Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Aldnoah.Zero

  • Avatar
    A
    Roke105 5.09.2015 19:21
    Jest źle, no ale bez przesady....
    Ach, Aldnoah Zero… Kiedy na początku czytałam recenzje, zapewne tak jak niektórzy całkowicie porzuciłam wiarę w jakiekolwiek sznase na tę serię. Po przeczytaniu komentarzy z kolei nabrałam ochoty na samodzielną ocenę tytułu. I, co prawda to prawda, nie powiem że było to anime pozwalające. Nie twierdze jednak równocześnie, że było całkowicie złe. Dokładniej…
    Jeśli chodzi o fabułę, Cóż, po początkowych odcinkach zapowiadało się na coś jak.. Może Sidonia, tylko w lepszej wersji graficznej. Brnąc jednak dalej w zaparte, z Sidonii jednak nie zostało nic oprócz wątku w kosmosie. Choć, jakby tak na to patrzeć marsjanie i ludzie walczący o przetrwanie na ,,już i tak splądrowanej Ziemi” jest jednak pomysłem ciekawym. Szkoda, że Aldnoah Zero nie wykorzystał całkowicie potencjału jaki z pewnością posiadał na samym początku. To tyle w tym temacie.
    Teraz wypada co nieco o bohaterach, a tu się już streszczę; jak ze skróconego opisu możemy się dowiedzieć mamy kilku bohaterów jednych, bardziej, innych za to mniej ważnych. I to powiem, niestety, że pomijając Inaho, reszta tz. głównych bohaterów nie była godną uwagi kliknij: ukryte  Inaho, no właśnie.. Tylko on był na dobrą sprawę bohaterem jakiego wszyscy chcieliśmy zobaczyć w tejże serii, gdyż myślał trzeźwo, zawsze potrafił poradzić sobię w zaistniałej sytuacji..właściwie wszystko czego oczekuwałam po protagoniście. Drugim w kolejności był Slaine, ale tu to nawet szkoda pisać, z początku nieco ciekawy, w końcowym efekcie okazał się straszną.. (Tu zapewne doczekam się cenzury) dupą. Nie zrobił nic, za co można by go pochwalić. A teraz; Pytanie tylko czy jeden bohater może uratować 12 odcinkowe anime? Odpowiedź jest prosta. Może. Jednak tu tak się nie stało. Zdaję się, że Inaho był kimś takim jak Lelouch Lamperouge, tylko nie do końca dorobionym i oczywiście nie zawsze mógł wszystko przewidzieć ( za co właściwie należą się podziękowania) Do tego bohater ten przedstawiony został w sposób całkowicie obojętny w stosunku do otaczającego go świata, więc jeśli chodzi o charakter, najlepiej wstrzymać się od zdania.
    Co zostało..? Muzyka. Tu, szczerze byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona, gdyż muzyka była naprawdę świetna. No, poziom Fate Zero to może nie jest, ale nawet to, co zostało nam podane wielokrotnie w czasie bitew nie było czymś co zasługuję na tak niskie noty, panie recenzencie… Opening, istne cudo, ending, gorzej ale również w porządku. Na pewno warto wspomnieć o muzyce w tejże serii, gdyż z doświadczenia wiem, iż wiele z tytułów jako takiej, wyróżniającej się ścieżki dźwiękowej nie posiada. A to naprawdę spory błąd.
    Grafika nie zrobiła na mnie wrażenia. Żeby nie powiedzieć, że brzydka.. Drodzy państwo, brzydkie to było Shiki, bądź Higurashi no naku koro ni, a to było tylko.. Przeciętne. Animacja płynna, mechy ładne. Nic ,,ponad to”.
    I wreszcie dochodzimy do momentu końca, czyli ostatnich odcinków 12 odcinkowe serii..i co w związku z tym… kliknij: ukryte  Reasumując, zdaję sobię sprawę iż wiele z tego co napisałam powyżej nie jest raczej zachęceniem do oglądnięcia danego tytułu. Nic bardziej mylnego. Uważam, że choć Aldnoah Zero nie jest całkowicie wykorzystanym, tytułem to zwracając uwagę na ładną grafikę, bohatera( który choć częściowo dostarczył śladowych ilości rozrywki) muzyki, przede wszystkim i tego, że pomimo niedokończonej fabuły nie była ona sprzecza…załuguję na mocne 6.5, co niewiele zachaczyła o 7, przynajmniej u mnie.
    A na koniec, drodzy koledzy/ koleżanki: uważam, iż recenzja ta nie jest zbyt adekwatna do poziomu tegoż anime, z pewnością nie jest ono ,,aż tak złe” jak zostało to zapisane. Zachęcam zatem do uprzedniego czytania komentarzy, w celu poznania opinii innych osób. Jak widać, recenzje nie zawsze są przydatne tak, jak sądzimy. Pozdrawia.
    • Avatar
      Slova 5.09.2015 19:46
      Re: Jest źle, no ale bez przesady....
      Jak widać, recenzje nie zawsze są przydatne tak, jak sądzimy

      Generalnie recenzje nie są przydatne do czegokolwiek, jakiekolwiek.
      • Avatar
        Altramertes 5.09.2015 21:44
        Re: Jest źle, no ale bez przesady....
        Nie siej wrażej propagandy!
  • Avatar
    A
    Windir 16.02.2015 09:53
    5-/10
    Bezsensowne dialogi (rodem z jakiejś przesłodzonej school dramy) i morze absurdu mnie nie zniechęciły. Szybko dobrnąłem do końca – jedno posiedzenie, raptem 3 zimne. Nawet nie bolało. Co więcej czekam na drugi sezon! Tak to jest słabe, ale wciąga!

    Minusy:

    - Bohaterowie. Po obu stronach konfliktu płascy jak naleśniki.
    - Dialogi. Jedna z niewielu serii gdzie chciałem je skipować.
    - Rozwój fabuły. Podstawowym źródłem absurdu, są nastolatki bawiące się w wojnę. Do dużej dawki absurdu dorzucono mocno ograne schematy:  kliknij: ukryte .

    Plusy:

    + Walki. Nie ma ich za dużo, ale zacne. Też naciągane, ale bardzo miło się patrzy jak  kliknij: ukryte 
    + Wygląd mechów (animacja i jakość cgi)
    + Inaho. Przeciwieństwo typowych ciepłych kluch… aż do przesady.
    + Fragment 8­‑bitowy ED'a. To raptem 9 sekundowy sampelek, ale mam słabość. Reszta ED'a i OP nie zainteresowały.
    + Muzyka. Szczególnie podczas walk fest zacne instrumentale się załączają. Podczas sceny na moście powiało RED ALERTEM! Świetne miksy elektroniki, chórów i muzyki poważnej.
  • Avatar
    A
    Asmitha 11.02.2015 22:25
    Czasem jak czytam komentarze i recenzje to zastanawiam się czy oglądałem to samo co inni?
  • Avatar
    A
    Xaven 5.01.2015 11:09
    Śmiechłem
    Hahaha, takie odczucia w anime jeszcze nie miałem, facepalm połączony z niekontrolowanym śmiechem, absurdalność i nielogiczność Aldonah.Zero wywołała u mnie owe uczucia i to właściwie za to ją cenie na piąteczkę. Można powiedzieć, że było tak głupie, że aż śmieszne/dobre. Może dam przykład,  kliknij: ukryte 
    To może teraz trochę poważniej:
    Fabuła: nielogiczna, płytka, złożona z przypadkowych zdarzeń, które dają następstwo kolejnych przypadkowych zdarzeń i powstaje takie błędne koło. Dostajemy dzieciaki ratujące świat (o ile coś na nim zostało) przed antagonistami. Nic nadzwyczajnego, tylko w tym przypadku, to wygląda na jedno starcie, mianowicie Inaho vs Rycerze. Cóż więcej napisać, absurdalność wydarzeń jest na pewno wielka, nie raz robiłem tego śmiesznego facepalm'a myśląc coś w deseń „No plis… serio?”
    Coś co jednak odczuwałem na plus w serii to dynamiczność i ciągłość akcji: nie było przynajmniej długi monologów, które w przypadku tej serii były by nic nie warte, ponieważ bohaterowie nie posiadali głębszej psychiki.
    Co do losów Slaina to mnie zbytnio nie obchodzą.
    Bohaterowie: Ogólnie przy bohaterach miałem odczucia takie same jak recenzent – wszystkie postacie oprócz Inaho to statyści, którzy podporządkowują się protagoniście, by mógł się on wykazać.
    Sam Inaho przypomina mi Tatsuyie z Mahouka Koukou no Rettousei – zimnokrwistego, bez emocjonalnego władce czasu, rozumu, przestrzeni z wymaksowanymi skillmi w obsłudze wszystkiego, o tyle, że nie zgłębił jeszcze tajniki nieśmiertelności oraz ożywiana ludzi (chociaż nie wiadomo – mam na myśli zakończenie (12 odc.) Jakby nie patrzeć reszta bohaterów jest płytka i schematyczna na czele z księżniczką Vers, ewentualnie jakąś role pełni jeszcze tragiczny bohater Slain, ale mnie jakoś nie urzekł, właściwie jeśli zginałby w którymś odcinku serii to nawet bym się ucieszył. Już chyba wole oglądać herosa Inaho niż przygody Slaina.
    Grafika spełniła swoje wymagania, kreska całkiem w miarę tak samo jak animacja. Strój wojenny Marsjan przyzwoicie wyglądał, jedynie co mi trochę szło na oczy to biała suknia księżniczki. Co do mechów, to trochę zawiodłem się na Versiańskich maszynach, bo mimo wyglądu jakim dysponowały to nie miały wiele w zanadrzu, góra po kilka skilli, przy czym podobnym wachlarzem dysponował ziemski mech, o tyle, że był słabszy technologicznie.
    Muzyki miło się słuchało, w samym anime była puszczana w miarę do klimatu, a OP i END nie były złe, chociaż w przypadku END aLIEz, zwrotki z j. niemieckim mnie nieco irytowały.

    Fabuła: +2/10
    Bohaterowie: -2/10
    Grafika: 8/10
    Muzyka: -8/10
    Całokształt: 5/10

    I tu może zrodzić się pytanie czemu 5/10, po mimu tak wielu wad?
    Odpowiedź z mojej strony jest taka, że granica dzieląca postawienia tej serii 3 punkty a 5 jest bardzo cienka, jednak postanowiłem dać jej tą wyższą, ze względu, że nieźle przy niej się bawiłem i wywoływała u mnie te nietypowe uczucia (które opisywałem w pierwszych linijkach mojej opinii na temat anime).

    Tak naprawdę nie polecam i radzę znaleźć sobie inny lepszy tytuł.

    Co do recenzji, no nie powiem, subiektywna – tego nie pochwalam, ale przynajmniej chciało się recenzentowi pisać tyle tekstu i wyjaśniać wszystko czemuż to jest takie słabe anime z rażącą ilością wad – Jest długie uzasadnienie, więc nie będę się bardziej czepiał, głównie dlatego, że podzielam opinię recenzenta.
    • Avatar
      Bel 19.02.2016 01:48
      Re: Śmiechłem
      Co do bohaterów… Sam z recenzentem jesteście statystami. Normalne zachowania ludzkie. Wszyscy podporządkowują się Inaho bo dzięki temu można przeżyć. Działanie zespołowe i podporządkowanie się bardziej doświadczonym. Coś takiego nazywa się instynktem samo zachowawczym. Co do księżniczki profil osobowy „ptaka z klatki”. Poszukaj w google a potem pisz brednie.
      • Avatar
        Slova 19.02.2016 07:34
        Re: Śmiechłem
        Wszyscy podporządkowują się Inaho bo dzięki temu można przeżyć.

        bo dzięki temu można przeżyć

        Myślę, że właśnie wypunktowałeś najpoważniejszą wadę konstrukcji postaci w A.Z. Jeśli nadal nie rozumiesz, w czym tkwi problem, to postawię następujące pytanie:
        Dlaczego właśnie Inaho?
  • Avatar
    A
    gosc 25.12.2014 14:03
    anime jest całkiem niezłe. niedociągnięcia szczególnie w odcinkach 4­‑7 rzeczywiście są poważne i uzasadniałyby niską ocenę na poziomie 5/10, ale od odcinka 8 robi się znacznie lepiej – niektóre absurdy znajdują wytłumaczenie, wręcz zaczyna się to układać w całkiem spójną całość.
  • Avatar
    A
    C@rolus Io@nnes 14.12.2014 03:42
    O recenzowaniu słów kilka...
    Z przykrością muszę stwierdzić, że od jakiegoś czasu pośród recenzji na Tanuki zapanował zły trend.

    W czym rzecz? Otóż dawniej na pierwszym planie był cel informacyjny recenzji – miały one przede wszystkim stanowić wskazówkę dla widza odnośnie tematyki anime, jakości wykonania, ścieżki dźwiękowej i innych. Dzięki temu Tanuki.pl stanowiło de facto ogromną wikipedię anime i mangi. Rzut okiem na recenzję był obowiązkowym rytuałem przed seansem każdego anime.

    Tymczasem obecnie na pierwszy plan wysunął się cel wartościujący recenzji polegający na przedstawieniu subiektywnych wrażeń recenzenta na temat danej pozycji, ocenie poszczególnych jego elementów i w konsekwencji wyrażenie postulatu (zachęta albo zniechęcenie).

    Moim zdaniem taki trend trzeba ocenić negatywnie!
    Recenzja w pierwszej kolejności powinna mieć wartość informacyjną, a osobiste odczucia recenzenta powinny być wplatane subtelnie.
    W innym wypadku rychło ten portal zmieni się w śmietnisko pełne „artystycznych recenzji”, z których dowiedzieć się będzie można jedynie tego, jak bardzo dany autor męczył się przy seansie anime.

    Być może kogoś urażą moje słowa, przepraszam.
    Ale odnoszę wrażenie, że ostatnimi czasy mamy wysyp jajogłowych przemądrzałych recenzentów, stawiających się ponad szarą, głupią masą widzów. Bo niejednemu wydaje się, że skoro obejrzał X­‑set pozycji anime to stał się kami anime i na pewno jemu zdaje się lepiej niż w opinii tysiąca pozostałych bałwanów („z pewnością gimnazjalnych otaku").

    Przyjaciele, nie tędy droga! Recenzja anime to nie okazja do popisywania się elokwencją i zasobem słownictwa, do dawania upustu swoim grafomańskim zapędom! Recenzja nie służy temu żeby nabić komentarzy, prowokować, zyskać pogłosu i przy okazji pokazać „motłochowi”, co o nim się myśli.

    Naprawdę, warto wrócić do korzeni solidnego recenzowania a'la Tanuki.pl. Więcej informacji, a mniej popisów. Szanujmy oceny widzów, jeśli kilkadziesiąt osób ocenia dany tytuł pozytywnie to chyba coś oznacza…
    A jeśli ktoś koniecznie musi się wyszaleć w krytyce, czemu nie zrobić tego na prywatnym blogu. A na Tanuki zamieścić profesjonalną recenzję, wartościową dla czytelników.
    • Avatar
      Easnadh 14.12.2014 10:25
      Re: O recenzowaniu słów kilka...
      Czy ja wiem? Myślę, że trochę przesadzasz.

      Po pierwsze, tego typu recenzje pojawiały się na Tanuku już dawno – ale na dziale Manga, recenzenci anime raczej się hamowali (co jest w sumie ciekawe…). Wystarczy pójść i rzucić okiem na recenzje Aliry do mang Mayu Shinjo. Są raczej niekonwencjonalne, pełne dosadnych stwierdzeń i opinii – ale jakże trafne i mnie osobiście się podobają, bo to mój rodzaj humoru. A patrząc na komentarze pod nimi – nie jestem jedyna.

      Po drugie, jeśli przyjmiemy twój punkt widzenia, że to nowy, świeżutki trend (tak więc to, co napiszę poniżej może się kłócić z tym, co napisałam powyżej, ale po prostu usiłuję się wpasować w sytuację): recenzje komilla i Slovy to jak na razie bardzo nieliczne przykłady z działu Tanuki anime. Spójrz na stronę główną – recenzja Aldonah.Zero już dawno z niej znikła i znaleźć ją możesz tylko poprzez wyszukanie, a od czasu recki Clannada pojawiły się trzy kolejne. Tej Slovy nie czytałam, ale moja jest raczej dość normalna, jeśli mogę to stwierdzić, z kolei recenzja moshi jest jak zwykle solidna i, jak to nazwałeś, w stylu à la Tanuki. Nieco niżej znajdują się bardzo dobre i pełne konkretnych informacji recenzje Tamako Love Story autorstwa Lin i ALT od Ave. Liczba komentarzy do trzech najnowszych od czasu wyjścia recenzji – 0 (słownie: zero). Reszta też dostała w porywach jakieś tam pojedyncze, jeśli w ogóle.

      Z kolei liczba nowych komentarzy przy recenzjach Aldonah.Zero i ALTu Clannada bardzo urosła w ciągu kilku dni, więc wrażenie mogło być na tyle przytłaczające, że w twoim umyśle zakodowało się jako „nowy ogólny trend Tanuki™". Na­‑ah. Tanuki może się trochę zmieniło, to oczywiste, bo część starych recenzentów odeszła, pojawili się nowi, ale jako recenzent i jednocześnie nie­‑członek Redakcji (więc nie można mnie posądzić o skorumpowanie czy coś), mogę cię zapewnić, że Ave oraz inne osoby sprawdzające recenzje zawsze miały, nadal mają i będą mały wymagania. Plus serio, Redakcja Tanuki to normalni ludzie, a nie banda skostniałych konserwatystów wypchanych trocinami niczym zbierające kurz wypchane eksponaty w najdalszym kącie muzeum, która nie dopuszcza żadnych nowości oraz nie idzie na żadne ustępstwa. A publikowanie kontrowersyjnych według ciebie recenzji wcale nie jest taką złą rzeczą z punktu widzenia, nie wiem, marketingowego (? nieznamsiem…) – i liczba komentarzy o tym świadczy. Poza tym, dla ciebie ten rodzaj recenzji jest kontrowersyjny i w ogóle do niczego, ale innym może bardziej odpowiadać. Na świecie jest całe mnóstwo ludzi, a każdy jest inny, czyż nie?

      Zastrzegam też, że moja wypowieź jest bardzo ogólna, nie wypowiadam się na temat wspomnianych w powyższym akapicie recenzji, bo żadnego z tych anime nie widziałam, więc mnie te recki ani ziębią, ani grzeją.
    • Avatar
      moshi_moshi 14.12.2014 13:17
      Re: O recenzowaniu słów kilka...
      Większość rzeczy ładnie wypunktowała Easnadh, ja odniosę się głównie do ostatniego akapitu.

      C@rolus Io@nnes napisał(a):
      Szanujmy oceny widzów, jeśli kilkadziesiąt osób ocenia dany tytuł pozytywnie to chyba coś oznacza…

      A kiedy widzowie zaczną szanować oceny recenzentów, którzy są takimi samymi ludźmi jak oni? Kiedy co niektórzy użytkownicy przestaną traktować portal Tanuki jak umysł zbiorowy i przyjmą do wiadomości, że każda pisząca osoba jest inna, ma inne upodobania i na co innego zwraca uwagę? Redakcja, ani żaden Wielki Jenot nie stoją nad recenzentami z batem i nie mówią im, co mają pisać – recenzja to opinia jednej, słownie jednej osoby, której chciało się poświęcić trochę czasu i skrobnąć tekst nieco dłuższy od komentarza. Jeżeli ktoś traktuje tenże tekst, podkreślam, będący jedynie opinią jednej osoby, jak wyrocznię, to jego problem.

      Szanujemy widzów, napisać recenzję może każdy, chętnie ją opublikujemy (niezależnie od wystawionej oceny), jeżeli tylko będzie spełniać warunki portalu (poprawność gramatyczna, stylistyczna i merytoryczna). Nie nasza wina, że na taki krok decydują się nieliczni, podczas gdy reszta woli psioczyć w komentarzach. I nie, nie mam zamiaru podsumować wypowiedzi stwierdzeniem „nie podoba się, to napisz własną”, ale proszę użytkowników o przyjęcie do wiadomości jednej rzeczy: recenzja wyraża opinię osoby, która ją napisała i nikogo innego. I tak jak każdy może napisać komentarz pozytywny lub negatywny, tak recenzent może serię pochwalić lub skrytykować – jego święte prawo. Nie znam nikogo, kto chciałby pisać teksty „pod publiczkę”, a takich właśnie się domagasz. Żądasz żebyśmy szanowali widzów, publikując tylko te recenzje, które będą zgodne z opinią ogółu/Twoją – cóż za łaskawość z Twojej strony. Tylko widzisz, domagasz się czegoś, czego sam nie masz, nie okazujesz. Nawet w najbardziej krytycznej recenzji, nigdy nie użyłam wobec widzów określeń obraźliwych (gdyż recenzja traktuje o anime/mandze, a nie widzach), nie zrobił też tego chyba żaden inny recenzent, ponieważ znając Ave i tak wywaliłaby coś takiego podczas redakcji. Tymczasem Ty, nie znając człowieka, opierając się tylko na jego opinii, której jedynym grzechem jest niezgodność z Twoją (no po prostu straszne), wyzywasz go od jajogłowych przemądrzałych recenzentów, wytłuszczając to jeszcze, żeby broń Boże nikt nie przegapił. Powiem wprost, zacznij od siebie, a potem pouczaj innych.
      • Avatar
        C@rolus Io@nnes 14.12.2014 14:42
        Re: O recenzowaniu słów kilka...
        Chwila moshi moshi, czytaj uważnie!
        Pisząc o przemądrzałych recenzentach nie wymieniłem ŻADNEGO imienia, zaznaczyłem też, że przepraszam, jeśli kogoś moje słowa urażą.

        W żadnym miejscu nie napisałem, że chcę „pisania recenzji pod publiczkę”, widzę, że nie przeczytałeś mojego wpisu, a właśnie tylko te „wytłuszczone słowa”.

        Zwracam jedynie uwagę, że w pisaniu recenzji potrzeba jest trochę pokory: jeśli większość osób ma inne odczucia wobec danego tytułu niż ja, to należy ich zdanie uszanować i swoją krytykę wplatać subtelnie. A nie szarżować z ostrymi słowami obliczonymi na szok i konfrontację.

        Easnadh, takich „artystycznych recenzji” jestem w stanie wskazać przynajmniej z dziesięć, nie pamiętam takich sprzed 2010 roku.
        Jeśli twierdzisz, że kontrowersyjna recenzja jest korzystna z punktu widzenia „marketingowego” czy innego, to, wybacz, inaczej rozumiemy zadania recenzji. Ja nie oczekuję felietonu satyrycznego czy osobistych wynurzeń, a profesjonalnego wartościowego tekstu.
        A „skostniały konserwatysta wypchany trocinami” to dla mnie określenie pozytywne, „dopuszczanie nowości” czy „pójście na ustępstwa” z kolei kojarzy mi się z opuszczaniem poprzeczki.
        • Avatar
          moshi_moshi 14.12.2014 15:32
          Re: O recenzowaniu słów kilka...
          Przeczytałam uważnie, nawet kilka razy. I owszem, imion/nicków nie wymieniłeś, ale skoro nie są to słowa skierowane do recenzentów Tanuki, to w takim razie co robią na tej stronie i po jakie licho ich używasz, skoro nie chcesz nikogo obrazić?

          Recenzja ma kilka funkcji, nie tylko „informacyjną”. Narzucanie komuś jak ma pisać jest poniekąd żądaniem „pisania pod publiczkę”. To, że Ty nie lubisz tekstów, w których położono nacisk przede wszystkim na własne odczucia po seansie, tudzież napisanych w sposób charakterystyczny, specyficznym stylem, nie znaczy, że nie mają one prawa bytu. Ja dla przykładu lubię zabawne, ciekawie napisane teksty i czytam je z wielką przyjemnością, dla samego czytania. I są osoby, również w redakcji, które po prostu lubią inne, nietypowe recenzje – nie muszą nawet znać serii, której dotyczą. (Bo czytanie fajnego literacko tekstu, sprawia niektórym ludziom przyjemność i poza tą przyjemnością, nie oczekują nic więcej.)

          To w jaki sposób ktoś wplata w tekst krytykę, to jego prywatna sprawa i dopóki nie używa określeń wulgarnych i obraźliwych, a recenzja nie traci na merytoryczności, nic nikomu do tego. Każda recenzja publikowana na Tanuki musi pełnić funkcję informacyjną, mówić coś o anime/mandze, natomiast proporcje bywają różne. Jak wspomniałam w poście wyżej, piszący wyraża swoją opinię i nie musi brać pod uwagę tego, że dwudziestu innym osobom coś się podobało, jemu nie musiało i ma prawo to wyrazić. Co do szokowania, to odnoszę wrażenie, że zszokowani są zazwyczaj tylko Ci, którzy mają zdanie odmienne i to oni najgłośniej krzyczą, że tekst jest do niczego.

          Wybacz, ale widziałam już mnóstwo tego typu dyskusji, niestety rzadko padają w nich konkretne, sensowne argumenty, ponieważ mało kto z krytykujących jest w stanie wskazać w recenzji faktyczne błędy. Najczęściej dyskusja sprowadza się do tego, że moja racja jest „bardziejsza” od twojej i jakim prawem krytykujesz anime/mangę, która mi się podobała. Recenzja jest zła, bo nie zgadza się z moim światopoglądem i moją wizją tego, jak powinno się recenzję pisać. Przykro mi, ale to nie wypełnianie formularza w urzędzie – nie planujemy dyktować recenzentom jak i co mają robić.

          I serio, w porównaniu z ogółem tekstów na portalu, tych wyróżniających się jest bardzo niewiele, nie jest winą redakcji, że pod nimi ludzie lubią najgłośniej krzyczeć. Nie będziemy pozbywać się „kontrowersyjnych” autorów, bo ktoś ma taki kaprys – nie lubisz stylu danej osoby? Cóż, rozwiązanie jest proste, nie czytaj jej recenzji – na Tanuki jest całkiem spora gromadka współpracowników, wybierz teksty tych, których styl Ci odpowiada, ewentualnie poszukaj recenzji gdzieś indziej. Różnorodność jest fajna, a pisanie recenzji to nie tworzenie tabelki w Excelu, tu sztywne normy nie obowiązują, a odczucia mają silny wpływ na ostateczny kształt tekstu. Na bogów, po prostu nauczcie się szanować cudze zdanie…
        • Avatar
          Easnadh 14.12.2014 22:08
          Re: O recenzowaniu słów kilka...
          C@rolus Io@nnes napisał(a):
          takich „artystycznych recenzji” jestem w stanie wskazać przynajmniej z dziesięć, nie pamiętam takich sprzed 2010 roku.
          To sobie odśwież pamięć tudzież sprawdź, a nie piszesz, co ci tam przyjdzie do głowy. Lista recenzji mang Alirki (bo o niej akurat wspominałam w poprzednim komentarzu): „Love Celeb” i „Love Strip” – rok 2009. Ahaha.
          • Avatar
            Amarette 14.12.2014 22:30
            Re: O recenzowaniu słów kilka...
            Ależ to są chyba najzabawniejsze recenzje jakie w życiu czytałam xD one są po prostu piękne x3 i zdecydowanie uszlachetniają 'dzieła' o których treści były zmuszone czytelnikowi opowiedzieć ;p

            + jeszcze klasyk ale już z 2010, „Sex=Love2” xD też absolutnie boska perełka ;).
            Hym… ja nie wiem, może wtedy ludzie więcej zdrowego dystansu do siebie i świata mieli czy co Oo”.
          • Avatar
            C@rolus Io@nnes 14.12.2014 22:59
            Re: O recenzowaniu słów kilka...
            Easnadh, pisząc o artystycznych recenzjach nie miałem na myśli tekstów Aliry, więc Twoja replika spudłowała. „Ahaha”.
            • Avatar
              Slova 14.12.2014 23:25
              Re: O recenzowaniu słów kilka...
              W takim razie co miałeś na myśli?
              • Avatar
                C@rolus Io@nnes 15.12.2014 00:05
                Re: O recenzowaniu słów kilka...
                Slova, speak of the devil and he shall appear.
                • Avatar
                  Slova 15.12.2014 00:15
                  Re: O recenzowaniu słów kilka...
                  Jeszcze nie zdarzyło mi się napisać artystycznej recenzji, poza tą „Księgi bez tytułu”, co było chyba pięć lat temu.
      • Avatar
        jolekp 14.12.2014 14:53
        Re: O recenzowaniu słów kilka...
        Nawet w najbardziej krytycznej recenzji, nigdy nie użyłam wobec widzów określeń obraźliwych (gdyż recenzja traktuje o anime/mandze, a nie widzach), nie zrobił też tego chyba żaden inny recenzent, ponieważ znając Ave i tak wywaliłaby coś takiego podczas redakcji.

        Nie chciałabym dolewać oliwy do ognia, ale to się, niestety, zdarza. Dajmy na to, w recenzji do anime Hyouka, recenzent w podsumowaniu pisał coś o „fanatycznych wyznawcach KyoAni” jako jedynej grupie, której może to przypaść do gustu. Możesz się ze mną nie zgadzać, ale moim zdaniem to już podpada pod obrażanie widzów, którym to anime się podobało.
        • Avatar
          moshi_moshi 14.12.2014 15:39
          Re: O recenzowaniu słów kilka...
          Nie lubię łapać za słówka, ale…
          Fanatyczni wyznawcy Kyoto Animation to bodaj jedyna grupa, która łaskawszym okiem spojrzy na to anime.


          Diabeł czasami tkwi w szczegółach. :)
          • Avatar
            Kamiyan3991 25.12.2014 14:45
            Re: O recenzowaniu słów kilka...
            Dodając jedno słówko nie zmieniasz drastycznie sensu wypowiedzi.
            To tak jak pomijanie „moim zdaniem” na początku zdania.

            I w sumie owszem, też czasem odnoszę wrażenie, że recenzenci to nadęte buffony i „znafcy” od siedmiu boleści.

            Podkreślam „czasem”.
            Inna sprawa, że na całym Tanuki czytam chyba tylko recenzje Slovy, bo uznaję je za wartościowe.

            Natomiast unikam recek Avellany, która zwykła oceniać totalne gnioty na 8/10 (StB ma tę samą ocenę co Index — rofl).
            • Avatar
              moshi_moshi 25.12.2014 18:44
              Re: O recenzowaniu słów kilka...
              Sens wypowiedzi nigdy się nie zmienił, ponieważ to jedno słówko od początku było w recenzji, a to że ludzie widzą, to co chcą widzieć i nie potrafią czytać ze zrozumieniem, to ich problem.

              Patrz, ja czasami odnoszę takie wrażenie, czytając komentarze niektórych użytkowników, ale jakoś żadnemu nie nawrzucałam, jego mamusi również, bo rozumiem, że ktoś może mieć inne zdanie, a krytykę da się wyrazić w sposób kulturalny.

              Slova na pewno się ucieszy, że ma wiernego fana. :)
              • Avatar
                Slova 25.12.2014 19:39
                Re: O recenzowaniu słów kilka...
                Bardzo.
              • Avatar
                Kamiyan3991 25.12.2014 20:27
                Re: O recenzowaniu słów kilka...
                A czy recenzenci nie dają im powodów?
                Widziałaś może wypowiedzi pod adaptacją HxH 2011?
                Był tam bodajże redaktor i/lub współpracownik (nie pamiętam) oraz też raczej rozpoznawalny Góral.

                Wyszło, że adaptacja jest „zua”, bo nie pilnuje detali, a tymi „detalami” były jakieś spadające jabłka, gdzie nie wiem, czy chociaż 1% ludzi kojarzy tę scenę, a tym bardziej zwróciło na nią uwagę.

                I teraz napiszmy hipotetyczną recenzję, czepiając się pierdółek i jednocześnie przypisując sobie rozłożenie tytułu na czynniki pierwsze (bo jak mniemam to tym właśnie jest recenzja)... czy to dziwne, że lud się burzy?

                Jeśli miałbym to jakoś dobrze porównać, to recenzje idą w stronę opinii krytyków filmowych, które są zresztą często bardzo wyśmiewane (i nie dziwota).

                Czy nie można odnieść wrażenia, iż recenzent uważa się za „wymagającego widza”, dla którego „liczą się detale”, czytaj — nadętego bufona?

                Bo jestem zdania, że można.
                Jestem też zdania, że recenzje powinni pisać względnie „normalni” widzowie, bo czepianie się takich błahostek jest absurdalne.

                A tym bardziej uzasadnianie tym bardzo niskiej oceny (co zresztą w wspomnianym temacie nastąpiło, ale tylko w komentarzach).
                • Avatar
                  Slova 25.12.2014 20:37
                  Re: O recenzowaniu słów kilka...
                  Ale ja oficjalnie uważam się za znawcę i wiem wszystko na temat anime.
                  A jabłko było aluzją do Ginga Tetsudou no yoru.
                • Avatar
                  moshi_moshi 25.12.2014 21:04
                  Re: O recenzowaniu słów kilka...
                  Bogowie, here we go again…

                  A skąd pomysł, że recenzent nie jest „normalny”? Co rozumiesz pod pojęciem „normalności”? Oglądając anime każdy zwraca uwagę na coś innego, w przypadku osób, które widziały dużo serii, właśnie szczegóły często decydują o ocenie. W przypadku Huntera dochodzi jeszcze znajomość mangi/starej wersji animowanej – komuś zwyczajnie mogą się nie podobać zmiany w scenariuszu, uznaje że starsza wersja jest lepsza z jakichś względów. Jego święte prawo!

