Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Barakamon

  • Avatar
    A
    Uratugo 13.09.2015 16:03
    Pozytywnie zaskoczony
    Spodziewałem się przeciętności; przeciętna historia, przeciętny klimat, przeciętne poczucie humoru, przeciętne postaci, jednak zostałem pozytywnie zaskoczony.

    Żeby nie było, w tym anime raczej nie znajdziemy niczego super wyjątkowego. Mimo wszystko jednak polecam, bo ogląda się tę serię bardzo ciepło, miło i przyjemnie.

    Nie jestem specjalistą, ale myślę, że obraz sielanki japońskiej prowincji został dość mocno podkoloryzowany. To mi jednak nie przeszkadzało- przeciwnie- wypływające z tej sielanki poczucie humoru było na bardzo wysokim poziomie. Może nie pokładałem się ze śmiechu, ale wybuchałem nic nie raz, nie dwa.

    Postacie nie są wyjątkowo skomplikowane czy oryginalne, ale są bardzo ciepłe, zabawne i zaczyna się je lubić od pierwszego wejrzenia. Do tego, pomimo swojego nieskomplikowania, każda jest autentyczna i zachowuje na tyle indywidualizmu, że pozostaje zapamiętywalna.

    Nie znalazłem tutaj wzruszających wątków, ale też, będąc już po pierwszym odcinku, nie nastawiałem się an ckliwość i melancholię.

    Polecam sympatykom gatunku i osobom, które lubią się zrelaksować przed monitorem. To anime jest na tyle pogodne, że z pewnością można je obejrzeć w gorszy dzień. Daję mocną siódemkę.
  • Avatar
    A
    Ellerena 17.12.2014 19:23
    Ciepłe i urocze
    Sięgnęłam po to anime właściwe przypadkiem, nudząc się pewnego zimowego wieczora. Następnego – z rozczarowaniem mogłam krzyknąć – jak to, już koniec?!
    Z jednej strony – niby nic niezwykłego, ot lekka komedia, ale…
    Zwykle trzymam się z daleka od takich serii, ale ta ma niesamowity urok w sobie. Postaci są przesympatyczne, poczynając od głównego bohatera – z jednej strony inteligentny i utalentowany, z drugiej – życiowa pierdoła (chyba trochę jak ja sama). Obserwowanie, jak otwiera się na świat i ludzi było niezwykle podnoszące na duchu. Forma, w jakiej to pokazano, jest nienachalna, bez zbędnego podkreślania i mówienia o tym, dzięki czemu wypada naturalnie.
    Poza tym, nieraz uśmiałam się do łez obserwując poczynania wesołej gromadki biegającej dookoła niego. Każdy z odmiennym charakterkiem, nie sposób ich nie polubić.

