spokojnie przypisać świetnemu startowi do piłki i niesamowitej skoczności, o której zresztą była mowa. Dobra, nie widzieliśmy tu jeszcze „normalnego” meczu, w którym mierzą się ze sobą dwa silne zespoły, bo to może wyglądać zupełnie inaczej, nadal jednak wydaje mi się, że nie przekroczą pewnej granicy.
    Podobają mi się też projekty postaci – shounenowo, ale bez przesady, czyli po prostu fajnie. Wydaje mi się, że z animacją może być gorzej, bo coś zbyt często stopowali co ważniejsze zagrania.
    Czyżby Haikyuu miało się okazać sportówką na miarę Giant Killinga, czy Ookiku Furikabutte, w której pokazuje się prawdziwe piękno danego sportu nie uciekając się do nadnaturalnych zagrań? Oby, oby – po pierwszym odcinku mam niesamowite oczekiwania względem tego!