                  Dyskusja pod HxH [2011] jest o tyle smutna, a może wręcz przerażająca, że dosłownie odmawia się komuś wyrażenia własnej opinii i ocenienia zgodnie z odczuciami po seansie. Na bogów, czy Tobie ktoś zabrania wystawić konkretną cyferkę pod anime, napisać komentarz? Tassadar (bo o niego chodzi) nawet nie ma tej serii w rezerwacjach, tekst ma napisać zupełnie inna osoba!

                  I owszem, recenzent może się czepiać detali jeżeli to one najbardziej zwróciły jego uwagę, dopóki potrafi uzasadnić ocenę nie ma problemu. Ty możesz się z recenzją nie zgadzać, może nie podobać ci się ocena, ale to nie powód by kogoś obrażać. Jeśli ktoś czuje się urażony, bo zjechano mu ulubioną serię, to sorry, czas popracować nad własną samooceną. To tylko anime, podoba Ci się, super, ale przyjmij do wiadomości, że każdy jest inny i może mu się nie podobać i ma pełne prawo to napisać, a Tobie nic do tego. Serio, nie uważasz, że prowadzenie świętej wojny w imię narysowanych wielkookich ludzików jest trochę dziecinne?

                  Gdyby ktoś przyszedł i powiedział, że recenzja jest do kitu, bo recenzent popełnił mnóstwo błędów i pokazał paluchem te błędy, to co innego. Większość osób czepia się tylko i wyłączenie dlatego, że ma odmienne zdanie o serii i nie rozumie, że ktoś może mieć inne. Poza tym, przypominam, że recenzja jest opinią jednej osoby, która nie rości sobie prawa do bycia wyrocznią, tekst należy traktować najwyżej jako wskazówkę, jest on subiektywny, więc warto spojrzeć na oceny innych, poczytać komentarze i dopiero wyrabiać sobie zdanie… My tu nie publikujemy podręczników z jedyną słuszną ideologią, nikt nie będzie przepraszał, że ma gust i wymagania niekompatybilne z jakąś tam częścią ludzkości.
                  • Avatar
                    Kamiyan3991 26.12.2014 15:11
                    Re: O recenzowaniu słów kilka...
                    Jakie „again”?

                    Napisałem „względnie normalny”, więc chyba wiadomo o co chodzi.
                    Generalnie odnoszę wrażenie, że nie przeczytałaś w ogóle mojego postu albo po prostu mylisz recenzję z jakimś felietonem czy wpisem na blogu.

                    Bo o ile się nie mylę, to recenzja ma za zadanie w miarę wyczerpująco opisać dany tytuł, tak, żeby potencjalny widz wiedział, czego może się spodziewać.
                    No i problemem recenzji jest też to, że często patrzy się tylko na ocenę.

                    I w sumie to sama sobie przeczysz.
                    Z „prowadzeniem świętej wojny” bardziej kojarzy mi się czepianie jakiś spadających jabłek, mimo że nikogo to w sumie nie obchodzi (no może poza recenzentem i jakiś tam % krytyków filmowych).

                    Ja doskonalę wiem, że każdy jest inny… ale tutaj ta inność jest trochę zbyt duża i przez to staje się dla czytelników niewartościowa.

                    Jak mam poważnie odebrać ocenienie np. tak dobrej bajki na 5/10 i w argumentacji „bo przez 2­‑3 sekundy w jednej scenie spadały jabłka”?
                    Naprawdę nie uważasz, że jest to trochę… po prostu idiotyczne?

                    Zwracanie uwagę na szczegóły, a umniejszanie czemuś, czepiając się pierdółek to jednak dwie zupełnie inne sprawy.

                    Dlatego cieszę się, że recenzji nie napiszę Tassadar czy Góral, bo byłaby chyba jedną z najśmieszniejszych na tym portalu (i pewnie wywołałaby większą dramę niż 2/10 Slovy dla Aldnoaha).

                    O, to jest zresztą dobry przykład.
                    Mamy 2/10 dla Aldnoaha dobrze uzasadnione — drama i tak będzie, ale widać, że recenzent podszedł do tego poważnie (a przynajmniej na tyle poważnie, na ile (nie)zasługują chińskie bajki).

                    A teraz weźmy recenzję jednego z lepszych shounenów w ostatnich latach i dajmy mu 4/10, bo „spadały jabłka, a w starej wersji nie”... naprawdę zdziwi Cię fakt, że ludzie zaczną się pluć i nazywać recenzenta „krytykiem filmowym”, który zwraca uwagę na jakieś głupoty, zamiast skupić się na samej bajce i jej nowej adaptacji?

                    Bo mnie w ogóle.
                    • Avatar
                      moshi_moshi 26.12.2014 16:49
                      Re: O recenzowaniu słów kilka...
                      Po prostu mam wrażenie, że podobne rozmowy są toczone zbyt często…

                      Nie, nie wiadomo – przykro mi, nie czytam w Twoich myślach i nie mam bladego pojęcia, co rozumiesz pod pojęciem normalny i dlaczego nie uważasz za takich recenzentów Tanuki.

                      To może żeby było łatwiej, definicja recenzji, za Wikipedią:
                      Recenzja (z łacinskiego recensio oznaczającego ‘spis ludności, przegląd’, w języka polskiego za pośrednictwem niem. Recension) – analiza i ocena dzieła artystycznego, publikacji naukowej, projektu, przewodnika, poradnika, wystawy, przedstawienia teatralnego, publikacji multimedialnej, filmu, gry komputerowej itp. Pełni funkcję informacyjną, wartościującą i postulatywną, nakłaniającą lub zniechęcającą.

                      A teraz, którego z tych zwrotów nie rozumiesz? Nie myl recenzji z opisem, od opisów masz ANN lub MAL, my publikujemy właśnie recenzje.

                      Co do wspomnianej rozmowy o Hunterze – czepiłeś się tych jabłek jak rzep psiego ogona, tymczasem po przejrzeniu dyskusji okazuje się, że oprócz rzeczonych owocków Góralowi nie podobały się „nieudolna reżyseria, dobór seiyuu, brak odpowiedniego prowadzenia historii, przedstawienia bohaterów i wytworzenia odpowiedniej atmosfery…” i jeszcze kilka innych rzeczy. Wybacz, ale wybierasz sobie losowo jeden przykład z całej litanii zarzutów, w tym kilku bardzo poważnych i zachowujesz się, jakby one nie istniały. To nie jest jeden drobiazg…

                      Nie uważasz, że idiotyczne jest czepianie się komentarza pod serią, który recenzją nie jest i nigdy nie będzie, a jeszcze bardziej idiotyczne traktowanie właśnie tegoż komentarza jak recenzji? Tassadar i Góral mogą nawet postawić 1 i nic nikomu do tego, nie muszą nawet uzasadniać, bo powtórzę po raz enty, mają prawo do własnej oceny. Co ciekawe, na liście użytkowników jest kilka osób, które wystawiły tej serii niskie noty, Ty czepiasz się tylko tych, którzy odważyli się dorzucić komentarz.

                      Naprawdę nie wiem kiedy, czy w ogóle dotrze do ciebie, że coś co jest dobre dla ciebie i podoba się tobie, innym nie musi? Twoja ocena ma taką samą wartość jak Tassadara czy Górala, żadna nie jest bardziej „obiektywna” czy „prawdziwa”... I nie, zupełnie mnie nie rusza, że ktoś ma odmienne zdanie na jakiś temat, w życiu tak bywa.

                      Przyjmij do wiadomości, że Tassadar jest takim samym użytkownikiem portalu jak inni, może oceniać jak chce, pisać komentarze jeżeli ma ochotę lub nie. Nic Ci do tego. I to się tyczy wszystkich ludzi korzystających z Tanuki.

                      Co do patrzenia na oceny – jeżeli ktoś gapi się tylko na cyferki, nie rozumiejąc, że pełnią one służebną rolę wobec recenzji, że recenzja jest opinią jednego człowieka, który nigdzie nie rości sobie prawa do bycia wyrocznią, że wypadałoby się zastanowić czy nasz gust jest kompatybilny z gustem autora tekstu, to ups. Ludzie mają mózgi, których powinni używać dla własnego dobra.
                      • Avatar
                        gosc 26.12.2014 17:19
                        Re: O recenzowaniu słów kilka...
                        kluczowa jest funkcja informacyjna, jej podporządkowane są inne elementy recenzji, w tym subiektywne odczucia autora. szczególnie ważne jest to w przypadku takiego serwisu. słusznie zwrócili na to uwagę @Impos i @C@rolus Io@nnes

                        jeżeli podsumowaniem recenzji jest ocena – to musi być ona logicznie osadzona w przyjętym systemie oceniania. to znaczy w szczególności powinna korespondować z ocenami innych anime (@Impos). zatem w przypadku takiego serwisu autor oceniając winien kontrolować swoje subiektywne odczucia i uważać czy nie wypaczają one wystawionej oceny.

                        gdyby recenzja została zamieszczona na autorskim blogu – to wtedy subiektywizm, odczucia autora mogłyby w niej przeważać, i ocena również mogłaby pozostać czysto subiektywna. w ten sposób byłaby prawidłowo osadzona w kontekście pozostałych subiektywnych ocen.

                        anime w bazie są szeregowane pod kątem ocen – obowiązkiem autora recenzji jest dbanie o to, żeby ocena była adekwatna, oznacza to, że musi radzić sobie z pokusą subiektywnego oceniania.
                        • Avatar
                          Slova 26.12.2014 17:51
                          Re: O recenzowaniu słów kilka...
                          kluczowa jest funkcja informacyjna, jej podporządkowane są inne elementy recenzji,

                          Nie, kluczowa jest funkcja oceniająco­‑analizująca. Czytelnik chce się dowiedzieć, czy to, o czym czyta, jest warte uwagi. Kto to zrobił, kto wystąpił, o czym opowiada – tego może się dowiedzieć w wielu innych miejscach bez przebijania się przez recenzję.

                          to znaczy w szczególności powinna korespondować z ocenami innych anime

                          Ponownie błąd. Każde anime to osobny, niezależny utwór, zestawianie ich ze sobą nie ma sensu, gdyż nie da się w szeregu ustawić sztuki, a jednak anime to dzieła artystyczne. Jakkolwiek źle to brzmi – taka jest rzeczywistość.


                          winien kontrolować swoje subiektywne odczucia i uważać czy nie wypaczają one wystawionej oceny.

                          Więc w jaki inny sposób ma oceniać? Tanuki nie ma klucza ocen. A nawet jeśli, to jakby go skonstruować? Jakie wytyczne nakreślić? Niemożliwe, a nawet jeśli – sztuczne i wypaczająca odczucia recenzenta.

                          ocena również mogłaby pozostać czysto subiektywna. w ten sposób byłaby prawidłowo osadzona w kontekście pozostałych subiektywnych ocen.

                          Ale wszystkie oceny na Tanuki są subiektywne, więc jakakolwiek następna też jest automatycznie prawidłowo osadzona w kontekście.

                          oznacza to, że musi radzić sobie z pokusą subiektywnego oceniania.

                          proszę, wskaż mi wytyczne, na podstawie których mam obiektywnie ocenić anime. Tak jak np. w przemyśle metalurgicznym są kryteria oceny jakości stali, a w drzewnym – jakości surowca drzewnego. Wskaż mi ścisłe i nienaruszalne normy, którymi recenzent ma się kierować wystawiając ocenę.
                          • Avatar
                            gosc 26.12.2014 18:45
                            Re: O recenzowaniu słów kilka...
                            celem recenzji jest informacja, ocena jest kwintesencją, podsumowaniem. analiza w ogóle nie jest celem jako takim tylko elementem recenzji, podobnie jak opis, czy interpretacja.

                            stwierdzenie, że każde anime to osobny, niezależny utwór (zależy co przez to rozumiesz) – niewiele wnosi. recenzowanie, ocenianie dowodzi zresztą, że jest inaczej niż Ci się wydaje. żaden utwór nie jest osobny, niezależny w sensie, który nadajesz tym słowom. dlatego utwory można oceniać, recenzować porządkować według kryteriów – jakkolwiek niedoskonałych, ale mimo to spełniających swoją ograniczoną funkcję. czym innym jest kompletne odrzucenie podjęcia się takiego wysiłku, a czym innym próbowanie, szlifowanie umiejętności.

                            wiążące kryteria już istnieją – tkwią w olbrzymiej liczbie ocenionych anime. powinieneś w pierwszej kolejności starać się je odnaleźć, odwołać do nich. natomiast Ty w ogóle takiego wysiłku nie podjąłeś. chciałeś ocenić na 1, przymuszony oceniłeś na 2 z dziecinnym wyjaśnieniem, a co by było gdyby wypadło 9 ;) to ujawnia twój niewłaściwy stosunek do oceniania.

                            tymczasem powinieneś zastanowić się jak podobnej jakości anime były oceniane i wystawić adekwatną ocenę – a jeśli byś kompletnie się z nią nie zgadzał (czyli twój osobisty stosunek do anime byłby zbyt silny) po prostu powinieneś dać sobie spokój z ocenianiem, recenzowaniem tego anime.

                            ocenianie anime należałoby raczej odnieść do oceniania wyrobów ze stali, czy z drewna, a nie do oceniania jakości surowca. wytyczne – w pierwszej kolejności na twoim miejscu zastanowiłbym się czemu służy ocena anime i zastanowił się czy np. właśnie nie powinna korespondować z innymi ocenami tak aby cel oceniania był realizowany.

                            osiągnięcie perfekcji, doskonałości jest praktycznie niemożliwe, ale to nie znaczy, że nie warto próbować. wiedzę jak ocenić jakość surowca może zdobyć praktycznie każdy, natomiast na tym gruncie sprawa jest znacznie trudniejsza.

                            pozdrawiam
                            • Avatar
                              Slova 26.12.2014 20:14
                              Re: O recenzowaniu słów kilka...
                              celem recenzji jest informacja,

                              Tak, informacja, czy warto, czy też nie warto poświęcać danemu utworowi czas.

                              utwory można oceniać, recenzować porządkować według kryteriów

                              Można, ale po co? Ocenię to na 6, bo inne oceniłem na 8, ale ogólnie to uważam,że zasługuje też na 8? To bez sensu, przypięcie takiej metki do utworu artystycznego w taki sposób mija się z celem, bo odbiorcy nie interesuje, że coś jest lepsze od czegoś innego, tylko chce wiedzieć, jak dobry jest omawiany utwór.

                              a co by było gdyby wypadło 9

                              Postawiłbym 9. Proste.

                              wiążące kryteria już istnieją – tkwią w olbrzymiej liczbie ocenionych anime. powinieneś w pierwszej kolejności starać się je odnaleźć, odwołać do nich. natomiast Ty w ogóle takiego wysiłku nie podjąłeś.

                              Nie mam zamiaru odwoływać się do ocen, które nie ja wystawiłem. Nie znam ludzi, którzy je wystawiają, nie wiem, jakimi oni kierowali się kryteriami, bo może oceniają albo na 1, albo na 10, a może zaniżają oceny, bo uważają anime jako medium za ogólnie ułomne, albo wszystkiemu dają 10, bo im się to podoba. PO co mam się odwoływać do czegoś, co jest zupełnie nieregularne, nie ma żadnych wytycznych jako podstawy, nie da się przewidzieć? Tym bardziej – po co mam się odwoływać do czyjegoś gustu i systemu wartości, skoro mam swoje?
                              A wysiłek podjąłem – oceniłem anime na 1/10 bo uważam, że ilość błędów i wad zupełnie wyczerpywała wymagania takiej oceny. Dla mnie A/Z było tandetą i tak je oceniłem. I to nic, że słabsze serie oceniam czasem wyżej – one nie są tandetne. Ponadto w grę wchodziła suma rozczarowań i zażenowania. 1/10 to adekwatna ocena.

                              tymczasem powinieneś zastanowić się jak podobnej jakości anime były oceniane

                              jak już pisałem – nie mam zamiaru odwoływać się do cudzych ocen, bo nie są dla mnie niczym wiążącym.
                              Dwa, że podobnych jakościowo anime jak A/Z widziałem niewiele – co najwyżej gorsze, jak emitowane równolegle Rail Wars. Gdybym miał porównywać, to oceniłbym rail wars na -15/10. Ocena sama w sobie mówi, co myślę o danym anime – każda z ocen to zbiór, worek, do którego przypisuje dane anime, nie odwrotnie. Jeśli coś było tandetą, to ląduje tam, gdzie tandety miejsce – to nic, że widziałem słabsze albo lepsze, nic to nie zmienia w danym anime, ono dalej pozostaje tandetą.

                              a jeśli byś kompletnie się z nią nie zgadzał (czyli twój osobisty stosunek do anime byłby zbyt silny)

                              Nie wiem, czyim stosunkiem do anime mam się kierować, jeśli nie swoim, ale chętnie się dowiem.

                              Aha, jeszcze dodam, że moje własne oceny uważam za najbardziej adekwatne, wręcz bardziej trafne od ocen innych osób, więc nie widzę potrzeby kierowania się ocenami jakiejś zbiorowości. Nie będę zastępował nimi czegoś, co działa po prostu dobrze.

                              po prostu powinieneś dać sobie spokój z ocenianiem, recenzowaniem tego anime.

                              A to bardzo chętnie – możliwość pominięcia oceny przy recenzji byłaby świetna, dla mnie one są zupełnie zbędne, tekst i tak mówi sam za siebie. Dlatego np. nie oceniłem fabuły, bo na tym etapie było to niemożliwe (a dwa, że nie stwierdziłem jej jeszcze w A/Z).

                              ocenianie anime należałoby raczej odnieść do oceniania wyrobów ze stali, czy z drewna, a nie do oceniania jakości surowca.

                              Ponownie staje się to więc czysto subiektywne. Chyba, że bedziemy oceniać każdy element z osobna i robić średnią ważoną, jak np. ocenia się samochody kolekcjonerskie. Przy czym tu znow trzeba sporządzić pakiet norm i wytyczne, jaki aspekt ma jaką wartość i jak wpływa na ocenę końcową.

                              A wiesz, czemu to nie zadziała? Bo oceny na Tanuki tak nie działają. Oceny grafiki, muzyki, postaci, fabuły mogą być na 1/10, ale recenzent da 10/10, bo zwyczajnie odnalazł w tym coś, dlaczego warto pozycję obejrzeć. I, o ile dobrze to uargumentuje, nie widzę w tym nic złego.


                              czy np. właśnie nie powinna korespondować z innymi ocenami tak aby cel oceniania był realizowany.

                              BNie, bo to moja ocena, wystawiona na podstawie mojego systemu wartości. I nie razy dwa, bo inni wystawiając oceny nie zastanawiają się, czy one z czymkolwiek korespondują.


                              Do ostatniego akapitu:
                              Wcale nie trudniejsza. W przeciwieństwie do surowca utwory artystyczne można oceniać po swojemu. I to najlepsze kryterium.
                      • Avatar
                        10/10 26.12.2014 17:58
                        Re: O recenzowaniu słów kilka...
                        straszny sie tutaj offtopic zrobil. juz chcialem napisac do moderatora z prozba o usuniecie komentarzy, ale zorientowalem sie ze to redakcja spamuje
                        • Avatar
                          Slova 26.12.2014 18:37
                          Re: O recenzowaniu słów kilka...
                          Zawsze i wszędzie!
                          • Avatar
                            Kamiyan3991 26.12.2014 19:27
                            Re: O recenzowaniu słów kilka...
                            To wszystko wina Slovy. ^^
                      • Avatar
                        Kamiyan3991 26.12.2014 19:26
                        Re: O recenzowaniu słów kilka...
                        Wybacz, ale czuję się tu traktowany jak wredny Marsjanin, który nie rozumie tego, że recenzent ma swoje zdanie.
                        Ależ ja całkowicie rozumiem subiektywną opinię i nie neguję tego w żaden sposób… ale mówimy tutaj jednak czysto hipotetycznie pod kątem recenzji, więc nie powinno tu być mowy o 100% subiektywnej ocenie (jednak zawsze jakiś margines obiektywizmu się zachowuje).

                        Jabłek, owszem, czepiłem się, ale chyba nie zauważyłaś, że:

                        po przejrzeniu dyskusji okazuje się, że oprócz rzeczonych owocków Góralowi nie podobały się „nieudolna reżyseria, dobór seiyuu, brak odpowiedniego prowadzenia historii, przedstawienia bohaterów i wytworzenia odpowiedniej atmosfery


                        Widzisz, ale według Górala „nieudolna reżyseria” to właśnie m.in. te „spadające owoce” i podobne temu pierdółki, na które tylko krytyk filmowy zwróci uwagę (ew. ludzie zajmującymi się mini wpadkami w filmach, jak np. pas/brak pasa w Krzyżakach… chociaż same jabłka były w mandze).

                        Poza tym bezsensowne jest sprowadzanie tej serii do „głównego złego”, bo nie jest taka jak stara.
                        Z seiyuu w ogóle się zgodzić nie mogę, historia była prowadzona zgodnie z mangą (stara wersja miała tu jakieś fillery), a „wytworzenie odpowiedniej atmosfery” to były m.in. te fillery ze starej wersji, które bezsensownie przedłużały wątek tej wyspy na początku, do której to już potem nie wracaliśmy i był jednym wielkim fillerem.

                        W sumie wszystko można podsumować jednym słowem (a raczej dwoma) — pierdółki i wierniejsze trzymanie się oryginalnego materiału.

                        Oczywiście, komuś może się to nie podobać i wystawiać słabe noty… ale jaką wartość ma recenzja, która neguje nową wersją, bo „nie jest taka jak stara”?
                        Mamy tu jakiś obowiązek do oglądania starych, „lepszych” wersji?

                        Nie, i taka recenzja w sumie jest mało rzetelna.

                        A co do „normalności” jeszcze — chyba jasno napisałem o co mi chodzi?
                        Fajnie by było, gdyby recenzenci byli widzami jak wszyscy inni, a nie krytykami filmowymi, którzy czepiają się głupot, bo pożytek z tego żaden.

                        Podobnie, jak i z takiej „recenzji”.
                        • Avatar
                          moshi_moshi 26.12.2014 19:41
                          Re: O recenzowaniu słów kilka...
                          Kończąc temat, zupełnie normalnym jest porównywanie dwóch wersji czy anime z oryginałem, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdybym miała recenzować nowego Huntera na pewno takie porównania by się znalazły, bo jestem wielką fanką starszej serii. Zaletą takiej recenzji może być wskazanie, która z produkcji jest ciekawsza, lepiej zrealizowana, które elementy są fajne, czego zabrakło, co niepotrzebnie dorzucono. Rzecz w tym, że dyskutowanie o hipotetycznej recenzji, której nie ma i która zapewne nigdy nie powstanie, jest po prostu bez sensu.

                          Recenzenci są widzami jak wszyscy, zwracanie uwagi na detale o niczym nie świadczy. Po x seriach opierających się na podobnych schematach, to właśnie szczegóły często decydują o jakości serii i radości z oglądania.
                          • Avatar
                            Kamiyan3991 26.12.2014 20:10
                            Re: O recenzowaniu słów kilka...
                            Chwileczkę… implikujesz, że po iluś tam obejrzanych seriach przyjemność z oglądania zależy od spadających bądź nie jabłek?

                            A założenie i owszem — hipotetyczne.
                            Jednak to właśnie skrajne przypadki poruszają sedno problemu.

                            W sumie z tymi seriami zabawna jest sprawa jest taka (a widziałem obie), że wszystko co ludzie uznają w niej za zaletę dla mniej jest wadą.

                            Oczywiście, tu znowu dochodzimy do tego subiektywizmu, ale mam wrażenie, że nie powinno się do problemu podchodzić jednostronnie.

                            Burzyli się „jak oni mogli zmienić seiyuu”, a ja bym się burzył, gdyby tego nie zrobili.
                            • Avatar
                              moshi_moshi 26.12.2014 20:32
                              Re: O recenzowaniu słów kilka...
                              Uczepiłeś się tych jabłek, ale owszem, jeśli potraktujemy je jak metaforę mnóstwa irytujących drobiazgów, które ciągle gdzieś się w serii przewijają.
                              • Avatar
                                Kamiyan3991 26.12.2014 21:11
                                Re: O recenzowaniu słów kilka...
                                Czyli zatem dla kogoś, kto już dużo widział, żadna bajka nie jest dobra?
                                Bo wszędzie znajdzie się sporo drobiazgów.
                                Nie widziałem jeszcze produkcji idealnej.

                                Dochodzi też kwestia tego, na ile obraz starej wersji jest prawdziwy.
                                Trafna sformułowanie „widział dużo”... więc prawdopodobnie starą wersją dawno temu, co daje nam bardzo rozmyte, dziurawe porównanie.
                                • Avatar
                                  moshi_moshi 26.12.2014 21:21
                                  Re: O recenzowaniu słów kilka...
                                  Oczywiście, że trafiają się dobre, inaczej rzuciłabym to hobby. Czasem drobiazgi przeszkadzają, a czasem nie, nie ma reguły…
                                  • Avatar
                                    10/10 27.12.2014 01:14
                                    Re: O recenzowaniu słów kilka...
                                    offtopic
            • Avatar
              Kin 25.12.2014 19:55
              Re: O recenzowaniu słów kilka...
              „totalne gnioty”? Taktyka bronienia jednego recenzenta poprzez wyrażanie się pejoratywnie o drugim naprawdę wygląda niesmacznie.
      • Avatar
        chi4ko 14.12.2014 22:15
        Re: O recenzowaniu słów kilka...
        Damage control.
  • Avatar
    A
    Jackass 13.12.2014 22:16
    W końcu obejrzałem Aldnoaha. I powiem szczerze, oglądało się znakomicie do odcinka 3. Dramatyzm, walka obronna, muzyka, grafika, walki – cud. Scenariusz może nie odkrywczy, ale ciekawy. Gen Urobichi spisał się na medal. To była rozrywka na bardzo dobrym poziomie. Od odcinka 4… coś zaczęło zgrzytać. Dużo sztampy, idiotyzmu czasami. Finał, po prostu brak słów. Ale na sto procent Inaho przeżyje, bo jak Mario ma trzy życia. Dlaczego nie? Co do bohaterów, podobał mi się Inaho. Widać, że nie był typowym idiotą, potrafił pomyśleć, co się ceni. Slain… tutaj nie trzeba mówić niczego. Jego śmierć niechybnie powinna mieć miejsce w sezonie drugim i to długa i bolesna. Księżniczka jak to księżniczka. Wiem, że to nie jest komedia, ale jej decyzje czasami rozbawiały. Postacie drugoplanowe były beznadziejne, albo ginęły, albo siedziały i snuły się po ekranie. Plusy wielkie – grafika i muzyka. Dwa elementy mocne, animacja walk była wspaniała. Aż chciało się przewijać momenty walk i oglądać je jeszcze raz. Muzyka (m.in „Breathless”, „Call to Arms” czy „Keep on keeping on”) spełniała swoją rolę należycie. Potrafiła dodać smaku walkom i innym scenom. Openingi i endingi także fajne.
    Tak więc, przeklinam twórców, którzy odsunęli Urobutchera i oddali odcinki 4­‑12 innemu scenarzyście i mam nadzieję, że wróci on w drugim sezonie i napisze coś sensownego, co wyniesie serię na lepszy poziom.
  • Avatar
    R
    Undead 13.12.2014 03:36
    Dafuq?
    Slova, szczerze? Masz sporo lat na karku, widać to od razu po twoich ocenach i recenzjach, moja rada zostań przy recenzowaniu klasyków to potrafisz wzorowo.
    • Avatar
      Slova 14.12.2014 18:42
      Re: Dafuq?
      Cieszę się z takiego pochlebstwa. Niemniej nie zamierzam porzucać przywileju recenzowania nowości – to zbyt pasjonujące zajęcie. Ponadto innego podejścia wymaga seria trzydziestoletnia, przy której najpierw należy naświetlić jej istnienie, a innego hit sezonu, który obił się każdemu o uszy i czytelnik będzie chciał otrzymać prostą informację – „czy warto”.
  • Avatar
    A
    Nerin 20.11.2014 21:15
    Nie było źle, bo główny bohater miał coś w głowie, ale zakończanie nie zrozumiałem. Mam nadzieje ujrzeć kontynuacje, bo mnie nurtuje co dalej będzie.
  • Avatar
    R
    Nanashi 9.11.2014 21:21
    Szacunek dla Slovy
    Blok komentarzy wypełniony nienawiścią… jak tak można? Przyznam bez bicia, że wszystkich komentarzy od początku do końca nie przeczytałem, bo się nie da, ponieważ nie są ani błyskotliwe, ani ciekawe…
    Rozumiem, podobało wam się anime. Rozumiem, nie zgadzacie się z oceną. Sam również uważam, że 2/10 to mało dla produkcji takiej jak Aldnoah.Zero, jak również przyznaję się, że seria ta mi się podobała – ot, dość miłe dwunastoodcinkowe coś dla zabicia czasu. Nie będę się rozpisywał, bo nie o to mi w tym momencie chodzi. Porównajcie sobie recenzję Aldnoah.Zero do jakiejś innej recenzji ocenionej na 2. Jest różnica? I owszem. Nie śmiem zapytać, ile recenzentowi zajęło napisanie tego imponującego w rozmiarach bloku tekstu. „Ale zaraz”, powiecie, „każdy może napisać referat na parę kartek A4 jak bardzo czegoś nienawidzi bez większego wysiłku”. Może i racja. Ale na pewno nie każdy zrobi to tak skrupulatnie jak Slova. Ów recenzent, obiekt waszej nienawiści, poświęcił, jak wierzę, naprawdę dużo czasu, przygotowując recenzję, która wyjaśnia wszystko odnośnie oceny. A wystarczy przeczytać, by zrozumieć.

    W skrócie. Nie wiecie dlaczego wystawił 2, to zanim zaczniecie się mądrzyć, przynajmniej przeczytajcie jego wypociny. Dokładnie do tego samego zachęca was recenzent w pierwszym akapicie. Jeżeli chodzi o mnie, po przeczytaniu recenzji mam naprawdę duży szacunek dla Slovy. Niewielu dałoby radę napisać tak pokaźną recenzję, a co dopiero recenzję dwunastoodcinkowego anime, które na zbyt dużą ocenę nie zasłużyło.
    • Avatar
      ʕ•ᴥ•ʔ 9.11.2014 22:00
      Re: Szacunek dla Slovy
      Chciał chłopak poczuć się zauważony dzięki wywołaniu shitstormu, to dostał shitstorm. Tak więc nie ma co się litować nad Slovą, bo on swój cel osiągnął. Bardziej mi szkoda ludzi, którzy nabierają się na takie numery i zaczynają bić pianę.

      Szkoda tylko, że postronni czytelnicy nie mają szansy dowiedzieć się, jaka część recenzji reprezentuje rzeczywiste poglądy Slovy, a jaka wynika z chęci prowokowania (od razu uprzedzam jego potencjalnych obrońców, że szkoda mi czasu, by dyskutować na ten temat).
      • Avatar
        Slova 9.11.2014 22:36
        Re: Szacunek dla Slovy
        jaka część recenzji reprezentuje rzeczywiste poglądy Slovy

        Każda. Te same argumenty pisałem od początku emisji na różnych forach.
    • Avatar
      spider_jerusalem 9.11.2014 22:03
      Re: Szacunek dla Slovy
      przez parę sekund kusiło mnie, by skomentować ten… „brown nosing” (jak to w krajach anglojęzycznych by ujęto) równie chamsko, co dowcipnie, ale stwierdziłem, że sobie daruję. zamiast tego przytoczę pewną anegdotę, z czasów moich studiów. konkretnie – z początków zdawania prac magisterskich promotorom. miałem kilku kolegów, którzy narzekali, że ich liczące ponad sto stron prace, były odrzucane, podczas gdy moja (wówczas) czterdziestostronicowa, przeszła weryfikację promotorską bez problemu, z niewielkimi poprawkami. rodzi się pytanie: jak to możliwe? odpowiedź (jak i morał tej historyjki) są proste: objętość tekstu, nie jest równoważna treści.

      i o to chodzi. ty zachwycasz się objętością tekstu, ilością akapitów i liczbą znaków. natomiast my, wściekły tłum z pochodniami i widłami chcemy rzetelnej i zwięzłej recenzji. niestety, ani jednego, ani drugiego w recenzji Aldnoah.Zero nie stwierdzono. co stwierdzono: przerost formy nad treścią i brak obiektywizmu. dwie najgorsze cechy recenzenta. bo nie jestem sobie w stanie wyobrazić gorszych.

      proszę, bardzo, broń slovy, nikt ci nie broni. tylko możesz być w tym stanowisku trochę osamotniony.
      • Avatar
        FoRcE 9.11.2014 22:13
        Re: Szacunek dla Slovy
        Recenzent nie powinien być obiektywny :#
        [link]
      • Avatar
        Slova 9.11.2014 22:38
        Re: Szacunek dla Slovy
        brak obiektywizmu. dwie najgorsze cechy recenzenta.

        ZNOWUTOSAMO.JPG

        Wyjaśnij, czym jest dla Ciebie recenzencki obiektywizm. Bo akurat co do rzetelności mojego tekstu nie mam żadnej wątpliwości.
      • Avatar
        Akawashi 9.11.2014 22:55
        Re: Szacunek dla Slovy
        To może i ja zapodam anegdotę. Żył sobie kiedyś pewien człowiek, który twierdził, że to Ziemia się obraca wokół Słońca. Niestety miał pecha, bo tłum jakże oburzony był przekonany, że jest na odwrót. Cóż pamięć mnie zawodzi i zakończenia, mówiącego kto miał rację nie podam…

        A tak poważnie, dalibyście już spokój z tym wątkiem. Slova wyraził swoje zdanie (o tak, w recenzji zamieszcza się swoją opinię – spróbuj nie, wtedy wyjdzie opis co najwyżej) i nikt nie powinien się tego czepiać. Napisał o czym jest anime, co mu się podobało/nie podobało i dlaczego. Dokładnie to co powinien. A jak tak bardzo na ocenach wam zależy to patrzcie na średnią czytelników – więcej próbek, większa szansa na „dokładną” ocenę.
      • Avatar
        Nanashi 10.11.2014 11:28
        Re: Szacunek dla Slovy
        Ciekaw jestem, jak wiarygodna jest ta anegdota (@spider_jerusalem)... Bo jeśli się nie mylę, zdania zaczyna się od dużych liter, zbędne przecinki się wywala a powtórzeń się unika. A do tej pory spotkałem tylko jeden typ ludzi popełniających takie błędy – gimnazjalistów – choć i u nich to rzadkość.
        Co do faktycznego sensu wypowiedzi: „brown nosing”, jak to sprytnie ująłeś, to nie jest, bo niby co miałbym na tym zyskać; recenzja jest jak najbardziej rzetelna – ale skoro nawet jej nie czytałeś to nie masz prawa tego wiedzieć.
        • Avatar
          Kamiyan3991 10.11.2014 16:59
          Re: Szacunek dla Slovy
          Tak jeszcze co do „brown nosing”...

          Po czym poznać typowego mangozjeba?
          Zatracił umiejętność komunikowania się w języku polskim… nie, nie zamierzam googlować jakiegoś idiomu (chociaż i tak domyślam się znaczenia) tylko dlatego, że komuś pomyliło się tanuki.pl z tanuki.com.

          I fajnie by było, gdyby administracja zaczęła się temu przyglądać, bo jeszcze dotrze do nas moda „z internetów” i zaczną się wiadomości składające się z 10 polskich i 5 angielskich słów, czy nawet taka miks – jedno zdanie po polsku, drugie po angielsku.

          Czytać się tego, ***, nie da.
          Trochę ogaru.
          • Avatar
            Slova 10.11.2014 17:17
            Re: Szacunek dla Slovy
            Komentarze nieczytelne i niechlujne są usuwane podobnie do tych wulgarnych.
      • Avatar
        IKa 10.11.2014 11:51
        Re: Szacunek dla Slovy
        Małe ostrzeżenie odmoderacyjne: kolejne delikatne „aluzyjki” na tym poziomie będą wycinane. Razem z komentarzem.
        Prosimy, troszkę kultury.
        I uprzejmie prosimy o rozpoczynanie zdań wielką literą.
        Moderacja
  • Avatar
    A
    nakiame 27.10.2014 22:43
    a co do samego anime
    a co do samego anime uważam, że jest dobre, bo nie ma wyraźnej granicy między dobrem a złem. Każdy punkt widzenia jest zasadny i nawet ten „zły” w gruncie rzeczy ma racje – mimo wszystko ma za co się mścić. Nie ma tutaj sielanki i odkupienia win. A zakończenie w ogóle jak dla mnie jest wspaniałe.
    • Avatar
      Cthulhoo 28.10.2014 08:21
      Re: a co do samego anime
       kliknij: ukryte 
      Wiesz… ja też mogę napisać, że Mars of Destruction to doskonała OAVka, lecz czy ktoś to potraktuje poważnie?

      Nie, Aldnoah nie jest dobry. Dobry jest tylko początek, a później to się po prostu śmiało z tego, jakie to było głupie. Do tego w serii były tylko 2 postaci (bo cała reszta nie zasługuje na to miano), większość przeciwników była bardzo jednowymiarowa, a oni różnili się od siebie tylko wyglądem. Do twgo dochodzą odcinki w całości poświcone na dwa zwroty akcji, każdy po 180 stopni, żeby przypadkiem nie zburzyć przypadkiem aktualnego status quo. Aha, czy pisałem już o mecha of the week?

      A co do końcówki: School Days miało lepszą :P

      Jedno mogę powiedzieć od Aldnoah: ta seria miala potencjał, lecz nie zostałon wykorzystany i efekt końcowy jest marny.
  • Avatar
    R
    nakiame 27.10.2014 22:35
    zamknijcie recenzenta w pokoju, gdzie nie będzie miał dostępu do klawiatury
    W pierwszej chwili, gdy zobaczyłam ilość gwiazdek widniejących przy nazwisku Urobuchi pomyślałam „jak śmiesz kimkolwiek jesteś”. Przyznam bez bicia, że recenzji nie przeczytałam do końca, bo się nie da, ponieważ nie jest ani błyskotliwa, ani ciekawa, ani nawet podstawnie uargumentowana. Poza tym osobiście uważam, że ludzie bez wyczucia, wrażliwości oraz jakichkolwiek umiejętności interpretacyjnych nie powinni się zabierać za recenzowanie. Nie wspomnę nawet, iż w ogóle nie należy dawać im takiej możliwości, ale to już raczej uwaga skierowana w stronę administratorów portlu.
    Podsumowując: recenzent w ogóle nie zrozumiał serii, najwyraźniej z powodu niedostatków intelektualnych, a komentowanie jego wypocin zamieszczam tu tylko dlatego, że są mylące dla osób, które serii jeszcze widziały i tak niska ocena może je zniechęcić. Właśnie po to zdaje się powstała idea gwiazdek i oceniania, która autora tak bardzo nie obchodzi, że aż pisze recenzje. Dla dobra ludzkości proszę odbierzcie mu klawiature, bo jak tak dalej będzie to te mechy nas jednak zaatakują i zniszczą ziemię i będą miały rację skoro pozwalamy publikować tak długie teksty pisane przez półidiotów. Inaczej: ja się do nich przyłączę!
    • Avatar
      cam 27.10.2014 23:16
      Re: zamknijcie recenzenta w pokoju, gdzie nie będzie miał dostępu do klawiatury
      Jasne, recenzent nie zrozumiał wysublimowanego przekazu marnego shounena dla nastoletnich otaku.

      Postąp wedle własnej rady i daj sobie bana na kilka lat, może ochłoniesz.
    • Avatar
      rip LunarBird CLH 27.10.2014 23:28
      Re: zamknijcie recenzenta w pokoju, gdzie nie będzie miał dostępu do klawiatury
      nakiame napisał(a):
      Przyznam bez bicia, że recenzji nie przeczytałam do końca, bo się nie da, ponieważ nie jest ani błyskotliwa, ani ciekawa, ani nawet podstawnie uargumentowana.

      Tak z ciekawości – co to jest „podstawnie uargumentowana” recenzja?

      Uargumentowana i postawiona na podstawce?
    • Avatar
      Slova 27.10.2014 23:30
      Re: zamknijcie recenzenta w pokoju, gdzie nie będzie miał dostępu do klawiatury
      Już pomijając fakt, że Urobuchi przy A/Z robił niewiele i miał mały wpływ na całokształt dzieła (do tego stopnia, że jego samego zaskoczyło zakończenie, które nie miało wiele wspólnego z jego pierwotną koncepcją), to ma on w swoim dorobku o wiele lepsze tytuły. Przypisywanie A/Z właśnie jemu bardzo uwłacza jego warsztatowi, a piszę to jako osobnik sceptycznie nastawiony do jego twórczości.
    • Avatar
      Slova 27.10.2014 23:37
      Re: zamknijcie recenzenta w pokoju, gdzie nie będzie miał dostępu do klawiatury
      recenzji nie przeczytałam do końca,

      A mimo to jesteś w stanie powiedzieć, że

      nie jest uargumentowana


      recenzent w ogóle nie zrozumiał serii,

      Chętnie dowiem się, co mi umknęło.
    • Avatar
      Slova 27.10.2014 23:38
      Re: zamknijcie recenzenta w pokoju, gdzie nie będzie miał dostępu do klawiatury
      niska ocena może je zniechęcić

      To miałem właśnie na celu.
      • Avatar
        zmrol 27.10.2014 23:55
        Re: zamknijcie recenzenta w pokoju, gdzie nie będzie miał dostępu do klawiatury
        Jakoś Daeriana nie zniechęciła ;P
        • Avatar
          Slova 28.10.2014 13:11
          Re: zamknijcie recenzenta w pokoju, gdzie nie będzie miał dostępu do klawiatury
          Cóż, mogę to uznać za moją osobistą recenzencką porażkę (chociaż on chyba zaczął seans zanim recenzja się ukazała).
    • Avatar
      Cthulhoo 28.10.2014 08:25
      Re: zamknijcie recenzenta w pokoju, gdzie nie będzie miał dostępu do klawiatury
      skoro pozwalamy publikować tak długie teksty pisane przez półidiotów

      Wiesz… stosowanie wycieczek osobistych raczej źle świadczy o autorze komentarza, a nie o jego adresacie :P
      • Avatar
        zmrol 28.10.2014 10:00
        Re: zamknijcie recenzenta w pokoju, gdzie nie będzie miał dostępu do klawiatury
        To już zależy bardziej od tego, czy dana „wycieczka” jest błyskotliwa, czy też nie. Gdyby go nazwał na przykład ćwierćinteligentem albo wykształciuchem, to u Prezesa już by zapunktował! ;P
  • Avatar
    A
    Daerian 24.10.2014 17:28
    Aldnoah Zero
    Ciekawy eksperyment – postawienie głównych bohaterów po stronie masowych, słabych mechów, normalnie odważnie i z poświęceniem masakrowanych przez „heroicznych” bohaterów w specjalnych i unikatowych maszynach, przystosowanych do mordowania armii.
    Seria nie jest idealna, ma wiele słabych punktów – ale stanowczo warta zainteresowania.
    • Avatar
      zmrol 24.10.2014 17:42
      Re: Aldnoah Zero
      Chyba nie przeczytałeś recenzji – seria jest nic nie warta i zasługuje ledwie na „1”, tylko dla niepoznaki zapisane w formie „dwójki” ;P
      • Avatar
        li wen-xi 26.10.2014 20:34
        Re: Aldnoah Zero
        Idź trollować gdzie indziej. Tego typu zaczepki są na poziomie śp. acepa.
  • Avatar
    A
    Taya 20.10.2014 23:22
    Cała reszta obsady służy albo do podkreślenia powagi sytuacji swoją śmiercią, albo do wykonywania poleceń głównego bohatera, który jako jedyny w okolicy (a może nawet na Ziemi) używa mózgu i potrafi podjąć jakiekolwiek decyzje.
    Nie da się zaprzeczyć…jednak ocena imo przesadnie zaniżona. Aż tak źle nie było ;) Dobrze też nie ale miejmy nadzieję, że 2 sezon okaże się być lepszy i bardziej logiczny.
  • Avatar
    R
    spider_jerusalem 16.10.2014 20:43
    Trochę ponad przeciętną...
    Aldnoah Zero nie jest doskonały. ba, pod wieloma względami jest słąby i sztampowy. czy jednak zasługuje na taką ocenę? HELL, NO! ale do rzeczy i po kolei – analizę serii zaczniemy od końca, czyli od grafiki i muzyki – czy są dobre? tak, i to zadziwiająco, wręcz.

    GRAFIKA: 7/10
    standardowe już połączenie grafiki „odręcznej” z animacją komputerową zgrabnie się tu łączy i nie ma nawet do czego konstruktywnie się przyczepić – postaci są narysowane zgrabnie, ich animacja jest bez zarzutu, a maszyny i pojazdy (choć tyczy się to tylko sił Ziemi) są zaprojektowane z podziwu godną dbałością o szczegóły i naprawdę cieszył oczy. niestety, nie tyczy to sił marsjańskich – ich – co tu dużo kryć – Super Roboty są po prostu brzydkie. s

    AUDIO: 8/10
    muzycznie, Aldnoah Zero ma się czym pochwalić – muzyka jest przyjemna i wpada w ucho (chociaż do poziomu wybitnego, troce jej brakuje), dźwięki otoczenia doskonale dobrane i zsynchronizowane, a głosy podłożone bardzo dobrze. tu nie ma kontrowersji i kłótni – oprawa audio jest jedną z najmocniejszych zalet serii

    FABUŁA: 5/10:
    hur, hur… fabuła jest drugą najdziwniej zrealizowaną warstwą Aldnoah Zero. z jednej strony – kicz, sztampa i oklepane schematy, czyli  kliknij: ukryte . z drugiej strony, wątek samej wojny, powodów jej wywołania i działań poszczególnych Rycerzy zaskakuje większą niż pozornie się wydaje złożonością. rewelacyjne został też poprowadzony wątek niwelowania przewagi technicznej przeciwnika doskonale dobraną taktyką, przy czym zarówno przewagi techniczne, jak i dobór taktyki do ich skontrowania są zrealizowane niemal perfekcyjnie, sprawiając, że pojedynki ziemskich i marsjańskich mechów ogląda sięz prawdziwą przyjemnością. połączenie negatywnych i pozytywnych aspektów fabuły daje zaledwie „średniaka” pozbawionego polotu.

    POSTACI: 6/10:
    taa, bohaterowie Aldnoah Zero nie przedstawiają się najlepiej. brakuje im oryginalności i polotu, tworzą schematy tak znane i oklepane, że szczęki aż pękają od ziewania. mógłbym się tu rozpisać na temat sztampowej księżniczki, pilota z PTSD, sztampowo kompetentnej pani kapitan z z genialnym pierwszym oficerem… tylko po co? wszystko to już było. z jednym wyjątkiem, kontrowersyjnym wyjątkiem. a jest nim Inaho. zaskakujące, ale naprawdę polubiłem tą postać. jakim cudem? bardzo łatwo, jak się okazuje – po latach, dłuuugich latach oglądania kolejnych narwanych, niezdyscyplinowanych pilotów mechów, miło jest obejrzeć kogoś, to wygrywa nie dzięki szczęściu, a chłodnej logice. miło zobaczyć w końcu geniusza w roli innej niż arcyschwarzcharakter w okularach planujący zagłądę wszystkiego co popadnie. miło zobaczyć dość przeciętnie wyglądającego człowieka potrafiącego zrobić dobry użytek ze swojego mózgu. wielu widzów nie jest w stanie strawić tej postaci, i nie dziwię się im – Inaho jest przesadnie chłdny i opanowany. zupełnie jakby nie wiedział jak okazywać uczucia, a jego hobby urasta do rangi obsesji. hm. zupełnie jak u kogoś z syndromem Asperger… dobra, nie naciągajmy faktów. Inaho jest jaki jest, ale dzięki swojej odmienności, zdobył mą sympatię i dźwignął ostateczną ocenę postaci o dwa punkty.

    to była szybka i krótka analiza Aldnoah Zero. nawet jakbym podzielił wszystkie oceny przez dwa, nie uzyskam średniej 2/10. mało tego, zadałem sobie trud sięgnięcia po średnią ze strony AnimeNewsNetwork i z niemałym zaskoczeniem odkryłem, że średnia ocena tego anime na tym portalu wynosi… 7.5/10. z ponad pół tysiąca głosów ocen poniżej 4/10 było 9 (słownie: DZIEWIĘĆ). ooops. tylu ludzi raczej nie może się mylić, więc jedyną pomyłką z jaką mamy tu do czynienia jest pomyłka recenzenta… o ile jest to pomyłka…
    • Avatar
      zmrol 16.10.2014 21:00
      Re: Trochę ponad przeciętną...
      nawet jakbym podzielił wszystkie oceny przez dwa, nie uzyskam średniej 2/10

      Nawet, gdyby Slova rzucił kostką tysiąc razy, to mógłby więcej nie wyrzucić dwóch oczek. Mało tego, może już nigdy w życiu nie wyrzuci dwójki! Taki już urok rachunku prawdopodobieństwa ^^

      średnia ocena tego anime na tym portalu wynosi… 7.5/10

      A średnia „Elfen Lied” na tym portalu wynosi 7,58, tak więc to żaden argument.

      tylu ludzi raczej nie może się mylić

      - powiedziała kiedyś Święta Inkwizycja do Galileusza ;P
      • Avatar
        spider_jerusalem 16.10.2014 21:09
        Re: Trochę ponad przeciętną...
        A średnia „Elfen Lied” na tym portalu wynosi 7,58, tak więc to żaden argument.


        ale ja nie twierdzę, że się nie mylą – daję do porównania. mało tego, zobacz oceny użytkowników TEGO portalu a ocenęrecenzenta. rozbieżność TAKIEGO kalibru daje do myślenia.

        powiedziała kiedyś Święta Inkwizycja do Galileusza


        racja, dlatego użyłem trybu przypuszczającego. ale, niezła riposta, man. godna zapamiętania.
        • Avatar
          Slova 16.10.2014 21:23
          Re: Trochę ponad przeciętną...
          rozbieżność TAKIEGO kalibru daje do myślenia.

          I uwidacznia wyższość mojego gustu nad całą resztą populacji. Ale o tym nie musiałeś mi przypominać, mam tego świadomość.
          • Avatar
            spider_jerusalem 16.10.2014 21:37
            Re: Trochę ponad przeciętną...
            i tu masz problem. recenzja NIE JEST prezentacją twojego gustu, tylko możliwie obiektywną oceną filmu/gry/piosenki/czegokolwiek. możesz napisać w recenzji, czy coś ci się podoba, czy nie, jednak nie ma to prawa wpływać na ocenę, gdyż dochodzi do sytuacji absurdalnych i oczywistych przekłamań. jeśli zaczynasz wciągać do oceny swoje osobiste animozje, tracisz obiektywizm, a wtedy nie jest to recenzja. jest to… hm… jakby to ująć… antyrecenzja?
            • Avatar
              zmrol 16.10.2014 21:42
              Re: Trochę ponad przeciętną...
              Ależ on ujął wszystkie argumenty za i przeciw w swojej recenzji. Nie ujął ich tylko w swojej ocenie ;)
              • Avatar
                Slova 16.10.2014 21:50
                Re: Trochę ponad przeciętną...
                Cóż, w moich oczach wymienione zalety A/Z nijak nie rekompensują wad. Dobre projekty mechów, muzykę czy animację można znaleźć gdzie indziej, to nie są cechy, które miałyby przyciągnąć widza właśnie do tego tytułu.
                • Avatar
                  zmrol 16.10.2014 21:55
                  Re: Trochę ponad przeciętną...
                  Myślę, że jak ktoś jest fanem mechów jako takich, to dobre projekty mechów, animacja i muzyka mogą stanowić dla niego wystarczający powód, żeby sięgnąć po tę serię.
                  • Avatar
                    spider_jerusalem 16.10.2014 22:19
                    Re: Trochę ponad przeciętną...
                    tyle, że nie tylko mechy i muzyka były tu dobre. polityka była wcale niezła, taktyka wręcz świetna. a postaci? przeciętne, ale nie beznadziejne. fakt, ze fabuła kuleje, mało kto z obsady odstaje od kalkowania starych pomysłów, ale i tak nie jest aż tak źle, by zniżyć całość do oceny, której bardziej godny byłby film „Invasion of the Neptune Man” (uwierz mi, to jeden z najgorszych filmów wszechczasów. oglądasz na włąsną odpowiedzialność).
                    • Avatar
                      Slova 16.10.2014 22:26
                      Re: Trochę ponad przeciętną...
                      polityka była wcale niezła

                      Nie, nie była. O tym już pisałem. Polityka mogła z tego wyjść, ale komuś się nie chciało.

                      taktyka wręcz świetna

                      Bardzo pretensjonalna i jedynym ją stosującym był Inaho.
                      • Avatar
                        spider_jerusalem 16.10.2014 22:35
                        Re: Trochę ponad przeciętną...
                        nie powiedziałbym. taktyka była bardzo logiczna i nie wynikałą z cudownych olśnień, tylko chłodnej analizy sytuacji jak również metody prób i błędów. to nie było „Acha!” w stylu House M.D. na podstawie rozstrzelonego kojarzenia, tylko logiczna analiza sił i słabości. i liked it very much.
                        • Avatar
                          Slova 16.10.2014 23:03
                          Re: Trochę ponad przeciętną...
                          I akurat wszystko działo się w takim miejscu i czasie, by MC mógł znaleźć pod ręką wszelkie niezbędne mu środki.
                        • Avatar
                          Progeusz 17.10.2014 04:28
                          Re: Trochę ponad przeciętną...
                          Tyle że taktyka istniała w przypadku JEDNEJ postaci. Tylko jednej. W takiej sytuacji to staje się wadą, a nie zaletą serii.
                  • Avatar
                    Slova 16.10.2014 22:23
                    Re: Trochę ponad przeciętną...
                    Sęk w tym, że one były tylko dobre. A raczej – porządne, ale jest od groma anime z lepszymi i bardziej oryginalnymi projektami mecha. Te, poza kilkoma ciekawymi detalami, nie wyróżniały się aż tak bardzo. Ale owszem – sięgnąć można, ale oprawa audiowizualna może co najwyżej podkreślić dobrą serię. Słabej jednak nie uratuje.
                    • Avatar
                      spider_jerusalem 16.10.2014 22:37
                      Re: Trochę ponad przeciętną...
                      zgadza się. tyle, że to nie usprawiedliwia takiej oceny. „przeciętny” nie jest równoważny ze „zły”. to jak porównywać… powiedzmy Wolksvagena Golfa do Forda Pinto. Golf jest przeciętny do bólu, ale w życiu nie zrównałbym go z tragedią na kółkach jakim było Pinto.
                      • Avatar
                        Slova 16.10.2014 23:02
                        Re: Trochę ponad przeciętną...
                        Do przeciętności to A/Z jeszcze sporo brakuje. To anime było wręcz nieprzeciętnie żenujące i to zapewne poniekąd zamierzenie – autorzy chcieli zrobić coś nieprzeciętnego i rzeczywiści im się udało, tylko nie bardzo tak, jakby tego chcieli.
            • Avatar
              Slova 16.10.2014 21:49
              Re: Trochę ponad przeciętną...
              To powiedz mi, w jaki sposób miałem lepiej ocenić połowę złożonej fabuły.
              • Avatar
                spider_jerusalem 16.10.2014 22:15
                Re: Trochę ponad przeciętną...
                poprawna odpowiedź brzmi: nie oceniać. jeśli masz świadomość, że oceniasz tylko połowę czegokolwiek, nie możesz wystawić obiektywnej oceny. to jak przeczytać książkę do połowy i stwierdzić, że to kicz/hit (niepotrzebne skreślić), nie wiedząc nawet jak książka się kończy. ma to sens?

                poprawnym podejściem byłoby „zaklepanie” sobie prawa do recenzji aż do zakończenia serii. są wyjątki i odstępstwa od reguły, to jasne. „Gundam 00” wyraźnie byłpodzielony na połówki, tyle, że zrobiono to na tyle zręcznie, że można było traktować te serie jak dwie, oddzielne. ba, można powiedzieć, że sezon drugi w rzeczywistości był sequelem. „Aldnoah Zero” niespecjalnie daje szansę na takie pojejście. zakończenie pierwszej serii mogłoby równie dobrze mieć wielki napis „CIĄG DALSZY NASTĄPI” przed outrem.
                • Avatar
                  zmrol 16.10.2014 22:24
                  Re: Trochę ponad przeciętną...
                  to jak przeczytać książkę do połowy i stwierdzić, że to kicz/hit (niepotrzebne skreślić), nie wiedząc nawet jak książka się kończy. ma to sens?

                  Spróbuj doczytać „W poszukiwaniu straconego czasu” chociaż do połowy! ;P
                • Avatar
                  Slova 16.10.2014 22:27
                  Re: Trochę ponad przeciętną...
                  Niestety polityka portalu nie pozwala na takie postępowanie.
                  • Avatar
                    spider_jerusalem 16.10.2014 22:31
                    Re: Trochę ponad przeciętną...
                    a rzetelność i uczciwość recenzenta nie powinna pozwalać na akceptowanie takiej polityki. jeśli maiłbym napisać złą (czytaj: nieobiektywną), bądź niepełną recenzję (de facto, są to wartości równoważne), to wolałbym jej nie napisać wcale i się nie kompromitować.
                    • Avatar
                      Slova 16.10.2014 22:59
                      Re: Trochę ponad przeciętną...
                      Uważasz moją recenzję za złą, lub też niepełną i twierdzisz, że jest kompromitacją?
                      • Avatar
                        zmrol 16.10.2014 23:02
                        Re: Trochę ponad przeciętną...
                        Uważasz moją recenzję za [...]niepełną

                        Tak, wielebny Slovo! Napisz jeszcze alternatywną recenzję, w której uzupełnisz brakujące wątki w swojej argumentacji! *.*
                      • Avatar
                        spider_jerusalem 16.10.2014 23:20
                        Re: Trochę ponad przeciętną...
                        ty doszedłeś do takich wniosków. twoja recenzja nie jest problemem. twój sposób oceniania nim jest. co jest swoją drogą dziwne, gdyż każda ocena na tym portalu jest dokładnie opisana…
                        • Avatar
                          Slova 17.10.2014 00:05
                          Re: Trochę ponad przeciętną...
                          Opisy ocen to wskazówki, a nie wytyczne.
                          Gdybym miał przedstawić swój własny system oceniania, to oceną wyjściową jest 7. I to jest dobre anime, bo zakładam, ze jak ktoś coś robi, to chce to zrobić dobrze. Więc ocena może iść albo w dół, albo w górę, albo pozostać bez zmian. I tak 6­‑8 to serie dobre, zaś 9­‑10 to w mojej ocenie dzieła wybitne, lub takie, których wow factor był nad wyraz silny (większość 10 tak właśnie wystawiłem).

                          Mimo wszystko jestem jedyną znaną mi osobą, która tak ocenia.

                          ty doszedłeś do takich wniosków.

                          Nie, ja tylko wyciągnąłem informację z Twojego wpisy i dopytałem się dla pewności.

                          twój sposób oceniania nim jest.

                          Że rzut kostką? Ależ oczywiście, jeśli to Cię gryzie, to możesz uznać, ze zamiast 2 jest 1, bo duchowo tak właśnie A/Z oceniłem.
          • oats 29.10.2014 10:06:46 - komentarz usunięto
            • Slova 29.10.2014 18:16:47 - komentarz usunięto
              • oats 31.10.2014 12:30:23 - komentarz usunięto
              • Kamiyan3991 31.10.2014 13:10:09 - komentarz usunięto
        • Avatar
          zmrol 16.10.2014 21:26
          Re: Trochę ponad przeciętną...
          Ja tę ocenę traktuję po prostu w kategoriach tutejszego folkloru. Z której strony by nie patrzeć, Aldona nie jest dobrym anime – w najlepszym razie przeciętnym, ale i jednocześnie bardzo wtórnym (przynajmniej na etapie pierwszego sezonu). Nikomu się więc krzywda nie stanie, jak się nie daj Borze­‑Komorowski, zasugeruje oceną i nie obejrzy. Oszczędzi co najwyżej choć odrobinę swojego cennego czasu. Tym bardziej, że seria cieszy się dużą popularnością i ciężko ją przeoczyć pośród wysypu kolejnych tytułów w danym sezonie. Poza tym sam recenzent stwierdził, że ocena jest spod ogona wzięta i nie ma sensu się nią sugerować, a konkretne argumenty przeciwko Aldonie przytacza dopiero w swoim przydługim manifeście.
          Zdecydowanie bardziej mierzi mnie sytuacja, w której jakiś piotrek bierze na tapetę niszowy tytuł i w kategorycznym tonie, udając przy tym poważnego recenzenta, oznajmia że dane anime jest zupełnie beznadziejne. A anime okazuje się co najmniej przyzwoite, żeby nie powiedzieć bardzo dobre. W takiej sytuacji mamy do czynienia ze szkodnikiem, który zniechęca niczego nieświadomych widzów do dobrych tytułów.
          A Slova, to tylko taki sowizdrzał, który się tylko z użytkownikami przekomarza, ku uciesze gawiedzi ^^
          • Avatar
            spider_jerusalem 16.10.2014 22:01
            Re: Trochę ponad przeciętną...
            złe podejście. krzywda się stanie, komuś kto swoją przygodę z anime dopiero zaczyna i zachęcony taką „spod ogona wziętą” oceną obejrzy totalnego gniota, bądź w odwrotnej sytuacji pominie prawdziwą perełkę. i nie tyczy to tylko wielu, bardzo wielu ludzi polega na recenzjach przy doborze swoich sposobów spędzania czasu. jestem ostrożny w gospodarowaniu czasem i na wiele filmów bym nie poszedł, gdyby nie ich pozytywne recenzje. przykład? „The Machine” – niskobudżetowy brytyjski film, który niezwykle pozytywnie mnie zaskoczył. gdyby nie pozytywne recenzje, zingorowałbym ten film, mimo, iż był nieźle rozreklamowany. dlatego recenzja powinna być oiektywna i rzetelna. ludzie pokładają spore zaufanie w recenzentach, to funkcja niemal społeczna, bliska misji, dlatego rzetelność i obiektywizm powinny być tu na peirwszym miejscu. może przesadzam, ale ja tak to widzę.
            • Avatar
              zmrol 16.10.2014 22:56
              Re: Trochę ponad przeciętną...
              Dokładnie na odwrót: recenzenci powinni wypowiadać się zgodnie z własnym przekonaniem, ale wyłącznie we własnym imieniu. Nie widzę powodu, dla którego miałbym podwyższać ocenę produkcji, której z różnych względów (na przykład ideowych) organicznie wprost nie znoszę i której najchętniej wystawiłbym zero. Może właśnie dlatego potrafię przymknąć oko na wybryki Slovy, który mniej lub bardziej w swoich recenzjach podkreśla, że wypowiada się wyłącznie we własnym imieniu. Natomiast nieakceptowalne są dla mnie wypociny przykładowego piotrka, który nagminnie wyciera sobie gębę jakimiś abstrakcyjnymi „widzami”. piotrek nie napisze, że jemu się coś nie spodobało, tylko że „widzowi nie może się spodobać”. Jeśli humor go nie bawi, to napisze „ten poziom dowcipów nie jest w stanie nikogo rozśmieszyć” itp. Takich „recenzentów”, to ścigam i zwalczam. Ale jak się ktoś się wypowiada wyłącznie za siebie, to nie mam o to pretensji.
              • Avatar
                spider_jerusalem 16.10.2014 23:16
                Re: Trochę ponad przeciętną...
                znowu zły przykład. nie każdy lubi Monty Pythona. czy to znaczy, że show jest zły? nie. mogę, napisać: „nie jest to mój typ humoru”, ale nie mam prawa napisać „ten poziom dowcipów nie jest w stanie nikogo rozśmieszyć”, gdyż nie jestem wszystkimi ludźmi na świecie. nie mam prawa wypowiedzieć się za wszystkich. zwłąszcza w kwestii humoru, który jest całkowicie subiektywny. ale mogę, na przykład ocenić grę i zaangażowanie aktorów, scenografię, reżyserię.
                • Avatar
                  Slova 17.10.2014 00:11
                  Re: Trochę ponad przeciętną...
                  Tak tylko na boku zauważę, że doszliście do tych samych wniosków. Możecie kontynuować.

                  Natomiast t lubienie/nie lubienie to takie mocno abstrakcyjne jest. Nigdzie nie napisałem, że A/Z nie lubię. Oczywiście, uważam je za szmirę, ale emocjonalnie mam do tytułu co najwyżej żal, że nie był dobry.
  • Avatar
    A
    chi4ko 16.10.2014 15:52
    Seria mile mnie zaskoczyła. Spodziewałam się popłuczyn po Gundamach, a dostałam solidne sci­‑fi ze sporą dawką akcji i taktyki. Oglądało się jednym tchem, do czego na pewno przyczyniła się świetnie dobrana muzyka i kunszt reżysera (że się tak wyrażę, heh). To jedno z nielicznych anime z jakim miałam do czynienia, które posiadało minimalną ilość zbędnych scen czy dłużyzn.

    Co do bohaterów to było nierówno: część z nich jest konsekwentnie scharakteryzowna i zachowują się jak ludzie z krwi i kości, natomiast inni zajmują dużo czasu ekranowego a i tak niewiele się o nich dowiadujemy, przy czym ich obecność praktycznie nic nie wnosi do historii. Tak, mam tu na myśli uczniaków. Ciekawa sprawa, zyskujemy ogląd na to jakim człowiekiem jest Cruhteo z jednego odcinka, w którym ma szansę pojawić się na dłużej niż parę sekund, natomiast o charakterach Niny, Inko i Calma nie da się wiele napisać (chyba tylko, że to mdłe i nijakie postacie), mimo że ta trójka włazi w ekran praktycznie cały czas.

    Zaskakuje niemal brak dziur w fabule. Eh, gdyby wszystkie anime o mechach były takie…
    • Avatar
      Slova 16.10.2014 18:48
      Eh, gdyby wszystkie anime o mechach były takie…


      generalnie jestem antyfanem mecha, ale… BORZE UCHOWAJ!
      • Avatar
        chi4ko 16.10.2014 19:34
        Widzę, że za pomocą zarówno recenzji jak i niewczesnych komentarzy zależy ci tylko na wywołaniu shitstormu.
        To smutne.
        • Avatar
          Slova 16.10.2014 19:49
          Nie, zwyczajnie widziałem już naprawdę dużo anime o mechach i mam świadomość, że gdyby trzymały poziom blisko A/Z, to bym ten gatunek zwyczajnie znienawidził. A tak tylko nie lubię.
    • Avatar
      Progeusz 16.10.2014 19:59
      Aldnoah jest najgorszym mecha anime jakie znam. Inaho jest spoko, ale jeden rocznie mi w zupełności wystarczy. Na pewno nie potrzebuję go wszędzie.
      • Avatar
        spider_jerusalem 9.11.2014 22:15
        heh. to dam ci (krótką) listę, po której Aldnoah.Zero stanie sie dla Ciebie przykądem najlepszego mecha anime w historii: Gravion + Gravion Zwei, G­‑Saviour, Dancouga Nova. te „arcydzieła” pokażą Ci co znaczy ocena 2/10 (i niższa), oraz dlaczego Aldnoah.Zero nie jest taki zły…
  • Avatar
    R
    omnibus 9.10.2014 12:14
    do tego grafomana od recenzji gównej
    Człowieku! Wysmażyłeś gniota na 27 tysięcy znaków, którego nie da się czytać! I nie tylko dlatego, że jest taki długi, tylko przede wszystkim dlatego, ze jest chaotyczny i niespójny, w tym również stylistycznie. W jednym akapicie piszesz językiem fachowym, a w następnym już pełno kolokwializmów i mowy potocznej. W dodatku jesteś zadufany w sobie, zupełnie wobec siebie bezkrytyczny i nie przyjmujący żadnej krytyki. Skoro tylu ludziom nie podoba się twoja recenzja, to przyjmij wreszcie do wiadomości, choćby na wiarę, że coś jest z nią nie tak i na przyszłość spróbuj się poprawić.
    W ogóle na tym portalu panuje wszechobecna moda na ekstensywną grafomanię i towarzyszące jej przekonanie, że im dłuższy tekst, tym lepsza recenzja. Niestety w istocie jest dokładnie na odwrót – im krótsza recenzja (zawierająca z grubsza te same informacje co ta rozwlekła), tym lepsza. Nie jest sztuką rozpisać się na 18 stron maszynopisu, jak ty. Sztuką jest zmieścić praktycznie tę samą merytoryczną treść na 6 stronach.
    • Avatar
      Maciejka 9.10.2014 14:54
      Re: do tego grafomana od recenzji gównej
      A mi się podoba ta recenzja, zgadzam się zarówno z oceną jak i z argumentacją, ba, zgadzam się z każdym słowem.

      Wysmażyłeś gniota na 27 tysięcy znaków

      Gniota wysmażyli twórcy serialu i to na nich należy wieszać psy.
    • Avatar
      Slova 9.10.2014 16:23
      Re: do tego grafomana od recenzji gównej
      Skoro tylu ludziom nie podoba się twoja recenzja, to przyjmij wreszcie do wiadomości, choćby na wiarę, że coś jest z nią nie tak i na przyszłość spróbuj się poprawić.

      Jak na chwilę obecną konkretne zastrzeżenia wobec tekstu miał tylko Zmrol i nigdzie nie napisałem, ze się z nim nie zgadzam, po prostu przedstawiłem własny punkt widzenia. I faktycznie jego uwagi uwidoczniły mi kilka mankamentów mojej recenzji. Poprawiać jej nie będę, ale przyszłe teksty będą już lepsze, a przynajmniej postaram się o to.

      Nie jest sztuką rozpisać się na 18 stron maszynopisu, jak ty. Sztuką jest zmieścić praktycznie tę samą merytoryczną treść na 6 stronach.

      Pisywałem recenzje i dłuższe i krótsze. Tak więc argument jest z lekka bezzasadny. Po prostu uznałem, ze w tym przypadku dłuższy tekst będzie mi potrzebny, by konkretnie przedstawić moje przemyślenia na temat anime.
      • Avatar
        Moslaten 12.10.2014 02:55
        Re: do tego grafomana od recenzji gównej
        Tak jak pisałem. Recenzja to nie jest samo spisanie wrażeń po obejrzeniu. To coś więcej.
        Recenzja powinna przekazać czytającemu suche fakty i subiektywne uwagi piszącego, nie można ot tak sobie napisać swoich przemyśleń porzucając w miarę obiektywne spojrzenie. Oczywiście nie może też być tak, że recenzent sobie myśli „O to się komuś może spodobać, więc jak mi się nie podoba to nic.”, ale też nie może przesadzić w drugą stronę, po prostu musi jak najlepiej pokazać czytającemu z czym będzie miał do czynienia.
        Przede wszystkim recenzja powinna być obiektywna w swojej subiektywności, czyli powinna mieć uzasadnione krytyczne spojrzenie, ale powinno się też popatrzeć na dany tytuł z drugiej strony, bo recenzja w której pisze się, że nie ma nigdzie plusów jest zwyczajnie sprzeczna z prawdą…
        Dobry recenzent to taki, który nawet w największym niewypale znajdzie coś co można pochwalić, bo nie ma tytułów, które na każdej lini leżą i kwiczą.
        A jak już się znajdzie takie coś, to trzeba wziąć pod uwagę kontekst, czyli ogólnie przyznać, że anime jest słabe, ale niektóre elementy są na jego tle dobre.

        Samo skrytykowanie czegoś to nie recenzja.
        A tak na marginesie to recenzent powinien się wstrzymywać od spoilerowania i narzucania swojego zdania.
        I powinien zaznaczać w swoich recenzjach, że coś mu się nie podoba z powodu uprzedzeń, coś typu „nie lubie mechow, wiec cale anime mi sie nie podoba”. (o ile takie coś występuje)


        Ale co ja tam wiem…
        • Avatar
          Progeusz 12.10.2014 03:13
          Re: do tego grafomana od recenzji gównej
          Tak patrząc obiektywnie, Aldnoah fabularnie reprezentuje sobą mniej niż zero. Warte cokolwiek jest jedynie pod względem muzycznym. Choć ja tam lubiłem Inaho bardziej boskiego od Jezusa.
          • Avatar
            Moslaten 12.10.2014 05:23
            Re: do tego grafomana od recenzji gównej
            Gdyby postacie były lepsze to fabuła byłaby bardzo dobra.
            • Avatar
              Slova 12.10.2014 09:11
              Re: do tego grafomana od recenzji gównej
              Nie, w tym przypadku obydwie kwestie to0 dwa osobne problemy, bo postaci coś tam sobie robią, ale fabuła płynie dalej niezależnie od nich.
        • Avatar
          Slova 12.10.2014 09:09
          Re: do tego grafomana od recenzji gównej
          po prostu musi jak najlepiej pokazać czytającemu z czym będzie miał do czynienia.

          Co też zrobiłem.

          czyli powinna mieć uzasadnione krytyczne spojrzenie,

          Takoż ma.

          ale powinno się też popatrzeć na dany tytuł z drugiej strony,

          Niby dlaczego?


          bo recenzja w której pisze się, że nie ma nigdzie plusów jest zwyczajnie sprzeczna z prawdą…

          Chyba mojej recenzji A/Z nie przeczytałeś.

          w największym niewypale znajdzie coś co można pochwalić,

          Nie rozumiem po co. Jeśli to nie będzie zaleta na tyle wyraźna, by uratować anime i będzie jednocześnie ledwo zauważalna, to nawet nie ma po co o niej wspominać. W ogóle wrażeń nic nie zmieni.

          czyli ogólnie przyznać, że anime jest słabe, ale niektóre elementy są na jego tle dobre.

          Tak to można o wszystkim napisać. Równie dobrze mogę sobie teraz zrobić szablon recenzji, w który będę po prostu wstawiał słowa kluczowe i nazwy własne.

          I powinien zaznaczać w swoich recenzjach, że coś mu się nie podoba z powodu uprzedzeń, coś typu „nie lubie mechow, wiec cale anime mi sie nie podoba”. (o ile takie coś występuje)

          Ponownie odnoszę wrażenie, ze nie mówimy tu o mojej recenzji, tylko o jakiś ogólnych, wyssanych z palca zasadach.

          powinien się wstrzymywać od spoilerowania i narzucania swojego zdania.

          Sęk w tym, że recenzja to tekst opiniotwórczy, jego zasadniczą rolą jest narzucenie komuś zdania autora.
  • Avatar
    R
    Impos 8.10.2014 16:27
    Wydaje mi się, że problemem dla wielu osób nie jest sama ocena, ale to, jak odstaje ona od reszty łagodniej ocenionych tytułów. Z tego, co udało mi się przeczytać, wielu recenzentów woli chyba podnieść ocenę ogólną za grafikę, muzykę lub starając się uwzględnić odczucia tych, którym dane anime mogłoby się jednak podobać. No i chyba sam system rozdzielania tytułów do recenzowania sprawia, że częściej piszą o nich ci, którym dana seria się podobała. Tak więc 2 dla czegoś, co jednak da się oglądać trochę rzuca się w oczy.
    Z drugiej strony Aldnoah był dla mnie „klapą sezonu” i to, że był przyjemnie narysowany czy miał dobry soundtrack, niewiele w tych odczuciach zmienia. Pewnie znowu czegoś nie doczytałam, ale zapowiadało się na poważniejszą, realistyczną serię o mechach z dobrze zarysowanym tłem politycznym, a wyszło coś dziwnego…
  • Avatar
    R
    MarcowyZajac 8.10.2014 03:08
    Kiedyś w stolicy Judei
    Żył diakon Szczepanem zwany
    Co miał sławę kaznodziei
    I od ludu był lubiany
    Gdyż wielką miały estymę
    Jego recenzje anime
    Przychodziły więc doń wdowy
    Pytać, niby od niechcenia:
    „Sezona się zaczyna nowy
    Niech dobrodziej powie szczerze
    Co tam jest do obejrzenia?”
    Starzy pytają pasterze:
    „Czy dobrodziej nie pamięta
    Gdzie na czołgach są dziewczęta?”
    Czasem po godzinach pracy
    Przechadzają się żołdacy
    By posłuchać o animu
    Bo im tęskni się do Rzymu
    Więc, że lud go słuchał mnogi
    Szemrali ci z synagogi
    „Wzburzyć trza Jerozolimę!
    Tylko my tu mamy prawa
    Aby oceniać anime!
    Niech przed Sanhedrynem stawa!
    Niech z swych ocen się tłomaczy!”
    Więc posłali poń siepaczy
    Prowadzą przed trybunały
    Trybunał się zebrał cały
    Już padają oskarżenia:
    „Kto anime tak ocenia?
    Co to są za recenzenci?
    Tylko punkty dwa z dziesięci?
    Dajże więcej punktów sknero!
    Toż to jest Aldnoah Zero!
    To obraza naszej wiary
    Najwyższej żądamy kary!
    Tłomaczy się kaznodzieja
    „Toż to kupy się nie trzyma!
    Fabuła im się rozkleja,
    Żaden wątek sensu nié ma!
    Jest postaci zatrzęsienie
    Co w dzikim się miota szale
    Nie zachwyca mię to wcale
    Obstaję przy swej ocenie!”
    Na to śród faryzeuszy
    Wielkie zaszły poruszenia
    Już zatkali sobie uszy
    Już wołają „Daj kamienia!”
    Już katują go okrutnie
    Już ciskają weń głazami
    Nie daj Boże toczyć kłótnie
    Z takimi adwersarzami
    • Avatar
      Slova 8.10.2014 09:08
      Dziękuję. Tak zwyczajnie, dziękuję.
  • Avatar
    A
    Yagami1 7.10.2014 22:48
    Aldonah
    Ach, wy się nadal dziwicie recenzjom na Tanuki….
    Recenzje na Tanuki są dla masochistów z dużym zapasem wolnego czasu, bo co jak co, ale ściany tekstu o niczym czytają osoby nie mające co ze sobą zrobić. Wszak metodę lania wody stosowało się w gimnazjum na lekcjach historii i polskiego. Nie wiedziałem, że tu tez można ;) Aldonah może nie jest jakąś perłą animacyjną, ale jest solidnym animu akcji. Oczywiście wady są, lecz nie powinno sie ich tak wyolbrzymiać. A jeden odcinek był o niczym, to całemu animu damy słabą notę. Invalid Logic, lol.
    Ja rozumiem, że recenzent oczekiwał co innego, a dostał coś co widocznie bardzo mu nie podpasowało. Ok. Na malu sobie wystawiaj nawet minus 100 jak możesz, bo to twoja prywatna ocena, ale nie na publicznym serwisie, gdzie wchodzą tysiące osób i to czytają.
    Fakt faktem, reakcja może być odwrotna od zamierzonej.
    „Omijajcie szerokim łukiem” „Ach tak? To muszę to mieć”.
    • Avatar
      Slova 7.10.2014 23:24
      Re: Aldonah
      Jaką więc ocenę sugerujesz, by tysiące osób odwiedzających serwis nie poczuły się oszukane?
      • Avatar
        Yagami1 9.10.2014 01:44
        Re: Aldonah
        5 lub 6 to od ręki bym wystawił. Wszakże na malu wystawiłem 6,
        piątka tez nie jest krzywdząca. Naprawdę, niskie oceny, jak 1, 2 lub 3 powinny być zarezerwowane, za przeproszeniem, dla prawdziwych zmoderowano:)
        Pozdrawiam
        • Avatar
          Slova 9.10.2014 08:58
          Re: Aldonah
          A co, jeśli ktoś uważa Aldnoah za zmoderowano prawdziwe i ocena 5 lub 6 będzie dla niego zakłamaniem? Albo obejrzy serię widząc 5 lub 6 i stwierdzi, ze to zmoderowano i rzeczywiście został okłamany?
          • Avatar
            Moslaten 9.10.2014 10:55
            Re: Aldonah
            Albo inaczej. A co, jeśli ktoś uważa róże za zmoderowano, i wmawianie mu, że to róża będzie dla niego zaklamaniem?

            Tak na marginesie, recenzja to nie jest samo opisanie wrazen po seansie. Ale Ty i tak pewnie wiesz lepiej jak pisac :f
            Aaa, a co do tego „zmarnowanego odcinka”. Jest takie coś jak zwroty fabularne…
            • Avatar
              Slova 9.10.2014 11:01
              Re: Aldonah
              Zwrot fabularny, jak sama nazwa wskazuje, zmienia kierunek, w którym podąża fabuła. I owszem, to byłby zwrot fabularny, gdyby na zakończenie odcinka sytuacja nie wróciła do punktu wyjścia. W takim przypadku był to zwrot fabuły o 360 stopni.


              A co, jeśli ktoś uważa róże za zmoderowano, i wmawianie mu, że to róża będzie dla niego zaklamaniem?

              Sam wiec widzisz, że dopasowywanie oceny pod publikę jest bezsensowne.

              Tak na marginesie, recenzja to nie jest samo opisanie wrazen po seansie.

              W takim razie – co jeszcze, niż wrażenia z seansu, należy w niej zawrzeć?
              • Avatar
                zmrol 9.10.2014 11:28
                Re: Aldonah
                co jeszcze, niż wrażenia z seansu, należy w niej zawrzeć?

                Recenzja powinna zawierać syntetyczną analizę zawartości danego tytułu, na którą to zawartość składa się zarówno fabularna treść, jak i jakość wykonania. Całość powinna zostać okraszona osobistą, podsumowującą oceną całości
                A ty właściwie napisałeś bardzo długi, rozwlekły komentarz, w którym w jednym miejscu odnosisz się ogólnie do całości, by za chwilę przejść do rozwodzenia się nad jakąś bardzo konkretną duperelą, by znowu przejść do utyskiwań natury ogólnej.
                Moim zdaniem, z punktu widzenia konstrukcji utworów dziennikarskich, nie napisałeś recenzji, tylko jakiś swoisty esej, w którym zawarłeś jak leci wszystko, co ci przyszło do głowy i leżało na wątrobie, bez podjęcia najmniejszej choćby próby dokonania jakiejś selekcji najważniejszych poruszanych wątków czy przekazywanych informacji.
                Toż to strumień świadomości w czystej postaci! Joyce byłby z ciebie dumny ^^
                • Avatar
                  Slova 9.10.2014 12:00
                  Re: Aldonah
                  Recenzja powinna zawierać syntetyczną analizę zawartości danego tytułu, na którą to zawartość składa się zarówno fabularna treść, jak i jakość wykonania

                  owszem, ale wtedy nie byłbym w stanie uzasadnić mojego stanowiska.

                  Całość powinna zostać okraszona osobistą, podsumowującą oceną całości

                  Tak, w tekście gimnazjalisty. Ponadto to ma zastosowanie, gdy recenzja traktuje o utworze zbudowanym z mniejszej ilości części składowych. W anime jest ich jednak wiele i każda wymaga osobnego podsumowania. Dlatego np. dużą uwagę poświęciłem projektom postaci i mechów, które są istotnym elementem serii, ale ogólnie nie podnoszą jej jakości, więc nie łapały się do ostatecznego podsumowania.


                  w którym zawarłeś jak leci wszystko, co ci przyszło do głowy i leżało na wątrobie,

                  Zawarłem to, co uznałem za istotne i co może się okazać pomocne czytelnikowi niezdecydowanemu. Gdybym zawarł wszystko, co chciałem, to tekst byłby o połowę dłuższy.

                  w jednym miejscu odnosisz się ogólnie do całości, by za chwilę przejść do rozwodzenia się nad jakąś bardzo konkretną duperelą, by znowu przejść do utyskiwań natury ogólnej.

                  Od ogółu do szczegółu. Ponadto każdy szczegół odnosił się do innego aspektu serii. Pisanie samymi ogólnikami może zakończyć się laniem wody i zbiorem eufemizmów, a na dużą ilość szczegółów w recenzji nie ma miejsca. Dlatego też trzeba operować nimi na przemian.

                  Toż to strumień świadomości w czystej postaci!

                  Strumień świadomości z natury jest bardzo chaotyczny i nieuporządkowany. Mój tekst jest zaś podzielony na konkretne fragmenty odnoszące się do różnych spraw w A/Z.
                  • Avatar
                    zmrol 9.10.2014 12:16
                    Re: Aldonah
                    Mój tekst jest zaś podzielony na konkretne fragmenty odnoszące się do różnych spraw

                    Do zbyt wielu różnych spraw, dodajmy ^^
                    • Avatar
                      Slova 9.10.2014 12:33
                      Re: Aldonah
                      No dobrze, w takim razie – które z nich uważasz za zbędne?
                      • Avatar
                        zmrol 9.10.2014 12:48
                        Re: Aldonah
                        W tym momencie wcale nie wyolbrzymiam, bowiem tego typu sytuacja miała miejsce dwa razy. Jeden z takich przypadków przytoczę. Otóż w pewnym momencie wieść o tym, że marsjańscy orbitalni rycerze rozpoczęli wojnę, dociera do cesarza Vers. Ten oczywiście nic na ten temat nie wie i, jak przystało na rozsądnego władcę, rozkazuje wstrzymać samowolną ofensywę do czasu wyjaśnienia sprawy domniemanej śmierci córki. Gdy widz już widzi te wszystkie nowe perspektywy, otwierające się możliwości, szansę na pokazanie rzeczywiście ciekawej historii i zaczyna darzyć szacunkiem cesarza… ten ni z gruchy, ni z pietruchy okazuje się być nikim więcej, jak tylko posiwiałą marionetką bez własnego rozumu, i zmienia decyzję. W efekcie jeden cały odcinek poszedł na zmarnowanie, nie wnosząc nic do fabuły. Niestety tego typu sytuacji jest więcej.

                        Zupełnie niepotrzebne streszczanie fabuły jednego konkretnego odcinka. Wystarczyło podsumować to jednym zdaniem: w Aldonie pełno jest wyłącznie pozornych zwrotów akcji, które tak naprawdę nie popychają fabuły do przodu.

                        Aldnoah.Zero to spektakl zmarnowanych możliwości i drzwi zamkniętych przed twórcami ich własnym wysiłkiem. Już na początku widać, że Ziemianie nie mają żadnych szans (znaczy, mają jedną, ale o nim później) na zwycięstwo, bowiem przewaga technologiczna i strategiczna wroga jest przytłaczająca i jedyne, co im pozostało, to próby zorganizowania jakiejkolwiek obrony. Z takich sytuacji są zasadniczo trzy wyjścia: ukazujemy dramat wojenny ludzi walczących w przegranej sprawie i finał jest gorzki, chociaż z góry do przewidzenia; znajdujący się w fatalnej sytuacji obrońcy dostają COŚ, co zmienia losy wojny; obrońcy wykorzystują swoje najlepsze karty, by w wyniku działań politycznych i spisków zasiać chaos w szeregach adwersarzy i skłócić ich ze sobą, być może tworząc tym samym trzecią siłę. Aldnoah.Zero miała wszelkie zadatki, by zrealizować trzeci scenariusz. Dla Ziemian nie było bowiem innego wyjścia, niż skłócić ze sobą butnych i konkurujących o chwałę rycerzy Vers, z których każdy chciał wykazać się przed władcą, nawet kosztem kompanów. Niestety polityka i jej niuanse nigdy nie były mocną stroną scenarzystów anime, a w tym przypadku nawet nie podjęli wysiłku, by sprzedać widzowi historię rzeczywiście dobrą i przemyślaną.

                        Cóż więc wybrali twórcy? Czyżby skazali wszystkich bohaterów na niedolę? Nie, nie tym razem. W takim razie co? Protagoniści otrzymali supermaszynkę, dzięki której przeważą szalę zwycięstwa na swoją stronę? Poniekąd tak, lecz scenarzyści Aldnoah.Zero dopisali opcję czwartą – nie róbmy nic. Ale o tym już pisałem. Może w styczniu, gdy zaprezentowane zostaną nowe odcinki, okaże się, że to wszystko miało głębszy sens, lecz na tę chwilę nie ma żadnego. Można na to spojrzeć z innej strony i stwierdzić, że autorzy zwyczajnie bawili się uczuciami widza, co chwilę pokazując mu środkowy palec, gdy ten w końcu poukładał sobie fakty i już liczył na ciekawy rozwój fabuły. Nie da się jednak ukryć, że gest ten jest ewidentnie obraźliwy, nic więc dziwnego, że może się nie spodobać. Tym bardziej jeśli na celu ma jedynie grę w ciuciubabkę z odbiorcą, a nie rzeczywiste podniesienie napięcia, bowiem po którymś takim wybryku widz może zwyczajnie stracić zainteresowanie zabawą.


                        Aldnoah.Zero to spektakl zmarnowanych możliwości i drzwi zamkniętych przed twórcami ich własnym wysiłkiem. Kropka! Reszta, to twoje nic nie wnoszące do recenzji wywody o znanych ci schematach fabularnych. Te dwa akapity są dokładnie takie same jak zwroty fabularne w Aldonie – nie wnoszą nic do tekstu i po ich przeczytaniu czytelnik znajduje się w punkcie wyjścia dowiadując się, że znowu o serialu niczego się nie dowiedział.

                        o pierwszych trzech odcinkach, do których scenariusz napisał Gen Urobuchi, wciąż z niecierpliwością czekałem na każdy kolejny, lecz jednocześnie obawiałem się seansu, by nie zobaczyć, w jaki jeszcze sposób potencjał zostanie sprowadzony do poziomu gruntu. Pomimo tego, że anime obfituje w spektakularne wydarzenia, nie wywołuje zaskoczenia. Czy raczej – wywołuje, ale nie dlatego, że jest zaskakujące, lecz dlatego, że nikt nie spodziewał się tak sztampowych motywów w dobrze zapowiadającym się serialu. Śledząc Aldnoah.Zero prosiłem wręcz autorów, by w końcu zrobili cokolwiek, po czym mógłbym pełną piersią krzyknąć „To było dobre!”. Tymczasem częściej przez zaciśnięte zęby, widząc oczywisty rozwój akcji i wiedząc, co stanie się za chwilę, bo tak nakazują utarte schematy, zaklinałem rzeczywistość, wyobrażając sobie, co innego mogłoby się stać i byłoby w danej sytuacji lepsze. „Proszę, zróbcie to i tamto, to mnie naprawdę zaskoczy!” – tak można by podsumować moje wrażenia z seansu. Kulminacyjnym momentem tych rozważań był ścisły finał, owszem, zaskakujący, ale pozostawiający niesmak, jakby autorzy bali się postawić kropkę nad „i”. Jeśli ktoś wierzy, że wydarzenia w ostatnim odcinku cokolwiek zmienią, to obawiam się, że paskudnie się zawiedzie. Jestem wręcz przekonany, że końcowa scena anime miała na celu jedynie wywołanie napięcia, a nie odwrócenie ról bohaterów. W przeciwnym wypadku okazałoby się, że rzeczywiście mam rację i poprzednie dziesięć odcinków było zapychaczami i ogólnie ich znaczenie w całej historii jest żadne. A ja bardzo nie chcę mieć w tej kwestii słuszności.

                        Takim językiem, to możesz pisać pamiętnik albo bloga, a nie recenzję, o której śmiesz twierdzić, że jest profesjonalna. Po prostu przelewasz w tym miejscu swoje luźne spostrzeżenia na papier, w dodatku bardzo nacechowane emocjami. Generalnie nie tylko w tym, ale w wielu innych fragmentach nie za bardzo wiadomo, o co ci właściwie chodzi, skoro uważasz, że gdyby twórcy poprowadzili fabułę tak, jakbyś chciał, to wtedy czułbyś się zaskoczony. No niby jakim cudem mógłbyś być wtedy zaskoczony, skoro właśnie takiego rozwiązania oczekiwałeś? Piszesz, że twórcy niczym cię nie zaskoczyli, a z tekstu wynika, że właśnie zaskakiwali cię na każdym kroku, tyle że w znaczeniu negatywnym
                        • Avatar
                          Slova 9.10.2014 14:08
                          Re: Aldonah
                          a nie recenzję, o której śmiesz twierdzić, że jest profesjonalna

                          Że hę?

                          Wystarczyło podsumować to jednym zdaniem:

                          Owszem, niestety to pewnie i tak skończyłoby się na tym, ze musiałbym tłumaczyć się w komentarzach. A tak mam dowód na to, ze mam rację, w tekście.

                          Reszta, to twoje nic nie wnoszące do recenzji wywody o znanych ci schematach fabularnych.

                          Fakt. Ja jednak traktuję ten fragment jako rozważania na temat tego, co naprawiłoby serię w moich oczach. W sensie – lepsze od tego, co dostaliśmy, chociaż nadal ograne. To nic niezbędnego, owszem, ale w mojej ocenie wzbogaca tekst.

                          nie za bardzo wiadomo, o co ci właściwie chodzi

                          z tekstu wynika, że właśnie zaskakiwali cię na każdym kroku, tyle że w znaczeniu negatywnym

                          A wiec wiadomo. Zaskakiwali mnie tym, że zrobili coś, czego można było się spodziewać.

                          No niby jakim cudem mógłbyś być wtedy zaskoczony, skoro właśnie takiego rozwiązania oczekiwałeś?

                          No właśnie dlatego. Bo wiedziałem, że i tak go nie dostanę : E

                          I nie ukrywam – nie jestem do końca zadowolony z tekstu, zwłaszcza z tego ostatniego z wymienionych fragmentów. Jednak nie potrafiłem obrać myśli w lepsze wyrażenia. Albo zwyczajnie nie chciało mi się silić na zbyt wiele, bowiem samo anime na to nie zasługuje.

                          Ponadto, gdybym kończył myśli tam, gdzie na to wskazujesz, to tekst byłby właściwie jednym wielkim ogólnikiem. A/Z to spektakl zmarnowanych możliwości, ale dlaczego? Niestety specyfika tekstu jest taka, że gdybym zawczasu nie odpowiedział na zarzuty, to musiałbym to czynić później. Może warstwa estetyczna czy przejrzystość na tym ucierpiały, lecz merytorycznie jest lepiej, niż gdybym miał ukrywać większość swoich przemyśleń.
                          • Avatar
                            Slova 9.10.2014 14:11
                            Re: Aldonah
                            A ponadto, gdyby rzeczywiście wskazane przez Ciebie wady były istotne, to Avellana by je wychwyciła i wytknęła zawczasu podczas redagowania. Wierzę w jej doświadczenie i jestem zdania, że skoro przepuściła tekst bez wywalania całych jego fragmentów, to trzyma on jakieś minimum i nie muszę się go wstydzić.

                            A ponadto lubię wykorzystywać nieograniczoność długości tekstów na Tanuki. Dzięki temu mam miejsce na gdybania i dywagację, a te wprowadzam do właściwie każdej swojej recenzji. I nie uważam tego za złą manierę, bowiem teksty jak z szablonu piszę się nudno i czyta tak samo.
                            • Avatar
                              zmrol 9.10.2014 14:21
                              Re: Aldonah
                              A ponadto lubię wykorzystywać nieograniczoność długości tekstów na Tanuki. Dzięki temu mam miejsce na gdybania i dywagację

                              To w takim razie powinieneś od razu pisać dwie recenzje: pierwszą suchą, w której ograniczasz się głównie do oceny strony technicznej recenzowanego tytułu, a drugą emocjonalną, w której pozwalasz sobie na daleko idące osobiste wtręty. Bo tak, to fragmenty, w których prowadzisz swoje dywagacje odnośnie fabuły, zupełnie nie pasują do fragmentów odnoszących się do technikaliów. To są po prostu dwa zupełnie obce sobie teksty, powiązane jedynie faktem, że źródłem ich inspiracji było to samo anime.
                              • Avatar
                                Slova 9.10.2014 14:24
                                Re: Aldonah
                                Zauważ, że przy technikaliach także sypię dygresjami, bez których tekst by się obył.
          • Avatar
            Yagami1 9.10.2014 12:37
            Re: Aldonah
            „A co, jeśli ktoś uważa Aldnoah za zmoderowano prawdziwe i ocena 5 lub 6 będzie dla niego zakłamaniem? Albo obejrzy serię widząc 5 lub 6 i stwierdzi, ze to gówno i rzeczywiście został okłamany?”
            Oznacza to, że na siłę doszukuje wad. Bo spójrzmy szczerze, z Twojej oceny wynika(2), że postacie są tragicznie poprowadzone, nie mające charakteru, fabuły nie oceniłeś, bo ponoć czekasz na drugi sezon, a ja się spytam, jak oglądniesz drugi sezon z takim nastawieniem? Jak nie oglądniesz, to ocena za fabułę pozostanie niewiadomą. Po drugie śmieszna sprawa, za grafike i muzykę dałeś odpowiednio 8 i 7 i praktycznie nie wziąłeś ich pod uwagę, to po co je wystawiałeś? Ocena końcowa powinna być oceną zbiorczą wszystkich elementów, czyż nie?
            I ostatni przykład, jeśli szczerze nienawidziłem Yuno i Yukiego z MN, to mogłem postawić bajce ocenę niedostateczną? Nie.
            Chętnie bym postawił, ale ze względu na parę postaci drugoplanowych, dobrą akcję, fun z oglądania pomimo tych dwóch postaci, zmusiło mnie do wystawienia 5. Gdybym wystawił 1 lub 2, bo mi się nie podobają TYLKO główni bohaterzy, a reszta jest ok, mogłoby to być zakłamaniem. Po wtóre, przy wystawieniu jakiejkolwiek oceny, brałbym też pod uwagę opinię innych, a nie sugerowałbym się własną oceną. Bo ewidentnie i redakcja oceniła Aldonah na 5 a użytkownicy na 6. Więc coś w tym musi być :P
            • Avatar
              Slova 9.10.2014 14:23
              Re: Aldonah
              Oznacza to, że na siłę doszukuje wad.

              A może zauważa ich więcej od Ciebie?

              z Twojej oceny wynika(2)

              Jeden. Dla mnie A/Z to jeden, bądźmy precyzyjni. 2 to jedynie wynik rzutu kostką.

              a ja się spytam, jak oglądniesz drugi sezon z takim nastawieniem?

              Normalnie?
              Ponadto – jakim nastawieniem? Ja nie jestem negatywnie nastawiony do anime, ja zwyczajnie oceniłem to, co dostałem. A dostałem chłam. Tyle w temacie.

              Jak nie oglądniesz,

              Dlaczego zakładasz, ze nie będę oglądał dalszych odcinków?

              Po drugie śmieszna sprawa, za grafike i muzykę dałeś odpowiednio 8 i 7 i praktycznie nie wziąłeś ich pod uwagę, to po co je wystawiałeś?

              A dlaczego miałbym brać? Ani grafika, ani muzyka nie zmieniają tego, że A/Z zostało zniszczone fabularnie. To nie obrazek ani płyta kompaktowa – jakość dźwięku i płótna nie poprawią tu wyniku. Ot, zawinęło się w papierek i udaje, ze cukierek.

              Ocena końcowa powinna być oceną zbiorczą wszystkich elementów, czyż nie?

              Nie. Ocena końcowa to ocena za całokształt. Jako całość A/Z to dno. Nie ważne, jak wygląda i jak brzmi.

              I ostatni przykład, jeśli szczerze nienawidziłem Yuno i Yukiego z MN, to mogłem postawić bajce ocenę niedostateczną?

              Nie wiem, co to MN, ale jeśli to para głównych bohaterów, to owszem, mogłeś. W końcu, skoro większość czasu poświęca się postaciom przyprawiającym o białą gorączkę, to walory produkcji automatycznie spadają.

              zmusiło mnie do wystawienia 5

              Ale co zmusiło Cię? Bo albo to bardzo niefortunne wyrażenie, albo zwyczajnie nie ufasz własnemu zdaniu.

              mogłoby to być zakłamaniem

              Niby dlaczego? Przecież byłbyś uczciwy z samym sobą, a to najważniejsze. Tymczasem oceniłeś anime na przekór sobie (przynajmniej tyle do tej pory zrozumiałem).

              przy wystawieniu jakiejkolwiek oceny, brałbym też pod uwagę opinię innych,

              Powiedz mi, w jaki sposób mam tego dokonać i dlaczego miałbym przedkładać subiektywne zdanie innych osób, często mi nieznanych, nad moje własne?
            • Avatar
              Progeusz 12.10.2014 03:25
              Re: Aldonah
              W całym anime są 3 wyróżniające się postaci. Jedna to GaryStu (Inaho <3), druga to suffering moe, trzecia to księżniczka wyróżniająca się fajnym miękkim ciałkiem, bo charakterem już niezbyt.
              Więc well, postacie są tragiczne. Żadne z letnich anime jakie widziałem (przyznaję, było ich raptem piętnaście) nie ma co się porównywać z A/Z, wszystkie były parę lig wyżej.

              >Ocena końcowa powinna być oceną zbiorczą wszystkich elementów, czyż nie?
              Ale nie jest średnią.
              Nie dam anime oceny pozytywnej za samą muzykę i grafikę.

              >I ostatni przykład, jeśli szczerze nienawidziłem Yuno i Yukiego z MN, to mogłem postawić bajce ocenę niedostateczną? Nie.
              Akurat w przypadku Mirai Nikki wybroniłbyś z oceny niedostatecznej w każdej kategorii poza muzyką.

              Ja Aldnoah chciałem dać 6­‑7 za niezamierzony fun, ostatecznie dałem trzy, ale pała jest wg mnie również w pełni akceptowalną notą.
              • Avatar
                Slova 12.10.2014 09:14
                Re: Aldonah
                O kurde, to o Mirai Nikki chodzi… Nie no, to w tym przypadku faktycznie główni bohaterowie mogą wszystko pogrzebać.
    • Avatar
      Progeusz 8.10.2014 13:51
      Re: Aldonah
      Jedyne, co w Aldnoah jest solidnego, to muzyka, ale zarazem przez to strasznie odstaje od reszty.
    • Avatar
      Jokobo 8.10.2014 23:44
      Re: Aldonah
      Chcesz, żeby on pisał RECENZJE obiektywnie, czy jak? Do tej pory myślałem, że recenzja to nic innego, niż przelanie swojej opinii na papier, w tym wypadku – do worda. Myliłem się? Chociaż przyznam, że sam często mam reakcje typu „Taka niska nota? Muszę to obejrzeć”.
      • Avatar
        Progeusz 9.10.2014 20:46
        Re: Aldonah
        Tak, myliłeś się. Recenzja to coś więcej niż opinia. A przynajmniej powinna być czymś więcej. Wystarczy sobie gdziekolwiek wyguglować definicję.
        • Avatar
          Jokobo 11.10.2014 15:33
          Re: Aldonah
          To chyba nie podlega dyskusji, że nikt nie będzie pisać recenzji w oparciu o innych, skoro to ma być jego praca. Aczkolwiek, okey – czymże więc powinna być recenzja? Tylko proszę bez definicji z wikipedii „analiza i ocena [...]", analizy dokonujesz także w oparciu o siebie.
          • Avatar
            Cthulhoo 11.10.2014 15:58
            Re: Aldonah
            Tak, oceniasz w oparciu o swój gust i wiedzę, natomiast recenzja zakłada analizę dzieła, a jeżeli tekst jej nie zawiera, lub też recenzent nie trzyma się faktów, to taka recenzja nie ma żadnej wartości merytorycznej :P
            • Avatar
              Jokobo 12.10.2014 11:46
              Re: Aldonah
              No tak, ale analizę także robisz „pod siebie”, to jak Ty przeanalizujesz dzieło nie oznacza od razu, że ktoś inny zrobi to w ten sam sposób. Dlatego de facto te „fakty”, jak to nazwałeś, także mogą się różnić w zależności od osób. Zresztą, co możesz przyjąć za fakt w anime?
              Natomiast osoba, której odpowiedziałem, sugeruje, że na recenzenta powinna wpływać presja otoczenia, no bo „skoro tysiące osób wchodzi na ten portal, to nie można dać najniższej noty tak dobrze ocenianej serii”. Cóż, kwestia człowieka, podoba mi się w recenzjach Slovy właśnie to, że na niego ta presja otoczenia nie wpływa i jeśli odpowiednio to uargumentuje, to wystawi nawet tą dwóję.
              • Avatar
                Cthulhoo 12.10.2014 11:57
                Re: Aldonah
                Nie, fakty nie mogą się różnić, różnić to się może ocena i interpretacja faktów.
                No i, z tego co wiem, na mało którego recenzenta na tym portalu wpływa presja otoczenia :P
                • Avatar
                  Jokobo 12.10.2014 12:35
                  Re: Aldonah
                  Nie sprecyzowałem, o co mi chodziło, mój błąd.
                  Miałem na myśli, jak mnie zresztą poprawiłeś, w jaki sposób się je zinterpretuje.

                  Powiedzmy, że Slova wyróżnia się swoim ocenianiem i to widać chociażby po reakcji w komentarzach. :D Przy czym zaznaczę – nie mówię, że to jest złe.
                  • Avatar
                    Slova 12.10.2014 14:40
                    Re: Aldonah
                    Praktycznie każda recenzja nowości powoduje podobne reakcje.
  • Avatar
    R
    rurkawydechowa 6.10.2014 12:27
    Pała dla recenzenta
    Wszyscy myślący czytelnicy już od dawna wiedzą, że redakcja portalu Tanuki żadną wyrocznią nie jest i nigdy nawet nie miała szans pretendować do tego zaszczytnego miana. Nigdy nie należało też mieć zbyt wygórowanego mniemania o poziomie prezentowanym tutaj przez niektórych recenzentów. Ta recenzja ma jednak szansę przejść do historii portalu w kategorii „największego bełkotu”. Ten tekst jest na poziomie recenzji filmów z portalu KultoraDobra.pl. W tamtym przypadku przynajmniej jest zabawnie, a tutaj tragicznie. Przytoczę jeden fragment tekstu:

    Slova napisał(a):
    Gdy widz już widzi te wszystkie nowe perspektywy, otwierające się możliwości, szansę na pokazanie rzeczywiście ciekawej historii i zaczyna darzyć szacunkiem cesarza… ten ni z gruchy, ni z pietruchy okazuje się być nikim więcej, jak tylko posiwiałą marionetką bez własnego rozumu, i zmienia decyzję. W efekcie jeden cały odcinek poszedł na zmarnowanie, nie wnosząc nic do fabuły. Niestety tego typu sytuacji jest więcej.


    Po pierwsze wiele osób pewnie dziękuje Ci za spoiler. Co to niby za zarzut? Tutaj nie ma nawet czego analizować! Po prostu cesarz jest marionetką, chociaż początkowo mieliśmy o nim inne mniemanie. Taki był zamysł fabularny i akurat nie widzę potrzeby przedstawiania tego jako zarzutu. Czy byłoby lepiej, gdybyśmy od razu dowiedzieli się prawdy na jego temat? Czy to zasadniczo zmieniłoby odbiór tego wątku? W ten sposób przynajmniej potrzymano widzów w chwilowej niepewności. To, że recenzent inaczej widziałby taką sytuację jest tylko jego problemem.

    To anime jest średniakiem i tak należałoby go ocenić. Skoro takiemu gniotowi jak Sket Dance w którym fabuły nie było żadnej, a grafika była wyjątkowo marna dałeś 3 to chyba jednak trochę Ci się we łbie przewróciło. Nawet Kore wa Zombie Desuka? które było średniakiem w swej kategorii dałeś 7.

    Kulturalna dyskusja – dozwolona. Wycieczki osobiste – niedozwolone i wycięte.
    Moderacja
    • Avatar
      Slova 6.10.2014 12:44
      Re: Pała dla recenzenta
      redakcja portalu Tanuki żadną wyrocznią nie jest i nigdy nawet nie miała szans pretendować do tego zaszczytnego miana.

      Ba, powiem więcej – nigdy nawet nie chciała do tego miana pretendować.

      Po pierwsze wiele osób pewnie dziękuje Ci za spoiler.

      Żaden to spoiler, skoro wydarzenie nie miało wpływu na fabułę.


      Taki był zamysł fabularny i akurat nie widzę potrzeby przedstawiania tego jako zarzutu.

      Jako zarzut przedstawiam zmarnowanie na ten zamysł jednego całego odcinka to, że nic z tej informacji nie wynikło.

      Czy byłoby lepiej, gdybyśmy od razu dowiedzieli się prawdy na jego temat? Czy to zasadniczo zmieniłoby odbiór tego wątku?

      Czy zupełnie pominięcie tej informacji zmieniłoby cokolwiek w odbiorze całego anime? Sposób, w jaki to ukazano sprawił, ze wątek okazał się być zbędny i nic nie wniósł do fabuły.

      Skoro takiemu gniotowi jak Sket Dance w którym fabuły nie było żadnej, a grafika była wyjątkowo marna dałeś 3 to chyba jednak trochę Ci się we łbie przewróciło

      Nie oceniam anime w taki sposób. Każda seria to osobny twór i oceniam ją niezależnie od reszty ocen. Już to gdzieś pisałem, ale gdybym robił tak, jak sugerujesz, to dla Rail Wars musiałbym sobie dorobić skalę ujemną.

      Wycieczki osobiste zignoruję.
    • Avatar
      Xillin 6.10.2014 16:34
      Re: Pała dla recenzenta
      Skoro takiemu gniotowi jak Sket Dance w którym fabuły nie było żadnej, a grafika była wyjątkowo marna dałeś 3

      Komedie nie potrzebują fabuły.
    • Avatar
      +1 6.10.2014 17:02
      Re: Pała dla recenzenta
      W pelni zgadzam sie z autorem komentarza!
      Nic dodac, nic ujac!
    • Avatar
      Cthulhoo 6.10.2014 17:11
      Re: Pała dla recenzenta
      Nawet Kore wa Zombie Desuka? które było średniakiem w swej kategorii dałeś 7.

      Korean Zombie (1 sezon) to świetna komedia popsuta kiepską fabułą :P
  • Avatar
    A
    Sirion 5.10.2014 16:08
    Niestety...
    Na początku seria wydawała się mieć wielki potencjał i ukrytą głębię. Szkoda tylko, że 4 odcinki później okazało się to wszystko złudzeniem a każdy z bohaterów ukrywał atomowy wręcz ładunek sztampy. Wszyscy stali w miejscu lub ulegali regresowi. Systematycznie przeobrażali się w coraz to bardziej nudne i przewidywalne kopie lepiej zrealizowanych w innych anime bohaterów.

    Nie rozumiem też jakim cudem ludzie uznają to zakończenie za coś świeżego. Jak mi nie wierzycie, to zapytajcie Suzaku jak wspomina swoje miłostki z monarchią płci przeciwnej.

    Ostatecznie cały seans okazał się być strasznie naszpikowany tanim dramatyzmem. Główny bohater miał na drugie imię Deus ex machina, a na pierwsze Neo­‑deska­‑reeves.

    Slain to nie postać. To mokre sny masochistów.

    Musze zgodzić się w 100% z tą recenzją bo już dawno nie widziałem takiego chłamu reklamowanego jako coś lepszego niż w rzeczywistości jest.
  • Avatar
    R
    guuchan 4.10.2014 20:03
    eeeeeeeeee
    Ta recenzja jest strasznie bełkotliwa i chaotyczna. Nie widziałam ani jednego odcinka tego anime, może to jest do bani ale tego po prostu nie da się czytać. To tak jakby ktoś wylał wiadro swoich frustracji, za dużo w tym emocji i podniecania się.
  • Avatar
    A
    Tassadar 4.10.2014 19:19
    Zgadzam się z ogólną diagnozą, choć anime podobało mi się jednak zdecydowanie bardziej, bo było proste, rozrywkowe i przy wyłączeniu mózgu przyjemne. Ale wciąż wygląda jakby Urobuchi prowadził lekcje wśród studentów a potem powiedział „A teraz dokończcie to sami, na zaliczenie”.

    Co zaś się tyczy braku rozwoju wydarzeń dodam jedno, czego nie zauważyłem w recenzji (ewentualnie przegapiłem) – a mianowicie jakikolwiek brak postępu działań wojennych. Marsjanie lądują, czas leci, a oni dalej kiszą się w swoich zamkach na ruinach kilku ważniejszych miast. Aż dziw, że orbitalne fortece ni zaczęły porastać mchem. Jakoś nie widzę w tej wojnie celu – niby mogą zmiażdżyć główne siły wojskowe Ziemian, ale tylko piechur może utrzymać zdobyty teren. Tymczasem nic takiego nie następuje, albo jest, ale tylko gdzieś tam w scenariuszu, a widzowi się tego nie pokazuje, bo wszystko kręci się wokół bohaterów.

    Problem jest taki, ze skoro migracja na Marsa odbyła się wcale nie tak wiele pokoleń temu, to jakoś nie widzę opcji, żeby Marsjanie tak się namnożyli, aby móc utrzymać zdobyte terytoria. Chyba, że zastosują „janczarów”, co może pokazać drugi sezon.
    • Avatar
      Xillin 4.10.2014 19:46
      Ale wciąż wygląda jakby Urobuchi prowadził lekcje wśród studentów a potem powiedział „A teraz dokończcie to sami, na zaliczenie”.

      Urobuchi rzucił ogólnym pomysłem i napisał trzy pierwsze odcinki. Narzekasz na złą osobę.

      Co zaś się tyczy braku rozwoju wydarzeń dodam jedno, czego nie zauważyłem w recenzji (ewentualnie przegapiłem) – a mianowicie jakikolwiek brak postępu działań wojennych.

      Recenzja napisał(a):
      Po dwunastu odcinkach sytuacja na froncie jest taka sama, jak w chwili, gdy Marsjanie dokonali zmasowanego uderzenia na Ziemię.

      • Avatar
        Tassadar 4.10.2014 20:08
        Urobuchi rzucił ogólnym pomysłem i napisał trzy pierwsze odcinki. Narzekasz na złą osobę.


        Nie narzekam tu na Urobuchiego, tylko na resztę ekipy, która nie rozwinęła pomysłu w sposób kreatywny. Nie jego wina, że nie dali rady.

        Po dwunastu odcinkach sytuacja na froncie jest taka sama, jak w chwili, gdy Marsjanie dokonali zmasowanego uderzenia na Ziemię.


        Dzięki, to mi akurat umknęło.
    • Avatar
      bastek 4.10.2014 21:57
      Urobuchi napisał 3 pierwsze odcinki i nic odszedł od produkcji.
  • Avatar
    R
    C.Serafin 4.10.2014 17:43
    Recenzja-polecajka?
    Ciekawe w jak wielu wypadkach recenzja osiągnie efekt odwrotny od zamierzonego i zachęci czytelników do obejrzenia tej serii. Swoiste „pospolite ruszenie” wydaje się mało prawdopodobne, ale nie zdziwiłbym się na widok sporego odzewu.

    Swoją drogą – to chyba najbardziej bijący po oczach (auć!) przykład tanukowej zasady, pozwalającej recenzentowi na wystawianie anime dowolnej oceny, choćby wbrew opinii całej redakcji. Dotąd kręciłem z niedowierzaniem swoim paskudnym nochalem gdy redaktor naczelna twierdziła, że pozwoliłaby wystawić 1/10 nawet lubianej i popularnej serii, pod warunkiem, że recenzent doskonale by uzasadnił ocenę w samym tekście. Nie jest to oczywiście aż tak skrajny przypadek, ale i tak robi wrażenie i budzi emocje.
    • Avatar
      zmrol 4.10.2014 18:17
      Re: Recenzja-polecajka?
      A ja uważam, że Slova zrobił błąd nie wystawiając serii oceny 1. Przykładowo „1” w filmwebowej skali oznacza „nieporozumienie”, czyli że dany tytuł nie ma spójnych fabularnych założeń albo że widz tych założeń niezaakceptował. I wtedy tylko najniższa ocena ma sens, bo oznacza, że recenzent potępia w czambuł dany tytuł, nie zważając na jego żadne zalety.
      Może żeby wyrazić się jaśniej, użyję jakiegoś skrajnego przykładu. Taki „Żyd Süss” dajmy na to może jest fantastycznym dziełem kinematografii ze wspaniałą grą aktorską, ale nie wystawie mu nigdy oceny wyższej niż „1”, ponieważ nie zgadzam się z „wartościami” głoszonymi przez ten film. I w tym momencie rozkładanie oceny na czynniki pierwsze jest bez sensu: „bo należy się punkt za muzykę, punkt za kostiumy, punkt za scenografię, punkt za montaż, no i historia ciekawa… czyli w sumie dam 5/10”. No nie, nie dam i już!
      I myślę, że do tego właśnie zmierzał Slova, że Aldona to bzdet kompletny, całkowicie pozbawiony sensownej fabuły, tyle że ładnie opakowany. Dlatego jeden i tylko jeden, a nie żadne dwa, trzy ani pięć, bo na tym etapie Aldona, to po prostu „nieporozumienie”.
    • Avatar
      Xillin 4.10.2014 18:26
      Re: Recenzja-polecajka?
      że pozwoliłaby wystawić 1/10 nawet lubianej i popularnej serii, pod warunkiem, że recenzent doskonale by uzasadnił ocenę w samym tekście. Nie jest to oczywiście aż tak skrajny przypadek, ale i tak robi wrażenie i budzi emocje.

      Tylko, że w tym nie ma nic złego. Problemem jest, że większość recenzji na Tanuki ma kiepskie uzasadnienia dla swych ocen. Niemniej jednak, Aldnoah zasługuje na max. 3/10, więc nie wiem skąd tu oburzenie.
  • Avatar
    R
    Jokobo 4.10.2014 17:39
    Dzieje sie...
    Skończyłem czytać po pierwszym akapicie… wróciłem po kilku godzinach, by ją dokończyć. Oczywiście, to Twoja recenzja i byłbym wręcz chamski, gdybym chciał ją na siłę poprawiać, ale piszesz o tym, że traktujesz cyferki dot. ocen po macoszemu. No dobra, można i tak, sam robię w podobny sposób, ale myślę, że jako pewnego rodzaju podsumowanie warto wystawić te numerki adekwatnie do argumentacji swojej opinii. Część osób nawet nie ma ochoty czytać całego tekstu (chociażby dlatego, że nie interesuje ich ta seria, aczkolwiek są ciekawi oceny), nie ma czasu, bądź po prostu im się nie chce tego robić, patrzy na oceny cząstkowe, czyli po prostu cyferki. A jeśli te nie są wystawiane adekwatnie do tego, co o tym myślisz, to tacy czytelnicy są „oszukani”. Sam nie jestem zainteresowany tym anime, chciałem natomiast sprawdzić, co się stało, że tak hype'owane anime o pokaźnej średniej na MALu, ma tak niską ocenę tutaj. No dobra, czytam sobie, czytam i pierwsze co nasuwa mi się na myśli, to właśnie to, że argumentujesz to (imo) na co najmniej 4/10 (+-, sporo osób inaczej rozumie pewne oceny i dla jednych 7 znaczy „dobre”, dla innych już „przeciętne”, więc wiesz o co chodzi).
    tl;dr
    Jak to pewna osoba z tygryskiem na avatarku napisała poniżej – Ty nie przykładasz wagi do ocen, ale inni tak. Z tego powodu, skoro i tak nie masz niczego do stracenia (właśnie ze względu na to, że nie przykładasz do nich uwagi), byłoby lepiej, gdybyś wystawiał oceny cząstkowe w oparciu o swoje argumenty, a nie rzut kośćmi.
    • Avatar
      Slova 4.10.2014 18:34
      Re: Dzieje sie...
      byłoby lepiej, gdybyś wystawiał oceny cząstkowe w oparciu o swoje argumenty

      Akurat oceny cząstkowe WYNIKAJĄ Z ARGUMENTÓW. Zauważ, że nie oceniłem fabuły – bo ta jest urwana i na tym etapie nie da się jej ocenić. Postaci i grafika – jak w tekście.

      Część osób nawet nie ma ochoty czytać całego tekstu

      Ich sprawa. Podstawą działalności Tanuki od zawsze były recenzje, cyferki to tylko statystyka, która bez wyjaśnienia w tekście nie ma żadnej wartości.

      jeśli te nie są wystawiane adekwatnie do tego, co o tym myślisz,

      Owszem, nie są, o czym napisałem. Myślę, że A/Z jak najbardziej zasługuje na najniższą notę.

      co się stało, że tak hype'owane anime o pokaźnej średniej na MALu, ma tak niską ocenę tutaj.

      Sam sobie odpowiedziałeś – Hype. Ludzie nie patrzą krytycznie na to, co oceniają, bo znajdują się w stanie uniesienia.
      • Avatar
        Jokobo 4.10.2014 21:21
        Re: Dzieje sie...
        Ich sprawa. Podstawą działalności Tanuki od zawsze były recenzje, cyferki to tylko statystyka, która bez wyjaśnienia w tekście nie ma żadnej wartości.

        Tak, ale te recenzje piszesz dla ludzi. A skoro te recenzje są podstawą działalności, to Tanuki funkcjonuje dla ludzi. Z tego względu można byłoby im troszkę pomóc, zważywszy na to, że wcale nie taka mała grupa spogląda tylko na numerki. Oczywiście, to ich błąd, bo recenzja zawiera opinię w postaci słów, a nie cyferek… w sumie to sam się pogubiłem. Dobra, nie ważne. :)
        Ja na to patrzę odrobinę inaczej. Cyferki wynikają z tekstu, aczkolwiek dla mnie są pewnego rodzaju streszczeniem, może nie zwieńczeniem recenzji, bo brzmiałoby to zbyt wyniośle… Oczywiście Ty możesz na to także patrzeć inaczej i do „kompromisu” nie dojdziemy.

        Owszem, nie są, o czym napisałem. Myślę, że A/Z jak najbardziej zasługuje na najniższą notę.

        +

        Sam sobie odpowiedziałeś – Hype. Ludzie nie patrzą krytycznie na to, co oceniają, bo znajdują się w stanie uniesienia.

        Ten hype nigdy nie bierze się z niczego. Zawsze są jakieś powody. Często wynika to z tego, że anime posiada na tyle prostą do odbioru treść, że przenika do sporej grupy ludzi. Samej serii nie oglądałem, więc wypowiadam się na podstawie statystyk, ale czy to anime było tak beznadziejne, że miałeś ochotę przewijać odcinki? Stwierdziłeś, zresztą trafnie, że ludzie zawyżają ocenę serii, które „hype'ują”, właśnie z tego powodu, że nie dostrzegają wad. Ale to działa też w drugą stronę – osoba, która zawiodła się na czymś, widzi głównie wady. Pisałeś recenzję bezpośrednio po obejrzeniu serii czy miałeś między jednym a drugim przerwę?
        • Avatar
          Slova 4.10.2014 21:30
          Re: Dzieje sie...
          wcale nie taka mała grupa spogląda tylko na numerki.

          Ich problem. I jeszcze raz – ich problem. Skoro są zbyt leniwi, by czytać recenzje, to szkodzą sami sobie. Nie będę ich uszczęśliwiał na siłę.

          Ten hype nigdy nie bierze się z niczego. Zawsze są jakieś powody.

          Na ogół dosyć prozaiczne i związane z treścią. Bo drama, bo krew, bo Urobuchi, bo lightnovelka, bo cośtam. Fabuła schodzi na dalszy plan.

          czy to anime było tak beznadziejne, że miałeś ochotę przewijać odcinki?

          Nawet przy rail wars nie przewijałem odcinków.

          osoba, która zawiodła się na czymś, widzi głównie wady. Pisałeś recenzję bezpośrednio po obejrzeniu serii

          Wymieniłem wszystkie zalety, które były zauważalne i istotne. A do pisania zabrałem się chyba dwa dni po seansie, gdyż po ostatnim odcinku nie mogłem się pozbierać do kupy.
          • Avatar
            Jokobo 4.10.2014 21:57
            Re: Dzieje sie...
            Na ogół dosyć prozaiczne i związane z treścią. Bo drama, bo krew, bo Urobuchi, bo lightnovelka, bo cośtam. Fabuła schodzi na dalszy plan.

            Nie zawsze, i tak jak w każdej legendzie jest ziarnko prawdy, tak w tej sytuacji nie bez powodu to, a nie inne anime jest tak wielbione. Oczywiście, jak już mówiłem, często wynika to z tej masowości, czyli to o czym napisałeś. Co do krwi – sam bym teraz hype'ował jakiś tytuł za krew, po obejrzeniu Terra Formars…

            Nawet przy rail wars nie przewijałem odcinków.

            Rail Wars nie miałem siły nawet kończyć, ale takie WataMote już przewijałem w końcowych odcinkach.

            No dobra. Sam się trochę pogubiłem, podając za przykład osoby, które nie czytają recenzji, bo faktem jest, że to oni tracą, nie my, pisząc ją. Może to kwestia braku doświadczenia, może czegoś innego.
  • Avatar
    R
    hdrn 4.10.2014 16:02
    Tl;dr
    Autor recenzji oczekiwał arcydzieła, a dostał przeciętną, schematyczną, sztampową serię rozrywkową, więc sfrustrowany zmieszał ją z błotem. Wg argumentów które przedstawiłeś ocena powinna być ok. 5/10.
    Może ty nie przykładasz wagę do ocen, ale inni tak. Pomyśl o ludziach, którzy co dopiero zaczynają oglądać anime i sortują anime wg ocen.
    • Avatar
      hdrn 4.10.2014 16:09
      Poza tym okropny spoiler ukazałeś w recenzji. Skasuj to.
      • Avatar
        Slova 4.10.2014 18:09
        który?
        • Avatar
          hdrn 4.10.2014 18:19
          Przykre, że ja muszę ci to pokazywać.
           kliknij: ukryte 
          • Avatar
            Slova 4.10.2014 18:44
            Zważywszy na to, że w ciągu serii  kliknij: ukryte 
            • Avatar
              Progeusz 16.10.2014 20:41
               kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Xillin 4.10.2014 18:32
      „Fabuła nie posuwa się do przodu, a poza tym jest idiotyczna – 5/10”
      Myślę, że nie tak to działa.
  • Avatar
    A
    Seba 4.10.2014 15:29
    nie próżnujecie :D
    Jak zwykle tanuki wystawia „miarodajne” oceny :D Poprawiacie mi humor, bo to już tak żałosne, że się zrobiło śmieszne. I to kilka serii temu…
  • Avatar
    R
    Rinsey 4.10.2014 12:23
    A więc wreszcie pojawiła się recenzja o treści szumnie zapowiadanej w komentarzach. Widząc dwójkę jako ocenę dla tej serii, skrzywiłam się, chociaż i tak ocena jest wyższa od zapowiadanej jedynki, ale pomimo całej mojej chęci, nie mogę się do niczego przyczepić. Slova napisał rzeczową recenzję ze świetną argumentacją. Nie jestem w stanie zaprzeczyć ani jednemu słowu napisanemu w tym artykule. Jako że mechy to nie jest mój ulubiony gatunek anime, patrzę na tę serię łagodniej i przez to nie boli mnie aż tak bardzo utracony potencjał (co wciąż może uratować druga seria).

    Wciąż jest to jednak recenzja główna, i wiele czytelników może faktycznie nie sięgnąć po tę serię, która i tak jest w ramach swojego gatunku całkiem w porządku, ze względu na tę nieszczęsną punktową ocenę.
  • Avatar
    R
    Kamiyan3991 4.10.2014 11:00
    Wyższa notka
    2/10 zamiast 1/10.
    Co skłoniło Cię do podwyższenia notki o 100%?

    Zresztą zasługiwało na 3/10.
    • Avatar
      Domi-kun 4.10.2014 11:09
      Re: Wyższa notka
      Co skłoniło Cię do podwyższenia notki o 100%?


      Kostka i Avellana.
  • Avatar
    R
    pralka 4.10.2014 08:41
    Nie karmić Slovy!
    Na początek garść faktów:
    - jak na tanuki widać jakiś flame, to zwykle Slova go zaczynał (naskakując na kogoś) i/lub stara się go rozciągnąć, podgrzewając atmosferę (nawet jeśli nie ma nic do powiedzenia na właściwy temat)
    - w komentarzach do jego recenzji ktoś ośmieli się mieć odmienne zdanie (nawet bez twierdzenia, że z zawartymi w tekście opiniami jest coś nie tak), Slova automatycznie próbuje wywołać kłótnię
    - swoje recenzje pisze tak, żeby ktoś poczuł się urażony, nawet jeśli to nie ma sensu (przykładowo fani Gundamów przy okazji Gundam Build Fighters)

    Mnie osobiście taka dziecinada drażni, ale skoro takim działaniom „moderacja przygląda się z rozbawieniem” (cytując Avellanę), to może działa on tu na zasadzie błazna, który ma zabawiać ludzi pociesznymi fikołkami i bełkotliwymi wyzwiskami?

    Jak to się ma do recenzji? Otóż ta sprawia wrażenie kolejnej próby trollowania czytelników poprzez wybranie najbardziej skrajnej postawy i uzasadnianie jej argumentami z księżyca (inne osoby w komentarzach prezentują krytykę, z którą można się nie zgadzać, ale przynajmniej czuć, że ma ręce i nogi). Wszystko po to, by ludzie się z nim nie zgadzali, były kłótnie i Slova mógł się cieszyć z bycia zauważanym (w przypadku kogoś innego ignorancja byłaby bardziej prawdopodobna, w tym stawiam na złą wolę).

    Jeśli komuś nie podoba się taka postawa, to proponuję ignorować wszelkie zaczepki z jego strony. To go najbardziej zaboli. Nawet jeśli komuś wydaje się, że ma kuloodporny argument/obelgę odnośnie tego, jak to Slova nie ma racji, to i tak skończy się tym, że będzie on próbował ściągnąć do swego poziomu i pokonać doświadczeniem.

    Najsmutniejsze jest to, że:
    a) ta recenzja nic nie wnosi, bo całość poglądów Slovy dało się już poznać z komentarzy (sam tekst to po prostu więcej bicia piany)
    b) dałoby się bez problemu znaleźć inne osoby, które oglądały Aldnoah, ale Slova postanowił być takim psem ogrodnika i zablokować im drogę do głównej recenzji (wiadomo, że recenzje alternatywne na tanuki to żaden cymes – jak zejdą z listy na stronie głównej, to pies z kulawą nogą do nich nie zabłądzi)

    PS Jeśli moderacja uzna nawoływanie do kultury komentowania z obu stron za atak osobisty na Slovę, uznam to za szczyt paranoi.
    • Avatar
      Slova 4.10.2014 09:13
      Re: Nie karmić Slovy!
      Polecam przykleić ten tekst na czytelnię pod tytułem „Instrukcja postępowania na wypadek nagłego pojawu recenzji Slovy”.

      Niemniej:
      ta recenzja nic nie wnosi, bo całość poglądów Slovy dało się już poznać z komentarzy

      Niekoniecznie, w komentarzach miałem pretensje do innych sytuacji i z dzisiejszej perspektywy widzę, że wtedy czepiałem się o błahostki, bo ostatecznie wyszło jeszcze gorzej.


      dałoby się bez problemu znaleźć inne osoby, które oglądały Aldnoah, ale Slova postanowił być takim psem ogrodnika i zablokować im drogę do głównej recenzji

      Deklaracje odnośnie recenzowania anime składane są przed sezonem. Wtedy byłem pełen entuzjazmu odnośnie A/Z i taka sytuacja utrzymywała się przez kilka pierwszych odcinków. Zrezygnowanie z recenzji tylko dlatego, że anime okazało się słabe nie ma zbyt wiele sensu – recenzent powinien podejmować się różnych wyzwań. Ponadto ważny był też czynnik mojego doświadczenia w gatunku mecha.

      PS
      A przy GBF tylko napisałem, co uważam o gundamach, co miało sens, ponieważ seria, jakby na nią nie patrzeć, JEST Gundamem.
    • Avatar
      zmrol 4.10.2014 11:06
      Re: Nie karmić Slovy!
      A z kim ja bym się wtedy kłócił? Zanudziłbym się tutaj…
    • Avatar
      Tablis 4.10.2014 15:41
      Re: Nie karmić Slovy!
      Rzadko kiedy pojawia się post, który tak idealnie podsumowuje sam siebie.

      Przedstawianie skrajnej postawy bez solidnego jej uargumentowania – obecne. Konkretnych argumentów za tezami nie ma tam żadnych, a postuluje, że Slova to jakiś sadysta dręczący użytkowników każdym niemal słowem.

      Próba wywołania ognia i podgrzania atmosfery, trollowanie – obecne. Związane z powyższym. Ciężko znaleźć inny cel, któremu post ten miałby służyć. Konstruktywnych uwag i propozycji nie tam żadnych.

      Dziecinada – a jakże, to tylko recenzja i kilka komentarzy.

      Próba „urażania ludzi, nawet kiedy nie ma to sensu” (?) – raczej obecne, na ile rozumiem, jaka była intencja tego niezbyt sensownego wyrażenia. W każdym razie wyzywanie ludzi od błaznów to zdecydowanie urażanie i sensu w tym żadnego.

      Nie zgadzam się tylko z reakcją postulowaną pod koniec – zignorowanie tego posta może i byłoby zalecane, ale nie chciałbym, aby to autora „najbardziej zabolało”. Nie mam ochoty ranić ludzi za kilka akapitów w Sieci! Podchodzę do tego raczej podobnie jak ta okropna moderacja: „przyglądając się z rozbawieniem”.
  • Avatar
    R
    Miras 4.10.2014 08:24
    poważny serial?
    No popatrzcie, a mi się od samego początku wydawało, że to ma być anime o nastolatkach w mechach ratujących świat, ze wszystkimi konsekwencjami takiej konwencji.
  • Avatar
    R
    li wen-xi 4.10.2014 08:11
    Ta ocena to chyba jakaś kpina. Poziom zaufania do tanuki na chwilę obecną: 0.
  • Avatar
    A
    Felsis 22.09.2014 19:03
    W rolach głównych: idealna księżniczka, jej wybranek (człowiek­‑cyborg), ztraumowana dziewuszka i rozchwiany emocjonalnie dzieciak. Obsada rewelacyjna, nic tylko załamywać ręce.
    W zasadzie w trakcie oglądania ostatniego odcinka zaczęłam zastanawiać się czy może Aldonoah.zero nie ma przypadkiem zadania zwrócenia uwagi amerykańskiej publiczności na niebezpieczeństwo posiadania broni przez każdego obywatela. To by w sumie wyjaśniało całą fabułę.

    Na pocieszenie dodam, że postacie drugoplanowe złe nie były, oczu mych nic nie kuło, muzyki słuchało się całkiem przyjemnie, a  kliknij: ukryte 

    I na końcu ujrzałam megazorda z power rangersów, aż się łezka w oku zakręciła.
    • Avatar
      Amarette 14.12.2014 14:17
      A tak cię ładnie namalowali...
      Wybacz, że się podłączę ale akurat jestem świeżo po ostatnim odcinku i czuję przemożną potrzebę ubrania emocji w komentarz a nie chcę zaczynać nowego tematu bo tam na górze jak zwykle jakaś burza w okół mitycznej 'obiektywnej recenzji' się toczy -_-".

      Zresztą, w sumie z małym wyjątkiem (Slain), zgadzam się z twoją wypowiedzią :)

      Pierwsze trzy odcinki dawały nadzieję na intrygujący seans. Niestety reszta sezonu to już głównie przemarsz kolejnych zawiedzionych nadziei i oczekiwań.
      Ostatecznie serie zmęczyłam dzięki okazjonalnemu oglądaniu i sporym przerwom między odcinkami 4­‑12.
      Czy było warto się męczyć dla zaspokojenia tej mojej masochistycznej ciekawości? Jednak nie.

      To co otrzymałam w ostatnim odcinku przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Dawno nie byłam tak zła na zakończenie.
      Finał może dosłownie budzić u widza agresję i powinno się uprzedzać, żeby sobie wcześniej człowiek biedny zdążył zaparzyć zielonej herbaty z jakimiś ziółkami na ukojenie skołatanych nerwów xp to co się tam wyprawiało… chaos to mało powiedziane.

       kliknij: ukryte 
      Nawet nie chodzi o bezsensowną przemoc na ekranie, ale to było takie zwyczajnie bezcelowe :(

      Ręce mi opadły i wpatrywałam się smętnie w spokojnie płynące sobie napisy końcowe, myśląc gorzko: po jakie licho ja to właściwie oglądałam?
      Cała treść serialu w tym jednym punkcie wyfrunęła przez okno, zatoczyła koło i wylądowała w odcinku pierwszym.

      Naprawdę nie dziwię się recenzji Slovy. Irytacja i niedowierzanie to w tym przypadku eufemizmy.

      Co twórcy chcieli ukazać? Bezsens o okrucieństwo wojny? Wojna zwykle jest okrutna i bezsensowna, postacie nie muszą w celu łopatologicznego zobrazowania tego  kliknij: ukryte .

       kliknij: ukryte 

      Gdyby fajtycznie tak się stało to kontynuację na pewno obejrzę xD bo w sumie i tak oglądałam tylko dla Slaina xD w innym wypadku sobie raczej daruję -_-".

      Plusy: Grafika i muzyka. Oraz postać Slaina.
      Minusy: Wszystko inne.

      Jak dla mnie recenzja jest więc adekwatna.
      Dobrze opisuje postacie i wymienia największe bolączki tej serii. Widać, że A.Z budzi spore emocje i nie pozostawia widza obojętnym ;p choć pewnie niekoniecznie o takie wrażenia twórcom chodziło…
  • Avatar
    A
    Twelve 22.09.2014 18:17
    Soundtrack na medal (Hiroyuki Sawano i wszystko jasne), fabuła i postacie trochę słabiej, ale nie narzekam.
    Czekam na kolejny sezon i liczę, że  kliknij: ukryte .
    Mam nadzieję, że w drugim sezonie dostaniemy trochę dojrzalszych głównych bohaterów, chociażby Marito.
  • Avatar
    A
    RaiRenall 22.09.2014 10:16
    Podobnego cliffhangera zapodali z duszeniem pod prysznicem. Jeżeli okaże się to tanią zagrywką, ocena drugiego sezonu automatycznie pójdzie w dół… choć po cichu jak zwykle liczę  kliknij: ukryte . Jeżeli nie wysilą się na oryginalność prawdopodobnie  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Kamiyan3991 22.09.2014 01:27
    Ehh...
    Mocna muzyka, niezła animacja, ale od drugiej połowy sezonu fabuła leży i kwiczy.
    Sama seria próbuje udawać to, czym nie jest.
    Niby zawiłe intrygi (zdecydowanie zresztą zbyt przekombinowane), a mechy wyciągane z wiadomo czego ala jakieś Gundamy czy coś…

    No i po Tokijskim Ghulu jest to druga seria, która jakby nagle się urwała w połowie arcu…
  • Avatar
    A
    kiełbason 21.09.2014 04:42
    Seria nie była szczególnie wybitna, ale dawno nie bawiłem się tak świetnie oglądając anime. Niektóre odcinki przynudzały, wiele scen przegadanych, ale jednak wciąż trzymało w napięciu. Głównie dzięki muzyce, która jest genialna, zwłaszcza ending i ten jego sławny tekst.

    Btw.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Impos 21.09.2014 03:42
    Naprawdę takie złe to zakończenie?
    Nie twierdzę, że Aldnoah był wybitny ani, że nie było w nim nielogiczności czy zwykłych głupot, ale ten zwrot akcji na koniec nie był dla mnie taki zły…
     kliknij: ukryte co (znająć popularne motywy w anime) nie jest do końca nieprawdopodobne…
  • Avatar
    A
    JakubPK 20.09.2014 23:51
    Zakończenie było fatalne  kliknij: ukryte 

    Zamaskowano spoilery. Zdegustowana Moderacja
    • Twelve 21.09.2014 00:14:39 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    KUKI 20.09.2014 23:12
    Pomysł na zakończenie seri świetny. Nigdy bym nie pomyślał że tak się zakończy. ponieważ znudziły mnie zakończenia w styly zły pokonany i kochajmy sie dalej. Ja jestem bardzo zadowolony.
  • Avatar
    A
    Lin 20.09.2014 21:14
    I jak tu skomentować, a tym bardziej ocenić tę serię? Przyznam, że trochę mnie zamurowało po ostatnim odcinku, niestety nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Oczywiste było, że na koniec czeka na jakiś super plot­‑twist, ale żeby aż tak…? Trzeba brać poprawkę na to, że – zgodnie z tym, co głosi ostatnia plansza zaprezentowana w finałowym odcinku – w styczniu przyszłego roku możemy się spodziewać kontynuacji. Twórcy teoretycznie więc mają jeszcze szansę wybronić się z kompletnie bezsensownego zakończenia. Prawda jest jednak taka, że oglądający, który spędził przy danej serii ostatnie trzy miesiące, ma prawo oczekiwać jakiegoś logicznego zamknięcia, a tym bardziej ma prawo rozliczyć autorów za niedostatki rzeczonej serii. A tych niestety było w Aldnoah sporo.

    Już osoba głównego bohatera jest dyskusyjna. Ja rozumiem, że mógł być mistrzem strategii, wybitnym wprost żołnierzem (choć czy koniecznie trzeba było podkreślać jego wybitność nieudolnością absolutnie każdej innej postaci w tym anime??), ale to całkowite wypranie z ludzkich emocji, chłodny, wiecznie kalkulujący sposób patrzenia na świat i życie otaczających go ludzi? To też jest jakiś typ protagonisty, ale nie taki, z którym widz ma ochotę czy potrzebę sympatyzować. To ja już chyba wolę, gdy przeciętnego nastolatka wrzucają w jakąś super zaawansowaną maszynę, każą mu być pilotem i okazuje się, że w ten sposób można ratować świat. Jak dziwnie by to nie brzmiało, to już chyba scenariusz bardziej realistyczny, aniżeli wrzucenie w kompletnie przeciętną maszynę, którą technologia wroga przewyższa po stokroć, człowieka­‑robota, przy którym najlepiej przeszkoleni dowódcy wojskowi wydają się dziećmi błądzącymi we mgle…

    Dalej mamy księżniczkę, która jest słodka i niewinna jak płatek róży i równie użyteczna dla fabuły. Mdła, ugrzeczniona panienka z dobrego domu, która marzy o pokoju i błękitnym niebie. Wszystko pięknie, ale ile można na taką patrzeć? Ile można słuchać jej idealistycznych wywodów? Ile można czekać, aż coś ciekawego się z jej postacią zadzieje? Taka kolejna, do bólu przeciętna kopia Euphemii z Code Geass,  kliknij: ukryte , niestety w przeciwieństwie do niego nie daje się wcześniej wciągnąć w szalony plot twist całkowicie zmieniający kierunek dalszej fabuły. Naprawdę trudno jest się zaangażować w serię, która posiada tak nijakich, nieciekawych i nieewoluujących protagonistów.

    Na koniec ten nieszczęsny Slaine… Z nim to już w ogóle dramat. Albo jest największym nieudacznikiem, jaki po Ziemi chodził albo po prostu ma największego pecha, jakiego można by sobie wyobrazić. Całą serię czekałam aż na serio wkroczy do akcji, przestanie być marionetką przerzucaną z jednego miejsca w drugie, aż coś wreszcie zacznie od niego zależeć, no i doczekałam się… Rozumiem, że chłopak ma straszny mętlik w głowie, jest nieustannie, z każdej strony oszukiwany i zdradzany, ale wydawało się, że nadrzędnym celem jego życia jest ochrona księżniczki –  kliknij: ukryte  Zupełnie niezrozumiałe – do tego stopnia, że nawet nie jest mi go szkoda, że będzie musiał dalej żyć z takimi wyrzutami sumienia.  kliknij: ukryte  – powiedzmy, że działał w afekcie, wszystko jedno.

    Cały sezon, w obliczu zapowiedzianej kontynuacji, jawi się teraz jako preludium do właściwej fabuły, która równie dobrze może wcale nie nastąpić. Nie rozumiem, czemu miało służyć te 12 odcinków?  kliknij: ukryte 

    W moim odczuciu Aldnoah cechuje fatalne rozłożenie czasowe wydarzeń fabularnych – niepotrzebne dłużyzny, czy wątki poboczne, stworzone jakby tylko po to, by czymś zapchać te 12 odcinków. Jeśli zamysł serii od początku opiewał na dłuższą historię, to czy nie lepiej było poczekać, zebrać ekipę i fundusze, które od razu pozwoliłyby nakręcić 20­‑parę epizodów o wyraźnie zaznaczonej głównej osi fabularnej i dobrze rozplanowanych wydarzeniach? Nie twierdzę, że kontynuacja nie poprawi ogólnego wydźwięku tego tytułu, być może zaprezentowane zostanie nam coś, co pozwoli łaskawszym okiem zerknąć na poszczególne elementy pierwszej serii, niemniej ta, jako osobna całość, kompletnie się nie broni. Świetna muzyka, piękna animacja, dużo akcji, ale co z tego, skoro główni bohaterowie irytują (w najlepszym przypadku nudzą), zaś po zakończeniu ostatniego odcinka ciśnie się na usta krótki komentarz typu: „No i po co to wszystko było?”.
    • Avatar
      q 20.09.2014 23:30
      dajcie se kiedys spokoj z tym kategorycznym ocenianiem serii w jej polowie tak jakby to byl jej koniec, robic z tego hura zarzut. od poczatku byl plan, scenariusz i budzet na split cour 12+12 epizodow. to, ze wydawca postanowil je sztucznie rozdzielic i zrobic sezon przerwy to juz inna sprawa i inne szatany byly tam czynne…
      • Avatar
        Lin 20.09.2014 23:44
        Najpierw proponuję przeczytać ze zrozumieniem, a potem dopiero ripostować… Jak najbardziej dopuszczam możliwość, że druga seria poprawi wydźwięk całości, o czym wspomniałam. Zarzuty dotyczą raczej tego, co już zostało pokazane, czyli kiepskich kreacji głównych bohaterów. Może Slaine'a da się jeszcze jakoś wybronić w drugiej części,  kliknij: ukryte 
        • Avatar
          q 21.09.2014 00:30
          księżniczka  kliknij: ukryte 

          btw, to tez potrafi byc zarzut­‑wytrych – rozwoj postaci nie jest wartoscia sama w sobie. nie wszyscy musza dojrzewac, nie wszyscy musza zmadrzec, czy inny sposob zmieniac siebie w trakcie rozwoju fabuly. nic zlego w tym, ze jakas postac od poczatku do konca jest sobą.

          Zamaskowano spoilery. I zmoderowano.

          • Avatar
            Impos 21.09.2014 03:50
            Nie wszystkie sceny w openingu/endingu muszą koniecznie odnosić się do jakichś wydarzeń w serii (najlepszy przykład to oczywiście opening do Puella Magi Madoka Magica… której scenariusz też robił Gen Urobuchi).
            No, ale (jak dla mnie niestety) też mi się wydaje, że  kliknij: ukryte .
  • Avatar
    A
    Kacyk 20.09.2014 20:12
    No nareszcie mamy jakieś ciekawe zakończenie dla serii i zapowiedź następnego sezonu.
  • Avatar
    A
    blob 14.09.2014 13:29
    Bohater geniusz/cyborg bez emocji + plot armor. W dodatku mistrz taktyki wojennej, lekarz i psycholog. Chyba jakiś półbóg zstąpił na ziemię :D

    Ale tak na serio lubię bohaterów wymiataczy, ale uważam że takie postacie bardziej sprawdzają się w fantastyce, bo jednak to, że wsród tylu wybuchów, latających pocisków i przy tylu losowych (plan „szarżujmy i zobaczymy co z tego wyjdzie” nabiera tu nowego znaczenia) zawsze udaje mu się wyjść cało z opresji jest jednak niedorzeczne…

    Gościu powinien stać się międzynarodowym, encyklopedycznym symbolem „plot armora” -> nomen omen samo określenie jest wprost genialne :D

    A tak pozatym nawet przyjemnie się to ogląda…
    • Avatar
      Tassadar 14.09.2014 18:37
      A żeby to on jeden. 10 letnia pokojówka księżniczki kierująca Hummerem niczym kierowca rajdowy, to dopiero genialne dziecko!
      • Avatar
        q 14.09.2014 20:11
        zostawcie loli w  kliknij: ukryte  spokoju… ;_;
    • Avatar
      xddd 15.09.2014 02:39
      bo to jest anime z serii „takie głupie, że aż miło się ogląda”
    • Avatar
      hdrn 20.09.2014 20:20
      Chcesz coś jeszcze powiedzieć na temat plot armora głównych bohaterów? :P
  • Avatar
    A
    Impos 13.09.2014 20:48
    ep 11
    Zazwyczaj komentuję tylko wtedy, kiedy mam na co narzekać, ale tym razem muszę przyznać, że przyjemnie oglądało się najnowszy odcinek :)
    Można się oczywiście czepiać szczegółów (typu jak ta mała służąca Aseylum może prowadzić), ale generalnie znowu czuję, że chcę obejrzeć tą serię do końca.
  • Avatar
    A
    Twelve 9.09.2014 00:15
    Odłamek meteorytu uderza w wyspę. Kilkadziesiąt lat później wyspa jest jak nowa i to jeszcze z bazą pod ziemią.

    Pani kapitan, to kapitanem jest tylko z nazwy, a jej zadanie ogranicza się do wydawania poleceń.  kliknij: ukryte 

    Teraz najlepsze: kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Slova 9.09.2014 11:49
      Akurat te flagi mają o tyle sens, że baza pewnie było skonstruowana w latach osiemdziesiątych, kiedy to rozpoczął się kryzys marsjański.
      • Avatar
        Twelve 9.09.2014 17:21
        Nie wziąłem tego pod uwagę. Mimo wszystko siedziba UE w Rosji brzmi trochę niedorzecznie.
        • Avatar
          hdrn 9.09.2014 17:43
          Jakby tak spojrzeć na mapę świata, to człowiek przestaje się dziwić, że kwatera główna UE jest w Rosji.
        • Avatar
          Antanaru 10.09.2014 10:31
          Flagi były odpychające, ale za to zabawne było kiedy powiedziano, że mają za dużo zapasów. Przecież nie ma mowy żeby to wszystko rozkradziono u naszego azjatyckiego przyjaciela… Wciąż się zastanawiam dlaczego anime i manga tak wchodzą ruskim w cztery litery.
        • Avatar
          Kodokumi 18.01.2015 17:53
          Tłumacze niezbyt się postarali. W tym wypadku „UE” to nie znaczy wcale „Unia Europejska”, jak zapewne myśli większość polskojęzycznych odbiorców, a „United Earth”... Jedna notka od tłumaczy na początku załatwiłaby sprawę, no ale po co.
  • Avatar
    A
    nie chce mi sie logowac 8.09.2014 01:22
    aldnoah.zero ma jeden z najlepszych endingów w historii (mówię o tym drugim)
    ogólnie soundtrack jest świetny, ale ta piosenka jest genialna
    • Avatar
      Kamiyan3991 9.09.2014 00:29
      Jest świetny, bo nie znasz języka.

      Ale znaczeniowo to piosenka jest wymiksowana z trzech języków i tworzy jeden wielki bełkot…
      • Avatar
        nie chce mi sie logowac 9.09.2014 22:54
        czytałem tekst, znam tłumaczenie, piosenka wciąż jest świetna. problem?
        • Avatar
          Kamiyan3991 10.09.2014 00:51
          No dla mnie to jest problem.
          Japońskie piosenki są fajne, dopóki nie wiesz o co w nich chodzi… cieszę się, że nie uczyłem się tego języka.

          Jego znajomość odebrałaby mi całą przyjemność z tego fajnie brzmiącego bełkotu o niczym.
          • Avatar
            blabla 13.09.2014 23:54
            Uciecha z bycia nieukiem
            Ciekawe skad mozesz wiedziec jaki te piosenki maja sens?
            Bo czytasz tlumaczenia napisane przez bande nerdow ktore mysla ze japonskiego mozna sie nauczyc ogladajac naruto?

            Cos czuje ze poznanie japonskiego przekracza twoje mozliwosci w takim stopniu ze nawet nie mozesz sobie wyobrazic ewentualnych konsekwencji jakiegokolwiek „zrozumienia sensu”.
            • Avatar
              Slova 14.09.2014 00:00
              Re: Uciecha z bycia nieukiem
              Och tak. te nerdowskie tłumaczenia piosenek mogą być zwodnicze. Na przykład taki opening do Jormungand. Commie napisało na początku, że posługująca się silnym engrishem piosenkarka śpiewa „any more”, tymczasem oficjalne słowa, które dołączono do singla z openingiem, brzmiały „eenie meeny moe”. Czasem nie wiem, co lepsze.
              • Avatar
                Xillin 14.09.2014 15:16
                Re: Uciecha z bycia nieukiem
                To było gg, Commie nie subowało Jormunganda.

                Przypomina się też opening do Gatchamanów.
              • Avatar
                Kamiyan3991 14.09.2014 18:33
                Re: Uciecha z bycia nieukiem
                A jak ty chcesz to dobrze ze słuchu wyłapać?
                Tłumaczenia zazwyczaj są poprawiane po wyjściu oficjalnych linijek, słuch jest bardzo zawodny… ja czasami mam problem z niektórymi polskimi „rapsami”, a to jest przecież mój język ojczysty.
              • Avatar
                Kamiyan3991 14.09.2014 18:39
                Re: Uciecha z bycia nieukiem
                Zresztą – przypomnij sobie 2 OP do Mirai Nikki… ja nadal twierdzę, że ta piosenka nie jest po angielsku…
            • Avatar
              Kamiyan3991 14.09.2014 18:39
              Re: Uciecha z bycia nieukiem
              Tzn. tłumaczenia od najlepszych grup, takich jak: Vivid, UTW (tam część gości to chyba nawet japce), FFF, to jest „banda nerdów ucząca się japońskiego z bajek”?

              Spoko, tylko jeszcze do niedawna (bodajże 2­‑3 lata) oglądałeś bajki wyłącznie z napisami tych „nerdów”, bo oficjalnych nie było (i nadal opłaca się czekać na tych „nerdów”, bo napisy do AgK od Vivida są o niebo lepsze od Crunchyrolla).

              Generalnie z tego co widzę po angielskich grupach – z japońskimi piosenkami zawsze jest problem, bo mało która ma chociaż jakikolwiek sens.

              Zresztą widziałem też tłumaczenia piosenek znajomego (który zresztą niedawno zdał czy miał zdawać egzamin z japońskiego – nie pamiętam) i tekst był równie bezsensowny co angielskie przekłady.

              Wnioski są więcej niż oczywiste.
              • Avatar
                blob 14.09.2014 19:59
                Re: Uciecha z bycia nieukiem
                Potwierdzam. Japońskie piosenki nie mają sensu.

                Ale jeszcze bardziej wkurza mnie Engrish. A raczej ta ignorancja za nim stojąca. W dobie gdy pisownię każdego angielskiego wyrazu można sprawdzić wpisując hasło w Google, Japończycy wręcz z nabożną regularnością piszą angielskie słowa z błędami, a zdania ze złą składnią. Nie wiem czy stawiają to sobie za punkt honoru, czy jest to zwykłe lenistwo/ignorancja, ale to mnie to wkurza. Zwłaszcza, że angielski, choć pewnie dla niektórych wyda sie to mało orginalne, uważam za bardzo ładny język i gdyby nie to, że jestem Polakiem, miałbym go zapewne na pierwszym miejscu…
  • Avatar
    A
    Tassadar 7.09.2014 18:33
    Odcinek dziesiąty był zwyczajnie przykry.

    1. Zero śladów  kliknij: ukryte 
    2. Dowódca z X­‑letnim stażem pozwalający  kliknij: ukryte  kadetowi jeszcze ujdzie jeżeli przyjmujemy, że robił to profesjonalnie. Dowódca pozwalający kadetowi decydować za niego o losie kogoś usiłującego zabójstwa, to już gruba przesada. Po co w ogóle ta cała kapitan tam jest, skoro main podejmuję za nią wszelkie wybory? Nawet w pierwszym Gundamie to Bright był tym, który decydował i nie bał się dyscyplinować podwładnych w razie niesubordynacji lub ominięcia łańcucha dowodzenia.
    3. Odstrzeliwanie łańcucha od kajdanek celując prosto w skutą osobę -_-

    • Avatar
      ~ 8.09.2014 07:51
      Tam nie chcę zbytnio tego bronić ale  kliknij: ukryte 
      A ad2 to  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Kamiyan3991 7.09.2014 12:53
    Hmm
    Przewidziałem chyba wszystko… no ale chociaż dla samej nawalanki można dalej oglądać.

    A nóż się jeszcze mile zaskoczę…
    • Avatar
      Kamiyan3991 7.09.2014 12:56
      Re: Hmm
      Aa, wytłumaczy mi ktoś o co chodziło z tą akcję, gdzie  kliknij: ukryte 

      Część scen mnie nużyła i albo je przespałem, albo nie chciało mi się czytać dialogów (inna sprawa, że 90% z nich nie musiałem, bo teksty znałem na pamięć z innych bajek).
      • Avatar
        Slova 7.09.2014 22:29
        Re: Hmm
         kliknij: ukryte 
    • blabla2 14.09.2014 00:06:15 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Impos 6.09.2014 22:45
    ep 10
    Czegoś chyba nie rozumiem…
     kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Aloh 6.09.2014 23:39
      Re: ep 10
      Zazdrość o tę „cudowną” księżniczkę.
      • Avatar
        Impos 7.09.2014 04:21
        Re: ep 10
        To by znaczyło, że wszystko mu jedno czy jest żywa, czy martwa… ;)
        • Avatar
          Aloh 7.09.2014 13:34
          Re: ep 10
          Chyba nie jest mu obojętne skoro wg. siostry żywi jakieś uczucia do tej „cudownej” księżniczki. Nie wiem jak można było zrobić tak spaprane główne postacie. Cała nadzieja jeszcze w Slaine'u.
      • Avatar
        Kin 7.09.2014 14:35
        Re: ep 10
        Ja bym powiedziała, że to dlatego, że Rayet walczyła razem z nimi już od jakiegoś czasu, Slaine natomiast zjawił się nagle znikąd i pomoc w jednej walce jeszcze nie robi z niego przyjaciela. Księżniczka jest bardzo standardowa dla tego typu produkcji, ale Inaho będę bronić. Jedyne, co mam mu zarzucenia to schematyczna słabość do księżniczki.
        • Avatar
          Impos 9.09.2014 07:49
          Re: ep 10
          No, ale Rayet zagroziła właśnie tej księżniczce, więc jeśli Inaho zmienił się ze względu na uczucia do niej, to raczej powinien zareagować ostrzej, niż pozostali.
          Jakoś za bardzo wygląda mi to na budowaniu haremu głównego bohatera kosztem takich szczegółów jak spójność charakteru postaci czy fabuła…
          A co do wspólnej walki, to faktycznie mogła ich jakoś do siebie zbliżyć, ale do tej pory raczej podkreślano, że Rayet była samotniczką (jadała samotnie posiłki, nie prowadziła zbędnych rozmów). Do tego parę razy pokazała, że nie bardzo przejmuje się rozkazami, jesli jej nie pasują. W połączeniu z ostatnią akcją nie łączy się to w obraz osoby, której można zaufać. A przynajmniej nie bardziej niż Slainowi, który naraził się na sąd wojenny, żeby im pomóc…
          • Avatar
            Kin 9.09.2014 20:19
            Re: ep 10
            Inaho może mieć słabość do księżniczki, ale dlaczego od razu miałby reagować ostrzej? To, że zareagował właśnie tak, moim zdaniem jest bardzo spójne z jego dotychczas nakreślonym charakterem. Chłodna analiza znajduje się u niego na pierwszym miejscu i jest w tym konsekwentny.

            I raczej nie za bardzo miał prawo wiedzieć, że Slaine się tak bardzo poświęca, ryzykując sąd wojenny. Po prostu pojawił się element chwilowo kierujący swoje działania w stronę tego samego wroga, to to wykorzystał. Rayet znał dłużej, widział, że nawet jak się nie przejmuje rozkazami, to i tak walczy ze wspólnym przeciwnikiem w więcej niż jednej sytuacji. Jak dla mnie obie te postawy są dosyć wiarygodne i spójne.
            • Avatar
              Impos 10.09.2014 10:02
              Re: ep 10
              Żołnierz, który w tak jawny sposób przechodzi na stronę wroga nie będzie mógł potem wrócić do swoich bez konsekwencji. Oczywiście można kombinować, że to jakiś podstęp, ale niby czemu wyraźnie silniejsi Marsjanie mieliby nagle zacząć stosować takie metody? Nie mówiąc już o tym, że dodatkowy samolot mógłby być przydatny…
              No, ale w tamtej sytuacji Inaho jednak uznał, że lepiej nie ryzykować i bardzo mi się to spodobało.

              Rayet natomiast dała się poznać jako niestabilna emocjonalnie nastolatka, której działania ciężko będzie przewidzieć (niby nienawidzi zabójców swojego ojca, ale sama jest Marsjanką). Jakoś trudno mi wymyślić na podstawie czego do tej pory ostrożny Inaho uznał, że jest godna zaufania. Jej historią można się oczywiście wzruszyć, ale potem zapewnić opiekę psychologa i odsunąć całkowicie od dalszych działań… Tymczasem wszyscy obecni (a zwłaszcza pani dowódca) podczas tej sceny zachowywali się tak, jakby ich też gdzieś w głębi irytowała ta księżniczka i byli Rayet wdzięczni za to, że chciała się jej pozbyć ;)
  • Avatar
    A
    Progeusz 30.08.2014 23:56
    Dziewiąty odcinek, triple lol.  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      bedlamite 31.08.2014 00:09
      Ja bym jeszcze dorzucił wyjaśnienie siostrzyczki, że Inaho jednak nie jest robotem. Ponoć. Dość kolorowy odcinek :D
      • Avatar
        Kamiyan3991 31.08.2014 00:22
        Tam chyba było jeszcze coś, że go dobrze zna i wszystko odczytuje z jego twarzy. oo

        Jakoś inaczej to wygląda z perspektywy widza…
  • Avatar
    A
    trilulilu 30.08.2014 23:42
    W tej serii jest pelno schematow, ale jakos mi to nie przeszkadza, dobrze to jest zrobione i nie nudzi. Szkoda ze Slaine nie jest glownym bohaterem bo Inaho jest strasznie bezplciowy, zbyt idealny i przez to nudny, bardziej marsjanski niz marsjanie moim zdaniem
  • Avatar
    A
    Twelve 26.08.2014 02:57
    ep 8
    Z odcinka na odcinek coraz bardziej wciąga mnie to anime i nie wierzę, że skończy się ono na 12 odcinku. Biedny Slaine,  kliknij: ukryte  Mam nadzieję, że nie zepsują tego co do tej pory zrobili.
    • Avatar
      Slova 26.08.2014 09:22
      Re: ep 8
      Przecież już to zepsuli.
    • Avatar
      Kamiyan3991 30.08.2014 22:20
      Re: ep 8
      To jest „2­‑cour”, więc na 12 odcinkach się nie skończy.
      Takie Fate/Zero – potem będzie drugi sezon.

      Tak czy siak mam mieszane uczucia po 8 odcinku.
      Zbyt zawiłe to wszystko, jak na taką serię.
      No i ten motyw z nożem… litości.
  • Avatar
    A
    Slova 25.08.2014 22:33
    Bos…
    KOLEJNY ZMARNOWANY ODCINEK.
    Wszystko super, ładnie poprowadzone, wyjaśnione, fabuła posunęła się do przodu, pojawiły się nowe perspektywy.
    A na koniec wszystko to zniwelowano do punktu wyjścia.
    No, chyba, że to  kliknij: ukryte 
    No, ale jeśli tak, to jak to wyjaśnią? Nie widzę wyjścia z sytuacji, w której zostali postawieni bohaterowie. WSZYSTKIE SENSOWNE ROZWIĄZANIA SĄ NIEMOŻLIWE DO OSIĄGNIĘCIA. Poza deus ex machina w postaci naszego Yamato.

    No chyba, że to jest tak, że Saazbaum nie jest spiskowcem, tylko sam działa na rzecz księżniczki i zwyczajnie wszystkich podejrzewa o zamach, a ostatnia akcja to nieporozumienie i naszego małego męczennika uratował, żeby, jak uważał, Cruhteo go nie zabił w celu zlikwidowania świadków, co mógł wywnioskować z wideokonferencji z przesłuchania.

    Ale to zbyt zawiłe, jak na tę historię.
    • Avatar
      Chemik89 25.08.2014 23:20
      też pierwsze co mi przyszło do głowy – inaczej nie fatygowałby się w zabieraniu jegomościa tylko jebutnął go mieczykiem. Inna kwestia – troche to całe wtargnięcie namiesza im w polityce wewnętrzej ...
    • Avatar
      bedlamite 25.08.2014 23:30
      W którymś wcześniejszym odcinku Saazbaum wyraźnie zaznaczył,  kliknij: ukryte  A więc jego pobudki były o wiele bardziej pragmatyczne…
    • Avatar
      bo*6 26.08.2014 02:23
      kolejny zmarnowany komentarz
      Slova napisał(a):
      KOLEJNY ODCINEK NIEZGODNY Z MOIMI WYOBRAŻENIAMI.

      There, I Fixed It. Pewnie gdyby odcinek okazał się zgodny z wyobrażeniami, to być podobnie krzyczał o przewidywalności.
      Slova napisał(a):
      Nie widzę wyjścia z sytuacji, w której zostali postawieni bohaterowie. WSZYSTKIE SENSOWNE ROZWIĄZANIA SĄ NIEMOŻLIWE DO OSIĄGNIĘCIA.

      Chyba że scenarzysta dysponuje większą dozą wyobraźni. Co jak dla mnie jest dość prawdopodobne.
      Slova napisał(a):
      No chyba, że to jest tak, że Saazbaum nie jest spiskowcem, tylko sam działa na rzecz księżniczki i zwyczajnie wszystkich podejrzewa o zamach, a ostatnia akcja to nieporozumienie i naszego małego męczennika uratował, żeby, jak uważał, Cruhteo go nie zabił w celu zlikwidowania świadków, co mógł wywnioskować z wideokonferencji z przesłuchania.

      Tutaj widać, że nawet nie próbujesz uważnie oglądać.  kliknij: ukryte 

      Całkiem możliwe, że tylko udajesz głupiego, żeby móc potrollować (dość nieudolnie z mojego punktu widzenia). W takim przypadku może trzeba zacząć spędzać mniej czasu przy kompie i porobić coś produktywnego?
      • Avatar
        Slova 26.08.2014 09:19
        Re: kolejny zmarnowany komentarz
        There, I Fixed It.

        Przypominam, że autorzy zapowiedzieli anime, które będzie w stylu gundama, tylko lepsze. Jak dotąd nijak lepsze nie jest, a zastosowane rozwiązania fabularne są dobre, tylko nagle się je anuluje. Backpedaling na całego, jak w podrzędnej serii romantycznej rozciągniętej na dwa sezony z perspektywą na trzeci.
        Powiedz mi, w jaki sposób ten odcinek nie był zmarnowany, poza ukazaniem wspomnień Slaina? Z tym, że one fabuły do przodu nie posunęły, a jedynie rozbudowały postać księżniczki.
        Po cholerę była cała ta szopka z przesłuchaniem? Przy takim zakończeniu odcinka, jakie otrzymaliśmy, nie osiągnięto nic, absolutnie nic. Poza wyjaśnieniem całej fabuły, która była oczywista. Wcześniej mieliśmy tę samą sztuczkę przy rozmowie z cesarzem, rozciągniętej na cały odcinek, która poza przedstawieniem sylwetki władcy oficjalnej i prywatnej nie zmieniła w losach bohaterów nic.

        Chyba że scenarzysta dysponuje większą dozą wyobraźni.

        Jak dotąd doskonale pokazuje, że wyobraźni nie starcza mu nawet na ucieczkę poza schemat fabularny znany z Blue gender, Shingeki no Kyojin i pewnie kilkunastu innych anime, o których istnieniu nie mam pojęcia.

        Tutaj widać, że nawet nie próbujesz uważnie oglądać.

        Oglądam uważnie i dlatego widzę te wszystkie dziury i drzwi, które scenarzysta zamknął sam przed sobą. Cele działania Saazbauma znam, po prostu nijak nie są one jakimś genialnym spiskiem fabularnym, a jedynie podbudowują jego pozycję jako Evil Master Minda. To jest sztampa, nie tego oczekiwałem po anime, które na starcie miało tyle perspektyw. Autorzy idą po najprostszej linii do celu, bez jakichkolwiek urozmaiceń i próby zaskoczenia widza czymś innym, niż powtórzeniem tej samej sztuczki, czego nikt się nie spodziewał w nadziei, że jednak scenarzysta chciał się wykazać jakimkolwiek kunsztem.
        • Avatar
          bo*6 26.08.2014 14:23
          Re: kolejny zmarnowany komentarz
          Przypominam, że autorzy zapowiedzieli anime, które będzie w stylu gundama, tylko lepsze.

          No i co z tego? Przyznam, że nie pojmuję tego rozumowania w kategoriach czarno­‑białych, czyli że jak nie arcydzieło to kompletna klapa. Jak dla mnie to porządna, rzemieślnicza robota i nie zapowiada się, żebym ocenił serię poniżej 7/10 (a ocena może jeszcze podskoczyć).

          Z mojej perspektywy scenarzysta wie, co robi i wyraźnie bawi się z oczekiwaniami widzów. „Skoro Vars Senior wie już, że córka żyje, to…” NOPE. „No to Marito teraz pokaże klasę!” NOPE. „Spotkanie Inaho i Slaina zapoczątkuje długą współpracę.” NOPE. I za każdym razem fabuła skręca w innym, czasem nieprzewidzianym (a czasem nie, bo od niektórych schematów trudniej uciec) kierunku. W przypadku ostatniego odcinka –  kliknij: ukryte 
          Jak dotąd doskonale pokazuje, że wyobraźni nie starcza mu nawet na ucieczkę poza schemat fabularny znany z Blue gender, Shingeki no Kyojin

          Argument „nieoryginalność to śmiertelny grzech” z Vademecum podrzędnego recenzenta? Jakieś tam schematy zawsze zostaną wykorzystane (wystarczy zobaczyć, jak TVTropes daje sobie radę z właściwie dowolnym medialnym dziełem), ale czy aby na pewno proponowane przez ciebie rozwiązania też nie są sprawdzonymi schematami? Na wszelki wypadek dodam, że to pytanie retoryczne, nie musisz odpowiadać.
          Oglądam uważnie…

          Wygląda to na potwierdzenie, że rzeczywiście tylko udajesz głupiego, więc wcześniejszą, nieprzemyślaną wypowiedź uznaję za niebyłą. Nad dalszą częścią akapitu nie chce mi się za bardzo rozwodzić, bo za dużo tam demagogii i próby dorobienia twórcom „gęby”. Gdybym nie uznał wcześniejszej wypowiedzi za niebyłą, to bym mógł zauważyć, że sam sobie przeczysz, pisząc najpierw:
          Nie widzę wyjścia z sytuacji, w której zostali postawieni bohaterowie.

          A później:
          Autorzy idą po najprostszej linii do celu


          Żeby tak do końca nie negować twojej pozycji, to dodam, że istnieje pewna szansa, że gdyby anime poszło w którymś z proponowanych przez ciebie kierunków, to też byśmy otrzymali coś ciekawego. Potrafię też zrozumieć, że ktoś może czuć się zniecierpliwiony, gdy po raz kolejny błędnie przewidzi dalszy rozwój fabuły, choć jak dla mnie to kwestia zbytniego przywiązania do własnych oczekiwań.
          • Avatar
            Slova 26.08.2014 14:55
            Re: kolejny zmarnowany komentarz
            „Skoro Vars Senior wie już, że córka żyje, to…” NOPE. „No to Marito teraz pokaże klasę!” NOPE. „Spotkanie Inaho i Slaina zapoczątkuje długą współpracę.” NOPE.

            Więc po co nam to pokazywano? Te wydarzenia nijak nie miały wpływu na fabułę. Jedynie zapchały czas antenowy. Chociaż z drugiej strony alternatywą było masakrowanie kolejnych blotek przez głównego bohatera. Na jedno wychodzi.

            Argument „nieoryginalność to śmiertelny grzech” z Vademecum podrzędnego recenzenta?

            Jest subtelna różnica między używaniem schematów jako wzorców, a odbębnianiem scenariusza na podstawie utartego motywu, bo to łatwe.

            Na wszelki wypadek dodam, że to pytanie retoryczne, nie musisz odpowiadać.

            Ale mogę.

            tylko udajesz głupiego, więc wcześniejszą, nieprzemyślaną wypowiedź

            Nadal nie wiem, dlaczego tak uważasz. Tak to się możemy do usranej śmierci przerzucać.

            sam sobie przeczysz, pisząc najpierw:

            Napisałem wcześniej, że widzę wyjście w postaci deus ex machina Uchuu Senkan Yamato. I zaznaczyłem to na samym początku, pisząc, że wszystkie sensowne rozwiązania są w tej chwili niemożliwe do osiągnięcia. Plot device w postaci nowego nabytku Ziemian nie uznaję za takowe, to jest właśnie prowadzenie fabuły po najmniejszej linii oporu.

            kolejny błędnie przewidzi dalszy rozwój fabuły,

            Faktycznie totalnie losowego zlepku wydarzeń połączonych wspólnymi bohaterami nie da się przewidzieć, Tu muszę przyznać Ci rację. Tak samo nie da się przewidzieć, że mając do dyspozycji 12 odcinków scenarzysta będzie marnował kolejne minuty na pokazanie wydarzeń, które ostatecznie okażą się bez znaczenia.
            • Avatar
              bo*6 26.08.2014 16:29
              Re: kolejny zmarnowany komentarz
              Slova napisał(a):
              Więc po co nam to pokazywano? Te wydarzenia nijak nie miały wpływu na fabułę. Jedynie zapchały czas antenowy.

              Podałem wcześniej przykład, jak takie wydarzenia mają wpływ na fabułę i otwierają nowe możliwości, ale postanowiłeś to zignorować. To trochę jak narzekanie, że został zmarnowany czas na pokazanie planu akcji (bitwy, złodziejskiego skoku itp.), skoro w praniu i tak ten plan się sypie.

              Podejrzewam, że się w tej kwestii nie dogadamy, skoro jednocześnie twierdzisz, że fabuła idzie po najprostszej drodze do celu i narzekasz, na wydarzenia, w których kluczy i „zapycha czas antenowy”. To jak dla mnie przykład niespójnej argumentacji. Poza tym jakoś pomimo tych wszystkich „zmarnowanych” odcinków sporo spraw poszło do przodu.
              Napisałem wcześniej, że widzę wyjście w postaci deus ex machina Uchuu Senkan Yamato. I zaznaczyłem to na samym początku, pisząc, że wszystkie sensowne rozwiązania są w tej chwili niemożliwe do osiągnięcia.

              Ja natomiast podałem przykład na to, jak otwierają się właśnie nowe możliwości, ale postanowiłeś to zignorować.
              ...odbębnianiem scenariusza na podstawie utartego motywu, bo to łatwe.

              Faktycznie totalnie losowego zlepku wydarzeń połączonych wspólnymi bohaterami nie da się przewidzieć

              To są właśnie takie przykłady dorabiania „gęby”. Tak zapędziłeś się w argumentacji, że próbujesz przepchnąć coś mające wątpliwe oparcie w rzeczywistości. Zdarza się każdemu, ale to obniża jakość dyskusji.
              Tak samo nie da się przewidzieć, że mając do dyspozycji 12 odcinków scenarzysta będzie marnował kolejne minuty na pokazanie wydarzeń, które ostatecznie okażą się bez znaczenia.

              Jak dla mnie jest w miarę prawdopodobne, że to kolejny przykład serii podzielonej na dwa sezony – tak jak choćby Fate/Zero, które ma tego samego reżysera, co Aldnoah Zero. Jeśli nie, to i tak może się udać sensownie powiązać wątki w 12 odcinkach, a może nie. Czas pokaże.

              Podejrzewam, że to w zasadzie wyczerpuje temat (choć pewnie będziesz próbował mieć ostatnie zdanie), skoro nie próbujesz zrozumieć mojego stanowiska i pomijasz niewygodne dla ciebie kwestie. Jeśli zobaczę coś ciekawego, to może odpowiem, jeśli to będzie powtarzanie tego samego taktyką „zdartej płyty” (to dobry sposób na zabicie dyskusji, choć co bardziej egocentryczne typki uważają to za równoznaczne ze zwycięstwem), raczej sobie daruję.

              ------
              po najmniejszej linii oporu.

              Powinno być „po linii najmniejszego oporu” (to powiedzenie rodem z fizyki – prąd płynie po linii, gdzie opór jest najmniejszy; to że linia jest najmniejsza nie ma dużo sensu). To coś na co jestem osobiście uczulony i staram się propagować poprawną formę.
              • Avatar
                Slova 26.08.2014 17:29
                Re: kolejny zmarnowany komentarz
                Ok, załóżmy, że joker, na którego stawiasz, rzeczywiście zostanie zagrany. Co wtedy? Może rzeczywiście autorzy czymś zaskoczą, ale jak dotąd wszystkie ich zagrania pokazują, że będziemy mieli przez to deus ex machina w roli jakiegoś przełomowego momentu, odwracającego sytuację. W kwestii fabuły może to i dobre rozwiązanie, jeśli będzie trzeba ją szybko zamknąć, ale jednocześnie zupełnie ignoruje poczynania bohaterów tak, jakby nie mieli wpływu na wydarzenia. I tu właśnie widzę ten problem – co by nie zrobili, scenariusz chce inaczej. Motyw fatum jest fajny, ale tylko wtedy, gdy jest prowadzony konsekwentnie od samego początku. Ich działania mają charakter lokalny, podczas gdy dysponują argumentami o wartości strategicznej. Dotychczasowe wydarzenia pozwalają mi powątpiewać w to, że ich przyszłe poczynania rzeczywiście będą miały jakiekolwiek znaczenie, bo fabuła równie dobrze może rozwiązać się sama, tak samo jak ucina im wszystkie możliwości działania, byleby tylko musieli zagrać tę ostatnią kartę i dopiero wtedy cokolwiek wskórać. Tylko co ma być tą kartą?

                fabuła idzie po najprostszej drodze do celu i narzekasz, na wydarzenia, w których kluczy i „zapycha czas antenowy”.

                Nie kluczy, a robi krok do przodu i później cofa się w to samo miejsce. Właśnie po to, by przypadkiem nie zboczyć z tej jednej drogi. Właśnie, może nie tyle jest to krok w do przodu, co krok w bok, który mógłby okazać się czymś rzeczywiście przełomowym i wprowadzić historię na inny tor, niż „uciśnieni obrońcy Ziemi dostają nową zabawkę”.

                Poza tym jakoś pomimo tych wszystkich „zmarnowanych” odcinków sporo spraw poszło do przodu.

                 kliknij: ukryte 

                ale postanowiłeś to zignorować.

                Takoż swoją ignorancję naprawiłem.

                To są właśnie takie przykłady dorabiania „gęby”.

                Wybacz, że widzę tu historię, która z naprawdę oryginalnej powoli przeobraża się w kolejną o grupie bohaterów ratujących świat.

                które ma tego samego reżysera, co Aldnoah Zero.

                Urobuchi jest jedynie pomysłodawcą historii i napisał scenariusz do pierwszych trzech odcinków. I chyba niestety do zbyt niewielu, bo właśnie po nich historia się sypie. Znając życie napisze też scenariusz do ostatniego. Druga połowa kiedyśtam jest niewykluczona, ale wtedy musieliby albo rzeczywiście zagmatwać fabułę, by mieć o czym opowiadać, albo ją zwyczajnie zapchać, jeżeli dalej będzie się prezentować w znany już sposób.

                skoro nie próbujesz zrozumieć mojego stanowiska i pomijasz niewygodne dla ciebie kwestie.

                Czy powyższe Cię usatysfakcjonowało?

                Powinno być „po linii najmniejszego oporu”

                Faktycznie, wezmę to sobie do serca. Chociaż głowa będzie w tym przypadku lepsza.
              • Avatar
                Slova 26.08.2014 17:32
                Re: kolejny zmarnowany komentarz
                To trochę jak narzekanie, że został zmarnowany czas na pokazanie planu akcji (bitwy, złodziejskiego skoku itp.), skoro w praniu i tak ten plan się sypie.

                Póki pamiętam:
                Zazwyczaj takie niepowodzenie planów jest motorem napędowym fabuły, wprowadza wydarzenia na inny tor, powoduje chaos i intensyfikuje wysiłki bohaterów. W Aldnoah nie widać, by coś takiego miało miejsce. MOŻE jeszcze nie teraz, a może już nigdy.
                • Avatar
                  takaseczytelniczka 6.09.2014 23:14
                  Re: kolejny zmarnowany komentarz
                  Czesc, sory za taka mala dygresje, w tematy deko „personalne”, ale jako czytelniczka tegoz serwisu bardzo mnie dziwi postawa osoby, ktora jest – tak mi sie przynamniej wydaje – jednym z recenzentow.

                  Chodzi o to, ze ogladajac recenzje na tymze serwisie, zwykle robie sort po ocenie recenzentow… a tymczasem wyglada na to, ze ta ocena jest zupelnie nieobiektywna.

                  Jesli recenzent wystawia 1, to rozumiem ze seria jest beznadziejna z wzgledow w miare „obiektywnych”. Nie ma sensu po to siegac. Dno etc. A tymczasem wyobrazcie sobie sytuacje, w ktorej recenzent ocenia horror i daje mu 1, bo… nie lubi horrorow! Wtedy ocena filmu w takim serwisie jest zupelnie bezsenowna, serwis traci w oczach uzytkownikow. Tak tez wydaje mi sie, ze ma to miejsce w tym przypadku.

                  Sory, jako czytelnik myslalam, ze ocena redakcji to cos wiecej niz strzelenie focha „powtarzaja schemat X = 1”, przy czym wiele obiektywnie nedznych anime ma ocene wyzsza niz 1, chociaz rowniez powiela schematy, a przy tym krecha, fabula i bohaterowie to dno i nieskonczonosc metrow mulu.

                  Sa tu schematy, ale po tylu latach anime o mechach – kto tych schematow nie powiela? Pewne schematy beda prawie wszedzie (jak dzieciaki ratujace swiat i tak dalej), ale tutaj – jak juz bo*6 przytacza, jest calkiem sporo niesztampowych rzeczy.

                  Poza tym – czy powielenie schematu z gory skresla dane anime i odsyla je na samo dno? W ocene powinna wchodzic prezencja bohaterow, krecha, dzwiek, wartkosc akcji, jakosc prowadzenia fabuly. Schematy mozna powielic ciekawie, dodajac czasem jakis nowy smaczek.

                  Rozumiem, ze komus moze sie nie podobac drazenie niektorych schematow, czasem niespojnosc i tak dalej – ale czy na tle innych seri wypada to tak tragicznie? Czy rzeczywiscie jest to anime, ktore zupelnie nic nie wnosi, nie sprawia zadnej przyjemnosci w ogladaniu i jest kompletnie nie warte poswieconego czasu? Gdzie kwestie techniczne tak leza, ze nie da sie tego ogladac, a glos najlepiej wylaczyc?

                  A nastepnie ocena w trakcie serii, czy jakies wydarzenie mialo racje bytu, czy bylo zapchajdziura – w jaki sposob, nie znajac dalszej fabuly, a w szczegolnosci zakonczenia, recenzent stwierdza, ze cos nie ma sensu? Tak samo chaos – to ze cos jeszcze nie jst wytlumaczone, nie znaczy, ze nie bedzie. Prosze – cenie ten serwis, jak pewnie wielu czytelnikow, ale jak widze, ze ocena ta ocena redakcji to po prostu zlepek prywatnych uprzedzen na podstawie – niestety – nieobiektywnych argumentow – to robi sie smutno.

                  Wybaczcie, ale po prostu powyzsze jest takim moim luznym spostrzezeniem. Wg mnie wlasnie jakosc recenzji i obiektywnosc ocen sprawia, ze dany serwis jest wart uwagi. Mam nadzieje, ze ktos jeszcze podziela taki punkt widzenia ;-). Na pewno wszyscy wkladacie duzo pracy w rozwoj serwisu i ogromnie to doceniam ;-)

                  A tak po prawdzie, osobiscie, to przychyle sie do spostrzezen bo*6 – jest tu sporo nietuzinkowych zwrotow. Seria poniekad probuje nastawic mysli widza na jakies tory, po czym bieg wydarzen okazuje sie zupelnie inny. Jest troche niejasnosci, ale w zasadzie daloby sie to wszystko sklecic w wieksza calosc. Tak na prawde ciezko stwierdzic, kto jest dobry, kto zly – jest to przemieszanie z poplataniem. Byc moze na koncu otrzymamy klasyczny zwrot „ten dobry byl tym zlym, a zly dobrym”, lecz na szczescie jak dotad nie zostal wprowadzony klarowny podzial na zly­‑dobry. Po trochu poznajemy intencje bohaterow. Z odcinka na odcinek do glownego watku sa dodawane jakies „ale” – niektore przewidywalne, inne calkiem nowe, jednak ciagle cos sie rusza i idzie do przodu. Wydaje mi sie, ze duzo bedzie zalezalo od zakonczenia. Rezyser ma tu dosc spore pole do popisu – moze ladnie wszystko posklejac, nadac sens pozornie niewaznym wydarzeniom, albo moze zepsuc sprawe sprawiajac, ze rzeczywiscie 90% fabuly jest nieistotnym zapychaniem wizji. Mam jednak nadzieje, ze bedzie tu cos wiecej i z niecierpliwoscia czekam na pozostale epy :-)
                  • Avatar
                    Slova 6.09.2014 23:29
                    Re: kolejny zmarnowany komentarz
                    a tymczasem wyglada na to, ze ta ocena jest zupelnie nieobiektywna.

                    Czyli wszystko działa, jak powinno. To dobrze, bo już mnie wystraszyłaś, że coś jest nie tak i nagle oceny przy recenzjach stały się obiektywne.

                    jako czytelnik myslalam, ze ocena redakcji to cos wiecej niz strzelenie focha „powtarzaja schemat X = 1”

                    Wypowiem się więc za siebie.
                    Wystawiam oceny bardzo impulsywnie. Głównym czynnikiem jest w tym przypadku tzw. WOW FACTOR. Jeśli seria, nawet nie wybitna, sprawi, że będę piał z zachwytu, czy czegokolwiek innego, to z miejsca dostaje 10. Bo tak. Bo mogę. Bo WOW ALE TO BYŁO DOBRE.

                    Analogicznie działa to w drugą stronę i mogę krzyknąć WOW ALE TO BYŁO SŁABE.

                    Jednak nie ma zbyt wielu takich anime.

                    czy powielenie schematu z gory skresla dane anime i odsyla je na samo dno?

                    Tak, jeśli schemat ogranicza fabułę. A/Z zaczęło się bardzo dziwnie i ciekawie. Mimo to po coś ten schemat wepchnięto, chociaż nie było potrzeby, by się nim posiłkować.

                    ocena redakcji to po prostu zlepek prywatnych uprzedzen na podstawie – niestety – nieobiektywnych argumentow – to robi sie smutno

                    A mi wręcz przeciwnie. To oznacza, że z redakcją wszystko jest w jak najlepszym porządku.
                    • Avatar
                      takaseczytelniczka 7.09.2014 10:35
                      Re: kolejny zmarnowany komentarz
                      No coz – macie takie zdanie, wasze prawo, wasz serwis ;-)

                      Po prostu macie duzy impact factor na to, jakie anime wybierze niejeden z czytelnikow podczas poszukiwania ciekawego tytulu, bo wlasnie ocena redakcji to ocena ludzi obeznanych z tematem – cos bardizej miarodajnego. (oczywiscie moge mowic o swoich odczuciach, ale wydaje mi sie, ze to raczej normalny tok myslenia zwylego czytelnika serwisow z reckami)

                      A tymczasem redakcja ocenia horror za to ze jest horrorem (bo nie lubi horrorow). Brak mi tu logiki, brak mi tu szacunku do czytelnika przede wszystkim ;-)
                      • Avatar
                        Slova 7.09.2014 11:25
                        Re: kolejny zmarnowany komentarz
                        Podaj mi przykład takiego oceniania horroru za to,że jest horrorem.
                    • Avatar
                      Kamiyan3991 7.09.2014 12:50
                      Re: kolejny zmarnowany komentarz

                      A mi wręcz przeciwnie. To oznacza, że z redakcją wszystko jest w jak najlepszym porządku.

                      Raczej nie do końca, bo redakcja to redakcja.

                      Ja mogę sobie powiedzieć: WOW, ale ta Czajka i Akame są super, wystawić 10/10 i nawet tego nie uzasadniać – prawo każdego widza.
                      Po prostu ma prawo się bardzo spodobać, nawet jeśli powiela schemat i jest trochę dziurawe.

                      Ale gdy mówimy o redakcji… no cóż, uważam, że zadaniem redakcji nie jest impulsywne ocenianie serii „bo inaczej to sobie wyobrażałem”, tylko wystawienie oceny, w której redaktor jednak zachowa pewną dozę obiektywizmu.

                      Tak, owszem – oceny są przede wszystkim subiektywne, ale gdyby tak było w 100% to praktycznie każda recenzja/opiia nie byłaby warta funta kłaków.
                      • Avatar
                        Slova 7.09.2014 12:52
                        Re: kolejny zmarnowany komentarz
                        No cóż, nie moja wina, że niektórzy są tak przywiązani do tych wszystkich cyferek, że zapominają, że stanowią one tylko dodatek do recenzji. Ich wiec problem, jeśli źle statystykę zinterpretują.
                        • Avatar
                          Kamiyan3991 7.09.2014 13:01
                          Re: kolejny zmarnowany komentarz
                          Istotny dodatek.

                          Przy recenzji Czajnika znalazł się fragment „pomimo wad bardzo dobrze mi się oglądało”, ale na takie rzeczy już się raczej nie patrzy, widząc 6/10 z notką „przeciętniak”.

                          Poza tym, jeśli temu chcesz dać 1/10, bo powiela schemat zamiast się z niego wybić… to jak chcesz oceniać naprawdę słabe tytuły?

                          Bo ten mimo wad jednak jest co najmniej przeciętny lub umiarkowanie dobry.
                          • Avatar
                            Slova 7.09.2014 13:11
                            Re: kolejny zmarnowany komentarz
                            też to już nawet nie rozbija się o schemat, którego tam rzeczywiście nie ma. Ta seria stacza się po równi pochyłej, rzucając bohaterów w wir losowych wydarzeń, z których nic nie wynika i których nie da się nazwać fabułą, bo, jak dotąd, nie są ze sobą powiązane w żaden istotny sposób. AZ jest fabularnym dnem, bo zamiast opowiadać historię chwyta się scenariuszowych chwytów, które mają za zadanie wywrzeć wrażenie na widzu. Takie bezrefleksyjne wrażenie.
                            • Avatar
                              takaseczytelniczka 7.09.2014 14:16
                              Re: kolejny zmarnowany komentarz
                              No cóż, nie moja wina, że niektórzy są tak przywiązani do tych wszystkich cyferek, że zapominają, że stanowią one tylko dodatek do recenzji. Ich wiec problem, jeśli źle statystykę zinterpretują.


                              Wchodzisz na strone, odpalasz szukajke, wybierasz filtry po gatunku/rodzaju/formacie i… no tak, czytasz losowo 100 recek i robisz sortuj po ocenach, majac nadzieje, ze ocena redakcji cos znaczy i wtedy dopiero zaglebiasz sie w recenzje.

                              Podaj mi przykład takiego oceniania horroru za to,że jest horrorem.


                              odpowiem cytatem – analogi szukaj sam (wierze w inteligencje rozmowcow)

                              ZROBILI TO

                              ZROBILI

                              Pisałem, ze gdy to zrobia, to seria ma u mnie 1, jest po prostu skończona.

                              No bo co, nagle nam tu ze sztampową kliszą wyskakują? TERAZ?!  kliknij: ukryte 


                              Czytaj – zrobia w anime X, to daje 1. Taka postawa recenzentow zraza do serwisu i tyle. Szkoda, bo fajna stronka.

                              Ale nie ma co kruszyc kopi, trzeba poszukac alternatywy. Milej niedzieli zycze i uciekam ogladac animce ;-)

                              • Avatar
                                Slova 7.09.2014 14:26
                                Re: kolejny zmarnowany komentarz
                                Nadal nie widzę związku z ocenianiem negatywnie horroru za to, że jest horrorem, a moją wypowiedzią świadczącą o tym, że dla mnie, jako widza (!), czara goryczy się przelała.

                                Analogia by była, gdybym ocenił aldnoah za to, że jest… cholera no, nie wiem, mecha? Że nie lubię mechów (co jest prawdą), to wystawiłbym 1? Sęk w tym, że tutaj mecha i przynależność gatunkowa nie mają znaczenia.

                                majac nadzieje, ze ocena redakcji cos znaczy

                                Tyleż samo, co ocena innych użytkowników, po prostu jest wyróżniona.
    • Avatar
      Norrc 30.08.2014 21:53
      Właśnie w takich przypadkach ubolewam nad faktem, w średniej ocen redakcji przypatki skrajne nie są ignorowane…

      1? Naprawdę 1? 6 razy mnie niż Elfen Lied? :O
      • Avatar
        Norrc 30.08.2014 21:54
        Bosze, brak możliwości edytowania komentarzy boli równie mocno…
      • Avatar
        Slova 30.08.2014 22:09
        Tak. ALfen Lied chociaż nie udawał.
        • Avatar
          Norrc 31.08.2014 00:57
          A tutaj niby jest udawanie?
          Pojawienie się mecha/krążownika nigdy nie budziło u mnie żadnych wątpliwości. Pytanie było „kiedy”
          To tak jak w madoce i przemianą w mahou shoujo.
          Odwlekanie w czasie nieuchronnego było ciekawym zabiegiem.

          A i te ciągłe wołania o „dojrzałych” bohaterów i „skomplikowaną politycznie fabułę”... bosze, to przecież po pierwszych sekundach widać, że trafił ktoś pod zły adres :(
          Ludzie doczepiają swoje wymyślne oczekiwania do boguducha winnych anime a potem je baszują, że te ostatnie nie spełniają ich życzeń
          • Avatar
            Slova 31.08.2014 01:10
            Niby skąd było wiadomo, że okręt się pojawi? Zdecydowanie bardziej logicznym i mniej wyświechtanym scenariuszem byłyby próby zmiany proporcji sił bez walki. Niestety po obiecującym, nietypowym i w wielu względach unikatowym początku zaserwowano widzowi to, co w kwestii mecha było już zrobione wielokrotnie i niejednokrotnie udawało się to lepiej.

            bosze, to przecież po pierwszych sekundach widać, że trafił ktoś pod zły adres :(

            Pierwsze sekundy właśnie dobitnie pokazywały, że to ten właściwy adres.

            Ludzie doczepiają swoje wymyślne oczekiwania do boguducha winnych anime

            Ludzie oczekują jakiejś konsekwencji w tym, co widzą. W przeciwieństwie do madoki, w której od samego początku były hinty co do rozwoju dalszych wydarzeń, w Aldnoah nigdzie nie było wcześniej wspomniane, że fabuła przybierze taki obrót. To było po prostu losowe.

            Nawet pomijając takie kwestie jak  kliknij: ukryte , to najnowsze wydarzenia są od czapy i zupełnie nie komponują się z tym, jak serial się zaczynał. To się nazywa nieprzemyślana kompozycja. Dla przykładu: możesz stworzyć kompozycję kwiatową z kwiatów ogrodowych i z tych polnych, ale gdy obydwa wymieszasz bez głębszego zastanowienia nad tym, co rzeczywiście urozmaici bukiet, a co tylko przyćmi pozostałe jej elementy, efekt okaże się mizerny. Nawet, jeśli osobno każdy z kwiatów wydaje się idealny.
            • Avatar
              Norrc 31.08.2014 01:26
              Nie chodziło mi o to, że fabularnie był zasugerowany taki ciąg wydarzeń. Czułem to w kościach. Konwencja wymagała czegoś takiego. Anime po kresce i kreacji postaci sugerowało jakieś epickie wydarzenia w przyszłości. Jednak bez żadnego lepszego mecha nie mogłem sobie wyobrazić dalszego rozwoju.

              Prędziej czy poźniej Inaho musiał dosiąść mecha przynajmniej na poziomie marsjańskim. To wiedziałem od chwili w której postać ta zawitała na ekran.

              Zgodzę się że sposób w jaki nasz drużyna weszła w posiadanie nowych technologii był dość pokraczny i nie przypadł mi specjalnie do gustu…

              Ale naprawdę i bez przekąsu – samo zdobycie Aldnoah drajwa absolutnie mnie nie zaskoczyło.

              Anime wady ma… ale serio, 1? Jeden?
              • Avatar
                Slova 31.08.2014 11:01
                Czułem to w kościach.

                Dolegliwości związane z meteoropatią można złagodzić.

                Konwencja wymagała czegoś takiego.

                Nie wymagała. A jeśli tak, to powiedz, dlaczego wymagała i jaka to była konwencja.

                Anime po kresce i kreacji postaci sugerowało jakieś epickie wydarzenia w przyszłości.

                W jaki sposób projekty postaci mogą sugerować o fabularnej przeszłości utworu? Jak ich charaktery odnoszą się do tego samego aspektu? Nijak nie umiem tego ułożyć w ciąg przyczynowo – skutkowy w przypadku tego anime. Co takiego było w bohaterach, że można było przewidzieć, że nagle  kliknij: ukryte ?

                Prędziej czy poźniej Inaho musiał dosiąść mecha przynajmniej na poziomie marsjańskim.

                Dlaczego musiał? Ktoś go zmusił? Przecież to nie Shinji Ikari.

                To wiedziałem od chwili w której postać ta zawitała na ekran.

                Wiedziałeś, czy miałeś przeczucie? Wiedza wynika z faktów, przeczucie niekoniecznie. Jakie fakty świadczyły o tym, że ujrzymy wiadomy  kliknij: ukryte ?

                ale serio, 1? Jeden?

                Tak.
                • Avatar
                  Maciejka 4.09.2014 12:43
                  Zamierzasz opublikować recenzję z widniejącą obok niej oceną 1?
                  • Avatar
                    Domi-kun 4.09.2014 13:05
                    Uwierz w Slovę: on może wszystko.
                    • Avatar
                      Maciejka 4.09.2014 16:46
                      Ależ wierzę, dlatego zapytałam. Zrobienie tego byłoby/będzie jak machanie płachtą przed stadem rozjuszonych byków.
                      • Avatar
                        Domi-kun 4.09.2014 17:07
                        Raczej jak nabijanie sobie wejść na recenzje żeby zająć pierwsze miejsce w comiesięcznym zestawieniu.
                        • Avatar
                          Slova 4.09.2014 17:20
                          Tak, jakby to cokolwiek znaczyło.
                          • Avatar
                            Domi-kun 4.09.2014 17:44
                            Jakby to tak nic nie znaczyło to nikomu nie chciałoby się pisać komentarzy pod tymi zestawieniami.
                            • Avatar
                              Slova 4.09.2014 17:54
                              Czasem zwyczajnie dobrze skomentować coś, co takie statystyki obrazują, a czego normalnie nie widać.
                              • Avatar
                                Domi-kun 4.09.2014 18:51
                                Zwłaszcza „Wygrałem” pokazuje coś czego nie widać :) I to mój ostatni komentarz w tej sprawie bo zaraz nas wytną.
                  • Avatar
                    Slova 4.09.2014 13:08
                    Zobaczymy. Nie przywiązuję wielkiej wagi do ocen punktowych, wręcz mi przeszkadzają, zwłaszcza w takich przypadkach. To anime wymaga wnikliwej oceny i przeanalizowania wielu jego aspektów, gwiazdki mi w tym w żaden sposób nie pomagają, gdyż już teraz wiem, że nie dam rady przy ich pomocy odwzorować mojej opinii.
                    • Avatar
                      Kamiyan3991 4.09.2014 18:47
                      Póki co widać tylko, że strzeliłeś focha, bo oczekiwałeś czegoś innego.

                      Mnie (strzelam, że podobnie, jak i większości) jakoś to tak bardzo w oczy nie kłuje, bo się tego spodziewałem i też jakoś niespecjalnie mi to przeszkadza.

                      No i gdybyś naprawdę był tak bardzo oburzony, to przestałbyś oglądać, co nie?
                      • Avatar
                        Slova 4.09.2014 19:27
                        No i gdybyś naprawdę był tak bardzo oburzony, to przestałbyś oglądać, co nie?

                        Co Ty wiesz o oglądaniu bajek?

                        Póki co wszelkie moje zarzuty pod kątem A/0 sprawdzają się. Pomijam już fakt, że po pierwszych odcinkach, pełnych wielu niedociągnięć, nadal serię broniłem. Jak widać zupełnie niepotrzebnie, bo jak dotąd zamiast fabuły mamy zbiór losowych zdarzeń, w których centrum są bohaterowie. I to jest mój główny zarzut.
                        • Avatar
                          Kamiyan3991 4.09.2014 20:18
                          A co bajki mają z tym wspólnego (chociaż psycholog to też ze mnie żaden oo)?

                          Mnie się Star Wars Online nie podoba, więc nie oglądam (co prawda próbowałem oglądać, żeby móc sobie pohejcić, ale jednak zbyt nudna ta baja).
                          A ty dla hejtu ewidentnie też nie oglądasz, więc po co?
                          Cud tu się nagle nie stanie i seria nie zmieni się o 180 stopni.

                          Zastrzeżenia – no i owszem, poniekąd zgadzam się z większością z nich (jak nie wszystkimi), ale robienie z tego złej bajeczki jest nieco pozbawione sensu, bo choćby dla zabicia czasu nadaje się lepiej od prawie wszystkich bajek w tym sezonie.

                          I owszem – ocena to tylko ocena.
                          Gdybym miał obiektywnie oceniać takie Seirei Tsukai no Blade Dance, to pewnie musiałbym wystawić 4/10, ale frajda z oglądania podchodzi pod 8­‑9/10, więc wszelkie wady tracą na znaczeniu (przynajmniej dla mnie).

                          Natomiast „robienie tego w drugą stronę” już uznaję za trochę nie na miejscu, szczególnie, że będąc świadomym wszelkich wad nadal jesteś na bieżąco, więc widocznie ta bajka „w pewnym sensie” musi Ci się podobać.
                          • Avatar
                            Slova 4.09.2014 20:26
                            Zwyczajnie czekam, czy pokuszą się o zrobienie z tego historii z sensem i połączą te losowe wydarzenia w jakiś ciąg przyczynowo – skutkowy, czy też rozwiązanie fabuły także będzie zupełnie od czapy.
                            • Avatar
                              Kamiyan3991 4.09.2014 20:58
                              Podobno (czy gdzieś podawano nawet – nie pamiętam) seria ma być 2­‑courem, więc raczej sobie jeszcze trochę poczekasz.
  • Avatar
    A
    Kamiyan3991 24.08.2014 02:12
    8
    Całkiem całkiem ten 8 odcinek.
    Chociaż motyw z „mastermindem”... żadne zaskoczenie.
    W sumie wszystko poszło tak jak się spodziewałem, ale i tak oglądało się całkiem dobrze.

    No i pamiętajcie – staroświeckie metody tortur zawsze najlepsze.

    A Slova pojechał z tą oceną, że hoho…
    • Avatar
      spider_jerusalem 24.08.2014 10:34
      Re: 8
      Cytuję: No i pamiętajcie – staroświeckie metody tortur zawsze najlepsze

      nie wiem co miałeś na myśli (czy to, że oprawcy byli tacy niewprawni, czy wręcz przeciwnie), ale ja dałbym im 4/10. amatorzy – żadnego wbijania drzazg pod paznokcie, rozpalonego drutu do przekłuwana jąder, czy kociołka z roztopioną siarką. bicie nie jest dobrą metodą – łatwo uszkodzić organy wewnętrzne i nieopatrznie zabić. lepiej sprezentować przesłuchanemu co boleśniejsze narzędzia, nasycić jego strach, użyć najłagodniejszych z nich jako przedsmaku (lub, gdy obiekt jest twardszy, zacząć od razu z grubej rury, by wmówił sobie, że to dopiero przedsmak PRAWDZIWEJ zabawy) i dopiero przesłuchiwać. zawsze twierdziłem, że przesłuchujący winien być więcej psychologiem niż oprawcą…
      • Avatar
        Kamiyan3991 24.08.2014 12:19
        Re: 8
        Nie chodziło mi o same metody, tylko ten dialog, kiedy stwierdzają to o staroświeckich metodach i  kliknij: ukryte 

        I owszem – drzazgi pod paznokcie to dobra metoda, ale lepsza może być taka najbardziej prymitywna… głód.
        Problem w tym, że to już jest dość czasochłonna metoda.
      • Avatar
        Impos 24.08.2014 13:44
        Re: 8
        W sumie i tak  kliknij: ukryte , więc nie potrzebowali bardziej wymyślnych metod. Choć też mnie zastanowiło, czemu taka zaawansowana cywilizacja nie zastosuje jakiegoś „serum prawdy”...
        No i widać nie jest to seria, w której twórcy pozwoliliby jednej z głównych postaci na zeszpecenie z powodu traumatycznych przejść.
        Ale nagłe  kliknij: ukryte  pokazuje, że nie można tego anime traktować zbyt serio (trochę szkoda).
        • Avatar
          I. 24.08.2014 17:15
          Re: 8
          Jakby zastosowali serum prawdy to  kliknij: ukryte  ^q^ Staroświeckie metody tortur są najlepsze ;D

           kliknij: ukryte  Tak to jest, jak się zwraca uwagę tylko na jednego bohatera, ignorując wszystko inne…? >w>'
          • Avatar
            Impos 24.08.2014 19:07
            Re: 8
            I. napisał(a):
            Staroświeckie metody tortur są najlepsze ;D

            To chyba jedyne sensowne wytłumaczenie tych scen… ;)

            I. napisał(a):
            Zrozumiałam, że to Marsjanie zbudowali i robota i statek…

            Jeszcze nie wyjaśniono kto konkretnie zbudował ten statek (może ojciec Slaina?), ale w odcinku 8 wspomniano, że  kliknij: ukryte 
            No i obie maszyny nazywają się Deucalion…
            Ale to dalej nie wyjaśnia czemu taki okręt rdzewiał w opuszczonej bazie…
  • Avatar
    A
    Twelve 18.08.2014 01:29
    Zaskoczenie
    W 7 odcinku całkowicie mnie zaskoczyli. Myślałem, że Ci dwaj połączą siły, a tu Inaho zrobił mnie na szaro. Po takim zwrocie akcji, nie mogę się doczekać kolejnego odcinka.
  • Avatar
    A
    Slova 17.08.2014 21:02
    ZROBILI TO

    ZROBILI


    Pisałem, ze gdy to zrobia, to seria ma u mnie 1, jest po prostu skończona.

    No bo co, nagle nam tu ze sztampową kliszą wyskakują? TERAZ?! To mogli juz od startu dac hero super robota, przynajmniej nie łudziliby widza i rzeczywiście mielibyśmy nawiązanie do Gundama, zważywszy na to, jak MH się zachowuje.

    W ogóle co, WE IDEON NOW? Statek zakopany pod ziemia wraz z robotem juz tam mielismy. Księżniczkę w rekach wroga tez, teraz powinna zajść w ciąże z MH. To teraz co odcinek moc aldnoah będzie rosła, a na końcu zabije wszystkich? No jeśli tak to będzie, to wystawie 10/10.

    Ale teraz to sie czuje oszukany.
    • Avatar
      Kamiyan3991 17.08.2014 21:16
      Czyli chcesz powiedzieć, że nastawiałeś się na coś innego?
      Jak dla mnie to od początku się na to zanosiło, przecież seria od samego początku nie próbowała udawać czegoś ambitniejszego (dość dziurawa fabuła – np. zwykły uczeń, który okazuje się koksem).

      Za to oprawa audio­‑wizualna są mocne i można pooglądać choćby dla samych starć.
      No i nawet ciekawią też niektóre motywy (jak np. ten brodaty pijak).

      Aczkolwiek gundamowo się zapowiadało już od początku.
      • Avatar
        Slova 17.08.2014 21:26
        Do odcinka z decyzja dziadziusia miałem nadzieję na zgrabną intrygę polityczną, która odwróci losy Ziemian. Było wiele możliwości, by zrobić z tego porządne anime.
        Wybrano najgorszą opcję.
        • Avatar
          Zakishi Ogura 17.08.2014 22:57
          Ja się poznałem na Aldonie już po drugim odcinku. I też w swojej naiwności liczyłem na oryginalność serii, tym bardziej że w zapowiedzi stało: „seria oryginalna” ;)
    • Avatar
      spider_jerusalem 22.08.2014 22:04
      nie za prędko?
      siódmy odcinek i już oceniamy całą serię? jeszcze nie wiadomo jak nowy battleship zakończy. kto wie, może w następnym odcinku wywali BSOD, bo zamiast instalować produkty MartianSoftu, zainstalowali Windę od MicroSoftu? ja bym się wstrzymał z oceną. zachowanie Inaho pod koniec odcinka już wskazuje, że może nie być tak typowo, a na dodatek odniosłem wrażenie, że anime idzie w trochę innym kierunku, niż można by wnioskować na pierwszy rzut oka.

      co mam na myśli – przyjrzyjcie się otoczce fabularnej – od początku buduje się tu historię wojny, w której przeciwnik dysponuje miażdżącą przewagą technologiczną, ale daleko mu do bycia niepokonanym – taktyka wyrównuje tu braki w sprzęcie. mam wrażenie, że Aldnoah.Zero będzie ciągnąć ten motyw, a battleship jest dla zerwania z działaniami na szczeblu lokalnym. pomyślcie nad tym – poruszając się tak jak do tej pory, Inaho & Co, nie znaczyliby wiele w tej wojnie. bardzo szybko znaleźli by się w sytuacji, w której cała Ziemia jest już podbita, a ich działania przypominają ataki wściekłej pchły na słonia. korzystając z tego (nie ukrywam, że jest to ty czym jest) deus ex machina, mamy do czynienia z podkręceniem tempa, ale…

      no właśnie: ALE. weźcie pod uwagę, że ów Aldnoah tkwił w ziemi piętnaście lat i raczej nie będzie ani specjalnie nowoczesny, ani sprawny. podejrzewam, że gra wkotka i myszkę będzie dalej trwać w ten sam sposób, tyle, że Inaho nie będzie zmieniał zezłomowanego mecha na następny co chwilę…

      pewnie, idę o zakład, że w finale, tytułowy Aldnoah wykęci numer co najmniej taki jak „Daburo” w 00 Gundam, ale na razie tej serii nie skreślam…
  • Avatar
    A
    Kamiyan3991 16.08.2014 23:22
    Siódemeczka
    Siódmy odcineczek mega – szczególnie zaskakująca końcówka.
    No i dali ten BGM jako ED – byczo.

    Wcześniejsza muzyczka w tle też ogar.
    Ogółem – byczo.
  • Avatar
    A
    Kamiyan3991 9.08.2014 13:12
    Audio
    Trzeba jednak przyznać, że serię wyróżnia ścieżka dźwiękowa.

    [link]
    [link]

    Nic tylko czekać na OST, by móc posłuchać pełnych wersji w wysokiej jakości dźwięku,
    • Avatar
      Kamiyan3991 9.08.2014 13:12
      Re: Audio
      I jeszcze ten OP Kalafiny i równie dobry ED. ^
      • Avatar
        spider_jerusalem 9.08.2014 16:14
        Re: Audio
        true, so true. dość oryginalny i bez niepotrzebnych fanfar. idealnie stonowana muzyka będąca podkładem, a nie prowadzeniem akcji. to lubię.
  • Avatar
    A
    spider_jerusalem 9.08.2014 01:18
    wa-hu!
    nareszcie mechanime stworzone wręcz dla mnie. i bohater, z którym mogę się identyfikować i wartka akcja i niezgorsza fabuła. najbardziej do gustu przypadło mi pokazanie, jak dobra taktyka jest w stanie wyrównać braki sprzętowe i różnice technologiczne. nie jest to koncept nowy, historia zna wiele takich przypadków, jednak po raz pierwszy widzę to tak doskonale przedstawione w anime. duży plus. jak będą trzymać dalej taki poziom, szybko zaliczę Aldnoah.Zero do grupy „ulubionych”.
    • Avatar
      Kamiyan3991 9.08.2014 01:34
      Re: wa-hu!
      Gdyby to było dobrze przedstawione, to losowy gimbus nie okazałby się geniuszem strategii i ekspertem ds. pilotowania mecha.

      No ale na takie detale można przymknąć oko… lepszym się wybacza.
      • Avatar
        spider_jerusalem 9.08.2014 12:00
        Re: wa-hu!
        tu masz rację. faktem jest, byłbym bardziej zadowolony, gdyby tym geniuszem okazał się ktoś bardziej… dojrzały, powiedzmy. ale coż poradzić – to jest anime – niektórych rzeczy nie przeskoczymy… ^^

        jedyn kwestia z którą się nie zgodzę to kwestia eksperckich umiejętności pilotażu – tak na dobrą sprawę Inaho niczym nadzwyczaj imponującym się nie wykazał – wszystkie sekwencje pilotażu bardziej wyglądały mi na starannie zaplanowane ruch, niż godne geniusza pilotażu nieprawdopodobne uniki w ostatniej chwili. nie, na razie będę się trzymał, że geniuszem pilotażu nie jest, ale jest to stwierdzenie warunkowe – akcja dopiero się rozkręca.
      • Avatar
        Antychrystka 9.08.2014 12:21
        Re: wa-hu!
        Bycie ekspertem to jedno, ale na miłość Odyna, Inaho działa na baterie! Zero mimiki twarzy, zero emocji, czysta kalkulacja i brak zahamowań. Wokół niego, starsi, dojrzalsi i z niewątpliwie bogatszym życiowym bagażem odczuwają rozterki emocjonalne… po czym szybka zmiana kamery i – „fantastyczne dzieciaki znowu w akcji!!”. Dodać im jeszcze parę charakterystycznych elementów do prezencji i jak nic, unowocześniona wersja „scooby doo”.

        Nie żeby był to zarzut w stronę samego anime, bo choć mnie ni ziębi ni grzeje – to fabularnie jest całkiem interesujące (przymykając oczywiście oko na parę błędów). Traktuje to po prostu w formie serii dla młodszej widowni, która może wczuć się w badass protagonistę­‑młodziaka, a przy okazji nie musi się karmić papkowatą fabułą. Jedyny zarzut jaki podtrzymuje to tylko to, że sam w sobie bohater wykreowany został na smakosza duracelli. Autorzy chcieli stworzyć coś dojrzałego, a wyszło nierealistycznie, sztucznie i ... momentami rozbawiająco mnie podczas seansu.
        • Avatar
          spider_jerusalem 9.08.2014 16:10
          Re: wa-hu!
          racja, darujmy sobie „fantastyczne dzieci”, bo bez nich się nie obędzie. ale nie tylko Inaho jest taką „logiką bez emocji”. przyjrzyjcie się charakterowi  kliknij: ukryte . ona też jest charakterem bliska Inaho. może ci „superlogicy” nie wyrażający żadnych emocji są kolejnym wątkiem do rozwinięcia w późniejszych odcinkach?

          a, przy okazji – odcinków bedzie 24. potwierdzone.
  • Avatar
    A
    Kamiyan3991 7.08.2014 13:58
    1-5
    Powiem tak – mechów nie trawię i wszystkiego co z nimi związane unikam jak ognia.
    Bajka ma swoje grzeszki – przede wszystkim MC ni z gruchy, ni z pietruchy okazuje się super bystrym koksem itd… ale na to można przymknąć oko.

    Dobre proporcje między walką a gadką, niezła animacja, akceptowalna fabuła (chociaż główna oś trochę kuleje pod względem logiki), akceptowalni bohaterowie i przede wszystkim świetny opening – tyle mi w zupełności wystarczy.
    Aldnoah właśnie dołączył do skromnej listy tytułów, które śledzę tego lata.

    No nic, pozostaje czekać na kolejne odcinki.
  • Avatar
    A
    Miedzio 3.08.2014 12:42
    Po czterech epkach zapowiada się jedno z ciekawszych anime nie tylko mecha ale całego lata(jeśli nie roku). Może i twórcy wprowadzają masę schematów aczkolwiek podprawionych dużą ilością oryginalności. Mam tylko nadzieje, że to nie jest anime 12 odcinkowe. W różnych źródłach raz pojawia się 12 odcinków a innym 24. Oby było 24 bo przy tym tempie narracji, nie da się opowiedzieć fajnej historii o kosmicznej wojnie w 12 epizodach.
    • Avatar
      The Beatle 6.08.2014 14:46
      Mógłbyś rozwinąć, co uważasz tam za aż tak ciekawe?
      Nie twierdzę, że nie ogląda się dobrze, bo oprawa audiowizualna w postaci nieźle wkomponowanego CG, ładnej reszty grafiki (choć oszczędzającej m.in. na nieruchomych tłach: scena z tłumem ludzi) i soundtracku sprawia, że można się wciagnąć czystą pryjemnością dla zmysłów. Przynajmniej tak długo, jak będzie się patrzeć przez palce na poczynania głównego bohatera, antagonistów i zarys fabularny „grupa nastolatków ratuje świat mechami”.

      Nie mieliśmy w tym roku poważnej, a jednocześnie nie wymagającej zbyt wiele od widza akcji i przez to Aldnoah zajmuje tę niszę, ale pytanie, czy ktoś będzie o nim pamiętał za rok jako reprezetancie tego okresu?
      • Avatar
        Miedzio 8.08.2014 21:23
        Ciężko prorokować o jakości serii po 5 odcinkach. Nie wiem jeszcze dokładnie dlaczego ta seria mi się podoba. bardzo dużo schematów zawarto w niej a mimo wszystko bardzo dobrze się ją ogląda. Podpasowało mi zestawienie postaci, którzy pomimo bycia archetypami, wyjątkowo w takim układzie przypadli mi do gustu. Ja serii daje szanse za to jak się zapowiada. To, że coś zaczyna się standardowo nie oznacza z automatu, że nie rozwinie się w zaskakującą, nieprzewidywalną historię.
        • Avatar
          The Beatle 8.08.2014 23:11
          Cóż, chciałbym, żebyś się nie mylił. Seria ma mieć 12 odcinków, więc 5 to całkiem sporo, a tu nie widać postępów świadczących o tym, że Aldnoah będzie tytułem niezwykłym. Jest międzyplanetarny konfikt polityczny, ale im bardziej się w niego wgłębiają, tym gorzej (jak dotąd) wychodzi. Są postaci z potencjałem, ale siedzą w cieniu grupki głównych bohaterów. Całość nieubłaganie dąży do tego, żeby nastolatkowie uratowali świat. Ileż można? Owszem, ma szansę być spektakularne i rozumiem, że niektózy mają jeszcze nadzieję na oryginalną fabułę, ale nie widzę solidnego podparcia dla takich życzeń, choć chciałbym, żeby było inaczej. Może myślę tak dlatego, że zobaczyłem na samym początku jakieś światełko mogące poprowadzić serię, a teraz wszystko wskazuje na to, że to „tylko mechy”...
          • Avatar
            Kila bula 8.08.2014 23:53
            Ja słyszałam, że seria ma mieć 24 odcinki…
  • Avatar
    A
    chi4ko 1.08.2014 18:32
    Bardzo mnie ciekawi, co będzie z tej serii. Czy będzie takim typowym tworem w stylu 'imperium zła musi zostać powstrzymane!' czy może jest w tym jakiś haczyk jak np. w Madoce.
    • Avatar
      Miedzio 3.08.2014 21:21
      Mnie się wydaje, że raczej to będzie twór Gundamo podobny jeśli chodzi o konflikt. Obie strony będą miały swoje racje a im dalej w las tym źli okażą się podzieleni wewnętrznie i nie do końca tak źli a dobrzy staną się kawałami skurczybyków. Ot tak specyfika dobrego mecha anime, że nie ma podziału na dobrych i złych. Często się oczywiście pojawia trzecia frakcja, która chce wszystkich pogodzić i to im ma kibicować widz. Osobiście nie lubię jak fabuła idzie tak na łatwiznę.
      • Avatar
        Impos 4.08.2014 00:16
        Oby było tak, jak mówisz…
        Jak na razie wszyscy Marsjanie są źli, „bo tak” i chcą niszczyć i mordować dla czystej przyjemności. Także w sytuacjach, kiedy można by ich było przedstawić w trochę innym świetle, są jednoznacznie negatywni (np.  kliknij: ukryte )
        Nawet cesarz, który początkowo wydawał się racjonalnym przywódcą  kliknij: ukryte .
        • Avatar
          Miedzio 4.08.2014 00:29
          Przecież księżniczka jest marsjanką, ona chce pokoju :)
          • Avatar
            Impos 4.08.2014 01:29
            Taak, ta głęboka i nowatorska postać stawia działania imperium Vers w zupełnie nowym świetle ;)
    • Avatar
      Miedzio 4.08.2014 11:06
      Prędzej czy później pojawi się postać w stylu Chara Aznable, która na razie walczy po stronie Marsjan ale tak na prawdę chcę pozbyć się okrutnych władz by poprowadzić swój lud ku lepszej przyszłości :) Wszystko to są moje gdybania aczkolwiek wierzę w tą serie, że nie pobadanie w banały.
  • Avatar
    A
    Tassadar 26.07.2014 20:32
    Ech, dlaczego głównym bohaterem nie może być Marito, żołnierz po przejściach, ze sporym bagażem złych doświadczeń i ciekawą osobowością. Zamiast tego oczywiście grupa dzieciaków żółtodziobów, którym przewodzi jegomość stylizowany na geniusza taktyki, mistrza opanowania i urodzonego cudotwórcę. Po Urobuchim spodziewałem się nieco więcej, choć trzeba mu przyznać, że pomysły ma całkiem niezłe, a i akcja jest w miarę składna.

    PS. Dobiła mnie  kliknij: ukryte .
    • Avatar
      bedlamite 26.07.2014 21:34
      To nie był granatnik.
      • Avatar
        bedlamite 26.07.2014 21:37
        A, właśnie się sam zorientowałem, że granaty dymne to przecież też granaty, choć takie cosie chyba są jednak trochę inaczej skonstruowane niż „standardowe” granatniki (choć nie znam się na tym).
        • Avatar
          Slova 26.07.2014 21:56
          Nie są. Działa jak każdy inny granatnik, tylko ma magazynek rewolwerowy.
    • Avatar
      Miedzio 3.08.2014 21:14
      Marito będzie prawdopodobnie jednym z głównych bohaterów prawdopodobnie. W tego typu seriach, tego typu postacie mają najczęściej rolę mentora dla głównego bohatera by wprowadzić go w meandra okrutnej wojny. Niestety też bardzo często giną ;/ aczkolwiek odgrywają ważną rolę w fabule.
      • Avatar
        Tassadar 3.08.2014 22:38
        Tylko, że główny bohater jest już na starcie tak spokojny, doskonały, genialny i ogólnie wybitny, ze nie wiem, w czym mógłby mu doradzać Marito. Przykład z odcinka piątego – zamiast słuchać taktycznych wywodów akcji na lotniskowcu o wiele bardziej wolałbym gdyby  kliknij: ukryte  Niby skończyło by się tak samo, ale jakoś bardziej by mnie przekonał przypadek niż genialny nastolatek.
        • Avatar
          Impos 4.08.2014 00:24
          Świetny pomysł. Taki rozwój wydarzeń też by mnie bardziej przekonał. Tylko niestety chyba genialni nastolatkowie są w modzie od czasu Death Note…
  • Avatar
    A
    Twelve 15.07.2014 12:47
    Właśnie obejrzałem drugi odcinek i mogę stwierdzić, że anime jest bardzo podobne Shingeki no Kyojin, tylko że zamiast tytanów mamy niezniszczalne mechy. Jedyna rzecz jaka mi się nie podobała to, to że autorzy postanowili nie uśmiercać  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Miedzio 3.08.2014 21:28
      Nie chcę cię obrażać ale wynajdywanie analogii do hingeki no Kyojin w Aldnoah.Zero świadczy o tym, że raczej słabo zaznajomiony jesteś z mechami. Mamy tu do czynienia z klasycznym motywem, gdzie potomkowie ziemian osiedlili się w kosmosie, dysponując lepszą od nich technologią atakują swoich przodków (w ich mniemaniu oczywiście). Żeby daleko nie szukając taki sam motyw jest w Gundam Seed: zmodyfikowani genetycznie mieszkańcy koloni kosmicznych dysponujący mechami kontra ziemianie niezmodyfikowani genetycznie bez mechów. Nie muszę mówić kto tu dostaje ostry wycisk(przynajmniej na początku). A księżniczka nie mogła zginąć bo to kolejna ważna klisza dla fabuły, która przez pierwsze pół fabuły będzie się starała pokojowo pogodzić wszystkich a przez drugie pój pod jej przywództwem formułuje się front pokojowy.
      • Avatar
        Twelve 3.08.2014 23:51
        Bardziej chodziło mi o to, że Ziemianie żyją w obawie przed Marsjanami oraz ich bronią (tytułowy Aldnoah), za to w Shingeki no Kyojin mamy ludzi , którzy na samą myśl o tytanach mają pełne gacie. Niestety tutaj mamy genialnego bohatera o stoickim spokoju, który na widok  kliknij: ukryte  nie czuję nic tylko mówi, że trzeba ruszyć do walki.
        • Avatar
          Miedzio 4.08.2014 00:15
          Wolę takiego bohatera niż takiego, który miałby się od razu rozpłakać.
          • Avatar
            Twelve 4.08.2014 00:47
            Lepiej jest mi się utożsamić z bohaterem, który wydaje się być bardziej autentyczny tzw. zmienia się pod wpływem pewnych wydarzeń, tutaj mi tego brakuje. Ten bohater jest bardzo płytki. Na zadane pytania odpowiada A albo B, żadnych głębszych przemyśleń
            • Avatar
              Miedzio 4.08.2014 11:09
              Faktycznie jest takim trochę dzieckiem z autyzmem(genialne ale aspołeczne i bez emocji). Z jednej strony denerwuje jego odrealniona doskonałość. Z drugiej czy po tych wszystkich płaczliwych fajtłapach nie przydałaby się jakaś odmiana? Mnie bohater nie przeszkadza aczkolwiek jakby tego typu postacie wrzucali w co drugim anime to bym nie zdzierżył tego.
  • Avatar
    A
    Mleko 9.07.2014 01:14
    Końcowa scena jest perfekcyjna.
  • Avatar
    A
    Kanivaru 8.07.2014 15:19
    Jak na serię oryginalną to jakoś nie powala pomysłowością, mimo wszystko. Ale nie jest źle. Chociaż było kilka małych szczegółów, które się ze sobą gryzły. Skoro okazało się, że atak został przeprowadzony na całą planetę, (wreszcie anime, w którym Tokio nie jest centrum świata!) to czemu w Nowym Orleanie mówili po japońsku? To mnie nawet rozśmieszyło. Tak samo jak księżniczka bez jakiejkolwiek ochrony, która przyleciała z Marsa, a była eskortowana zwykłym samochodem? Przecież to po prostu bzdurne.
    Ale patrząc na twórców i ich poprzednie dzieła mam wielkie nadzieje, co do tej serii. Grafika jest przyjemna dla oka, bohaterowie wydają się być przyjemni, choć na razie nie odbiegali od typowych pionków większości serii zło vs dobro.
    • Avatar
      Cthulhoo 8.07.2014 15:49
      Bo to seria robiona przez Japończyków dla Japończyków, a Ingriszu zazwyczaj jest bolesne dla uszu :P
      • Avatar
        Kanivaru 8.07.2014 16:55
        Wiem, ale mnie na przykład takie „pomyłki” rozpraszają, bo wiem, że nie potrzeba było wiele wysiłku by ich uniknąć. >___>
        • Avatar
          The Beatle 6.08.2014 10:16
          Można jak w JoJo: „Po akcencie poznaję, że jesteś Niemcem”. Problemy Ingriszu i narodowości rozwiązane. xP
      • Avatar
        hdrn 8.07.2014 17:42
        Ingriszu zazwyczaj jest bolesne dla uszu

        To jest powód dlaczego Black Lagoon i inne serie w angielskiej wersji językowej są lepsze niż japoński oryginał :P
    • Avatar
      Miedzio 3.08.2014 21:11
      Czepianie się do tego, że w pojedynczych scenach odbywających się poza Japonią mówią po Japońsku jest lekkim nadużyciem. Pokaż mi serię anime gdzie tak dbają o język miejsc w których dzieje się akcja. W takim układzie Code Geass np. powinien być całkowicie zdyskredytowany w twoich oczach gdyż nie dość, że Brytyjczycy nie wprowadzili w Japonii urzędowego angielskiego to jeszcze w angielskich szkołach mówiono po japońsku, gdzie tam, nawet na dworze brytyjskim mówiono po japońsku. Coś dziwni ci Brytyjczycy, podbijają inne państwa i dają się wynaradawiać :)To jest pewna forma umowności w anime. Wymienianie za wadę konkretnej produkcji czegoś co jest w zasadzie wadą wszystkich anime jest nie trafione.

      Drugi argument ma już więcej sensu aczkolwiek skoro sami Marsjanie chcieli ją zabić to przecież mogło dojść do celowych niedopatrzeń. Więc i ten z twojej strony jest naciągany. Seria za krótko jest emitowana by wyszukiwać jakiś konkretnych dziur fabularnych w niej. Rzeczą, która mnie w szczególności zadziwiła jest właśnie brak głupotek(na razie po obejrzeniu 4 odcinków, później się może to zmienić).
      • Avatar
        Kanivaru 4.08.2014 02:02
        Nie cierpię Code Geass, tak nawiasem mówiąc. Nie sądzę, żeby wskazywanie tego, co nie przypadło mi do gustu było jakimkolwiek nadużyciem. Są serie komediowe, w których fabuła kuleje a mimo tego, gdy język angielski wynika w sytuacji, z czystej logiki, jest on używany. Do serii, która stara się być czymś więcej, wymagam więcej, to naturalne.

        Celowe niedopatrzenia, które widzi cały świat, to jeszcze większa głupota, szczególnie gdy księżniczkę można uprzątnąć po cichu, bez zbędnych świadków. Ale to tak już odbiegając od fabuły. Nadal uważam, że to było po prostu bzdurne, ale dzięki temu łatwiej było wytłumaczyć to, że udało się jej wyrwać. Nie zmienia to jednak faktu, że nie lubię takich „zagrywek”.
        • Avatar
          Miedzio 4.08.2014 11:18
          Co do eskorty, to nie czepiałbym się tych samochodów bowiem mimo wszystko były one opancerzone. Większym problemem była obecność samych terrorystów. W normalnych warunkach nie powinni oni w ogóle znaleźć się w otoczeniu księżniczki. Ulice powinny być pozamykane, budynki obsadzone agentami. Z drugiej jednak strony znów mogło dojść do nadużyć. Aczkolwiek nie ma co gdybać, zamach był, auta rozwalili, księżniczka miał umrzeć. Fabuła tego potrzebowała.
  • Avatar
    A
    Zakishi Ogura 8.07.2014 11:03
    wojna światów
    Zapowiada się ciekawie, aczkolwiek może skończyć się na multiplagiacie. Na razie mamy już międzyplanetarne wrota i zniszczenie księżyca (Cowboy Bebop), księżniczkę obcego mocarstwa pragnącą zaprowadzić pokój między zwaśnionymi stronami  kliknij: ukryte (Euphemia z Code Geass), a za chwilę do gry wkroczą mechy… To wszystko podlane sosem space opery, który dodaje mroku i tajemniczości.
    Podsumowując, jak na serię oryginalną, to na razie trochę mało oryginalna, ale póki co wszystko ze sobą całkiem ładnie współgra (podoba mi się pomysł przekazywania informacji na temat historii konfliktu niejako w tle, za pomocą radia czy telewizji, przy okazji wykonywania zwykłych czynności przez bohaterów) i jeśli twórcy będą mieli pomysł na to jak dalej poprowadzić fabułę, nie ograniczając się do odcinania kuponów od starszych tytułów, to może być hit.
    • Avatar
      Miedzio 3.08.2014 21:32
      Re: wojna światów
      To, że wykorzystuje się utarte klisze to jeszcze nie grzech. Grzechem jest gdy nie dodaje się nic nowego od siebie. Według mnie akurat seria ma obok schematów bardzo dużo do zaoferowania od siebie. Nie jest to tak obraza jak Buddy Complex, który oprócz klisz miał skopiowane również styl graficzny i niektóre postacie.