Komentarze
Hanbun no Tsuki ga Noboru Sora
- Szpitalny melodramat, czyli historia jakich wiele : LadyNameless : 29.09.2011 14:53:40
- Looking up at the Half-Moon : Kanaria. : 18.09.2011 13:18:46
- komentarz : ursa : 5.09.2011 15:19:42
- komentarz : michal17pl : 4.09.2011 21:03:26
- komentarz : TraveltotheMoon : 23.08.2011 18:19:05
- komentarz : Metriv : 23.08.2011 15:06:16
- komentarz : TraveltotheMoon : 23.08.2011 14:44:56
- Re: trauma... nudy nudy nudy!!! : bones : 27.02.2011 01:13:13
- Mieszane uczucia... : Marilee : 4.11.2010 18:04:04
- komentarz : Dżul : 3.11.2010 15:55:32
Szpitalny melodramat, czyli historia jakich wiele
Ogólne wrażenia? Ładne i ciepłe, ale też nużące, mętne i bezbarwne, wręcz nijakie. Niestety, zabrakło mi w tym anime specyficznego „czegoś”, co wyróżniałoby je i czyniło wyjątkowym.
Sama historia jest dosyć schematyczna i średnio porywająca, jednak za ogromny plus mogę uznać zakończenie, które naprawdę bardzo miło mnie zaskoczyło kliknij: ukryte (niby happy end, ale jednak naznaczony cieniem nieuchronnie zbliżającej się śmierci Riki – mistrzostwo!). Myślę, że warto dotrwać do końca serii tylko po to, by zobaczyć, jak sprytnie uniknięto banału, który wydawał się niemal pewny.
Przyznam, że mam dość mieszane uczucia w kwestii liczby odcinków. Na plus można z pewnością zaliczyć fakt, iż historia została opowiedziana stosunkowo zgrabnie i zwięźle. Spodziewałam się banalnych, trwających w nieskończoność rozmów o przyjaźni, miłości i śmierci, jak to bywa w tego typu produkcjach, na szczęście zastąpił je swoisty „dialog” za pomocą książek. Z drugiej strony, trudno naprawdę polubić bohaterów i wczuć się w ich sytuację. Miłość między Riką i Yuichim ukazana jest zbyt powierzchownie, co sprawia, że jest nieco sztuczna i trudno w nią tak naprawdę uwierzyć.
Osoby, które za radą recenzenta zaopatrzyły się „spore pudło chusteczek”, mogą ich wcale nie potrzebować. Wiem, że różnych ludzi wzruszają różne rzeczy, ale patrząc obiektywnie, nie ma się tu nad czym zbytnio rozczulać. Przyznaję, były dwa czy trzy „łzawe” momenty, ale nie na tyle, by od razu zalewać się łzami. Może to zabrzmi okrutnie, ale nie mam w zwyczaju płakać do byle czego.
Zobaczywszy po raz pierwszy Rikę i Yuichiego, westchnęłam ciężko. Ot, przeciętny japoński nastolatek oraz rozpieszczona, obrażalska dziewczynka, jeden z tych duetów, które średnio mnie pociągają. Przy bliższym poznaniu okazuje się, że para głównych bohaterów jest naprawdę sympatyczna i daje się lubić. Niestety, bardzo raziła mnie jedna rzecz – niby oboje mają 17 lat, a nie dość, że wyglądają na co najwyżej 12, to podobnie się też zachowują (ustawiczne rzucanie w siebie wszystkim, co jest pod ręką, obrażanie się o byle co i wyzywanie od kretynów – owszem, kto się czubi, ten się lubi, ale bez przesady – ich zachowanie jest wybitnie irytujące i człowiek ma wrażenie, że ogląda „romans” dwójki przedszkolaków). Przypomnijcie sobie, że wieku 17 lat Raito Yagami z „Death Note” wodził za nos całą japońską policję… Różnica poziomu jest powalająca.
Inne postaci nie zrobiły na mnie większego wrażenia, chociaż brutalny lekarz i średnio kompetentna pielęgniarka mają niejaki, hmm, potencjał.
O grafice można powiedzieć tyle, że jest ładna, schludna i przyjemna (plus za śliczne oczy Tanizaki!). Muzycznie także poprawnie, chociaż bez fajerwerków. Opening i ending pasowały do klimatu, ale nie zapadły mi jakoś specjalnie w pamięć.
Myślę, że to ładna i sympatyczna seria, powinna spodobać się miłośnikom romansów i obyczajówek. Rzecz do obejrzenia w wolnej chwili, ale nic, co zapadłoby w pamięć na dłużej. Co najważniejsze, nie polecam nastawiania się na zobaczenie dzieła wybitnego, bo można się niemiło rozczarować. Ode mnie 7/10.
Looking up at the Half-Moon
Nie było to jakieś nie wiadomo jakie cudo,ale naprawdę przyjemna seryjka.