    Mogłabym pisać długo, ale… tę serię trzeba obejrzeć samemu i poczuć jej ciepły klimat, nie potrafię go oddać słowami.
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 13.11.2014 00:39
    Barakamon
    Oglądając Barakamon, świetnie się bawiłem i miło spędziłem czas.  kliknij: ukryte . Komedia bardzo dobra, przy której można świetnie się bawić. Moja ocena 9/10.
  • Avatar
    A
    Czajuś 15.10.2014 18:03
    Barakamon należy do tych serii, które mnie jest zwykle naprawdę ciężko ocenić. Seria bowiem, patrząc na nią na sucho jest bardzo dobra: sympatyczni bohaterowie, bijące ze scen ciepło, lekki humor, świetna oprawa audiowizualna (ending <3)... brzmi na tyle fajnie, że aż chce się dać 8 bądź 9, co? I tutaj rodzi się mój problem – sezon leciał, o Barakamonie w rozmowach wyrażałem się ciepło, ale za Chiny ludowe nie miałem ochoty oglądać odcinka. Jak dla mnie zwyczajnie zabrakło tego nieuchwytnego „czaru”. Wszystko jest ciepłe, urocze, sympatyczne, lekkie…miałkie.W tym układzie sama seria się skończyła dawno temu, a ja byłem do wczoraj w połowie. No, ale że nie przepadam za porzucaniem serii to szybciutko nadgoniłem i ku mojemu zadziwieniu, drugą połowę połknąłem już bez problemu. Nie umiem sprecyzować, cóż takiego się zmieniło – może wprowadzenie jakiegoś „celu” bohatera, może czynione postępy społeczne, nie wiem. Ostatecznie więc wystawiam 7/10 i żałuję, że twórcy nie pokusili się o delikatną fabułę od początku (coś jednak konkretniejszego niż „złapanie muzy i wyciszenie się”). Nadal byłaby to przyjemna i ciepła obyczajówka, za to łatwiej by przyciągała do następnych odcinków takie osoby jak ja :).
  • Avatar
    A
    Lin 28.09.2014 17:22
    uczta dla fanów serii obyczajowych
    Dawno nie widziałam tak cudownie ciepłych, serdecznych, mądrych, zabawnych i po prostu kochanych okruchów życia :) Ta seria ma w sobie wszystko, co powinno być w produkcjach z tego gatunku. Temat jest może dość banalny – mieszczuch zjeżdża na wieś i uczy się życia od prostych, beztroskich mieszkańców wioski. Obraz tejże jest oczywiście mocno wyidealizowany – można odnieść wrażenie, że tubylcy nie robią nic poza zabawami na świeżym powietrzu, łowieniem ryb, chodzeniem na spacery i przesiadywaniem w pobliskim sklepiku. Nie ma to jednak znaczenia, bo nie jest to typ serii, która ma być koniecznie realistyczna – wystarczy, że jest ładna i sprawia, że nie sposób się przy niej nie uśmiechać.

    Bardzo rozsądnie ukazana została wewnętrzna przemiana, czy raczej proces dojrzewania Handy. W takich opowieściach łatwo uderzyć w zbyt moralizatorski, przepełniony patosem ton. Tutaj tego nie ma, gdyż wątek dojrzewania przełamywany jest porcją świetnych, choć bardzo prostych gagów.

    Barakamon wpisuje się również w dość nieliczny poczet serii, w których jedna z głównych, dziecięcych postaci jest tak niesamowicie niedrażniąca, choć ma na to wszelkie zadatki – wszędobylska, nachalna Naru z jakiegoś powodu nie irytuje, a wzbudza jak najserdeczniejsze uczucia. Jest tak bezpośrednia, prostolinijna i wdzięczna, że nie sposób jej nie polubić.

    Nie jest to może wybitna seria, wyjątkowo odkrywcza dla swojego gatunku, ale w moim odczuciu na jego tle wypada nad wyraz dobrze. Cieszy też niezmiernie fakt, że jest tak dobrze zrobiona – zachwycają nie tylko widoczki, czy przyjemne dla oka projekty postaci, ale również dobrze wykonana animacja, czy dynamiczne, pełne pasji niekiedy momenty tworzenia przez Handę swoich dzieł.

    Dla mnie seria okazała się niesłychanie piękną perłą, wisienką na torcie bardzo udanego letniego sezonu :) Pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów lekkich, okruszkowych komedii z odrobiną powagi przeplatającej się między wierszami.
  • Avatar
    A
    ireth-m 28.09.2014 03:09
    Jedna z przyjemniejszych serii sezonu letniego, której jakoś nie planowałam na początki oglądać. W zasadzie nawet nie wiem czy zachęcił mnie animowany preview na YouTube czy lubiany prze mnie Ono Daisuke – włączyłam pierwszy odcinek i zostałam rozłożona na łopatki. Niesamowicie przyjemna i śmieszna seria, którą idealnie oglądało mi się w letnie, gorące wieczory.
    Można by się wielu rzeczy przyczepić z pedagogicznego punktu widzenia (dopada mnie przyszłe skrzywienia zawodowe?), ale nie widzę tu większego sensu w rozkładaniu tego na czynniki pierwsze. Bo nie o to tu chodziło – w moim odczuciu seria skupia się raczej na pokazaniu kontrastów między życiem na wsi i w mieście, i przedstawieniu stopniowej adaptacji głównego bohatera do nowego otoczenia.
    Jeśli zaś mówimy o kaligrafii – cóż, czyż my za młodych lat w szkole podstawowej nie uczyliśmy się pięknie pisać, od linijki do linijki? ;) Moja babcia uczyła się już „bardziej zaawansowanej” kaligrafii i do tej pory pisze pięknie. Ile to ma wspólnego z japońską kulturą – niestety nie wiem.

