Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 4/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,20

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 78
Średnia: 5,87
σ=2,38

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Ore, Twintails ni Narimasu

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2014
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Gonna be the Twin-Tails!!
  • 俺, ツインテールになります
zrzutka

Ratowanie świata dzięki mocy kultowej fryzury. Parodia, mnóstwo radosnego chaosu i koszmarna grafika.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Nie przez przypadek w praktycznie każdej serii anime gromadzącej większą ilość przedstawicielek płci pięknej zobaczymy przynajmniej jedną dziunię uczesaną w dwa kucyki. Ta fryzura to jeden z popularniejszych wabików na fanów, na równi na przykład ze strojem meido czy okularami. O ile jednak większość widzów zadowala się zwykłym podziwianiem ulubionego typu wyglądu bohaterek, o tyle Souji Mitsuka swoją obsesję przenosi na wyższy poziom. Znacznie wyższy! Gotów jest o każdej porze dnia i nocy piać peany na cześć ukochanych kitek, zachwyca się nimi w każdej postaci i jest drobiazgowym znawcą wszelkich wariacji tego stylu uczesania. Oczywiście jest to podziw czysto platoniczny, jedyną osobą, której włosy (oczywiście upięte stosownie) ośmiela się miętosić, jest jego przyjaciółka z dzieciństwa, Aika Tsube.

Ale cóż to? Ziemi zagraża niebezpieczeństwo? Potwory zwane Elemerianami, zrzeszone w organizacji Ultimegil, potrzebują do życia ludzkiej energii, biorącej się ze wszelkiego rodzaju pasji, spośród których bez wątpienia najcenniejszą we wszystkich światach jest pasja do… włosów związanych w dwie kitki. Tego wszystkiego Souji dowiaduje się od tajemniczej Thuearle, przybyłej z równoległego świata, spustoszonego przez Elemerian. Od niej także otrzymuje bransoletę mającą dać mu moce do walki z wrogiem, nim pozbawi on wszystkie dziewczęta na Ziemi zamiłowania do spinania włosów w kucyki. Jest jednak mały haczyk: Souji jako Tail Red zyskuje wprawdzie nadzwyczajne moce, ale jednocześnie… przemienia się w mocno niedorosłą dziewuszkę. Czy możecie zgadnąć, jak jest uczesana? Jako że atak potworów to wspaniały temat dla prasy i telewizji, tajemnicza wojowniczka zyskuje coraz większą popularność na całym świecie, a w efekcie dwa kucyki stają się coraz modniejszą fryzurą. Świetnie się składa dla naszego bohatera!

Moja reakcja po pierwszym odcinku może się wydawać dość dziwna: spodziewałam się bowiem, że ta seria będzie bardziej… zwariowana. Owszem, dostajemy tu radośnie absurdalne zawiązanie akcji, a dalej parodię produkcji z nurtu sentai (czyli, dla laików: Power Rangers), ale gdy już się przyzwyczaimy do niezwykłego źródła mocy i do tego, że bohater zamiast w imię sprawiedliwości i ratowania świata, walczy w imię damskich kucyków, dostajemy po prostu dość zgrabną, ale niewyróżniającą się niczym przygodówkę. Uprzedzam, ponieważ rozrzut ocen widzów wskazuje na to, że ta seria budzi bardzo różne uczucia. Na pewno są tacy, którzy będą ryczeć ze śmiechu od pierwszego do ostatniego odcinka: lekki klimat zostaje zachowany do samego końca i na pewno należy autora pochwalić za konsekwentne trzymanie się i rozwijanie wizji świata, a nie wpychanie przypadkowych elementów, byle było zabawniej. Dla innych jednak, gdy tylko urok nowości się wytrze, zostanie seria po prostu sztampowa i przewidywalna fabularnie, chociaż jedno i drugie jest tu zamierzoną częścią parodii.