Moim zdaniem jednak,wszystko działo się tu za szybko.Oczywiście naprawdę nie wiele można zmieścić w 6 odcinkach i to jest największy minus tego anime.Gdyby twórcy pofatygowali się i zrobili z tego przynajmniej 12 odcinkową serie,to starczyłoby miejsca na rozwój wątku miłosnego pomiędzy naszymi gołąbkami,ale również można by było przedstawić „after story” ich związku.
Bo cała ta miłość Yuuichiego i Riki była jak dla mnie trochę naciągana.Poznają się oni w pierwszym odcinku,a już w 2 coś zaczyna iskrzyć i bum!- wielka miłość.
Nie polubiłam żadnego z bohaterów,właściwie to sama nie wiem dlaczego.
Mamy kliknij: ukryte happy ending,I dobrze!,ale muszę przyznać,że w głębi serca wolałabym aby jednak kliknij: ukryte Rika umarła.Bardzo bardzo chciałbym zobaczyć jak w takiej sytuacji odnalazłby się Yuuichi i czy ułożyłby sobie życie z kimś innym. Naprawdę ten motyw strasznie mnie interesuje i czekam,aż ktoś „nakręci” anime o takiej właśnie fabule.
No cóż,co jeszcze mogę dodać?
Wkurzyło mnie jeszcze,że nie dowiedzieliśmy się niczego o przeszłości głównych bohaterów.Albo – jak wyglądają ich rodzice,czy mają rodzeństwo i tym podobne nie istotne bzdety.
Mieszane uczucia...
Muzyka jest miła dla ucha jednak nie jest z rodzaju tych zapadających w pamięć na długo.
Anime samo w sobie jest mało realistyczne, chociaż wydawać by się mogło, iż tematyka tego właśnie wymaga.
Polecam wyłącznie osobom lubiącym aż nadto przedramatyzowane historie niekoniecznie z życia wzięte.
7/10
relacje lekarz‑pielęgniarka , pacjent‑lekarz‑pielęgniarka tutaj to jest pokazana chyba parodia tych relacji. Pomijając zwariowaną pielęgniarkę która kopie pacjenta i w ogóle zachowuje się jak niezrównoważona to już nie zniosę lekarza palącego fajki czy pijącego wódkę na dyżurze, który po pół butelce setki wódki zaczyna kopać pacjenta po czym idzie spać pijany tak jak by nic się nie stało. Twórcy gdyby poszli innym torem mogli by zrobić z serii komedie rodem z school rumble tylko w szpitalu, założę się że by to wyszło lepiej niż dramat. Tak więc polecam tylko zwolennikom braku realizmu, oklepanych historyjek miłosnych i tym którym mózg się wyłącza przy oglądaniu trudniejszych produkcji. Za ci którzy cenią sobie coś więcej w anime radze Hanbuna omijać szerokim łukiem.
Podoba mi się.
Cóż...
w miare
ale ogolnie anime warte uwagi :)
Nie dla przeciętnych chodź nie skomplikowane.
Hanbun i wszystko jasne.
kliknij: ukryte Chłopak, dziewczyna i wielka miłość… Ona niedługo umrze, on przeżyje a wraz z nim ich miłość na zawsze. Nie słyszeliście już tego kiedyś? Owszem i to wiele razy. Nieszczęśliwa miłość pomiędzy pacjentami szpitala wydaje się być rodem wyciągnięta z pseudo hollywoodzkich filmów czy też brazylijskich telenoweli. Dlaczego mimo to tak mnie urzekła?
To proste, nawet bardzo. Historia w „Hanbun no tsuki” jest z góry zarysowana. Od samego początku widz wie, że opowieść koncentruje się na miłości Riki i Yuuichiego. Nie doświadczymy tu iście haremowych scen typu „kandydatek do twego serca jest kilka, ty musisz wybrać jedną”. Jest to dla serii wielki plus. Kolejnym są postacie, które są stricte człowiecze. Nie znajdziemy tu nieśmiałego okularnika z niewiadomego pochodzenia wielkim zainteresowaniem płci przeciwnej jego osobą. Nie znajdziemy tu też cycatej rozpuszczonej panienki, której jedynym problemem są nowe buty na dziś czy super nieśmiałej lolity z plecami po obu stronach ciała. Każdy z bohaterów jest normalnym człowiekiem takim jak ja czy wy, człowiekiem z krwi i kości z prawdziwymi problemami.
Yuuichi – młody chłopak uwielbiający spędzać czas z kumplami, lekki zboczek. Nie do końca zdający sobie sprawę z otaczającej go rzeczywistości.
Rika – dziewczyna z wrodzoną wadą serca. Lekko rozpieszczona, zamknięta w sobie i opanowana. By uciec od swoich problemów ucieka w świat książek. Pogodziła się z tym, że umrze lecz gdy poznała Yuiichiego chce żyć dalej – dla niego.
Natsume – młody i zdolny kardiolog, którego osobisty dramat zrobił z niego opryskliwego, szyderczego i ironicznego człowieka nie potrafiącego poradzić sobie z własną przeszłością.
Akiko – zasadnicza, złośliwa wręcz pielęgniarka posiadająca gołębie serce.
Tak dobrze zbudowanych bohaterów jak w tej serii nie widziałem od dawna.
Wspaniałym i urzekającym wręcz pomysłem było okazywanie swych uczuć za pomocą literary.
Na plus temu anime wychodzi też ilość odcinków. 6x24 min pozwoliło autorom opowiedzieć od początku do końca nie wciskając nigdzie zbędnych zapychaczów a zarazem nie urywając żadnych wątków.
Zakończenie dla mnie jest rozwiązaniem doskonałym. Po obejrzeniu serii człowiek wpada w nostalgiczny nastrój a mimo to czuje, że to najlepsze rozwiązanie. Mimo zbliżającej się śmierci Riki udało im się znaleźć szczęście. Osobiście nie popłakałem się na tej serii tak jak na kilku innych ale przyciągnęła mnie ona tak prawdziwie iż przeżywałem smutki troski razem z bohaterami, identyfikowałem się z nimi i chciałem oglądać dalej.
„Hanbun no tsuki…” jest opowieścią o miłości prawdziwej i gotowej na poświęcenia. O miłości, której gotów byłbym się poświęcić i ja.
„Hanbun no tsuki…” jest dziełem godnym polecenia.
Anime ląduje w moim top3 i daje mu w pełni zasłużoną maksymalną ocenę.
Bardzo nijakie...
dobre...
Trochę wkurzało mnie podejście doktora, który bardzo podchodził do uczuciowości bohaterki.
Wszystko skończyło się happy endem :p i westchnięciem do ekranu xD.
Dobra i krótka seria mówiąca,że jednak możliwe jest znalezienie drugiej połówki.Polecam!
ps. opening był boski ^^
(:
Seria nie dla każdego...
Przyjemnie spędziłam czas. Jak dla mnie, fabule i postaciom nie można nic zarzucić.
Inna rzecz, że taka powolna, biegnąca swoim własnym torem historia nie każdemu może się spodobać. Do mnie przemówiła i aż szkoda mi było, że to tylko 6 odc.
Muzyka jest przepiękna…
The Dragon Word or Two
Anime złapałem przypadkiem problemy i takie tam więc dostałem w nakaz obejrzenia na poprawę. Zdecydowanie kogoś za to ... ale anime jest doskonałe w zasadzie pod każdym względem choć odnoszę się głównie do fabuły (gratulacje dla twórców za trzymanie mnie do końca w niepewności kliknij: ukryte do 14 minuty 6 odcinka byłem nadal przekonany że albo umrze zaraz albo jest w śpiączce do końca życia a nie jest to takie proste w moim wypadku). Oczywiście jest jedna wada brakuje tutaj zdecydowanie jednego odcinka z tym co dalej choć pewnie gdyby był marudził bym o więcej. Zdecydowanie 3 godziny doskonale spędzonego czasu których nie zapomnę.
polecam z czystym sumieniem kliknij: ukryte bo nie używanym wszystkim którzy szukają powodu do przemyśleń lub mają nadmiar problemów mnie pomogło.
Z Poważaniem
Nestris
Bardzo dobre
I czytając komentarze tutaj, to muszę powiedzieć, że wygląda to trochę jak wojna pomiędzy sceptykami, a fanami tego tytułu. Jednak cóż ja zawsze wyznaję zasadę, że każdy ma swoje i zdanie na dany temat i że o gustach się nie dyskutuje. W skrócie to mnie osobiście się ta seria spodobała.Jednak 10 nie mogę dać, gdyż jednak czegoś mi w tej serii zabrakło. Dokładnie nie jestem w stanie stwierdzić, co to jest dokładnie. Jednak chciałem również dodać, że jakby ktoś miał poprosił mnie o plecenie dobrego romansu, albo dobrą serię, to bez namysłu prawdopodobnie poleciłbym tę serię. Po prostu bardzo dobra. Ocena końcowa 9/10. Naprawdę polecam.
Rozczarowanie
I zakończenie w sumie jakieś nijakie. Nic specjalnego jak dla mnie. Imho, nie zasłużyło na tak wysoką ocenę.
NUUUUUDAAAAAA -___-
3/10
Ładne
trauma... nudy nudy nudy!!!
Perełka
Piękne!
no przyznam że piękne
ale jednego nie mogę zrozumieć. Jak można porównywać to anime z np. Lovely Complex????
toż to zupełnie inny rodzaj przekazu idei miłości,
przecież LC jest komedią, tragizmu tam nie uświadczy nikt, natomiast Hanbun no Tsuki ga Noboru Sora jest serią pokroju 'okruchy życia'
(tak jakby porównywać czy kiełbasa smaczniejsza od ogórka- totalnie odmienne kategorie)
Bliskie memu sercu...