    Wracając do serii – powtórzę się: ciepła, przyjemna, zabawna. Mamy sporo sympatycznych i różnorodnych postaci. I w związku z tym, niektóre sytuacje mnie rozbroiły jak choćby  kliknij: ukryte 
    Polecam na odstresowanie, bez stawiania nie wiadomo jakich wymagań.

    Aha – jestem wciąż zauroczona OP i ED. Tym drugim w szczególności. Świetna robota!
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 28.09.2014 01:33
    Jedne z bardziej przyjemnych okruch życia, które miałem przyjemność oglądać od jakiegoś czasu.

    Żadnych większych dramatów, wątków romantycznych, ani zwrotów akcji – po prostu przygody „miastowego na wsi” według japończyków w komediowej oprawie i to faktycznie takiej, przy której pojawia się uśmiech na twarzy.

    Dalej nie rozumiem istoty sztuki japońskiej kaligrafii i pewnie nigdy nie dam rady zrozumieć ale w żaden sposób nie przeszkadzało to przy mile spędzonych chwilach nad Barakamonem.

    Ode mnie mocne 7/10.
  • Avatar
    A
    deduch 16.08.2014 19:08
    Trochę przewidywalne, ale miłe, dobrze obejrzeć po walkach.

    Roztrząsanie w niektórych komentarzach poniżej poszczególnych detali uważam za znacznie bardziej pozbawione sensu, niż owe detale. Ogólnie wystarczy przyjrzeć się różnicy pomiędzy codziennym życiem w mieście, a życiem na wsi choćby u nas w Polsce, żeby zrozumieć że wszelkie nowe dla bohatera doświadczenia są przerysowane i karykaturalne, żeby te właśnie różnice zaakcentować. To jest komedia obyczajowa, nie typowe okruchy życia, żeby brać wszystko co na ekranie poważnie. Nie ma co się aż tak wczuwać.
  • Avatar
    A
    tamakara 10.08.2014 13:15
    Końcówka 6tego odcinka pokazuje, czym skutkuje życie w denialu: szaleństwem! Ku przestrodze wszystkich pań, które nie widzą, nie uznają, to obrzydliwie, nie nie nie xD
  • Avatar
    A
    Dankan 28.07.2014 14:27
    Japońska Kaligrafia
    Po 4 odcinku, coraz mniej rozumiem tą cała Japońską kaligrafie  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      tamakara 28.07.2014 15:17
      Re: Japońska Kaligrafia
      A jak dobrze rozumiałeś ją przed czwartym odcinkiem? :D
      • Avatar
        Dankan 29.07.2014 13:42
        Re: Japońska Kaligrafia
        Tyle ile słownik/translator przetłumaczył ;-)
        • Avatar
          tamakara 29.07.2014 21:33
          Re: Japońska Kaligrafia
          Czyli wcale. Tak sobie właśnie myślałam ;p Moim zdaniem podchodzisz do zagadnienia od złej strony.
    • Avatar
      Zakishi Ogura 28.07.2014 15:30
      Re: Japońska Kaligrafia
      W japońskiej kaligrafii chodzi dokładnie o to samo, o co w baśni „Nowy podpis Cesarza” i tyle! ;)
  • Avatar
    A
    Kysz 20.07.2014 11:47
    Zawód
    Szczerze powiedziawszy – nie podoba mi się. Liczyłam na lekko komediowe okruszki, a nie lekko okruszkową komedię. W sensie – jak dla mnie za dużo tu wciskają różnego rodzaju gagów, a za mało jest scen poważniejszych. Poza tym te gagi w większości mnie po prostu nie śmieszą, a raczej męczą :/
    W dodatku nie trawię schematu, w którym jakiś irytujący bachor cudowanie zmienia czyjeś życie. Nijak nie widzę jak ktokolwiek mógłby z Naru wytrzymać, bo jest ona po prostu irytującym, rozpuszczonym dzieciakiem. Sensei powinien ją wywalić od razu i postawić sprawę jasno – wstęp do jego domu wzbroniony!
    Może nie jest to jakaś bardzo zła seria, ale ja liczyłam na więcej i jak na razie jestem mocno zawiedziona -.-
    • Avatar
      tamakara 20.07.2014 14:51
      Re: Zawód
      lol, przychodzę tu cała uhahana i zasmarkana wzruszeniem, żeby napisać jakie to wszystko jest piękne i kochane i czytam takie coś…
      cóż, będę silna xD
    • Avatar
      Sezonowy 20.07.2014 15:54
      Re: Zawód
      Fajnie jest dla odmiany przeczytać negatywną opinię o serialu, który zbiera niemal same pozytywne recenzje, również u mnie. Cieszy szczególnie to, że Twoje pretensje wyglądają na rozczarowanie zawartością, po której spodziewałaś się czegoś innego, niż dostałaś. Byłoby trudniej, gdybyś wypunktowała konkretne potknięcia fabularne czy techniczne, a tak mam wrażenie, że po prostu styl Ci nie podszedł. Dzięki temu nie muszę przymykać oczu na ewentualne wpadki, które mogłabyś wyłapać i podsunąć mi pod nos. Da się z tym żyć. :)