Ja byłam pośrodku. Ore, Twintail ni Narimasu ma ogromną zaletę polegającą na tym, że praktycznie nie pozwala się nudzić – kolejne odcinki mijają szybko i gładko. Ma też sporo niezłego humoru, a większość fanserwisu zostaje podana zgrabnie i w znośnej formie. Jednocześnie jednak nie potrafiłam otrząsnąć się z uczucia ogólnej pustki – to kolorowa historyjka o niczym, której zabrakło jakiegoś wewnętrznego szaleństwa, by wybić się na niezwykłość i zostać w annałach anime jako jedno z tych dziwactw polecanych na zasadzie „jeśli ci się wydaje, że wszystko już widziałeś…”.

Przede wszystkim sam Souji jest bohaterem bardzo, ale to bardzo typowym, bo jedyna w zasadzie różnica polega na tym, że zamiast zachwycać się bardziej powiązanymi z cechami płciowymi aspektami kobiecości, pieje ody do konkretnego rodzaju fryzury. Poza tym jest miły, umie wspierać duchowo swoje towarzyszki i nie pcha się z łapami, gdzie nie trzeba. Poważnie się zawiodłam na braku jakiejkolwiek interakcji, czy właściwie w ogóle relacji, pomiędzy nim a jego żeńskim alter ego, Tail Red. Jak by nie patrzeć, chłopak zamienia się w dziewczynę podczas walk (a pod koniec serii nie tylko podczas walk), ale wchodzi w nową rolę tak gładko, że właściwie można by Tail Red potraktować po prostu jako autonomiczną postać, pojawiającą się w razie potrzeby. Niby coś tam próbowano w tej materii pokazać, ale jakoś tak bez ikry i bez przekonania. Nie mówię, żeby robić z tego wątku poważny dramat, ale właśnie, tak jak w przypadku fabuły, przydałoby się ciut więcej szaleństwa.

Tym, co moim zdaniem ratowało serię, był wyjątkowo udany duet Thuearle i Aiki, wspierany przez mamę Soujiego. Śliczna Thuearle od początku nie kryje, że widzi w naszym bohaterze nie tylko zbawcę Ziemi, ale też niezwykle interesujący obiekt badań oraz – a może przede wszystkim – zwierzynę do upolowania. Chociaż część czasu zajmują jej przyziemne sprawy, takie jak budowa tajnej bazy, tworzenie nowych bransolet oraz śledzenie poczynań Elemerian, nie ustaje również w wysiłkach zaciągnięcia bohatera do łóżka. Tym razem jednak na przeszkodzie nie staje jej wyłącznie ciapowatość Soujiego w tematach męsko­‑damskich, ale także energiczne interwencje Aiki, która brutalną siłą broni swojej pozycji u jego boku, mimo że sama nie jest do końca zdecydowana na romans. Jednocześnie niebawem zaczyna go wspierać na polu walki jako Tail Blue, chociaż, ku jej głębokiemu rozczarowaniu, nie udaje jej się powtórzyć jego sukcesu medialnego. Mama bohatera kibicuje natomiast dowolnej parze, trójkątowi czy bardziej skomplikowanemu układowi z synkiem w roli głównej (dla porządku: sama nie jest nim zainteresowana i aż przykro, że w przypadku anime należy to jasno zaznaczyć), a przy tym jest zachwycona, że jedyny potomek spełnia jej dawne marzenia o byciu superbohaterem. Natomiast zdecydowanie najsłabiej wypada ostatnia z wojowniczek, Erina Shindou, na którą trochę zabrakło pomysłu – sprawia wrażenie piątego koła u wozu, zaś przypisany do niej motyw komediowy umiarkowanie mnie bawił.

Czarne charaktery to zbieranina typów klasycznych dla sentai – ludzko­‑zwierzęce hybrydy o przerażającym wyglądzie i najrozmaitszych mocach. Tym, co odróżnia ich od reszty, jest nieskrywane uwielbienie, jakim darzą w pierwszym rzędzie włosy spięte w kitki, zaś w drugim – najrozmaitsze prywatne fetysze, których poszukują u swoich ofiar. Zgodnie z prawami gatunku giną oni na ogół szybko i wybuchowo, zaś znowu od widza zależy, jak długo gag oparty na kontraście potwornego wyglądu i zainteresowań godnych otaku będzie go śmieszyć. Nie zabrakło też przeciwnika wyższego rzędu: złowrogiej Dark Grasper, która w przeszłości była – jakże by inaczej – jakoś powiązana z Thuearle, a teraz wróciła, by się zemścić… no, powiedzmy.