      Napisałaś, że Naru jest irytującym bachorem. Na szczęście moje wrażenie na jej temat jest całkowicie odmienne. Jestem pewien, że dziewczynka jeszcze ani razu nie przekroczyła granicy, za którą już tylko krzyk dorosłego i lanie spuszczone pasem na goły tyłek. Jest spontaniczna, bezpośrednia i kipi energią, ale umie zachować dystans, kiedy jest taka potrzeba. To w gruncie rzeczy bardzo empatyczny dzieciak, który widząc, że ktoś stara się zachować dystans by móc poużalać się nad sobą i snuć ponure myśli, reaguje tak, jak ja sam bym zareagował: wyciąga rękę i próbuje wydostać nieszczęśnika z dołka, wciągając do zabawy. Co takiego namalował na ścianie sensei pierwszego dnia po spotkaniu z „irytującym bachorem”? Namalował słowo „fun” (radość czy zabawa, niech rozstrzygną japoniści). Czyli że dziecięce lekarstwo na dorosłe problemy dorosłego świata zadziałało nadspodziewanie dobrze. Teraz tylko trzeba będzie zażywać je regularnie, żeby w końcu miastowa choroba „poważny, ambitny, zorientowany na sukces, wszystko albo nic” (w końcu przyjechał na wieś jak do sanatorium) zniknęła na zawsze.
      • Avatar
        tamakara 20.07.2014 19:07
        Re: Zawód
        Japonistką nie jestem, ale z mojej wiedzy wynika, że 楽 tłumaczy się jako komfort, chociaż już 楽しい to coś przyjemnego i w tym kontekście może to oznaczać trudne do przełożenia na słowa „woah” jakie odczuwa się po zjeździe ze zjeżdżalni :D
        Myślę, że to anime właśnie takie jest. Sama historia, podrasowana dźwiękiem i ruchem, zostawia w brzuchu coś jakby bąbelki dobrego samopoczucia. Taka jest też Naru, promyczek słońca, przekochany skrzat optymizmu, całkowite przeciwieństwo Handy. Odnosząc się do tego, co napisała Kysz – on ja wyrzucał nie raz i nie dwa, był wręcz agresywny, aż wreszcie odkrył, że ją chyba lubi, że coś znaczy w jego życiu… hm, czy ja spojleruję? Chyba nie, to chyba już widać. Tak czy inaczej, dziewczynka wcale nie odmienia go z ot tak, jest raczej dawką uderzeniową owego lekarstwa o którym mówisz.
        • Avatar
          Sezonowy 20.07.2014 20:43
          Re: Zawód
          tamakara napisał(a):


          Dzięki Tobie zauważyłem, jaką ten znak ma piękną, regularną formę. Wcześniej, w postaci bohomazu na ścianie nie zwróciłem na to uwagi. Dla długonosego gaijina świetny symbol graficzny w postaci kanji na ścianę czy na koszulkę.
          • Avatar
            tamakara 20.07.2014 21:24
            Re: Zawód
            Zgadzam się, to bardzo ładny znak i w sumie dość prosty. Zawsze lepiej napisać sobie coś takiego, niż, np. „herbata” XD

            Sezonowy napisał(a):
            Wcześniej, w postaci bohomazu na ścianie nie zwróciłem na to uwagi.


            Do mnie ta forma przemawia. Widzę w tym bunt przeciw utartym schematom, prawdziwe pójście na całość. Naprawdę coś na kształt „woah” i to pierwszy raz w życiu.
    • Avatar
      czarna mamba 27.08.2014 23:49
      Re: Zawód
      A ja zazdroszczę tym dzieciakom dzieciństwa. Nieczęsto zdarza się widzieć tak otwarte, bezpośrednie i niestłamszone przez otoczenie dzieciaki, które uczą się nie z książek i z zakazów/nakazów rodziców, tylko z własnych eksperymentów i doświadczeń :). Ja nie potrafię patrzeć na Naru inaczej, jak tylko z sympatią. Chciałabym, by takie żywe srebro robiło bałagan w moim życiu, zamiast widzieć dziecko, które od samego początku uczone jest sztywnych reguł, panujących w naszym szarym świecie dorosłych. Zamiast płakać i rozczulać się nad sobą, roztacza wokół siebie aurę szczęścia nawet w przykrych sytuacjach i potrafi tym zarazić niemal każdego. Chciałabym mieć taką siłę, zamiast oglądać się na wszystko i wszystkich, stosować się do reguł, które w ogóle mi nie leżą i naruszają moje poczucie indywidualizmu.
  • Avatar
    A
    Zagadkowy 19.07.2014 02:13
    Podoba mi się.Lekka seria,idealna na wakacje.
  • Avatar
    A
    tamakara 12.07.2014 22:06
    Drugi odcinek był równie uroczy i przezabawny jak pierwszy, chociaż inwencja twórcza scenarzystów w kwestii mieszania wątków jest widoczna na każdym kroku. Dlaczego tak się spieszą? Nie wiem, czy mi się to podoba… Mam jednak wrażenie, że świadomość zmian względem mangi tym bardziej pozwala na docenienie swoistego kunsztu tych zabiegów – bardzo zgrabnie to wychodzi. Tylko proszę, list otwarty – oby ten jeden wątek nie został pominięty, bo to przecież ważne jest >:p Oczywiście mam na myśli  kliknij: ukryte ... miód na me zdeprawowane serce, zwłaszcza, że to w pewien sposób imienniczka haha
    • Avatar
      Dankan 14.07.2014 12:09
      Nie ma to jak banda dzieciaków, która napastuje biednego sensei­‑ja (swoją drogą szybko go ochrzcili tym przydomkiem). Świetne Duo Naru & Hina. Ani tego nie można bezpiecznie wypędzić z domu, bo będą wyrzuty sumienia. A jak pozostawi bez nadzoru, to nieszczęście za chwilę gotowe.

      A ten wątek, też wpadł mi w oko, a jak się pojawił w anime, to powinien zostać rozwinięty. Szkoda by było, nie dowiedzieć się co w tej trawie piszczy ;-)
      • Avatar
        tamakara 20.07.2014 19:15
        Dostałam co chciałam i było lepsze, niż myślałam, że będzie :D her suffering is my bliss ~v~
  • Avatar
    A
    Naija1 10.07.2014 15:47
    Dobre anime
    Jest ciepłe, zabawne, bohaterów nie da się nie lubić, a fabuła jest oryginalna. Polecam naprawdę wszystkim. Nie wiem dlaczego, ale odczuwam pewne podobieństwo do Natsume Yuujinchou -może przez ten klimat.
  • Avatar
    A
    PJ 9.07.2014 15:29
    wiek dziewczynki
    Zastanawiam się, ile lat ma ta dziewczynka? Wzrostem wygląda mi na 5, ale skoro potrafi dobrze pisać i czytać i nawet zna angielski, to chyba ma około 8­‑10…? W każdym razie jak na dziecko­‑anime wypada całkiem nieźle, wiarygodnie, oczywiście mnie, jako rodzica, niepokoiłoby, że znika na cały dzień i gdzieś się włóczy i wchodzi po linie na wał – to niebezpieczne – ale w końcu ona ma być takim żywym srebrem. No i podoba mi się sposób, w jaki mówi. Bardzo dziecięcy.
  • Avatar
    A
    Zakishi Ogura 8.07.2014 11:14
    wszystko ładnie­‑pięknie, ale na myśl, że  kliknij: ukryte  robi mi się słabo i oblewa mnie zimny pot.
     kliknij: ukryte , to też mało zabawny gag. Chociaż przy  kliknij: ukryte  może nie robi to już na widzach takiego wrażenia.
    Jak dla mnie niejasna jest tu granica między tym, co na poważnie, a tym, co żartem. Szczerze powiedziawszy po tej serii spodziewałem się zdecydowanie więcej powagi, a przede wszystkim realizmu.
    • Avatar
      tamakara 8.07.2014 13:12
      Zakishi Ogura napisał(a):
      Szczerze powiedziawszy po tej serii spodziewałem się zdecydowanie więcej powagi, a przede wszystkim realizmu.


      A na jakiej podstawie budowałeś te oczekiwania? Bo brzmisz, jakby coś wprowadziło cię w błąd. Jeśli chodzi o tag na tanuki, cóż, jednorożców tu nie zobaczysz, więc pod tym względem wszystko pasuje ;D
      Gdyby nie komediowa otoczka, to socjopata Handa byłby wręcz odpychająco antypatyczny.

       kliknij: ukryte 
      • Avatar
        Zakishi Ogura 8.07.2014 13:42
        A na jakiej podstawie budowałeś te oczekiwania?

        A na tej: „Studio Kinema Citrus postanowiło spróbować czegoś, co do tej pory było im raczej obce i śmiało przystąpić do prac nad serialem o trudnej przynależności gatunkowej, bo wbrew pozorom o dobry dramat obyczajowy wcale nie tak łatwo.”

         kliknij: ukryte 
        Nie zostało do dosłownie pokazane, ale od 19:42 do 19:50 pojawia się kilka screenów, na których wyraźnie widać jak wieśniacy  kliknij: ukryte 
        • Avatar
          tamakara 8.07.2014 14:37
          No to miej pretensje do tanuków, bo to żaden dramat, tylko komedia obyczajowa. Chyba, że dramat obyczajowy = okruchy życia. Nad naturą gatunku można by długo dyskutować, ale ogólnie strasznie Ci współczuję, że zostałeś okłamany.

           kliknij: ukryte 
          • Avatar
            Zakishi Ogura 8.07.2014 17:27
            bo to żaden dramat, tylko komedia obyczajowa

            You don't say?! Wyobraź sobie, że zdążyłem się już zorientować. Nie zmienia to faktu, że dalej nie wiem, czy  kliknij: ukryte 
            Twoja nadinterpretacja tej sceny jest oszałamiająca

            Zrozum, że ja wzdrygam się na samą myśl, że jacyś obcy ludzie przychodzą sobie do mojego domu bez zaproszenia i rozpakowują moje rzeczy. Mój dom – moja twierdza.

            Kwestia jak najbardziej obyczajowa i nosząca cechy dramatu.

            A ja to wziąłem za niesmaczny dowcip, co tylko potwierdza tezę, że granica pomiędzy humorem a powagą w tej serii jest bardzo niewyraźna.
            • Avatar
              Melmothia 8.07.2014 18:00
              Zakishi Ogura napisał(a):
              pokazać nam jaki agresywnym i nie panujący nad emocjami jest bohater


              O, właśnie to. Ma pokazać, że główny bohater reaguje szybciej, niż myśli. Sam to zresztą przyznał – „refleks”. I że ma trudny charakter, do tego skrajnie odmienny sposób bycia niż ludzie z miasteczka, do którego przyjechał. Owszem, zachowuje się nieodpowiedzialnie, ale dzięki temu tym bardziej jest na co czekać, jeśli chodzi o rozwój postaci. A tym, czy dzieciak umie pływać, czy nie, bohater zacząłby się zapewne martwić dopiero wtedy, kiedy tenże dzieciak długo by nie wypływał…

              Mnie dźg w odbyt ani nie zdziwił, ani nie zniesmaczył, zbyt często się pojawia w anime, żebym zwróciła na to szczególną uwagę. Zdziwiła mnie raczej słaba reakcja dorosłych na to, że ich dzieciak zrobił właśnie krzywdę obcemu człowiekowi (chociaż w sumie po przeprowadzce on jest już swój, nawet jeśli sam jeszcze o tym nie wie…).

              Grzebanie w moich rzeczach też by mi się nie podobało, wolałabym sama się rozpakować (ta frajda decydowania, gdzie co dać!), ale to jest już chyba indywidualne odczucie, a bohater nie miał z tym większego problemu.
              • Avatar
                Zakishi Ogura 8.07.2014 18:19
                Zdziwiła mnie raczej słaba reakcja dorosłych na to, że ich dzieciak zrobił właśnie krzywdę obcemu człowiekowi

                Trafiłaś w sedno! Zamiast ostrej reprymendy, komentarze na poziome: – Ha, ha, ha! Ach, te dzieci!

                to jest już chyba indywidualne odczucie, a bohater nie miał z tym większego problemu

                Niby tak, ale czy naprawdę mógł w tym momencie gwałtownie zaprotestować i ich nagle wszystkich wyprosić? Scena, która miała pokazywać jakich to miłych i życzliwych ma sąsiadów, w moich oczach ilustrowała terror wścibskiej, lokalnej społeczności – jak te przysłowiowe sąsiadki na wsi, które przychodzą bez zaproszenia, zaglądają do garów i dodają soli i pieprzu do twojej zupy, bo ich zdaniem jest za mało doprawiona.
                • Avatar
                  Melmothia 8.07.2014 18:40
                  Zakishi Ogura napisał(a):
                  czy naprawdę mógł w tym momencie gwałtownie zaprotestować i ich nagle wszystkich wyprosić


                  Z jego charakterkiem? Nawet jestem w stanie sobie to wyobrazić. Zmachałby się tylko trochę biorąc ich wszystkich za wszarz i wywalając za drzwi. I mogliby wracać szybciej, niż byłby w stanie ich wynosić…
                  • Avatar
                    Zakishi Ogura 8.07.2014 18:53
                    W sumie… To byłaby nawet zabawna płenta, gdyby tak w środku sielsko­‑anielskiej atmosfery kaligraf nagle dostał ataku furii i kazał się wszystkim wynosić. Zobaczyć konsternację sąsiadów – bezcenne!
            • Avatar
              tamakara 8.07.2014 19:25
              You don't say?! Wyobraź sobie, że zdążyłem się już zorientować.


              Och wybacz, ale z Twoich wypowiedzi wywnioskowałam, że klasyfikowałeś to w inny sposób i z tego faktu wypływa połowa zarzutów.

              Zwłaszcza próba utopienia Naru budzi moje poważne wątpliwości – czy ta scena ma być zabawna, czy pokazać nam jaki agresywnym i nie panujący nad emocjami jest bohater?


              I to i to moim zdaniem, bo to eghem komedia. Ukazano wady bohatera w karykaturalnym świetle. W poważnej serii takie zachowanie klasyfikowałoby Handę do zakładu zamkniętego. Jego i rzesze podobnie reagujących postaci z setek innych anime.

              A ja to wziąłem za niesmaczny dowcip, co tylko potwierdza tezę, że granica pomiędzy humorem a powagą w tej serii jest bardzo niewyraźna.


              Ta granica jest chyba równie niewyraźna w mojej wypowiedzi. Wzmianka o dramatyzmie i obyczajowości kancho powinna być traktowana z przymrużeniem oka, to pewnie przez brak emoticona. I owszem, jest to niesmaczny dowcip, głównie dla ofiary (żart)

              Zamiast ostrej reprymendy, komentarze na poziome: – Ha, ha, ha! Ach, te dzieci!


              Przecież nauczyciel skarcił Kentę i przeprosił, a dopiero potem dodał komentarz. Rozumiem, że jest to dla Ciebie całkowicie nowe zjawisko i stąd to zbulwersowanie.
              Nie, żebym była fanką takich zabaw, bo nie jestem, ale myślę, że ciut przesadzasz.

              Co do grzebania w rzeczach prywatnych.  kliknij: ukryte 
              • Avatar
                Zakishi Ogura 8.07.2014 19:43
                klasyfikowałeś to w inny sposób i z tego faktu wypływa połowa zarzutów

                To nie tyle zarzuty, co spostrzeżenia. Oczekując serii nieco poważniejszej, w pierwszym momencie nie wiedziałem do końca jak interpretować pewne wydarzenia na ekranie. Z perspektywy całego odcinka nawet scena z pobiciem starca wydaje się w zamierzeniu twórców chociaż częściowo humorystyczną (w końcu jeszcze butem przypadkowo dostał na koniec).

                Rozumiem, że jest to dla Ciebie całkowicie nowe zjawisko i stąd to zbulwersowanie.

                Ta scena była po prostu zupełnie od czapy, jakby na siłę doklejona. Żeby on jeszcze tego bachora poznał wcześniej i czymś mu tam podpadł. A tu kaligraf stoi sobie i nagle jeb! Dostał w dzwony. I nikogo to nie dziwi, a życie toczy się dalej. Tak, to się witali i żegnali kosmici w „Strasznym filmie 3”.

                nadajesz tej scenie zupełnie inny wydźwięk, niż mieli w zamyśle twórcy anime

                Ale przecież ja sam o tym napisałem: scena, która w założeniu twórców miała wywoływać miłe skojarzenia, we mnie wywołała niemiłe i tyle.
  • Avatar
    A
    Sanvean 7.07.2014 01:32
    Zgadzam się z tamakarą, to jest takie, jakie sobie wyobrażałem po obejrzeniu trailera, a nawet lepsze. Ciepłe, urocze, zabawne, a przede wszystkim – nie głupie.
    Wprawdzie po pierwszej minucie miałem mieszane uczucia. Chciało mi się śmiać, ale z drugiej strony nie znoszę bohaterów, którzy zostają sprowokowani z takiego powodu. Na szczęście na ekran zawitała radość (a właściwie jej uosobienie) i wszystkie negatywne uczucia zanikły.
    Muszę przyznać, że bardzo dobre seiyuu wybrano dla Naru. Brzmi bardzo naturalnie i od razu się czuje, że głos podkłada dziecko.
    Dodam jeszcze, że dzieci nie znoszę (pozdrowienia dla mojej bratanicy). Strasznie podnoszą mi ciśnienie, kiedy pałętają się wokół mnie. Oglądając Barakamon nie mam takiego uczucia. Przynajmniej po pierwszym odcinku!
  • Avatar
    A
    Kanivaru 7.07.2014 00:24
    Wygląda tak ładnie, że aż się boję obejrzeć.
  • Avatar
    A
    Jackass 6.07.2014 15:57
    To jest nawet całkiem fajne. Dwójka bohaterów dających się lubić no i ładny opening i ending. Warto obejrzeć te 12 odcinków.
  • Avatar
    A
    tamakara 6.07.2014 12:47
    Jest dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam, że będzie. Nie, jest lepiej. Jest idealnie!
    Normalnie popłakałam się ze szczęścia, głupia ja.