Od razu powinnam zaznaczyć, że moją ocenę grafiki opieram na wersji telewizyjnej – być może wydanie Blu­‑ray zostanie poprawione, chociaż w tym przypadku wymagałoby to praktycznie narysowania od nowa kilku odcinków. Pierwszy odcinek, na który zwykle jest najwięcej pieniędzy i czasu, nie wróży jeszcze katastrofy. Projekty postaci są ładne i łatwe do rozpoznania, potwory odpowiednio groteskowe, tła poprawne, a animacja w czasie walki zadowalająca. Niestety jednak bardzo szybko coś w grafiku produkcyjnym zaczęło iść wyjątkowo nie tak. Dosłownie z odcinka na odcinek postaci widziane w dalszym planie zaczynają po prostu straszyć koślawym, niedopracowanym wyglądem, a zdarzają się też odcinki, w których trudno o choćby jedno poprawnie wyglądające ujęcie – nawet na zbliżeniach! Ponieważ bycie „cukierkiem dla oka” miało zdecydowanie stanowić jeden z mocnych punktów tego tytułu, takie niedociągnięcia bardzo poważnie rujnują przyjemność oglądania tej serii. Muzyka jest poprawna i bez specjalnego błysku (mam wrażenie, że doświadczony Yasuharu Takanashi produkuje takie melodie po prostu taśmowo), zaś piosenki otwierające i zamykające odcinek sławią oczywiście damskie kitki.

Zatrudnienie oddzielnych seiyuu dla Soujiego i Tail Red było pewnie niezłym pomysłem, biorąc pod uwagę, że dzielą oni czas ekranowy niemal po równo i dowolnie zdolny aktor lub aktorka w pewnym momencie zaczęliby brzmieć nienaturalnie (tym bardziej że Souji dosłownie zmienia się w dziewczynę, a nie przebiera). Wadą tego jest jednak jeszcze głębsze wrażenie, że mamy do czynienia z dwoma kompletnie różnymi osobami, z odmienną manierą i sposobem mówienia. Nobunaga Shimazaki ma za sobą m.in. rolę Shidou w Date a Live i Liviusa w Soredemo Sekai wa Utsukushii, zaś Sumire Uesaka grała na przykład Sanae Dekomori w Chuunibyou demo Koi ga Shitai! i Sorę w Papa no Iu Koto o Kikinasai!. W roli Thuearle słyszymy Maayę Uchidę, odtwórczynię tytułowej roli w Sankarea, Hiyori w Noragami czy też Futaby w Ao Haru Ride, zaś ścigająca ją Dark Grasper to Youko Hikasa, czyli m.in. Shino z Seitokai Yakuindomo, Mio z K­‑ON! i Rias z High School DxD.

Powtórzę dla tych, którym nie chciało się czytać całej recenzji: Ore, Twintail ni Narimasu to komediowa przygodówka, oparta na absurdalnych założeniach, ale poprowadzona zgodnie z regułami gatunku. Ponieważ pod względem fabularnym utrzymuje w miarę równy poziom od początku do końca, jeden czy dwa odcinki wystarczą do stwierdzenia, czy komuś odpowiada taka formuła i zaprezentowany tu humor. Przestrzegam tylko przed wyjątkowo gwałtownymi spadkami jakości rysunku i animacji.

Avellana, 22 lutego 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Production IMS
Autor: Yume Mizusawa
Projekt: Ayumu Kasuga, Kazuaki Morita
Reżyser: Hiroyuki Kanbe, Tooru Kitahata
Scenariusz: Naruhisa Arakawa
Muzyka: Yasuharu Takanashi

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Ore, Twintails ni Narimasu - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl